Tyrion Targaryen – Śnię o smokach

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Krwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


TyrionTargaryen


Śnię o smokach

Aby polski Czytelnik mógł w pełni zrozumieć grę słów, na której opiera się symbolika omawiana w tym rozdziale, konieczne jest wyjaśnienie następującej kwestii: w oryginalnym tekście eseju LML używa powszechnego w anglojęzycznym fandomie Pieśni Lodu i Ognia wyrażenia dragon dreams (smocze sny) dla opisania szczególnego rodzaju snów występującego niekiedy u członków rodu Targaryenów. W celu zilustrowania tego zjawiska, autor przedstawia wiele cytatów, w których jest mowa o ‘snach o smokach’ (ang. dragon dreams/dreams of dragons), lecz również takie, gdzie w polskim przekładzie pojawia się określenie ‘marzenia o smokach’. W języku angielskim w obydwu przypadkach George R.R. Martin używa słowa ‘dreams’, oznaczającego zarówno sny, jak i marzenia. Zachęcam, by polski Czytelnik pamiętał o tym podwójnym znaczeniu.

Mówiąc o zjawisku ‘smoczych snów’ zazwyczaj ma się na myśli sny o smokach (no kto by pomyślał), ale w szczególności chodzi tutaj o motyw Targaryena, który śni – lub marzy – o smokach, których już nie ma. Nawet po tym jak smoki należące do rodu Targaryenów wymarły, jego członkowie wciąż miewali o nich sny, nawet ci, którzy nigdy w życiu żadnego smoka nie widzieli. Właśnie to wyznaje umierający maester Aemon ze swego łoża w Braavos, w bardzo pamiętnej scenie z Uczt dla wron:

– Ja pamiętam, Sam. Wciąż pamiętam.
Gadał od rzeczy.
– Co pamiętasz?
– Smoki – wyszeptał Aemon. – Chwałę i nieszczęście mojego rodu.
– Ostatni smok dokonał żywota, zanim się urodziłeś – sprzeciwił się Sam. – Jak możesz je pamiętać?
– Widzę je w snach, Sam. Widzę czerwoną gwiazdę krwawiącą na niebie. Nadal pamiętam czerwień. Widzę ich cienie na śniegu, słyszę łopot skórzastych skrzydeł, czuję ich gorący oddech. Moi bracia również śnili o smokach i te sny zabiły ich wszystkich. Sam, kołyszemy się na krawędzi na wpół zapomnianych proroctw, cudów i okropności, jakich nikt z żyjących nie zdoła pojąć. Albo…
– Albo? – powtórzył Sam.
– Albo nie. – Aemon zachichotał cicho. – Albo jestem tylko konającym na gorączkę starcem.

Uczta dla wron, tom II, Samwell III

Albo… tak! Spróbujmy zrozumieć owe sny. Aemon wykłada to tutaj dość jasno – w Targaryeńskiej krwi jest coś, co sprawia, że ludzie śnią o smokach, nawet tacy, którzy ich nie widzieli. Te sny są niezwykle ekspresywnym doświadczeniem – oni nie tylo je widzą, lecz również słyszą łopot skrzydeł i dostrzegają cienie na śniegu, gdy smoki przelatują ponad nimi. Czy wiecie jaki dźwięk wydają skrzydła smoka? O ile maester Aemon nie brał udziału w jednej z tych nielegalnych wypraw łowieckich do Sothoryos, gdzie polował na wiwerny, nie potrafię powiedzieć w jaki sposób dowiedział się, jak brzmi trzepot skórzanych skrzydeł. Trudno wyśnić z takimi szczegółami coś, czego nigdy się nie widziało i nie słyszało. Aemon nazywa nawet swoje sny o smokach wspomnieniami, a Martin każe Samowi zwrócić naszą uwagę na dziwne słowa maestera i tajemnicę tego, w jaki sposób można pamiętać lub śnić o czymś, czego nigdy się nie widzało, by upewnić się, że i my to zauważymy.

Co ciekawe, Aemon śni również o czerwonej komecie, której też nie widział. Być może to wskazówka, że czerwona kometa jest związana z magicznym dziedzictwem rodu Targaryenów, dokładnie tak jak smoki. Właśnie coś takiego już wcześniej sugerowałem! To także wskazówka co do tego, że komety mogą być smokami – zauważcie jak Aemon płynnie przechodzi do czerwonej komety w samym środku swojej mowy o smokach, zupełnie tak, jakby i ona była smokiem. Mówi: ‘Widzę je w snach, Sam. Widzę czerwoną gwiazdę krwawiącą na niebie. (…) Widzę ich cienie na śniegu’. Smoki, potem czerwona kometa, znów smoki – ponieważ są tym samym, przynajmniej w pewnym sensie. Nie jest to dla nas jakaś niespodzianka, ale gdy Martin pisał te słowa, nikt jeszcze nie dostrzegł związku czerwonej komety z księżycową katastrofą i Długa Nocą, więc GRRM – przypuszczalnie – próbował dać czytelnikom wskazówkę na ten temat. Teraz, gdy już depczemy mu po piętach, jestem pewien, że kolejne wskazówki będą bardziej enigmatyczne (he he).

Zdanie o cieniach smoków na śniegu jest naprawdę fascynujące – odpowiada wizji Melisandre o smokach walczących w śniegu. Można stąd wysnuć logiczny wniosek, że wszystkie te sceny odnoszą się do smoków w jakiś sposób walczących z Innymi w pewnym momencie sagi. Całkiem możliwe, że Aemon miał tutaj proroczy sen, nie zdając sobie z tego sprawy!  Nigdy nie słyszałem, by ktoś rozważał taką możliwość, ale pomyślcie o tym sami – dlaczego Aemon widzi smoki w śniegu? Gdy Mel widzi je na śniegu ma to sens, ponieważ przebywa na Murze i jak wszyscy wiemy, że jej zdaniem smok jest niezbędny do walki z Innymi. Nie wiemy jednak co o walce z Innymi i smokach sądził Aemon, a w scenie w której ma te wizje, maester jest daleko od Muru. Moim zdaniem prawdopodobne jest to, że Aemon otrzymał wizję przyszłości, dokładnie tak jak Melisandre.

Wygląda na to, że mówiąc iż smocze sny (marzenia) były nieszczęściem jego rodu i śmiercią jego braci, Aemon ma na myśli swojego brata Aegona V (Jajo z Dunka i Jaja) oraz potwornego i szalonego Aeriona Jasnego Płomienia. Smocza obsesja króla Aegona V doprowadziła do śmierci jego samego oraz przyjaciół i krewnych w Summerhall, gdzie próba wyklucia smoków z jaj zamieniła się w ‘farsę i tragedię’, podczas gdy jego starszy brat Aerion Jasny Płomień zabił się pijąc dziki ogień, ponieważ wierzył, że w ten sposób przemieni się w smoka. Aemon zdaje się sugerować, że obaj doświadczyli smoczych snów. Taką teorię wzmacnia następujący fragment Nawałnicy mieczy. Oto Alester Florent rozmawiający z Davosem w lochach Smoczej Skały:

– Całe to gadanie o kamiennym smoku… obłęd, powiadam ci, czysty obłęd. Czy niczego się nie nauczyliśmy z losów Aeriona Jasnego Płomienia, dziewięciu magów i alchemików? Z tego, co wydarzyło się w Summerhall? Z tych marzeń o smokach nigdy nie wynikło nic dobrego.

Nawałnica mieczy, tom I, Davos III

(ang. No good has ever come from these dreams of dragons)

Głupota Aeriona była rezultatem jego snów o smokach, w ogólnym znaczeniu ‘marzeń’, a całkiem prawdopodobne jest, że również w sensie dosłownym. Istnieje inna ciekawa wzmianka o Aerionie ze sceny Jaime’a w łaźni Harrenhal w Nawałnicy mieczy, gdzie wspomina on również o Szalonym Królu Aerysie, smokach i ognistej transformacji:

– Targaryenowie zawsze palą swych zmarłych, zamiast chować ich w ziemi, a Aerys chciał mieć największy stos pogrzebowy w historii swego rodu, choć, szczerze mówiąc, nie sądzę, by naprawdę wierzył, że zginie. Podobnie jak Aerion Jasny Płomień przed nim, był przekonany, że ogień go przeobrazi… że narodzi się na nowo jako smok i obróci wrogów w popiół.

Nawałnica mieczy, tom I, Jaime V

Nie wiemy czy sam Aerys miewał smocze sny, choć z całą pewnością jest to możliwe. Profetyczne zdolności lub dar magicznego widzenia są często postrzegane jako nierozerwalnie związane z szaleństwem, tak w znanej z naszego świata ‘szamańskim uniesieniu’, jak i w PLIO oraz wielu innych dziełach literackich, zaś Aerys był bez wątpienia wystarczająco szalony. Prawdopodobnym jest to, że jego urojenia o przemienie w smoka mają być wskazówką co do tego, że miał te same smocze sny, które doprowadziły wielu innych Targaryenów do szaleństwa. Szczególnie interesującym jest to, jak bardzo opis Aerysa autorstwa Jaime’a odpowiada temu, co jego córka Daenerys rzeczywiście zrobiła: narodziła się na nowo w wielkim stosie pogrzebowym i obudziła smoki.

Jak widzieliśmy w odcinku czwartym, John Skrzypek alias Daemon II Blackfyre miał dar proroczych snów i śnił o smoku wykluwającym się w Białych Murach, choć okazało się, że chodziło o ujawnienie Jaja jako Targaryena. Biedny muzykujący smok nie zdołał wykluć smoka, lub przemienić się w smoka… czy też wojownika, rycerza turniejowego i przywódcę, skoro o tym mowa… ale dobrze, nie będziemy się nad nim pastwić. Wystarczy powiedzieć, że nic nie poszło mu tak, jak planował. Jak powiada Gorghan ze Starego Ghis: ‘przepowiednia odgryzie ci ***** za każdym razem’, nawet gdy jest szczera i prawdziwa. Być może Skrzypek nie miał szans na zdobycie Żelaznego Tronu, ale z całą pewnością śnił o smokach, które nie istniały i których nigdy nie widział.

Oczywiście, najlepszym przykładem Targaryena, który śni o niestniejących smokach jest sama Daenerys, któa dwukrotnie śniła o Drogonie zanim wykluł się z jaja. Sukces! W końcu. Wprawdzie Dany mogła popełnić przy tym coś obrzydliwego, robiąc użytek z magii krwi i ofiary z ludzi, ale coż, smoki się wykluły, no nie? Smocze sny pomogły pokierować działaniami Dany i ostatecznie doprowadziły do udanej próby ‘zawołania jej dzieci’ ze stosu, podczas gdy sny Aegona V, Johna Skrzypka i innych rozbudziły tęsknotę za smokami. Chodzi o to: śnienie o smokach to coś, co robią Targaryenowie.

Targaryenowie… i Tyrion.

Ma dworze zapadała noc. W lektyce było zupełnie ciemno. Tyrion słuchał chrapania grubasa, poskrzypywania skórzanych pasó i powolnego stukotu podkutych kopyt o twardą valyriańską drogę, ale serce wypełniał mu łopot skórzanych skrzydeł.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion II

Ten fragment pochodzi z tego samego rozdziału z Tańca z którego wcześniej cytowaliśmy, gdzie Tyrion zasypia z żołądkiem pełnym ognistego wina, a nieco później, Tyrion rzeczywiście ma smoczy sen, ‘na ekranie’:

Nocą Tyrionowi śniła się bitwa, która zabarwiła wzgórza Westeros na kolor czerwony jak krew. Był w samym jej środku, zadając śmierć toporem wielkim jak on sam. Walczył u boku Barristana Śmiałego i Bittersteela, a na niebie nad nimi krążyły smoki.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion II

Ten sen fani pamiętają głównie ze względu na samo zakończenie, gdzie Tyrion ma dwie głowy – jedna się śmieje podczas gdy druga płacze. Uważam, że to nawiązanie do Nissy Nissy i jej okrzyku udręki i ekstazy, ponieważ Tyrion jest księżycowym dzieckiem w sensie ‘Azora Ahai narodzonego na nowo’. Obraz Westeros zabarwiającego się na czerwono od krwi (‘zalewanego przez czerwień’), nawiązuje do symbolicznego motywu krwawej fali, o którym już wcześniej rozmawialiśmy, tego odnoszącego się do Mitry i zabicia przez niego Białego Byka, którego krew obmyła świat. Ale sen Tyriona jest także godny uwagi z powodu obecności smoków! Tyrion nigdy nie widział smoka, ale tutaj o nich śni. W zasadzie śnił (marzył) o nich przez całe życie. Jako chłopiec często o nich marzył (śnił), jak widzieliśmy w poprzednich cytatach z Gry o tron. Potem, jako dorosły mężczyzna, mówi Jonowi Snow: ‘Ja już nawet o smokach prawie nie marzę. Nie ma smoków’ – lecz nawet słowo ‘rzadko’ (org. seldom) sugeruje, że dalej czasami je ma.  I faktycznie, w piątym tomie, znów śni o smokach. Widzi je nawet w chmurach:

Obłoki na niebie gorzały blaskiem różowym i fioletowym, rdzawym i złotym, perłowym i szafranowym. Jeden z nich przypominał smoka. Gdy człowiek widział już smoka w locie, niech siedzi w domu i z zadowoleniem uprawia swój ogród, albowiem na całym świecie nie znajdzie się większego cudu. Tak ktoś kiedyś napisał. Tyrion podrapał się po bliźnie, próbując sobie przypomnieć imię autora. Ostatnio smoki często wypełniały jego myśli.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion IV

Wygląda na to, że Tyrion ma smoki wyryte w mózgu. Śni o nich, marzy o nich, czyta o nich, widzi je w chmurach. Moim zdaniem, jego smocze sny i stale zwiększająca się obecność motywów związanych ze smokami w jego powieściowym wątku to być może najmocniejsze dowody na to, że krew smoka rzeczywiście płynie w jego żyłach.

Z tego co udało mi się ustalić, jedyna poza Tyrionem postać niebędąca Targaryenem o której smoczych snach słyszymy, też ma Targaryeńską krew. Być może pamiętacie, że w prologu Starcia królów dowiadujemy się, że Shireen ma sny o smokach, które ją zjadają. Shireen należy do rodu Baratheonów, ale odziedziczyła kapkę smoczej krwi po swojej prababce, Rhaelle Targaryen, która wyszła za dziadka Stannisa, Ormunda Baratheona. Możliwe, że to właśnie z tego powodu przejawia się u niej Targaryeński dar proroczych snów.

U Targaryenów występuje czasem bardziej ogólna umiejętność śnienia przyszłości. Smocze sny wydają się być jedną z manifestacji tego zjawiska. Daenys Marzycielka (Daenys Śniąca, org. Daenys the Dreamer), autorka Znaków i omenów (Signs and Portents) jest znana z tego, że przewidziała Zagładę Valyrii na dwanaście lat przed tym jak miała miejsce, dzięki czemu starożytni przodkowie rodu Targaryenów mieli szansę na przeprowadzenie się na Smoczą Skałę i ocalenie ze Zguby. John Skrzypek śnił nie tylko o wykluciu się smoka, lecz także o Dunku noszącym białą zbroję Gwardii Królewskiej – co rzeczywiście się spełniło wiele lat później. Choć ten proroczy dar z całą pewnością nie należy jedynie do Targaryenów, wygląda na to, że smocze sny są wyłączną domeną tych, w których żyłach płynie krew smoka.

Nawet jeśli nie ma tutaj jakiejś sztywnej zasady, z całą pewnością wielokrotnie pokazano nam jak Targeryenowie, którzy nigdy nie widzieli smoków, mają obrazowe sny o smokach, które przypominają raczej wspomnienia prawdziwych doświadczeń. Wygląda na to, że Martin chciał, by w głowie czytelnika powstało takie powiązanie. Z narracyjnego punktu widzenia, wydaje mi się, że wielokrotne obdarzanie postaci takiej jak Tyrion smoczymi snami nie ma sensu, o ile nie jest to związane z jego smoczym dziedzictwem, szczególnie w uniwersum, gdzie zostało przyjęte, iż smoczy ludzie śnią o smokach w proroczy sposób. Czasem to właśnie najprosta odpowiedź jest tą poprawną: Tyrion śni o smokach zapewne dlatego, że ma Targaryeńską krew.

Co do wspomnianego przeze mnie snu na jawie o smokach, który miał Jon Snow… oto Jon rozmawiający z Val o Mance Rayderze i dziecku Dalli, które wkrótce otrzyma imię Aemon Zrodzony w Bitwe. Z Tańca ze smokami:

– Pamiętaj, żeby dbać o jego bezpieczeństwo i żeby było mu ciepło. Dla jego matki i dla mnie. I trzymaj go z dala od kobiety w czerwieni. Ona wie, kim on jest. Widzi w swoich płomieniach różne rzeczy.
– Aryę – pomyślał, mając nadzieję, że to prawda.
– Popioły i węgielki.
– Królów i smoki.
Znowu smoki. Przez chwilę Jon również niemalże je widział oczyma wyobraźni. Ich ciała wiły się w mroku, a ciemne skrzydła rysowały się na tle płomieni.

Taniec ze smokami, tom II, Jon VIII

Już wcześniej widzieliśmy wskazówki, że Jon jest królem. Chodzi tu o to, że jeśli Jon jest synem Rhaegera, jest w tym czy innym sensie członkiem rodziny królewskiej. Pamiętajcie, że nie chodzi tu o sprawę Jona przeciwko Dany w kontekście sukcesji, lecz o ogólnie pojętą ‘królewskie dziedzictwo’. Zatem, gdy Val mówi, że Mel widzi w swych płomieniach ‘królów i smoki’, wydaje mi się, że Martin tak naprawdę ma na myśli Jona Snow, króla i smoka. Widzieliśmy (w rozdziale Melisandre) co pokazują jej ogniste wizje – zarówno smoki, jak i Jona Snow. Jedynym innym królem, którego mogłaby widzieć Melisandre jest Stannis, który jest w widoczny sposób nieobecny. Innymi słowy, Jon jest jedynym królem, którego mogła widzieć. Tak więc, jeśli Mel ogląda w swoich płomieniach i królów, i smoki, moim zdaniem może to być jedynie potencjalny smoczy król (lub ‘lodowy smoczy król’, by być dokładnym), Jon Snowgaryen. Przypomnijcie sobie rozmowę o wpatrywaniu się w ogień w scenie Tyriona i Jona z Gry, gdzie Tyrion opowiada o swoich smoczych snach. Teraz te dwa motywy (wizje w ogniu i smoki) znów pojawiają się obok siebie. Ogień jest tym, w co musisz spojrzeć, jeśli chcesz ujrzeć smoki lub smoczych królów.

Opis tego, że Jon niemalże widzi smoki jest bardzo podobny do tego w jaki sposób osoba, która rzeczywiście widziała smoki wspomina jednego z nich. Ten argument nie jest rozstrzygający i nie chciałbym tego wyolbrzymiać, ale doświadczenie Jona jest dośc ciekawe: ktoś wspomina o smokach i Jon przez chwilę niemal je widzi. Gdyby to miał być jedyny dowód na to, że Jon jest Targaryenem, byłby bardzo słaby. Lecz my wiemy, że jest wręcz przeciwnie. Sądzę, że Martin może celowo dawać nam wskazówkę o starym dobrym Jonie. W każdym razie, chodzi o to, że Jon ‘niemalże widzący’ smoki brzmi bardzo podobnie do tego, co dzieje się, gdy Dany myśli o swoim zaginionym Drogonie, smoku z którym ma psychiczną więź. Oto wewnętrzy monolog Dany z Tańca ze smokami:

Zadała sobie pytanie, ilu ludzi zmieści się na trzynastu galerach. Potrzebowała trzech, by przewieźć swój khalasar z Qarthu do Astaporu, a wtedy nie miała jeszcze ośmiu tysięcy Nieskalanych, tysiąca najemników i wielkiej hordy wyzwoleńców. A także smoków. Co mam z nimi zrobić?
– Drogon – wyszeptała. – Gdzie jesteś?
Przez chwilę zdawało jej się, że widzi go na niebie. Jego czarne skrzydła przesłaniały gwiazdy.

Taniec ze smokami, tom I, Daenerys III

To, że Dany potrafi stworzyć w swym umyśle obraz Drogona ma sns, ponieważ widziała go wiele razy – i jak już wspomniałem, ma z nim psychiczną więź. Ale jakiego smoka Jon ‘niemalże widzi’? Nie jestem pewien, co Martin chce nam przekazać przez tamten fragment, ale możliwe, że to drobny ‘smoczy sen’, który ma nas nakierować na trop tego, że Jon ma w sobie krew smoka, tak jak scena, gdzie Tyrion opowiada o smoczych snach, a potem mówi Jonowi, że pewnie miał takie same ‘sny’ (marzenia), co może być sprytną sugestią, że Jon też miewa smocze sny.

To, że teoria o Jonie Targeryenie zyskała większą popularność i szersze uznanie niż teoria o Tyrionie Targaryenie wydaje mi się zabawne, ponieważ w pewnym sensie wskazówki pokazują silniej na Tyriona, obdarzonego powtarzającymi się smoczymi snami. Pamiętajcie, że o smoczych snach Tyriona słyszymy już w pierwszej połowie pierwszego tomu, a George nadal daje nam wskazówki w tym kierunku, także w Tańcu ze smokamiŚwiecie Lodu i Ognia. Wprawdzie mamy więcej dowodów na R+L=J niż na A+J=T, ale ten problem zostawię innym do rozstrzygnięcia. Gdy fani zaczynają debatować nad tym kto gdzie był podczas Rebelii Roberta, szybko zasypiam z nudów. Moim zdaniem to nie w taki sposób powinno się rozwiązywać zagadki sagi – wolę analizę narracyjnych motywów i symboliki, jak dobrze wiecie… i jak dla mnie, te rzeczy krzyczą: ‘Tyrion z rodu Targaryenów’.

I tak, zdaję sobie sprawę z tego, że według westeroskich praw dziedziczenia byłby Tyrionem Hillem, ale znów, nie skupiajmy się na szczegółach. Jest smoczym nasieniem, i właśnie to jest ważne. Jeśli jego pochodzenie okaże się istotne w przyszłości, będzie chodziło o magiczne konsekwencje tego pochodzenia – innymi słowy, jego umiejętność ujeżdżenia smoka – a nie mało znaczące odległe prawa do tronu. Sądzę, że podobnie jest z Jonem. W R+L=J chodzi o magiczne dziedzictwo, nie prawo do tronu.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju LMLa Tyrion Targaryen możecie znaleźć tutaj.

Advertisements

Tyrion Targaryen – w odcinkach

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Krwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


TyrionTargaryen


Lista odcinków

Poniżej znajduje się spis odcinków, w których publikowane było tłumaczenie eseju Tyrion Targaryen LMLa The Mythical Astronomy of Ice and Fire na polski.

1. Tyrion Targaryen – Wstęp
2. Tyrion Targaryen – Śnię o smokach
W tłumaczeniu:
3. Tyrion Targaryen – Twój własny, osobisty Mitra
4. Tyrion Targaryen – Gargulce i muffinki Brana

tyrion targaryen logo

Tyrion Targaryen – Wstęp

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i OgniaKrwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


TyrionTargaryen


Cześć wszystkim, witajcie! Znów eksperymentujemy z formatem, ostatnim razem spróbowaliśmy z odcinkiem skupiającym się na jednym rozdziale, a tym razem nasza uwaga będzie skoncentrowana przede wszystkim na jednej postaci, Tyrione Lannisterze – który, moim zdaniem, jest Targaryeńskim bękartem, zrodzonym z króla Aerysa II Targaryena i Joanny Lannister. Dlaczego tak sądzę? No cóż, na początek, z powodu fragmentów takich jak ten:

Gdy magister zasnął, obejmując dzbanek ramieniem, Tyrion przysunął się ku niemu, by uwolnić naczynie z tłustego więzienia i nalać sobie kielich. Wypił go, ziewnął i nalał sobie następny. Jeśli upiję się winem ognistym, może przyśnią mi się smoki – powiedział sobie.

Gdy był jeszcze samotnym dzieckiem krążącym po podziemiach Casterly Rock, często marzył o tym, że leci przez noc na smoku, wyobrażając sobie, że jest jakimś zaginionym książątkiem z rodu Targaryenów albo valyriańskim smoczym lordem, mknącym wysoko nad polami i górami. Kiedyś, gdy stryjowie go zapytali, co chciałby dostać na dzień imienia, błagał ich o smoka.

– Nie musi być duży. Niechby był mały, taki jak ja. – Stryj Gerion uważał, że to najzabawniejsza rzecz, jaką w życiu słyszał, ale stryj Tygett rzekł Tyrionowi: – Ostatni smok umarł przed stuleciem, chłopcze.

To było tak niesprawiedliwe, że Tyrion popłakał się w łóżku przed zaśnięciem.

Jeśli jednak wierzyć serowemu lordowi, córka Obłąkanego Króla zdołała wykluć trzy żywe smoki. To o dwa więcej, niż ktokolwiek mógłby potrzebować. Nawet Targaryenówna.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion II 

Cytat z Tańca ze smokami, którego właśnie wysłuchaliście, w gruncie rzeczy daje nam w twarz gumowym kurczakiem, który wygląda jak smok – i to nie jako jedyny. Tym czym się dzisiaj zajmiemy jest zbadanie całej osobistej symboliki Tyriona, zwracając szczególną uwagę na wszystko, co może być wskazówką dotyczącą potencjalnego Targaryeńskiego pochodzenia Tyriona.

Na Westeros.org znajduje się wspaniały wątek ‘Aerys + Joanna = Tyrion (A + J= T)’, który zawiera wszystkie podstawy tej teorii. Bardzo polecam zapozanie się z nim jako materiałem uzupełniającym. Nie będę omawiał wszystkich logistycznych elementów tej teorii, powiem tylko, że Świat Lodu i Ognia robi wszystko co może, by zasugerować, że Joanna i Aerys byli w tym samym miejscu w czasie odpowiednim dla poczęcia Tyriona, zaś Aerys zawsze czuł coś do Joanny i ‘pozwolił sobie na zbyt wiele’ podczas pokładzin na jej ślubie z Tywinem. Zamiast tego spróbujemy znaleźć dowody umacniające teorię, że Tyrion jest w połowie Targaryenem, przy użyciu mitycznej astronomii doprawionej drobnymi badaniami tych metatekstowych wskazówek, które Martin tak uwielbia. Porozmawiamy o demonicznych małpach i piekielnych gargulcach, i przyjrzymy się temu, co symbolika Tyriona mówi nam o jego ostatecznej roli w końcowej fazie sagi. W tej podróży zboczymy również do Winterfell, by pomówić o młodym Brandonie Starku, i zbliżymy się nieco do sedna palącego problemu, pytania które każdy powinien był już sobie zadać, w tym czy innym momencie: co Azor Ahai, smoki i Światłonośca, wszyscy z dalekiego wschodu, mają wspólnego z opowieścią, która jest zasadniczo historią o Westeros i Starkach? A także związanego z nim pytania: czy istnieje jakieś powiązanie pomiędzy władającym Światłonoścą Azorem Ahai i Ostatnim Bohaterem władającym ‘smoczą stalą’?

Dziękuję panu George’owi R.R. Martinowi za napisanie tych cudownych książek, a przede wszystkim wam, słuchaczom, czytelnikom i ściągającym podcast. Tekst moich podcastów możecie zawsze odnaleźć lucifermeanslightbringer.com, gdzie znajduje się również kilka ilustracji i linków.

Ostrzeżenie: esej będzie zawierał spoilery wszelkiego rodzaju. Na ogół gdy piszę wychodzę z założenia, że większość moich słuchaczy i czytelników ‘zażywa’ Grę o tron/Pieśń Lodu i Ognia na wszystkie sposoby, przez serial i książki. Dzisiaj będziemy omawiać drugi odcinek najnowszego, szóstego, sezonu Gry o tron HBO, zatem uprzedzam wszystkich, którzy starają się ignorować serial. (Esej LMLa został opublikowany 9 maja 2016 roku, w czasie emisji szóstego sezonu). Zwykle o nim nie mówię, ale w tym przypadku trudno go pominąć, więc dzisiaj porozmawiamy co nieco także i o nim. Będziemy również cytować z fragmentu Wichrów zimy, rozdziału Tyriona – nie ma tam co prawda zbyt wielu spoilerów (przytoczę jedynie krótki akapit i zaspoileruję tylko jeden poboczny element fabuły)… ale znów, ostrzegam.

Zatem, co do tego odcinka i sceny Tyriona ze smokami… Jeśli go nie widzieliście, chodzi o to, że Tyrion ośmiela się wejść do komanty pod piramidą, w której trzymane są smoki, opowiada smokom historię o tym, jak chciał kiedyś dostać smoka na urodziny (co jest zaczerpnięte z tego cytatu, który przytoczyłem powyżej), a potem jest w stanie zdjąć obroże krępujące smoki bez bycia zjedzonym. Podnieście rękę jeśli oglądając tę scenę pomyśleliście sobie: ‘ten gość jest ********* Targaryenem!’. Wiem, wiem, ja właśnie tak zrobiłem. Zawsze wierzyłem w tę teorię, więc całkiem łatwo było mi spostrzec, iż to, że smoki są przyjacielskie w stosunku do Tyriona (a przynajmniej go tolerują) to dość dobra wskazówka kierująca nas ku takiemu wnioskowi. Większość fanów uznała to za znak, że okaże się on smoczym jeźdźcem, jeśli nie prawdziwym Targaryenem. Serial nie poświęcił czasu na ustanowienie pewnego rodzaju kryterium kto może jeździć na smoku, a nawet w książkach nie jesteśmy pewni, czy posiadanie Targaryeńskiej lub valyriańskiej krwi jest konieczne, by wejść w więź ze smokami (z całą pewnością pomaga, a może się okazać, że jest niezbędne). Opowieść o Nettles z Księżniczki i królowej wprowadza pewną niejasność – wygląda na to, że była w stanie oswoić smoka wyłącznie poprzez karmienie go każdego dnia owcami – jednak mogła być Targaryeńskiego pochodzenia.

Odkładając takie zastrzeżenia na bok, osobiście uważam, że Tyrion jako syn Szalonego Króla i Joanny Lannister ma sporo sensu, a wskazówki co do tego są obfite. Uważam również, że jeśli Tyrion zostanie smoczym jeźdźcem, zrobienie z niego Targaryena ma dużo sensu – sądzę także, że to dość oczywiste, że George chce uczynić go smoczym jeźdźcem. W końcu, wiemy, że jest jedną z ulubioonych postaci George’a, i zapewne posiada najwięcej z jego osobowości. Jak widzieliście w przedstawionym powyżej cytacie, George zdecydował się obdarzyć go smoczymi snami, powiązaniami ze smokami i wypełnić jego umysł marzeniami o dawnych smokach. To wszystko po prostu zbyt dobrze do siebie pasuje.

Nieco wcześniej w przytoczonym na początku cytacie, gdzie Tyrion pije ogniste wino i ma nadzieję, że będzie śnił o smokach, George daje nam inną silną wskazówkę. Słysząc niestworzone opowieści Illyria, Tyrion myśli sobie:

Za chwilę spróbujesz mi sprzedać magiczną zbroję i pałac w Valyrii.

Tyrion jest zaginionym Targaryeńskim książątkiem lub valyriańskim smoczym lordem, który przemyka po nocnym niebie na smoku, ma pałac w Valyrii i nosi magiczną zbroję. Zrozumieliście? Dobrze. Sparawa zamknięta. Dziękuję wszystkim za przybycie.

Wielu czytelników zauważyło, że Moqorro widzi Tyriona w wizji, szczerzącego się pośród różnego rodzaju smoków, co może sugerować, że sam Tyrion jest smokiem. Spójrzcie na ten fragment Tańca ze smokami:

– Ktoś mi powiedział, że noc jest ciemna i pełna strachów. Co widzisz w tych płomieniach?
– Smoki – odparł Moqorro w języku powszechnym Westeros. Mówił w nim bardzo dobrze, niemal bez śladu akcentu. Z pewnością był to jeden z powodów, dla których wielki kapłan Benerro wybrał właśnie jego, by zaniósł wiarę R’hllora do Daenerys Targaryen. – Smoki stare i młode, prawdziwe i fałszywe, jasne i ciemne. A także ciebie. Małego człowieczka, który rzuca wielki cień. Stoisz z gniewnym grymasem na twarzy pośrodku tego wszystkiego.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion VIII 

Smoki… i Tyrion. Dlaczego Tyrion stoi wśród smoków? Nie sprawia wrażenia jakby był ich ofiarą, a raczej sam przypomina smoka: rzuca wielki cień i szczerzy się (ang. snarl, obnaża zęby, warczy). Jak dla mnie brzmi to tak, jakby i on był częścią wielkiego smoczego tańca. Nawet jeśli tak nie jest, ten cytat pokazuje, że los Tyriona będzie przeplatał się z różnego rodzaju smokami i smoczymi ludźmi.

Choć większość smoczych powiązań Tyriona można odnaleźć w Tańcu ze smokami, tak naprawdę pojawiały się one już od pierwszego tomu:

– O czym czytasz? – spytał.
– O smokach – odparł Tyrion.
– Po co? Nie ma już smoków – odpowiedzał z chłopięcą pewnością siebie.
– Tak mówią – powiedział Tyrion. – Smutne, prawda? Kiedy byłem w twoim wieku, marzyłem, żeby mieć własnego smoka.
– Naprawdę? – spytał chłopiec podejrzliwie. Może sądził, że Tyrion żartuje z niego.
– Tak. Nawet taki pokurczony i brzydki chłopiec może patrzeć w dół na świat z grzbietu smoka. – Tyrion odrzucił niedźwiedzią skórę i podniósł się. – W Casterly Rock wciąż rozpalałem ogniska i godzinami wpatrywałem się płomienie, wyobrażając sobie, że płonie w nich smoczy ogień. Kiedy indziej widziałem w nim moją siostrę. – Jon Snow nie odrywał od niego wzroku, a jego spojrzenie wyrażało zarówno przerażenie, jak i fascynację. Tyrion zarechotał. – Nie patrz tak na mnie, bękarcie. Dobrze znam twoje sekrety. Miałeś podobne marzenia.
– Nie zaprzeczył Jon Snow przerażony. – Ja nigdy bym nie…

Gra o tron, Tyrion II

Gdy czyta się Grę po raz kolejny, ten akapit naprawdę się wyróżnia: Tyrion spogląda w ogień i marzy o lataniu na smokach i paleniu ludzi. O co tu chodzi? Szczerze mówiąc, takiego zachowania spodziewać by się można raczej po czerwonym kapłanie lub Targaryenie.

Poza tym zadziwiającym ujawnieniem informacji o dziecięcej smoczej obesji Tyriona, myślę, że George zawarł w tym fragmencie Gry o tron chytrą grę słów, robiąc użytek z niejasnego sformułowania tego zdania, by zasugerować podwójne znaczenie. Tyrion wymienia dwa rodzaje marzeń jakie miał jako chłopiec: marzenia o jeździe na smoku i marzenia o spaleniu swojej rodziny w smoczym ogniu. Potem mówi do Jona: ‘Miałeś podobne marzenia’, nie precyzując, który z tych dwóch rodzajów marzeń ma na myśli. Czytelnik ma przyjąć, że w domyśle chodzi o zamestę na rodzinie, która kogoś nie akceptuje, ponieważ i Jon i Tyrion są w swoich rodach wyrzutkami. Z całą pewnością taki jest głowny cel tego fragmentu – ale można go również odczytać w taki sposób, że chodzi o to, że Jon również marzył o smokach (lub śnił, ang. dream znaczy: marzyć, śnić; w oryginale LML używa określenia dragon dreams na określenie zarówno smoczych marzeń, jak i smoczych snów). Oczywiście, sam Jon Snow pewnie też jest sekretnym Targaryenem, więc taka interpretacja ma sporo sensu. Tyrion bezpośrednio wspomina o wpatrywaniu się w płomienie i dostrzeganiu w nich pewnego rodzaju wizji – znów, to bardzo podobne do tego, co czynią czerwoni kapłani. Na końcu tego rozdziału Jon robi to samo:

Jeden po drugim odchodzili do swoich schronień na spoczynek. Został tylko Jon Snow, który miał objąć pierwszą wartę.
Tyrion udał się na spoczynek, jak zawsze, ostatni. Zanim zniknął w swoim schronieniu, który powstawili dla niego jego ludzie, odwrócił się i spojrzał na Jona Snow. Chłopiec stał blisko ogniska z kamienną twarzą, wpatrzony w płomienie.
Tyrion Lannister uśmiechnął się smutno i poszedł spać.

Popatrzcie, to Jon Snow wpatrujący się w ogień i mający ‘takie same sny’ lub ‘podobne marzenia’. Oczywiście, nie sugeruję, że Jon dosłownie miał smocze sny – nigdy o żadnych nie wspominał, ale sądzę, że konstrukcja tych zdań może dawać wskazówkę, że potencjalnie Jon i Tyrion mają wspólne smocze pochodzenie, że istnieje jakaś więź pomiędzy tymi dwoma przyszłymi kandydatami na ‘głowy smoka’. Chociaż, w Tańcu ze smokami Jon ma podobną do snu na jawie wizję smoków, do której wkrótce dojdziemy.

Lecz najpierw musimy porozmawiać o samych smoczych snach: czym są i co oznaczają.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju LMLa Tyrion Targaryen możecie znaleźć tutaj.

 

Mityczna Astronomia – Październik 2018

Logo4

Witajcie!

Na początku ubiegłego miesiąca utworzyłem ankietę, prosząc Was o wybranie odcinka anglojęzycznej Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, który powinien zostać przetłumaczony najpierw. Płonący BrandonKompendium z Czardrewna otrzymał 22.22% poparcia, zaś Shadow Heart Mother z serii Księżyce Lodu i Ognia 11.11%. Spośród trzech propozycji, najwięcej – blisko 2/3 głosów otrzymał Tyrion Targaryen – 5 odcinek Krwawnikowego Kompendium

Niniejszym informuję, że rozpoczynam prace nad tłumaczeniem tego właśnie odcinka. Pierwsze rozdziały powinny pojawić się niebawem na moim blogu.

TyrionTargaryen

Odcinek poświęcony jest popularnej teorii dotyczącej rodziców Tyriona, według której jego ojcem był Szalony Król, Aerys II Targaryen. Jednak jak to zwykle bywa w przypadku esejów LMLa, teoria zostaje poddana analizie pod kątem mitologii i astronomicznej symboliki.

Posty zawierające fragmenty tego tłumaczenia będą oznaczone logiem:

tyrion targaryen logo

Podobnie jak w przypadku moich poprzednich tłumaczeń, będę publikował każdy gotowy rozdział eseju LMLa w osobnym poście, w odcinkach. Gdy cały przekład zostanie ukończony, na blogu pojawi się również jeden post zawierający wszystkie rodziały, kompletny Tyrion Targaryen.

W ubiegłym miesiącu George R.R. Martin opublikował na swojej stronie fragment Ognia i Krwi (Fire & Blood), kroniki Rodu Targaryenów – oryginalny tekst możecie przeczytać tutaj: A FIRE & BLOOD Excerpt just for YOU!. Na forum Ogień i Lód zamieściłem jego fanowskie tłumaczenie – Ogień i Krew (Fire & Blood) – fragment. Zachęcam do zapoznania się z tym rozdziałem, w którym oprócz takich sław Westeroskiej historii jak Jaehaerys I i Alysanne pojawiają się również nowi bohaterowie.

Od 15 września dostępne jest polskie tłumaczenie rozmowy LMLa, prowadzącego Mitycznej Astronomii z GRRMem, możecie je znaleźć tutaj: WorldCon2018, LML na Q&A z GRRMem. GRRM opowiada m.in. o roli snów i przepowiedni w Pieśni Lodu i Ognia.

We wrześniu LML opublikował dwa nowe eseje z serii Kompendium z Czardrewna:

  • To Ride the Green Dragon – opowiada o symbolice Quentyna Martella i jego wątku z Tańca ze smokami, a także o motywie zielonego smoka – smoka lub Targaryena-zielonowidza – Rhaegala, Rhaegara, Aegona Niegodnego i Rhaega (syna Daenerys i Droga).

GreenDragonI

  • The Devil and the Deep Green See – zaznajamia czytelników Mitycznej Astronomii z grą słów, którą zauważyła RavenousReader. Green sea (zielone morze) brzmi łudząco podobnie do Greenseer, Zielonowidz, a zatem, symbolicznie, to co dzieje się ‘na dnie morza’, jak w piosence błazna Stannisa, Plamy, odnosi się tak naprawdę do tego co dzieje się wewnątrz sieci czardrzew. Metafora ta wydaje się kluczowa dla zrozumienia wskazówek dotyczących czardrzew i zielonowidzów ukrytych przez George’a na kartach PLIO. Esej LMLa stanowi jedynie wprowadzenie w znacznie szerszy temat. W The Deep Green See omawiana jest symbolika m.in. dzikiego (zielonego) ognia, merlingów, Morza Nefrytowego i scen, gdzie las jest opisany jako morza lub ocean.

UnderTheSea

W najbliższą niedzielę, 07.10.2018 roku, opublikowany zostanie kolejny odcinek Mitycznej Astronomii, zapowiadana od dawna kontynuacja niezwykle popularnej, również w Polsce, serii Święty Zakon Zielonych Zombie, która przestanie być trylogią. The Zodiac Children of Garth Greehhand opowiada o symbolice dwunastu legendarnych dzieci Gartha Zielonorękiego, i o tym, w jaki sposób reprezentują one znaki zodiaku. Niestety, w przeciwieństwie do pierwszych trzech esejów z tego cyklu, do zrozumienia tego tekstu potrzebna jest znajomość pozostałych serii LMLa (Krwawnikowgo Kompendium, Kompendium z Czardrewna, Księżyców Lodu i Ognia, Krwi Innego, Bogini Czardrzew oraz Znaków i Portali). Gdyby tak nie było, to właśnie ten esej zostałby przetłumaczony najszybciej, przed Tyrionem Targaryenem.

GarthGreenhandZodiac

Osoby mające taką możliwość, serdecznie zachęcam do przeczytania angielskich esejów lub ich podcastowych wersji. Pozostałych zapraszam na Bursztynowe Kompendium, gdzie można zapoznać się z tłumaczeniemi ‘oryginalnej trylogii’ o Zielonowidzach Zombie:

Eseje opowiadają o archetypach Króla Zimy i Lorda Dowódcy Nocnej Straży, zombie w PLIO, motywie Króla Ziarna (ang. Corn King), Zimnorękim i wielu innych przykładach wpływu mitologii i legend z naszego świata na Westeros i Essos.

Dziękuję za uwagę,

Bluetiger

The Tolkienic Song of Ice and Fire: Argonath and the Titan of Braavos

‘Seek for the Sword that was broken’

– J.R.R. Tolkien, The Lord of the Rings


This extra episode of The Tolkienic Song of Ice and Fire, the series where I explore the parallels between George R.R. Martin’s A Song of Ice and Fire and various aspects of J.R.R. Tolkien’s Legendarium, will provide my thoughts on the theme of broken swords, giant statues and the characters of the Grey King of Ironborn legend and Azor Ahai. Before you read it, I heavily recommend watching Ironborn Myth and Legend: Broken Swords, the latest episode of The Disputed Lands series by Crowfood’s Daughter.

If you’re familiar with my blog, you’ll probably remember the Sansa & Lúthien episode from August 2018, where I shared my ruminations on the topic of Sansa and bats, and how that connects her to Luthien from The Silmarillion. That short post was inspired by LML’s Sansa Locked in Ice essay. Similarly, this time I’ll explore how GRRM’s motif of the Grey King and the Titan of Braavos, with his broken sword, might have been inspired by certain aspects of Professor Tolkien’s world building.

In her great video on the Grey King and Azor Ahai monomyth, Crowfood’s Daughter presents multiple scenes from ASOIAF books where broken swords make an appearance, such as:

  • the legend of the forging of Lightbringer, which Salladhor Saan shares with Davos in A Clash of Kings. According to that tale Azor Ahai desired a perfect weapon, a ‘hero’s blade’, fit to oppose the darkness which ‘lay heavy on the world’. Thus, he labored for thirty days and thirty nights. But when the sword was done and the smith attempted to temper it, it broke: ‘when he plunged it into water to temper the steel it burst asunder’. Then the hero labored for another fifty days and fifty nights, but again, as he was about to temper it, in a lion’s red heart, ‘the steel shattered and split’.
  • the story of the Last Hero, as retold by Old Nan, where his sword ‘froze so hard the blade snapped when he tried to use it’.
  • the duel between Ser Waymar Royce and the Other from AGOT Prologue: ‘The Other’s parry was almost lazy. When the blades touched, the steel shattered. (…) He found what was left of the sword a few feet away, the end splintered and twisted like a tree struck by lightning. Will knelt, looked around warily, and snatched it up. The broken sword would be his proof’.
  • the trial by combat between Lord Beric Dondarrion and Sandor Clegane the Hound: ‘Lord Beric blocked the cut easily . . .”Noooooo,” Arya shrieked. … but the burning sword snapped in two, and the Hound’s cold steel plowed into Lord Beric’s flesh’.

Many fans came to the conclusion that broken swords, and especially broken flaming swords, are strong symbols of Azor Ahai and Lightbringer. Crowfood’s Daughter points out that at various points in the story, weapons other than swords break and play a similar symbolic role. For example, at the Battle of Blackwater, Tyrion uses a broken spear: ‘Men came at him. Some he killed, some he wounded, and some went away, but always there were more. He lost his knife and gained a broken spear.

Crowfood’s Daughter presents another instance where the broken sword symbol appears. From A Feast for Crows:

But dead ahead the sea had broken through, and there above the open water the Titan towered, with his eyes blazing and his long green hair blowing in the wind.
His legs bestrode the gap, one foot planted on each mountain, his shoulders looming tall above the jagged crests. His legs were carved of solid stone, the same black granite as the sea monts on which he stood, though around his hips he wore an armored skirt of greenish bronze. His breastplate was bronze as well, and his head in his crested halfhelm. His blowing hair was made of hempen ropes dyed green, and huge fires burned in the caves that were his eyes. One hand rested atop the ridge to his left, bronze fingers coiled about a knob of stone; the other thrust up into the air, clasping the hilt of a broken sword.

In one of her previous episodes, (Garth Greenhand & The Grey King: Fratricidal Clues), Crowfood’s Daughter explained that there are multiple hints that the Grey King and Garth Greenhand were in fact brothers – and not just any brothers, but rival siblings. Garth the Green seems to be based on the archetypal Oak King figure, the ruler of the fertile half of the year, while the Grey King shares the characteristics of the Holly King, lord of winter and death. In many myths that follow this archetypal pattern, one brother slays the other, and thus the seasons turn. But in some legends, the fratricidal ‘Cain’ brother, who kills his ‘Abel’, is cursed and becomes a Grim Reaper figure.

Crowfood’s Daughter proposes that we see the same theme played out in ASOIAF – for example, when Stannis kills Renly (or at least has some role in his demise’, and becomes ‘half a corpse’. When we read that:

A curse was placed on the Great Barrow that would allow no living man to rival the First King. This curse made these pretenders to the title grow corpselike in their appearance as it sucked away their vitality and life.

in The World of Ice and Fire, we might hear about the origins of the Grey King, who – in legends – is described thusly:

His hair and beard and eyes were as grey as a winter sea, and from these he took his name. (…) He ruled the Iron Islands for a thousand years, until his very skin had turned as grey as his hair and beard.

Crowfood’s explains that this curse might be seen as punishment inflicted on the Grey King for killing his brother Garth.

Thus, the Titan can be seen as an image of the Grey King (and Azor Ahai, if the two are the same person or archetype, as LML suggests in The Grey King and the Sea Dragon essay).

Later in the Broken Swords episode, Crowfood’s explores real-world giant statues that might have been the inspiration behind the Titan of Braavos: Colossus of Rhodes, the enormous image of Helios, the Greek sun god, and Talos, the giant bronze statue from Argonautica.

In Ironborn Myth and Legend: The Grey King’s Merling Wife Crowfood’s presents another archetypal figure connected with the Grey King monomyth – that of Nissa Nissa as his mermaid wife. Maris the Most Fair from TWOIAF is one of such characters:

Maris the Maid, the Most Fair, whose beauty was so renowned that fifty lords vied for her hand at the first tourney ever to be held in Westeros. (The victor was the Grey Giant, Argoth Stone-Skin, but Maris wed King Uthor of the High Tower before he could claim her, and Argoth spent the rest of his days raging outside the walls of Oldtown, roaring for his bride.)

Argoth Stone-Skin, the Grey Giant unites the Titan of Braavos parallels with Talos from Greek mythology, as that bronze giant appears in the Argonautica. Thus, we can see that Grey King, Azor Ahai the Warrior of the Sun (keep in mind that Helios, on whom the Titan of Braavos is based, was a sun deity), and Talos comes from the Cretan dialect word for sun, talôs. Azor Ahai is the Titan of Braavos, and the Titan’s broken sword is Lightbringer. But the Titan looks exactly like an aquatic deity, like the Storm God of Ironborn legend, or the Grey King.

‘The Merling King’ figure is simply another name for this monomyth. From A Dance with Dragons:

Inside was a cobbled square with a fountain at its center. A stone merman rose from its waters, twenty feet tall from tail to crown. His curly beard was green and white with lichen, and one of the prongs of his trident had broken off before Davos had been born, yet somehow he still managed to impress. Old Fishfoot was what the locals called him. The square was named for some dead lord, but no one ever called it anything but Fishfoot Yard.

Petyr Baelish, whose house sigil depicts the Titan’s head, also has a connection with broken swords. From A Storm of Sword, the description of Petyr’s ancestral seat, the damp tower by the sea known as the Drearfort:

Above the hearth hung a broken longsword and a battered oaken shield, its paint cracked and flaking.
The device painted on the shield was one Sansa did not know; a grey stone head with fiery eyes, upon a light green field. “My grandfather’s shield,” Petyr explained when he saw her gazing at it. “His own father was born in Braavos and came to the Vale as a sellsword in the hire of Lord Corbray, so my grandfather took the head of the Titan as his sigil when he was knighted.”

To bring the point home, GRRM decided to name the ship on which Littlefinger sails… ‘The Merling King’. As you can see, Crowfood’s Daughter is one of the smartest and most knowledgeable people in the fandom, and all her essays and videos offer such deep insights into the deeper meaning of ASOIAF scenes and legends. And again, I wholeheartedly recommend watching all episodes of The Disputed Lands.

Few days ago Crowfood’s has sent me this question:

Hey BT awhile back we were talking about we were talking about Talos, the Colossus of Rhodes and you mentioned The Statues of Argonath… what connections did you see between the three and how would you say the statue might relate to Azor Ahai or the Grey King?

And of course, she was right. It appears that Argonath (note the similarity to ‘Argoth’ the Grey Giant), the Pillars of Kings from The Lord of the Rings were another source of inspiration for GRRM, when he was crafting his Grey King monomyth.

Argonath

***

argonath_by_kreetak-d49tvk7

Argonath by Kreetak at Deviantart


In LOTR, Argonath, the Gate of Kings, or the Pillars of Kings, was famous for its two monumental statues, carved into rock in the likenesses of Elendil’s sons, Isildur and Anarion. They were built by Minalcar Rómendacil II, the 19th monarch of Gondor, on the northernmost border of Gondor. The statues stood on the opposite sides of Anduin, the Great River, which flowed between them. Each king held an axe in his right hand, while his left hand rose, pointing north, in defiance of the enemies of the realm of Gondor.

The scene from The Fellowship of the Ring, where our heroes sail between the two pillars, is quite similar to the chapter where Arya sails into Braavos, underneath the Titan.

In the mid-morning the clouds drew down lower, and it began to rain heavily. They drew the skin-covers over their boats to prevent them from being flooded, and drifted on: little could be seen before them or about them through the grey falling curtains.

The rain, however, did not last long. Slowly the sky above grew lighter, and then suddenly the clouds broke, and their draggled fringes trailed away northward up the River. The fogs and mists were gone. Before the travellers lay a wide ravine, with great rocky sides to which clung, upon shelves and in narrow crevices, a few thrawn trees. The channel grew narrower and the River swifter. Now they were speeding along with little hope of stopping or turning, whatever they might meet ahead. Over them was a lane of pale-blue sky, around them the dark overshadowed River, and before them black, shutting out the sun, the hills of Emyn Muil, in which no opening could be seen.

Frodo peering forward saw in the distance two great rocks approaching: like great pinnacles or pillars of stone they seemed. Tall and sheer and ominous they stood upon either side of the stream. A narrow gap appeared between them, and the River swept the boats towards it.

`Behold the Argonath, the Pillars of the Kings! ‘ cried Aragorn. `We shall pass them soon. Keep the boats in line, and as far apart as you can! Hold the middle of the stream!

As Frodo was borne towards them the great pillars rose like towers to meet him. Giants they seemed to him, vast grey figures silent but threatening. Then he saw that they were indeed shaped and fashioned: the craft and power of old had wrought upon them, and still they preserved through the suns and rains of forgotten years the mighty likenesses in which they had been hewn. Upon great pedestals founded in the deep waters stood two great kings of stone: still with blurred eyes and crannied brows they frowned upon the North. The left hand of each was raised palm outwards in gesture of warning; in each right hand there was an axe; upon each head there was a crumbling helm and crown. Great power and majesty they still wore, the silent wardens of a long-vanished kingdom. Awe and fear fell upon Frodo, and he cowered down, shutting his eyes and not daring to look up as the boat drew near. Even Boromir bowed his head as the boats whirled by. frail and fleeting as little leaves, under the enduring shadow of the sentinels of Númenor. So they passed into the dark chasm of the Gates.

Sheer rose the dreadful cliffs to unguessed heights on either side. Far off was the dim sky. The black waters roared and echoed, and a wind screamed over them. Frodo crouching over his knees heard Sam in front muttering and groaning: `What a place! What a horrible place! Just let me get out of this boat, and I’ll never wet my toes in a puddle again, let alone a river! ‘

`Fear not! ‘ said a strange voice behind him. Frodo turned and saw Strider, and yet not Strider; for the weatherworn Ranger was no longer there. In the stern sat Aragorn son of Arathorn, proud and erect, guiding the boat with skilful strokes; his hood was cast back, and his dark hair was blowing in the wind, a light was in his eyes: a king returning from exile to his own land.

‘Fear not! ‘ he said. `Long have I desired to look upon the likenesses of Isildur and Anárion, my sires of old. Under their shadow Elessar, the Elfstone son of Arathorn of the House of Valandil Isildur’s son heir of Elendil, has nought to dread! ‘

Then the light of his eyes faded, and he spoke to himself: `Would that Gandalf were here! How my heart yearns for Minas Anor and the walls of my own city! But whither now shall I go? ‘

As you see, the similarities to the Titan of Braavos are quite apparent.

Now, Crowfood’s Daughter asked me whether the two brothers, whose likenesses were for ever engraved at Argonath quarreled. Well, Tolkien never mentions any feuds between the two, and it seems they got along quite well.

When Elendil the Faithful and his loyal followers fled from the drowning Numenor, they founded two Dunedain realms in exile, Arnor in the North and Gondor in the South. Elendil reigned as King of Arnor, and the High King of the Dunedain. Meanwhile, Isildur and Anarion ruled Gondor together, and their thrones stood side by side in the Great Hall of Osgiliath, under the famed Dome of Stars.

But Anarion (whose name means Devoted to the Sun, by the way, so again, we have a gigantic statue of a solar figure, like with the Colossus of Helios or Talos) was slain during the siege of Barad-dur, Sauron’s Dark Tower in the land of Mordor – and Elendil was killed when he and Gil-gald, the High King of the Noldor, fought Sauron together, and defeated him, but at the cost of their own lives.

After the war eneded, Isildur returned to Gondor, where he proclaimed himself the High King of both Arnor and Gondor, ignoring the claim of Anarion’s son Meneldil. So in a way, Isildur betrayed the memory of his brother, and usurped his son’s throne. But then Isildur deiced to ride north, and as he was crossing the Great River Anduin at the Gladden Fields, his party of knights was ambushed by orcs. Isildur tried to escape, using the One Ring’s power of making its bearer invisible. But the Ring betrayed him, and slipped of his finger. You can find out more about the origins of Gondor and Arnor, and their history by reading my The Brief History of Gondor, Its Rise, Zenith, Decline and Fall of Kingship.

At the Council of Elrond, this story is retold:

‘But the Ring was lost. It fell into the Great River, Anduin, and vanished. For Isildur was marching north along the east banks of the River, and near the Gladden Fields he was waylaid by the Orcs of the Mountains, and almost all his folk were slain. He leaped into the waters, but the Ring slipped from his finger as he swam, and then the Orcs saw him and killed him with arrows.’

Gandalf paused. ‘And there in the dark pools amid the Gladden Fields,’ he said, ‘the Ring passed out of knowledge and legend’.

Now, GRRM might be hinting that we should look into the Disaster of the Gladden Fields story from Tolkien, as he named one of his characters Ser Gladden Wylde. This knight was Beric Dondarrion’s companion, when the Lightning Lord rode west at Ned Stark’s command. It will come as no surprise that this party was, just like Isildur’s men, ambushed nearby a river, at Mummer’s Ford. And Isildur drowns, which probably should remind us of the Grey King and his connection with the Drowned God.

Thus far, we’ve uncovered some hints that GRRM’s Titan of Braavos, and the entire Grey King/Azor Ahai monomyth might be at least partially inspired by LOTR. But it goes much deeper than that, as Isildur, just like the Titan and Azor Ahai, has a connection with a broken sword!

As Elrond tells us in LOTR:

I was the herald of Gil-galad and marched with his host. I was at the Battle of Dagorlad before the Black Gate of Mordor, where we had the mastery: for the Spear of Gil-galad and the Sword of Elendil, Aiglos and Narsil, none could withstand. I beheld the last combat on the slopes of Orodruin, where Gil-galad died, and Elendil fell, and Narsil broke beneath him; but Sauron himself was overthrown, and Isildur cut the Ring from his hand with the hilt-shard of his father’s sword, and took it for his own.’ (…)

From the ruin of the Gladden Fields, where Isildur perished, three men only came ever back over the mountains after long wandering. One of these was Ohtar, the esquire of Isildur, who bore the shards of the sword of Elendil; and he brought them to Valandil, the heir of Isildur, who being but a child had remained here in Rivendell. But Narsil was broken and its light extinguished, and it has not yet been forged again.

And Narsil is not just some random sword. Oh no… it’s special.

Its name is an in-universe reference to en elven poem entitled Narsilion, The Song of the Sun and the Moon, which describes how the Valar (angelic powers, whom men often called ‘gods’) created the Sun and the Moon to end the Long Night of Valinor, which was caused by Morgoth, the first Dark Lord.

The host of Gil-galad and Elendil had the victory, for the might of the Elves was still great in those days, and the Númenóreans were strong and tall, and terrible in their wrath. Against Aeglos the spear of Gil-galad none could stand; and the sword of Elendil filled Orcs and Men with fear, for it shone with the light of the sun and of the moon, and it was named Narsil. (…)

The Sword of Elendil was forged anew by Elvish smiths, and on its blade was traced a device of seven stars set between the crescent Moon and the rayed Sun, and about them was written many runes; for Aragorn son of Arathorn was going to war upon the marches of Mordor. Very bright was that sword when it was made whole again; the light of the sun shone redly in it, and the light of the moon shone cold, and its edge was hard and keen. And Aragorn gave it a new name and called it Andúril, Flame of the West.

As I explained in my The Tolkienic Song of Ice and Fire Episode II essay, the unity of the sun and the moon is a very important theme in Tolkien’s writing. Basically, to defeat the darkness of the Dark Lord like Morgoth and Sauron, one has to wield (at least symbolically) the united power of the Sun and the Moon ‘the chief heavenly lights, as enemies of darkness’. For further reading on this topic, which is very interesting, and in my view, crucial to understand GRRM’s own symbolism, I recommend my The Unity of the Sun and the Moon section.

Basically, Elves are always connected with the Moon and Stars, and Humans with the Sun. Thus, a child that is half-elven, half-human, unites their symbolism, and becomes… Lightbringer. This is how Eärendil, the son of Tuor, a mortal warrior, and Idril, the elven princess of Gondolin, is greeted upon his arrival in Valinor:

‘Hail Eärendil, of mariners most renowned, the looked for that cometh at unawares, the longed for that cometh beyond hope! Hail Eärendil, bearer of light before the Sun and Moon! Splendour of the Children of Earth, star in the darkness, jewel in the sunset, radiant in the morning!’

Later, Eärendil becomes the steersman of Venus, the Mornigstar and the Evenstar. In Tolkien’s mythology, Venus was created by the Valar from Eärendil’s famous ship Vingilótë, and it shone so brightly, because Eärendil wore one of the Silmarili jewels on his brow.

Now, the Silmarils are, symbolically, the same thing as Eärendil, as they were created from mingled light of the Two Trees of Valinor – one of them had solar symbolism, and the Sun was created from its fruit, and the other was lunar, and the Moon is its flower. Thus, in Tolkien’s writings, Venus is the ‘child’ of the Sun and the Moon, their union.

Narsil, the broken sword of Isildur, was named to honor this unity. In fact, Isildur was a descendant of Eärendil, via Eärendil’s son Elros (who was Elrond’s twin brother and the first King of Numenor). The device of seven stars traced on the reforged blade of Narsil, is another reference to Venus, as the ‘Seven Stars of Elendil’ had five rays, and originally, symbolised the stars on the banners of Elendil’s ships that bore a palantir when Elendil and his sons fled from the drowning Numenor. Numenor has tons of Venus-based symbolism, as I explained in my second essay.

As I wrote in TolkienicSOIAF Episode II:


It’s easy to see why GRRM would choose to draw from this ‘unity of the Sun and the Moon = Lightbringer/Venus’ theme in Tolkien’s writing. After all, the title of his series speaks of harmony and unity, of Ice and Fire, which is not that far away from ‘A Song of the Moon and the Sun’. (…)

And if LML’s theory is true, and I think it is, then his own Lightbringer is the child of the Sun and the Moon as well, and the child of Azor Ahai and Nissa Nissa. Only this child or weapon can bring peace and harmony and end the Long Night – the Long Night of Valinor ends when the Sun and the Moon are created, the darkness that followed the fall of the Two Lamps ends when the Two Trees are created, Morgoth’s reign to terror comes to and end when Earendil, the Child of the Sun and the Moon, sails to Valinor. And in the darkness, the days ‘without dawn’ caused by Sauron sending clouds, smoke and vapours, Aragorn fought with Anduril, which was once Narsil. And as Tolkien explains in one of his letters, Narsil referred to the Sun and the Moon, as ‘chief heavenly lights, as enemies of darkness’.

Only the unity of the Sun and the Moon – and possibly an alliance of Men and Elves (in ASOIAF the Children of the Forest) – can bring an end to the Long Night. This is Narsilion, the Song of the Sun and the Moon, the Song of Ice and Fire… And, as I’m happy to announce, it’s quite likely that this concept of GRRM’s was heavily inspired by the works of his great predecessor, J.R.R. Tolkien.

Yet, even a Morningstar/Evenstar figure can fall, and Lightbringer can be used to work dark deeds, and plunge the world deeper into darkness. Who will prevail in A Song of Ice and Fire? People like Jon Snow and Daenerys? Or someone like Euron, the Bloodstone Emperor come again? A faithful and honorable leader like Elendil or a bloody tyrant like Ar-Pharazon?

(The Tolkienic Song of Ice and Fire Episode II: The Unity of the Sun and the Moon)


It seems that Isildur and Narsil, the Sword that was Broken, were the inspiration (one of many inspirations) behind GRRM’s Azor Ahai and Lightbringer… and it’s also likely, that the Titan of Braavos – a reference to Argonath, where statues of Anarion and Isildur stood side by side – is in fact a statue of Azor Ahai the Grey King, with his broken sword being a nod to Narsil. Although at Argonath Isildur was depicted with an axe, his most famous weapon was Narsil, the sword with which he cut the One Ring off Sauron’s hand.

Crowfood’s Daughter suggests that ‘the Titan represents BOTH brothers, Isildur and Anarion, which is why he roars at both sunset and dawn’. What this means for ASOIAF? Well, CD’s decided that Argonath stuff should be featured in another episode of The Disputed Lands… Be sure to subscribe to that awesome channel, so you won’t miss that video when it comes out. You can find the link here.

Thanks for visiting The Tolkienic Song of Ice and Fire, I hope you’ve enjoyed this episode. And if you did, please check out my other episodes. You can find a list at the top of my page. Have a nice day!

– Bluetiger


* Another important sword from Tolkien lore, Gurthang, the black blade of Turn Turambar, forged of meteoric iron, also breaks, upon Turin’s funeral pyre. You can read more about this sword in TolkienicSOIAF Episode II section Orion: The Swordsman of the Sky.

** As I was watching Crowfood’s video about the Grey King and Garth, I remembered a scene from LOTR, where a ‘Cain’ figure kills his relative ‘Abel’ and turns into a miserable creature – Gollum.


SmeagolDeagol.png


Gollum kills his friend and kinsman, and just like Cain, is forced to flee. Maybe that’s why Theon Greyjoy, the ‘kinslayer’ and turncloak, who echoes the Grey King in the main story, becomes Reek, so similar to Gollum?

*** Another broken sword belongs to Boromir. As Aragorn, Legolas and Gimli prepare their friend for his final journey, down Anduin in a funeral boat, we get this line: ”His helm they set beside him, and across his lap they laid the cloven horn and the hilts and shards of his sword; beneath his feet they put the swords of his enemies.”

Just like Isildur’s body, Boromir ends up in water. From the Lament for Boromir:

‘Beneath Amon Hen I heard his cry. There many foes he fought.
His cloven shield, his broken sword, they to the water brought.
His head so proud, his face so fair, his limbs they laid to rest;
And Rauros, golden Rauros-falls, bore him upon its breast.’
‘O Boromir! The Tower of Guard shall ever northward gaze
To Rauros, golden Rauros-falls, until the end of days.’

Another stanza of that song provides more aquatic death symbolism for Boromir:

From the mouths of the Sea the South Wind flies, from the sandhills and the stones;
The wailing of the gulls it bears, and at the gate it moans.
‘What news from the South, O sighing wind, do you bring to me at eve?
Where now is Boromir the Fair? He tarries and I grieve.’
‘Ask not of me where he doth dwell –so many bones there lie
On the white shores and the dark shores under the stormy sky;
So many have passed down Anduin to find the flowing Sea.
Ask of the North Wind news of them the North Wind sends to me!’
‘O Boromir! Beyond the gate the seaward road runs south,
But you came not with the wailing gulls from the grey sea’s mouth.’

By the way, I really recommend the amazing rendition of this J.R.R. Tolkien poem by Clamavi de Profundis.

Boromir had a younger brother named Faramir, and it’s possible that they follow the Holly King/Oak King pattern, which manifests in ASOIAF as the Grey King and Garth the Green. Although Boromir and Faramir are not rivals, their father Lord Denethor, the Steward of Gondor, favours Boromir and neglects Faramir, so maybe we can view them as ‘rival brothers’ in the sense that they compete for their father’s favour (at least in Denethor’s view).

Here’s Boromir’s description from The Fellowship of the Ring:

‘There was a tall man with a fair and noble face, dark-haired and grey-eyed, proud and stern of glance. His garments were rich, and his cloak was lined with fur and he had a collar of silver in which a single white stone was set; his locks were shorn about his shoulders. On a baldric he wore a great horn tipped with silver that now was laid upon his knees’.

And here’s Faramir’s introduction from The Two Towers:

‘If they [Frodo and Sam] were astonished at what they saw, their captors were even more astonished. Four tall Men stood there. Two had spears in their hands with broad bright heads. Two had great bows, almost of their own height, and great quivers of long green-feathered arrows. All had swords at their sides, and were clad in green and brown of varied hues, as if the better to walk unseen in the glades of Ithilien. Green gauntlets covered their hands, and their faces were hooded and masked with green, except for their eyes, which were very keen and bright. At once Frodo thought of Boromir, for these Men were like him in stature and bearing, and in their manner of speech’.

(…)

The tall green man laughed grimly. `I am Faramir, Captain of Gondor,’ he said. `But there are no travellers in this land: only the servants of the Dark Tower, or of the White.’

`But we are neither,’ said Frodo. `And travellers we are, whatever Captain Faramir may say.’

 

Mityczna Astronomia: WorldCon2018, LML na Q&A z GRRMem

WorldCon 2018, San Jose, Kalifornia. Pytania i odpowiedzi (Q&A) z Georgem R.R. Martinem


LML: Skąd przyszedł Ci pomysł stworzenia paralel pomiędzy opowiastkami ludowymi w opowieści [Pieśni Lodu i Ognia] i głowynmi wydarzeniami [Sagi PLIO]? Daenerys słyszy opowieść o drugim księżycu, który wędruje zbyt blisko Słońca – i pękając, wydaje na świat smoki. A później, po tym jak przez całą książkę jest nazywana ‘Księżycem Mojego Życia’ [przez Droga], sama wchodzi w ogień jej ‘Słońca i Gwiazd’ – i rodzi smoki. A zatem, skąd przyszedł Ci do głowy ten wspaniały pomysł, by tworzyć te paralele [zestawienia, podobieństwa] pomiędzy Twoim własnym folklorem [legendami i mitami ze Świata PLIO] i akcją [książek]? Czy ktoś inni zrobił coś takiego i… jeśli powiedziałbyś, co kolwiek na ten temat, byłbym podekscytowany.

GRRM:
Cóż, to znaczy, jeśli pojawia się jakiekolwiek pytanie, zaczynające się od ‘skąd przyszedł Ci pomysł na…’, odpowiedź brzmi ‘nie wiem’.

(śmiech)

Na szczęście, przychodzą mi te pomysły i one… zazwyczaj się sprawdzają. Częściej tak, niż nie. Ale nie jestem kimś kto… Nie mogę przypisywać sobie zasługi wynalezienia tej techniki. Wielu innych pisarzy już wcześniej zrobiło coś takiego, no wiesz, jest foreshadowing [zapowiedź], albo sen, albo coś w tym stylu, a potem widzisz jak wszystko się spełnia… sztuką jest zrobić to tak, żeby to spełniło się w niespodziewany sposób. A zatem, jest przepowiednia, która potem się spełnia, ale nie spełnia się w dosłownym sensie, lub tak jak się tego spodziewałeś. Okazuje się prawdziwa, lecz w nieco bardziej sprytny sposób. Zrobienie [napisanie] tego w ten sposób jest poniekąd zabawne. Jednocześnie, zrobienie tego w taki sposób może być podstępne, ale to przyjemne.

Czasem się nad tym zastanawiam… no wiesz, to jeden z motywów w literaturze. Bywam oskarżany o to, że poddaję klisze/motywy [tropes] fantasy dekonstrukcji, i tak dalej. W pewnym stopniu przyznaję się tutaj do winy. Patrzę na rzeczy, które zrobili inni autorzy i mówię: ‘ah, to nie jest prawdziwe, to nie działałoby w ten sposób’, albo ‘o rety! widziałem to już z milion razy, w jaki sposób zrobić to inaczej?’. Ale czasem można z tym pójść za daleko. Często myślałem sobie: ‘Czy zauważyłeś, że w dziełach fikcji, zawsze gdy ktoś ma sen w filmie, serialu lub książce, ten sen ma ogromne psychologiczne znaczenie lub wartośc profetyczną, co okaże się później bardzo ważne, więc zwracajcie uwagę na sny?’.

Moje prawdziwe sny wcale nie mają sensu! (śmiech)
… nic nie znaczą. No wiesz, obudziłem się i powiedziałem do siebie: ‘zaraz, zaraz, co to było, śniło mi się, że byłem nagi na lekcji geografii w trzeciej klasie a potem wszedł Święty Mikołaj… i wyciągnął ze swojego worka Jerzego Waszyngotna. Co to ma znaczyć? (śmiech)
No coż, to nic nie znaczy! A zatem, od czasu do czasu myślę sobie: ‘hej, powinienem napisać książkę, gdzie wszyscy bohaterowie mają kompletnie bezsensowne sny, które nic nie znaczą, a czytelnicy oszaleliby próbując je zrozumieć!
(nerwowy śmiech)
… ale jeszcze nie poddałem się tej pokusie.
(dziki śmiech) (westchnięcia ulgi)


Przełożył Bluetiger.

Całej sesji Q&A możecie posłuchać tutaj: SF in SF Podcast August 2018: George R.R. Martin Special Event.

Poniżej zamieszczam oryginalną transkrypcję autorstwa LMLa (opublikowaną na Twitterze @thedragonLML).

WorldCon2018Transcript

 

Mityczna Astronomia – Wrzesień 2018

Co działo się w Mitycznej Astronomii i fandomie PLIO w ciągu ostatnich kilku miesięcy?

Na początku lipca opublikowałem polski przekład pierwszego odcinka serii Kompendium z Czardrewna, Szary Król i Morski Smok autorstwa LMLa. Podobnie jak poprzednie tłumaczenia, Szary Król jest również dostępny w formie kilku postów zawierających po jednym rozdziale. Na forum Ogień i Lód, w wątku Mitycznej Astronomii, wyjaśniłem o czym opowiada ten tekst i dlaczego warto go przeczytać:


Przylądek, na którym Greyjoyowie wznieśli swoją fortecę, wbijał się ongiś w trzewia oceanu niczym miecz, ale tłukące weń dzień i noc fale już przed tysiącleciami rozkruszyły go na drobne odłamki. Pozostały jedynie trzy nagie, jałowe wyspy oraz tuzin wyniosłych stert kamieni, które wynurzały się z wód niczym kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga, nie zważając na szalejące wokół gniewne, spienione fale. (Starcie królów, Theon)

To właśnie tymi słowami George R.R. Martin wprowadza swoich czytelników w świat Żelaznych Wysp, krainę surową i okrutną, pełną jałowych wysp, kamienistych przylądków, trudnych kotwicowisk, zdradliwych przystani, ponurych fortec z ciemnego kamienia, drakkarów i longshipów. Ludzie zamieszkujący to nieprzyjazne królestwo od tysiącleci dawali się w znaki znienawidzonym przez siebie mieszkańcom zielonych krain, którzy orali, siali, kosili, młócili i zbierali plony do spichlerza… tylko po to, by utracić wszystko, gdy na ich plażach wylądują okręty pod żeglami na których widnieje złoty kraken, srebrna kosa, trupia dłoń, okuty żelazem róg wojenny, krawy sierp księżyca na polu fioletu, statek żeglujący w stronę pomarańczowego słońca zachodu, kamienne drzewo, skute łańcuchami kruk, okręt, sosna i winne grona lub wiele innych znaków.

Żelaźni Ludzie, wilki szarego morza zimy, nie sieją.

Jednak łupy z grabieżczych wybrach nigdy nie uczyniły wysp bogatymi. Życie jest na nich krótkie i pełne znoju, zaś najcieższe prace przypadają niewolnikom pojamanym podczas wypraw. Mieszkańcy pozostałych z Siedmiu Królestw patrzą na Żelaznych Ludzi jedynie z pogardą (a niekiedy również ze strachem, gdy podnoszą swoje żagle i ruszają w bój). Nawet ich bogowie są inni, w miejsce starych bogów Dzieci Lasu, Siedmiu Wiary czy R’hlorra, na Wyspach prymat przypada jedynie Utopionemu Bogu, toczącemu odwieczną walkę z Bogiem Sztormów.

Pomimo licznych drwin ze strony sąsiadów, nędzy i trudów, Żelaźni Ludzie są dumnym narodem. Gdy na morzu panują niepodzielnie szormy i wysokie fale, rozbijajace się o wystające prosto z wody skalne kolumny Pyke, starzy i młodzi gromadzą się przy ogniskach, by słuchać opowieści o dawnych dziejach. Jest zatem sam Szary Król, pogromca Naggi, morskiego smoka. Jest Balon Czarna Skóra, Dagon Drumm Nekromanta, Hrothgar z Pyke, właściciel rogu przywołującego krakeny, Jorl Wieloryb, Torgon Okropny. Są również sławni wojownicy, królowie i kapłani: Galon Biała Laska, Sauron Słony Język, Urron Greyiron, Harwyn Hoare, Dalton Greyjoy, Qhoroed Okrutny, Dalton Greyjoy i Harren Czarny.

Niestety wielu czytelników lekceważy Wyspy, nazywając je najgorszym wątkiem PLIO. W eseju Szary Król i Morski Smok, będącym częścią Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, LML pokazuje, że folklor i mity Żelaznych Ludzi, a także głowna akcja fabularna z nimi związana jest pełna ukrytych metafor, symboliki i nawiązań literackich. A zatem…

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzew, rozdział I: Szary Król i Morski Smok, w przekładzie Bluetigera

– a w nim:
* czym był morski smok Nagga z mitów Żelaznych Ludzi?
* dlaczego Pyke jest opisywane jako ‘złamany miecz wbity w trzewia oceanu’?
* dlaczego ‘utopiony bóg’ powinien być nazywany ‘utopioną boginią’?
* czym jest ‘nagga’ w mitologiach Indii, Kambodży, Laosu, Tajlandii i Indonezji?
* czym jest mitologiczny lewiatan?
* w jaki sposób Utopiony Bóg przyniósł Szaremu Królowi ogień, i czym on był?
* czym jest Tron z Morskiego Kamienia?


Od 16 sierpnia dostępne jest tłumaczenie relacji LMLa, autora Mitycznej Astronomii, z WorldConu 2018, w tym sprawozdanie ze spotkania z Georgem R.R. Martinem.

Pod koniec tego samego miesiąca opublikowałem mój własny artykuł, będący wprowadzeniem w tematykę Mitycznej Astronomii. Możecie go odnaleźć tutaj – lub na forum Ogień i Lód: Mityczna Astronomia – artykuł.

W tym samym wątku możecie również przeczytać dyskusję dotyczącą Nocnego Króla, Ostatniego Bohatera i powstania Innych. Serdecznie zapraszam to wzięcia w niej udziału!

LML opublikował kilka nowych odcinków anglojęzycznej Mythical Astronomy:

W języku polskim możecie przeczytać streszczenie ‘odcinka 0’ The Blood of the Other, zatytułowanego Prelude to a Chill – Odcinki Mitycznej Astronomii w skrócie: Prelude to a Chill oraz odcinka pierwszego: A Baelful Bard and a Promised Prince – Odcinki Mitycznej Astronomii w skrócie: A Baelful Bard and a Promised Prince.

Dzisiaj (dziewiątego września) zostanie publikowany piąty odcinek serii The Weirwood Compendium (niestety, obecnie w języku polskim możecie przeczytać jedynie pierwszy odcinek tego Kompendium, Szarego Króla).

LML przeczyta odcinek na żywo (w niedzielę 09.09.2018 roku, od godziny 3 po południu w strefie EST, czyli od ok. 21 czasu polskiego) na kanale LMLa na YouTube (link) , pojawi się również w formie eseju na blogu The Mythical Astronomy. Będzie to To Ride the Green Dragon. Zachęcam osoby które mają taką możliwość do zapoznania się z tym tekstem, gdy będzie już dostępny.

TheWeirwoodCompendiumV

Co do kolejnych polskich tłumaczeń, nie jestem pewien kiedy będę w stanie znowu się nimi zająć. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie zamierzam kończyć projektu ‘Mityczna Astronomia po polsku’. Kolejnym przełożonym tekstem LMLa będzie najprawdopodobniej kontynuacja Szarego Króla i Morskiego Smoka, czyli esej Płonący Brandon (A Burning Brandon) – lub ostatni odcinek pierwszej serii LMLa, czyli Krwawnikowego Kompendium Tyrion Targaryen.

Inną opcją jest Shadow Hearth Mother, wstęp do Księżyców Lodu i Ognia, serii poświęconej jednej z głównych tez LMLa, istnieniu dwóch księżyców Planetos.

Jeśli jesteście zainteresowani tymi odcinkami, proszę, dajcie mi znać na forum Ogień i Lód, Twitterze lub w komentarzach pod tym postem. Dziękuję za Waszą uwagę, Bluetiger.

Mityczna Astronomia

Mityczna Astronomia


Na kartach Pieśni Lodu i Ognia, oprócz niezliczonej liczby nawiązań do literatury, komiksu, filmów, historii i innych dziedzin, możemy odnaleźć również odniesienia do mitologii. Ukryte w powieściowej sadze George’a R.R. Martina – oraz towarzyszących jej innych publikacjach, takich jak cykl o przygodach Dunka i Jaja oraz kompendium Świat Lodu i Ognia – odwołania do tych pradawnych opowieści pozwalają Czytelnikowi odkryć mnogość inspiracji i źródeł, z których czerpał twórca Westeros. Warto wspomnieć choćby o mitach greckich (których wpływ analizuje między innymi Sweetsunray w znakomitej serii esejów – na szczególną uwagę zasługuje tekst Persefona z krypt Winterfell), skandynawskich, perskich czy celtyckich… a nawet dzieł H.P. Lovecrafta i mitologii Ardy z dzieł J.R.R. Tolkiena.

Jednocześnie, Martin umieszcza w swoim Znanym Świecie wiele mitów i legend własnego autorstwa, tworząc bogaty arras utkany z dziesiątek fascynujących kultur, zwyczajów i religii. W Westeros tradycja ustna, a później pióra uczonych, utrwaliła pochodzące rzekomo z przed tysięcy lat podania o herosach Ery Bohaterów: Brandonie zwanym Budowniczym, Lannie Sprytnym, Durranie Smutku Bogów, Garthcie Zielonorękim i jego słynnych dzieciach, Symeonie, Uthorze z Wysokiej Wieży, Galladonie i wielu innych. Na Żelaznych Wyspach słyszymy przede wszystkim o Utopionym Bogu i legendarnym herosie, Szarym Królu, pogromcy morskiej smoczycy Naggi i potwornego drzewa Ygg. W Asshai legendy opowiadają o Azorze Ahai i Nissie Nissie. Z Yi Ti do uszu maesterów, a co za tym idzie naszych, dotarły opowieści o Krwawnikowym Cesarzu i Ametystowej Cesarzowej. Huzhor Amai, Neferion, Yin Tar, Eldric Pogromca Cieni, Hugor ze Wzgórza, Hukko, Królowe Rybaczki, Nocny Król i jego Królowa, Matka Rhoyne, Kurhanowy Król, Joramun i Symeon Gwiezdnooki to bohaterowie jeszcze innych historii.

Część z tych opowieści zdradza silne wpływy mitów znanych z naszego świata, niektóre są ich reinterpretacją, zaś jeszcze inne powstały z połączenia wielu historii dodatkowo doprawionych owocami kreatywności samego George’a.

Gdy czytamy o R’hllorze, Panu Światła, i jego odwiecznym wrogu, Wielkim Innym, przypomina się dualistyczna religia zaratusztriańska. Gdy maester Yandel opowiada o panującym z Wolnym Mieście Pentos zwyczaju składania w ofierze Księcia, możemy pomyśleć o sakralnym królu ze Złotej Gałęzi szkockiego badacza mitologii i religii Sir Jamesa George’a Frazera. Patrząc na wymierzającego sprawiedliwość władcę lodowatej Północy, Neda Starka, którego zamek stoi na gorących źródłach, gdzie krypt strzegą kamienne wilkory, z łatwością możemy dostrzec Hadesa. Inne nawiązania są mniej oczywiste, na przykład Ashara Dayne rzucająca się z wieży Starfall do uchodzącej w tym miejscu do morza rzeki Torrentine może być oparta na opisanym we wspomnianej już książce Frazera wierzeniu, że bogini Astarte (często utożsamiana z Asherą) wpada do rzeki Adonis pod postacią meteorytu, spadającej gwiazdy. (Co ciekawe, rzeźby przedstawiające Astarte często mają oczy z fioletowych kamieni).

Takich przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Ale czy udowodnimy w ten sposób cokolwiek, prócz tego, że George R.R. Martin jest niezwykle oczytanym człowiekiem, interesującym się mitami różnych ludów? Czy w jego fikcyjnym – choć tak bogatym, że często trudno w to uwierzyć – świecie mity zostały napisane w taki sposób, że można je analizować w taki sposób jak nasze?

Autor Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia – LML – stwierdził, że tak.


***

Co zobaczymy jeśli zaczniemy porównywać mity Świata Lodu i Ognia pomiędzy sobą i z opowieściami z naszego świata? Czy okaże się, że mają jakieś głębsze znaczenie? A może są jedynie kolejnym barwnym elementem tła? A przede wszystkim: czy takie podejście do Pieśni ma rację bytu, co pozwala nam sądzić, że George zna i wykorzystuje znane z prawdziwych mitologii narzędzia i zjawiska – symbolikę, synkretyzm, rozpowszechnianie się tych samych opowieści w różnych kulturach, zmiany wywołane odległością i czasem, paralelizm, mity opisujące przyrodę i jej cykle, mity oparte o obserwację nieba?

Oczywiście, istnieje cała gałąź nauki nosząca nazwę mitologia porównawcza. Ale co pozwala nam przypuszczać, że GRRM zachęca Czytelników do jej zastosowania przy analizie jego własnych dzieł?

Trudno udowodnić taką tezę – Pieśń nie jest ukończona, a George pilnie strzeże jej tajemnic. Możliwe, że poprawne odpowiedzi na niektóre zagadki na zawsze pozostaną nieznane, a autor pozostawi te kwestie w sferze domysłów. LML uważa jednak, że uważny Czytelnik, obeznany z inspiracjami George’a jest w stanie odszyfrować symbolikę sagi i poznać ukryte znaczenie zawartej w niej mitów. Nie jesteśmy w stanie udowodnić, przynajmniej na razie, że tak jak George Lucas, Martin świadomie tworzy ‘współczesną mitologię’, o której pisał Joseph Campbell (autor Bohatera o tysiącu twarzy i twórca koncepcji monomitu ‘podróży bohatera’). Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu przekonacie się do Mitycznej Astronomii i jej metod. Teoria LMLa tak doskonale wyjaśnia zagadki PLIO, zaś symbolika w niej zawarta staje się tak spójna, że trudno uwierzyć w to, że wszystko jest jedynie dziełem przypadku.

Na dodatek, motyw wykorzystywania mitologii porównawczej pojawia się w Wędrowcach (Nightflyers) George’a. Osią tej historii jest poszukiwanie przez grupę naukowców legendarnego stworzenia żyjącego w przestrzeni kosmicznej, volcryna. W rozmowie z kapitanem statku Żeglarz Nocy – Roydem –  jeden z badaczy, D’Branin, wyjaśnia, że studiował ‘ksenomitologię’, naukę o mitologiach cywilizacji pozaziemskich. Według opowieści ludu Nor T’alush okręty rasy zwanej volcryn przemieszczały się wolno pomiędzy gwiazdami przez piętnaście tysięcy lat, zaś ostatni z nich zniknął trzy tysiące lat temu.

– Osiemnaście tysięcy lat – powiedział Royd. – Czy ci twoi Nor T’alush są tak starzy?
D’Branin uśmiechnął się. – Nie jako gwiezdni podróżnicy. Według swoich własnych historii, cywilizacja Nor T’alush istnieje mniej więcej od połowy tego okresu. To mnie na pewien czas zatrzymało. W takim wypadku opowieść o volcrynie z całą pewnością byłaby legendą. Piękną legendą, to trzeba przyznać, ale niczym więcej. Ale koniec końców, nie byłem w stanie odpuścić. W wolnym czasie dalej dociekałem, porównując ją z innymi kosmologiami obcych. Chciałem zobaczyć, czy ten konkretny mit pojawia się u ras innych niż Nor T’alush. (…) Byłem zadziwiony tym co odkryłem. U Hrangan nie było o tym nic, ani u hrangańskich ras niewolniczych ale widzisz, to miało sens. (…) Jednak gdy się rozejrzałem, opowieść o volcrynie była wszędzie. Mieli ją Fyndii, i wyglądało na to, że Damoosh uznali ją za prawdę w sensie dosłownym – a wiesz, Damoosh to najstarsza rasa z jaką mieliśmy kontakt – na dodatek zadziwiająco podobną opowieść opowiadano sobie wśród gethsoidów z Aath. Sprawdziłem nawet to co wiemy o rasach, które rozwinęły się jeszcze dalej, nawet od Nor T’alush – i opowieść o volcrynie była wszędzie.
Legenda legend – zasugerował Royd. (…)
– Właśnie tak, właśnie tak – zgodził się D’Branin. (…) – Nikt nigdy się temu nie przyjrzał. Albo nie zadał sobie tyle trudu, by to wszystko ze sobą połączyć.

Czy w Pieśni Lodu i Ognia mamy do czynienia z podobną sytuacją? W przeciwieństwie do uczonych kolegów D’Branina z uniwersytetu, zadajmy sobie ten trud.


***

Porównując przeróżne mity, naukowcy zauważyli, że pewne motywy, symbole i wątki pojawiają się w wielu opowieściach, pochodzących z różnych kultur, regionów i okresów. Jednym z takich globalnych mitów jest wielka powódź lub potop. Czy i w Pieśni Lodu i Ognia odnajdziemy pradawną opowieść dzieloną przez wiele kultur z całego Znanego Świata?

Oczywiście, jest nią historia Długiej Nocy – znana w Westeros, ale również na wschodzie. Rhoynarzy opowiadali o zamarznięciu rzeki Rhoyne, które miało miejsce podczas wielkiej ciemności. Według podań z Yi Ti słońce zniknęło ‘na długość ludzkiego życia’, zaś według innych legend z tego regionu przyczyną Długiej Nocy były złe czyny władcy zapamiętanego jako Krwawnikowy Cesarz, który zabił swoją starszą siostrę, Ametystową Cesarzową, i zasiadł na tronie Wielkiego Cesarstwa Świtu jako uzurpator. Wyznawcy R’hllora głoszą, że gdy świat skryły ciemności, powstał wielki bohater znany jako Azor Ahai i przy pomocy płonącego miecza Światłonoścy ocalił ludzkość przed zagładą. Inne ludy również opowiadają o podobnym herosie, nazywając go Hyrkoonem Bohaterem, Neferionem, Yin Tarem i Eldrikiem Pogromcą Cieni.

Co było prawdziwą przyczyną tej obejmującej cały Znany Świat katastrofy? Spośród możliwych opcji, najbardziej prawdopodobne wydają się następujące: zima nuklearna (sytuacja, gdy pyły uniesione po wybuchu jądrowym na długi czas pozostają w atmosferze, blokując dostęp promieni słonecznych), zima impaktowa (podobna do nuklearnej, lecz wywołana przez uderzenie meteorytu lub komety) oraz odpowiedź najbanalniejsza – ale najmniej ciekawa – ‘po prostu magia’.

Trzecia opcja nie jest zbyt interesująca, na dodatek przeczy temu, co do tej pory dowiedzieliśmy się o działaniu magii w świecie George’a. Z kolei pierwsza opcja byłaby całkiem prawdopodobna w świecie science fiction, jednak by ją przyjąć, należałoby zignorować zapewniania George’a, że do wyjaśnienia przyczyn Długiej Nocy nie można posłużyć się jedynie nauką, a teorie o układach słonecznych z dwoma gwiazdami, szalonych orbitach i tym podobnych nie wystarczą.

Ktoś mógłby zadać słuszne pytanie: czy w takim razie opcja z zimą impaktową również nie odpada? Otóż, nie koniecznie. Tworząc magię dla swojej sagi, George opiera się na naturze. Na przykład smocze szkło, czyli obsydian… w naszym świecie jest jedynie zastygłą magmą. W pewnym sensie, zastygłym ogniem. Z tego powodu w świecie lodu i ognia smocze szkło zawiera w sobie moc ‘magii ognia’, zdolność zabijania Innych, władających magią lodu. W jednym z wywiadów zapytany o nadprzyrodzone właściwości ‘pieśniowego’ obsydianu GRRM opowiedział: Dałem mu magiczne cechy, których oczywiście prawdziwy obsydian nie ma. W końcu, żyjemy w świecie, który nie ma magii. Mój świat ma magię, więc jest trochę inny.  Podobnie, Zguba Valyrii wygląda trochę jak wybuch Wezuwiusza i zagłada Pompejów… tylko, że na magicznych sterydach. W świecie George’a dostajemy aż czternaście ‘Wezuwiuszów’, na dodatek znacznie bardziej niszczycielskich – płonie również odpowiednik Rzymu, Valyria… a także liczne miasta na całym półwyspie i w Krainach Długiego Lata. Jednakże, Zguba nie jest jedynie ‘podrasowanym’ wybuchem ziemskiego wulkanu. Ma magiczne skutki, które utrzymują się nawet po czterech wiekach… możliwe również, że sama przyczyna była magiczna.

‘Rozchwiane’ w swej długości pory roku, problem dotykający przede wszystkim Westeros, mogą być oparte na znanym z historii średniowiecza ‘optimum klimatyczne’, po którym nastąpiła ‘mała epoka lodowcowa’… ale GRRM dodał od siebie magiczną przyczynę, skutki, tworząc coś oryginalnego i odpowiedniego dla opowieści fantasy.

Podsumowując ten wywód, jeśli Długa Noc wpisuje się we wzór postępowania GRRMa, który widzimy patrząc na obsydian i pory roku, katastrofa powinna być oparta na scenariuszu możliwym z punktu widzenia nauki, z dodatkiem magii.

Doskonale pasuje tutaj zima impaktowa – w końcu George wprowadził już do swojej sagi wątek czerwonej komety (znów, opisany powyżej wzór sprawdza się: mamy kometę, coś normalnego, lecz czerwoną i związaną z powrotem magii). Jak się okazuje, wiele starożytnych opowieści z Westeros i Essos wspomina o kamieniach i innych przedmiotach spadających z nieba: w Dorne legendy mówią o spadającej z nieba gwieździe, za którą podążał założyciel rodu Dayne’ów. Z jej ‘serca’ powstał miecz Świt, zatem ‘gwiazda’ musiała być meteorem. W opowieści z Yi Ti, Krwawnikowy Cesarz czcił ‘czarny kamień, który spadł z nieba’.

Jednak jeśli przyczyną Długiej Nocy były uderzenia meteorów, kosmiczne kamienie musiały skądś pochodzić. Wiele rojów meteorów to po prostu pozostałości rozerwanych przez oddziaływania grawitacyjne komet (choć czasem są to szczątki planetoid, które miały wyjątkowego pecha wpadnięcia na inny stosunkowo mały obiekt w bezkresnej przestrzeni kosmicznej) – w ten sposób Orionidy powstały ze słynnej komety Halleya. Jednak, za chwilę przekonamy się o tym, że legendy Znanego Świata sugerują nieco inne wyjaśnienia.

W Grze o tron Daenerys słyszy legendę z Qarthu, która wspomina o zniszczeniu ciała niebieskiego:

– Kupiec z Qarthu powiedział mi kiedyś, że smoki przybyły z księżyca. – Powiedziała Doreah, podgrzewając ręcznik nad ogniem. Kiedy Dany odwróciła z zaciekawieniem głowę, srebrzysto-mokre włosy opadły przed jej oczy.
– Z księżyca ?
– Powiedział mi, że księżyc był jajem, Khaleesi. – Powiedziała lysenka. – Kiedyś na niebie były dwa księżyce, ale jeden z nich zawędrował zbyt blisko słońca i pękł od ciepła. Wypłynęło z niego tysiąc, tysięcy smoków, które wypiły słoneczny ogień. Właśnie dlatego smoki zieją ogniem. Pewnego dnia drugi księżyc również pocałuje słońce, a wtedy pęknie i smoki powrócą. – Dwie Dothrackie służki zachichotały.
– Głupia z ciebie niewolnica. – Powiedziała Irri. – Księżyc to nie jajo. Księżyc to bogini, żona słońca. Wszyscy to wiedzą.
– Wszyscy to wiedzą. – zgodziła się Jhiqui.

Tę samą opowieść przytacza maester Yandel:

W Qarthcie opowieści twierdzą, że był kiedyś drugi księżyc na niebie. Pewnego dnia księżyc ten został oparzony przez słońce i pękł niczym jajko. Milion smoków, wylało się z jego wnętrza.

Smoki przybywające z księżyca? Nie brzmi to zbyt prawdopodobnie… dopóki nie weźmiemy pod pod uwagę tego, że językiem mitologii jest symbolika. Czym więc są te smoki? Okazuje się, że wiele kultur z naszego świata właśnie w ten sposób opisywała meteory i komety. I nagle sprawa staje się jasna: przyczyną Długiej Nocy były uderzenia księżycowych ‘smoczych meteorów’. Czy rzeczywiście były dwa księżyce? Możliwe – Mityczna Astronomia porusza ten temat, lecz tutaj go pominę, w przeciwnym razie artykuł musiałby urosnąć do olbrzymich rozmiarów… możliwe, że był tylko jeden, a ‘dwa księżyce’ to symbol jego przemiany – a może starożytni mieszkańcy Essos uznali, że zniszczenia wywołane przez uderzenia jego szczątków były tak wielkie, że księżyc nie ocalał, a ten który po Długiej Nocy znów był widoczny był ‘drugim’.

Ale o co chodzi z tym ‘zbliżeniem’ słońca i księżyca? Przecież nie mógł od tak sobie wylecieć ze swojej orbity i uderzyć w słońce… Oczywiście, to tylko metafora. Metafora, którą znacznie łatwiej zrozumiemy, jeśli spojrzymy na inny starożytny mit, w którym pojawia się pękający księżyc – legendę o Azorze Ahai i wykuciu Światłonoścy:

Sto dni i sto nocy pracował nad trzecim ostrzem, aż broń rozżarzyła się do białości w świętym ogniu. Wezwał wtedy swoją żonę. Rzekł do niej: “Nisso Nisso”, bo takie było było jej imię, “obnaż swą pierś i wiedz, że kocham cię najbardziej spośród wszystkich rzeczy na świecie”. Zrobiła to, nie wiem dlaczego i Azor Ahai przebił dymiącym mieczem jej bijące serce. Mówi się, że jej krzyk boleści i ekstazy zostawił pęknięcie na twarzy księżyca. Lecz jej krew, jej dusza i cała jej siła, w całości przeszły w stal. Oto historia wykucia Światłonoścy, Czerwonego Miecza Herosów.

Jeśli przyjmiemy, że ‘Wybraniec Pana Światła’, ‘Syn Ognia’ i ‘Wojownik Światła’ symbolizuje słońce, możemy dojść do wniosku, że opowieść wyznawców R’hllora i legenda z Qarthu tak naprawdę opowiadają o tym samym wydarzeniu – zniszczeniu drugiego księżyca – lub uszkodzeniu jednego księżyca – w wyniku czego uwolnione zostały meteory, ‘smoki śpiące w kamieniu’. W takim wypadku Nissa Nissa symbolizuje zaatakowany księżyc. Lecz czym jest Światłonośca, Czerwony Miecz Bohaterów? Ależ oczywiście, czerwoną kometą. Jeśli chcemy poznać znaczenie legend świata lodu i ognia, kluczowe jest zrozumienie, że komety, smoki i płonące miecze można stosować ‘zamiennie’, każdy element tego zbioru jest symbolem dwóch pozostałych. Oczywiście, istnieje również wiele innych symboli Światłonoścy, lecz te trzy są najważniejsze.

Tańcu ze smokami Xaro Xhoan Daxos pokazuje nam tę symbolikę w rozmowie z Dany:

“Gdy twoje smoki były małe, były cudem. Gdy urosły, są śmiercią i zniszczeniem, płonącym mieczem ponad światem.” 

‘Płonący miecz nad światem’… doskonały opis czerwonej komety. Do podobnego wniosku musiała dojść Stara Niania, która powiązała pojawienie się czerwonej komety ze smokami:

– Smoki. – Powiedziała podnosząc głowę i węsząc. Była niemal ślepa i nie mogła zobaczyć komety, ale twierdziła, że może ją wyczuć. – To smoki, chłopcze.

Mityczna Astronomia proponuje, że to uderzenie komety, płonącego na niebie czerwonego miecza w księżyc ‘Planetos’ uwolniło deszcz meteorów, wyglądających na niebie niczym ogniste smoki lub… nawałnica mieczy.

Dlaczego według opowieści o Azorze Ahai księżyc pękł w momencie, gdy ‘heros’ (czy można tak nazywać osobę odpowiedzialną za wywołanie Długiej Nocy i zabójcę własnej żony?) wbił ostrze w ciało Nissy Nissy? LML ilustruje to następującym obrazem:

The comet strikes the second moon while it is in eclipse position, with the surviving moon as the Watcher

Jeśli do uderzenia doszło w chwili zaćmienia (czyli w języku mitu: zbliżenia słońca i księżyca), kometa wyglądała tak, jakby słońce ‘trzymało’ płonący miecz.

lml4

autor grafiki: Klardox

Jeśli przyjmiemy, że tak właśnie było, znaczenie wielu innych historii z Westeros i Essos staje się jasne: za złamanie Ramienia Dorne mógł odpowiadać jeden z księżycowych meteorów, zaś inny był ‘czarnym kamieniem’ Krwawnikowego Cesarza.

A morski smok Nagga? No cóż, inna legenda o Szarym Królu opowiada o tym, jak heros zmusił Boga Sztormów do zesłania na ziemię ognia w postaci ‘gromu’, który uderzył w drzewo. Tak się składa, że w folklorze wielu ludów ‘kamieniami gromu’ (thunderstones) nazywa się obiekty, które ponoć spadły z nieba, na przykład meteoryty. Uderzenie jednego z księżycowych kamieni w ocean w pobliżu Żelaznych Wysp wyjaśnia legendy o morskim smoku zatapiającym wyspy – jeśli meteor na niebie jest postrzegany jako smok, to ‘morskim smokiem’ jest po prostu taki meteor, który wylądował w morzu. W Chinach spadające ‘gwiazdy’ od wieków były przedstawiane jako morskie smoki i wodne węże.

Spójrzcie na ten fragment pierwszego rozdziału Theona ze Starcia królów, gdzie po raz pierwszy widzimy Żelazne Wyspy:

Przylądek, na którym Greyjoyowie wznieśli swoją fortecę, wbijał się ongiś w trzewia oceanu niczym miecz, ale tłukące weń dzień i noc fale już przed tysiącleciami rozkruszyły go na drobne odłamki. Pozostały jedynie trzy nagie, jałowe wyspy oraz tuzin wyniosłych stert kamieni, które wynurzały się z wód niczym kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga, nie zważając na szalejące wokół gniewne, spienione fale.

‘Miecz wbity w ocean’… a nad tym całym pięknym obrazkiem zawisła złowroga czerwona kometa:

Na niebie nad zamkiem, za rzadkimi, niesionymi silnym wiatrem chmurami widać było piękny czerwony ogon komety.

Chwila, chwila – możecie teraz pomyśleć – czy Długa Noc wywołana przez uderzenia księżycowych meteorów nie łamie zapewnienia George’a, że przyczyna tego kataklizmu i nieregularnych pór roku jest magiczna? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że z punktu widzenia nauki, zwykła kometa raczej nie wystarczy do zniszczenia księżyca, a gdyby księżyc z jakiegoś powodu uległ zniszczeniu, a szczątki spadły na ziemię, z ‘Planetos’ zostałaby pozbawiona życia skorupa. Ale kometa George’a jest magiczna, podobnie jak skutki jej uderzenia. Przy okazji wspomnę, że jeśli istniały dwa księżyce, patrząc na tytuł serii nie trudno domyślić się, że najprawdopodobniej jeden z nich był związany z magią ognia, a drugi z magia lodu. Może to właśnie zniszczenie jednego z nich odpowiada za brak harmonii pór roku? Magia pomaga również zrozumieć, dlaczego do uderzenia doszło w momencie, gdy słońce i księżyc znalazły się w pozycji zaćmienia, gdy na niebie pojawił się symbol ‘oka boga’, widniejący choćby na herbie Wroniego Oka. Oczywiście, mogło to być całkowicie przypadkowe i naturalne zdarzenie, albo nawiązanie do długiej tradycji fantastycznych katastrof ‘gdy gwiazdy odpowiednio się ustawią’ (po długich eonach oczekiwania)… ale należy pamiętać o tym, że PLIO jest przede wszystkim opowieścią o ‘ludzkim sercu w konflikcie z sobą samym’, o ludziach i ich czynach, dobrych i złych.

Czy zniszczenie księżyca było celowe? Czy w jakimś rytuale dokonał tego człowiek, sterując kometą? Tak sugeruje symbolika. Azor Ahai jest symbolem słońca, zaś Nissa Nissa księżyca, ale jednocześnie prawdziwymi ludźmi, na których twórcy mitu przenieśli atrybuty ciał niebieskich, w myśl znanej w mitologii zasady, że to co dzieje się na niebie ma wpływ na ziemię i na odwrót – warto wspomnieć greckich herosów, na przykład Oriona, których ‘umieszczano’ na niebie pod postacią gwiazdozbiorów. Właśnie tym zagadnieniem zajmuje się odcinek Mitycznej Astronomii pod tytułem ‘Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai’, jeden z wielu esejów LMLa, który jest również dostępny po polsku. Jeśli zdecydujecie się przeczytać ten i inne teksty, dowiecie się znacznie więcej na temat symboliki i astronomii w PLIO. Oryginalne eseje analizują znacznie więcej scen i podają więcej dowodów niż ten, krótki w założeniu artykuł. Ale zanim zakończę, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną ważną technikę, którą GRRM stosuje tworząc swoją sagę.

Mit z Qarthu opowiada o powstaniu pierwszych smoków – które, jak ustaliliśmy, były tak naprawdę księżycowymi meteorami. Ale to nie znaczy, że legenda nie odnosi się również do rzeczywistego pojawienia się smoków, obudzenia ich z kamienia – tego, którego świadkami jesteśmy w Grze o tron. Przypomnijcie sobie, że dla Droga Dany jest ‘księżycem życia’, zaś on jest jej ‘słońcem i gwiazdami’. Czym jest zatem płonący stos pogrzebowy wielkiego khala? Ogniem słońca… A co dzieje się, gdy Dany-księżyc zbliża się do tego ognia, wchodzi w płomienie? Z kamiennych jaj wykluwają się pierwsze od ponad stu lat smoki…

Usłyszała trzask, odgłos pękającego kamienia. Platforma z bali, gałęzi i trawy zachwiała się i zaczęła zapadać. Posypały się na nią kawałki płonącego drewna i strumienie popiołów. Coś jeszcze updało i potoczyło się do jej stóp, dymiący jeszcze kawałek kamienia był półokrągły, jasny, poprzecinany złotymi żyłkami. Wściekły ryk wypełnił cały świat, mimo to Dany usłyszała przez ogień okrzyki zdumienia kobiet i dzieci.
Tylko śmiercią można zapłacić za życie.
I rozległ się drugi trzask, głośny i przenikliwy jak grzmot pioruna. Dym zawirował wokół niej, a stos poruszył się. Bale strzeliły w górę, kiedy ogień dotknął ich serc. Usłyszała przeraźliwe rżnie koni i jeszcze głośniejsze okrzyki przerażonych Dothraków. Ser Jorah wołał ją i przeklinał na przemian. Nie, chciała krzyknąć, nie, mój dobry rycerzu, nie martw się o mnie. To mój ogień. Przecież nazywają mnie Daenerys, Zrodzona w Burzy, córka smoków, oblubienica smoków, matka smoków, nie widzisz? Czy nie widzisz? Buchając jęzorem ognia i dymu trzydzieści stóp w górę, stos zapadł się ostatecznie i runął na nią. Dany weszła odważnie w ognistą zawieruchę i zawołała swoje dzieci.

Trzeci trzask był tak donośny, jakby rozpękł się cały świat.

Cały świat… a może… księżyc?

lml3

To właśnie kolejna rzecz kluczowa do zrozumienia głębszego sensu PLIO – pierwszą jest to, że mity Westeros, Essos i innych krain opisują, przy pomocy symboliki, często zaczerpniętej z naszego świata, dawne zdarzenia astronomiczne i naturalne – nie tylko mity zdradzają nam sekrety przeszłości Znanego Świata. Wskazówki są zawarte również w akcji samej sagi, w jej scenach i fabule. Współcześni bohaterowie, tacy jak Daenerys, Theon, Jon Snow czy Stannis odgrywają ustalone przed wiekami role, archetypy. Są nimi Azor Ahai, Nissa Nissa, Szary Król, Lann Sprytny, Nocny Król i jego Królowa, a także wiele innych postaci.

Gdy pojawia się Stannis z płonącym czerwonym mieczem w ręku, możemy być pewni, że w tej własnie chwili odgrywa archetypalną rolę Azora Ahai – to, że jego Światłonośca jest raczej fałszywy, nie ma znaczenia z punktu widzenia symboliki. Innymi ‘Azorami’ są na przykład Beric Dondarrion i Thoros z Myr, również władający czerwonymi mieczami. Ale również Jon Snow, gdy śni o obronie Muru przed atakiem Innych, albo Dany, której Mieczem Bohaterów są smoki.

To nie przypadek, że Tyrion najprawdopodobniej zdobędzie Casterly Rock wykorzystując swoją znajomość tajemnych przejść, tuneli i ścieków. W ten sposób twierdzę Casterlych zajął Lann.

Gdy widzimy Neda lub Robba, możemy wiele się dowiedzieć o dawnych Królach Zimy, pierwszych Starkach, których rolę symbolicznie odgrywają ci Lordowie Winterfell… podczas gdy Robert łączy Durrana, Króla Burz z Garthem Zielonorękim.

W ten sposób przeszłość pozwala nam poznać przyszłość świata lodu i ognia, podczas gdy patrząc na teraźniejszość – symboliczne i dosłowne znaczenie wielu scen z PLIO – możemy zapełnić luki w zapomnianej historii Długiej Nocy i Ery Bohaterów.

To właśnie ten mechanizm ma na myśli George, gdy Arianne Martell opisuje herb rodu Tollandów:

Ten smok to czas, Nie ma początku ani końca i dlatego wszystko zawsze powraca.

W końcu, jak napisał arcymaester Rigney:

Historia toczy się kołem, gdyż ludzka natura jest zasadniczo niezmienna. Twierdził, że wszystko, co się kiedyś wydarzyło, musi powtórzyć się w przyszłości.


***

Teraz, gdy znacie już podstawy Mitycznej Astronomii, zachęcam do sięgnięcia po któryś z esejów LMLa – oryginalne teksty możecie znaleźć tutaj. Niektóre odcinki są również dostępne w języku polskim:

    • George R.R. Martin pisze współczesną mitologię (tłum. Bluetiger i WielkiMou) opowiada szerzej o tym czym jest ‘współczesna mitologia’, wyjaśnia również jakich metod używa LML analizując Pieśń Lodu i Ognia.
    • Astronomia wyjaśnia legendy lodu i ognia (tłum. Bluetiger i WielkiMou) – opowiada o smokach, płonących mieczach i Światłonoścy, analizuje również scenę ‘alchemicznych godów Daenerys Targaryen’, czyli wyklucia się trzech smoków.
    • Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai (tłum. BT i Mou) – esej, w którym LML porównuje mit o Azorze Ahai z opowieścią o Krawnikowym Cesarzu, a także podaniami o Yin Tarze, Eldriku, Hyrkoonie i Neferionie, i wyjaśnia dlaczego uważa, że Wojownik Ognia wcale nie jest kryształowo czystym herosem.
    • Fale Nocy i Księżycowej Krwi (tłum. BT) – kontynuacja odcinka o Krwawnikowym Cesarzu, dalsze dowody na to, że był tą samą osobą, co Azor Ahai, a także analiza wpływu mitraizmu na PLIO i symboliki Wdowiego Płaczu i Wiernego Przysiędze.
    • Góra kontra Żmija i Młot Wód – analiza pojedynku księcia Oberyna Martella z Gregorem Clegane, oczywiście pod kątem wskazówek dotyczących Młota Wód.
    • Lucifer Znaczy Światłonośca – wpływ mitologii związanej z Wenus, Gwiazdą Poranną i Wieczorną na PLIO. Coś dla fanów rodu Dayne’ów i Świtu. Dalsze dowody na to, że Azor Ahai nie był bohaterem, lecz złoczyńcą – co tak właściwie znaczy ‘Światłonośca’?
    • Szary Król i Morski Smok – esej, w którym autor poddaje analizie mity i wierzenia Żelaznych Ludzi, a także herby kilku ich rodów. LML szuka odpowiedzi na pytania: czym jest ‘morski smok’, skąd pochodzi imię ‘Nagga’, czym tak naprawdę są jej ‘żebra’, czy Szary Król był zielonowidzem?
    • Trylogia o Zielonych Ludziach, Królu Ziarna, Królach Zimy, Zimnorękim, Kurhanowych Królach i zombie w PLIO (tematyka jest nieco odmienna od reszty serii, znajomość poprzednich odcinków Mitycznej Astronomii nie jest konieczna):
      – Ostatni Bohater i Król Ziarna
      – Król Zimy, Władca Śmierci
      – Straż Długiej Nocy

Artykuł powstał w oparciu o serię The Mythical Astronomy of Ice and Fire autorstwa LMLa, oczywiście za jego zgodą i przy jego wsparciu, za które jestem bardzo wdzięczny.  Naturalnie, należy również podziękować samemu George’owi R.R. Martinowi, za napisanie tych wspaniałych książek i stworzenie niesamowicie bogatego świata, który – choć fikcyjny – stał się tak bardzo prawdziwy dla niezliczonych fanów. I wielkie dzięki dla każdego z Was!

O autorze: Bluetiger jest (od 2016 roku) tłumaczem Mitycznej Astronomii, prowadzącym bloga Bursztynowe Kompendium/The Amber Compendium oraz autorem The Tolkienic Song of Ice and Fire, serii esejów poświęconych wpływowi dzieł J.R.R. Tolkiena na twórczość George’a R.R. Martina.

BluetigerBySanrixian

Bluetiger by Sanrixian

 

 

A Song of Ice and Fire Twitteros

Twitteros2.png


***

 

 

The Tolkienic Song of Ice and Fire: Minas Tirith and the Hightower

The Tolkienic Song of Ice and Fire: Minas Tirith and Osgiliath – The Hightower and Oldtown

by Bluetiger


cropped-img_20170922_190653_processed.jpg

photo by BT


The best fantasy is written in the language of dreams. It is alive as dreams are alive, more real than real … for a moment at least … that long magic moment before we wake.

Fantasy is silver and scarlet, indigo and azure, obsidian veined with gold and lapis lazuli. Reality is plywood and plastic, done up in mud brown and olive drab. Fantasy tastes of habaneros and honey, cinnamon and cloves, rare red meat and wines as sweet as summer. Reality is beans and tofu, and ashes at the end. Reality is the strip malls of Burbank, the smokestacks of Cleveland, a parking garage in Newark. Fantasy is the towers of Minas Tirith, the ancient stones of Gormenghast, the halls of Camelot. Fantasy flies on the wings of Icarus, reality on Southwest Airlines. Why do our dreams become so much smaller when they finally come true?

We read fantasy to find the colors again, I think. To taste strong spices and hear the songs the sirens sang. There is something old and true in fantasy that speaks to something deep within us, to the child who dreamt that one day he would hunt the forests of the night, and feast beneath the hollow hills, and find a love to last forever somewhere south of Oz and north of Shangri-La.

They can keep their heaven. When I die, I’d sooner go to middle Earth.

George R.R. Martin, On Fantasy


Minas Tirith, the marvellous City of Gondor, with its seven levels, High Court, the Citadel and the White Tower of Ecthelion piercing the sky like a spire, is the hallmark of high fantasy and certainly deserves its place among its most recognisable locations… Surely, this famous and significant place from one of George R.R. Martin’s favourite novels, The Lord of the Rings would have found its way into his own fantasy epic, A Song of Ice and Fire?

Indeed, like so many ideas from Tolkien’s works, it has had a profound effect on some aspects of GRRM’s own worldbuilding. In this short essay, a standalone episode of my The Tolkienic Song of Ice and Fire, the series in which I explore how The Legendarium of Professor Tolkien influenced the world of ice and fire, I’ll present my theory that certain tower of remarkable height and the ancient city in which it stands are references to Minas Tirith and its Tower, and were also partially inspired by the another major city of Gondor and its former capital, Osgiliath.

***

When I initially set out to put down those ideas on paper, albeit the virtual one, my draft included a short section about the history of Gondor and my intent was to provide you with some context to Minas Tirith and Gondor in general, discussing the major events from its history, its most notable kings and stewards, fiefdoms and provinces, battles, plagues and so on… But as I was writing, I suddenly realised that I have written over two thousand words, and yet, I have only just began writing about actual Gondorian history, as thus far I was just detailing the origins of the Dúnedain, the people who founded Gondor (and its twin realm, Arnor, in the north), having survived the Downfall of Numenor. But still, I wrote on. By the time I finally finished the sections about the 33 Kings and 26 Ruling Stewards of Gondor, that short section was nearing eight thousand words.

Thus, I decided to cut it from this essay, as I wanted to keep it relatively short and easy to digest, focusing only on this one thread of LOTR parallels in ASOIAF. If you want to, you can read this section, which – supplemented with maps – became an essay of its own, dedicated only to Tolkien, The Brief History of Gondor, Its Rise, Zenith, Decline and Fall of Kingship. It summarises over three millennia of Gondorian history, explaining how this realm was founded, chronicling its territorial expansion and zenith followed by slow but steady decline and talking about the problems it faced (such as civil war over succession, conflict with the Corsairs of Umbar and the Haradrim, the looming threat of Sauron and his Ringwraiths). Furthermore, it discusses how Gondor came to be kingless and explains the origins of the Stewards who governed the realm for 969 years, until the king returned. From this extra episode, you can also find out how Arnor, the northern Dunedain realm, fell and whence comes Aragorn’s claim to the throne of Gondor. If you have the time, I wholeheartedly recommend checking it out.

***

And now, Minas Tirith.

As I’ve said, Gondorian history is very rich and described by Tolkien in some detail. Some periods, the most eventful ones, are discussed to a greater degree in the Appendix of LOTR, and we can learn much about the others from The History of Middle-earth, the monumental series edited by Professor Tolkien’s son Christopher, and stories such as Disaster of Gladden Fields (which describes the first years after the War of the Last Alliance, which is the opening scene of The Fellowship movie adaptation, and the valiant last stand of Isildur’s knights at Gladden) and Cirion and Eorl and the Friendship of Gondor and Rohan which is set during the reign of the 12th Ruling Steward and explain how Rohan, the realm of the horselords, was founded.

Those books and stories provided invaluable help for me while writing The Brief History of Gondor. Interesting and rich in detail as they might be, those texts are relatively unknown to most fantasy fans, and thus with this essay, I’ll stick with what the narrative of The Lord of the Rings tells us about Minas Tirith. I’ll refer to some information from the appendixes as well. Sadly, we can’t be sure to which of those less known Tolkien books GRRM has read, and which he knew at the time when he was writing his first Ice and Fire novels. What we know for sure is that he’s read LOTR and it’s one of his favourite fantasy books. I think it is safe assume that he knows The Silmarillion as well, since his own books contain many references to it, for example names like Beren, Berena, Meliana and Daeron.

But fortunately, all concepts from Tolkien’s world that have – at least in my view – inspired GRRM’s Oldtown, the Citadel and the Hightower, appear in LOTR and thus, they are things about which GRRM has surely read about, most likely several times, not some obscure details from little-known stories. The question is: are those parallels intentional or not. Well, I hope that after reading this episode, you’ll decide on your own.

***

When it was founded at the end of the Second Age, Minas Tirith wasn’t the capital city of Gondor. It wasn’t even named Minas Tirith.

Elendil the Faithful, son of Lord Amandil of Andúnië, fled from the Downfall of Númenor with his sons Isildur and Anarion, their families and trusted retainers. Numenor, also called Westernesse was the mighty advanced civilization of Arda that was destroyed because of Sauron’s intrigues, and manipulation of its arrogant 25th King Ar-Pharazôn the Golden. Ar-Pharazôn turned against the Valar (the angelic powers ruling Arda in the name of Eru Iluvatar the God) and the Elves, and his party, called the King’s Men, persecuted another group called the Faithful who wanted friendship with the Elves and peace.

Both groups founded colonies in Middle-earth, but where the Faithful shared their knowledge with the natives and sought peaceful coexistence, the King’s Men wanted to enslave and subjugate the nations they deemed lesser, conquering their lands. In the end, Ar-Pharazon sailed to the Undying Lands in the West with his Grand Armada and invaded the realm of the Valar, which led to Iluvatar’s intervention and the drowning of Numenor.

Elendil and his followers fled the doomed isle on nine ships and landed in Middle-earth, where they were reunited with Faithful colonists who accepted Elendil as their High King. He founded the Northern Kingdom of the Dunedain (which means Men of the West and refers to Numenoreans and their descendants) called Arnor, while his sons Isildur and Anarion founded Gondor where they ruled together, while Elendil reigned as High King of both Arnor and Gondor. But some of the King’s Men, who happened to be in their havens and cities in Middle-earth, survived the Downfall as well. And worst of all, Sauron managed to escape as well. He returned to Mordor and soon was ready to make war on the Dunedain.

Thus, to defend their capital city of Osgiliath, Elendil’s sons raised two great strongholds. Isildur built Minas Ithil (the Tower of the Moon) in the land of Ithilien east of the Great River Anduin. Osgiliath was built on its both shores, with a long bridge spanning the river. In its midst stood the Great Hall containing Isildur and Anarion’s thrones. On the western Anarion built Minas Anor (the Tower of the Sun) in the land of Anorien west of Anduin. It was Minas Anor that would become known as Minas Tirith, the Tower of Guard.

When Sauron’s armies finally marched from Mordor, Minas Ithil was sacked and Isildur had to flee to Arnor, where he joined his father. Meanwhile, Anarion’s soldiers remained besieged in Osgiliath and Minas Anor for five years, until the host of the Last Alliance of Men and Elves came down from the north and relieved them.

In the war that followed the leaders of the Alliance, Elendil and Gil-galad, the last High King of the Noldor, both died in Mordor, but Sauron was defeated, though not forever as it was thought at the time. Since Anarion was slain during the siege of Barad-dûr, Sauron’s Dark Tower, Isildur became the sole ruler of Gondor and succeeded his father as High King of Two Realms.

But soon, Isildur was killed by orcs in an ambush as he was returning to Arnor with his knights, and the One Ring he cut off from Sauron’s hand proved his bane. In that battle, remembered as the Disaster of Gladden Fields, three sons of Isildur were killed as well. Thus, his only surviving son, Valandil (who was left at Rivendell with his mother when the Last Alliance army marched as he was still a babe) followed his father as King of Arnor. But not of King of Gondor, nor the High King, for Anarion’s son Meneldil who was left by Isildur in Gondor to govern in his name declared his realm independent.

Thus, the Dunedain realms separated and were not reunited until Aragorn’s coronation thousands of years later. You can read more about those events, and the reigns of the Kings of Gondor who followed Meneldil, in my essay I linked above. Here I’ll simply present the major events involving Minas Anor/Minas Tirith.

The seventh monarch, Ostoher, rebuilt Minas Anor, but Osgiliath was still the official seat of the Royal House and Gondorian capital. But since the days of Ostoher, the kings would move their courts to Minas Anor for summers. Osgiliath was badly damaged when it was besieged and then sacked by the forces of Castamir the Usurper, who claimed the crown as the 22nd king after forcing King Eldacar to flee the realm. It was then that the Great Hall of the city, known as the Dome of Stars, was broken. Tarondor, the 27th king, relocated the capital to Minas Anor permanently after Osgiliath was depopulated and deserted in the aftermath of the Great Plague of 1636, which killed the previous king, his children and tens of thousands of Gondorians.

During the reign of Eärnil II, the 32nd king, Minas Ithil was sacked and corrupted by the Witch-king of Angmar, Lord of the Nazgul, who took it for his seat. It became known as Minas Morgul, the Tower of Dark Sorcery. In defiance, Minas Anor was renamed Minas Tirith, the Tower of Guard, as it defended the realm against raids from Morgul. Eärnur, the 33rd king, was challenged by the Witch-king to a duel, and rode to Minas Morgul with only few companions. He was never seen again, but his ultimate fate could not be confirmed. Thus, his Steward (basically the Hand of the King) Mardil Voronwë governed in his name for years, and later became the first Ruling Steward. Ruling Stewards ruled Gondor for 969, waiting for ‘the return of the king’, though in later centuries few believed in it.

Ecthelion I, the 17th Ruling Steward, rebuilt the White Tower of Minas Tirith which stood atop the Citadel, the city’s seventh level, and for this reason, it was widely known as the Tower of Ecthelion. (The construction of the first White Tower was ordered by Calimehtar, the 30th king, to house the palantir seeing-stone. The easiest way to explain the palantiri stones to ASOIAF fan is too liken it to the glass candles. Indeed, glass candles are among the most obvious references to Tolkien, as they’re basically palantiri stones, but shaped like candles, not orbs). Minas Tirith was famously besieged by the Witch-king of Angmar during the War of the Ring, and the Battle of the Pelennor Fields was fought beneath its walls. Later it became the seat of King Aragorn II Elessar, the first monarch of both Gondor and Arnor in centuries.

***

Minas Tirith was built upon the hill of Amon Tirith (the Hill of Guard), which was described as an ‘out-thrust knee’ of Mindolluin, with which the easternmost peak of the White Mountains of Gondor, also known as Ered Nimrais. Amon Tirith was connected with the main massif of the mountain by a narrow ‘shoulder’.

The city consisted of seven concentric levels, with the Citadel crowning the seventh. The Citadel contained the Court of the Fountain where the White Tree grew, barracks of the Guard, royal apartments and residence of the Steward, and of course the famed Tower of Ecthelion, which is described thusly when Pippin and Gandalf arrive at the city:

Even as Pippin gazed in wonder the walls passed from looming grey to white, blushing faintly in the dawn; and suddenly the sun climbed over the eastern shadow and sent forth a shaft that smote the face of the City. Then Pippin cried aloud, for the Tower of Ecthelion, standing high within the topmost walls shone out against the sky, glimmering like a spike of pearl and silver, tall and fair and shapely, and its pinnacle glittered as if it were wrought of crystals; and white banners broke and fluttered from the battlements in the morning breeze and high and far he heard a clear ringing as of silver trumpets.

Rath Celerdain, or the Lampwright’s Steet, was located on the first level, while the sixth contained the Houses of Healing, where Eowyn and Faramir were sent after the Battle of Pelennor Fields. Fen Hollen, the Closed Door, were embedded in the western wall of this level, and opened to Rath Dínen, the Silent Street, which led to the necropolis of Minas Tirith, the Hallows, where Kings and Stewards rested in their stone tombs.

But perhaps the most recognisable feature of Minas Tirith was its ship-like bastion, shaped like some giant keel. This is the description of the city from the opening chapter of Book V (The Return of the King contains Books V and VI):

For the fashion of Minas Tirith was such that it was built on seven levels, each delved into the hill, and about each was set a wall, and in each wall was a gate. But the gates were not set in a line: the Great Gate in the City Wall was at the east point of the circuit, but the next faced half south, and the third half north, and so to and fro upwards; so that the paved way that climbed towards the Citadel turned first this way and then that across the face of the hill. And each time that it passed the line of the Great Gate it went through an arched tunnel, piercing a vast pier of rock whose huge out-thrust bulk divided in two all the circles of the City save the first. For partly in the primeval shaping of the hill, partly by the mighty craft and labour of old, there stood up from the rear of the wide court behind the Gate a towering bastion of stone, its edge sharp as a ship-keel facing east. Up it rose, even to the level of the topmost circle, and there was crowned by a battlement; so that those in the Citadel might, like mariners in a mountainous ship, look from its peak sheer down upon the Gate seven hundred feet below. The entrance to the Citadel also looked eastward, but was delved in the heart of the rock; thence a long lamp-lit slope ran up to the seventh gate. Thus men reached at last the High Court, and the Place of the Fountain before the feet of the White Tower: tall and shapely, fifty fathoms from its base to the pinnacle, where the banner of the Stewards floated a thousand feet above the plain.

A strong citadel it was indeed, and not to be taken by a host of enemies, if there were any within that could hold weapons; unless some foe could come behind and scale the lower skirts of Mindolluin, and so come upon the narrow shoulder that joined the Hill of Guard to the mountain mass. But that shoulder, which rose to the height of the fifth wall, was hedged with great ramparts right up to the precipice that overhung its western end; and in that space stood the houses and domed tombs of bygone kings and lords, for ever silent between the mountain and the tower.

(The Lord of the Rings by J.R.R. Tolkien, Volume III: The Return of the King, Book V, Chapter I: Minas Tirith)

Outside the city’s Great Gate, the Pelennor Fields began, a vast area of orchards, fields, brooks and pastures. They were enclosed within the great wall of Rammas Echor. To the south, stood the haven of Harlond, Minas Tirith’s port built on the western banks of Anduin.

My drawing of Minas Tirith is obviously imperfect, but I hope it’ll help to visualise the layout of the city:

20180818_200526-1.jpg

Minas Tirith by BT

***

Now, there’s obviously no city with seven concentric levels built into a mountain in ASOIAF. But there are some places which show signs of being inspired by Minas Tirith. Like the Hightower of Oldtown.

The seat of House Hightower is described as a stepped structure, and that’s basically the same idea as with Minas Tirith, though on a smaller scale. Although we can’t be sure if GRRM decided that the Hightower has seven levels, it’s possible that this the case, because of the possibility that the current Hightower was built after the Faith of the Seven became the dominant religion in the Reach. There have been several wooden Hightowers, and supposedly King Uthor’s Hightower of stone was 200 feet high, thus it can’t be the same Hightower we see in ASOIAF. The Hightower at Oldtown artwork by Ted Nasmith in The World of Ice and Fire shows a tower with seven levels… and Ted Nasmith was famous for his Tolkienic illustrations, like those in The Silmarillion, long before he was commissioned to create ASOIAF art…

It might be a mere coincidence, but the Hightower is described as being higher than the 700-feet high Wall. Each of Minas Tirith’s levels towered 100 feet above the one below, and thus the seventh level rose 700 feet above Pelennor Fields. The Tower of Ecthelion which crowned the Citadel on this level was 300 feet high, and thus at its highest point, Minas Tirith was 1000 feet high.

Now, some more interesting connections. Although in the movie adaptation all seven walls are made of white stone, in the books, the first wall, also called the City Wall or Othram, was made of black stone. And not just any black stone…

This description comes to us in The Siege of Gondor chapter, where Minas Morgul army brings siege engines to the walls of the city, as first projectiles rain down upon Minas Tirith, its defenders are not impressed:

At first men laughed and did not greatly fear such devices. For the main wall of the City was of great height and marvellous thickness, built ere the power and craft of Númenor waned in exile; and its outward face was like to the Tower of Orthanc, hard and dark and smooth, unconquerable by steel or fire, unbreakable except by some convulsion that would rend the very earth on which it stood.

Minas Tirith’s base level is made of black stone… the same black stone that was used at Orthanc in Isengard. At the time of LOTR, that mighty fortress was held by Saruman. But it was originally built by the Dunedain after Gondor and Arnor have been founded by survivors of the Downfall of Numenor. The Tower of Orthanc is described in this manner in The Two Towers:

To the centre all the roads ran between their chains. There stood a tower of marvellous shape. It was fashioned by the builders of old, who smoothed the Ring of Isengard, and yet it seemed a thing not made by the craft of Men, but riven from the bones of the earth in the ancient torment of the hills. A peak and isle of rock it was, black and gleaming hard: four mighty piers of many-sided stone were welded into one, but near the summit they opened into gaping horns, their pinnacles sharp as the points of spears, keen-edged as knives. Between them was a narrow space, and there upon a floor of polished stone, written with strange signs, a man might stand five hundred feet above the plain. This was Orthanc, the citadel of Saruman, the name of which had (by design or chance) a twofold meaning; for in the Elvish speech orthanc signifies Mount Fang, but in the language of the Mark of old the Cunning Mind.

And in another chapter we read:

They came now to the foot of Orthanc. It was black, and the rock gleamed as if it were wet. The many faces of the stone had sharp edges as though they had been newly chiselled.

It seems that the Dunedain, survivors of an ancient lost civilization, have a curious habit of building megalithic structures of black stone… just like GRRM’s own lost ancient civilization seems to have, be it the Great Empire of the Dawn on some yet unnamed culture. The Known World is filled with structures made of oily black stone, and similar type of material was used at Moat Cailin and other mysterious strongholds whose origins are lost in the mist of time.

I agree that this black oily stone is most likely a reference to the works of H.P. Lovecraft… but so often, we see how GRRM combines many influences to create something new. Mayhaps this black stone, that gleams as if it were wet, partially inspired Moat Cailin, Asshai, the Five Ports and other places? Is it a hint that just like in LOTR black stone is the hallmark of Numenorean constructions, in ASOIAF black stone was the material some lost advanced culture used?

And now, here’s where it gets really interesting.

Just like with Minas Tirith, the foundations of the Hightower are made of black stone…

From The World of Ice and Fire section on Oldtown:

Even more enigmatic to scholars and historians is the great square fortress of black stone that dominates that isle. For most of recorded history, this monumental edifice has served as the foundation and lowest level of the Hightower, yet we know for a certainty that it predates the upper levels of the tower by thousands of years.
Who built it? When? Why? Most maesters accept the common wisdom that declares it to be of Valyrian construction, for its massive walls and labyrinthine interiors are all of solid rock, with no hint of joins or mortar, no chisel marks of any kind, a type of construction that is seen elsewhere, most notably in the dragonroads of the Freehold of Valyria, and the Black Walls that protect the heart of Old Volantis. The dragonlords of Valyria, as is well-known, possessed the art of turning stone to liquid with dragonflame, shaping it as they would, then fusing it harder than iron, steel, or granite.

If indeed this first fortress is Valyrian, it suggests that the dragonlords came to Westeros thousands of years before they carved out their outpost on Dragonstone, long before the coming of the Andals, or even the First Men. If so, did they come seeking trade? Were they slavers, mayhaps seeking after giants? Did they seek to learn the magic of the children of the forest, with their greenseers and their weirwoods? Or was there some darker purpose?

If I were to guess, they were refugees from the Great Empire of the Dawn, Numenor’s ASOIAF equivalent (as I explain in my other essays, there are numerous parallels between House Dayne and the Great Empire and the Dunedain and Numenor). Or perhaps exiles, loyal followers of the Amethyst Empress, the Faithful, whom evil Ar-Pharazon lookalike, the Bloodstone Emperor, forced to flee.

In fact, Minas Tirith (or rather, Minas Anor) was described as a ‘High-tower’ by Elrond in The Fellowship of the Ring:

In the South the realm of Gondor long endured; and for a while its splendour grew, recalling somewhat of the might of Númenor, ere it fell. High towers that people built, and strong places. and havens of many ships; and the winged crown of the Kings of Men was held in awe by folk of many tongues. Their chief city was Osgiliath, Citadel of the Stars, through the midst of which the River flowed. And Minas Ithil they built, Tower of the Rising Moon, eastward upon a shoulder of the Mountains of Shadow; and westward at the feet of the White Mountains Minas Anor they made, Tower of the Setting Sun.

Oldtown is filled with references to Gondorian cities. We have the Citadel of Oldtown which lies on the River Honeywine and its towers and domes are connected with bridges. This is Pate, the point-of-view character from A Feast for Crows prologue, describing the city:

Oldtown was built in stone, and all its streets were cobbled, down to the meanest alley. The city was never more beautiful than at break of day. West of the Honeywine, the Guildhalls lined the bank like a row of palaces. Upriver, the domes and towers of the Citadel rose on both sides of the river, connected by stone bridges crowded with halls and houses. Downstream, below the black marble walls and arched windows of the Starry Sept, the manses of the pious clustered like children gathered round the feet of an old dowager.

Osgiliath means Citadel of the Stars or Citadel of the Starry Host. And just like the Citadel of Oldtown, and the city itself, it was built on both sides of a river, with a great bridge spanning Anduin’s midst. Although Osgiliath was located further upriver than Pelargir, the principal port of Gondor, seafaring ships arrived there as well, as the city was equipped with many quays. The famed Dome of Stars was built in the middle of the Great Bridge of Osgiliath, and there, the greatest of the palantiri seeing-stones was set. In ASOIAF we have the Citadel, also built upon the river, where glass candles are famously stored.

And note how GRRM goes out of his way to contrast Oldtown with King’s Landing, the city of wood and daub-and-wattle. Oldtown is made entirely of stone. Just like Minas Tirith. In fact, Stone-land, and names of this realm in tongues of various nations neighbouring Gondor reflected the fact that the Dunedain built mainly of stone, as their architecture was on a very high level. The Rohirrim called Gondor Stoningland, and the Drúedain, the Woses or the Wild Men of the Woods. They were not featured in the movies, but in the book they play a crucial role, as their chieftain Ghân-buri-Ghân shows secret paths to King Theoden, and thus the Riders of Rohan can arrive just in time to save Minas Tirith besieged by Sauron’s army.

When talking of Gondor, Ghân-buri-Ghân speaks of ‘Stone-houses’, ‘Stone-city’, ‘Stone-folk’. The path through the Druadan Forest that led to Minas Tirith was called ‘Stonewain Valley’, as it was once used by Gondorians to transport stone from their quarries in the White Mountains. The Chieftain notes how in older days so many wains filled with stone were sent to the city that some of his folk thought that ‘they ate stone for food’.

Now, let’s take a closer look at House Hightower. Their banner shows a white tower crowned with flame on smoke grey. This white tower might be a reference to the White Tower of Ecthelion in Minas Tirith, and the crown of some might be a nod to the famous Beacons of Gondor.

When Gondor was founded, its kings and lords had no need for messengers or beacons as they could easily communicate over long distances using the palantiri stones. But Elendil brought only seven of them to Middle-earth from Numenor. Three were kept in Arnor. One was kept in the White Tower of Elostirion west of the Shire, but this stone was unique in that Elendil used it to search for drowned Numenor, but he failed. One stone was kept at Amon Sûl (Weathertop) and another at Annúminas, Arnorian capital. Both were lost where Arvedui, the last King of Arnor, was in shipwreck.

In Gondor, one stone was held at Minas Ithil and it was captured by Sauron. Orthanc had its own palantir as well, and this one was used by Saruman after he was granted Isengard by one of the Stewards of Gondor who was unable to garrison it. The stone of Minas Anor was kept in a secret room atop the White Tower of Minas Tirith, and it was this palantir Denethor used. The stone of Osgiliath was the greatest of all seven, but it was lost during the civil war between Castamir the Usurper and Eldacar.

Here I’ll note that Lord Leyton Hightower, head of the house, is quite similar to Denethor, Lord of Minas Tirith, as he never leaves his tower and studies the heavens and perhaps other mysteries. Since Denethor used the palantir of Minas Anor, this makes me wonder if Lord Leyton hold one of the glass candles as well. But Lord Leyton has much in common with Saruman as well, and his title ‘the Voice of Oldtown’ might be a reference to the powerful ‘Voice of Saruman’, which the wizard used to influence and even manipulate others.

And when I look at yet another epithet of Lord Hightower, the Beacon of the South, I immediately think of the Beacons of Gondor, which was the Southern Kingdom of the Dunedain.

This is Pippin speaking to Gandalf, as they ride into Gondor:

‘Look! Fire, red fire! Are there dragons in this land? Look, there is another!’

For answer Gandalf cried aloud to his horse. ‘On, Shadowfax! We must hasten. Time is short. See! The beacons of Gondor are alight, calling for aid. War is kindled. See, there is the fire on Amon Dîn, and flame on Eilenach; and there they go speeding west: Nardol, Erelas, Min-Rimmon, Calenhad, and the Halifirien on the borders of Rohan.’ (…)

Pippin became drowsy again and paid little attention to Gandalf telling him of the customs of Gondor, and how the Lord of the City had beacons built on the tops of outlying hills along both borders of the great range, and maintained posts at these points where fresh horses were always in readiness to bear his errand-riders to Rohan in the North, or to Belfalas in the South. ‘It is long since the beacons of the North were lit,’ he said; ‘and in the ancient days of Gondor they were not needed, for they had the Seven Stones.’ Pippin stirred uneasily.

The Hightower is one giant Beacon of the South. And since one of its purposes is to warn against the coming of the Ironborn, to guard the Reach from its foes, I’m wondering if this theme of guarding connecting with House Hightower, whose ancestral Valyrian steel sword is called Vigilance, is a reference to Minas Tirith, the Tower of Guard.

What is the point of all those parallels and references? GRRM’s homage to one of his favourite fantasy locations? Or perhaps, a foreshadowing of future events in ASOIAF? Or, a hint about the past?

Was Oldtown founded by survivors or colonists from the Great Empire or some other ancient civilization? Was it attacked by Azor Ahai? After all, the first foe to ever to cut his way into Minas Tirith was none other than Lord of the Nazgul, the Witch-king of Angmar… Azor Ahai impersonator:

In rode the Lord of the Nazgûl. A great black shape against the fires beyond he loomed up, grown to a vast menace of despair. In rode the Lord of the Nazgûl, under the archway that no enemy ever yet had passed, and all fled before his face.

All save Gandalf, who stood his ground and defied the Ringwraith:

‘You cannot enter here,’ said Gandalf, and the huge shadow halted. ‘Go back to the abyss prepared for you! Go back! Fall into the nothingness that awaits you and your Master. Go!’

The Black Rider flung back his hood, and behold! he had a kingly crown; and yet upon no head visible was it set. The red fires shone between it and the mantled shoulders vast and dark. From a mouth unseen there came a deadly laughter.

‘Old fool!’ he said. ‘Old fool! This is my hour. Do you not know Death when you see it? Die now and curse in vain!’ And with that he lifted high his sword and flames ran down the blade.

Gandalf did not move.

And in that very moment, away behind in some courtyard of the City, a cock crowed. Shrill and clear he crowed, recking nothing of wizardry or war, welcoming only the morning that in the sky far above the shadows of death was coming with the dawn. And as if in answer there came from far away another note. Horns, horns, horns. In dark Mindolluin’s sides they dimly echoed. Great horns of the North wildly blowing. Rohan had come at last.

Do we see an echo of this scene in TWOIAF where Maester Yandel wonders who fought whom at the Battle Isle in what is now Oldtown? Was it invaded my some fellow with a flaming sword who was stopped by a wizard? A greenseer perhaps?

Or, is ASOIAF version of the Siege of Gondor yet to come, with Euron’s upcoming attack on Oldtown? After all, Euron’s sigil is basically the Eye of Sauron: ‘The remnants of a banner drooped from her stern, smoke-stained and ragged. The charge was one Sam had never seen before: a red eye with a black pupil, beneath a black iron crown supported by two crows’. Minas Tirith would have been assaulted by the Corsairs of Umbar fleet, but it was captured by Aragorn and his Grey Company and used to ferry his men to join the Battle of Pelennor Fields. (I’ll also note that Siege of Meereen might contain some nods to the Siege of Minas Tirith as well, since in LOTR orcs flung heads of Gondorian soldiers captured at Osgiliath over the walls to spread terror and lower the morale in the city, while in Meereen corpses are fired from trebuchets).

Maybe Oldtown will be saved by ‘returning king’ Aegon and his Golden Company, paralleling Aragorn and the Grey Company? Or will we have a twist, with Euron winning where Sauron lost? The Winds of Winter might answer some of those questions, but for now, we can only speculate and craft theories… but isn’t this possibility one of the things that make ASOIAF so great?

After all, what can be sweeter to us, fantasy fans, than immersing ourselves in those rich, beautiful words, that seem so real… or as George R.R. Martin said ‘alive as dreams are alive, more real than real … for a moment at least … that long magic moment before we wake’.

Fantasy is the towers of Minas Tirith

***

Thanks for reading, and if you’ve enjoyed this piece, you might also like my other essays where I explore parallels between the worlds of Martin and Tolkien, and search for references to The Lord of the Rings and The Silmarillion in ASOIAF. So far I’ve published Episode I which talks about how, in my opinion, GRRM approaches Tolkien and lists references to his Legendarium in ASOIAF names, events and places. Episode II talks about Long Nights which appear in works of both authors, and among many other things, how Lightbringer might have been inspired by certain swords of Middle-earth. Sansa & Lúthien is a standalone episode which focuses on parallels between the two, and there’s also my The Brief History of Gondor, Its Rise, Zenith, Decline and Fall of Kingship.


BluetigerBySanrixian

Bluetiger by Sanrixian