Ślady Palców Świtu: Asshai przy Cieniu

Poniższy artykuł został opublikowany 18 lutego 2019 roku przez FSGK.PL jako Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu)

Tekst Bluetigera powstał na podstawie odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa: Great Empire of the Dawn: Flight of the BonesAstronomy of Planetos: Fingerprints of the DawnThe Great Empire of the Dawn (wspólny odcinek History of Westeros i Mitycznej Astronomii)


Ślady Palców Świtu: Asshai przy Cieniu

Autor Mitycznej Astronomii, LML, przyznał kiedyś, że jego zdaniem historia Wielkiego Cesarstwa Świtu jest najważniejszą informacją zawartą w Świecie Lodu i Ognia. Czytając różnego rodzaju teorie powstałe od 2014 roku, to jest od czasu ukazania się tego kompendium Martinowskiego uniwersum, można istotnie odnieść wrażenie, że do podobnych wniosków doszło bardzo wielu fanów. Zdaniem niektórych Wielkie Cesarstwo to miejsce, gdzie po raz pierwszy oswojono smoki, inni idą o krok dalej, sugerując, że ten gatunek został stworzony właśnie przez jego mieszkańców. Za potomków Wielkiego Cesarstwa uznawani są, w zależności od tego, kogo się zapyta, Dayne’owie, Valyrianie, Dothrakowie, Ghiskarczycy, Lengijczycy, Pierwsi Ludzie, Andalowie, Sarnorczycy, mieszkańcy Qarthu, Yi Ti czy Neferu. W Wielkim Cesarstwie fani doszukują się korzeni Zakonu Maesterów, Nocnej Straży, Wiary Siedmiu, Kościoła Gwieździstej Mądrości, i innych organizacji i bractw. Można czasem odnieść wrażenie, że znaczna część fandomu Pieśni Lodu i Ognia oszalała na punkcie tego państwa, Wielkie Cesarstwo Świtu stało się odpowiedzią na niemal każde pytanie. Sceptycy żartują, że Cesarstwo zamieniło się w “szarą taśmę” dobrą na wszystko, zwłaszcza zalepianie dziur w mniej prawdopodobnych teoriach.

Powątpiewanie w to, czy Wielkie Cesarstwo rzeczywiście ma tak wielkie znaczenie dla opowieści GRRMa jest czymś logicznym. W końcu, czy można się spodziewać, że kluczem do rozwikłania tak wielu zagadek PLIO jest jakieś mityczne państwo, o którym na kartach samej sagi nie ma ani słowa, a jedyne wszystkie informacje pochodzą z dosłownie ostatnich stron pobocznej publikacji? Takie wątpliwości można z łatwością zrozumieć… ale można również przedstawić pewne fakty, które są w stanie pokazać, że obawy są niepotrzebne. Pozwolę sobie postawić na wstępie kilka odważnych tez, które wielu z Was z pewnością uzna za przesadzone i nierealne. Mam jednak nadzieję, że zaprezentowane w tym eseju przemyślenia sprawią, że stwierdzenie, iż Wielkie Cesarstwo rzeczywiście jest czymś ważnym, wręcz kluczowym, nie będzie brzmiało tak nieprawdopodobnie.

Po pierwsze, moim zadaniem jest przekonać Was, że Wielkie Cesarstwo Świtu nie zostało wymyślone przez George’a na potrzeby ŚLIO, lecz istniało już w czasie pisania pierwszego tomu. Już wówczas GRRM wiedział, że w stworzonym przez niego uniwersum istniała starożytna cywilizacja, podobna pod pewnymi względami do Atlantydy i Numenoru, która poprzedzała nawet Starą Valyrię, przerastając ją pod względem poziomu nauki, techniki i magii. To właśnie mieszkańcy tego państwa jako pierwsi posiedli zdolność kontrolowania smoków, którą następnie w jakiś sposób przekazali Valyrianom. Co, gdybym Wam powiedział, że właśnie to niemal wprost mówi nam GRRM już w Grze o tron, choć wyrażenie “Wielkie Cesarstwo Świtu” słyszymy dopiero w Świecie Lodu i Ognia? Powiem więcej: już w pierwszym tomie widzimy przedstawicieli tej nacji, zaś w Starciu królów znów się nam ukazują. Świat Lodu i Ognia podał nam jedynie jakim terminem mamy tę cywilizację określać, lecz niemal wszystko co o niej wiemy, pochodzi z samej sagi. Już w drugim rozdziale Daenerys słyszymy nazwę stolicy tego państwa, a z Gry dowiadujemy się o niej więcej niż o samej Valyrii. Można nawet odnieść wrażenie, że na samym początku George chciał, by to właśnie owo miasto odgrywało ważniejszą rolę niż metropolia smoczych lordów. Czy wiecie już, do czego zmierzam?

Oto najważniejsza teza tej teorii: Wielkie Cesarstwo Świtu jest niczym innym jak nazwą pradawnej cywilizacji, która upadła podczas Długiej Nocy, pozostawiając jednak pewne dowody swego istnienia, swoiste ślady palców odciśnięte na Essos i Westeros. Jej głównym ośrodkiem, a zapewne również stolicą, była metropolia znana obecnie jako Asshai, miasto przy Cieniu.

Jak to możliwe?

***

Prawdę o przeszłości Asshai nietrudno ukryć. Złowrogie miasto czarnoksiężników i kapłanów mrocznych bóstw nie przypomina już wspaniałego miasta jakim było w zenicie swojej świetności. Najprawdopodobniej na początku nie było zbudowane z tajemniczego czarnego kamienia, który pochłania światło, nie było również skryte w wiecznym mroku. Asshai przyćmiewa swym ogromem wszystkie miasta znanego świata, jego mury otaczają obszar, w którym bez przeszkód jednocześnie zmieściłyby się: Volantis, Qarth, Królewska Przystań i Stare Miasto. Pomimo tego, liczba jego mieszkańców nie przewyższa populacji przeciętnego miasteczka targowego. Oznacza to, że miasto większe od Rzymu w czasach największej świetności Imperium, metropolia mogąca bez problemu pomieścić przynajmniej milion ludzi, jest zamieszkana przez nie więcej niż kilka tysięcy osób. Asshai to miasto pustych domów, ulic i placów, po którym można spacerować przez kilka godzin, nie napotkawszy żywego ducha.

Wszystkie te cechy usilnie sugerują, że powinniśmy uwierzyć na słowo obecnym mieszkańcom Asshai, którzy przyznają, że nie mają pojęcia kto i kiedy zbudował ich miasto:

Starożytny port Asshai, wysunięty najdalej na wschód i na południe ze wszystkich wielkich miast znanego świata, jest położony na końcu długiego klina lądu, na przylądku, przy którym Morze Nefrytowe spotyka się z Cieśninami Szafranowymi. Jego początki zaginęły w pomroce dziejów. Nawet sami Asshai’i nie twierdzą, że wiedzą, kto zbudował ich miasto. Mówią tylko, że stoi tu ono od początku świata i będzie stało aż do jego końca.

Świat Lodu i Ognia, Kości i ziemie położone za nimi: Asshai przy Cieniu

Wszystko wskazuje na to, że pierwotni budowniczowie Asshai byli przedstawicielami jakiejś potężnej cywilizacji, która z niewyjaśnionych przyczyn upadła. Przemawiają za tym następujące fakty:

Asshai jest wręcz niewyobrażalnie ogromne – gdyby od zawsze panowały w nim takie warunki jak obecnie, żadne plemię nie miałoby powodów, by się w tym miejscu osiedlać. Nawet gdyby Asshai było miejscem gdzie magia jest szczególnie silna, można by spodziewać się, że nawet jeśli grupa magów zbuduje w tej okolicy swoją osadę, nigdy nie rozrośnie się ona to tak absurdalnych rozmiarów. Jednym słowem, zbudowanie największego miasta świata w miejscu, które zupełnie nie nadaje się do zamieszkania byłoby wręcz niewyobrażalnie głupie. Możemy stąd wywnioskować, że to co obecnie znamy jako Asshai to zaledwie pozostałość zniszczonego przez jakiś kataklizm dawnego Asshai, a cały region znany jako Krainy Cienia był pierwotnie żyzny i nieskażony. Z kolei kataklizm wyjaśnia dlaczego obecni mieszkańcy Asshai nie znają historii powstania tego miasta – pierwotni Asshai’i wymarli lub przenieśli się gdzie indziej, a po wielu stuleciach lub tysiącleciach ruiny ich stolicy zasiedlili magowie, którzy z jakichś przyczyn uznali tę lokalizację za odpowiednią do swoich celów.

Asshai jest również niezwykle stare – zbudowanie tak ogromnego miasta przez kulturę zbieracko-łowiecką lub koczowników nie wchodzi w grę, a przecież na takim właśnie poziomie Pierwsi Ludzie i Andalowie pozostawali jeszcze przez wiele tysięcy lat od czasu wzniesienia metropolii. Asshai nie zostało również zbudowane przez essoskie cywilizacje, które zazwyczaj uznaje się za starożytne – Valyrię, Ghis czy Sarnor. Gdy Valyria dopiero powstawała, Ghis istniało już od tysiącleci, lecz Asshai już wtedy było tak stare, że jego początki ginęły we mgle stuleci. Cywilizacja, która była w stanie zbudować metropolię takich rozmiarów musiała rozwinąć się tysiące lat przed Valyrią i istnieć przed wystarczająco długi okres czasu. Jak mówi przysłowie: “Nie od razu Rzym zbudowano”. Podobnie, Asshai musiało powstawać stopniowo przez niezliczone wieki. Na dodatek, taka nacja musiała stać na wysokim poziomie technologicznym i kulturowym. Asshai musiało być dziełem potężnego ludu, który dysponował ogromnymi zasobami. Rzym potrzebował rozległego Imperium, by zaspokoić swoje potrzeby. Tak samo musiało być z Asshai. Miasto musiało dać początek wielkiemu państwu, kontrolującemu wszystkie okolicznie krainy. Tak się składa, że w mniej więcej tym samym czasie i tym samym miejscu istniało właśnie takie imperium, Wielkie Cesarstwo Świtu. O ile wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu dwie potężne cywilizacje nie zajmowały tej samej lokalizacji w tym samym okresie, można przyjąć, że to właśnie Wielkie Cesarstwo jest owym cesarstwem stworzonym przez Asshai’i.

Na początku, jak piszą kapłani-skrybowie z Yin, cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (wliczając nawet wielką i świętą wyspę Leng), tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła, podróżujący po swych domenach w lektyce wyrzeźbionej z pojedynczej perły i noszonej przez sto królowych, jego żon. Przez dziesięć tysięcy lat Wielkie Cesarstwo Świtu cieszyło się pokojem i dobrobytem pod władzą Boga na Ziemi, aż wreszcie odszedł on między gwiazdy, dołączając do swych przodków.

Świat Lodu i Ognia, Yi Ti

KlarfeldEssos.png

Mapa Essos autorstwa Michaela Klarfelda

Powyższa mapa pokazuje, że Asshai leży niezwykle blisko Wielkiego Cesarstwa i po prostu nie ma tam miejsca na jeszcze jedno wielkie imperium.

W rozdziale o powstaniu Valyrii maester Yandel wspomina, że septon Barth, pracując nad Historią nienaturalną, gromadził i badał różne legendy i zapiski o pochodzeniu smoków. Valyrianie utrzymywali, że smoki pojawiły się po raz pierwszy w Czternastu Płomieniach, wulkanach w samym sercu Starej Włości. Opowieści z Qarthu twierdzą, że smoki przybyły z drugiego księżyca Planetos, który zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca.

W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty – wszystkie niewiarygodnie starożytne – utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai’i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.

Jeśli jednak smoki udomowili najpierw mieszkańcy Cienia, dlaczego nie zostali zdobywcami, jak Valyrianie?

Odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama – maester po prostu nie połączył dwóch ważnych informacji. Starożytni mieszkańcy Cienia rzeczywiście zostali zdobywcami, tworząc największe imperium Znanego Świata, Wielkie Cesarstwo Świtu. Asshai znajduje się na samej granicy terenów, co do których wiemy, że stanowiły część tego państwa, a zakładając, że przed Długą Nocą “Krainy Cienia” nie były skażoną ziemią niezdatną do zamieszkania, można stwierdzić, że to właśnie ono stanowiło ważny ośrodek Cesarstwa, a najprawdopodobniej jego stolicę. Warto pamiętać, że obecni Asshai całą pewnością nie są potomkami budowniczych miasta – nie wiedzą skąd wzięło się ono miasto i jaki starożytny lud jako pierwszy zamieszkiwał Cień. Nie podają się również za spadkobierców tej cywilizacji, w przeciwieństwie do Yi Tijczyków, którzy mówią o sobie, że są dziedzicami Wielkiego Cesarstwa. Jednak, czy gdyby Yi Ti było tożsame z Wielkim Cesarstwem, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie istniałby naród zdolny wznieść metropolię rozmiarów Asshai i na dodatek posiadający smoki, czyż Cesarstwo mogłoby podbić tak wielkie terytoria, i kontrolować je przez wieki? Valyria nie była w stanie tolerować rywala w postaci Ghis, Rzym zniszczył Kartaginę. Podobnie, można by się spodziewać, że poszerzające się “Wielkie Cesarstwo Świtu” stworzone przez Yi Ti dość szybko musiałoby popaść w konflikt z sąsiednim Imperium Asshai. Tak się jednak nie stało, co pozwala sądzić, że Yi Ti i Asshai były niegdyś częścią tego samego tworu.

Sugeruję zatem, że nieznane z nazwy plemię zamieszkujące krainę obecnie zwaną “Cieniem”, lecz w Erze Świtu bardzo żyzną, rzeczywiście jako pierwsze oswoiło lub stworzyło smoki, dzięki czemu stało się potęgą zdolną ujarzmić i podbić wszystkich sąsiadów i wznieść Asshai, największe miasto świata. Jego upadek spowodowała Długa Noc, zaś “Krainy Cienia” znalazły się w epicentrum jakiegoś kataklizmu, którego skutki utrzymują się w tym regionie po dziś dzień. To właśnie ta katastrofa sprawiła, że pierwotni Asshai, pierwsi smoczy lordowie, naród, który stworzył Wielkie Cesarstwo, wymarł (choć możliwe jest, że jego część ocalała i przeniosła się w inne miejsce). W każdym razie, przez pierwsze wieki po Długiej Nocy wypalone Asshai w sercu skażonej krainy całkowicie nie nadawało się do zamieszkania. Niemal cała jego kultura, wiedza, technika i magia bezpowrotnie zaginęła. Dopiero później z jakiegoś powodu miasto zostało ponownie zasiedlone przez różnego rodzaju uciekinierów, magów i kapłanów z innych części świata. Maester Yandel wspomina nawet, że każdy z ludów zamieszkujących Wielkie Cesarstwo poszedł po jego upadku w inną stronę, a mitycznie imperium Ery Świtu nigdy nie zostało odbudowane:

Wielkie Cesarstwo Świtu nie narodziło się jednak na nowo, odzyskany świat był bowiem pęknięty. Każde z ludzkich plemion poszło swoją drogą, bojąc się pozostałych, a wojna, nieczystość i morderstwo przetrwały aż do dzisiejszych czasów. W to przynajmniej wierzą ludzie Dalekiego Wschodu.

Mieszkańcy Yi Ti twierdzą, że ich Złote Cesarstwo jest następcą Wielkie Cesarstwa, lecz prawda zapewne wygląda inaczej. Nie można zaprzeczyć, że Yi Tijczycy byli kiedyś częścią Wielkiego Cesarstwa, ale podobnie było z wieloma innymi narodami. Imperium zamieszkiwały liczne plemiona, jak informuje nas Świat Lodu i Ognia. Możliwe, że to właśnie w Yi Ti przetrwało najwięcej z wiedzy i kultury Cesarstwa, ponieważ znajdowało się ono w takiej odległości, że katastrofa, która zamieniła Asshai i Krainy Cienia w mroczne pustkowie, nie dotknęła go bezpośrednio. Jednak nie oznacza to w żadnym wypadku, że to Yi Tijczycy stworzyli Wielkie Cesarstwo. Boscy Cesarze Yi Ti po prostu nawiązywali do tradycji tego potężnego państwa, europejscy monarchowie nawiązywali do tradycji Rzymu, tytułując się cesarzami, imperatorami, carami i augustami. Złote Cesarstwo Yi Ti jest dla Wielkiego Cesarstwa tym, czym dla Imperium Rzymskiego było Święte Cesarstwo Rzymskie.

Czy możemy w jakikolwiek sposób dowiedzieć się czegoś więcej o twórcach pierwszego imperium Planetos? Kim byli, jak wyglądali, co się z nimi stało, czy rzeczywiście nie pozostał po nich ślad?

Tutaj dochodzimy do kolejnej śmiałej tezy: Lud, który jako pierwszy oswoił smoki, wzniósł Asshai i dał początek Wielkiemu Cesarstwu Świtu nie zniknął z powierzchni ziemi całkowicie. Część ocalałych smoczych lordów Ery Świtu przeniosła się na zachód, gdzie dała początek Valyrii, jak sugeruje septon Barth.

Motyw smoków pochodzących z Asshai nie jest czymś nowym, pojawia się już w początkowych rozdziałach Gry o tron:

– Widziałyście kiedyś smoka? – zapytała Dany służące, gdy Irri szorowała jej plecy, a Jhiqui wypłukiwała piasek z włosów. Dany słyszała, że pierwsze smoki przybyły ze wschodu, z Krainy Cienia za Asshai i wysp na Morzu Nefrytowym, być może trochę ich jeszcze żyło w tych niezwykłych, dzikich królestwach.

Podobny pomysł jest zawarty w wizji pogrążonego w śpiączce Brana:

Podniósł oczy i z łatwością popatrzył ponad wodami wąskiego morza na Wolne Miasta, na zielone morze Dothraków, a potem sięgnął wzrokiem jeszcze dalej do Vaes Dothrak, do baśniowych krain Morza Nefrytowego, do Asshai w Cieniu, gdzie smoki zaczynały się poruszać w promieniach słońca.

Obraz ten nie oznacza oczywiście, że w czasie, gdy rozgrywa się akcja sagi w Asshai rzeczywiście żyją smoki, choć nie można tego wykluczyć. Bez wątpienia ważny jest tutaj symboliczny przekaz – Asshai to miejsce w jakiś sposób związane ze smokami. Magister Illyrio twierdzi, że smocze jaja podarowane Daenerys pochodzą z “Krainy Cienia za Asshai”. Całkiem prawdopodobne jest to, że Mopatis kłamie, zaś jaja pochodzą z innego źródła, ale i tak dowiadujemy się dzięki tej wzmiance czegoś ważnego – dla ludzi żyjących w Westeros i Essos stwierdzenie, że smocze jaja mogą pochodzić z Asshai lub Cienia nie jest czymś niewiarygodnym, są w stanie uwierzyć, że słowa Illyria mogą być prawdziwe.

Warto dodać, że w Grze o tron słowo “Valyria” pojawia się tylko 9 razy, zaś przymiotnik “valyriański” 22 razy, lecz głównie w kontekście valyriańskiej stali lub valyriańskiego języka. Z pierwszego tomu Pieśni Lodu i Ognia dowiadujemy się o Valyrii stosunkowo niewiele, nie odgrywa ona też szczególnej roli w fabule. Z kolei o Asshai mówi się całkiem sporo: Illyrio utrzymuje, że sprowadził z niego smocze jaja, Bran widzi smoki budzące się o wschodzie słońca w Asshai, Jorah opowiada Dany o rosnących w Krainach Cienia przy Asshai zjawotrawach o źdźbłach bladych jak mleczne szkło, Dany wspomina również, że słyszała opowieści według których z Asshai przybyły pierwsze smoki. Dowiadujemy się również, że wraz ze Zgubą Valyrii magia zniknęła na zachodzie, ale możliwe, że przetrwała na wschodzie – na wyspach Morza Nefrytowego ponoć żyją mantykory, w dżunglach Yi Ti można napotkać bazyliszki, zaś w Asshai czarnoksiężnicy i kapłani odprawiają mroczne rytuały. W Vaes Dothrak Dany widzi posągi bóstw i potworów zrabowanych przez Dothraków w Krainach Cieni za Asshai. Na Wschodnim Targu stolicy jeźdźców Dany spotyka kupców z Yi Ti, Asshai i Krain Cienia. O Asshai wspomina również Mirri Maz Duur, która miała tam ponoć studiować, poznając zaklęcia księżycowych śpiewaczek Jogos Nhai i nauki maestera Marwyna. Jorah wielokrotnie proponuje Dany, że zabierze ją do Asshai po śmierci khala Drogo.

Można odnieść wrażenie, że na początkowym etapie tworzenia PLIO George zamierzał przyznać Asshai ważną rolę, być może miasto miało mieć większe znaczenie niż sama Valyria. GRRM chciał nawet zabrać Daenerys do Asshai, choć ostatecznie z tego pomysłu zrezygnował. Możliwe, że to właśnie w tych rozdziałach poznalibyśmy historię Wielkiego Cesarstwa. Tak się jednak nie stało, więc ostatecznie te wskazówki umieszczone zostały w Świecie Lodu i Ognia. Podkreślę jednak, że motyw smoków w Asshai pojawia się już na samym początku PLIO i nie został wymyślony na potrzeby dzieła Yandela.

LML sugeruje, że owych tajemniczych przodków Valyrian, pierwszych smoczych lordów, widzimy już w Grze, w jednym ze snów-wizji Daenerys:

Widziała w korytarzu duchy ubrane w wyblakłe królewskie szaty. W dłoniach trzymały miecze z bladego ognia. Włosy ze srebra, włosy ze złota i platyny, oczy z opali, ametystów, turmalinu i nefrytu. – Szybciej – krzyczały – szybciej, szybciej!

Na pierwszy rzut oka postaci z wizji mogą wydawać się Valyrianami – mają charakterystyczne dla tego narodu włosy, zaś jeden z duchów ma ametystowe, czyli fioletowe, oczy. Jednak nigdy nie słyszeliśmy o Valyrianach o oczach barwy turmalinu (ten kamień występuje w wielu odmianach: czerwonej, brązowej, różowej, zielonej, fioletowej, niebieskiej, żółtej lub pomarańczowej), nefrytu (odcienie zieleni) lub opalu (na ogół niebieski). Nie zgadzają się również miecze – valyriańska stal jest ciemna, niemal czarna, na dodatek nigdy nie widzieliśmy, by stała w płomieniach lub świeciła. Opis ten przypomina jedynie Świt, oręż Dayne’ów (o Dayne’ach i ich związkach z Wielkim Cesarstwem porozmawiamy w innym odcinku).

Kim są owe postaci, zachęcające Dany, by obudziła smoki? Nasuwa się jedynie jedna logiczna odpowiedź – duchy nie są Valyrianami, ale przynajmniej niektóre z nich posiadają cechy typowe dla Valyrian, mają również emocjonalny związek z Dany, najprawdopodobniej są jej przodkami. Skoro nie są Valyrianami, mogą jedynie być przedstawicielami owego tajemniczego narodu, który jako pierwszy oswoił smoki, zaś przed swoim równie tajemniczym zniknięciem z kart historii przekazał swoją wiedzę, a być może również geny, prymitywnym pasterzom, przodkom Valyrian. Możliwe, że koczownicze plemię, które zamieszkiwało Krainy Długiego Lata u podnóża Czternastu Płomieni wcale nie posiadało cech tak charakterystycznych dla Valyrian: fioletowych oczu i srebrno-złotych włosów. Cechy te mogą być rezultatem włączenia genów Wielkiego Cesarstwa, genów pierwszych Asshai’i, do puli tych proto-Valyrian. Część smoczych lordów z Asshai mogła uciec na zachód po upadku Wielkiego Cesarstwa i zasymilować się z tubylcami, dając początek Valyrii.

Opal, ametyst, turmalin, nefryt… dokładnie te cztery kolory widzimy również w innym miejscu. Oto opis dziejów Wielkiego Cesarstwa Świtu po odejściu Boga na Ziemi:

Władza nad ludzkością przeszła w ręce jego najstarszego syna, który był znany jako Perłowy Cesarz i władał przez tysiąc lat. Po nim nastąpili kolejno Nefrytowy Cesarz, Turmalinowy Cesarz, Onyksowy Cesarz, Topazowy Cesarz oraz Opalowy Cesarz. Każdy z nich władał przez stulecia… ale rządy każdego trwały krócej niż rządy jego poprzednika i towarzyszyło im więcej niepokojów, albowiem na granice Wielkiego Cesarstwa naciskali dzicy ludzie i złowrogie bestie, pomniejsi królowie rośli w dumę i stawali się buntowniczy, natomiast prości ludzie oddawali się chciwości, zazdrości, nieczystości, morderstwu, kazirodztwu, nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu oraz lenistwu.

Gdy córka Opalowego Cesarza zasiadła po nim na tronie jako Ametystowa Cesarzowa, zawistny młodszy brat obalił ją i zabił, a potem ogłosił się Krwawnikowym Cesarzem i rozpoczął rządy terroru.

Nefryt, turmalin, opal, ametyst… czy to przypadek, że tajemniczy przedstawiciele przed-valyriańskiego ludu, który ma jakiś związek z Valyrianami i smokami mają oczy w kolorach odpowiadającym barwom związanym z czterema z ośmiu władców Wielkiego Cesarstwa? Nie sądzę, by postaci takie jak “Turmalinowy Cesarz” powstały w umyśle George’a już w czasie prac nad pierwszym tomem, było raczej tak: GRRM postanowił, że w jego uniwersum będzie istniała zaginiona cywilizacja przodków Valyrian, której członkowie mieli oczy w kolorach różnych kamieni szlachetnych, zaś valyrianie odziedziczyli tylko geny odpowiadające za fioletowe, liliowe lub ametystowe oczy. Pisząc o Wielkim Cesarstwie w ŚLIO GRRM po prostu wykorzystał opis z Gry o tron, tworząc Nefrytowego, Turmalinowego i Opalowego Cesarza oraz Ametystową Cesarzową, dając nam wskazówkę, że powinniśmy skojarzyć ich z duchami z pierwszego tomu.

Owych smoczych lordów z Asshai, przodków Daenerys i Valyrian, widzimy również w Starciu królów:

Za drzwiami znajdowała się wielka sala, pełna wspaniałych czarodziejów. Niektórzy mieli na sobie wystawne szaty z gronostajowego futra, rubinowego aksamitu i złotogłowiu. Inni woleli zdobne zbroje wysadzane klejnotami albo wysokie, spiczaste kapelusze upstrzone gwiazdami. Były wśród nich również kobiety, przystrojone w nadzwyczaj piękne suknie. Przez okna z barwionego szkła do środka wpadały snopy słonecznego blasku, a powietrze wypełniała najpiękniejsza muzyka, jaką w życiu słyszała.
Mężczyzna o królewskim wyglądzie, odziany w bogate szaty, podniósł się z uśmiechem na jej widok.
– Daenerys z rodu Targaryenów, witaj. Chodź spożyć z nami jadło wieczności. Jesteśmy nieśmiertelnymi z Qarthu.
– Czekaliśmy na ciebie długo – odezwała się siedząca obok niego kobieta, obleczona w różowe i srebrne szaty. Pierś, odsłonięta na qartheńską modłę, była tak nieskazitelna, jak to tylko możliwe.
– Wiedzieliśmy, że do nas przyjdziesz – oznajmił król-czarodziej. – Wiedzieliśmy o tym już przed tysiącem lat i cały ten czas czekaliśmy na ciebie. Wysłalismy kometę, by wskazała ci drogę.
– Mamy wiedzę, którą się z tobą podzielimy – oznajmił wojownik w lśniącej szmaragdowej zbroi. – I magiczną broń, którą ci damy. Przeszłaś wszelkie próby. Usiądź teraz z nami a odpowiemy na wszystkie te pytania.
Postąpiła krok naprzód, lecz nagle Drogon zerwał się z jej ramienia, wylądował na szczycie drzwi z hebanu i czardrewna, przycupnął tam i zaczął gryźć rzeźbioną framugę.
– Samowolna bestia – roześmiał się młody, przystojny mężczyzna. – Czy mamy cię nauczyć sekretnej mowy smoczego rodzaju? Chodź, chodź.

Oczywiście, cała ta scena jest iluzją, Nieśmiertelni zamierzają zwabić Daenerys w pułapkę i w tym celu przybierają wspaniały wygląd i obiecują jej różne cuda. Zatrzymajmy się jednak nad tym obrazem. Kogo właściwie tu widzimy? Dlaczego czarnoksiężnicy, którzy utrzymują, że znają jakąś “sekretną mowę smoków”, której nie znali nawet Valyrianie – jednym słowem, podają się za przedstawicieli cywilizacji, która jako pierwsza ujarzmiła lub nawet stworzyła smoki – wcale nie przypominają Valyrian? Przecież cała ta wizja jest fałszywa, Nieśmiertelni maskują swój prawdziwy, odrażający wygląd. Dlaczego nie przybrali formy Valyrian, przodków Daenerys? Są przecież świadomi tego, że Matka Smoków pochodzi z rodu Targaryenów ze Starej Valyrii. Za kogo podają się czarnoksiężnicy? Powietrze wypełnia “najpiękniejsza muzyka”, która może być nawiązaniem do “muzyki smoków”, która rozbrzmiewa w ostatnim zdaniu Gry o ton, zbroje i szaty wysadzane klejnotami mogą nawiązywać do kamieni szlachetnych w oczach duchów, które zachęcały Dany, by obudziła smoki śpiące w kamieniu. Nieśmiertelni podszywają się pod właśnie te duchy, tajemniczych przodków Daenerys, Targaryenów, Valyrian, za smoczych lordów Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Zdanie “Wysłaliśmy kometę, by wskazała ci drogę” może mieć podwójne znaczenie – owszem, na pierwszy rzut oka chodzi tu po prostu o wskazanie drogi do Qarthu, i rzeczywiście może to być poprawna interpretacja, ale równocześnie, Nieśmiertelni mogą nawiązywać do sceny, w której Dany po raz pierwszy ujrzała kometę i uznała ją za znak, impuls, by wejść w ogień stosu pogrzebowego Droga.

Jhogo dostrzegł ją pierwszy. – Tam. – Powiedział cichym głosem. Dany spojrzała i ją dostrzegła. Nisko na wschodzie. Pierwszą gwiazdą była kometa, płonąca czerwienią. Krwawą czerwienią, płomienną czerwienią. Była ogonem smoka. Nie mogła prosić o silniejszy znak.

To właśnie sny Daenerys w tajemniczy sposób sprawiają, że przyszła Matka Smoków wyzbywa się lęku i zachęcają ją, by obudziła smoki. Być może to właśnie te wizje zaszczepiły w jej podświadomości co dokładnie ma uczynić, by sprawić, że smoki wyklują się z jaj. Ostatecznie, to właśnie kometa jest omenem, który przekonuje Daenerys, że powinna podjąć tę próbę. “We sent the comet to show you the way”. Drogę do Qarthu czy sposób obudzenia smoków? A może jedno i drugie?

Nieśmiertelni, chcąc uśpić czujność Daenerys, pokazują jej wspaniałą wizję jej przodków, lecz nie tych z Valyrii, lecz tych z Wielkiego Cesarstwa, pierwszych smoczych jeźdźców w historii Planetos. Iluzja nie jest doskonała, czarnoksiężnicy mogą jedynie przedstawić pewnego rodzaju wspomnienie o rzeczywistym Wielkim Cesarstwie i jego mieszkańcach. Tak naprawdę nie posiadają wiedzy i magii smoczych lordów, ta zaginęła na wschodzie wraz z Długą Nocą, jedynie jej część zachowała się na zachodzie, gdzie ostatni ocalali Asshai’i połączyli się z proto-Valyrianami, dając początek nowemu imperium. To właśnie Valyrianie są prawdziwymi dziedzicami Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Lecz nie tylko oni. W Essos i Westeros można odnaleźć inne ślady palców smoczych lordów z Ery Świtu. W kolejnym odcinku przyjrzymy się rodowi Dayne’ów, którego przedstawiciele posiadają typowo valyriańskie cechy, fioletowe oczy i srebrne włosy, choć GRRM zaprzeczył, by byli Valyrianami. Najbardziej tajemniczy z westeroskich rodów liczy sobie ponoć dziesięć tysięcy lat, jego korzenie sięgają właśnie Ery Świtu. Dayne’owie władają ponadto niezwykłym mieczem, tak podobnym do mieczy z bladego ognia, które trzymały duchy ze snu Daenerys. Odwiedzimy również Stare Miasto. Wrócimy do Qarthu, szukając w tym wielkim mieście dziedzictwa Wielkiego Cesarstwa. Spróbujemy również zidentyfikować niektóre z plemion i ludów, które zostały podbite przez Imperium Asshai, zaś po jego upadku rozeszły się na różne strony świata. W ich wierzeniach i kulturze poszukamy pozostałości Wielkiego Cesarstwa. Mam tu na myśli Yi Ti i Leng, dwa państwa Dalekiego Wschodu Essos, które powstały na gruzach dawnego imperium… ale również mniej oczywiste ludy: Jogos Nhai, a także Sarnorczyków i Dothraków, którzy uciekając przed tym, co wydarzyło się w Krainach Cienia, przekroczyli Kości. Dalszy ciąg naszej pogoni za dziedzictwem Wielkiego Cesarstwa nadejdzie w odcinku Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium.

Dziękuję za uwagę i serdecznie zachęcam do przeczytania kolejnej części!

Bluetiger

 

Advertisements

Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium (część 1) – artykuł na FSGK.PL

W poniedziałek (25.02.2019) na FSGK.PL pojawił się kolejny tekst z serii Mityczna Astronomia. Jest nim drugi odcinek poświęconego Wielkiemu Cesarstwu Świtu cyklu, który powstał w oparciu o eseje LML-a (m.in. Great Empire of the Dawn: Flight of the Bones). Serdecznie zachęcam do zapoznania się z tym tekstem, a także z innymi ciekawymi artykułami na temat Pieśni Lodu i Ognia – i nie tylko – zamieszczonymi w serwisie FSGK.

Wspomniany esej mojego autorstwa możecie odnaleźć tutaj: Ślady Palców Świtu (Dzieci Imperium – część 1). Pierwszy odcinek Śladów Palców Świtu również został opublikowany na FSGK: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu).

EssosGhiscarMoraq

Michael Klarfeld, detal z Mapy Essos

Listę wszystkich moich artykułów i tłumaczeń opublikowanych dzięki uprzejmości redakcji FSGK.PL możecie przeczytać tutaj: https://fsgk.pl/wordpress/author/bluetiger/.

 

 

 

Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu) – artykuł na FSGK.PL

Dzięki uprzejmości FSGK.PL opublikowany został mój nowy artykuł oparty na anglojęzycznych tekstach LML-a: pierwszy odcinek cyklu “Ślady Palców Świtu”, czyli “Asshai przy Cieniu”. Serdecznie zachęcam do odwiedzenia tej witryny: Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu) FSGK.PL.

klarfeldessos

Michael Klarfeld, Mapa Essos

Na FSGK znajdziecie również kilka innych tekstów poświęconych Mitycznej Astronomii:

Mityczna Astronomia: Wstęp (część 1)
Mityczna Astronomia: Wstęp (część 2)
Mityczna Astronomia: Świt jest pierwotnym Lodem (część 1)
Mityczna Astronomia: Świt jest pierwotnym Lodem (część 2)

a także mój artykuł oparty na eseju BryndenaBFisha:

Droga do “Ognia i krwi”

 

Mityczna Astronomia – kolejność czytania

Mityczna Astronomia – kolejność czytania

Eseje LML-a w języku angielskim możecie znaleźć tutaj: The Mythical Astronomy of Ice and Fire


***

George R.R. Martin is writing modern mythology: Methodology (George R.R. Martin pisze współczesną mitologię, czyli Metodologia)

Bloodstone Compendium – Krwawnikowe Kompendium
I: Astronomy Explains the Legends of Ice and Fire (Astronomia wyjaśnia legendy lodu i ognia)
II: The Bloodstone Emperor Azor Ahai (Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai)
III: Waves of Night and Moon Blood (Fale Nocy i Księżycowej Krwi)
IV: The Mountain vs. the Viper and the Hammer of the Waters (Góra kontra Żmija i Młot Wód)
V: Tyrion Targaryen (Tyrion Targaryen)
VI: Lucifer means Lightbringer (“Lucifer” znaczy “Światłonośca”)

Sacred Order of Green Zombies A – Święty Zakon Zielonych Zombie A
I: The Last Hero & the King of Corn (Ostatni Bohater i Król Ziarna)
II: King of Winter, Lord of Death (Król Zimy, Władca Śmierci)
III: The Long Night’s Watch (Straż Długiej Nocy)

Great Empire of the Dawn – Wielkie Cesarstwo Świtu
I: History and Lore of House Dayne (Historia i tradycja rodu Dayne’ów)
II: Asshai-by-the-Shadow (Asshai przy Cieniu)
III: The Great Empire of the Dawn (Wielkie Cesarstwo Świtu)
IV: Flight of the Bones (Ucieczka za Kości)

Moons of Ice and Fire – Księżyce Lodu i Ognia
I: Shadow Heart Mother (Matka Serce Cienia)
II: Dawn of the Others (Świt Innych)
III: Visenya Draconis (Visenya Draconis)
IV: The Long Night Was His to Rule (Władca Długiej Nocy)
V: R+L=J, A Recipe for Ice Dragons (R+L=J, Przepis na Lodowe Smoki)

The Blood of the Other – Krew Innego
– Prelude to a Chill (Preludium Chłodu)
I: A Baelful Bard and a Promised Prince (Zgubny Bard Bael i Obiecany Książę)
II: The Stark that Brings the Dawn (Stark, Który Przynosi Świt)
III: Eldric Shadowchaser (Eldric Ścigający Cienie)
IV: Prose Eddard (Eddard Prozaiczny)
V: Ice Moon Apocalypse (Apokalipsa Lodowego Księżyca)

Weirwood Compendium A – Kompendium z Czardrewna A
I: The Grey King & the Sea Dragon (Szary Król i Morski Smok)
II: A Burning Brandon (Płonący Brandon)
III: Garth of the Gallows (Garth z Drzewa Wisielców)
IV: In a Grove of Ash (W jesionowym gaju)

Weirwood Goddess – Bogini Czardrzew
I: Venus of the Woods (Wenus Lasów)
II: It’s an Arya Thing (Ta do Aryi Podobna)
III: The Cat Woman Nissa Nissa (Kobieta Kot Nissa Nissa)

Weirwood Compendium B – Krwawnikowe Kompendium B
V: To Ride the Green Dragon (Przejażdżka na Zielonym Smoku)
VI: The Devil and the Deep Green Sea (Diabeł i Głębokie Zielone Morze)
VII: Daenerys the Sea Dreamer (Daenerys w Morzu Śniąca)
VIII: A Silver Seahorse (Srebrny Konik Morski)

Signs and Portals – Znaki i Portale
I: Veil of Frozen Tears (Zasłona Zamarzniętych Łez)
II: Sansa Locked in Ice (Sansa Uwięziona w Lodzie)

Sacred Order of Green Zombies B – Święty Zakon Zielonych Zombie B
IV: The Zodiac Children of Garth the Green (Zodiakalne Dzieci Gartha Zielonego)
V: The Great Old Ones (Wielcy Przedwieczni)
VI: The Horned Lords (Rogaci Lordowie)

We Should Start Back – Czas Zawrócić
I: AGOT Prologue (Prolog “Gry o tron”)

***

 

Tyrion Targaryen – Gargulce i muffinki Brana – fragment

Poniżej zamieszczony został fragment tłumaczenia czwartego rozdziału eseju LML-a pod tytułem Tyrion Targaryen. Ciąg dalszy nastąpi…


LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i OgniaKrwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen, rozdział IV

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


Gargulce i muffinki Brana

Nadeszła pora, by porozmawiać o gargulcach, z którymi – jak może pamiętacie – Tyrion jest na kartach całej sagi wielokrotnie powiązywany. Druga połowa tego odcinka będzie poświęcona głównie związkom Tyriona z gargulcami i ich implikacjom dla całej opowieści. Jednocześnie, pomiędzy tym wszystkim będzie przeplatała się dyskusja na temat Winterfell, Brana i Ostatniego Bohatera. Okazuje się, że omówienie Tyriona i gargulców jest wręcz niemożliwe bez poruszenia kwestii Winterfell, Brana i Ostatniego Bohatera, więc właśnie tak postąpimy. Na przykład, pierwsza scena, w której Tyrion jest opisany jako gargulec ma miejsce w Winterfell. Poza tym Winterfell słynie z tego, że jest ozdobione gargulcami. Gargulce stanowią również ważny element wczesnego wątku Brana w Grze o tron, zwłaszcza rozdziału o jego upadku z wieży. Z kolei Tyrion Gargulec jest związany z Branem dzięki siodłu, które dla niego zaprojektował po wspomnianym wypadku, i dzięki fatalnej w skutkach decyzji Catelyn, by oskarżyć Tyriona o zlecenie zabójstwa Brana, która w gruncie rzeczy kształtuje całą dalszą fabułę Gry o tron.

Poza tym, jak dobrze wiecie, gdy tylko jest to możliwe, nigdy nie mogę się powstrzymać przed wkręceniem do odcinka małej dyskusji na temat Ostatniego Bohatera.

Pierwsza wzmianka o gargulcach w Pieśni Lodu i Ognia pojawia się w scenie rozgrywającej się w Winterfell, ale wcale nie odnosi się do gargulców na murach tej twierdzy, lecz do Tyriona Lannistera stojącego na owych murach:

Przez otwarte okna za jego plecami sączyła się muzyka i śpiewy. Jon nie miał ochoty ich słuchać. Otarł łzy rękawem koszuli, zły, że pozwolił sobie na płacz, i ruszył przed siebie.
– Chłopcze. – Usłyszał czyjś głos. Jon odwrócił się. Tyrion Lannister niczym gargulec siedział na kamiennej półcem nad drzwiami prowadzącymi do wielkiego holu. Karzeł przyglądał mu się uśmiechnięty.

Gra o tron, Jon I


* przypis tłumacza: w polskiej wersji Pieśni Lodu i Ognia w wielu miejscach, gdzie w oryginale pojawia się słowo gargoyle (gargulec), użyte zostało słowo chimera. Na przykład, w polskiej Grze o tron jedno ze zdań w przytoczonym fragmencie brzmi: “Tyrion Lannister niczym chimera siedział na kamiennej półcem nad drzwiami”, podczas gdy w oryginale brzmi ono: “Tyrion Lannister was sitting on the ledge above the door to the Great Hall, looking for all the world like a gargoyle.” W celu zachowania przejrzystości tekstu LMLa, we wszystkich polskich cytatach zamieniłem “chimerę” na “gargulca”.


Dwadzieścia stron później zaczynamy słyszeć o gargulcach na dachach Winterfell, ale do tego czasu zapewne zdążyliśmy już zapomnieć o tej jednej scenie, gdzie Tyrion jest nazwany gargulcem, gdy przysiada na kamiennej półce. Jednak, moim zdaniem, powinniśmy tu zauważyć celowe działanie autora, który tworzy pomiędzy nimi powiązanie. Tyrion jest w całej serii wielokrotnie nazywany gargulcem, ja zaś uważam, że powód ku temu jest następujący: gargulce są latającymi kamiennymi potworami, związanymi z piekłem i smokami, zarówno w prawdziwym świecie, jak i w Pieśni Lodu i Ognia.

Termin “gargulec” zazwyczaj odnosi się do każdego groteskowego kamiennego stwora, który zdobi dach budynku. Istnieje wiele różnych typów tych rzeźb. Mówi się nawet o gargulcach to samo, co mówi się o płatkach śniegu: żadne dwa nie są identyczne. Istnieje kilka wersji legendy wyjaśniającej pochodzenie gargulców, ale we wszystkich pojawia się postać świętego Romanusa, który złapał i spalił smoka. Głowa i szyja potwora, które stwardniały przez to, że monstrum przez całe lata ziało ogniem, okazały się niepalne, więc świety Romanus umieścił je na murach nowo wybudowanego kościoła, by odstraszały złe duchy.

Gargulce występują w wielu formach, ale tą pierwotną i najbardziej powszechną jest smok. W wielu legendach gargulce budzą się nocą i latają po okolicy, widzimy zatem, że w opowieściach o tych potworach pojawia się motyw “smoków budzących się z kamienia”. Nazwanie Tyriona gargulcem jest bardzo bliskie nazwania go smokiem, a przynajmniej nazwania go piekielną bestią, która budzi się z kamienia, tak jak małpi król demonów Sun Wukong. Innymi słowy, obydwa przezwiska Tyriona wskazują na piekielne demony budzące się z kamienia, a także smoków. Obydwa wskazują na… Tyriona Targaryena.

Kolejnym dodatkiem do gargulcowych powiązań Tyriona jest fakt, że rzeźby gargulców często mają na swoich szyjach łańcuchy, co przywodzi na myśl słynny łańcuch Tyriona, który uratował Królewską Przystań.

Co do gargulców z Winterfell, są tak zniszczone, że nie da się dostrzec, jaki miały pierwotnie kształt, lecz prawda o nich jest wyjawiona, gdy Bran widzi je w swoim śnie. Z Gry o tron:

We śnie znowu się wspinał. Wdrapywał się na stare, pozbawione okien ściany, szukając stopami i palcami szczelin w poczerniałych kamieniach. Wchodził coraz wyżej, poprzez chmury, aż do nocnego nieba, a wieża wciąż wznosiła się ponad nim. Kiedy zatrzymał się i spojrzał w dół, poczuł, że kręci mu się w głowie, a palce ześlizgują się po ścianie. Krzyknął i przywarł do cennego życia. Ziemia znajdowała się tysiąc mil pod nim, a on nie potrafił latać. Nie potrafił latać. Poczekał, aż jego serce uspokoi się, i znowu rozpoczął wspinaczkę. Mógł iść tylko w górę. Wydawało mu się, że wysoko w górze, na tle bladego księżyca widzi sylwetki gargulców. Bolały go już ramiona, ale nie miał wyboru. Musiał iść dalej. Gargulce obserwowały, jak się zbliża. Ich oczy przypominały rozgrzane węgle. Może kiedyś były lwami, lecz teraz wyglądały groteskowo, takie poskręcane. Bran słyszał, jak szepcą do siebie kamiennymi głosami, od których dostawał gęsiej skórki. Wiedział, że nie wolno mu ich słuchać. Dopóki nie będzie ich słyszał, pozostanie bezpieczny. Zaraz potem pojął, że nie jest bezpieczny, gdyż gargulce ruszyły w dół ścianą, po której się wspinał.
– Ja nie słyszałem, nic nie słyszałem – powtarzał płaczliwym głosem, one zaś schodziły coraz niżej. – Nie słuchałem.
Obudził się, z trudem łapiąc oddech, i ujrzał nad sobą ogromny cień.
– Nie słuchałem – powiedział drżącym ze strachu głosem.
Wtedy cień odezwał się.
– Hodor. – I zapalił świecę na stoliku przy łóżku. Bran odetchnął z ulgą.

Gra o tron, Bran IV

Ten sen ma miejsce tuż po tym, jak Tyrion wraca do Winterfell, w drodze powrotnej z Muru, i proponuje, że stworzy projekt siodła, które umożliwi okaleczonemu Branowi jazdę konną. Być może ten zabieg ma na celu przypomnienie nam o Tyrionie tuż przed pojawieniem się snu o ognistych oczach gargulców. W każdym razie, omówmy te ogniste powiązania gargulców. Obserwują Brana czerwonymi oczami, które są jak rozgrzane węgle, co odpowiada opisom oczu Melisandre, Bloodravena, Ducha i – co najważniejsze – jednego ze smoków, Viseriona. Potwory “może kiedyś były lwami”, co sugeruje, że istnieje związek pomiędzy Lannisterami i gargulcami. To z kolei jest niczym innym jak kontynuacją motywu Tyriona jako gargulca, przedstawionego już wcześniej w tym samym tomie. Jest to również silna sugestia, że gargulce to symbole Azora Ahai odrodzonego i księżycowych meteorów. Azor Ahai i jego meteory “byli kiedyś lwami”, ponieważ reprezentują przemienione słońce – słońce, które po transformacji stało się czymś bardziej monstrualnym. Te potworne księżycowe meteory piły ogień słońca, ale jednocześnie pochodziły z księżyca. I rzeczywiście, gdy Bran widzi gargulce, pojawiają się one na tle księżyca, przy samym szczycie wieży, czyli w miejscu odpowiednim dla ciał niebieskich. Następnie, gargulce “wyrywają się z kamienia” (“pulled themselves loose from stone”, w polskim przekładzie to zdanie się nie pojawia), co stwarza obraz czegoś, co zostaje wyrwane z kamiennego księżyca, i zaczynają schodzić w dół czarnej wieży, z czerwonymi oczami jak rozgrzane węgle. Wszystko wygląda dokładnie tak jak powinno, jeśli gargulce rzeczywiście miałyby symbolizować Azora Ahai odrodzonego i jego latające smocze meteory.

Nie może być wątpliwości, że ta scena jest przykładem mitycznej astronomii. Nie, skoro Bran wspina się na czarną wieżę, której szczyt ginie w nocnym niebie, przedzierając się przez chmury i widząc ziemię tysiąc mil pod sobą – nie mogłoby to być bardziej oczywiste. Księżyc ukazuje się przy szczycie czarnej wieży, pokazując nam, że wierzchołki wież są symbolicznie tożsame z ciałami niebieskimi. W chwilę później ognisty gargulec odrywa się od księżyca i zaczyna opadać na ziemię – i ten obraz można dość łatwo zrozumieć. Motyw spadającego gargulca jest echem tej pierwszej sceny, gdzie Tyrion, chwilę wcześniej nazwany gargulcem, zeskakuje z dachu:

– Sam zajdziesz czy mam przynieść drabinę?
– Daj spokój – odparł karzeł. Odepchnął się z półki i skoczył w dół. Jon otworzył usta i patrzył oniemiały, jak Tyrion Lannister opada zwinięty w kłębek, ląduje na rękach i odbija się do tyłu, by ostatecznie stanąć na nogach.

Gra o tron, Jon I

George wielokrotnie wspominał, że w gruncie rzeczy żałuje, że przedstawił tutaj Tyriona jako tak zwinnego, ponieważ w kolejnych tomach bohater utyka i chodzi jak kaczka. Jakby nie było, Tyrion Gargulec zeskakuje tu z nieba obracając się jak kłębek, ukazując nam obraz spadającego księżycowego meteoru, dokładnie tak samo jak gargulce opadające z księżyca w śnie Brana. Gargulce przychodzą z księżyca, ponieważ reprezentują jeden z aspektów księżycowych meteorów. George wkłada w usta skaczącego Tyriona słowa bleed that (“chrzanić to”, “daj spokój”, ale bleed dosłownie znaczy krwawić). To jedyne miejsce w całej serii, gdzie występuje to wyrażenie. Sądzę, że celem George’a jest tutaj stworzenie obrazu krwawiącej gwiazdy (bleeding star) lub krwawego kamienia spadającego z nieba. Jon patrzy na to wszystko oniemiały.

Skoro to Bran jest tym, kto spada z wieży, całkiem oczywistym staje się to, że Bran również symbolizuje upadek księżyca z nieba. Jest dosłownie zepchnięty ze szczytu wieży przez solarną postać, nie ma tu zatem zbyt wielu możliwości. Jego głowa “odpływa” (his head swam dizzily – w polskiej wersji: poczuł, że kręci mu się w głowie), co tworzy obraz twarzy księżyca pływającej w oceanie, czyli dobrze nam znany symbol tonącego księżyca. Bran płacze z przerażenia (he wept, w polskiej wersji: powtarzał płaczliwym głosem) – a księżyc płaczący meteorowymi łzami to symbol, który dobrze znacie. Następnie budzi się zdezorientowany w ciemności, tak jak Azor Ahai odrodzony budzi się zagubiony w ciemnościach Długiej Nocy.

Jak zawsze, różne wcielenia księżycowych meteorów mówią nam różne rzeczy na temat Azora Ahai odrodzonego i Światłonoścy. To, że Bran i gargulce reprezentują tę samą rzecz może wydawać się dziwnym, ale właśnie dzięki temu od każdego z nich możemy dowiedzieć się czegoś innego. Zaczniemy od Tyriona.

Ogólnie mówiąc, ogniste gargulce pokazują nam potwory przybywające z księżyca – to dość łatwo zrozumieć, ale pragnę zwrócić uwagę na fakt, że w legendach gargulce są konsekwentnie powiązywane z ochroną i odstraszaniem złych duchów. Widzieliśmy, że Azor Ahai odrodzony czasem występuje w tej roli, na przykład wówczas, gdy Sanor broni i wywiera pomstę za krzywdy księżycowej dziewicy Sansy Stark, lub gdy widzimy motyw Lodu użytego do pomszczenia i obrony dzieci Neda. Sam Tyrion również broni Sansę przed znęcającym się nad nią Joffreyem, a później pełni rolę obrońcy Grosik, karłowatej dziewczyny – w jednej z tych scen pojawia się nawiązanie do gargulców w odniesieniu do Tyriona, tak się składa, że to wydarzenie omówimy już za moment. Tyrion zdołał również ocalić Królewską Przystań przed Stannisem – znów mamy tu motyw obrońcy, na dodatek w samym środku tej bitwy również pojawia się świetna wzmianka o gargulcach. Dla mieszkańców stolicy Stannis jest “Nieznajomym, który przybywa, by nas osądzić” i sługa “demonicznego bóstwa”. W pewnym sensie Tyrion strzeże Królewskiej Przystani przed złem.

Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że Tyrion będzie pełnił podobną opiekuńczą rolę wobec Daenerys. W rzeczy samej, w Świecie Lodu i Ognia można odnaleźć wskazówkę, że Tyrion będzie pomagał Dany. W jednym z mitów z Yi Ti to “kobieta z małpim ogonem” w jakiś sposób pomogła w zakończeniu Długiej Nocy. Ogon (ang. tail) to również określenie osób obsługujących monarchę (w języku polskim ogon odnosi się raczej do osób śledzących kogoś, ale w gruncie rzeczy znaczenie jest podobne – ogon to ludzie, którzy za kimś podążają). Małpim ogonem może być zatem Tyrion jako doradca kobiety, która może pomóc w zakończeniu nowej Długiej Nocy – Daenerys.

W każdym razie, opiekuńczy aspekt gargulca, zobrazowany na przykładzie Tyriona, ma pewne bardzo poważne implikacje. Już wcześniej kilkukrotnie widzieliśmy, że motyw obrony to aspekt Azora Ahai odrodzonego. Myślę, że odnosi z całą pewnością pasuje on do motywu Azora Ahai jako kogoś, kto obronił wszystkie istoty z ciepłą krwią w żyłach przed Innymi, przy pomocy Światłonoścy, bez względu na to, czy dokonał tego syn Azora Ahai, Ostatni Bohater, który naprawiał krzywdy wyrządzone przez swojego ojca, czy raczej nawrócony Azor Ahai, pokutujący ze swe czyny. Sądzę, że na tym etapie nieodparcie nasuwa się następujący wniosek: choć Azor Ahai zniszczył księżyc, co prawdopodobnie było przyczyną Długiej Nocy, wygląda na to, że Światłonośca i pewnego rodzaju Azor Ahai odrodzony odparli później Długą Noc i wrócili słońce na niebo. Gdy się nad tym zastanowić, ma to sens. Azor Ahai jest postacią solarną, zaś jego popadnięcie w niełaskę i upadek symbolizują pociemnienie (zakrycie) słońca. Jeśli słońce w końcu znów zaświeciło, a wiemy, że tak się stało, można stąd wysnuć wniosek, że Azor Ahai zdołał uzyskać odkupienie swoich win, przez swoją własną okazaniu skruchy, przez niego samego, lub jego potomka. A zatem, gargulec mówi nam dwie rzeczy na temat Azora Ahai odrodzonego i Światłonoścy – jest ognistym potworem spadającym z nieba, ale jest w nim aspekt związany z obroną lub pomstą.

CIĄG DALSZY NASTĄPI…


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju LMLa Tyrion Targaryen możecie znaleźć tutaj.

Świt jest oryginalnym Lodem – Część druga

LML w 13 minut: Świt jest oryginalnym Lodem

Część druga

W części pierwszej omówiliśmy podstawy teorii, że miecz obecnie znany jako Świt; wielki, biały rodowy oręż Dayne’ów, był niegdyś bronią, którą dzierżył Stark, a którą nazywano Lodem. Według tej teorii miecz znany w Westeros jako Świt był wcześniej “smoczą stalą”, ostrzem Ostatniego Bohatera, który mógł być Starkiem. Starożytna tradycja nadawania ich rodowym mieczom imienia Lód powstałaby na pamiątkę czasu, gdy to Starkowski Ostatni Bohater nosił wielki, lśniący oręż podczas bitwy z Innymi, która zakończyła Długą Noc i przyniosła światu nowy świt. Z jakiegoś powodu Starkowie wysłali swój biały miecz na południe, do Starfall, gdzie przechowywany jest od końca Wojny Świtu, ale nadal nadawali swoim mieczom miano Lodu.

Tak właśnie brzmi nasza teoria, a przynajmniej jej podstawy. By podeprzeć naszą tezę, że Stark władał kiedyś Świtem, przyjrzeliśmy się dziwnej skłonności jaką wykazują Starkowskie miecze, tendencji do bycia opisywanymi jako ostrza po których “biegnie światło poranka” lub które “lśnią w świetle poranka”, zwłaszcza jeśli Starkowie trzymający te miecze robią szczególnie “Starkowskie” rzeczy, na przykład siedzą w pozycji Króla Zimy jak Robb, z wilkiem u boku i z mieczem na kolanach, albo ścinają renegata z Nocnej Straży tak jak Jon, który czyni to samo co jego ojciec Ned. Dzisiaj dodamy do tej teorii więcej dowodów, spoglądając na symbolikę Świtu, rodu Dayne’ów, rodu Starków i Innych – zwłaszcza na symbolikę związaną z tym, co sugeruje, że Świt był oryginalnym Lodem rodu Starków.

A zatem, zaczynajmy!

Wszyscy pamiętają słynny i stały opis Świtu. Miecz jest “blady jak mleczne szkło” (pale as milkglass) i “ożywa światłem/w świetle” (comes alive with light). Prawdziwe mleczne szkło to rodzaj mętnego lub na wpół nieprzejrzystego białego szkła, które jest bardzo lśniące i wydaje się niemal mokre. Gdy Martin pisze, że Świt “ożywa w świetle” może nam mówić, że miecz zaczyna świecić, ale może też po prostu odnosić się to tego, że mleczne szkło jest bardzo lśniące i odbija światło. Ja skłaniam się ku temu, że Świt jest otoczony pewnego rodzaju słabą magiczną poświatą, ale bez względu na to, jak jest naprawdę, można go sobie całkiem łatwo wyobrazić: to ogromny, lśniący miecz, który rozbłyska odbijając światło, a może nawet nieco świeci.

Pomijając jego wygląd, maesterowie utrzymują, że Świt jest niemal identyczny z valyriańską stalą – jest niesamowicie lekki i nie da się go złamać. Warto dodać, że wygląd Świtu i wygląd valyriańskiej stali są pod każdym względem przeciwieństwami. Podczas gdy Świt “ożywa światłem”, valyriańska stal jest opisywana jako “ciemna jak dym” (smoke dark) lub “szarość tak ciemna, że niemal czarna” (grey so dark that it’s almost black), a gdy Tobho Mott usiłuje zmienić barwę Lodu Neda na ładny Lannisterski szkarłat, informuje, że “Kolor ciemniał, zupełnie jakby miecz wypijał z niego słońce”. Innymi słowy, ciemne miecze piją światło słońca, zaś biały miecz ożywa w świetle.

Ciemne miecze – te wykonane z valyriańskiej stali – są powiązane z ogniem i smokami. Czy możliwym jest to, że biały miecz, Świt, jest związany z lodem i Innymi? Cóż, nie oparł bym na czymś tak prostym całej teorii, choć zobaczenie takiej symetrii jest kuszące. Jednakże, rzecz w tym, że z jakiegoś powodu język używany do opisu Świtu jest również językiem używanym do opisu Innych.

Już wyjaśniam o co mi chodzi. Świt jest blady jak mleczne szkło, prawda? Cóż, dokładnie tak samo wyglądają kości Innych. Oto fragment z Nawałnicy mieczy, tuż po tym, jak po dźgnięciu przez Sama Inny zaczął się roztapiać:

Po dwudziestu uderzeniach serca jego ciało zniknęło, obrócone w delikatną białą mgiełkę. Pod spodem kryły się przypominające mleczne szkło kości, jasne i lśniące. One jednak również topniały.

Nawałnica mieczy, Samwell I

Chcę wyrazić się jasno – ani kości Innych, ani biała stal Świtu, nie są tak naprawdę zrobione z mlecznego szkła. Są po prostu blade i lśniące, i z tego powodu zostają porównane do mlecznego szkła. Prawdziwe, znane nam mleczne szkło pojawia się kilkakrotnie na kartach PLIO, ale Świt i Inni są czymś magicznym, a zatem ich skład jest magiczny: kości Innych są bez wątpienia zrobione z lodu, podczas gdy Świt wydaje się zrobiony z pewnego rodzaju magicznej meteorytowej stali. To powiedziawszy, trzeba się zastanowić dlaczego Martin postanowił użyć tego samego języka do opisu Świtu i kości Innych, zwłaszcza jeśli jest się kimś, kto ma teorię o tym, że Świt jest oryginalnym Lodem rodu Starków.

Możemy powiedzieć przynajmniej tyle, że w umyśle Martina, lodowate kości Innych i miecz Świt wyglądają w gruncie rzeczy tak samo, mogą zatem być opisywane przy użyciu tych samych słów. W ten sposób możemy zobaczyć logikę w tym, że postać w świecie Martina która widzi wielki, lśniący biały miecz, który przypomina mleczne szkło, myśli sobie, że wygląda on jak miecz zrobiony z niełamliwego lodu.

Tak więc, Świt raczej nie jest zrobiony z kości piszczelowej Innego, ale wygląda podobnie do niej. Podobnie, jestem przekonany, że Świt nie jest tym samym co miecze Innych, ale bez wątpienia są jest opisywany przy użyciu tego samego języka co one:

Inny bezszelestnie zrobił krok do przodu. Will dostrzegł w jego ręku miecz, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Z pewnością nie został wykuty ze stali znanej człowiekowi. Niemal przezroczyste ostrze ożywało w blasku księżyca; oglądany z boku, krystaliczny miecz pozostawał prawie niewidoczny. Wokół jego krawędzi igrało niebieskawe migotanie, upiorny blask. Will wyczuwał, że miecz jest ostrzejszy od brzytwy.

Gra o tron, Prolog

“The Other slid forward on silent feet. In its hand was a longsword like none that Will had ever seen. No human metal had gone into the forging of that blade. It was alive with moonlight, translucent, a shard of crystal so thin that it seemed almost to vanish when seen edge- on. There was a faint blue shimmer to the thing, a ghost-light that played around its edges, and somehow Will knew it was sharper than any razor.”

Świt ożywa w świetle (is alive with light), podczas gdy miecz Innego ożywa w blasku księżyca (is alive with moonlight, ożywa w świetle księżyca) i lśni upiornym blaskiem (shimmers with ghost-light). Przy wykuwaniu ostrza Innego z całą pewnością nie było żadnego metalu znanego ludziom – to samo stwierdzenie jest prawdziwe w odniesieniu do Świtu, jeśli został wykonany z meteorytu. Świt powstał z bladego (pale) kamienia o magicznych mocach, a w Starfall, główna wieża nazywana jest Wieżą Bladego Miecza (The Palestone Sword) – tymczasem, miecze Innych to “blade miecze” (pale swords) i “blade ostrza” (pale blades), na których “tańczy blade błękitne światło” (that dance with pale blue light).

Zatem, choć Świt i miecze Innych nie wydają się być tym samym, wszystkie są “bladymi ostrzami”, które “ożywają w świetle”. Świt nie posiada niebieskawej poświaty jak miecze Innych i wygląda bardziej jak matowe mleczne szkło niż przezroczysty kryształ lodu, ale wygląda jak kości Innych, które są zrobione z lodu.

Przyglądając się władającym tymi dwoma rodzajami bladych mieczy, dostrzegamy kolejne podobieństwa. Obie grupy odzwierciedlają miecze które noszą. Świt może nosić tylko rycerz ze Starfall, który zostanie mianowany “Mieczem Poranka” (The Sword of the Morning). Ten tytuł bierze się bezpośrednio od nazwy miecza. Słowo “świt” (dawn) jest – mniej więcej – synonimem “poranka” (morning) – tak więc, i miecz, i szermierz są “mieczem poranka”.

Najsłynniejszy Miecz Poranka, Arthur Dayne, posunął się o krok dalej, jeśli chodzi o motyw bycia białym mieczem-osobą która włada białym mieczem, ponieważ został białym rycerzem Gwardii Królewskiej, której członkowie są nazywani “białymi mieczami” i zazwyczaj noszą białe stalowe zbroje. Innymi słowy, Arthur Dayne był na dwa różne sposoby białym mieczem-osobą. Na dodatek, i w Starfall, i w Królewskiej Przystani, mieszkał w wieży nazwanej na cześć białego miecza – mam tu na myśli Wieżę Miecza z Bladego Kamienia w Starfall (The Palestone Sword Tower) i Wieżę Białego Miecza w Królewskiej Przystani, gdzie zamieszkują członkowie Gwardii Królewskiej.

Wynika stąd ważne przesłanie, że człowiek władający mlecznobiałym mieczem, Świtem, sam jest białym mieczem. To samo jest prawdziwe w odniesieniu do Innych, którzy władają bladymi mieczami, ale są opisywani w taki sposób, jakby sami byli mlecznobiałymi mieczami. Z rozdziału Sama w Nawałnicy mieczy:

Inny zsunął się z gracją z siodła i stanął na śniegu. Był szczupły jak miecz, a barwę miał mlecznobiałą.

Nawałnica mieczy, Samwell I

Inny jest jak mlecznobiały miecz, i “wysuwa się” (ang. The Other slid gracefully from the saddle) z siodła jak miecz wysuwający się z pochwy. Mlecznobiałe miecze muszą sprawiać, że zaczniemy myśleć o Świcie, białym mieczu, który wygląda jak mleczne szkło. Wiemy również co znajduje się we wnętrzu tego mlecznobiałego, szczupłego jak miecz Innego – kości blade jak mleczne szkło! W prologu Gry o tron skóra Innego jest nazwana “bladą jak mleko” (as pale as milk). Wystarczy wpisać tam “mleczne szkło” (do milk dodać -glass) i dostaniemy skórę “bladą jak mleczne szkło” (as pale as milkglass).

Wszystko staje się jeszcze gorsze jeśli znów spojrzymy na Arthura Dayne’a, biały miecz-osobę, który nosi biały miecz i zawsze mieszka w wieży nazwanej na cześć białego miecza. Płaszcze i zbroje Gwardii Królewskiej są nieustannie opisywane jako białe, śnieżne, a nawet twarde jak lód. Z tego powodu Arthur Dayne stający się białym mieczem Gwardii jest tak naprawdę tożsame z symboliczną przemianą w biały lodowy miecz (icesword). Proponuję, że właśnie tym jest Świt, biały miecz, który był nazywany Lodem, a którego powstanie może być związane z magią lodu, z którą powiązani są Inni i Starkowie. Moim zdaniem Miecz Poranka to osoba która jest jak biały lodowy miecz i włada białym lodowym mieczem.

A zatem, jak widzicie, Świt i Inni są odziani w ten sam symboliczny język. Cóż, znalazłem jedną bardzo rzucającą się w oczy rzecz, do której opisu używana jest całość tego właśnie języka, niemal słowo w słowo. Jest czymś lodowym i magicznym, ale wygląda bardzo podobnie do Świtu. Czy jesteście w stanie zgadnąć, co mam na myśli?

To Mur. Właśnie tak, ten olbrzymi, wysoki na 700 stóp lodowy Mur jest opisywany przy użyciu języka, który jest zamienny z opisami Innych i Świtu.

Mur nie jest zbudowany z mlecznego szkła, nie jest też mieczem. Jednak gdy znów spojrzymy na słownictwo jakiego do jego opisu używa nasz autor, możemy dostrzec GRRM chce nam przekazać.

Pierwszym istotnym cytatem jest fragment w którym Mur jest opisany jako wężowy miecz z czwartego rozdziału Jona w Nawałnicy mieczy:

Słyszał kiedyś, jak jego stryj Benjen mówił, że na wschód od Czarnego Zamku Mur jest mieczem, ale na zachód wężem. Była to prawda.

Nawałnica mieczy, Jon IV

Benjen ma na myśli to w jaki sposób na wschodzie Mur ciągnie się prosto na poziomie gruntu, ale z przeciwnym kierunku musi się wić niczym wąż, omijając podobne do “ostrza noża” (knife edge) liczne wzgórza na zachodzie – wyobraźcie sobie ząbkowane ostrze piły, podobne do poszarpanego łańcucha górskiego. Ale z punktu widzenia symboliki, Benjen właśnie zestawił Mur z mieczem-wężem/wężowym mieczem (snake sword). Takie określenie sprawia, że myślimy o “smoczej stali”, ponieważ smoki są jak skrzydlate węże, a miecze są wykonane ze stali.

Chyba, że są zrobione z lodu:

Słońce przebiło się przez chmury. Odwrócił się do niego plecami i spojrzał na Mur, oślepiająco niebieski w słonecznym blasku. Minęło już wiele tygodni, a widok Muru wciąż przyprawiał go o drżenie. Jego ściany oblepiał brud niesiony wiatrem kolejnych stuleci, dlatego często wydawał się jasnoszary, jak zachmurzone niebo, lecz kiedy w pogodny dzień padały na niego słoneczne promienie, Mur świecił, mienił się własnym blaskiem, niczym olbrzymi błękitnobiały klif, który zasłaniał połowę nieba.

Gra o tron, Jon III

“The sun had broken through the clouds. He turned his back on it and lifted his eyes to the Wall, blazing blue and crystalline in the sunlight. Even after all these weeks, the sight of it still gave him the shivers. Centuries of windblown dirt had pocked and scoured it, covering it like a film, and it often seemed a pale grey, the color of an overcast sky … but when the sun caught it fair on a bright day, it shone, alive with light, a colossal blue-white cliff that filled up half the sky”

No dobrze, teraz Mur, który jest jak wężowy miecz lśni “ożywając w świetle” słońca (it shone, alive with light, GRRM używa tu tego samego wyrażenia jak w opisie Świtu). To oczywiście sprawia, że przypomina nam się Świt, ale należy również pamiętać o tym, że Mur jest zrobiony z lodu, tak jak miecze Innych. Mur lśni (dosłownie płonie) niebieskim, kryształowym blaskiem (w oryginale: blazes blue and crystalline), a w innym fragmencie, Mur “lśni jak niebieski kryształ”. Oba te cytaty przypominają nam o tym, że miecze Innych są opisywane jako “odłamki kryształu” (shards of crystal) i lśnią “nikłą niebieską poświatą” (with a faint blue shimmer). A zatem, jak powiedziałem, Mur pasuje do opisu zarówno Świtu, jak i mieczy Innych. Jest niczym olbrzymi krystaliczny lodowy miecz o niebieskawym połysku, ale jednocześnie jest jak lśniący w słońcu wężowy miecz, który ożywa w świetle.

Rozważcie również to, że Mur jest obsadzony przez Nocną Straż, stanowiąc obronny szaniec przeciwko Innym. Nocna Straż mówi o sobie, że jest “mieczem w ciemnościach” oraz “światłem, które przynosi świt”, a oba z tych tytułów brzmią jak coś, co mógłby o sobie powiedzieć Miecz Poranka.

Innymi słowy, ludzie, którzy są w wyjątkowy sposób oddani walce z Innymi i zakończeniu każdej potencjalnej Długiej Nocy, siedzą sobie na wielkim symbolu ożywającego w świetle lodowego miecza. To może być wskazówką co do tego, że prawdziwym mieczem w ciemności, którym musi władać Nocna Straż, jest magiczny lodowy miecz, który ożywa światłem. Jon jest przywódcą Straży, i na wiele sposobów stanowi echo Ostatniego Bohatera, zaś jako Stark, może okazać się człowiekiem, który będzie dzierżył oryginalny, magiczny, lodowy miecz, właśnie ten oręż, który ożywa w świetle.

W zasadzie, wygląda to niemal tak jakby nasz autor zawiesił na niebie ogromny znak zapowiadający przyszłość Jona, w scenie, w której nasz bohater znajduje się na północ od Muru i obserwuje świt:

Niebo na wschodzie tuż nad horyzontem było różowe, a nieco wyżej jasnoszare. Na południu ciągle widniał Miecz Poranka. Jasna, biała gwiazda w jego rękojeści płonęła niczym diament świtu, a czerń i szarość mrocznej puszczy znowu zamieniała się w zieleń i złoto, czerwień i kolor rdzy. Nad żołnierskimi sosnami, dębami, jesnionami i drzewami strażniczymi górował Mur. Przez oblepiającą jego powierzchnię ziemię i piasek prześwitywał jasny lód.

Nawałnica mieczy, Jon IV

“The eastern sky was pink near the horizon and pale grey higher up. The Sword of the Morning still hung in the south, the bright white star in its hilt blazing like a diamond in the dawn, but the blacks and greys of the darkling forest were turning once again to greens and golds, reds and russets. And above the soldier pines and oaks and ash and sentinels stood the Wall, the ice pale and glimmering beneath the dust and dirt that pocked its surface.”

Oto gwiazdozbiór Miecza Poranka, wiszący na porannym niebie; niebiański gwiezdny miecz, który odpowiada ziemskiemu gwiezdnemu mieczowi zwanemu jako Świt. Zawisł tuż nad bladym i migoczącym lodem Muru, i bardzo możliwe, że w zamyśle autora sa paralelnymi symbolami, biorąc pod uwagę całą ich wspólną symbolikę. Jasna biała gwiazda w rękojeści konstelacji Miecza Poranka płonie (blazes) niczym diament świtu, jak gdyby GRRM chciał się upewnić, że pomyślimy w tym momencie o Świcie i płonących gwiezdnych mieczach. Możemy nawet zacząć się zastanawiać, czy Świt ma zdolność zapłonięcia białym światłem, tak jak biała gwiazda w jego niebiańskim odpowiedniku, lub jak ożywający w świetle miecz, którym jest Mur, płonący w świetle słońca (blazing in sunlight). Jesteśmy teraz niczym Bran, tuż po tym, jak nasz bohater usłyszał opowieść o Ser Arthurze Dayne i Świcie i “Zasnął z głową wypełnioną rycerzami w błyszczących zbrojach, którzy walczyli na miecze lśniące niczym gwiazdy”

(“went to sleep with his head full of knights in gleaming armor, fighting with swords that shone like starfire”) – “Zasnął z głową wypełnioną rycerzami w błyszczących zbrojach, którzy walczyli na miecze, które lśniły niczym gwiezdny ogień”.

“Gwiezdny ogień” to właśnie temat, którym zakończymy ten odcinek. To właśnie ostatnia rzecz, którą Świt i Inni mają wspólną, a której jeszcze nie omówiliśmy. Właśnie tak, pomyślcie o tym – Świt został ponoć wykonany z bladego kamienia meteorytu, serca upadłej gwiazdy. Inni i ich upiory, bardziej niż ktokolwiek inny, słyną ze swoich oczu, które są niczym niebieskie gwiazdy! Przypomnijcie sobie, że ci sami Inni są biali jak mleko i szczupli jak miecze, na dodatek mają kości jak mleczne szkło… możemy ich zatem nazwać lodowymi ludźmi z mlecznego szkła, z zimnymi gwiazdami w oczach. Świt jest mieczem bladym jak mleczne szkło, wykonanym z upadłej gwiazdy. Mówiąc wprost, Świt i Inni dzielą mnóstwo symboliki związanej z bladymi, lodowymi, gwiezdnymi mieczami… z jakiegoś powodu. Być może odpowiedź jest taka, że świt to jakimś sensie lodowy miecz związany z Innymi.

A co z ‘ogniem’ w “gwiezdnym ogniu”? Opowieści o Świcie napełniają głowę Brana snami o mieczach lśniących jak gwiezdny ogień, ale to nie wszystko. W kronikach historycznych pojawia się Samwell Dayne, zwany “Gwiezdnym Ogniem” (Starfire). Jego postać sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, czy Świt może zapłonąć. Jeśli Świt jest Światłonoścą, powinien posiadać taką zdolność – ale jeśli jest oryginalnym Lodem, i jeśli jest związany z magią lodu i Innymi, nie może przecież płonąć zwykłym ogniem, prawda? Cóż, spójrzcie jeszcze raz na te niebieskie oczy Innych, będące jak gwiazdy – Goździk mówi, że płoną “tak jasno i zimno jak niebieskie gwiazdy“, więc może odpowiedzią jest tutaj zimny gwiezdny ogień. W samym prologu Gry o tron Gared ostrzega nas, że “nic nie pali tak jak zimno” (nothing burns like the cold), tuż przed tym, jak po raz pierwszy widzimy przez chwilę oczy Innych, w których był “błękit, który płonął jak lód” (a blue that burned like ice). Być może właśnie coś takiego zobaczymy, jeśli Świt zapłonie – blady lub biały, może nawet srebrno-niebieski, płomień, który pali jak chłód. W końcu, dopiero co widzieliśmy, że Mur stanowi paralelę Świtu jako miecza, który ożywa w świetle, a Mur w świetle słońca płonie krystalicznym błękitem (blazes blue and crystalline in the sunlight), jak gdyby miał zapalić się zimnym i niebieskim ogniem słońca.

Słyszeliście o zwalczaniu ognia ogniem – cóż, być może palący chłód trzeba zwalczać palącym chłodem. Wiemy, że smocze szkło, zwane również zamarzniętym ogniem (frozen fire), może zabijać Innych. Możliwe, że mamy tutaj podobną sytuację – ogień, który zostaje zamieniony w coś zimnego lub zamarzniętego jest potężną bronią. W końcu, nic nie pali tak jak chłód. Nic nie pali tak jak Lód, stojący w ogniu.

***

tłum. Bluetiger

 

Świt jest oryginalnym Lodem – Część pierwsza

LML w 13 minut: Świt jest oryginalnym Lodem

Część pierwsza

Witajcie przyjaciele, z tej strony LML z trzynastominutowym wyjaśnieniem dlaczego starożytny rodowy miecz Dayne’ów, znany jako Świt, może tak naprawdę być oryginalnym Lodem rodu Starków. Taka możliwość przyszła mi do głowy, gdy po raz pierwszy na poważnie zająłem się analizowaniem PLIO. Niedługo później odkryłem, że w rzeczywistości taka teoria już od dawna krążyła na obrzeżach naszego fandomu. Jest bardzo zabawna i godna uwagi, więc się nią zajmiemy.

Na początek wyjaśnię co mam na myśli mówiąc “oryginalny Lód rodu Starków”. Poniższy fragment pochodzi z drugiego rozdziału Gry o tron, w którym Catelyn spotyka się z Nedem czyszczącym w bożym gaju Lód.

Catelyn nie lubiła mieczy, lecz musiała przyznać, że Lód stanowił przykład wyjątkowo pięknego ostrza. Wykuto go w Valyrii, w czasach kiedy kowale kuli metal za pomocą młotów i zaklęć. Liczył już sobie czterysta lat, a pozostał tak samo ostry jak pierwszego dnia. Jego imię było jeszcze starsze, pochodziło z Ery Herosów, kiedy Starkowie byli królami północy.

Gra o tron, Catelyn I

* w oryginale: Catelyn had no love for swords, but she could not deny that Ice had its own beauty. It had been forged in Valyria, before the Doom had come to the old Freehold, when the ironsmiths had worked their metal with spells as well as hammers. Four hundred years old it was, and as sharp as the day it was forged. The name it bore was older still, a legacy from the age of heroes, when the Starks were Kings in the North.

W polskim przekładzie zniknęło zdanie o tym, że Lód wykuto “nim na Starą Włość przyszła Zagłada”.

Catelyn nie darzyła mieczy miłością, ale nie mogła zaprzeczyć, że Lód miał swoje piękno. Wykuto go w Valyrii, nim na Starą Włość przyszła Zagłada, w czasach gdy kowale używali w swej pracy z metalem nie tylko młotów, lecz również zaklęć. Miecz miał czterysta lat, ale nadal pozostawał równie ostry jak w dniu, w którym go wykuto. Imię jakie nosił było jeszcze starsze, stanowiło dziedzictwo Ery Bohaterów, gdy Starkowie byli Królami Północy. (w tłumaczeniu Bluetigera)

Innymi słowy, miecz z valyriańskiej stali zwany Lodem, który nosi Ned, ma około czterystu lat, ale istniejąca w rodzie Starków tradycja nazywania mieczy Lodem ma tak naprawdę tysiące lat i sięga “ery bohaterów”. Era Bohaterów (lub Herosów) to termin, którego używają maesterzy i zwykli ludzie z Westeros w odniesieniu do wieków i tysiącleci poprzedzających Długą Noc, do okresu w którym osadzone sa opowieści o legendarnych bohaterach, takich jak Lann Sprytny, Garth Zielony, Durran Smutek Bogów, i oczywiście sam Bran Budowniczy. Możemy stąd wywnioskować, że zwyczaj nadawania mieczowi Starków imienia Lód sięga wstecz aż do powstania tego rodu, a przynajmniej do czasów przed Długą Nocą.

To wszystko zmusza do postawienia pytania: w jaki sposób powstała taka tradycja? Dlaczego Starkowie nazywają swój miecz Lodem? Czy kiedyś naprawdę władali orężem wykonanym z prawdziwego lodu, tak jak Inni? Czym był ‘oryginalny’ Lód, i co się z nim stało?

Cóż, istnieje dobry powód, by sądzić, że ten miecz trafił ostatecznie do Starfall, gdzie zmieniono jego nazwę na Świt i zatrzymano na przechowanie. Świt to w końcu wielki biały miecz, czy jakieś imię może do niego pasować lepiej niż Lód?

Nasza teoria brzmi następująco: powiedziano, że Ostatni Bohater zwyciężył w Wojnie Świtu (ang. War for the Dawn), “zabijając Innych ostrzem ze smoczej stali”, której ponoć nie mogli się oprzeć. Tym mieczem mógł być Świt albo Światłonośca, a może oba – każde z tych imion doskonale pasuje do oręża, który pomógł zakończyć Długą Noc, co jest równoznaczne z przyniesieniem świtu i przyniesieniem światła. A kim był Ostatni Bohater? Cóż, najbardziej prawdopodobna odpowiedź to ta, że był Starkiem, prawda? Oczywiście, istnieją inne możliwości, ale wydaje mi się, że większość czytelników zgodziłaby się co do tego, że to raczej właśnie ta jest poprawna.

Innymi słowy, scenariusz w którym do końca Długiej Nocy doprowadza Ostatni Bohater-Stark, władający Świtem, jest bardzo przekonujący. Możliwe jednak, że wówczas ten miecz nie nosił jeszcze imienia Świt – najstarszy północny mit o Ostatnim Bohaterze nazywa jego oręż “smoczą stalą”, co wygląda bardziej na opis niż na imię. Możliwym jest, że ten Starkowski Ostatni Bohater nazwał ten ogromny, magiczny biały miecz Lodem, i zakładając, że miał jakiś powód, by oddać go po zakończeniu Wojny Świtu Dayne’om, sporo sensu miałoby to, że w rodzie Starków powstała tradycja nazywania ich “głównego” miecza “Lodem”, na pamiątkę oryginalnego Lodu… który teraz nosi imię Świt.

Pomyślcie o Aragornie z Władcy Pierścieni, którego przeznaczeniem jest władać Narsilem (przekutym w Andurila), mieczem, który nie znajdował się w posiadaniu jego przodków przez tysiące lat, od czasów ostatniej wielkiej bitwy z Mrocznym Lordem, tysiące lat wcześniej. Podobnie, możliwe, że Świt był pierwotnie mieczem Starków i jego przeznaczeniem jest znów trafić w ręce Starka, który użyje go w ostatniej bitwie. Ma to w każdym razie sporo sensu.

Tak więc, przyjrzyjmy się pewnym dowodom na poparcie takiej teorii, omawiając je krok po kroku.

Legenda o Ostatnim Bohaterze, który zabijał Innych ostrzem ze “smoczej stali” pochodzi z najstarszych zapisków jakie Samowi udało się odnaleźć w Czarnym Zamku. Jon i Sam zastanawiają się nad tym czy zwrot smocza stal (ang. dragonsteel) mógł oznaczać valyriańską stal, ale wszystkie znane nam informacje sugerują, że Valyria powstała dopiero po Długiej Nocy, a zatem nie mogła dostarczyć Ostatniemu Bohaterowi żadnego ostrza z ich przesławnej stali. Jednakże, Świt, o którym napisano, że jest bardzo podobny do valyriańskiej stali, ale jednocześnie powiedziano nam, że jest dość starożytny, by mógł być mieczem Ostatniego Bohatera. Ze Świata Lodu i Ognia:

Dayne’owie ze Starfall zaliczają się do najbardziej starożytnych rodów w Siedmiu Królestwach, choć sławę zawdzięcza przede wszystkim rodowemu mieczowi zwanemu Świtem oraz ludziom, którzy nim władali. Pochodzenie miecza owiane jest legendami, wydaje się jednak prawdopodobne, że należy on do Dayne’ów od tysiącleci. Ci, którzy mieli zaszczyt go obejrzeć, mówią, że nie przypomina valyriańskiej stali i jest biały jak mleczne szkło, ale podziela niewiarygodną wytrzymałość i ostrość mieczy z Valyrii.

Świat Lodu i Ognia, Dorne: Miecz Poranku

Maester jak tylko może podpowiada nam, że Świt jest jak biała valyriańska stal. Z tego powodu przynajmniej potencjalnie mógł być mieczem, który był w stanie przeciwstawić się Innym w ten sam sposób co smocze szkło, a prawdopodobnie również valyriańska stal (kanon serialu mówi tak, książkowy kanon mówi raczej tak, ale nic nie zostało jeszcze potwierdzone). Na dodatek Świt bez wątpienia mógł istnieć w czasie Długiej Nocy – w powyższym fragmencie jest powiedziane, że Dayne’owie są starożytnym rodem Pierwszych Ludzi, jednym z najstarszych w całych Siedmiu Królestwach, a w Uczcie dla wron Gerold “Ciemna Gwiazda’ Dayne mówi: “Mój ród liczy sobie dziesięć tysięcy lat. Jego historia sięga zarania dziejów”.

* (ang. “My House goes back ten thousand years, unto the dawn of days.” – w dosłownym tłumaczeniu Gerold wspomina, że historia jego rodu sięga “świtu dni”)

Nie tylko ród Dayne’ów – przynajmniej według opowieści – wywodzi się z “zarania dziejów”, według legend tak samo ma się sprawa z ich mieczem. Znów zacytuję Świat Lodu i Ognia:

Na wyspie w ujściu Torrentine, gdzie ta wartka, burzliwa rzeka rozszerza się przed spotkaniem z morzem, swój zamek wybudował ród Dayne’ów. Według legendy założyciel rodu trafił w to miejsce, podążając za spadającą gwiazdą, i znalazł tu kamień o magicznych właściwościach. Jego potomkowie przez stulecia władali górami na zachodzie jako królowie Torrentine i lordowie Starfall.

Świat Lodu i Ognia, Dorne: Królestwa Pierwszych Ludzi

Należy zaznaczyć, że oczywiście nie mamy jak sprawdzić ile z tej opowieści jest prawdą, ale ważne jest to, że legenda Dayne’ów wiąże powstanie ich magicznego miecza z samym założeniem tego rodu, osadzając te wydarzenia w najodleglejszej starożytności.

Opisywanie Świtu jako “smocza stal” również ma sens, ponieważ według wykonano go z meteorytu. W całej historii prawdziwego świata meteory i komety, płonące jasno na niebie i ciągnące za sobą długie ogony, zawsze zapamiętywano w mitach jako smoki lub fruwające, ziejące ogniem węże, zaś George R.R. Martin wielokrotnie robi użytek z tej analogii pomiędzy kometami i smokami na kartach PLIO. W ten oto sposób opisywanie miecza wykonanego z meteorytu jako “smocza stal” jest czymś jak najbardziej racjonalnym – jeśli meteory mogą być smokami, stal meteorytowa może być smoczą stalą.

Tak więc, Świt jest prawdopodobnie dość stary, by być mieczem Ostatniego Bohatera, i wydaje się być właśnie takim niezniszczalnym magicznym mieczem, który jest w stanie zabijać Innych. Termin “smocza stal” może opisywać Świt, a imiona takie jak “Świt” i “Miecz Poranka” brzmią jak nazwy mogące mieć związek z zakończeniem Długiej Nocy. Jak przed chwilą wspomnieliśmy, gdybyśmy przeprowadzili w fandomie ankietę, pytając ludzi o to z jakiego rodu pochodził Ostatni Bohater, ród Starków bez wątpienia by wygrał, i to z dużą przewagą. Zatem, teoria o Starkowskim Ostatnim Bohaterze władającym Świtem wcale nie jest naciągana – po prostu sugeruję, że wtedy miecz nie nazywał się jeszcze Świtem, i że starożytna istniejąca w rodzie Starków tradycja nazywana mieczy Lodem sięga wstecz tego jednego kluczowego momentu, gdy Ostatni Bohater-Stark dzierżył wielki, lśniący, biały miecz, który wyglądał tak, jak gdyby został wykonany z niemożliwego do złamania lodu.

Niestety, z tego co nam wiadomo, Świt zawsze był przechowywany w Starfall, który jest tak daleko od Winterfell jak to tylko możliwe nie opuszczając Westeros. Nie ma również żadnych wyraźnych wskazówek, że Świt pierwotnie należał do Starków. A jednak, wielu fanów uważa, że to właśnie on był mieczem Ostatniego Bohatera. Jeśli tak było, to musiał w udać się na północ i w jakiś sposób wrócić na południe. Myślę, że można bez obaw przyjąć, że “Miecz Przeznaczenia”, czymkolwiek i gdziekolwiek był, znalazł sposób, by pojawić się na ostatniej bitwie.

Jednak w tym momencie, trop tak jakby się urywa, przynajmniej jeśli chodzi o bezpośrednie dowody i logikę. To zbiór może, prawdopodobnie i to może mieć sens. W porównaniu z niektórymi teoriami nie jest źle, ale ja pragnę więcej dowodów. I takie dowody istnieją, choć będziemy musieli przyjrzeć się symbolice otaczającej Świt i ród Dayne’ów, ród Starków i Innych. Musimy również poszukać potencjalnych parallel Wojny Świtu w innych wydarzeniach historycznych. Takiego właśnie analizą zajmujemy się na tym blogu i z tego powodu ta teoria dopiero się tutaj zaczyna, nie kończy.

– Zaraz się zacznie – oświadczył ser Arthur Dayne, Miecz Poranka. Ujął w obie dłonie swój Świt. Ostrze, blade jak mleczne szkło, tańczyło, odbijając światło.
– Nie – odpowiedział Ned smutnym głosem. – Zaraz się skończy.

Gra o tron, Eddard X

“He unsheathed Dawn and held it with both hands. The blade was pale as milkglass, alive with light – “Wyciągnął Świt z pochwy i chwycił go oburącz. Ostrze było blade jak mleczne szkło, ożywało światłem/w świetle”.

Wcale nie, zaraz się zacznie.

Pierwszą rzeczą jaką chcę Wam powiedzieć jest to, że nie wiem, czy zobaczymy jak ktoś włada Świtem w walce z Innymi w kulminacyjnym punkcie PLIO. Wiem jednak, że jeśli ktoś miałby dostać szansę zamachnięcia tym ostrzem w kierunku Innych, Jon Snow jest bezsprzecznie najbardziej prawdopodobnym kandydatem. Dayne’owie, których znamy, zupełnie się do tego nie nadają – Ciemna Gwiazda jest zbyt podły i próżny, a młody Edric, choć odważny, ma dopiero trzynaście lat i nie jest dość wysoki, ani silny, by władać Świtem. Na dodatek obydwaj są raczej pomniejszymi postaciami i zrobienie z nich tak kluczowych bohaterów podczas ostatniej bitwy nie miałoby zbyt wiele sensu. Podejrzewam, że jeden lub nawet obaj z nich odegrają pewną rolę w wyciągnięciu Świtu ze Starfall – zwłaszcza Ciemna Gwiazda wygląda na świetnego kandydata na kogoś, kto ukradnie miecz z zamku – ale żaden nie nadaje na bohatera, który w jakiś znaczący sposób posłuży się nim w walce z Innymi.

Z drugiej strony, Jon były świetnym kandydatem na dzierżącego Świt, ale nie jest Dayne’em. W zasadzie, ma trochę Dayne’owskiej krwi – zakładając, że jest dzieckiem Rhaegara i Lyanny, jego Taragryeńska połowa posiada sporą domieszkę krwi Dayne’ów, sięgającą kilka pokoleń wstecz, do Maekara Targaryena i Dyanny Dayne. Zdziwię się jednak jeśli ten szczegół genealogiczny zostanie wykorzystany, by w zgodnie z tradycją mianować Jona Mieczem Poranka, ponieważ pod żadny względem nie spełnia on kryterium “rycerz z rodu Dayne’ów”.

Rzecz w tym, że Jon wcale nie musi być Dayne’em, żeby władać Świtem – jeśli Świt to tak naprawdę oryginalny Lód rodu Starków. Prawdziwym “mieczem poranka” jest osoba, która rzeczywiście przynosi świt, prawda? Osoba, która doprowadza do zakończenia Długiej Nocy? A jeśli istnieje jedna postać, która odegra rolę wojownika przewodzącego walce z Innymi, z całą pewnością jest nią Jon. Jeśli Świt jest mieczem, który należy wykorzystać w wojnie z Innymi… wygląda na to, że znajdzie się w rękach Jona, w ten czy inny sposób.

Tak się składa, że istnieje bardzo konkretny foreshadowing (zapowiedź) tego, że Stark będzie dzierżył Świt, pochodzący z jedynie trochę zamaskowanej gry słów. W opublikowanych do tej pory książkach, Martin czterokrotnie opisuje miecz po którym “biegnie światło poranka”, na którym “migocze światło poranka” lub “który lśni w świetle poranka” (ang. morning light), czyli świetle świtu (ang. dawn light). I w każdym z tych czterech przypadków, ten miecz jest związany ze Starkami. W trzech z czterech przykładów występuje Stark trzymający miecz, w czwartym nie pojawia się szermierz z tego rodu, ale za to sam miecz jest mieczem Starków.

Scenerie, w których pokazane są nam te miecze porannego światła też są wspaniałe. Robb Stark to pierwsza postać, która włada porannym światłem, a dzieje się to w jedynej scenie, gdy widzimy go zasiadającego na tronie jako Król Północy. Tak naprawdę jego wygląd tworzy tam bardzo szczegółowy obraz znanych nam z kamiennych posągów w kryptach Winterfell Królów Zimy – u jego boku spoczywa wilkor, na jego kolanach spoczywa miecz, “groźba jasna dla wszystkich”. Catelyn obserwuje swojego chłopca zamieniającego się w lodowatego Króla Północy, po czym pojawia się następujący opis:

Jej syn nie przemawiał lodowatym tonem, jakiego użył by w tej sytuacji jego ojciec, lecz głos Robba nie przypominał też głosu piętnastolatka. Wojna przedwcześnie zrobiła z niego mężczyznę. W mieczu, który trzymał na kolanach, odbijał się słabo blask poranka.

Starcie królów, Catelyn I

“Her son’s voice was not as icy as his father’s would have been, but he did not sound a boy of fifteen either. War had made a man of him before his time. Morning light glimmered faintly against the edge of the steel across his knees” – “Światło poranka migotało słabo na ostrzu”

Jak widzimy, Robb zasiada w archetypalnej pozie dawnych królów z rodu Starków, i to właśnie w tej chwili nasz autor tworzy obraz ostrza jego miecza, na którym migocze światło poranka (ang. morning light). Na dodatek w tej właśnie scenie Robb domaga się zwrócenia miecza swojego ojca, Lodu, który niestety został stopiony i przekuty na nowo, w wyniku czego powstały dwa miecze, Wierny Przysiędze i Wdowi Płacz. Ale popatrzcie, zabawna rzecz z tym Wdowim Płaczem…

Gdy Joffrey wydobył oręż i uniósł go nad głowę, w sali balowej zapadła cisza. Pokryta czerwonymi i czarnymi zmarszczkami stal lśniła w świetle poranka.

Nawałnica mieczy, Sansa IV

“The ballroom fell silent as Joffrey unsheathed the blade and thrust the sword above his head. Red and black ripples in the steel shimmered in the morning light” – “Czerwone i czarne zmarszczki w stali migotały w świetle poranka”

Joffrey nie jest godny by władać stalą Starków, i rzeczywiście, umiera tego samego dnia na swojej własnej uczcie weselnej. Ale te miecze Starków… bez wątpienia zawsze wydają się błyszczeć lub migotać w świetle poranka.

W dwóch pozostałych przypadkach, dziwnym trafem, szermierzem władającym mieczem jest nie kto inny jak nasz drogi chłopiec, Jon Snow. Prawdę mówiąc, oba opisy pojawiają się w tym samym rozdziale, a chodzi tu o ten rozdział z Tańca ze smokami, w którym Jon naśladuje swojego ojca Neda w roli lorda, który wydaje wyrok i zadaje cios. Za pierwszym razem nawet rozmyśla nad tym jak Ned uczył swych synów, by dbali o broń:

Minęła połowa ranka, nim lord Janos raczył się stawić na rozkaz. Jon był zajęty czyszczeniem Długiego Pazura. Niektórzy ludzie zleciliby to zadanie zarządcy lub giermkowi, ale lord Eddard uczył synów, by sami dbali o broń. Gdy Kegs i Edd Cierpiętnik przybyli ze Slyntem, Jon im podziękował i pozwolił lordowi Janosowi usiąść.

Slynt zrobił to, choć zachowywał się niezbyt uprzejmie. Skrzyżował ręce i łypał spode łba na nagą stal w rękach swojego lorda dowódcy. Jon przesuwał impregnowaną szmatkę wzdłuż klingi bastardowego miecza, obserwując zmarszczki słonecznego światła odbijające się w metalu. Przemknęła mu przez głowę myśl, że miecz z wielką łatwością przebiłby skórę, tłuszcz i ścięgna, oddzielając brzydką głowę Slynta od ciała.

Taniec ze smokami, Jon II

“Jon slid the oilcloth down his bastard sword, watching the play of morning light across the ripples, thinking how easily the blade would slide through skin and fat and sinew to part Slynt’s ugly head from his body” – “oglądając grę porannego światła w zmarszczkach”

Powiedzenie, że światło poranka “igra” w zmarszczkach w metalu (ang. the morning light is playing across the ripples) jest niemal tak dobre jak powiedzenie, miecz “ożywa” w świetle, i to w świetle poranka. Jon wspomina, że siedzący przed nim człowiek zabił jego ojca, a pod koniec tego samego rozdziału, pojawia się słynna scena “Edd, przynieś mi pieniek” i Snow dokonuje egzekucji Janosa. I znów, po jego ostrzu przebiega światło poranka:

Jon zacisnął obie dłonie na klindze bastardowego miecza, unosząc go nad głowę. Klinga zalśniła w bladym świetle porannego słońca.

The pale morning sunlight ran up and down his blade as Jon clasped the hilt of the bastard sword with both hands and raised it high” – “blade światło poranka przebiegało po jego ostrzu, to w górę, to w dół”

Światło poranka jest nawet blade (pale), tak jak Świt, który jest “blady jak mleczne szkło” (pale as milkglass) i “ożywa światłem” (comes alive with light) w scenie z Wieży Radości. Jon ścina renegata z Nocnej Straży, dokładnie tak jak Ned w pierwszym rozdziale opowieści, i na dodatek pragnie zrobić wszystko w ten sam sposób co Ned. A gdy rzeczywiście tak czyni, po jego mieczu przebiega światło poranka, światło świtu.

Dlaczego? Ponieważ przeznaczeniem Starka o imieniu Jon Snow może być władanie Świtem, jako mieczem w ciemności, przyniesienie na nowo światła poranka krainom człowieka przy pomocy starożytnego Lodu, oręża jego przodków.

Jeśli spodobał Wam się ten odcinek, nie zapomnijcie obejrzeć części drugiej, w której przyjrzymy się symbolicznym dowodom na to, że Świt był niegdyś nazywany Lodem.

***

tłum. Bluetiger

 

Table of Contents/Spis treści

IN ENGLISH (w języku angielskim)


The Tolkienic Song of Ice and Fire (Bluetiger’s series of essays exploring the influence J.R.R. Tolkien’s works had on GRRM)

Main Series:

Other TolkienicSOIAF essays:

Supplementary reading and Appendices:

The Advent Calendar 2018 series:

The Advent Calendar 2017 series:


PO POLSKU (in Polish)

Tłumaczenia Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa

Krwawnikowe Kompendium:

Kompendium z Czardrewna:

Święty Zakon Zielonych Zombie (seria o zmiennoskórych i zielonowidzach)

LML w 13 minut:

LML TV:

Inne tłumaczenia:

Mityczna Astronomia w skrócie (streszczenia):

Artykuły:

 

 

Tyrion Targaryen – Twój własny, osobisty Mitra

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i OgniaKrwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen, rozdział III

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


Twój własny, osobisty Mitra

Jon jest Mitrą, tak jak to już szczegółowo omówiliśmy, i jak wykazał kultowy esej Schmendricka “R + L = Światłonośca”, o którym lubię od czasu do czasu wspomnieć. No i któż by pomyślał, Tyrion ma swoją własną legendę o zrodzonym ze skały bohaterze, który włada ognistym orężem smoka. Mam tu na myśli chińskiego małpiego króla demonów, Sun Wukonga. Odkryłem to po zbadaniu jednego z najciekawszych przydomków Tyriona: “małego pokracznego małpiego demona” (ang. twisted little monkey demon). Przepraszam za tak długi cytat, ale po prostu nie mogę się oprzeć szalonym ulicznym prorokom, którzy opowiadają o czerwonej komecie i wężach:

Nagły zgiełk na ulicy wyrwał go z zamyślenia. Tyrion wyjrzał ostrożnie zza zasłony. Mijali właśnie Plac Szewski, gdzie pod skórzanymi markizami zebrał się spory tłumek słuchający bredzenia proroka. Szata z niebarwionej wełny przewiązana konopnym sznurem świadczyła, że jest to jeden z braci żebrzących.

– Zepsucie! – wrzeszczał przenikliwym głosem. – Oto ostrzeżenie! Spójrzcie na bicz Ojca! – wołał, wskazując na zamazaną, czerwoną ranę na niebie. Odległy zamek na Wielkim Wzgórzu Aegona znajdował się prosto za jego plecami i kometa wisiała złowróżbnie nad wieżami budowli.

Sprytnie wybrał sobie miejsce – pomyślał Tyrion.

– Staliśmy się tłuści, obżarci i ohydni. Brat spółkuje z siostrą w królewskim łożu, a owoc ich kazirodztwa tańczy w zamku do muzyki małego, pokracznego, podobnego do małpy demona. Wysoko urodzone damy cudzołożą z błaznami i wydają na świat potwory! Nawet wielki septon zapomniał o bogach! Kąpie się w wonnościach i obżera skowronkami i minogami, podczas gdy jego lud głoduje! Pycha stała się ważniejsza od modlitwy, naszymi zamkami władają czerwie, a złoto jest wszystkim… ale dość już tego! Zgniłe Lato się skończyło i Król Kurwiarz zginął! Gdy dzik rozpruł mu brzuch, potężny smród wzniósł się aż pod niebiosa, a ze środka wypełzło tysiąc węży, które syczały i kąsały! – Raz jeszcze wskazał kościstym palcem kometę i zamek. – Oto zwiastun! Bogowie krzyczą do was: oczyśćcie się albo będziecie oczyszczeni! Wykąpcie się w winie prawości albo wykąpie was ogień! Ogień!
– Ogień! – powtórzyły inne głosy, które jednak utonęły w pogardliwym buczeniu. Pocieszyło to Tyriona, który rozkazał ruszać dalej. Gdy Spaleni torowali mu drogę, lektyka kołysała się jak statek na wzburzonym morzu. Mały, pokraczny, podobny do małpy demon, też coś.

Starcie królów, Tyrion V

Do ‘małpiego demona’ przejdziemy za chwilę, lecz najpierw czas na odrobinkę mitycznej astronomii – w końcu ten fragment jest jej pełen i nie mogę tego od tak sobie pominąć. Po pierwsze, zwróćcie uwagę na tysiąc węży wypełzających z brzucha Roberta, otwartego przez dzika nazwanego później ‘czarnym diabłem’ (ang. black devil). Robert, w swoim rogatym hełmie, zdaje się odgrywać w tamtej scenie rolę składanego w ofierze księżyca, dokładnie tak jak również rogaty Renly, którego gardło zostaje poderżnięte przez cienomiecz Stannisowego cieniodziecka-zabójcy. Jeleń i byk są rogatymi zwierzętami, i obydwa można powiązać z księżycem (zwłaszcza rogatym), zarówno w mitach z prawdziwego świata, jak i w mitologii George’a R.R. Martina. Śmierć Roberta uwalnia kąsające węże, zaś śmierć Renly’ego ciemną falę krwi – w obydwu tych rzeczach z łatwością rozpoznajemy symbole katastrofy wywołanej przez zniszczenie drugiego księżyca. Pomyślcie o należącej do Sansy siateczce na włosy z jadowitych purpurowych węży (wizja Ducha z Wysokiego Serca), które również reprezentują księżycowe smoki, a także o wszystkich przykładach czarnych i krwawych fal, które omawialiśmy w poprzednich odcinkach. Z kolei broń, która otwiera naszych ofiarnych ludzi-jelenie – cieniomiecz i kieł czarnego diabła-dzika – symbolizuje Światłonoścę, to jest czerwoną kometę. W powyższym fragmencie widzimy właśnie czerwoną kometę, wiszącą na niebie za szalonym prorokiem. Zostaje nawet bezpośrednio porównana do rany, co wygląda na wskazówkę, że powinniśmy łączyć kometę i rozerwany brzuch Roberta, z którego wychodzą kąsające węże.

Zauważcie motyw smrodu unoszącego się ku niebu w chwili gdy trzewia Roberta zostają otwarte – to nawiązanie do koncepcji, że zniszczenie księżyca było abominacją, i tym samym był Światłonośca. Smród który wzniósł się pod niebiosa oznaczałby słup dymu i popiołu, który całkiem dosłownie wzniósł się ku nieboskłonowi i zakrył słońce i gwiazdy. Z kolei słońce, księżyc i gwiazdy były przez wiele ludów postrzegane jako bóstwa, w Pieśni Lodu i Ognia i w naszym świecie – widzimy zatem, że smród naprawdę dotarł do niebios (w rozumieniu: miejsce przebywania bogów), a w chwilę później rzeczywiście miała miejsce kąpiel w ogniu. Motyw oczyszczającego ognia pojawia się również w smoczym śnie Dany i w scenie alchemicznych godów. Jego odpowiednikiem jest motyw krwawej fali, która oczyszcza i odnawia ziemię z mitu o białym byku Mitry. Kradzież niebiańskiej wiedzy – wykucie Światłonoścy – było abominacją, a mający w jej następstwie miejsce kataklizm ognia i krwi był ‘czynnikiem oczyszczającym”, niszczącym i każącym jak Lew Nocy, lecz jednocześnie umożliwiającym zaczęcie wszystkiego od nowa.

Wreszcie, fakt, iż Tyrionowi służą i towarzyszą Spaleni Ludzie z Gór Księżycowych (ang. Burned Men from the Mountains of the Moon) doskonale pasuje do jego roli Azora Ahai odrodzonego. Azor Ahai budzi smoki śpiące w kamieniu, a my zinterpretowaliśmy owe zbudzone smoki jako nawałnicę księżycowych meteorów. Azorem Ahai narodzonym na nowo jest przemieniona czerwona kometa, przynajmniej z pewnego punktu widzenia. Bohaterowie wypełniający archetypalną rolę Azora Ahai odrodzonego zazwyczaj wpasowują się w ten wzór – mają legion ognistych sług, którzy w jakimś sensie im towarzyszą. Daenerys, “Ostatni Smok”, reprezentuje Azora Ahai odrodzonego jako czerwona kometa, a jej sługami są smocze dzieci, które symbolizują ognistą burzę smoczych księżycowych meteorów. Jon to inna postać Azora Ahai narodzonego na nowo, a w scenie gdzie śni o władaniu płonącym czerwonym mieczem towarzyszą mu płonący bracia, strachy na wróble (ang. scarecrows, strachy na wrony), ogniste czarne wrony o czarnej krwi, które spadają w dół niczym meteory. Tyrion jest odrodzoną czerwoną kometą, smoczym nasieniem, a towarzyszą mu spaleni księżycowi ludzie, którzy przybyli z Gór Księżycowych. Służą mu również inne klany o nazwach takich jak “Księżycowi Bracia” czy “Kamienne Wrony”, i kilka innych. Spaleni księżycowi ludzie Tyriona, smoki Dany będące wcielonym ogniem, ogniste czarnokrwiste wrony Jona – to ten sam motyw. To obudzone przez ponowne narodziny Azora Ahai smoki.

Ach, byłbym zapomniał – twarz Tyriona została przecięta mieczem, zupełnie tak jak księżyc.

I wreszcie do tego dochodzimy: Tyrion jest pokracznym małpim demonem. To jakże urocze przezwisko tak naprawdę pojawia się w Starciu królów czterokrotnie, możemy więc być pewni, że nie jest to zwrot którego GRRM użył od tak sobie, przypadkowo. Oprócz bycia nazywanym ‘małpim demonem’, Tyrion jest również osobno powiązywany z demonami i małpami. Z Tańca ze smokami:

Podczas kolacji Tyrion zaskoczył go, przechodząc na rękach po całym blacie długiego stołu. Lord Tywin nie był zadowolony.
– Bogowie uczynili cię karłem. Czy musisz również być błaznem? Przyszedłeś na świat jako lew, nie małpa.
A ty jesteś trupem, ojcze, więc będę sobie fikał do woli.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion IV

Oboje rodziców Azora Ahai odrodzonego są martwi – chodzi tu o martwe słońce i martwy księżyc. W każdym razie, Tyrion jest małpą i będzie sobie fikał do woli. Małpostwo Tyriona jest wspomniane po raz kolejny w tej samej książce, gdy Illyrio musi naprędce wymyślił imię dla zbiegłego z Królewskiej Przystani Tyriona:

– Nazywa się Yollo – odezwał się pospiesznie Illyrio.
Yollo? Tak można by nazwać małpę.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion III

I po raz kolejny w Tańcu, gdy Tyrion gra w cyvasse z Młodym Gryfem, czyli fAegonem Blackfyre:

Karzeł przesunął czarnego smoka na drugą stronę łańcucha górskiego. – Ale co ja mogę wiedzieć? Twój fałszywy ojciec jest wielkim lordem, a ja tylko wypaczonym człowieczkiem podobnym do małpy.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion VI

Doskonale – mamy tu wzmiankę o czarnym smoku w bezpośrednim sąsiedztwie Tyriona jako małpy. W Tańcu są jeszcze dwie sceny, gdzie ktoś nazywa Tyriona małpą. Oto Wdowa z Nabrzeża w rozmowie z Jorahem Mormontem:

– Szkoda. Miałam kiedyś małpkę, która znała mnóstwo zmyślnych sztuczek. Twój karzeł mi ją przypomina. Czy to dar?

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion VII

Nieco później, gdy Tyrion staje się jednym z ‘ulubieńców’ Yezzana, słyszymy, że:

– Wiesz kim jestem. Yollem. Jednym ze skarbów naszego pana. A teraz zrób, co ci kazałem.
Żołnierze ryknęli śmiechem.
– No jazda, Blizna – zadrwił jeden z nich. – Pośpiesz się. Małpa Yezzana ci kazała.

Taniec ze smokami, tom II, Tyrion XI

Cersei ma koszmary o Tyrionie, w których dwukrotnie jest on nazwany małpą, lub do niej porównany. Wydaje mi się, że na tym etapie to dość jasne: Tyrion jest małpą.

Jest również demonem, i to nie tylko w scenach z ‘małpim demonem’. Po pierwsze, ‘krasnal’ (ang. imp) może kojarzyć się z pewnego rodzaju goblinem, czy innym demonem. Stworem bardziej psotnym niż złym, ale związek i tak istnieje. Przypomnijcie sobie również, że “nissa” znaczy “pomocny elf” lub “psotny elf” w językach skandynawskich, co pasuje do obrazu Tyriona jako ‘krasnala’, który przybywa z księżyca. Nissa Nissa jest w końcu archetypalną księżycową dziewicą.

Następnie mamy ten cytat ze Starcia królów:

– Sugerowałbym hełm w kształcie głowy demona, ukoronowany wysokimi, złotymi rogami. Kiedy wyruszysz do boju, ludzie ścierpną ze strachu.
Głowa demona – pomyślał ze smutkiem Tyrion. I co to o mnie mówi?
– Mistrzu Salloreonie, wszystkie bitwy, jakie mnie jeszcze czekają, zamierzam toczyć z tego fotela. Potrzebne mi ogniwa, nie rogi demona.

Starcie królów, Tyrion III

I co to o nim mówi? Cóż, mówi nam, że tak naprawdę jesteś małpim demonem, Tyrionie. Małpim demonem, który jeździ na smoku i nosi magiczną zbroję i posiada pałac w Valyrii i śni o smokach i zabójstwie ojca. Warto wspomnieć, że podczas bitwy na Czarnym Nurcie, do której Tyrion przygotowuje się w powyższym fragmencie, Lannister walczy poprzez uwolnienie dzikiego ognia piromantów, który jest nazywany Nefrytowym Demonem (ang. The Jade Demon).

Martin umieścił w książkach również bardziej ogólne powiązania pomiędzy małpami o demonami, takie jak poniższe zdanie z rozdziału Victariona w Tańcu ze smokami:

Ale małpy… to była prawdziwa plaga. Victarion zabronił swym ludziom przynosić te demoniczne stworzenia na pokład, ale i tak panoszyły się już na połowie okrętów, w tym również na jego własnym ‘Żelaznym Zwycięstwie’.

Taniec ze smokami, tom I, Żelazny Zalotnik

Czy to zapowiedź konfliktu pomiędzy małpim demonem Tyrionem i Victarionem? To miałoby sens, ponieważ Tyrion może zostać doradcą Daenerys, a dobry doradca z pewnością zalecił by trzymanie się z dala od Żelaznych Ludzi. W każdym razie… wygląda na to, że małpy są czymś demonicznym.

Tak więc, pewnego dnia zadałem sobie pytanie: O co tak właściwie chodzi z tym całym gadaniem o małpim demonie? Zastanawiałem się, czy istnieje jakaś mitologiczna inspiracja dla takiego pomysłu, więc wpisałem w wyszukiwarkę “małpi demon mitologia”. Jeden z wyników okazał się szczególnie znaczący, a był nim chiński mit o Sun Wukongu (w innych mitologiach z tej części świata można odnaleźć jego paralele). Sun Wukong jest małpim królem demonów, zrodzonym ze skały. Jego oczy lśnią jak snopy światła, włada również ognistą włócznią, którą skradł smokowi, a także magiczną zbroję, którą również mu zrabował.

Wcale was nie nabieram. Taka postać istnieje naprawdę, i powstała na długo przed Georgem R.R. Martinem.

By wyjaśnić to bardziej konkretnie, odwołam się to jednej z czterech najważniejszych książek w historii chińskiej literatury, wydanej za czasów dynastii Ming, w 1592 roku. Jej tytuł zwykle tłumaczy się jako Wędrówka na Zachód (The Journey to the West). Bywa też nazywana po prostu Małpą, ponieważ jej głównym bohaterem jest Małpi Król demonów Sun Wukong. Autorstwo dzieła przypisuje się Wu Cheng’en’owi. Za źródło cytatów posłuży jego angielski przekład dokonany przz W.J.F. Jennera. Choć o Sun Wukongu po raz pierwszy dowiedziałem się z internetu, od tego czasu zdążyłem już przeczytać większą część tej powieści, by lepiej zrozumieć głównego bohatera i jego czyny. To świetna lektura – sceny bitewne są niezwykle epickie, a całe dzieło jest pełne mitycznej astronomii. Większość głównych bohaterów jest związana z gwiazdami, planetami i gwiazdozbiorami, w bardzo sugestywny sposób. Jeśli szukacie krótkiego streszczenia tego utworu, polecam ten odcinek na kanale znanym jako Zza Wielkiego Muru (Off the Great Wall), którego prowadzący nagrywają porywające wersje chińskich mitów i opowieści.

W każdym razie, chodzi o to: Sun Wukong urodził się z magicznego kamienia, który znajdował się na szczycie czegoś nazywanego “Górą Kwiatów i Owoców”. W magicznym kamieniu rozwinęło się magiczne łono, które przed tysiące lat pochłaniało ‘esencję słońca i księżyca’ – proszę, przerwijcie mi, jeśli to brzmi znajomo – aż pękło i wydało na świat kamienne jajo. Potem przychodzi wicher i powiewa w jajo, sprawiając, że zmienia się ono w kamienną małpę. Gdy małpa się budzi, z jego oczu wystrzeliwują dwa snopy złotego światła, co przeraża kogoś nazywanego Nefrytowym/Jadeitowym Cesarzem (The Jade Emperor).

Znów, to wcale nie PLIO, lecz starożytna chińska mitologia. Możemy dostrzec, że George zapożyczył z niej całkiem sporo – na przykład Jadeitowy Cesarz to jeden z władców Wielkiego Cesarstwa Świtu, podczas gdy powstałe po jego upadku Złote Cesarstwo Yi Ti wydaje się być luźno oparte na kulturze i mitologii Dalekiego Wschodu. Kamienne demoniczne zwierzę budzące się z kamiennego jaja w oczywisty sposób sprawia, że w naszych głowach zapalają się czerwone alarmowe lampki i zaczynają wyć syreny. Z kolei ‘magiczna skała’ przypomina nam blady kamień obdarzony magicznymi mocami z którego powstał miecz Świt, a także zły czarny kamień, który czcił Krwawnikowy Cesarz (moim zdaniem ten właśnie kamień był źródłem metalu, z którego powstał Światłonośca). Światłonośca jest smoczym mieczem, który ‘wykluł się’ z magicznego kamienia, tak jak Drogon wykluł się z kamiennego jaja.

Choć Sun Wukong jest małpim demonem, bywa nazywany ‘zrodzonym z niebios’, ponieważ urodził się na szczycie góry, czyli w miejscu, które Chińczycy utożsamiają z niebiosami. Takie symboliczne powiązanie jest wspólne dla wielu kultur z naszego świata, a George przeniósł je to Pieśni Lodu i Ognia. Wielokrotnie słyszeliście, jak to mówię, ale to tak ważna sprawa, że warto ją nieustannie powtarzać. Jeśli coś dzieje się na szczycie wieży lub góry, należy zwracać na to pilną uwagę i myśleć o niebiosach.

Co do ognistych oczu, które strzelają promieniami światła, Lannisterowie słyną ze swoich lśniących zielonych i złotych oczu. I oczywiście, widzieliśmy również szersze zjawisko ognistych oczu u zwierząt i ludzi, które symbolizują księżycowe meteory. W innym mieście Wędrówki na Zachód jest powiedziane o Sun Wukongu, że “jego diabelskie oczy lśniły niczym gwiazdy“. To jasne, że porównywanie gwiazd do oczu jest powszechne w mitologiach z całego świata – chodzi mi tutaj o pokazanie, że Sun Wukong doskonale pasuje do świata George’a, z powodu swoich różnych atrybutów.

Oczy Sun Wukonga mają także zdolność widzenia przez iluzje – bohater nieustannie demaskuje przejmujące kontrolę nad ciałami demony, które zajmują miejsce zwykłych ludzi, i niszczy je. Tyrion nigdy nie ujawnia żadnych zmiennokształtnych, ale podczas swojego pobytu w Królewskiej Przystani jest bardzo spostrzegawczy i robi użytek ze skomplikowanych prowokacji i podstępów w celu wykrycia szpiega Cersei, którym okazuje się Pycelle. To może być tylko przypadek, ale może też być echo magicznej percepcji Sun Wukonga.

Co więcej, Sun Wukong może zmieniać swoją postać, przybierając kształt dowolnego stworzenia. Posiada zatem zdolność podobną do sztuki zmiennoskórych. Tyrion nie ma z tym nic wspólnego, ale związek ze zmiennoskórymi może mieć oryginalny Azor Ahai, który mógł zmiennoskórym lub zielonowidzem, tak jak Jon Snow, który jest zmiennoskórym, a za niedługo stanie się wskrzeszonym zmiennoskórym.

Sun Wukong wprost uwielbia kraść broń – to taka jego obsesja. Udaje się w podróż na dno oceanu i pokonuje smoczego króla Wschodnich Mórz, zabierając jego świecącą żelazną różdżkę, która staje się jego najbardziej charakterystyczną i znaną bronią. Ta różdżka (ang. staff, również laska i berło) to naprawdę świetna rzecz – jest wykonana z czarnego żelaza otoczonego złotą obręczą. Musicie przyznać, to wyśmienity symbol Światłonoścy. Jeszcze lepiej, okuta złotem różdżka Sun Wukonga może się powielać, stając się tysiącem latających różdżek, które są opisywane jako ‘wypełniające niebo smokami’. Ta czarodziejska laska jest przedstawiana jako kolumna, która stanowi filar niebios i Drogi Mlecznej, sprawiając, że morza pozostają spokojne. Yggdrasil i inne mitologiczne ‘drzewa świata’ pełnią tę samą rolę filaru podtrzymującego wszechświat, czasem pełni ją omfalos (kamień z mitologii greckiej) będący pępkiem świata. Tak przy okazji, wspomnę, że motyw niebiańskiej osi wszechświata w mitologii nazywa się axis mundi. Sun Wukong posiada taką właśnie różdżkę, co sprawia, że staje się panem niebios, otrzymując również tytuły: “Wielki Mędrzec” i “Wielki Mędrzec, Który Równa Się Niebiosom”. Oczywiście, daje mu również możliwość robienia wielu psikusów, a właśnie z tego słyną wszystkie małpy.

Następnie Sun Wukong pokonał wszystkie smoki czterech mórz, zabierając im złotą kolczugę, purpurowo-złoty hełm ozdobiony skrzydłami feniksa oraz buty do chodzenia po chmurach – niezła zdobycz, nieprawdaż? Można to w skrócie opisać w ten sposób: jeśli gdziekolwiek w szerokim świecie żyje jakiś morski smok, który posiada magiczną broń lub zbroję, Sun Wukong go wytropi i zabierze sobie jego sprzęty. Ostateczny rezultat tych działań jest następujący: Sun Wukong jest zrodzonym ze skały królem demonów, który ubiera się w czarne i złote zbroje smoków i włada ich ognistą czarną i złotą bronią. Jest też dzieckiem słońca i księżyca i może napełnić niebo tysiącem smoków… a dopiero zaczynamy.

Na marginesie wspomnę, że smoki z chińskiej mitologii są na ogół związane z wodą, co – jak już mówiłem – moim zdaniem bierze się z tego, że ten naród doświadczał gwałtownych fal tsunami wywołanych przez uderzenia komet lub meteorów w Ocean Spokojny. Ten motyw znajduje swoje echo w legendach Żelaznych Ludzi, gdzie morska smoczyca Nagga zatapia całe wyspy.

Jedną z głównych, definiujących cech charakteru Sun Wukonga jest jego nieustanny bunt przeciwko bogom i rzucanie wyzwań niebiosom. Nasz bohater buntuje się nawet przeciwko naturalnemu porządkowi świata. Gdy piekło upomina się o jego dusze, Sun Wukong wkracza do niego i w dramatycznej scenie wymazuje swoje imię z księgi życia i śmierci, wykreślając również imiona członków swojej małpiej hordy, przerywając cykl reinkarnacji. Według legendy dosłownie zniszczył równowagę pomiędzy yin i yang, pomiędzy życiem i śmiercią, pomiędzy dniem i nocą, pomiędzy męskością i kobiecością. Spójrzcie na ten fragment, w którym zaniepokojony poczynaniami Sun Wukonga mędrzec Bodhisattwa apeluje do Jadeitowego Cesarza:

Krainy ciemności to negatywne części ziemi. Niebo jest domem bogów, piekło zaś miejscem przebywania diabłów. Pozytywne i Negatywne tworzą niemający końca cykl. Ptaki i zwierzęta rodzą się i umierają, to co męskie i żeńskie różni się od siebie. Powstaje życie i ma miejsce zmiana, to co męskie i żeńskie zostaje poczęte i rodzi się; taki jest porządek natury, który nie może być zmieniony. A teraz ten zły duch, ta zrodzona z Niebios małpa z Jaskini Wodnej Zasłony na Górze Kwiatów i Owoców, daje pełen upust swej niegodziwej naturze, popełniając morderstwa i odmawiając poddania się dyscyplinie. Zabił swoją magią diabelskich posłańców z Dziewiątego Piekła, przeraził Dziesięciu Dobrotliwych Królów Świata Podziemnego swą mocą. Wywołał wrzawę w Pałacu Senluo i siłą wymazał imiona. Sprawił, że rasa małp stała się zupełnie niemożliwa do okiełznania, i obdarzył makaki wiecznym życiem. Zniósł prawo transmigracji i sprawił, że stanęły ponad narodzinami i śmiercią. Oto ja, choć jestem tylko zubożałym mnichem, odważyłem naprzykrzać się potęgom Niebios, przynosząc ten memoriał. Padając na twarz błagam, by wysłano Niebiańskich Żołnierzy by poskromić owego potwora, przywrócić równowagę Pozytywnego i Negatywnego, i zapewnić trwałe bezpieczeństwo Światu Podziemnemu.

Wędrówka na Zachód

(z angielskiego tekstu w tłumaczeniu W.J.F. Jennera przełożył Bluetiger)

To właśnie esencja Długiej Nocy – złamanie cyklu pór roku, cyklu życia i śmierci. To oczywiste, że bogowie są bardzo zaniepokojeni działaniami Sun Wukonga. Wpadają na pomysł zaproszenia go do niebios, co jest podstępem, który ma sprawić, by bohater uznał, że czekają go zaszczyty. Tak naprawdę celem bogów jest jego opanowanie. Cały plan spala na panewce, gdy Sun Wukong domyśla się, że zaproszenie jest podstępem i kradnie z niebios różne świetne przedmioty, na przykład brzoskwinie nieśmiertelności i królewskie wino bogów, po czym wraca na ziemię. Z tego powodu jest nazywany ‘tym, który zniszczył niebiański pałac”. Można powiedzieć, że życiowym celem Sun Wukonga jest zdobycie nieśmiertelności, co ostatecznie mu się udaje, i to nie raz – w tej scenie kradnie brzoskwinie nieśmiertelności, a już wcześniej wykreślił swoje imię z księgi śmierci. To wszystko doskonale pasuje to motywów związanych z Azorem Ahai – rzuceniem wyzwania bogom i kradzieży ognia z niebios; przerwaniem cykli życia i śmierci oraz próby ucieczki przed śmiercią i osiągnięcie wiecznego życia. Sam Tyrion rzuca wyzwanie i sprzeciwia się własnemu ojcu, ostatecznie go zabijając, co jest złamaniem najświętszego z boskich praw.

Sun Wukong dokonuje następnie niezwykle epickich czynów w walce przeciwko armii niebios, przedstawionej jako gwiezdni wojownicy pokonując własnoręcznie 100 000 żołnierzy. Nie tylko ich pokonuje – robi sobie z nich pośmiewisko. W zasadzie, to kolejna ważna cecha charakteru Sun Wukonga, która na dodatek doskonale pasuje do Tyriona – nasz bohater mówi każdemu bez wyjątku co o nim myśli. W chińskiej powieści, a przynajmniej w jej angielskim tłumaczeniu, Sun Wukong jest nawet opisany jako ‘łobuzerski’ (ang. impish, tak jak w Tyrion the Imp, czyli Tyrion Krasnal). Zasadniczo, nasz bohater lubi się przechwalać, a potem jest w stanie podeprzeć swoje słowa twardymi dowodami, unicestwiając lub zmuszając do ucieczki każdego kogo wyśle przeciwko niemu Jadeitowy Cesarz, walcząc swoją niepokonaną różdżką czarnego ognia i posługując się różnego rodzaju sztuczkami, bronią i magią.

Jajo nauczyło się być człowiekiem, kształtowało swoje zachowanie i osiągnęło swój cel. Przez tysiąc kappa* spokój Niebios był niezmącony, aż pewnego dnia duchy i bogowie zostali rozproszeni. Ten buntownik przeciw niebiosom, pragnąc wysokiej pozycji, obraził nieśmiertelnych, ukradł pigułki i zniszczył śmiertelność.

* (eon, bardzo długi okres czas)

W końcu, choć nie obyło się bez ogromnych wysiłków, Sun Wukong zostaje pojmany i uwięziony w pewnego rodzaju świętym tyglu, w którym pod strażą dwóch nieśmiertelnych wojowników Jadeitowego Cesarza ma zostać obrócony w popiół. Jednak po 49 dniach palenie, gdy tygiel zostaje otwarty, Sun Wukong od tak sobie z niego wyskakuje, silniejszy niż kiedykolwiek i uzbrojony w ognisty, ulepszony magiczny wzrok. Innymi słowy, Sun Wukong został wykuty (ang. forged) jak miecz i narodzony na nowo w świętym ogniu. Ta scena jest niezwykle podobna do opisu z mitu o Światłonoścy, a także do doświadczeń Dany, która została wykuta niczym miecz i odrodziła się w ogniu. Patrząc bardziej ogólnie, widzimy tu podobieństwo do motywu latającego meteorytowego miecza, który narodził się z księżycowej skały.

Co do Tyriona, w jego wątku w Tańcu ze smokami możemy mieć humorystyczne echo tej przygody Sun Wukonga – mam tu na myśli rozdział w którym Tyrion jest uwięziony w beczce wina podczas swojej podróży przez Wąskie Morze. Choć beczka to nie to samo co tygiel, obydwa są pewnego rodzaju małymi pojemnikami, w których bohater jest zamknięty przez dłuższy okres czasu. Tyrion nie wyskoczył z beczki bardziej potężny, tylko bardziej pijany, ale hej, nasz autor mógł pozwolić sobie na zmianę kilku szczegółów, żeby scena lepiej pasowała do jego opowieści, prawda?

Następnie, Jadeitowy Cesarz zwraca się o pomoc do Buddy, który chwyta Sun Wukonga swoją ogromną pięścią i zamyka go pod górą na pięć wieków (nasz bohater zostaje w końcu uwolniony i obsypany zaszczytami z powodu późniejszych zasług, otrzymuje nawet tytuł buddy za swoją służbę i siłę). Jak zauważycie, motyw Sun Wukonga uwięzionego w pięści we wnętrzu góry, lub urodzonego na szczycie góry, jest niezwykle podobny do symbolicznych motywów George’a, które omawialiśmy w ostatnim odcinku – ognistej dłoni i jazdy na górze. Księżyc zamieniający się w różne rzeczy to esencja odrodzenia Azora Ahai, a kilka z tych symboli pojawia się w opowieści o Sun Wukongu: kamienne demony, ogniste smocze włócznie, ogromne góry i boskie pięści. Z łatwością możemy dostrzec dlaczego GRRM zdecydował się wpleść te symbole i motywy z chińskiego mitu w swój arras, archetyp Azora Ahai – po prostu doskonale do niego pasują.

Jak dla mnie, całkiem zabawne byłoby to, gdyby George zdecydował się włożyć w usta Melisandre przemowę o obudzeniu małp z kamienia, ale cóż, wolność artystyczna, licentia poetica i tak dalej.

W ten sposób dochodzimy do innego potencjalnego powiązania pomiędzy Tyrionem i Sun Wukongiem – ten drugi pochodzi z Góry Kwiatów i Owoców, która jest położona na wschodzie. To na jej szczycie z kamiennego jaja wykluł się “zrodzony z niebios małpi król”, i to na tej górze zamieszkuje małpia armia Sun Wukonga… czy stanowi to paralelę wielkich gór Doliny Arrynów, na wschodzie, gdzie Tyrion zyskuje swoją armię górskich klanów? Dolina jest znana ze swej urodzajności, i choć Tyrion wcale się tam nie urodził, nieomal został zrzucony ze szczytu jeden z jej gór, przez księżycowe drzwi.

Odkładając najlepsze korelacje pomiędzy Tyrionem i Sun Wukongiem na sam koniec… wygląda na to, że jedną z wielu broni i magicznych zdolności naszego bohatera jest wywoływanie burzy, która jest niezwykle podobna do Długiej Nocy. Oto Sun Wukong usiłujący dostać się do wielkiego miasta, by ukraść jeszcze więcej magicznego oręża (wygląda na to, że apetyt tego gościa jest nienasycony). W zasadzie, nasz heros próbuje tutaj zdobyć broń, w którą zamierza wyposażyć swoje małpie hordy, co przypomina mi Tyriona, który uzbraja górskie klany.

A zatem zrobił magiczny ruch swoją pięścią i wypowiedział słowa zaklęcia, zassał trochę powietrza z Południowego-Wschodu, i znów mocno je wydmuchnął. I zamieniło się ono w przerażającą zamieć niosącą z sobą piasek i kamienie.

Gdy wznoszą się burzowe chmury, wśród żywiołów panuje chaos;
Czarne mgły lepkie od pyłu okrywają ziemię płaszczem ciemności;
Wrzące rzeki i morza przerażają kraby i ryby;
Gdy drzewa są wyrywane z lasów na zboczach gór, tygrysy i wilki uciekają;
Wiatr przewraca trony książąt;
Wieże pięciu feniksów zostają wstrząśnięte aż do fundamentów.

Wygląda na to, że Sun Wukong może przywołać Długą Noc. To moc tak wielka, że nie za bardzo rozumiem po co komuś, kto nią włada, potrzebne jest więcej broni. W każdym razie, postawiłem tezę, że Sun Wukong wpasowuje się w mit o Azorze Ahai odrodzonym, a także, iż Azor Ahai wywołał Długą Noc… w takim razie miło, że Sun Wukong w gruncie rzeczy nosi Długą Noc w swojej tylnej kieszeni.

W innym miejscu, gdy Sun Wukong walczy z demonicznym królem Północy (warto wspomnieć, że przeciwnik walczy lśniącym mieczem i nosi hełm z ciemnego złota i czarną stalową zbroję), nasz heros grozi mu, że ściągnie na dół księżyc swoimi rękami i zdzieli nim króla demonów. Wcale tego nie zmyślam.

Podobieństwa do Długiej Nocy pojawiają się w innej scenie, gdzie Sun Wukong zostaje nazwany “bogiem gromu o włochatej twarzy”. I nie zapominajcie, nasz bohater wyrwał filar Drogi Mlecznej i zawsze nosi go ze sobą, co daje mu władzę nad niebiosami i ziemią. Zapewnia mu również zdolności: zakłócenia cykli natury, zasłonięcia słońca, ściągnięcia na ziemię księżyca, wstrząśnięcia światem aż po fundamenty, wypełnienia nieba latającymi smokami i unicestwienia gwieździstej armii niebios.

Poza tymi paralelami w wątku Tyriona, możemy dostrzec, że podstawowe elementy mitu o Sun Wukongu są analogiczne do legend o Mitrze i Azorze Ahai. To nie przypadek. Moim zdaniem dzieje się tu następująca rzecz: na pewnym etapie, na początku swojego procesu twórczego, George R.R. Martin zdecydował, że chce stworzyć dla swojego świata kluczowy mit w którym pojawi się płonący miecz, smoki, komety, meteory i wskrzeszenie. W tym momencie, jak sądzę, Martin zaczął zbierać wszystkie interesujące mity w których występują rzeczy takie jak płonący miecz, komety, smoki i wskrzeszenia. Najbardziej ciekawiły go opowieści, w których pojawiał się więcej niż jeden z tych elementów. Potem, nasz autor wybrał niektóre z tych mitów i wykorzystał każdy z nich jako punkt wyjścia dla wątku jakiejś postaci, zwłaszcza bohaterów obdarzonych symboliką Azora Ahai odrodzonego.

Przyjrzyjmy się szybko mitom o płonących mieczach i ich echach w PLIO, by zrozumieć co mam na myśli:

  • Mit o Azorze Ahai jako całość czerpie bardzo wiele z mitu o Mitrze, a ze wszystkich manifestacji archetypu Azora Ahai odrodzonego, to właśnie Jon Snow najczęściej odgrywa rolę Mitry.
  • Wydaje się, że Tyrion wiele zawdzięcza postaci Sun Wukonga, małpiego króla demonów, który włada ognistą włócznią.
  • W mitologii nordyckiej występuje “diabelski olbrzym” o imieniu Surt (co w języku staronordyjskim oznacza “czarny” lub “smagły”), który włada lśniącym słonecznym mieczem, od którego podczas Ragnaroku zapłonie pożar, który pochłonie cały świat. Jestem pewien, że dostrzegacie podobieństwa pomiędzy tą postacią a Azorem Ahai, a być może także Jonem Snow, który ubiera się w czarne szaty i zbroję, lecz we śnie włada płonącym mieczem. I Daenerys, która sprawi, że ogromne obszary ogarnie krew i ogień, a której smoki są “płonącym mieczem wiszącym nad światem”. Tyrion jest nie tylko demonem – w kilku scenach jest nazywany olbrzymem i gigantem, więc może i w jego wątku przewija się motyw Surtra.
  • Ser Arthur Dayne, Miecz Poranka i jego miecz Świt, “żywy światłem” (ang. alive with light), czerpią dość sporo od lśniącego miecza króla Artura, Excalibura. Excalibur był tym samym mieczem, który Artur wyciągnął z kamienia – być może to stąd George’owi przyszedł pomysł na Świt jako miecz wykonany z magicznego kamienia. W innych wersjach arturiańskiej legendy, miecz wyciągnięty z kamienia zostaje złamany i zastąpiony Excaliburem, co silnie przypomina nam legendę o Ostatnim Bohaterze, którego miecz został złamany podczas walki z Innymi i zastąpiony przez coś nazywanego smoczą stalą. W PLIO jest mnóstwo arturiańskich odniesień, jak może powiedzieć wam Lady Gwyn z Radio Westeros. Jednak my musimy iść dalej.
  • Wspomniałem nawet, że stara kreskówka wytwórni Hanna Barbera pod tytułem Thundarr Barbarzyńca (Thundarr the Barbarian) mogła potencjalnie stanowić inspirację dla mitów o Azorze Ahai i Długiej Nocy, ponieważ stary dobry Thundarr Barbarzyńca władał “słonecznym mieczem”, trochę podobnym do miecza świetlnego (z Gwiezdnych wojen). W przedakcji serialu pojawia się czerwona kometa, która przeleciała pomiędzy Ziemią i Księżycem, wywołując kataklizm, który cofnął nowoczesny, technologiczny świat do realiów średniowiecznej opowieści “magii i miecza”. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Cóż, powszechnie wiadomo, że George jest wielkim miłośnikiem kreskówek i komiksów, a Thundarr został wyemitowany w 1984 roku, mógł zatem zaczerpnąć z niego inspirację. Jeśli mi nie wierzycie, znajdźcie sobie na YouTube czołówkę Thundarra i przygotujcie się na szok – to intro to coś jakby Długa Noc w animacji Hanna Barbera.

Podsumowując, moja hipoteza brzmi następująco: George postanowił, że chce pisać o płonących mieczach, więc przejrzał wszystkie dostępne mu mity o takiego rodzaju orężu i pracował na ich bazie, tak by stworzyć coś sensownego. Sun Wukong pasuje do Tyriona tak dobrze, ponieważ opowieść o Sun Wukongu ma tak wiele wspólnych elementów z mitem o Mitrze, a skojarzenie Tyriona z małpą ma sporo sensu z racji na jego niski wzrost i charakter. To jego własny, osobisty Mitra!

Wnioskiem jaki wyciągam z całej tej sprawy z Sun Wukongiem, oprócz “Och, to świetne, że George interesuje się chińską mitologią”, jest to, że Tyrion otrzymuje swego zrodzonego ze skały mitologicznego poprzednika władającego płonącym orężem, ponieważ jest jedną z trzech głów smoka i sekretnym Targaryenem. Widzieliśmy jak wielu bohaterów niebędących Targaryenami gra rolę Azora Ahai odrodzonego, lecz u żadnego z nich nie ma tak licznych korelacji z mitami o wojownikach dzierżących płonący oręż, jak u Tyriona, Jona Snow i Daenerys… z jednym istotnym wyjątkiem.

Tym wyjątkiem jest Arthur Dayne ze swoją arturiańską symboliką, a on z całą pewnością nie jest Targaryenem. Jednakże, w jednym z moich starszych esejów zaproponowałem, że ród Dayne’ów, u którego członków od czasu do czasu występują fioletowe oczy i srebrne włosy, ma wspólnego z Valyrianami wspólnego przodka, Wielkie Cesarstwo Świtu, które zniknęło z powierzchni ziemi, a szczególnie z fioletowooką Ametystową Cesarzową. Z kolei archetyp Miecza Poranka zdaje się być jasną połową yin i yang Światłonoścy – oczywiście, to czarny miecz Azora Ahai jest jego ciemną stroną. Pojawienia się manifestacji postaci opartej na tak znanym bohaterze władającym płonącym mieczem jak król Artur z jego Excaliburem, należało się zatem spodziewać. I właśnie tak się stało, w osobie Ser Arthura Dayne’a, Miecza Poranka. Nie ma wątpliwości, że Świt i ród Dayne’ów mają coś wspólnego z legendą o Światłonoścy, bez względu na to co dokładnie myślimy o pochodzeniu tego rodu i związanych z nim szczegółach.

A skoro mowa o yin i yang… w naszym odcinku o Krwawnikowym Cesarzu zapomniałem wspomnieć o tym, że yin jest ‘ciemną’ stroną w yin i yang, a jednym z imion Azora Ahai jest właśnie Yin Tar. Jeśli chcieliście wskazówki, że Azor Ahai i Światłonośca są związani z ciemną stroną… to właśnie ona. Oni są – dosłownie – siłą yin.

Co do Tyriona jako manifestacji Azora Ahai odrodzonego, kilka innych aspektów tej postaci pasuje do archetypu Azora Ahai:

  • Tak jak Mitra i Sun Wukong, Tyrion urodził się ze skały – czyli Casterly Rock (Skały Casterlych). To właśnie w jej podziemiach nasz bohater zapalał swoje ogniska i marzył o smokach.
  • Jego matka zmarła przy porodzie, co jest standardem dla każdej postaci opartej na archetypie Azora Ahai odrodzonego. W końcu, księżyc umierający podczas ponownych narodzin Azora Ahai to chyba najważniejszy element tej całej układanki. Matki Jona i Dany umierają w związku z porodem i tak samo ma się sprawa z Joanną Lannister.
  • Widzieliśmy, że w przypadku martwego dziecka-jaszczurki Rhaega Azor Ahai odrodzony jest przedstawiany jako potwór, a także jako smok, który ożył dzięki złożeniu ludzkiej ofiary… nawiązaniem do tego obrazu mogą być niektóre z okropnych plotek o narodzinach Tyriona, które przed pojedynkiem z Górą powtarza Oberyn. Książę mówi Tyrionowi, że urodził się z ogonem, monstrualnych rozmiarów głową, szorstkimi czarnymi włosami, złym okiem, lwimi pazurami i zębami tak długimi, że nie był w stanie zamknąć ust.
  • Ponowne narodziny Azora Ahai zwiastuje zapadnięcie Długiej Nocy – to jedna z głównych tez moich esejów – we wspomnianej już scenie z Oberynem i Tyrionem znajduje się wskazówka na ten temat. Kontynuując, Oberyn wspomina, że narodziny Tyriona były przekleństwem dla Tywina (słońca) i złym omenem dla królestwa. Słysząc te słowa Tyrion żartuje, że jego narodziny zapowiadały: “– Z pewnością głód, zarazę i wojnę. – Tyrion uśmiechnął się kwaśno. – To zawsze są głód, zaraza i wojna. Och, i jeszcze zima i długa noc, która nigdy się nie kończy. (Nawałnica mieczy, Tyrion V). George prostymi słowami podaje nam tutaj prawdę o Tyrionie i Azorze Ahai, ale ukrywa ją pod płaszczykiem sarkazmu. “Oh tak, jego narodziny zwiastowały Długą Noc. Ma magiczną zbroję i pałac w Valyrii”. W tym momencie GRRM puszcza do nas oczko. “Musi być jakimś zaginionym Targaryeńskim książątkiem”. Chichocze i mruga. Nie mów więcej, George, nie mów…

Podsumowując, widzieliśmy, że George R.R. Martin oparł znaczną część mitu o Światłonoścy na Mitrze i postanowił, że ta symbolika będzie się przejawiała w szczególności u Jona Snow. Wymyśliwszy już wcześniej Tyriona jako jedną z “trzech głów smoka”, musiał spojrzeć na postać Sun Wukonga jak na pewnego rodzaju osobisty mit w stylu Mitry dla Tyriona. Sun Wukonga to w gruncie rzeczy małpia wersja Azora Ahai, a właśnie kimś takim George uczynił Tyriona, małpiego demona będącego smoczym nasieniem. Sun Wukong jest czynnikiem chaosu, który ma potencjał, by zachwiać równowagę zdarzeń w skali całego świata, a moim zdaniem właśnie taka rola czeka Tyriona. Miał ogromny wpływ na młodego Jona Snow, podczas pobytu w Królewskiej Przystani dokonał wielu ważnych rzeczy, miał radykalny wpływ na działania Młodego Gryfa, a już za niedługo znajdzie się w odpowiedniej pozycji, by mieć wpływ na matkę smoków. “Widzę smoki stare i młode, prawdziwe i fałszywe, jasne i ciemne. A także ciebie. Małego człowieczka, który rzuca wielki cień. Stoisz z gniewnym grymasem na twarzy pośrodku tego wszystkiego”.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju LMLa Tyrion Targaryen możecie znaleźć tutaj.

 

The Advent Calendar 2018 – Aenar’s Aeneid

Aenar’s Aeneid
a Tolkienic Song of Ice and Fire essay by Bluetiger
The Advent Calendar 2018, Week Four


Arma virumque cano…
Of Arms, and the Man I sing…

– Publius Vergilius Maro (Vergil), The Aeneid

The Targaryens were of pure Valyrian blood, dragonlords of ancient lineage. Twelve years before the Doom of Valyria (114 BC), Aenar Targaryen sold his holdings in the Freehold and the Lands of the Long Summer and moved with all his wives, wealth, slaves, dragons, siblings, kin, and children to Dragonstone, a bleak island citadel beneath a smoking mountain in the narrow sea.
(…) The Targaryens were far from the most powerful of the dragonlords, and their rivals saw their flight to Dragonstone as an act of surrender, as cowardice. But Lord Aenar’s maiden daughter Daenys, known forever afterward as Daenys the Dreamer, had foreseen the destruction of Valyria by fire. And when the Doom came twelve years later, the Targaryens were the only dragonlords to survive.

– George R.R. Martin, The World of Ice and Fire, The Reign of the Dragons: The Conquest


Many ASOIAF readers have pointed out that the story about Aenar “The Exile” Targaryen bears some remarkable resemblance to the story of Aeneas of Troy, as described by the Roman poet Vergil (Publius Vergilius Maro), in his epic The Aeneid, written between 29 and 19 BC (predominantly during the reign of Emperor Augustus). This poem, divided into twelve books, is in a way a sequel to Homer’s Iliad (where Aeneas is also a character), and Vergil’s poetic answer to Odyssey – rivaling his great predecessor was his greatest ambition.

The twelve books detail how Trojan prince and hero Aeneas managed to escape the burning city during its sack by Greek forces, and after long wanderings arrived in Italy, where his followers settled and became the ancestors of the Romans.

We can easily see several parallels between Aenar Targaryen and Aeneas:

  • both were survivors of an earlier civilization that was violently destroyed – Old Valyria and Troy
  • both led their followers in a migration and settled in a distant land already inhabited by warring tribes (Westeros and Italy)
  • the descendants of both became mighty kings (Targaryen monarchs and Kings of Rome)
  • the names of both heroes are similar (Aenar and Aeneas)

I’ll also point out that Aenar’s actions were (supposedly) guided by his daughter Daenys the Dreamer’s prophecy, while Aeneas’ destiny was revealed in a prophecy made by Trojan princess Cassandra (the oracle who was cursed by Apollo, so her prophecies would always be accurate, but other people would never believe in them). Daenys was Aenar’s daughter, while Aeneas was married to Cassandra’s sister Creusa (daughter of King Priam of Troy and Queen Hecuba). There are many references to Cassandra in ASOIAF – in names (for example, there’s Cassandra Baratheon) and in actions (Daenys the Dreamer, Malora Hightower, Melisandre of Asshai).

Aeneas was a member of the royal house of Troy himself, as his father Anchises was King Priam’s cousin, whereas his mother was the goddess Venus (Aphrodite) herself. It’s possible (though I’m by no means sure about this parallel, while the others are more obvious) that House Targaryen being one of the minor Valyrian dragonlord houses is a reference to Aeneas’ house being a cadet branch of the royal house of Troy. And Aeneas’ demigod status might have inspired Targaryens being viewed as ‘gods’ by the Westerosi, for: “On Dragonstone, where the Targaryens had long ruled, the common folk had seen their beautiful, foreign rulers almost as gods” (TWOIAF) and “[On Dragonstone] Targaryens were rightly regarded as being closer to gods than the common run of men” (The Princess and the Queen). In a later section I’ll explain why in my view it is extremely important that Aeneas was the son of Venus, not just any goddess, and how this might be important for ASOIAF (and Tolkien).

It can hardly be denied that GRRM was thinking about Aeneas when creating his own exiled hero who founded a great dynasty. But is there more to this? Is it nothing more than just another off-hand reference to literature and mythology? I’d suggest otherwise. The parallels between Aenar and Aeneas are so obvious, because GRRM wanted the reader to notice them. He wanted to give us a proof that he’s familiar with The Aeneid, and that he’s using it as a source of inspiration, and not just for House Targaryen, but for other aspects of his fictional world as well. In this essay, we’ll attempt to identify other elements of ASOIAF (and its backstory, i.e. TWOIAF), that were influenced by Vergil’s epic. For this purpose, we’ll go through The Aeneid and look for themes, events and characters familiar from A Song of Ice and Fire. Full speed ahead!


* Although the poet’s name is often spelled “Virgil”, I’ll use “Vergil”, as his real name was Publius Vergilius Maro, and “Virgil” comes from medieval Virgilius, whereas Vergilius was the correct Latin form. Some scholars suggests this discrepancy is due to some medieval scribe’s error while transcribing, others point out that in medieval folklore Vergil was depicted as a wizard an miracle worker rather than a poet – he was seen as a prophet, and his Eclogue IV was interpreted as a prophecy concerning Jesus Christ, making Vergil a proto-Christian prophet. For this reason, people came to believe that his name comes from the word virga (magical wand), while in truth, the etymology of “Vergilius” is unknown, but it’s been suggested that it comes from Latin vigilia (watch) or vigil (awake), and thus is related to English words like vigil and vigilant or Polish Wigilia (Christmas Eve) and wigilia (eve of some liturgical holiday).


The Aeneid begins in medias res (in the middle of things) – in the midst of the plot, and the reader is slowly acquainted with past events and the backstory from conversations between characters.

In Book One, as Aeneas’ fleet is sailing across the Mediterranean, we find out that although Troy has fallen, the goddess Juno (Roman equivalent of Greek Hera, Zeus’s sister-wife), has heard a prophecy that her beloved city of Carthage will one day be destroyed by the descendants of Trojan survivors (Vergil is referencing the Punic Wars from Rome’s history here). Juno already hates the Trojans – it seems there are more reasons for this enmity than there are royal titles of TV show Daenerys – we can try to enumerate several reasons:

  • she mislikes her husbands’ young and handsome cupbearer Ganymede (who came from Troy) – by the way, you can read more about Ganymede-Aquarius and how this constellation figures in ASOIAF symbolism by reading LML’s amazing Zodiac Children of Garth the Green essay
  • she’s angry because Trojan prince Paris chose Venus over herself during the Judgement of Paris, where King Priam’s son was asked to decide which of the three goddesses – Juno (Hera), Minerva (Athena) and Venus (Aphrodite) – is the most beautiful
  • she hates the Trojans because their ancestor Dardanus was her husband Zeus’ illegitimate son with Electra the Pleiade (“Amber”), one of his numerous mistresses

Well, now Juno has another reason – she knows her beloved city will one day be destroyed by a nation founded by survivors from Troy. To prevent his from happening, she visits Aeolus, King of Winds, and promises him the hand of the nymph Deiopea for his assistance in scattering Aeneas’ fleet. A fierce storm caused by winds unleashed by Aeolus ravages the Trojan armada, but Neptune (Poseidon), the god of the seas, appears to calm the winds, angry that the lord of winds dared to trespass his dominion. Meanwhile, Aeneas’ mother pleads with Jupiter to allow her son to fulfill his destiny of founding Rome. Jupiter confirms that Aeneas’ fill be the founder of a great nation, and his descendants will reign over many lands (The poet includes a reference to his patron Augustus Caesar, The Aeneid is full of political references that were quite obvious for Vergil’s audience).

Aeneas’ ship lands in Libya in Northern Africa, where he realises that he’s been separated from a large portion of his fleet. While wandering in a wood, Aeneas comes across his mother Venus, disguised as a huntress from Carthage, who recounts to him the history of Carthage and its Queen Dido.

Carthage was founded by followers of the queen who fled from the Phoenician city of Tyre. (In ASOIAF, the Free City of Tyrosh is based on Tyre – the main export product of both cities is the same – Tyre was famed for its Tyrian purple dye, produced from sea snails, while Tyrosh is famed for its dye made from ‘a certain variety of sea snail). Dido (this name means either “The Beloved” or “The Wanderer”), also known as Elissa (some scholars suggest Elissa comes from Elishat/Elisha, with the ‘el’ meaning ‘god’ and ‘issa’ meaning either ‘fire’ or ‘goddess’. So Elissa would mean (more or less) “fire goddess” or “goddess”.

Elissa and her brother Pygmalion were joint rulers of Tyre, but Elissa fled the city with her loyalists when it was revealed that Pygmalion wanted to seize all the power for himself and has murdered her husband Sychaeus (Acerbas), the priest of Heracles. Elissa and her followers sailed away on a fleet of ships, and after a long and perilous voyage landed in Northern Africa, where they established the New City of Tyre, or Qart-hadasht in the Punic language, which became Carthage. This name of course reminds me of Qarth, whereas the story of Elissa and her usurper brother reminds me of the Amethyst Empress and the Bloodstone Emperor, who was her younger envious brother. Even before I came across this parallel, I was speculating that a group of the Empress’ loyalists have left the Great Empire of the Dawn and settled in some other area, perhaps at what is now Oldtown.

It seems that Qarth is that place, or at the very least, one of the places where those who despised Bloodstone Emperor’s tyranny fled. This agrees with what LML wrote about Qarth being symbolically connected with “The Jade Empress Nissa Nissa” figure in Daenerys the Sea Dreamer. The connection between Elissa’ homeland, Tyre, and purple dye might parallel Amethyst’ Empress purple association via her name, and Dany’s purple eyes, for Dany is the Amethyst Empress/Nissa Nissa figure in our story.

Queen Nymeria of the Rhoynar might be another figure based on Queen Elissa, just like Elissa Farman from Fire and Blood. Lady Elissa Farman, alias Alys Westhill, left her ancestral seat of Fair Isle because her brother, young Lord Franklyn Farman, wanted to force her to marry a man of his choice and thus bring political benefits to his house. This might be an echo of the conflict between Elissa and her brother Pygmalion. Elissa, just like her mythological namesake, was a sailor who organised an expedition to the west (Lady Farman wanted to circumnavigate the globe by sailing across the Sunset Sea) in search for new lands and opportunities.

Meanwhile, Queen Nymeria’s ship burning might be a reference to another event from The Aeneid, where some Trojan women (incited by Juno, who tried to prevent the prophecy from coming true), set Aeneas’ ships ablaze, believing this act will force him to settle down in Sicily and bring their wanderings to an end. In TWOIAF, it is said that:

To (…) make certain her people could not again retreat to the sea, Nymeria burned the Rhoynish ships. “Our wanderings are at an end,” she declared. “We have found a new home, and here we shall live and die.”

Asha Greyjoy, who fled from the Iron Islands and attempted to establish a realm for herself at Sea Dragon Point might be another figure based on Elissa. Is it a coincidence that Aenar Targaryen, the most obvious ASOIAF reference to The Aeneid, the epic where Elissa’s deeds are described, is first mentioned in her chapter in A Feast for Crows?

Let us return to Aeneas speaking with his mother Venus in the wilderness on the shores of Libya. Venus creates a magical mist/cloud that surrounds Aeneas, making him invisible, as to allow him to safely visit Carthage and assess whether it is wise to land there and ask for help. Our hero sees the grandeur and power of Carthage. Finally, at the Temple of Juno, he sees how the queen receives a group of Trojans (you might remember that many of Aeneas’ ships were separated from the main fleet during the storm, and now one of those ships has found its way to Carthage). The Queen offers them assistance, and expresses her pity that Aeneas, that great warrior, is not there, promising to dispatch her guards to find him and his lost men. At this moment, Aeneas’ reveals himself and gains her favour. But Venus is still afraid that Juno, her rival and Aeneas’ nemesis, will attempt to drive a wedge between Elissa and her son, and thus, sends her other son, Cupid (Aeneas’ half-brother and god of attraction and desire) to make Dido fall in love with Aeneas. Cupid attends a banquet in honour of the Trojans organised by the Queen, disguised as Aeneas’ young son Ascanius. At one point, Elissa cradles the boy in her arms, and Cupid uses is powers to enchant the Queen. She falls in love with Aeneas, although she has sworn to never again enter a relationship with any man, out of respect for her late husband, the priest of Heracles murdered by her usurping brother.

In Book Two, Aeneas recount the story of the Sack of Troy and his wanderings to the Queens. Various events of the Trojan war are mentioned – Ulysses’ idea to create the Trojan horse, the treachery of Greek warrior Sinon, who pretended that he deserted the Greek army and convinced the Trojans to bring the Horse into their city, how Cassandra and Laocoon the priest attempted to warn their countrymen but were not heeded, how Greek warriors came out the Horse in the dead of night and opened the gates, how King Priam and his people were slaughtered, how Aeneas and other prominent warriors of Troy valiantly defended the city and how Aeneas managed to escape with his elderly father Anchises and young son, but his wife Creusa was lost in the chaos.

Aeneas’ tale continues in Book Three, where he describes how his followers built a fleet and how they were wandering in the Mediterranean, visiting Andromache, the wife of Trojan hero hector, and Priam’s son Helenus, how they landed on an isle inhabited by harpies, with whom they warred and finally, how they visited the isle of the Cyclopes (the same where Ulysses lands in The Odyssey) and rescued one of Ulysses’ men who was accidentally left behind. Meanwhile, Aeneas’ father Anchises dies of old age.

Now, this incident with harpies reminds me of the wars between Valyria (which parallels Rome, founded by Aeneas) and the Ghiscari Empire, which used a harpy as its emblem. The Ghiscari wars are probably based on the Punic Wars as well, and because of this, some fans concluded that Old Ghis is Essos’ Carthage, while in my view, Qarth is Essos’ true Carthage.

In Book Four, Juno wants to make a deal with Venus – Aeneas will marry Elissa and his Trojans will settle down in Carthage. This of course, would prevent him from founding Rome. And of course, that’s precisely what Juno wants. When Aeneas and the Queen go on a hunting trip, Juno sends stormy clouds. In this torrent, they are separated from their party and guards and seek refugee in a nearby cave. You can imagine what happens next if I tell you that it seems likely that Jon Snow and Ygritte’s cave scene is based on this passage from The Aeneid.

Anyway, Elissa and Aeneas are now in love, but the Queen is still torn between her feelings for the Trojan hero and loyalty to her late husband. In the end, the feelings win and Aeneas and Elissa are about to become a happily married couple. But Jupiter has other plans. He dispatches Mercury, his messenger, to Aeneas to remind him of his destiny. Aeneas has to establish Rome, and this won’t happen if he stays in Carthage. Aeneas makes the decision and – in secret – has his fleet prepared for departure.

The Queen realises what Aeneas is plotting and falls into despair. This exile whom she received in her own palace, this man for whose sake she broke her vows to her late husband’s shade, this Aeneas of Troy proved a traitor at last. Elissa confronts him, pleading with him to stay, but Aeneas rejects the offer, speaking of his Fate and destiny in Italy. Aeneas promises that he’ll never forget her kindness and help, but there is no other way, as it has been long foretold that he will establish Rome. The Queen, in fury, calls him a traitor and swears vengeance. Then, she faints. Aeneas feels pity, but ultimately, he decides that Fate can not be denied. He orders his people to board their ships, and prepare to set off.

Elissa wakes and asks her sister Anna to go to Aeneas and beseech him to come to her one last time, until she finds a way to soothe her grief and reconcile with prospect of life without her lover. Aeneas, however, remains stalwart and is unmoved by Anna’s tears and Elissa’s pleas. Upon hearing that he rejected her once more, the Queen goes mad and wants to end her life. She claims that she can’t bear the sight of Aeneas’ belongings and gifts left in her palace, and the sight of their bed. She has her servants gather those items in the courtyard, and build a pyre.

The pyre is an enormous construction, built from oaken wood, decorated with wreaths, surrounded by altars to Erebos, Chaos, threefold Hecate, triple-faced Diana and a hundred other gods. The wood she sprinks with water from the river Avernus. Then she prepares herbs trickling black venom, cut by moonlight with brazen sickles. Her sister and her retainers think she’ll simply burn Aeneas’ belongings left in the city, but the Queen has other plans. Meanwhile, Aeneas is sleeping on board of his ship. Suddenly, Mercury appears in front of him again, and warns that unless he leaves at once, the people of Carthage will seize their fleet and burn the ships. Aeneas wakes and gives the order to embark.

Elissa sees this from her tower. In her final moments, she calls upon Hecate, Avenging Furies and ‘gods of dying Elissa’. She curses that ‘wretch’ Aeneas. Let him come to Italy, if Jupiter will so. But never allow him to find peace there. Let his men be slaughtered, let his nation be forced to war with all their neighbours. Let him be king, but make him die young and cruelly. This she says, is her final utterance she pours out with her blood. She bids her Tyrian people to persecute Aeneas’ descendants with hate, so there may never be any alliance or treaty between them. Then she says the famous line: “Arise from my ashes, Unknown Avenger, to harass the Trojan settlers with fire and sword!”. (Vergil is referencing Hannibal here).

Then, in agony, Elissa climbs the pyre, unsheathes Aeneas’ sword that was left behind, and falls upon the blade. The people of Carthage lament their Queen’s demise, with all streets filled with wailing and cries. Now it is Elissa’s sister Anna who falls into despair, and climbs the pyre, embracing the Queen’s bloodied body. Juno sees this, and dispatches Iris, the goddess of the dawn, to end her suffering. The goddess descends, and the pyre burst into flames. Out in the ocean, Aeneas sees the glow of Elissa’s funeral pyre.

Those events remind me of the Nissa Nissa and Azor Ahai myth, where the ‘hero’ pierces his wife with a sword. Here Elissa commits suicide, but it was Aeneas who brought it about. In both cases, it is the ‘hero’s sword that is used to kill his lover. I’ll also point out that the names “Nissa” and “Elissa” are quite similar, and “Elissa” might mean “fire of the gods”/”god-woman” or “godly fire”.

The pyre of Queen Elissa reminds me of Khal Drogo’s funeral pyre, which also gets a detailed description at the end of AGOT. Just like in The Aeneid, the woman who builds the pyre doesn’t share her true intentions – of climbing the pyre – with her retainers. I’d suggest that the Azor Ahai myth was at least partially inspired by this event from Vergil’s epic. Thus, we’d get more evidence that Amethyst Empress and Nissa Nissa were the same person, or at least, are based on the same archetypal pattern – Amethyst Empress’ story seems to be based on Elissa’ life until she met Aeneas, while Nissa Nissa’s death, as echoed by Dany’s fire transformation in Drogo’s pyre, parallels Elissa’ final moments.

The “unknown avenger” who is supposed to rise from Elissa’s ashes might have been the inspiration behind GRRM’s ‘weirwood assassin” figures, described by LML in It’s an Arya Thing which avenge Nissa Nissa (assassin, by the way, if read backwards, contains the word ‘nissa’).

But if Amethyst Empress/Nissa Nissa is Elissa who fled from her homeland (Great Empire of the Dawn would play the role of Tyre in this case) and founded a new city (Qarth/Carthage), that’d make the Bloodstone Emperor/Azor Ahai an Aeneas figure. Aeneas was famous for establishing a great civilization. Where is this nation founded by Azor Ahai?

Well, I’d suggest Valyria was that nation. If GRRM decided to follow The Aeneid, his Aeneas figure would arrive in a land that was already inhabited by many tribes, ally himself with one of them, make war against the others, defeat them in battle and finally have his followers settle down as assimilate with the locals. And think about this – there are so many parallels between Old Valyria and Rome. Surely, the founder of Valyria would be based on Aeneas? Yes, Aenar Targaryen who fled from Valyria and established House Targaryen in Westeros is based on that Trojan hero. But Aenar can be an echo of some earlier hero, just like Dany, Euron, Jon Snow and so many other ASOIAF characters. Many historical characters play into archetypal roles from the Dawn Age and GEOTD. Rhaenyra echoes the Amethyst Empress, Aegon the Elder (Aegon II) parallels the Bloodstone Emperor. Thus, Aenar might be but an echo of some earlier hero also based on Aeneas, not the wellspring of The Aeneid symbolism and references in ASOIAF. Here, I’d suggest that Azor Ahai (or his direct descendant or follower) was that original ASOIAF Aeneas. It was him who led a group of GEOTD people into exile, and finally arrived in the Lands of the Long Summer, where his group was assimilated and merged with the locals. Those locals were those proto-Valyrian shepherds who supposedly tamed the first dragons.

The Princess and the Queen and Fire and Blood seem to provide evidence for this scenario. There, Daemon Targaryen, who has once crowned himself King of the Stepstones and the Narrow Sea and reigned from his seat Bloodstone, and thus can symbolise the Bloodstone Emperor, becomes the companion and teacher of Nettles, the rider of the dragon Sheepstealer. The Valyrians, we are told in ASOIAF, were originally shepherds, who came across dragons living in the Fourteen Flames and tamed them. In my view, Nettles echoes those proto-Valyrians. It may be true that proto-Valyrians somehow managed to discover a way of controlling dragons on their own, but their methods were primitive (Nettles supposedly tamed Sheepstealer by bringing him mutton every day) and inferior to techniques available to the GEOTD dragonlords – horns similar to Dragonbinder, special saddles and whips, and most of all, magic. It is possible that the Bloodstone Emperor Azor Ahai knew about this taming, or even secretly enabled it. Then, with his surviving followers, he came to the Lands of the Long Summer, where he took over the proto-Valyrian shepherds and founded his new empire, Old Valyria. In TPATQ, Nettles found a way to tame Sheepstealer, but it was Daemon who shared his advanced dragonlore with her.

It is also possible that Queen Rhaenyra’s hatred of Nettles is an echo of the original enmity between Amethyst Empress Nissa Nissa’s new civilization, Qarth, and Azor Ahai’s Valyria (Rhaenyra symbolises Amethyst Empress because her conflict with Aegon the Elder echoes AE’s rivalry with her usurping brother the Bloodstone Emperor, and Daemon even gave her a jade tiara that has once belonged to a Lengi Empress).

Alternatively, our ancient GEOTD Aeneas-Azor Ahai might have founded a city in Westeros itself, perhaps Oldtown. After all, there are legends about dragons and ancient mariners visiting that region. Oldtown already has numerous parallels with Minas Tirith and Osgiliath in Gondor, and those cities were founded by Tolkien’s Aeneas figure, Elendil the Faithful who fled from Numenor.

To finish off our summary of The Aeneid, I’ll quickly present the major events of Books Five to Twelve (it appears that GRRM was chiefly referencing the first four books, as I haven’t found any interesting parallels between ASOIAF and the remainder of the poem).

In Book Five Aeneas’ fleet lands in Sicily where they organise funeral games in honour of Aeneas’ late father Anchises. During the games, Juno attempts to prevent Aeneas from fulfilling his destiny once again, by inciting the Trojan women to set their ships ablaze, to force Aeneas’ to settle down in Sicily and bring their wanderings to an end. However, Jupiter intervenes, causing a rainstorm, and thus Aeneas’ fleet is saved. In the aftermath, Aeneas’ heart is filled with doubts again, but a shade of his father appears before him, and bids him go to the Underworld to see a vision of Rome’s future, which will reassure him that his mission has to be completed.

In Book Six, Aeneas visits the oracle Sibyl, who agrees to be his guide in the Underworld. Before they can enter Hades, however, Aeneas has to find the magical Golden Bough in the nearby wood. The Golden Bough is a token that will allow them to safely venture into Hades and come back from it. (The title of Sir James George Frazer’s book on comparative mythology and religion, which greatly inspired J.R.R. Tolkien and C.S. Lewis, and – at least in my view – was also GRRM’s source of inspiration – is a reference to this item from Vergil’s epic). Aeneas and Sibyl travel through Hades, seeing the great rivers of the Underworld, Acheront, Styx, Phlegethon, Cocytus and Lethe. At one point, Aeneas’ sees Elissa’s shade wandering in a great wood, her wound still fresh. He tries to excuse himself, but she doesn’t want to even listen to him and instead flees from him into the sacred grove where her husband awaits.

Finally, Aeneas’ finds his father in the Elysian Fields. Anchises shows him a vision of the future history of Rome and all valiant deeds of Aeneas’ descendants. His son Silvius, who will reign as King of Alba Longa, and his successors. Romulus, the founder of Rome proper. Lucius Junius Brutus who overthrew King Tarquin the Proud and founder the Roman Republic, Tiberius Gracchus and his brother Gaius, the Roman reformers, Scipio Africanus the Elder, who defeated Hannibal, and Scipio Aemilianius who destroyed Carthage during the Third Punic war, Quintus Fabius Maximus the Cunctator, who led Romans in guerilla warfare against Hannibal, and of course, Gaius Julius Caesar and Emperor Augustus. Aeneas’ spirit is lifted, and our hero leaves the Underworld to continue his quest.

Books Seven to Twelve describe Aeneas’ wars in Italy. Our hero lands in Latium, where he plans to marry Lavinia, the daughter of King Latinus who has received him warmly. Juno sends Alecto the Fury to rouse the neighbouring tribes and spark a war against the Trojans. King Latinus’ wife turns against Aeneas and wants to marry her daughter to King Turnus of the Rutuli, a powerful local tribe. Aeneas allies himself with King Evander of Arcadia and befriends his son Pallas. While Aeneas is away, seeking other allies, Turnus and his host attacks the Trojan camp and a siege begins. Turnus’ soldiers attempt to burn Aeneas’ fleet, but goddess Cybele turns them into water nymphs. Turnus managed to cut his way into the Trojan fort, but the defenders greatly outnumber him and thus, he has to jump into the river to save himself.

Meanwhile, King Tarchon of the Etruscans agrees to ally his people with the Trojans and gives Aeneas ships and warriors. As Aeneas’ new fleet sails downriver to his camp, his old ships (now turned into nymphs) appear, to warn him that his people are besieged. Turnus divides his host in two, with one part sent to storm the camp and the other dispatched to prevent Aeneas’ from landing on the shore. In the ensuing battle, Turnus kills Aeneas’ friend Pallas and our hero swears bloody revenge. Juno sees that Turnus is unwilling to unchivalrously flee from the scene, but she wants to save him so he might fight another day. Thus, she conjures a phantom shaped like Aeneas. Turnus pursues this fAeneas, who lures him on board of one of the empty ships. The ships sails away and thus Turnus is saved again (though his people call him a coward and a traitor).

In Book Eleven, both sides of the conflict agree to a truce to bury their dead and attend to the wounded. King Latinus’ advisors want to make peace with the Trojans, but Turnus enters the hall and gives a fiery speech against this proposal. When the truce comes to an end, Aeneas’ host marches against the capital. In Book Twelve, Turnus and Aeneas consent to a trial by combat-style duel between them, but Juno provokes an overall battle. During this bloody clash, Aeneas and Turnus come face-to-face. Our hero defeats his rival in a duel. Turnus begs for mercy, and Aeneas is about to give it, but then, he realises that Turnus is wearing an ornate belt he stole from Pallas’ corpse. Aeneas, in rage, avenges his friend by slaying Turnus.

The Aeneid ends here, but from other sources, we know that in Roman mythology, Aeneas married Lavinia, daughter of King Latinus, and thus, the Trojans and the Latins became one people. Their son Silvius was an ancestor of King Numitor, mother of Rhea Silvia. Numitor’s brother Amulius usurped the throne. Rhea Silvia was forced to become a Vestal Virgin, which would prevent her from bearing children who could one day overthrow the usurper. However, she gave birth to two children, twins Romulus and Remus, and she claimed that Mars, god of war, was their father. Amulius the usurper had her imprisoned. The children were to be killed, but the soldiers sent to do the task felt pity and instead set them adrift on the river Tiber. They were rescued by Tiberinus, the river god, and raised by a she-wolf. Years later, Romulus and Remus overthrew their uncle and Romulus (after killing his brother in a quarrel) founded Rome proper.

Now, I believe there are two ways in which elements of The Aeneid have influenced GRRM – some came directly from the poem itself, while others came into ASOIAF via J.R.R. Tolkien. How Vergil inspired Tolkien is a topic for an entire essay, but for now, I’ll simply list several parallels between JRRT’s universe and the story of Aeneas:

  • in The Aeneid Aeneas, the founder of Rome, is the son of Venus. In The Silmarillion, Elros, the founder of Numenor, is the son of Eärendil (please check out my essay on Morningstar/Evenstar symbolism in Tolkien’s writing – Eärendil, Bearer of Light, whose ship became Planet Venus, and Eärendil served as its steersman.
  • Aeneas fled from burning Troy on a fleet of ships, while Elendil and his followers (a descendant of Eärendil) fled from doomed Numenor on nine ships
  • Survivors from Troy founded Rome, survivors from Numenor founded Gondor, which is partially based on Rome
  • Eärendil himself is similar to Aeneas, because he was a leader of survivors from the fall of Gondolin, the Hidden City, which is the closest thing Middle-earth has to Troy. It’s also possible that his father Tuor, who fled from burning Gondolin (which has tons of parallels with Troy) is in some degree based on Aeneas, but he might play the role of Aeneas’ father Anchises as well.
  • Eärendil’s twin sons with Elwing, Elros and Elrond, parallel Romulus and Remus. Elros and Elrond were left to die in the woods by soldiers of the servants of Fëanor, but they were saved by Maglor and Maedhros. Elros founded Numenor, the greatest human civilization in Tolkien’s universe.
  • Elwing parallels Rhea Silvia, who was saved from death by Tiberinus the river god. When soldiers in service of Fëanor’s sons came for her, she threw himself into the sea, but she was saved by Ulmo of the Valar, lord of the seas and thus an equivalent of a sea deity.
  • We might see an echo of Queen Elissa in Queen Tar-Miriel of Numenor, whose throne was stolen by her cousin Ar-Pharazon.

Thus, there are actually two Aeneas figures in Tolkien’s writing – Eärendil, ancestor of the Kings of Numenor, and Elendil the Faithful, founder of Arnor and Gondor after the Downfall of Numenor. GRRM might be recreating this pattern by having two major Aeneas figures as well – Azor Ahai, who founded Valyria (Rome + Numenor) and Aenar Targaryen (a Valyrian lord, whereas Elendil was a Numenorean nobleman) who fled from the realm founded by the original Aeneas figure and established his own kingdom (Westeros under Targaryens, Gondor and Arnor).

With that said, our essay, and with it, our Advent Calendar 2018 series, comes to an end. I hope you have enjoyed my four essays – The Return of the Queen, Eärendil, Bearer of Light, The Jade Empire and Aenar’s Aeneid. If so, please spread the word about them with your friends and fellow ASOIAF fans. We’ve explored many different themes and aspects of ASOIAF, tracing their origins to various works of literature – Tolkien’s Legendarium, C.S. Lewis’ Chronicles of Narnia, Vergil’s The Aeneid, and The Bible. It always amazes me how many parallels and references to those great masterpieces GRRM included in his series, how many themes he explores, how many myths, books, poems, stories and religious texts he uses as sources of inspiration. Thanks to ASOIAF, his readers’ attention turns towards those works. He’s showing us how important and fascinating literature, mythology, symbolism and religion are. And that’s simply magnificent.

My friends, as I bid you farewell – sadly, I won’t be able to write and publish new essays in the following months – I hope we’ll meet again in the future, in the approaching 2019, to discuss and explore fantasy worlds of GRRM and J.R.R. Tolkien, and other awesome books.

I want to say ‘thank you’ to all the wonderful people in our ASOIAF community, and to all the amazing content creators, bloggers, podcasters, theory-makers, artists, youtubers, members of Mythical Astronomy Twitteros and other groups. Good luck in 2019, may that year bring you many new ideas and topics! And of course, good luck to our marvellous author, George R.R. Martin, the man thanks to whom all of us came together. Thank you for all your past works, thanks for Fire and Blood you gave us in 2018, and may your pen flow ever freely, no matter what kind of a project you pursue in the future!

Namárië! Merry Christmas! Happy New Year! Gloria in excelsis Deo! Radosnych Świąt Bożego Narodzenia! Szczęśliwego Nowego Roku!

– Bluetiger