Szary Król i Morski Smok – całość

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia Kompendium z Czardrewna, rozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


Wstęp

Witajcie moi przyjaciele i mityczni astronomowie! Dzisiaj porozmawiamy o czardrzewach, płonących drzewach oraz ognistych zielonowidzach. Przypomnijcie sobie, jeśli chcecie, czwarty rozdział naszego małego projektu Krwawnikowe Kompendium, w którym analizowaliśmy scenę próby walki pomiędzy ser Gregorem ‘Górą’ oraz Oberynem Martellem, Czerwoną Żmiją z Dorne. Kulminacją tego pojedynku był moment ‘gregorowego zaćmienia’ – księżycowy wojownik Gregor utworzył zaćmienie słońca, stając pomiędzy Oberynem i słońcem. W tej właśnie chwili pokryta czarnym olejem słoneczna włócznia Oberyna uderzyła niczym błyskawica i wreszcie dotknęła ser Gregora, przebijając kolczugę, by ugodzić w ramię.

Zinterpretowaliśmy to wydarzenie – i wiele innych scen, gdzie ktoś zostaje raniony w ramię w chwili, gdy pojawia się grom – jako wskazówki zdradzające nam, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to tak naprawdę pradawne opisy uderzenia księżycowych meteorów. Rozmawialiśmy również o tym, że nordycki bóg burz Thor włada młotem, który miota piorunami, naprowadzając nas na połączenie pomiędzy boskimi młotami i gromami miotanymi przez Boga Sztormów. Wspomnieliśmy także o tym, że w starożytności meteoryty były czasem nazywane ‘kamieniami gromu’ (thunder stones). Przyjrzeliśmy się scenom, gdzie atak smoka z nieba został opisany jako grom. Ostatecznie, sądzę, że przedstawiłem solidne dowody na to, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to rzeczywiście księżycowe meteory.

Jednakże, najważniejszym aspektem opowieści o Szarym Królu jest to, że ukradł ogień bogów i przyniósł go ludzkości, tak jak Prometeusz, Lucyfer i wielu innych. Rozpoznaliśmy w ‘kradzieży ognia bogów’ jeden z najważniejszych, definiujących motywów mitu o Azorze Ahai. Z całą pewnością nie umknęło naszej uwadze to, że ten właśnie motyw przejawia się bardzo często w folklorze związanym z Szarym Królem. Tak naprawdę, według opowieści Szary Król wszedł w posiadanie ognia na dwa różne sposoby. Jedna z nich głosi, że heros drwinami sprawił, że rozgniewany Bóg Sztormów cisnął piorunem w drzewo, sprawiając, że stanęło w płomieniach. Z kolei inna legenda utrzymuje, że bohater zdobył ogień zabijając morskiego smoka Naggę. Ach, ten Szary Król, widać, że ma apetyt na boski ogień! Aeron Mokra Czupryna przekazuje nam krótkie streszczenie historii o morskim smoku w Uczcie dla wron:

Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami i lewiatanami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali się zdumiewać odwagą pierwszego z królów.

A nieco później słyszymy, że Szary Król wszedł w posiadanie ognia Morskiego Smoka:

Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym.

Świat Lodu i Ognia opowiada nam o kradzieży ognia z gromu Boga Sztormów:

Kapłani i minstrele z Żelaznych Wysp przypisują Szaremu Królowi wiele cudownych czynów. To właśnie on przyniósł na Ziemię ogień: zadrwił z Boga Sztormów, aż wreszcie ten uderzył gniewnie piorunem i podpalił drzewo.

Według naszej teorii zarówno piorun Boga Sztormów, jak i morski smok to zmitologizowane opisy uderzeń księżycowych meteorów. Azor Ahai zrabował ogień bogów kradnąc z nieba księżyc i wykonując Światłonoścę z ciała księżyca, które spadło na ziemię niczym nawałnica ognistych smoków. Tymczasem Szary Król sprowadził z nieba ogień, dokładnie tak jak Azor Ahai, a później w jakiś sposób wszedł w posiadanie tego ognia. Tak jak Azor Ahai władał ogniem bogów w postaci czarnych mieczy wykonanych z księżycowych meteorytów, sądzę, że również Żelaźni Ludzie całkiem dosłownie dysponowali metalem z czarnych księżycowych meteorytów. Przyjrzyjcie się temu cytatowi ze Świata Lodu i Ognia, z którym zostawiłem Was na końcu trzeciego rozdziału, Fal Nocy i Księżycowej Krwi:

“Kiedy zaś walka przenosiła się na brzeg, potężni królowie i sławni wojownicy padali pod ciosami łupieżców niczym koszone zboże, tak licznie, że mieszkańcy zielonych krain powtarzali sobie, że żelaźni ludzie to demony z jakiegoś podwodnego piekła, bronione przez złowrogie czary i noszące plugawą, czarną broń, wysysającą dusze tych, których zabili.”

Przypomnijcie sobie, że Światłonośca miał ponoć wypić krew i duszę Nissy Nissy, gdy ją zabił. Zaproponowałem, że Światłonośca był mieczem z czarnej stali wykonanej z księżycowego meteorytu, więc powiązanie Światłonoścy z tą pijącą dusze czarną bronią Żelaznych Ludzi staje się kuszące. Światłonośca był ogniem bogów i – jak sądzę – czarnym mieczem. Szary Król i Żelaźni Ludzie również posiadali ogień bogów, władali również tym podejrzanym czarnym orężem.

Mamy też to ogromne Krzesło (Tron) z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), wykute na kształt krakena z czarnego oleistego kamienia. Jak odkryliśmy w Górze kontra Żmii, poszlaki łączące oleisty/tłusty czarny kamień z księżycowymi meteorami są bardzo liczne – zaproponowałem, że czarny oleisty kamień pochodzi z księżycowych meteorytów lub jest ziemskim kamieniem spalonym na czarno przez toksyczny/magiczny ogień księżycowych meteorów. Fakt, że Żelaźni Ludzie posiadali ogień bogów I czarny oleisty kamień sprawia, iż zaczynam się zastanawiać nad tym, czy taka właśnie jest prawda o tej pijącej dusze czarnej broni – że była mieczami wykonanymi z czarnego oleistego kamienia, ognia bogów ściągniętego w dół na ziemię.

Jest też sprawa czardrzew, które pojawiają się w każdym micie o Szarym Królu. Na przykład: sposobem w jaki heros wszedł w posiadanie ognia Boga Sztormów było płonące drzewo, zapalone przez boski piorun. Jak wspomniałem pod koniec Góry kontra Żmii, czardrzewo to symbol płonącego drzewa. Jego pięcioramienne czerwone liście są opisywane jako ‘zakrwawione dłonie’ lub ‘płomyki’. Dodając krzyczącą twarz płaczącą krwią, otrzymujemy obraz płonącej osoby-drzewa. Związana z czardrzewami magia więzi zielonowidzów rzeczywiście może być postrzegana jako pewnego rodzaju ogień bogów, zaś mitologia związana z Yggdrasil, inspiracją dla czardrzew, ma bezpośrednie związki z motywem zdobycia ognia, magii i wiedzy bogów, jak wkrótce pokażę. Mówiąc prościej, ogólne wyrażenie ‘ogień bogów’ reprezentuje ich wiedzę i moc, a dokładnie to więź z czardrzewem daje zielonowidzowi.

Mit o morskim smoku również jest związany z czardrzewami, ponieważ łukowe filary z bladego kamienia znane jako Żebra Naggi to niemal na pewno skamieniałe czardrzewa, które po tysiącach lat zamieniają się właśnie w blady kamień. W trzeciej opowieści Szary Król wykonuje pierwszy longship (długi okręt) Żelaznych Ludzi z ‘twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem’. Imię Ygg to dość oczywiste nawiązanie do Yggdrasil, mitycznego drzewa świata, na którym oparte jest wiele aspektów czardrzew – a zatem, znów widzimy motywy związane z czardrzewami przewijające się w micie o Szarym Królu i pierwszych Żelaznych Ludziach. I rzeczywiście, istnieje dobra teoria – o której później porozmawiamy – spekulująca, że blade kamienne filary uznawane za klatkę piersiową morskiego smoka mogą tak naprawdę być odwróconym kadłubem dużego statku wykonanego z czardrzewa. Świat Lodu i Ognia sugeruje, że Szary Król zrobił dokładnie coś takiego – budował drakkary z czardrzewa.

A zatem… podczas naszego pierwszego wypadu w burzliwy świat teologii Żelaznych Ludzi wyjaśnimy dlaczego Morski Smok, piorun Boga Sztormów i inne elementy mitologii Szarego Króla zdają się odnosić zarówno do meteorów, jak i czardrzew. Choć brzmi to dość dziwnie, odpowiedź jest bardzo prosta i logiczna. Wyjawia również niezwykłą prawdę o Azorze Ahai, być może najważniejsze co Wam o nim powiedziałem, odkąd po raz pierwszy zdradziłem, że był ‘tym złym’, który zniszczył księżyc i wywołał Długą Noc. Ale na to będziecie musieli poczekać aż do końca odcinka 🙂.

To powiedziawszy, niech rozpocznie się to kompendium z czardrewna!


Morski Smok

Pierwszym do czego muszę Was przekonać jest to, że ‘morski smok’ jest tak naprawdę opisem uderzenia księżycowego meteorytu. W eseju Góra konta Żmija rozmawialiśmy już co nieco o piorunach, i z całą pewnością wrócimy do tego tematu, podobnie jak do motywu płonących drzew. Jednakże, już w kilku odcinkach wspomniałem mimochodem o ‘morskim smoku’, ale jeszcze nigdy nie podzieliłem się z Wami moją argumentacją i dowodami na poparcie tezy, że był on księżycowym meteorem – a zatem, zacznijmy właśnie od tego.

Wszystko zaczyna się od bardzo logicznego wniosku: jeśli mitologiczny motyw ‘smoków przybywających z księżyca’ naprawdę odnosi się do spadających meteorów, ‘morski smok’ to zapewne nic innego jak taki ‘smoczy meteor’, który wpadł do morza. Widzieliśmy, że Chińczycy śledzili komety przez tysiące lat i mają długą tradycję przedstawiania komet i spadających meteorów jako ziejących ogniem smoków… lecz nie są to po prostu stare dobre ogniste smoki jakie my znamy – Chińczycy zawsze opisują swoje jako wodne smoki i węże morskie. To niemal na pewno skutek tego, że starożytni mieszkańcy Państwa Środka mieli do czynienia z tsunami wywoływanymi przez lądowania owych ‘smoków’ w Oceanie Spokojnym. O morskim smoku Naddze napisano, że ‘w swym gniewie zatapiała całe wyspy’, co stanowi doskonały opis potężnych tsunami, które rzeczywiście towarzyszą oceanicznemu uderzeniu sporych rozmiarów meteoru.

W historii o Młocie Wód, która zapewne również opowiada o impakcie księżycowego meteoru, również pojawia się wątek zatapiania sporych połaci lądu: niegdyś całego, a obecnie złamanego Ramienia Dorne. Wspomniałem, że motyw młota Thora wywołującego błyskawice sugeruje, że istnieje powiązanie pomiędzy piorunem Boga Sztormów i Młotem Wód, podobnie jak wzmianki o zalaniu lądu pojawiające się w obydwu legendach. W czasie, gdy przyglądamy się tutaj motywowi morskiego smoka, zwracajcie uwagę na młoty i uderzające fale (ang. hammering waves, od hammer, czyli młot).

Prześledziwszy w poprzednich odcinkach symboliczny motyw ‘księżycowej (miesięcznej) krwi’, widzimy, że powodzie są jedną z głównych konsekwencji kataklizmu Długiej Nocy i eksplozji księżyca. Używając wyrażenia ‘księżycowa krew’ George w sprytnej grze słów nawiązuje do rzeczywistych powodzi Długiej Nocy. Księżyc powoduje powstawanie fal oceanu, i wywołuje¹ miesięczny cykl kobiety. To z tego powodu krew miesiączkowa jest nazywana ‘księżycową krwią’.

¹ przypis tłumacza: Badania naukowe nie wykazały związku pomiędzy księżycem (zmianą jego faz) i cyklem menstruacyjnym. To, że cykl trwa mniej więcej tyle czasu co miesiąc księżycowy jest obecnie uznawane za przypadek. Warto dodać, iż 28-dniowy cykl przytaczany w wielu publikacjach jest jedynie średnią statystyczną rzeczywistych jego długości u poszczególnych badanych osób. Na dodatek długość regulowanej hormonalnie fazy folikularnej (pęcherzykowej) cyklu może ulegać zmianie w zależności od warunków środowiska, stresu, przyjmowanych leków itd.

Autor sugeruje, że George R.R. Martin, tworząc wewnętrzną symbolikę swojej sagi, nawiązuje do istniejącego przez długi okres historii przekonania, że taki księżycowy wpływ istniał. Samo słowo ‘menstruacja’ pochodzi od łacińskiego mensis, miesiąc, związanego z greckim mene, księżyc. Również w języku polskim ‘miesiączka’ pochodzi od wyrazu ‘miesiąc’, dawnej nazwy Księżyca.

Zatem, czy istnieje lepszy sposób opisania śmierci księżycowej bogini, wywołującej powodzie, niż ‘księżycowa krew’. Na dodatek, zawiera w sobie zarówno aspekt wykucia Światłonoścy związany z ofiarą, jak i ten związany z reprodukcją – a wiemy, że obydwa są ważnymi częściami mitu Światłonoścy. Jest również nawiązaniem do opowieści o Mitrze zabijającym białego lunarnego byka, którego krew zalała cały świat, przemieniając go. Opis pokrytej zmarszczkami czarno-czerwonej stali Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu – ‘fal nocy i krwi bijących o jakiś stalowy brzeg’ – był tak naprawdę jedną z pierwszych wskazówek co do związanego z morskim smokiem aspektu Światłonoścy. Światłonośca był mieczem, który przyniósł ciemność (fale nocy) i fale powodzi wychodzące z kawałków utopionego księżyca (fale krwi). To właśnie pokazuje nam opis mieczy niegdyś będących Lodem Neda.

Prawdziwe znaczenie jest tutaj dość jasne – księżycowy meteor musiał uderzyć w Żelazne Wyspy lub w ich pobliżu, zatapiając ląd i zapewne powodując również jego zapadnięcie, jak w przypadku okolicy zamku Pyke. Pierwszy rozdział Theona w Starciu królów, w którym po raz pierwszy poznajemy Żelazne Wyspy, jest jednym z najbogatszych przykładów mitycznej astronomii w całej sadze. Opowiada swoją historię dość jasnym językiem, podczas gdy czerwona kometa wisi nad zamkiem w swoim typowo złowróżbnym celu:

Przylądek, na którym Greyjoyowie wznieśli swoją fortecę, wbijał się ongiś w trzewia oceanu niczym miecz, ale tłukące weń dzień i noc fale już przed tysiącleciami rozkruszyły go na drobne odłamki. Pozostały jedynie trzy nagie, jałowe wyspy oraz tuzin wyniosłych stert kamieni, które wynurzały się z wód niczym kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga, nie zważając na szalejące wokół gniewne, spienione fale.

The point of land on which the Greyjoys had raised their fortress had once thrust like a sword into the bowels of the ocean, but the waves had hammered at it day and night until the land broke and shattered, thousands of years past. – w oryginale użyte jest ważne dla proponowanej przez autora eseju symboliki słowo ‘hammered‘. Fale uderzały w przylądek jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat.

zamek Pyke jest częścią przylądka, który wbijał się w trzewia oceanu niczym miecz, a później został złamany. W eseju Tyrion Targaryen spędziliśmy sporo czasu przyglądając się złamanym mieczom, dochodząc do wniosku, że zdają się odnosić do rozpadnięcia się komety-Światłonoścy, a także do Ostatniego Bohatera, którego miecz został złamany. Pamiętacie to wszystko, prawda? Drudzy Synowie (Second Sons) mają na swych chorągwiach złamany miecz, ponieważ uderzenia meteorów rozświetliły niebo niczym drugie słońce (second sun)… miecz Neda, symbol Światłonoścy, został podzielony na dwie części… i tak dalej i tak dalej. W cytowanym powyżej fragmencie złamany miecz był tym, który został wbity w trzewia oceanu. To nasz zatapiający wyspy morski smok, wpadający do morza niczym miecz, w miejscu, gdzie fale uderzały o brzeg jak młoty.

One of the things HBO's Game of Thrones got very, very right: Castle Pyke

Jedna z niewielu rzeczy, które Gra o tron HBO zrobiła bardzo, bardzo dobrze: zamek Pyke. (fotos z serialu)

Sam zamek Pyke wydaje się być częścią ‘złamanego miecza’, o czym ten rozdział wspomina kilkakrotnie: ‘straszliwa, mroczna, odpychająca Pyke wznosiła się ponad tymi wyspami i kolumnami jakby była ich częścią’. W kolejnym akapicie opis Morskiej Wieży brzmi zupełnie jak opis Światłonoścy:

Na najdalszej wyspie, na samym końcu złamanego miecza stała wysoka i okrągła Morska Wieża, najstarsza część zamku. Stromą kolumnę, na której stała, na wpół przeżarły już nieuspokajające się ani na chwilę fale. Podstawa budowli była biała od odkładającej się soli, górna część zielona od porostów, które porastały ją gęstym dywanem, a wyszczerbione zwieńczenie czarne od sadzy pochodzącej z palonego co noc strażniczego ognia

W oryginale: the jagged black crown with soot from its nightly watchfire. Słowo crown, tutaj użyte jako ‘zwieńczenie bu.dowli’ oznacza również koronę.

Wyszczerbiona czarna czarna korona, na której nocą płonie ogień? No co ty nie powiesz. Przypomnijcie sobie, że złota korona noszona przez królów pierwotnie miała przedstawiać promienie słońca. W ten sposób oznajmiano, że król posiada władzę boga-słońca. Czarna korona odwraca taką symbolikę, być może sugerując mroczne słońce, lub kogoś kto wszedł w posiadanie boskiej mocy przemocą. Sami Żelaźni Ludzie noszą dwa rodzaje koron – koronę z drewna wyrzuconego na brzeg morza (driftwood crown) lub koronę z czarnego żelaza, taką o jakiej wspomina Balon Greyjoy. W Pieśni Lodu i Ognia odnajdujemy mnóstwo czarnych koron. Uważam, że wszystkie odnoszą się do motywu poczerniałego słońca lub słonecznego króla, który panuje bezprawnie – dokładnie tak jak Azor Ahai. Zatem, mamy tutaj czarną wieżę stojącą na złamanym mieczu, której zwieńczeniem płonąca czarna korona… no cóż, powiedzmy po prostu, że doskonale wiemy o kogo tutaj chodzi. Pojawiają się również sól i dym – sadza, która pociemniła szczyt wieży, i sól, która sprawia, że jej podstawa staje się biała. Odczuwam nieodparte pragnienie, by podkreślić, że kolory, które tutaj widzimy – biel, zieleń i czerń – odpowiadają barwom smoków Dany. No cóż, właśnie uległem temu pragnieniu.

Nie dalej jak dwa akapity dalej, pojawia się sama kometa, niesławny symbol Światłonoścy, by podpowiedzieć nam jakiego rodzaju smok-miecz wpada do morza:

Theon nigdy w życiu nie widział nic bardziej ekscytującego. Na niebie nad zamkiem, za rzadkimi, niesionymi silnym wiatrem chmurami widać było piękny czerwony ogon komety. Przez całą drogę z Riverrun do Seagardu Mallisterowie spierali się, co ona oznacza. To moja kometa – pomyślał Theon, wsuwając dłoń pod obszyty futrem płaszcz, by poczuć mieszek z impregnowanej tkaniny, który spoczywał bezpiecznie w kieszeni. W środku był list, który dał mu Robb Stark, papier wart koronę.

A zatem, mamy zamek z wieżą przypominającą Światłonoścę, który stoi na przylądku wbijającym się w trzewia oceanu niczym długi miecz lub morski smok… a tuż za nim, na niebie zawisła, na podobieństwo czerwonej flagi przyciągającej naszą uwagę, czerwona kometa, symbol Światłonoścy par excellence.

Dokładnie tak jak szczyt czarnej korony Morskiej Wieży, papier-korona (w oryginale pergamin) Theona zostaje spalony, gdy Balon od tak sobie ciska go do ognia, gdy otrzymuje go później w tym samym rozdziale. Pergamin ‘zwinął się, poczerniał i stanął w płomieniach’, co doskonale odpowiada zaokrąglonej Morskiej Wieży, z jej czarną koroną płomieni. W obu przypadkach mamy płonącą czarną koronę. ‘Korona’ Theona, która za niedługo spłonie, jest umieszczona w mieszku z impregnowanej skóry (w oryginale oilskin pouch), co być może symbolizuje czarny oleisty kamień (oily black stone) komety-Światłonoścy i księżycowych meteorów. Innymi słowy, symbolika tworzy obraz Theona jako człowieka z płonącą czarną koroną, do którego należy kometa-Światłonośca.

W zasadzie, istnieje jeszcze inna legenda Żelaznych Ludzi opowiadająca o tym w jaki sposób weszli w posiadanie ognia. Także ona doprowadza nas do wniosku, że ogniem, o którym jest mowa, był Światłonośca. Również ze Starcia królów:

– Co rano jest nowy dzień, a każdy taki sam jak poprzedni.
– W Riverrun powiedzieliby ci co innego. Mówią, że czerwona kometa jest zwiastunem nowej ery. Wysłannikiem bogów.
– Rzeczywiście jest znakiem – przyznał kapłan – ale od naszego boga. To płonąca żagiew, taka, jakie nosili nasi przodkowie. Płomień, który przyniósł z morza Utopiony Bóg. Zapowiada nadejście przypływu. Pora rozwinąć żagle i ruszyć świat z ogniem i mieczem, tak jak uczynił to on.

Czerwona kometa jest niczym płonąca żagiew (burning brand) i zapowiada nadejście wysokiej fali, przypływu, odnosząc się do zatapiających wyspy powodzi wywołanych przez uderzenie morskiego smoka – meteoru. Jest również zwiastunką czasu na wyruszenie w świat z ogniem i mieczem… a może raczej ‘ognistym mieczem’? Ciekawe jest to, że Utopiony Bóg przyniósł tę płonącą żagiew z oceanu – skąd w oceanie wziął się ogień? Wydaje mi się, że znamy odpowiedź – ognisty i gniewny morski smok, czyli kometa, był mieczem wbitym w trzewia oceanu, druzgocąc ląd. To doskonale pasuje do tego, co sami Żelaźni Ludzie mówią o sobie i swoim pochodzeniu: Żelazne Wyspy zostały nazwane na cześć swego ludu, który jest jak żelazo, a pochodzi z morza. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie, którzy wychodzą z morza z płonącymi żagwiami ruszą w świat z ogniem i mieczem. Jak zaczynamy dostrzegać, przynoszenie ognia z morza jest ważnym aspektem mitów Żelaznych Ludzi, począwszy od wspomnianego podania o Utopionym wynoszącym płonącą żagiew z oceanu.

Co do płonącej żagwi, Aeron bezpośrednio porównuje ją tutaj do czerwonej komety – ale tak naprawdę, istnieje również inna scena, w której płonąca żagiew jest użyta jako symbol ognia upadłej gwiazdy, która jest Światłonoścą. Oto fragment rozdziału Jona ze Starcia, gdzie Jon i Kamienny Wąż przygotowują się do wspinaczki na przełęczy w Zamarzniętych Kłach.

Widzieli w nocy ognisko, które lśniło na stoku góry niczym spadła na ziemię gwiazda. Jego blask był czerwieńszy od światła innych gwiazd i nie mrugał, choć czasami rozjarzał się jasno, a czasami przygasał do słabej, ledwie widocznej iskry. {…}

– Wilk zostanie z nami – rozkazał Qhorin. – Bladą sierść łatwo dostrzec w świetle księżyca. – Zwrócił się w stronę Kamiennego Węża. – Kiedy będzie po wszystkim, rzuć na dół płonącą żagiew. Gdy tylko ją zobaczymy, wdrapiemy się do was.

‘Kamienny wąż’ rzuci w dół płonącą żagiew, gdy wdrapie się dość wysoko, by sięgnąć jarzącącego się bardzo jasno czerwonego ognia upadłej gwiazdy zawieszonego nocą na wysokiej przełęczy. Zrozumiałem, sir. Przy okazji, dodam ‘kamiennego węża’ do mojej stale powiększającej się listy metafor komety (ta tutaj to jedna z moich ulubionych).

Spoglądając na najważniejsze wydarzenia tego rozdziału, widzimy, że kamienny wąż (kometa) zderza się z ogniem czerwonej gwiazdy (ognistym księżycem), leje się krew (przy ogniu siedzą trzy osoby, symbolizujące trzy smocze meteory), symbol Azora Ahai odrodzonego – Jon Snow – ma scenę wykucia Światłonoścy z pocałowaną przez ogień księżycową dziewicą Ygritte, a potem z nieba spada płonąca żagiew. Symbolizuje ona smocze meteory, które spadły z księżyca. Jeden z nich stał się morskim smokiem, który wbił się w morskie trzewia na Żelaznych Wyspach. A zatem, widzimy, że opowieść o Szarym Królu władającym ogniem morskiego smoka jest tym samym co mit o Utopionym Bogu przynoszącym płonącą żagiew z morza – to ta płonąca żagiew jest ogniem morskiego smoka. Jeszcze lepiej, jeden z dzikich siedzących przy ognisku usiłuje użyć stojącej w ogniu żagwi jako broni przeciwko Jonowi, tworząc powiązanie pomiędzy symbolem płonącej żagwi i motywem ognistego oręża wykonanego z upadłej czerwonej gwiazdy.

Tak właściwie, kim jest Utopiony Bóg? Pamiętając o tym, że księżyc jest boginią, ‘żoną słońca’, można stwierdzić, że kawałki księżyca, które zatonęły w morzu jako morskie smoki, byłyby fragmentami utopionej bogini. Innymi słowy, tak naprawdę morskim smokiem jest tutaj Utopiona Bogini, nie utopiony bóg. Utopiona Bogini jest tym ogniem pochodzącym z czerwonej gwiazdy, który wpadł do morza, Morskim Smokiem, Lewiatanem. Jeszcze inaczej, Utopiona Bóg jest księżycowym meteorem, morskim smokiem, a przez to utopioną boginią. Ogień, który Utopiony przyniósł z morza jest wynaturzoną magią ognia księżycowych meteorów, ogniem bogów znanym jako Światłonośca.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że wydaje mi się, że to wszystko ma również dosłowne znaczenie – sugeruję, że odnosi się to wydobycia i wykorzystania materiału pochodzącego z meteorytu (morskiego smoka) przez Żelaznych Ludzi. Według mojej teorii, Tron z Morskiego Kamienia jest fragmentem księżycowego meteorytu, który ponoć został znaleziony na brzegach Starej Wyk przez pierwszych ludzi, którzy przybyli na Wyspy. Możliwe, że jest pozostałością większego meteorytu, z którego wytopiono żelazo meteorytowe , by wykonać broń.

Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że płonące żagwie, takie jak ta, którą Utopiony Bóg przyniósł z morza, są płonącym drewnem – a stojące w płomieniach drzewo reprezentuje ogień bogów w micie o Szarym Królu i gromie Utopionego. Płonąca żagiew jest zatem związana z motywem ognia bogów na trzy sposoby: jest płonącym drewnem, jest bezpośrednio porównana do czerwonej komety, i to właśnie pod jej postacią Utopiony przyniósł z morza ogień, przez co stała się ogniem morskiego boga. Przypomnijcie sobie, że kolumny przylądka, złamanego miecza, na którym stoi Pyke, są opisane jako filary świątyni morskiego boga.

Składając wszystko w jedno, mamy serię mitologicznych metafor, zarówno w tekście fabularnym sagi, jak i w legendach Żelaznych Ludzi, które wydają się opisywać meteor uderzający w morze w pobliżu Żelaznych Wysp w czasie Długiej Nocy, czego skutkiem były śmiercionośne powodzie. A zatem, patrzcie i podziwiajcie: w każdym z fragmentów dotyczących przybycia Theona na Pyke, które przytoczyliśmy powyżej, mamy mnóstwo odniesień do zatapiających wyspy fal, a także ‘uderzania młotem’, co przywodzi na myśl Młot Wód. Widzieliśmy, że w opisie złamanego miecza przylądka ‘fale uderzały jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat’, a ‘gniewne, spienione fale szalały’ pomiędzy szczątkami półwyspu, które są jak ‘kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga’. Widzieliśmy również, że ‘stromą kolumnę’ na której stoi Morska Wieża ‘na wpół przeżarły nieuspokajające się ani na chwilę fale’. Mógłbym zacytować jeszcze kilka fragmentów, ale sądzę, że wiecie o co mi chodzi.

Czy gniewne fale, które poczyniły tak ogromne zniszczenia w zamierzchłej przeszłości mogły być wywołane przez upadek morskiego smoka do morza? Czy chodzi tu o to samo wydarzenie, które zostało zapamiętane jako Młot Wód, druzgocący ląd i zatapiający wyspy? Oto Aeron Mokra Czupryna, z Uczty dla wron:

Z zewnątrz dobiegał go przebijający się przez chrapanie jego utopionych i zawodzenie wichru łoskot fal, uderzenia młota jego boga wzywające go do boju.

Te same fale, które uderzały ‘jak młoty’ w przylądek Pyke, są tutaj opisane jako młot boga. Powiedziałbym, że to sam morski smok, upadła księżycowa bogini, był młotem, który zdruzgotał ziemię i przywołał fale powodzi. To doskonały odpowiednik Młota Wód zatapiającego i łamiącego Ramię Dorne. Morski smok, młot-meteor, jest również piorunem Boga Sztormów, co świetnie pasuje do Thora jako bóstwa burz, który ciska gromami ze swojego młota. I znów dochodzimy do wniosku, że zarówno młot bogów, jak i zatapiający wyspy morski smok oraz piorun Boga Sztormów odnoszą się do tej samej rzeczy: uderzenia księżycowych meteorów.

Pozwólcie, że powtórzę to jeszcze raz: chociaż wygląda na to, że opowieść o Młocie Wód odnosi się to uderzenia w Ramię Dorne, podczas gdy mity o morskim smoku i piorunie zdają się opowiadać o uderzeniach w same Żelazne Wyspy lub ich okolice, oba meteory pochodziłyby z tej samej księżycowej eksplozji. Z tego powodu George zdecydował się poprzeplatać razem wszystkie symbole księżycowych meteorów. A zatem, mity Żelaznych Ludzi zawierają mnóstwo nawiązań do młotów, zaś sceny w scenach Młota Wód widzimy smoki, włócznie, błyskawice i tak dalej.

Doskonałym przykładem tego rodzaju paraleli pomiędzy różnymi mitami opowiadającymi o meteorach są ‘fale nocy i krwi’, które zdają się uderzać o stalowe brzegi Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu. Pyke stoi na przylądku, który jest ‘złamanym mieczem’, który obmyła powódź księżycowej krwi morskiego smoka. Podobnie, miecze powstałe z podzielenia – albo złamania – miecza Neda są obmywane przez fale krwi. Powódź krwi morskiego smoka nadeszła podczas Długiej Nocy, a miecze Neda mają również fale nocy, symbolizujące właśnie Długą Noc. Z kolei Aeron postrzega łoskoczące fale rozbryzgujące się na brzegu jako młot swego boga, tworząc obraz boskiego młota łomoczącego stal złamanego miecza, przylądka na Żelaznych Wyspach. Ten ląd podobny do złamanego miecza wbija się w trzewia oceanu – a wbijanie ‘mieczy’ w ocean to sposób na otrzymanie uderzających jak młoty fal morskiego smoka, fal księżycowej krwi, które przybyły podczas Długiej Nocy – innymi słowy, fal krwi i nocy, które widzimy na Wiernym Przysiędze i Wdowim Płaczu. Jeśli wrócimy myślą do miecza Neda, możemy sobie przypomnieć, że w Grze o tron widzieliśmy jak został zanurzony w czarnych jak noc wodach stawu w bożym gaju Winterfell, gdy ostrze wciąż pokrywała krew pochodząca z egzekucji mającej miejsce na początku książki. Powstały wówczas miniaturowe fale nocy i krwi.

Motyw boskiego młota jako tego, co miażdży Żelazne Wyspy jest podkreślany w całym rozdziale Theona przez nawiązania do ataku Roberta Baratheona na Pyke podczas Buntu Greyjoyów. Jak już wcześniej wspomniałem, król Robert i jego młot bojowy są dość oczywistą manifestacją Thora i jego młota Mjolnira, zaś cały szturm na Żelazne Wyspy to odegranie na nowo uderzenia gromu Boga Sztormów, czyli lądowania morskiego smoka i Młota Wód.

Gdy wreszcie dotarli do Pyke, nadciągał już zmierzch. Ciemny sierp kamiennych murów łączył ze sobą dwa urwiska. W samym jego środku znajdowała się brama, a po obu jej stronach po trzy kwadratowe wieże baszty. Widać jeszcze było blizny pozostawione przez kamienne pociski katapult Roberta Baratheona. Na ruinach starej południowej wieży postawiono nową. Jej szare kamienie były odrobinę jaśniejsze i nie pokryły ich jeszcze plamy porostów. Tam właśnie Robert zrobił wyłom w murach i wdarł się do środka po gruzach i trupach z młotem w dłoni i Nedem Starkiem u boku. Theon przyglądał się temu z bezpiecznej Morskiej Wieży. Do dziś widywał czasem w snach pochodnie i słyszał głuchy łoskot walących się murów.

Mury Pyke z ciemnego kamienia są nazwane sierpem (w oryginale półksiężycem, crescent), co przywodzi na myśl sierp księżyca, który został złamany, by utworzyć meteor-morskiego smoka. Przypomina również całą symbolikę związaną z sierpem (jako narzędziem), zakrzywionym nożem oraz półksiężycem. Robert ciskał w ten półksiężyc kamieniami, po czym wdarł się do środka ze swoim młotem bojowym. Theon wspomina o głuchym łoskocie (w oryginale grzmocie, thunder), pokazując nam motyw gromu idący w parze z młotem Króla Burzy Roberta.

Okazuje się, że podczas Bitwy o Pyke na miejscu znajdował się również płonący miecz, kontynuujący wzór przeplatania młotów z motywem płonącego miecza! Jak mówiłem, cała paczka została zaproszona. Oto Gendry rozmawiający z Aryą w Nawałnicy mieczy:

– Uwielbiał uczty i turnieje. Dlatego król Robert tak bardzo go lubił. I ten Thoros był odważny. Gdy uczyniono wyłom w murach Pyke, on pierwszy wpadł do środka. Walczył jednym z płonących mieczy i za każdym uderzeniem podpalał żelaznych ludzi.
– Chciałabym mieć płonący miecz.
Aryi przychodziło do głowy mnóstwo ludzi, których chętnie by podpaliła.

Żelaźni Ludzie byli podpalani przez płonący miecz, ten który przebił się przez wyłom w półksiężycu ciemnego kamienia, u boku grzmiącego młota. Oto nasz morski smok-meteor, ‘przynoszący Żelaznym Ludziom ogień’, dokładnie tak jak Szary Król wchodzący w posiadanie ognia morskiego smoka. ‘Podpalanie Żelaznych Ludzi’ służy za świetną metaforę dawania im ognia, w tym przypadku ognia pochodzącego z płonącego miecza będącego na służbie Króla Burzy. Płonący miecz stanowi również paralelę dla gromu Boga Sztormów, który przyniósł Szaremu Królowi ogień.

Oddalając się od rozdziału Theona ze Starcia, odnajdujemy kolejne potwierdzenie tego, że motyw fal uderzających jak młoty może być powiązany z morskim smokiem – w Uczcie dla wron Aeron modli się do Utopionego Boga w takich słowach:

Mój Boże – modlił się w duchu. – Przemów do mnie w łoskocie fal i powiedz mi, co powinienem uczynić. Kapitanowie i królowie czekają na twoje słowo. Kto będzie naszym królem w miejsce Balona? Zaśpiewaj do mnie w języku lewiatana, żebym mógł poznać jego imię. Wyjaw mi, o panie pod falami, kto ma siłę potrzebną, by walczyć ze sztormem na Pyke?

Wyraz ‘lewiatan’ ma wiele znaczeń. Może odnosić się do jakiegokolwiek dużego stworzenia morskiego, zwłaszcza wielorybów. Czasami ludzie pokaźnych rozmiarów są drwiąco nazywani lewiatanami. Na przykład, Leniwy Leo Tyrell nazywa Sama ‘szarym lewiatanem’, podczas gdy yunkijski handlarz niewolników Yezzan jest nazywany ‘żółtym lewiatanem’. Jednakże, w rzeczywistości lewiatan jest bardzo dobrze znanym mitologicznym potworem morskim, o bardzo szczegółowym opisie: jest to potworny, wielogłowy smok morski. Zgadza się, mówimy o mającym wiele głow, ziejącym ogniem smoku, który zamieszkuje w oceanie – prawdziwym morskim smoku. A zatem, gdy Aeron modli się do Utopionego Boga, by przemówił do niego w języku lewiatana, tak naprawdę jest to po prostu kolejna wskazówka, że to właśnie Utopiony jest zatapiajacym wyspy morskim smokiem, zaś bijące jak młoty fale są wywoływane przez morskiego smoka. Językiem morskiego smoka jest powódź, będąca tym co uderza w ląd niczym młot i zatapia go.

Szukając definicji słów, które oznaczają morskiego potwora, powinniśmy pokrótce omówić imię, które George nadał morskiemu smokowi – Nagga. Choć wyraz ‘nagga’ stał sie dość powszechnym w wielu światach fantasy określeniem węża, tak naprawdę jest bardzo konkretnym terminem. W wedyjskim sanskrycie ‘naga’ oznacza ‘kobrę’ i jest tym samym słowem, którym określa się szczególny typ bóstwa lub istoty, która przyjmuje postać wielkiego węża – zazwyczaj kobry królewskiej (która naturalnie występuje w Indiach), choć czasem mogą być to również inne gatunki węży. W Mahabharacie nagi są istotami posiadającymi tak ludzkie jak wężowe cechy.

Mit o nadze ewoluował, podróżując z Indii w inne regiony, zatem w okolicznych mitologiach możemy zobaczyć jego inne formy, zazwyczaj różne wariacje na temat człowieka-węża. W opowieściach hinduskich nagi są raczej duchami przyrody, które mogą przynosić urodzaj, a czasami powodzie i burze. Co najważniejsze, posiadają również eliksir nieśmiertelności – innymi słowy, ogień bogów. W mitologii buddyjskiej historia o naddze została połączona z mitami o mądrych smokach i ludziach-smokach. Często przedstawia się ją jako człowieka, nad którym znajdują się liczne głowy smoków lub węży, choć bywa i tak, że jest po prostu wielogłowym wężem lub smokiem. Nacisk jest tu kładziony na transcendentną istotę, która posiadła wiedzę niebios i osiągnęła oświecenie, które jest w szczególności związane ze smoczym ogniem. Istnieją również wersje naggi z Laosu, Tajlandii, Jawy i Indonezji, a wiele z nich jest powiązywanych z jeziorami, rzekami lub oceanami. Jednak moją ulubioną jest legenda o nagach z Kambodży: były uważane za gadzią rasę rządzoną przez króla Kaliya, który władał rozległym imperium lub królestwem w regionie Oceanu Spokojnego, dopóki Garuda – podobna do feniksa inkarnacja Wisznu – nie wygnał ich do Indii. Córka tego podobnego do jaszczurek ludu poślubiła bramina z Indii, a z ich związku wyrósł naród kambodżański. Z tego powodu ludzie z Kambodży mają powiedzenie, które znaczy ‘zrodzony z naggi’.

Gdybyśmy mieli w jakiś sposób podsumować liczne motywy i koncepcje do których George może nawiązywać nazywając swojego morskiego smoka ‘Naggą’, na naszej liście znalazłyby się: istoty, które są jednocześnie wężem i człowiekiem (a nawet smokiem i człowiekiem), wielogłowe węże i smoki, istoty posiadające wiedzę i ogień bogów, będące często związane z wodą. Wydaje mi się, że można łatwo dostrzec, że większość z tych motywów pasuje do osobistej smoczej mitologii George’a. To zachęca nas do powiązania morskiego smoka z resztą jego smoczych opowieści – Azorem Ahai, trójgłowym smokiem, ludźmi, którzy są krwią smoka – i tak dalej i tak dalej.

Następnie chciałbym skierować naszą uwagę na lewiatana, którego głosu Aeron nasłuchiwał w uderzających jak młoty falach, a także do występujących w naszym świecie mitów o zabiciu smoka, w rezultacie czego ma miejsce przemieniający świat potop.


Język Lewiatana

‘Lewiatan’ to hebrajskie słowo znaczące ‘poskręcany, pozwijany’ (twisted, coiled) lub ‘ten, którego ciało jest pofałdowane’, co odnosi się do sposobu w jaki węże zwijają i wyginają swoje ciała. Biblijny morski potwór lewiatan był najprawdopodobniej oparty na podobnych, starszych motywach z tego regionu, w szczególności smokach ‘oceanu chaosu’, Tiamat i Lotanie (albo jego greckich inkarnacjach, Ladonie i Hydrze). Wszystkie te monstra zostały zabite, w wyniku czego miała miejsce jakaś twórcza przemiana świata, której zazwyczaj towarzyszyły powodzie i burze. Legenda o zatapiającym wyspy morskim smoku Naddze i jego powiązania z mitami o upadłej księżycowej dziewicy, które śledziliśmy w poprzednich odcinkach, doskonale pasowałyby do tej mitologicznej rodziny, zawierającej długą listę mitów o smokobójstwie i przemieniających świat kataklizmach. Z tego powodu jestem przekonany, że spojrzenie na nie w tym kontekście jest właściwe.

Co do biblijnego lewiatana, prawdziwego smoka morskiego, możemy przeczytać, że na początku Yaweh (który pierwotnie był bogiem burz, podobnym do kananejskiego Yamma) stworzył dwa lewiatany, lecz samicę zabił, zaś samca wykastrował. Jako że mamy jeden księżyc, który w chwili śmierci wydał na świat smoki, i drugi, który przetrwał do dnia dzisiejszego, dostrzeżenie tutaj jakiegoś powiązania staje się kuszące. W wielu z tych mitów jedno smokobójstwo miało miejsce kiedyś w przeszłości, a kolejne takie wydarzenie ma – według przepowiedni – dopiero mieć miejsce… dokładnie tak jak w legendzie o księżycowych smokach z Qarthu, opowiadającej o drugim księżycu, który uległ zniszczeniu w przeszłości, oraz ocalałym księżycu, który w przyszłości ma pęknąć. Nie chciałbym zdradzić teraz całej tajemnicy, ale istnieją rzeczy mogące być zapowiedziami (foreshadowingiem) tego, że czerwona kometa powróci i rozbije zachowany dotąd księżyc. W ten temat zagłębimy się po rozpoczęciu nadchodzącej serii pod tytułem Księżyce Lodu i Ognia.

Zniszczenie Lewiatana, grafika Gustave’a Dorégo z 1865 roku (Wikimedia Commons)

Jeszcze bardziej interesującym jest powiązanie pomiędzy skórą lewiatana i przynoszeniem światła: Yaweh wykonał ze skóry zabitej samicy lewiatana materiał dający światło, co dość dobrze odpowiada teorii, według której miecz Światłonośca został wykonany z księżycowych meteorytów. Przypomina się również Szary Król budujący swój dwór ze szkieletu morskiego smoka. Ponoć przy końcu czasu Yaweh wykona ze skóry samca lewiatana jaśniejące sklepienie dla całego nieba, co pokazuje nam motyw ‘smokobójstwa, które dopiero ma nadejść’, do którego przed chwilą się odnosiłem.

George zdaje się nawiązywać do tych koncepcji, lecz zmienia niektóre aspekt – tak, jak to zawsze czyni ze swoimi inspiracjami. Gdy morski smok zostaje zabity, niebo spowija ciemność, nie jasno, a ciało zabitego potwora wydaje się pić światło, zamiast je oddawać, tak jak to ma miejsce w przypadku biblijnego lewiatana.

Wracając do motywu lewiatana lub morskiego smoka zabijanego, by miała miejsce jakaś znaczna przemiana świata, spójrzmy raz jeszcze na mitologię perską i wedyjską. Widzieliśmy, że spora część mitologii otaczającej Światłonoścę jest zaczerpnięta z perskiego zaratusztrianizmu, a także rzymskiego mitraizmu, z kolei ten był – przynajmniej częściowo – oparty na perskich wierzeniach dotyczących Mitry (istnieje jednak pomiędzy nimi wiele istotnych różnic i badacze nie są zgodni co do stopnia powiązań). Swobodny przekład ‘Azora Ahai’ jako ‘ognistego smoka’ bierze się z awestyjskich (język ten jest starszą formą perskiego) oraz wedyjsko-sanskryckich rdzeni. W tym miejscu chciałbym nieco wyjaśnić coś, co w pierwszym eseju było pewnego rodzaju nadmiernym uproszczeniem.

Średnioperskim słowem oznaczającym ‘ogień’ jest ‘ādur‘, podczas gdy awestyjska forma to ‘ātar’, zaś współcześnie wyraz ten ma postać ‘āẕar’. To stąd bierzemy podobieństwo pomiędzy ‘Azor’ i ‘ogień’. Tymczasem ‘aži‘ to awestyjskie słowo oznaczające węża lub smoka. Na przykład, w mitologii zaratusztriańskiej występuje zły trójgłowy smok (być może smok-człowiek, opowieści nie są co do tego zgodne) nazywany Aži Dahāka – czasem również ‘Aždaha’ – który jest skuty, lecz przepowiednia głosi, że przy końcu świata wyswobodzi się i spustoszy ziemię, w stylu Lwa Nocy. Innym smokiem usilnie potrzebującym smokobójcy jest Aži Sruuara, jadowity rogaty smok. ‘Aži’ jest wyrazem pokrewnym dla ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, który również znaczy ‘wąż’, a niekiedy ‘smok’. Jest również imieniem wielkiego złego węża-smoka z Rygwedy, którego zazwyczaj nazywa się Vritra (Wrytra), ale bywa również nazywany ‘Ahi’. Tego właśnie węża musi zabić heros Indra, zaś czyn ten wyzwala globalną powódź. Rygweda wspomina również o ‘smoku z głębin’, zwanym ahi budhnya, który ponoć zamieszkuje dna niebiańskich rzek.

Podsumowując kwestię naszego swobodnego przekładu ‘Azora Ahai’, wyraz ‘Azor’ jest podobny do staroperskich i irańskich słów oznaczających ‘ogień’, zaś ‘Ahai’ jest bardzo podobne do słowa ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, o znaczeniu ‘smok’ lub ‘wąż’. Awestyjską formą ‘ahi’ jest ‘azi, co przypomina nam ‘az-‘ w ‘Azor’.

Teraz przyszedł czas na ognistego smoka Gōčihra z astrologii zaratusztriańskiej i manichejskiej. Manicheizm był wysoce dualistyczną religią, która pojawiła się około roku 200 naszej ery w Persji i była po części oparta na Księdze Enocha. Miał wiele wspólnego z wczesnym gnostycyzmem chrześcijańskim u późniejszymi gnostyckimi wierzeniami katarów z południowej Francji. To właśnie katarzy są kolejną inspiracją do której George R.R. Martin się przyznał. Manichejska kosmologia opowiada o dwóch smoczych monstrach, będących wrogami słońca, księżyca i gwiazd, Gōčihrze i Mūšparīgu, którzy zostali przykuci do słońca, co uniemożliwia im dokonywania zniszczeń. Zostali umieszczeni po przeciwnych stronach nieba, gdzie muszą obracać kołem niebios. Mūšparīg bywa opisywany jako demon odpowiadający za zaćmienia księżyca, które są oczywiście znane jako ‘krwawe księżyce’, podczas gdy Gōčihr wydaje się być związanym tak z gwiazdozbiorami jak z kometami. Przytoczę tutaj zamieszczony w Encyclopædia Iranica fragment streszczenia tekstu pod tytułem Bundahišn, będącego kompilacją zaratusztriańskiej kosmologii zaczerpniętej z dwóch starszych kodeksów z VIII i XIV wieku naszej ery.

Przy końcu czasu Gōčihr spadnie na ziemię, którą przerazi niczym wilk owce, po czym ogień jego i nimb stopią metal Šahrewara na pagórkach i w górach, i w ten sposób powstanie rzeka płynnego metalu niezbędna dla oczyszczenia ludzkości. Na koniec, po tym jak sam Ohrmazad zejdzie w dół na ziemię, by odesłać Āza i Ahrimana z powrotem w Ciemność skąd przybyli, wąż Gōčihr płonie w stopionym metalu, i nieczystości Piekła płoną, i Piekło staje się czyste. (Bundahišn TD1, pp. 193.11-16, 195.17-196.2; TD2, pp. 225.3-8, 227.12-15; tr. Anklesaria. pp. 288-91; tr. West, pp. 125f., 129)

Jak już wspomniałem, tak naprawdę Gōčihr nie jest smokiem, lecz kometą – lub innymi słowy: gwiazdą, która spadła ze swego gwiazdozbioru na ziemię. Pamiętacie jak powiedziałem, że wiele ludów na całym świecie wyjaśniało komety i meteory jako ogniste smoki, prawda? No cóż, oto jeden z doskonałych tego przykładów. Kometa-smok spada z nieba i topi metale ziemi, by ją oczyścić – a to wpasowuje się w ciąg mitów o smokach zabijanych, by przemienić świat przy pomocy powodzi, a także odpowiada naszej teorii dotyczącej Długiej Nocy. Uderzenie przemieniającej świat komety powiązane z rzekami stopionego metalu musi przypominać nam o Światłonoścy wykonanym z księżycowych meteorów-smoków, a także o tym, że George czasem przedstawia nawałnicę spadających gwiazd jako falę krwi na niebie – fale ‘krwawiących gwiazd’ lub ‘krwawników’. Z kolei motyw dwóch smoków przykutych do słońca przywodzi na myśl nasz pomysł według którego kometa orbitująca wokół słońca uległa rozdzieleniu na dwie części, tworząc dwie smocze komety. Na dodatek to, że jeden z tych manichejskich niebiańskich ognistych smoków powoduje zaćmienia tego czy innego rodzaju przyciąga moją uwagę. Moim celem nie jest powiedzenie ‘ha ha, George wziął to wszystko z opowieści o Gōčihrze! Rozwiązałem całą zagadkę!’ – lecz raczej wskazanie, że powiązywanie uderzeń komet z zabijaniem smoków i zmieniającymi oblicze świata kataklizmami jest tradycją, w której George bierze udział dzięki swojemu własnemu mitotwórstwu. Mówi w powszechnym języku mitów i buduje na fundamencie już istniejącej symboliki.

Oczywiste echa opowieści o Gōčihrze możecie dostrzec w micie Tauroktonii, czyli zabicia przez Mitrę białego lunarnego byka, który był jego częścią. Zapewne już go znacie – Mitra składa w ofierze białego byka, po czym jego krew obmywa cały świat, rozpoczynając odnowienie życia. Jedną z różnic pomiędzy rzymskim mitraizmem i jego perskimi przodkami jest to, że w mitach perskich smoki są prawie zawsze złe, podczas gdy mitraizmie nie zawsze się tak dzieje. W Tauroktonii to biały byk odgrywa rolę zabitego smoka, ale byk jest przyjacielem Mitry, podczas gdy smoki były postrzegane jako źródło wiedzy i oświecenia przez zainicjowanych adeptów misteriów mitraickich – tak byli nazywani rzymscy wyznawcy tej tajemniczej religii.

Jednym z celów wspominania o tych wszystkich sprawach jest dojście do jednego z powszechnych i uniwersalnych mitów, które znajdujemy od Bliskiego Wschodu po Indie – a jest nim zabicie smoka w celu przemienienia świata. Najstarszą wersją tej opowieści może być babiloński mit o Tiamat i Marduku, o którym wspomniałem na początku tego rozdziału. Tiamat była symbolem chaosu pierwotnego stworzenia, występująca na początku jako jaśniejąca bogini-matka ucieleśniająca kobiecość. Jednak gdy własne dzieci zabiły jej męża, przybrała postać potwornego morskiego smoka, po czym zabił ją Marduk, który użył jej podzielonego ciała, by uformować niebiosa i ziemię. Tiamat wydała również na świat smocze dzieci, monstra posiadające truciznę zamiast krwi. Opowieść o Yawehu zabijającym lewiatana jest uważana za wersję tego babilońskiego mitu, i z całą pewnością są one podobne.

Sugerowałbym, że wszystkie te mity o smokobójstwie – a wiele z nich wywodzi się od innych – zawierają te same koncepcje i motywy: śmierć i wskrzeszenie oraz przemieniające świat ziemskie i niebiańskie katastrofy ucieleśniane jako gniew smoków i morskich smoków.

Wiele podobieństw i paralel dostrzegamy w martinowskiej wersji tego mitu – morskiego smoka, który stwarza lub zmienia świat, smoka, którego zabicie daje twórczy skutek, istotę będącą matką smoków i tak dalej. Tak naprawdę Marduk był bogiem burz, tak jak Yaweh – widzimy zatem, że bóg burz lub sztormów zabijający morskiego smoka ma wiele mitologicznych precedensów. Przypomina się Robert Baratheon zabijający Rhaegara na rzece Trident – scena którą już kilkakrotnie analizowaliśmy – dająca nam wcielenie nordyckiego boga burz zabijającego czarnego smoka, który wpada do wody. Mamy również młoty i spadające rubiny, które lśniły jak ogniki. Zabicie smoka i jego rodu zapoczątkowało nową dynastię, zaś król Robert rządził w czasie lata obfitości i urodzaju.

‘Bitwa nad Tridentem’ autorstwa Justina Sweeta

W micie Żelaznych Ludzi Bóg Burz ciska gromem – księżycowym meteorem – podczas gdy Szary Król Zabija morskiego smoka (meteora), ale przez to, iż obydwa mity odnoszą się do zabicia księżyca i uderzania młotem w jego meteory-dzieci, koniec końców to ten sam czyn. Zabicie morskiego smoka (a dokładniej księżyca, który staje się morskim smokiem) i miotanie w dół boskim gromem są tym samym. Podobnie rzecz ma się z machaniem młotem bogów. Chodzi o to, że wszystkie te westeroskie opowieści wywodzą się od mitów o zabijaniu smoków z prawdziwego świata – a w wielu z nich to król lub bóg burz jest tym kto zabija smoka.

Jako dalszą lekturę polecam świetną analizę motywu smoka w perskiej mitologii z Encyclopædia Iranica. Link kieruje do jej wpisu dotyczącego terminu aždaha. Słuchacze podcastu mogą go znaleźć w tekstowej wersji tego odcinka na mojej stronie internetowej.

A teraz czas na wyśmienity cytat wspominający o lewiatanach, który zachowałem aż do tej pory. Pokazuje nam władającego młotem Króla Burz Roberta tworzącego martwe lewiatany. Oto fragment pierwszego rozdziału Theona w Starciu królów, z którego czerpaliśmy już wcześniej. Pojawiają się w nim liczne odniesienia do Roberta szturmującego Pyke. Gdy Theon płynie do Pyke, mija ruiny Lordsportu – wówczas czytamy następujące zdania:

Gdy po raz ostatni widział tę osadę, była tylko dymiącym pustkowiem. Szkielety spalonych drakkarów i roztrzaskanych galer leżały na kamienistym brzegu niczym kości martwych lewiatanów, a z domów zostały jedynie zburzone mury i wystygłe popioły. Po dziesięciu latach nie było już widać wielu śladów wojny. Prostaczkowie postawili nowe chaty, używając kamieni ze starych, a na dachy nacięli świeżej darni. Nieopodal przystani pojawiła się nowa gospoda, dwukrotnie większa od starej. Jej parter zbudowano z kamienia, a dwa piętra były drewniane. Stojącego septu jednak nie odbudowano. Tam, gdzie kiedyś stał, zostały jedynie siedmioboczne fundamenty, Najwyraźniej wściekłość Roberta Baratheona skutecznie zniechęciła żelaznych ludzi do nowych bogów.

Theona bardziej od bogów interesowały statki.

Pamiętacie jak powiedziałem Wam, że kości Naggi mogą tak naprawdę być kadłubem odwróconego okrętu z czardrzewa? Cóż, mamy tutaj bezpośrednie porównanie pomiędzy drewnianymi statkami i morskimi smokami – spalone i roztrzaskane okręty są porównane do kości martwych lewiatanów. Theon myśli o tych lewiatanch jako szkieletach martwych wielorybów, ale ukryta wskazówka dotyczy lewiatana jako morskiego smoka. Wkrótce po tym Theon porównuje okręty do bogów, domykając krąg i stawiając nas znów przed motywem lewiatana jako upadłego boga lub bogini. Za niedługo zajmiemy się ‘morskim smokiem jako statkiem’, ale na razie odłóżmy ten temat na bok.

Rozejrzyjmy się w miasteczku ‘Lordsport’, zaczynając od nazwy. (Dosłownie ‘pański port’, w języku angielskim LORD bywa również używane w odniesieniu do Boga, podobnie jak polskie Pan). To miejsce, gdzie bóg przybywa do portu. To nasza bogini, morski smok, przynosząca swój niebiański ładunek. W swej naturze, nazwa ta jest podobna do ‘Królewskiej Przystani’, która symboliczne odnosi się do lądowania króla Azora Ahai odrodzonego, księżycowego meteoru. Podobnie wygląda sprawa ‘Lordsportu’ – istnieje jednak możliwość, że ta nazwa jest bardziej dosłowną aluzją, ponieważ podejrzewamy, że na Żelaznych Wyspach rzeczywiście wylądował meteor.

Co się tyczy Króla Burzy Roberta Baratheona, wylądował w tym właśnie miejscu, ze swoim młotem i furią, zamieniając miasteczko w coś co Theon zapamiętał jako ‘dymiące pustkowie’ pełen porozrzucanych kości morskiego smoka. Tym atakiem Robert odgrywa na nowo opowieść o Młocie Wód, uderzenie pioruna Boga Burz (zapalając drewniane okręty zamiast drzew) i zabijając morskiego smoka (zostawił po sobie spalone kości lewiatanów). Jeśli dorzucimy odniesienia do tej bitwy, które odnajdujemy w innych miejscach, mamy młot druzgoczący półksiężyc z ciemnego kamienia oraz Thorosa przedzierającego się przez wyłom ze swoim płonącym mieczem – co znów daje pokazuje nam nawiązania do mitów o Światłonoścy i Młocie Wód. Tak właściwie, można nawet powiedzieć, że rebelia na Żelaznych Wyspach istnieje tylko po to, by Martin mógł przedstawić Króla Burzy Roberta Baratheona uderzającego w nie raz po raz swoim młotem.

Tak jak Robert walczący przy pomocy młota na Żelaznych Wyspach sugeruje połączenia Młota Wód i pioruna Boga Burz, smocze ataki na Wyspy są sugestiami dotyczącymi symboli morskiego smoka i płonącego miecza. W pierwszym z nich ważną rolę odgrywa ród Volmarków z Volmarku na wyspie Harlaw, którego herb przedstawia czarnego lewiatana na szarym polu – co z całą pewnością zachęca do bardziej szczegółowej analizy.

image courtesy awoiaf.westeros.org
(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

George R.R. Martin jest powszechnie znany jako miłośnik heraldyki – uważam, że często robi z niej użytek, by podzielić się istotnymi wskazówkami dotyczącymi tajemnic swojej sagi. Okazuje się, że jedynym odgrywającym ważną rolę w historii członkiem Rodu Czarnego Lewiatana, poza młodym lordem Volmarkiem z głównej opowieści, jest Qhorin Volmark. Lord Qhorin był dalekim krewnym króla Harwyna ‘Twardorękiego’ Hoare, który na krótko zasiadł na Tronie z Morskiego Kamienia w drugim roku po Podboju, po tym jak król Aegon Zdobywca spalił Czarnego Harrena i jego synów w Harrenhal. Qhorin Volmark ogłosił się wówczas prawowitym dziedzicem ‘czarnej dynastii’, odnosząc się do krwi członków rodu Hoare, która ponoć była czarna. Oczywiście, widzieliśmy, że ‘czarna krew’ to bardzo ważny motyw w całej kolekcji symbolizmu związanego ze śmiercią księżyca. Posiadanie ‘ognia w sobie’ sprawia, że krew postaci staje się czarna – z tego powodu ten szczegół wygląda na istotny. Qhorin Volmark to czarno-krwisty, czarny lewiatan – a my wiemy o co tutaj chodzi. O czarny ‘krwawnikowy’ meteor, zamieniony w morskiego smoka.

Ze Świata Lodu i Ognia, oto sedno opowieści o Qhorinie:

Na Wielkiej Wyk, Pyke i Orkmont wkrótce pojawili się inni pretendenci. Przez z górą rok ich zwolennicy walczyli ze sobą na lądzie i na morzu. Aegon Zdobywca położył kres tym walkom w roku 2 o.P., gdy wylądował na Balerionie na Wielkiej Wyk, wsparty wielką flotą. Żelaźni Ludzie nie mieli szans. Qhorin Volmark zginął z ręki samego Zdobywcy, zabity jego mieczem z valyriańskiej stali, Blackfyre’em.

Aegon włada mieczem Blackfyre’em (black fire – czarny ogień), podczas gdy jego smok Balerion zieje czarnym ogniem – to odpowiadające sobie symbole. Balerion ląduje na Starej Wyk (sic), czyli dokładnie tam, gdzie znajdują się ‘kości Naggi’ – odgrywa na nowo lądowanie morskiego smoka na Żelaznych Wyspach, które mogło mieć miejsce na samej Starej Wyk, gdzie utworzyłoby zatokę w kształcie półksiężyca znaną jako ‘Kołyska Naggi’. Tymczasem Aegon zabija Qhorina – czarnego lewiatana – mieczem Blackfyre’em. Szary Król zgładził Naggę, po czym wszedł w posiadanie jej ognia, co tutaj reprezentuje Aegon zabijający czarnego lewiatana, ale jednocześnie władający czarnym ogniem w postaci miecza. Choć Aegon dosłownie nie zabrał czarnego ognia od Qhorina, symbolika jest odpowiednia. Aegon zabił morskiego smoka, zabijając czarnego lewiatana – i posiadał czarny ogień w formie miecza. To z kolei wydaje się odpowiadać temu, że Szary Król i starożytni Żelaźni Ludzie władali czarnym orężem, ponoć pijącym dusze, wykonanym z szarego smoka-meteorytu. Szary Król zostaje zrówany z naszym archetypem Azora Ahai/czarnego smoka – a na taki właśnie pomysł wpadliśmy w tej samej chwili gdy usłyszeliśmy, że Szary Król ukradł niebiański ogień – ale o tym za chwilę,

Na marginesie wspomnę, że ‘wielka flota wojenna’ (vast war fleet) towarzysząca czarnym smokom reprezentuje deszcz meteorów, który towarzyszył dwóm większym (Pamiętajcie, że według mojej teorii na Planetos opadły trzy księżycowe smocze meteory – jeden z nich podzielił się na mniejsze kawałki, tworzące deszcz meteorów, zaś dwa pozostałe duże meteory uderzyły w ziemię). Pomiędzy morskimi smokami i statkami istnieje jeszcze inny związek – okręty należą do Targaryena, a zatem są smoczymi okrętami… smokami pływającymi po oceanie, w pewnym sensie morskimi smokami. Obiecuję, że już niebawem porozmawiamy o tych statkach.

Zdobycie Żelaznych Wysp przez Aegona zostaje wspomniane w Uczcie dla wron podczas Królewskiego Wiecu (kingsmoot) przez lorda Dunstana Drumma, władającego mieczem z valyriańskiej stali o nazwie Czerwony Deszcz (Red Rain). Pamiętajcie o tym, że gdy odnosi się do końca ‘czarnej dynastii’, ma na myśli zabicie Qhorina Volmarka przez Zdobywcę:

To prawda, że gdy czarną dynastię pochłonął smoczy ogień, ludzie z żelaznego rodu oddali władzę Vickonowi Greyjoyowi… ale był on ich lordem, nie królem.

Zdecydowałem się zamieścić ten cytat, ponieważ zdanie o dynastii czarnego lewiatana pochłoniętej przez smoczy ogień jest ułożone w taki sposób, że sugeruje, iż to krew księżyca została zapalona i poczerniała w wyniku uderzenia komety i mającej w wyniku tego eksplozji (smoczym ogniu). Lewiatan o czarnej krwi, który płonie w czarnym smoczym ogniu – ten obraz doskonale pasuje do naszego wyobrażenia o Światłonoścy. A mam przez to na myśli… no cóż, po prostu jest nim w pełni i sądzę, że przesłaniem George’a jest to, że lewiatan lub morski smok-meteor był czarnym księżycowym meteorem tego samego rodzaju co ten, z którego wykonano Światłonoścę.

W Tańcu ze Smokami możemy odnaleźć świetne dopełnienie ataku Aegona i Baleriona na Żelazne Wyspy – scenę, gdzie Daenerys wsiada na swojego własnego smoka, Drogona. Poniższy fragment wzmacnia teorię o tym, że Żelazne Wyspy zostały ukształtowane przez ogień morskiego smoka, czarnego lewiatana:

Po kilkunastu uderzeniach serca wyprzedzili cwałującego przez trawę Dothraka. Po obu stronach Dany dostrzegała miejsca, gdzie wypalona trawa zmieniła się w popiół. Drogon już tu był – uświadomiła sobie. Ślady jego łowów pokrywały zielone morze traw na podobieństwo łańcucha szarych wysepek.

Łańcuch szarych wysepek na zielonym morzu wypalonym przez smoczy ogień – całkiem nieźle, no nie? Owe szare wysepki są miejscami, gdzie wylądował smok.

image courtesy awoiaf.westeros.org

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

Inną świetną wskazówkę dotyczącą czarnego ognia i czarnego oręża na Żelaznych Wyspach w czasie Długiej Nocy możemy odnaleźć spoglądając na ród Harlawów oraz ich miecz z valyriańskiej stali, Zmierzch (Nightfall). Herb Harlawów przedstawia srebrną kosę, przypominając czas żniw – być może również ponure koszenie – jak wiemy, Żelaźni Ludzie nie sieją, jedynie zbierają. Srebrna kosa przywodzi na myśl sierp księżyca, lecz taki, który został zamieniony w śmiercionośną broń. Warto wspomnieć, że Lord Żelaznych Wysp tytułuje się ‘Lordem Kosiarzem’. Co do miecza Zmierzchu, jego głowica została wykonana z kamieni księżycowych (moonstone), co jest znakomitą wskazówką tego, że ‘kamienie księżycowe’ – kamienie z księżyca – wywołały zmierzch zmierzchów (nightfall to dosłownie zapadnięcie nocy). Dla rodu Harlawów Zmierzch zdobył Dalton Greyjoy, Czerwony Kraken. Nikt nie wie jak dokładnie miecz wszedł w posiadanie Harlawów, ale sam Czerwony Kraken jest symbolem Azora Ahai/Krwawnikowego Cesarza, któremu z pewnością będziemy musieli bliżej przyjrzeć się w przyszłości. Na razie musicie uwierzyć mi na słowo, że doskonale nadaje się na kogoś związanego z valyriańskim mieczem o nazwie Zmierzch i jego kamieniami księżycowymi. Warto również wspomnieć, że ród Volmarków, tych od herbu z czarnym lewiatanem – zamieszkuje na wyspie Harlaw. Podlegają Harlawom, jako pewnego rodzaju chorążowie.

grafika z ‘The Complete Guide to Westeros’, który można odnaleźć na wydaniu pierwszego sezonu ‘Gry o tron’ HBO na DVD

Pochód symboliki herbów Żelaznych Ludzi trwa nadal na Wielkiej Wyk, a dokładniej na Twardych Wzgórzach (Hardstone Hills, Wzgórzach Twardego Kamienia), w zamku Hammerhorn (młot + róg), twierdzy rodu Goodbrotherów.

House_Goodbrother

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

W tym właśnie miejscu doprawimy naszą dyskusję o czarnych mieczach i morskich smokach szczyptą aromatu ‘młot wód’. Ród Goodbrotherów czerpie swe bogactwo z kopalń, gdzie wydobywane są żelazno i inne minerały. Ich herb przedstawia czarny róg bojowy okuty złotem na polu czerwieni. Róg ten ma pewne zagadkowe podobieństwo do rogu Eurona, Władcy Smoków (Dragonbinder), którego dźwięk ‘przeciął powietrze’ (w oryginale, w polskim tłumaczeniu przedarł się przez rejwach), ‘ostry jak pchnięcie mieczem’. Ma również wiele wspólnego z ‘fałszywym’ Rogiem Joramuna, który w Tańcu ze smokami Melisandre spaliła ma Murze. Te dwa rogi są, w wymienionej kolejności, powiązane ze smokami i trzęsieniami ziemi – a właśnie te dwa kataklizmy spotkały się na Żelaznych Wyspach, gdzie morski smok spowodował trzęsienie ziemi. Opis złamania Ramienia Dorne przy pomocy Młota Wód – ‘obudziły się śpiące w ziemi olbrzymy, a całe Westeros zatrzęsło się i zadrżało‘ – doskonale pasuje do domniemanych własności Rodu Joramuna. I właśnie tutaj znajdujemy twierdzę o nazwie Hammerhorn (hammer – młot, horn – róg). Jakby tego było mało, boczne gałęzie rodu Goodbrotherów zamieszkują w miejsach noszących tak bogate z punktu widzenia symboliki nazwy jak ‘Crow Spike Keep‘, ‘Downdelving‘, ‘Corpse Lake‘ oraz ‘Shatterstone‘.

  • Crow Spike Keep (w polskim przekładzie: Wronia Twierdza) – Twierdza Wroniej Iglicy/Wroniego Szpica – nawiązanie do czarnych meteorów, które są opisywane jako wrony i kruki, i oczywiście jako ostre kawałki żelaza.
  • Down-Delving (Głęboka Kopalnia) – dosłownie: głęboka jama, głębokie zagłębienie – w sensie dosłownym odnosi się do kopalni, gdzie wydobywane jest czarne żelazo, które może być ‘ciałem’ morskiego smoka. Down (w dół) może również symbolicznie nawiązywać do skierowanej w dół trajektorii spadających meteorów.
  • Corpse Lake (Trupie Jezioro) – odniesienie do ciała księżycowej bogini/morskiego smoka, które wylądowało w wodzie.
  • Shatterstone – (shatter – trzaskać, rozbijać, stone – kamień) – nawiązanie do przylądka w kształcie miecza na Pyke, który został roztrzaskany.

By wzmocnić taką interpretację, oto fragment z pierwszego rozdziału Żelaznego Człowieka w Uczcie dla wron, gdzie Aeron Mokra Czupryna przybywa do Twierdzy Hammerhorn, po tym jak od tak sobie topi kilku fanatyków:

Noc dawno już zapadła, gdy kapłan wreszcie ujrzał żelazne szczyty wieżyczek Hammerhorn, sięgające ku sierpowi księżyca. Warownia Gorolda była masywna i potężna, wielkie kamienie, z których ją zbudowano, wydobyto z majaczącego za zamczyskiem urwiska. U stóp murów ziały wejścia do jaskiń i starożytnych kopalń, przypominające czarne, bezzębne usta. Żelazną bramę Hammerhorn zamykano na noc i Aeron musiał walić w nią kamieniem, aż wreszcie obudził strażnika.
(…)
Komnata była wilgotna, wietrzna i pełnia cieni. Jedna z córek Gorolda podała kapłanowi róg ale. Druga poruszyła pogrzebaczem tlący się słabo ogień, który dawał więcej dymu niż ciepła.

Jeśli zastanawialiście się, czy nazwa ‘Hammerhorn’ jest w zamierzeniu wskazówką dotyczącą Młota Wód… żelazne szczyty (w oryginale szpikulce) sięgają ku sierpowi księżyca (w oryginale użyte jest słowo clawing – drapią księżyc pazurami, chwytają go w szpony), co łączy motyw księżyca będącego ofiarą ataku, księżyca ściągniętego na dół, z młotami, rogami i żelaznymi pazurami. Symbol ‘niebiańskiego rogu’ zawiera w sobie zarówno odniesienie do rogów smoczej komety, która chwyciła księżyc w swoje szpony, jak i nawiązanie do dźwięku rogu – przypomnę, że w przypadku Władcy Smoków ‘rozdarł on powietrze niczym pchnięcie mieczem’. Uważam, że róg oraz inne wzmianki o głośnych dźwiękach i krzykach odnoszą się do okrzyku udręki i ekstazy Nissy Nissy – dźwięku, który według legendy o Światonoścy rozłupał księżyc. Innymi słowy, kometa przebiła księżyc swymi smoczymi rogami, zaś krzyk księżyca – dźwięk wywołany przez uderzenie – był jak odgłos wydawany przez grający piekielny róg. To właśnie te rogi przywołały na dół Młot Wód. I tak, sądzę, że to wszystko może sugerować, że Róg Joramuna i Władca Smoków są tym samym, a przynajmniej rogami tego samego rodzaju… być może jeden z tych rogów miał swój udział w zniszczeniu księżyca… lecz to temat na inny dzień.

Wracając do naszej sceny, Aeron uderza w żelazną bramę warowni kamieniem, wydobywając dźwięk, który ‘budzi śpiących’, jeśli wiecie, co mam na myśli – a sądzę, że wiecie. George często daje nam w danej scenie tę samą metaforę w kilku formach, by jego przesłanie stało się łatwiej zauważalne. Aeron otrzymujący ‘róg’ ale, po tym jak budzi śpiących mieszkańców zamku Hammerhorn, to świetny przykład tej techniki.

Co do wnętrza twierdzy, jest ono pełne cieni, a rozświetla je ogień, który daje więcej dymu niż ciepła. To właśnie w mniej więcej taki sposób od dłuższego opisuję magię wyznawców R’hllora – więcej cienia niż światła. ‘Ogień, który nie daje zbyt wiele światła lub ciepła’ to często powtarzający się motyw. Wygląda na to, że zawsze odnosi się do podejrzanej, zdeprawowanej i związanej z cieniem magii cienia, którą widzimy na kartach sagi.

Wreszcie, widzimy jaskinie będące wejściami do kopalń, ‘ziewające’ niczym bezzębne czarne usta – być może to właśnie w tych miejscach wydobywa się kości morskiego smoka, a może to tylko symbol tego ogólnego motywu. Według opowieści, Szary Król wykonał swój tron z kości Naggi, możliwe zatem, że te ‘bezzębne usta’ odnoszą się do pozbawionego kłów morskiego smoka, choć z całą pewnością równie dobrze może to być zwyczajny zbieg okoliczności. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie przynoszą czarne żelazo z wnętrza ‘czarnych ust’, górskich kopalń, podczas gdy czarny krwawnik pochodzi z wnętrza morskiego smoka.

Wyciągając bardziej ogólny wniosek, możemy stwierdzić, że fakt, iż Żelaźni Ludzie są najstarszymi kowalami w Westeros, zaś ich kultura w dużej mierze opiera się o żelazo i jego wytop, sprawia, że stają się bardzo dobrymi kandydatami na ludzi, którzy w Erze Świtu byliby zdolni do wykonywania zaawansowanych technicznie mieczy z meteorytów.

W końcu, w Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć sprytną wskazówkę wiążącą Młot Wód z lewiatanem. W rozdziale o złamaniu Ramienia Dorne, które maester Yandel słusznie nazywa ‘najważniejszym wydarzeniem w historii Dorne, a być może całego Westeros’, pojawiają się spekulacje dotyczące tego, co było rzeczywistą przyczyną tego złamania – niektórzy maesterzy odrzucają wyjaśnienia mówiące o magii:

‘Arcymaester Cassander w swym dziele Pieśń morza – jak doszło do rozdzielenia lądów sugeruje, że przyczyną nie były zaklęcia zielonych jasnowidzów, lecz raczej to, co zwie pieśnią morza – powolny wzrost poziomu wód, który trwał przez stulecia…’

… lecz Aeron Mokra Czupryna powiedział nam już, że Utopiony Bóg śpiewa przez fale w języku lewiatana. Możemy zatem zauważyć, że ‘pieśń morza’ – przynajmniej ta, która zatopiła Ramię Dorne – jest tak naprawdę pieśnią zatapiającego wyspy morskiego smoka, którego językiem jest powódź. Na dodatek, lord Harlaw od srebrnej kosy posiada okręt noszący nazwę ‘Morska Pieśń‘, łącząc Młot Wód z Żelaznymi Ludźmi oraz srebrnymi księżycowymi kosami… a także motywem przedstawiania morskich smoków jako statków… który jest właśnie tym, co następnie omówimy.

Morski Smok z Kaulonii | Grecka mozaika z VI wieku p.n.e. | Kaulonia, Włochy


Jakaś śmierdząca ryba

Dobrze, porozmawiajmy o łódkach! Uważam, że podobnie jak inne mity, mitologia otaczająca morskiego smoka i Szarego Króla odnosi się do wydarzeń historycznych – przynajmniej jednego, choć możliwe również, że wielu. Pierwszym byłby księżycowy meteor, który – jak się wydaje – spadł na Żelaznych Wyspach lub w ich pobliżu, czyli ‘morski smok’ jako spadający meteor. Drugim z wydarzeń, o których opowiada mit, może być przybycie do Westeros na statkach obcego ludu, który w jakimś sensie ‘posiadał ogień’ – czyli ‘morski smok’ jako łodzie przewożące ludzi związanych z ogniem. Tym co mogę powiedzieć z całą pewnością jest to, że łódź i statek są ważnymi elementami symboliki morskiego smoka, będziemy zatem podążać za tym symbolicznym tropem, i będziecie mogli zdecydować, co do wszystko znaczy. Dojdziemy w końcu do teorii według której ‘żebra Naggi’ są łodzią, lecz najpierw chciałbym omówić dwie sceny związane z Targaryenami i ich okrętami – ponieważ statki Targaryenów doskonale pasują na symbol morskiego smoka jako łodzi.

Rozpoczniemy od uroczego fragmentu Nawałnicy mieczy, w którym Daenerys – to Wam się spodoba – płynie do Zatoki Niewolniczej z trzema statkami nazwanymi na cześć trzech smoków Aegona. Dokładnie tak – te ‘łodzie’ nie tylko należą do smoka, noszą nawet imiona smoków. Rozdział zaczyna się od poinformowania czytelników o tym, że Daenerys kocha morze, po czym rozwija motyw morskiego smoka – przez wprowadzenie statków nazwanych smoczymi imionami – by wreszcie pokazać nam bardzo ciekawe zachowanie samych smoków. Zaczynając na początku tego rozdziału, czytamy że:

Jej Dothrakowie nazywali morze ‘trującą wodą’, nie ufając żadnej cieczy, której nie mogły pić konie. W dniu, gdy jej statki podniosły kotwice w Qarthu, zachowywali się tak, jakby płynęli do piekła, a nie do Pentos. Jej młodzi, odważni bracia krwi gapili się wybałuszonymi oczami na coraz odleglejszy brzeg, każdy z nich zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi. Jej służące, Irri i Jhiqui trzymały się kurczowo relingu i przy każdej najdrobniejszej nawet fali wymiotowały za burtę.

(W oryginale: ‘w dniu, gdy jej trzy statki…’, ‘jej młodzi odważni jeźdźcy krwi‘, ‘wybałuszonymi ogromnymi białymi oczami‘, ‘każdy z trzech zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi’).

Trzy okręty odpowiadają trzem smokom Aegona i Daenerys, i – co ważniejsze – trzem głównym smoczym meteorom przybywającym z księżyca. Trzej ‘jeźdźcy krwi’ również wpasowują się w tę symbolikę – wspomniałem już wcześniej, że określenie ‘jeździec krwi’ (bloodrider) bazuje na dothrackiej interpretacji gwiazd jako koni, dodając krew, a przez to tworząc symbol jeźdźców krwi jako krwawiących gwiazd. W tej scenie mają wielkie białe oczy, które przypominają nam księżyc.

Dany jednak niestraszne były sztormy. Zwano ją Daenerys Zrodzoną w Burzy, jako że wydostała się z krzykiem na świat na odległej Smoczej Skale, gdy na zewnątrz szalał najstraszliwszy sztorm w dziejach Westeros, tak potężny, że postrącał chimery z zamkowych murów i roztrzaskał w drzazgi flotę jej ojca.

Daenerys – symbol zarówno księżyca, który bił matką smoków, jak i samego odrodzonego smoka – jest nazywana ‘Zrodzoną w Burzy’, ponieważ Azor Ahai narodził się podczas nawałnicy, która szalała nad Planetos i wywołała Długą Noc, jak już wiecie. W odcinku Tyrion Targaryen widzieliśmy, że czarne kamienne gargulce (w oryginale to właśnie gargulce spadają z murów Smoczej Skały, w polskim przekładzie zastąpiły je chimery) są związane z kamiennymi smokami, a przez to stają się doskonałymi symbolami ognistych czarnych meteorów. Opisanie okrętów – łodzi Targaryenów – przy pomocy słowa ‘podpałka’ (kindling, w polskiej wersji pojawiają się drzazgi) przywołuje motyw płonącego drewna, który widzieliśmy spoglądając na spalone okręty w Lordsporcie, które przypominały kości lewiatanów. Oczywiście, morski smok przynosi na ziemię ogień, przez co spalenie statków doskonale do niego pasuje. Jest również nawiązaniem do drzewa, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna Boga Sztormów:

Wąskie morze często bywało burzliwe. W dzieciństwie Dany pływała po nim pół setki razy, uciekając z jednego wolnego miasta do drugiego, zawsze o pół kroku przed wynajętymi zbirami uzurpatora. Kochała morze. Lubiła jego ostry, słony zapach oraz otwarte horyzonty, ograniczone jedynie lazurową kopułą nieba. Czuła się na nim maleńka, lecz również wolna. Lubiła też delfiny, które niekiedy pływały obok ‘Baleriona, przecinając fale niczym srebrzyste włócznie, a także latające ryby, które czasem widzieli. Lubiła nawet marynarzy, z ich piosenkami i opowieściami. Kiedyś, podczas rejsu do Braavos, gdy przyglądała się jak załoga zwija wielki zielony żagiel podczas wzmagającej się wichury, pomyślała nawet, że nieźle byłoby zostać marynarzem. Gdy jednak wspomniała o tym Viserysowi, zaczął ją szarpać za włosy, aż się rozpłakała.
– Jesteś krwią smoka – wrzeszczał na nią. – Smoka, nie jakiejś śmierdzącej ryby.
Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych – pomyślała Dany.

Zatrzymam się tu na moment, by pośmiać się nad głupotą Viserysa. Jak już wcześniej widzieliśmy, jeśli chodzi o symbolikę i metafory, Viserys nie jest mistrzem – w końcu zginął poparzony przez to całe gadanie o tym, że ‘jestem smokiem i będę ukoronowany!’. Jednakże, my patrzymy uważniej i nie możemy nie zauważyć przewijających się w tej scenie porównać pomiędzy smokami i rybami.

Trzy statki zostały nazwane na cześć trzech smoków Aegona, zaś narracja w tym rozdziale już od pierwszego zdania splata opisy okrętów z Dany obserwującą jak jej smoki latają w powietrzu. Sama Dany jest pewnego rodzaju morskim smokiem, krwią smoka, która kocha wodę i morze. Jest ze sztormem za pan brat, nie lęka sie go, jest Zrodzoną w Burzy. Urodziła się na ‘smoczym kamieniu’ (dragon-stone) na środku morza (co samo w sobie jest wskazówką co do tego, że smoki są kamieniami lądującymi w morzu) podczas najstraszliwszego sztormu w historii. Oczywiście, jedyne wspomnienia dotyczące prawdziwego ‘najgorszego sztormu w historii’, który również szalał wokół ‘smoczych kamieni’ w oceanie, są ukryte pod warstwami mitu… w końcu to właśnie z tego powodu robimy to, co robimy. Szukamy śladów najgorszego sztormu w historii.

Zestawienie smok-ryba staje się jeszcze bardziej widoczne w kolejnym akapicie, gdzie pojawiają się latające ryby i przypominające srebrne włócznie delfiny, które płyną obok Baleriona, smoczej łodzi. Następnie słyszymy jeszcze więcej o tym, że Dany kocha wszystko, co jest związane z morzem… a potem pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy smokami – Viserys stwierdza, że smok nie jest rybą. Kolejne słowa to: ‘Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych‘. Wszystko staje się jasne. Jedynym, co uczyniłoby to bardziej oczywistym byłoby pojawienie się Starej Niani, z egzemplarzem książki septona Bartha pod tytułem Smoki, żmije i wiwerny: ich historia nienaturalna, by poczytać nam na dobranoc o morskich smokach.

Tak właściwie… sprawa może okazać się jeszcze jaśniejsza, gdy spojrzymy na to, jak pewna osoba bezpośrednio pokazuje kometę do ryby w Starciu królów:

Catelyn podniosła wzrok ku bladoczerwonej linii komety, która przecinała ciemnoniebieski firmament niczym długie zadrapanie na twarzy boga.
– Greatjon powiedział Robbowi, że dawni bogowie rozwinęli czerwoną flagę na znak zemsty za Neda. Edmure twierdzi, że to omen zwycięstwa dla Riverrun. Uważa, że to ryba z długim ogonem, w barwach Tullych, czerwona na niebieskim tle.

Jak dotąd, wygląda na to, że w każdym porównaniu komety do jakiejś rzeczy kryło się ziarenko prawdy, choć wśród tych metafor ‘ryba z długim ogonem’ była jedną z najtrudniejszych do zrozumienia. Wracając do sceny z Dany i jej statkami – morskimi smokami:

U jej boku pojawił się kapitan.
Gdyby tylko ‘Balerion’ potrafił szybować w powietrzu, tak jak ten, któremu zawdzięcza swoje imię, Wasza Miłość – odezwał się w łamanym valyriańskim, w którym dało się słyszeć silny akcent Pentos. – Wtedy nie musielibyśmy wiosłować, holować ani modlić się o wiatr. Mam rację?

Symboliczne powiązanie pomiędzy statkami i smokami przejawia się w kolejnych akapitach, gdy Dany i kapitan zestawiają ze sobą smoki i okręty, jako środki transportu umożliwiające pokonanie morza. A później… dostajemy więcej dosłownych manifestacji motywu morskiego smoka:

Łuski Viseriona miały kolor świeżej śmietanki, a jego rogi, kości skrzydeł i grzebień grzbietowy barwę ciemnego złota, lśniącego metalicznie w blasku słońca. Barwami Rhaegala były zieleń lata i brąz jesieni. Oba smoki zataczały szerokie kręgi nad statkami, próbując wznieść się wyżej jeden od drugiego.

Dany zauważyła, że smoki zawsze wolą atakować z góry. Gdy tylko któryś znalazł się między swym towarzyszem a słońcem, składał skrzydła i spadał na niego z wrzaskiem. Potem oba leciały w dół, splątane w pokryty łuskami kłębek, kłapiąc szczękami i tłukąc ogonami. Kiedy zrobiły to po raz pierwszy, bała się, żę się pozabijają, była to jednak tylko zabawa. Gdy tylko wpadały do morza, rozdzielały się i ponownie wzbijały w górę, wrzeszcząc i sycząc, a słona woda parowała z ich przeszywających powietrze skrzydeł. Drogon również gdzieś latał, nie było go jednak widać. Polował w odległości wielu mil od statku.

Jej Drogon był wiecznie głodny. Jest głodny i szybko rośnie. Jeszcze rok albo dwa i będzie można na nim jeździć. Wtedy nie będę już potrzebowała statków, by pokonać wielkie słone morze.

Ten czas jednak jeszcze nie nadszedł. Rhaegal i Viserion były teraz wielkości małych psów, a Drogon tylko niewiele większy. W dodatku każdy pies z pewnością ważył od nich więcej, gdyż składały się niemal wyłącznie ze skrzydeł, szyi oraz ogona i były znacznie lżejsze, niż się zdawało. Dlatego Daenerys Targaryen potrzebowała drewna, wiatru i płótna, by wrócić do domu.

Nic nie podoba mi się bardziej niż dobre smocze zaćmienie. Dochodzi do niego w chwili, gdy któryś ze smoków próbuje znaleźć się pomiędzy innymi a słońcem (tworząc zaćmienie), po czym spada w locie nurkowym, dokładnie tak jak księżyc znalazł się w pozycji zaćmienie tuż przed tym jak zaczęły z niego spadać smocze meteory, spadające na ziemię niczym bomby. W momencie smoczego zaćmienia widzimy naszego morskiego smoka, który spada do oceanu, co stanowi wspaniałe potwierdzenie naszej teorii o zaćmieniu… i doskonale współgra ze wszystkimi scenami gdzie skrzydła Drogona przemknęły przed słońcem, aż ‘świat pociemniał’, jak widzieliśmy w poprzednich esejach.

Spadające smoki wpadają do wody złączone w ‘łuskowatą piłkę’ (scaly ball, w polskim przekładzie pokryty łuskami kłębek), a potem ‘rozdzielają się’ (break apart, tak jak w złamany przylądek w kształcie miecza, broken sword of land i wszystkich wzmiankach o złamanych mieczach, broken swords), po czym ‘ponownie wzbijają się w górę’ (rise again)… powstają? Ciekawe, czy twardsze i silniejsze. Według teologii Żelaznych Ludzi morski smok wynurzył się morza (rose from the sea), tak jak Szary Król i sam Utopiony Bóg, podczas gdy ludzie z żelaznego rodu poddają się rytualnej ceremonii utopienia i wskrzeszenia. Jak wspomniałem, przyniesienie ognia z morza jest ważnym elementem mitu Szarego Króla i Utopionego. Możliwe, że chodzi tutaj o wydobywanie materiału – szczątków – morskiego smoka z morza.

Tak właściwie, wpadające do morza smoki, które syczą, zaś z ich nozdrzy paruje woda, przypominają mi nieco miecz hartowany w zimnej wodzie… a może, gorący kamienny meteor wpadający do oceanu, ten sam motyw, lecz na większą skalę. To właśnie taki scenariusz sugeruje wybór słów opisujących smoki, który sprawiaja, że kojarzą się one z metalem – złoty kościsty grzebień na grzbiecie, rogi oraz kości skrzydeł Rhaegala ‘lśniłą metalicznie w blasku słońca’. W istocie, wygląda to trochę tak, jakby smoczy metal spadał z nieba podczas zaćmienia i stawał się morskim smokiem, lądującym w oceanie, a następnie wznoszącym się ponad fale. Sfałdowane (folded) skrzydła smoków, które wkrótce mają się stać morskimi smokami, mogą być odniesieniem do lewiatana, którego imię znaczy oczywiście ‘ten o sfałdowanym ciele’. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale istnieje taka scena, gdzie Jorah opowiada o westeroskich bajkach o smokach tak wielkich, że były w stanie wyciągać z morza krakeny, co przypomina nam o tym, że według legendy morska smoczyca Nagga żywiła się krakenami. To co najmniej wskazówka mająca przypomnieć nam o morskich smokach i mitach Żelaznych Ludzi – a może coś więcej.

Po prostu uwielbiam zawartą w tej scenie podwójną metaforę – morskiego smoka jako statek i morskie smoki jako ‘metalowe’ smoki wpadające do morza. Dorzućcie do tego zaćmienie, a będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Ninedragonwallpic1” by splitbrainNine Dragons Wall detail in Beihai Park. Licensed under CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons|Detal na Murze Dziewięciu Smoków w Parku Beihai.

W zasadzie, ta scena jest całkiem podobna do innego smoczego ataku, który analizowaliśmy w odcinku Góra kontra Żmija. Również tam pojawiają się i smocze zaćmienie, i symbol morskiego smoka – choć, niestety, nie ma żadnych łódek. Mam na myśli pojedynek pomiędzy smoczymi jeźdźcami, Daemonem Targaryenem na Caraxes (Krwawej Żmii, Bloodwyrm) i Aemondem Jednookim na Vhagar, rozgrywający się ponad Okiem Boga podczas Tańca Smoków. Świadkami tej walki jesteśmy w Księżniczce i Królowej. Pierwsze istotne dla nas zdanie brzmiało następująco:

Atak nadszedł niespodziewanie, jak uderzenie gromu. Caraxes opadła na Vhagar z przeszywającym krzykiem, który słyszano w odległości kilkunastu mil. Osłaniał ją blask zachodzącego słońca i nadleciała od ślepej strony księcia Aemonda.

W tej scenie widzimy smocze zaćmienie, które symbolizuje księżyc wędrujący zbyt blisko słońca, smoczy atak nadchodzący z tego zaćmienia, który symbolizuje księżycowe smoki oraz porównanie pomiędzy atakiem smoka i uderzeniem gromu, które ma nam przypominać o piorunie Boga Sztormów. Pojawia się również ogłuszający przeszywający krzyk, który ma nam przypominać o dźwięku, który rozłupał księżyc, krzyku bólu i ekstazy Nissy Nissy. Obraz morskiego smoka pojawia się w chwili, gdy dwa smoki łączą się ze sobą – tak jak w scenie z Viserionem i Rhaegalem – i wpadają do wody:

Pół uderzenia serca później smoki uderzyły o powierzchnię jeziora, wzbijając w górę fontannę dorównującą ponoć wysokością Królewskiemu Stosowi.

Dostajemy również kilka wskazówek dotyczących późniejszego wydobycia z wody meteorytu – morskiego smoka – ponieważ Caraxes, choć śmiertelnie ranna, zdołała wypełznąć na brzeg u podnóża murów Harrenhal, gdzie ostatecznie skonała. Jednak wiele lat później, ciało Vhagar zostało odnalezione, wiemy również, że przynajmniej jej głowa została wydobyta, ponieważ ponoć widzieliśmy ją w podziemiach Królewskiej Przystani w samej Pieśni. Odzyskano również miecz z valyriańskiej stali, Mroczną Siostrę, który Daemon w iście epickim stylu wbił w w oślepione oko Aemonda, nim obaj runęli do wody. Nie pytajcie mnie w jaki sposób ktoś to wszystko wyłowił – wynajęli kilka merlingów albo parę mlaskaczy, które zanurkowały z piłą do kości i powyciągały te wszystkie przedmioty? – ale wiemy, że jakoś temu podołano. W każdym razie, z wody wyciągnięto czerwonego smoka, czarny smoczy miecz i (co najmniej) czaszkę innego martwego smoka – same doskonałe symbole Światłonoścy. Możliwe, że to metafory odnoszące się do Żelaznych Ludzi wydobywających szczątki ‘morskiego smoka’ z morza, jak sugeruje ich mitologia.

Zaraz zaraz, na czym stanęliśmy? Ach tak, łódki! Wiem, że poprawnym słowem jest tutaj ‘statek’, ale mówienie ‘łódka’ jest bardziej zabawne. W każdym razie, drugą ważną sceną w której pojawiają się statki Targaryenów jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale, słynna scena, gdzie wykucie Światłonoścy jest odegrane i dosłownie, i symbolicznie. To świetny przykład kreatywności George’a – sądzę, że Wam się spodoba.

A zatem, spalone i roztrzaskane statki mogą przypominać kości lewiatana, zaś okręty należące do Targaryenów są jak morskie smoki – smoki, które pływają lub żeglują. Nazywanie statków na cześć smoków jest jeszcze lepsze, zwłaszcza wówczas, gdy te smoki były nazwane na cześć dawnych bóstw Valyrii. Morski smok jest utopioną boginią, zaś te smocze statki są jednocześnie nazwane imionami smoków i bogów. Cóż. A co jeśli bylibyśmy w stanie na nowo przemienić te morskie smoki-statki w bogów, a potem… no, nie wiem… podpalić je? To byłaby całkiem fajna symbolika…

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajomy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. Chłodne powietrze wypełnił migotliwy żar. Kamienne chimery i smoki na murach zamku wydawały się zamazane, jakby Davos patrzył na nie przez łzy.
Albo jakby się ruszały, budziły… {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte. Septon Barre mówił kiedyś Davosowi, że posągi wyrzeźbiono z masztów okrętów, które przywiozły z Valyrii pierwszych Targaryenów. W ciągu stuleci wielokrotnie je malowano, przemalowywano, złocono, srebrzono i ozdabiano klejnotami.
– R’hllor będzie szczególnie zadowolony z tak pięknego daru – oznajmiła Melisandre, gdy przekonywała Stannisa, żeby ich obalił i wywlókł za zamkowe bramy.

Obalenie prawdziwych bogów, by rozpalić ognisko, w którym wykuty zostanie Światłonośca – kto byłby zdolny do czegoś takiego? Ależ oczywiście, impersonator Azora Ahai, Stannis Baratheon. Drewniane okręty, morskie smoki, które przywiozły Targaryenów na Smoczą Skałę stały się drewnianymi bogami. A potem płonącymi drewnianymi bogami. To, że to właśnie maszty – części statków, które nadal przypominają drzewa – stały się stojącymi w ogniu bogami znów przypomina nam motyw płonącego drzewa, ten z opowieści o Bogu Sztormów zapalającym drzewo przy pomocy pioruna. A to oznacza, że płonący drewniani bogowie jednocześnie reprezentują morskiego smoka i płonące drzewa – podczas i jedno, i drugie było sposobem, w jaki Szary Król wszedł w posiadanie ognia bogów. A co wyciąga Stannis z tego płonącego drzewa, które jest jednocześnie fragmentem morskiego smoka? Ależ oczywiście, Światłonoścę, który również jest ogniem bogów.

To wszystko doskonale pasuje do tego, co przez cały czas mówiłem: morski smok i piorun – dwie rzeczy, które dały Szaremu Królowi boski ogień – są tak naprawdę połówkami tej samej opowieści. Reprezentują inne aspekty tego samego wydarzenia, a wydarzeniem tym było lądowanie czarnego księżycowego meteoru na Żelaznych Wyspach (lub w ich pobliżu) oraz wykonanie złych czarnych mieczów z jego meteorytowego metalu… a być może również inwazja proto-Valyriańskich smoczych ludzi z Asshai.

Istnieją jeszcze dwa fragmenty sceny spalenia Siedmiu na Smoczej Skale, które pragnę tutaj przytoczyć, ponieważ łączą się z mitologią Żelaznych Ludzi:

Melisandre wzniosła ręce nad głowę.
– Spójrzcie! Obiecano nam znak i obietnica się wypełniła! Oto Światłonośca! Azor Ahai powrócił! Pozdrówcie wszyscy Wojownika Światła! Pozdrówcie Syna Ognia!
Odpowiedziały jej ochrypłe krzyki. Rękawica Stannisa zaczęła się tlić. Król z przekleństwem na ustach wepchnął ostrze w wilgotną ziemię i zaczął uderzać dłonią o udo, by ugasić płomienie.
– Panie, oświeć nas swoim blaskiem! – zawołała Melisandre.

(W oryginale: ochrypła fala krzyków, a ragged wave of shouts).

Stoją na plaży, a Stannis Ahai wbija swój płonący miecz w wilgotną ziemię… niestety, to nie morski smok. Ale niewiele brakowało. Prawdę mówiąc, jeśli Żelaźni Ludzie w jakikolwiek sposób wydobywali metal z meteorytu, musiał on uderzyć w pobliżu brzegu. A może prosto w brzeg. No cóż, nie można też wykluczyć tych jednostek ratunkowo-wydobywczych złożonych z Głębokich (Deep Ones). Kolejność zdarzeń jest tutaj doskonała: Stannis jest wściekły, a nawet przeklina, w chwili gdy wbija w ziemię Światłonoścę. Dokładnie w tej chwili Melisandre woła: ‘Panie, oświeć nas swoim blaskiem‘. To świetne podsumowanie – gniewne morskie smoki-meteory i przeklęty Światłonośca – spójrzcie wszyscy, oto światło pana. Nacieszcie się nim.

Następnie odnotowane jest pojawienie się bezbożnej fali:

Melisandre zaczęła śpiewać w języku Asshai. Jej głos to się wznosił, to opadał, niczym morskie pływy. Stannis rozwiązał nadpaloną pelerynę i słuchał w milczeniu. Wbity w ziemię Światłonośca lśnił jeszcze czerwonawym blaskiem, lecz pełgające po nim płomienie przygasały stopniowo.

Gdy pieśń dobiegła końca, z bogów pozostał jedynie węgiel drzewny, a królowi zabrakło wreszcie cierpliwości.

(Melisandre sang in the tongue of Asshai, her voice rising and falling like the tides of the sea. ang. tide – pływ, fala).

Melisandre jest jednym z najważniejszych symboli ognistego księżyca, a to właśnie jej pieśń przywołuje fale. Wiemy co to za pływy – fale księżycowej krwi. Tymczasem Światłonośca ochładza się w mokrej ziemi, gdzie wylądował. Bogowie – morski smok – są teraz węglem drzewnym, tak jak spalone okręty w Lordsporcie, które przypominają kości martwych lewiatanów.

Jak przed chwilą powiedziałem, obydwie opowieści – ta o morskim smoku, i ta o piorunie – odnoszą się do spadających księżycowych meteorów i ognia bogów, ale reprezentują dwa odmienne aspekty tego wydarzenia. Wiemy już dość dobrze, czym jest morski smok – czarnym meteorem – i czym był ogień – czarnym metalem z meteorytów, z którego można było wykonać magicznie miecze, takim jak metal, którego Azor Ahai użył do wykucia Światłonoścy. Co do pioruna Boga Sztormów, motyw ognia z nieba jest dość łatwy do zrozumienia – zauważyliśmy powiązanie z Młotem Wód (poprzez wykorzystanie symboliki związanej z błyskawicą Thora) – ale co właściwie oznacza to płonące drzewo? Zasugerowałem, że symbol płonącego drzewa odnosi się do czardrzew, o dłoniach z krwi i ognia. To właśnie w tym miejscu do gry wkraczają kości Naggi i teoria o łodzi z czardrewna.


Podejrzane Żebra Naggi

(W tytule tego rozdziału – A Fishy Rack of Ribs – wykorzystana jest gra słów. Fishy znaczy rybi, lecz również podejrzany).

Przyjrzyjmy się zatem tym żebrom, dobrze? Oto pełna wersja opowieści o Szarym Królu i morskim smoku z rozdziału Aerona pod tytułem Prorok w Uczcie dla wron:

Na szczycie wzgórza z ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew. Serce zabiło mu szybciej na ten widok. Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali zdumiewać się odwagą pierwszego z królów. Żebra Naggi stały się belkami i kolumnami jego długiej komnaty, a jej szczęki jego tronem. Panował tu przez tysiąc siedem lat – przypomniał sobie Aeron. – Tu właśnie pojął za żonę syrenę i tu planował swe wojny z Bogiem Sztormów. Stąd władał kamieniem i morzem, odziany w szaty utkane w wodorostów, z wysoką, jasną koroną z zębów Naggi na głowie.

To jednak było w zaraniu dni, gdy na ziemi i morzu żyli jeszcze potężni ludzie. Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym. Na ścianach wisiały miłe dla oka arrasy utkane ze srebrnych wodorostów. Wojownicy Szarego Króla posilali się darami morza, siedząc na rzeźbionych z macicy perłowej tronach za stołem w kształcie wielkiej rozgwiazdy. Ale cała ta chwała już minęła. Ludzie byli teraz mniejsi, a ich życie stało się krótsze. Po śmierci Szarego Króla, Bóg Sztormów zatopił ogień Naggi, trony i arrasy skradziono, a dach i ściany zbutwiały. Nawet wielkie siedzisko Szarego Króla wykonane z kłów pochłonęło morze. Tylko kości Naggi przetrwały po dziś dzień, przypominając ludziom z żelaznego rodu o minionych cudach.

Nim zabierzemy się do omawiania samych żeber, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na kilka smakowitych wskazówek co do tego, że ‘morski smok był kawałkiem utopionego księżyca’. Wzmianka o tym, że tron Szarego Króla był wykonany z kłów Naggi wprowadza motyw ‘mebli’ zrobionych z morskiego smoka, podobnie jak stół w kształcie rozgwiazdy (ang. starfish, gwiazda-ryba) i krzesła z macicy perłowej. Obecnie wiemy już jaka ‘gwiazda’ staje się rybą – księżyc zamieniony w morskiego smoka. Krzesła z macicy perłowej sugerują to samo, ponieważ perły od zawsze były powiązywane z księżycem z powodu oczywistego podobieństwa. Na dodatek perły odnajduje się w oceanie, dokładnie tak jak naszego morskiego smoka, meteoryt. W gruncie rzeczy chodzi o to, że wszystkie ‘meble’ są w tej scenie wykonane z rzeczy, które symbolizują morskiego smoka.

Teraz czas na coś naprawdę ważnego: kości morskiego smoka wyglądają jak pnie wielkich bladych drzew. Większość czytelników uważa, że tym właśnie są – skamieniałym czardrzewem. Zostały użyte w miejsce belek i filarów, które zazwyczaj są wykonane z drewna. Dokładnie taką samą analogię pokazuje nam Victarion w swoim rozdziale Żelazny Kapitan w Uczcie:

Dął północny wiatr, gdy ‘Żelazne Zwycięstwo’ minęło przylądek i wpłynęło do świętej zatoki zwanej Kołyską Naggi.
Victarion podszedł do Nute’a Balwierza, który stał na dziobie. Przed nimi majaczył święty brzeg Starej Wyk oraz porośnięte trawą wzgórze, na którym żebra Naggi sterczały z ziemi niczym pnie potężnych białych drzew, grube jak maszt dromony i dwukrotnie od niego wyższe.

Wygląda na to, że George naprawdę chce, żebyśmy myśleli o tych żebrach w odniesieniu do czardrzew. Najlepsze jest to, że pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy żebrami morskiego smoka, białymi drzewami oraz masztami okrętów, co wprost doskonale wzmacnia naszą interpretację symboliki morskiego smoka/łodzi w scenie spalenia Siedmiu. Przypomnijcie sobie, że to właśnie maszty statków Targaryenów stały się płonącymi bogami. Zdaje się, że rzeczywiście jesteśmy zachęcani do tego, by powiązywać maszty okrętów z pniami drzew, lub płonącymi drzewami – jeśli owe maszty stoją w ogniu. W końcu maszty wykonane z pni drzew, nie mamy tu zatem jakiejś szczególnie ezoterycznej metafory. Nawiasem mówiąc, mamy tutaj do czynienia z naprawdę wielkim statkiem, jeśli ich szacunkowa wielkość, którą dzieli się z nami Victarion, jest choć trochę bliska prawdzie. Ta rzecz jest pewnego rodzaju odpowiednikiem Arki Noego wśród Żelaznych Ludzi.

W Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć jeszcze jedną ledwie skrywaną wskazówkę wzmacniającą teorię o tym, że kości Naggi są tak naprawdę czardrewnem:

Nie wolno nie doceniać władzy, jaką sprawowali nad żelaznymi ludźmi owi prorocy Utopionego Boga. Tylko oni mogli zwoływać królewskie wiece i biada temu, kto ośmielił się im sprzeciwić, choćby nawet był lordem albo królem. Najpotężniejszym z kapłanów był słynący ze znacznego wzrostu prorok Galon Biała Laska, nazywany tak z powodu wysokiego, rzeźbionego kija, który nosił ze sobą wszędzie, by bić nim bezbożnych. (Według niektórych opowieści laskę wykonano z czardrzewa, według innych zaś z jednej z kości Naggi).

Kości Naggi i czardrewno są wzajemnie zamienne, ponieważ są tym samym – właśnie taką sugestię możemy stąd wynieść. Co do czardrzew zamieniających się w kamień, dzięki lordowi Tytosowi Blackwoodowi dowiadujemy się, że maesterzy utrzymują, iż czardrzewa po (mniej więcej) tysiącu lat zamieniają się w kamień – wygląda na to, że nigdy nie butwieją, i nie próchnieją. Nigdy nie butwiejące drewno to doskonały surowiec do wyrobu łodzi… ale taki, który zamienia się w kamień – raczej nie. Pamiętajcie, by nie skąpić grosza, wybierając 500-letnią gwarancję na waszą łódkę z czardrewna – upewnijcie się lepiej, że wykupiliście ją przynajmniej na 1000 lat, wiecie? Oczywiście, jeśli Wasza łódź i tak zamieni się w kamień, zawsze możecie z niej zrobić budynek. Skamieniałe blade drzewa dają w efekcie blady kamień – i oczywiście, właśnie w ten sposób opisane są kości Naggi. Warto również zwrócić uwagę na to, że czardrzewa są raz po raz opisywane jako ‘białe jak kość’ lub ‘krew i kość’.

Stonetree

grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org

George zostawił nam również wskazówkę na ten temat w herbie: jednym z rodów zamieszkujących na Żelaznych Wyspach jest ród Stonetree (stone – kamień, tree – drzewo), który – podobnie jak ród Volmarków od Czarnego Lewiatana – składa hołd rodowi Harlawów od srebrnej kosy. Na herbie rodu Stonetree, jak można się domyślić, widnieje szare kamienne drzewo na czarnym polu. Cóż taki herb może oznaczać? – i mam tu na myśli jego znaczenie w kontekście samej opowieści, nie symbolikę. Gdzieś musi dryfować jakiś motyw związany z kamiennymi drzewami. Rozumiecie? Kamienne drzewa, gdzieś sobie dryfujące? To żart o morskim smoku. W każdym razie… Gdy Asha przybywa do Dziesięciu Wież, siedziby Rodrika ‘Czytacza’ Harlawa, widzi pośród zebranych w wielkiej sali herby z kamiennymi drzewami i czarnymi lewiatanami, co stanowi bardzo ciekawe zgromadzenie symboli morskiego smoka, gotowych do służby Ponuremu Kosiarzowi i jego księżycowej kosie. Czarny lewiatan i kamienne drzewo są paralelnymi symbolami, każdy z nich przedstawia jeden aspekt morskiego smoka – morskiego smoka jako czarny meteoryt i skamieniałe drzewa, zapamiętane jako kości Naggi.

Wydaje mi się, że dowody są przytłaczające – żebra Naggi są wykonane ze skamieniałego czardrewna. Tak właściwie, kiedyś uważałem je za martwy krąg czardrzew, taki jak te, które odnajdujemy na Przylądku Morskiego Smoka , ale użytkownik Vaxis z forum History of Westeros przekonał mnie, że jest inaczej przy pomocy swoich znakomitych argumentów, wskazując na poniższy fragment Uczty dla wron dotyczący Mokrej Czupryny:

Tu właśnie, pod łukiem żeber Naggi, znaleźli Aerona jego utopieni. Mokra Czupryna stał bez ruchu, a jego długie, czarne włosy powiewały na wietrze.

A zatem, ‘żebra’ nie są po prostu filarami lub pniami drzew – wygląda na to, że tworzą łuk. To właśnie z tego powodu przypominają żebra. Gdyby nie były ze sobą połączone łukiem, ludzie nazwaliby je po prostu filarami. Według Świata Lodu i Ognia Szary Król zbudował swoją długą komnatę wokół kości Naggi, używając jej żeber jako belek i krokwi’, co oznacza, że budował na bazie ‘szkieletu’, który stał w takiej formie jak obecnie, a nie poprzycinał sobie kości w deski i belki, a potem postawił z nich całą budowlę. Nie mógłby użyć żeber jako krokwi, gdyby nie były wygięte w łuk i nie łączyły się ze sobą, by utworzyć dach. Wręcz przeciwnie, sądzę, że powinniśmy wyobrazić sobie coś, co rzeczywiście wygląda jak klatka piersiowa – lub, co bardziej prawdopodobne, przewrócony do góry nogami kadłub łodzi wykonanej z czardrewna.

Jak już wcześniej powiedziałem, według opowieści dokładnie coś takiego uczynił Szary Król:

Szary Król nauczył też ludzi tkania sieci i żagli, oraz wystrugał pierwszy drakkar z twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem.

Jak wspomniałem, czardrzewa i więź zielonowidzów są silnie oparte na Yggdrasil i Odynie, przez co wzmianka o Ygg staje się oczywistym odniesieniem do czardrzewa, a w konsekwencji wykonanie łodzi z czardrewna. Słowa o ‘karmieniu się ludzkim mięsem’ mogą nawiązywać do starożytnego zwyczaju ludzi z Północy – składania ofiar z ludzi przed drzewami-sercami, co znów każe nam patrzeć na Ygg jak na czardrzewo. Wydaje mi się, że wszystko doskonale do siebie pasuje – według legend Szary Król wystrugał okręt z czardrzewa, i oto jest, wywrócony do góry nogami i używany jako długa komnata. Szary Król wygląda na bardzo praktycznego gościa – nie pozwalamy niczemu się zmarnować, nieprawdaż? Kolejne pytanie brzmi: gdzie powstała ta łódź? Na miejscu, tak jak sugeruje nam mit, czy była to łódź ludu migrantów, płynącego do Westeros? Bez wątpienia, jest dość duża, by służyć jako statek do podróży przez ocean, potrzebny podczas długiej morskiej przeprawy. Być może po przybyciu na miejsce, ludzie ci użyli kadłuba swojego statku jako długiej sali, ponieważ nie mieli nic innego.

Zrozumienie, iż ‘żebra’ Naggi są tak naprawdę kadłubem ogromnej łodzi wykonanej z czardrewna mówi nam kilka rzeczy. Po pierwsze, potwierdza legendę o Szarym Królu budującym łodzie z czardrzew, dzięki czemu ta legendarna postać zyskuje nieco bardziej historyczny status. Każe również postawić pytanie o przybywających na Żelazne Wyspy imigrantów, a raczej dolewa oliwy do ognia, który już płonie. Do dyskusji na temat możliwych zagranicznych przodków Żelaznych Ludzi wrócimy innym razem – chciałbym skupić się teraz na innej konsekwencji tego, że kości Naggi są zrobione z czardrewna, a jest nią ustawiczne – i na pozór niewytłumaczalne – przewijanie się czardrzew w mitach ludzi z żelaznego rodu.

Wspomniałem niedawno kręgi czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka – zapewne spodziewacie się już, że w miejscu o takiej nazwie znajdziemy jakieś istotne wskazówki na temat morskiego smoka, prawda? Zacznijmy od tego, że rosną tam kręgi czardrzew, co ma sporo sensu, jeśli odkryje się wcześniej, iż kości Naggi były kiedyś czardrewnem. Spójrzmy teraz na samą nazwę – Przylądek Morskiego Smoka (Sea Dragon Point) – morski smok ma szpic (ang. point – szpic, cypel, przylądek) tak jak miecz, ponieważ morski smok-meteor był mieczem, wbitym w trzewia oceanu. Pasuje doskonale, nieprawdaż? W rozdziale Ashy pod tytułem Zbiegła żona w Tańcu ze smokami – jednym z moich ulubionych rozdziałów – odnajdujemy jeszcze więcej świetnych informacji na temat Przylądka/Szpica Morskiego Smoka. To właśnie tam widzimy kolejne wskazówki dotyczące tajemniczej obecności czardrzew w mitach Żelaznych Ludzi:

– I jest jeszcze Przylądek Morskiego Smoka. Jeśli nie mogę odziedziczyć królestwa mojego ojca, czemu nie miałabym założyć własnego? Przylądek nie zawsze był tak rzadko zaludniony jak obecnie. Pośród tamtejszych wzgórz i bagien nadal można odnaleźć ruiny, pozostałości starożytnych twierdz Pierwszych Ludzi. A na wzniesieniach są kręgi czardrzew pozostawione przez dzieci lasu.
– Uczepiłaś się tego przylądka jak tonący chwyta się fragmentu wraku. Czy można tam znaleźć coś, czego ktokolwiek mógłby pragnąć? (…)
– Pytasz, co tam można znaleźć? Odpowiem ci. (…) Wysokie drzewa do budowy okrętów.

Właśnie z tego fragmentu pochodzi wzmianka o kręgach czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka. Asha zastanawiająca się nad założeniem nowego królestwa właśnie w tym miejscu sprawia, że zaczynam myśleć o pierwszych Żelaznych Ludziach, którzy być może założyli swoje nowe królestwo w miejscu gdzie wylądował morski smok – na Żelaznych Wyspach. Na przylądku można również znaleźć wysokie drzewa do budowy okrętów, co stanowi świetną wskazówkę na temat morskiego smoka jako łodzi. Tristifer Botley stwierdza, że Asha trzyma się Morskiego Smoka jak tonący chwyta się wraku, tworząc obraz morskiego smoka jako wraku łodzi, podobny do sceny, gdzie Theon nazywa rozbite kadłuby statków z Lordsportu lewiatanami.

Jednym z głównych wniosków, które możemy wyciągnąć z tego wielokrotnego powiązywania czardrzew z morskim smoków, jest związany z Młotem Wód: według opowieści do właśnie zielonowidze przywołali Młot na ziemię. Czardrzewa i zielnowidze idą ramię w ramię, więc powiązywanie czardrzew z morskim smokiem ma sens jeśli morski smok oraz Młot Wód to księżycowe meteory, jak zaproponowałem. By wzmocnić taki wniosek, wrócę do rozdziału Zbiegłej żony. Przy okazji wspomnę, że ‘zbiegłą żoną’ (wayward bride) jest sama Asha, która uciekła przed zaaranżowanym małżeństwem z Erikiem Ironmakerem, podczas gdy samo wyrażenie odnosi się oczywiście (w szerszym znaczeniu) do księżycowej bogini, która zboczyła ze swej ścieżki.

Zastanawiała się, kto dowodzi wrogami. Na jego miejscu ruszyłabym na plażę i spaliła nasze okręty przed atakiem na Deepwood. Wilkom nie przyszłoby to jednak łatwo, chyba żeby miały własne drakkary. Asha nigdy nie wciągała na brzeg więcej niż połowy swoich łodzi. Druga połowa czekała na morzu. Jeśli na plaży pojawią się ludzie z północy, załogi miały rozwinąć żagle i popłynąć na Przylądek Morskiego Smoka.
– Hagenie, zadmij w róg. Niech las zadrży. Tris, włóż jakąś zbroję. Pora już, byś wypróbował ten swój słodki miecz. – Zobaczyła, jak bardzo pobladł, i uszczypnęła go w policzek. – Wkrótce oboje zbryzgamy księżyc przelaną krwią. Obiecuję ci pocałunek za każdego zabitego wroga.

Widzimy wzmiankę o spaleniu okrętów, która znów pokazuje nam motyw spalonego drewna/płonącego morskiego smoka, po czym jest mowa o flocie księżycowej dziewicy płynącej na Przylądek Morskiego Smoka, co reprezentuje upadek morskich smoków jako księżycowych meteorów. W tym momencie zaczyna się szybka jak seria z karabinu maszynowego sekwencja symbolicznych odniesień: morski smok, poźniej gra na rogu, która sprawia, że las drży – pomyślcie o niebiańskim drzewie, które się trzęsie, podobnie jak ziemia, w chwili gdy rozlega się głos rogu – następnie księżycowa dziewica Asha chce zobaczyć słodki miecz Tristifera. Wreszcie, jest mowa o zbryzganiu księżyca krwią, i to w otoczeniu symboliki związanej z ‘seksem i walką na miecze’ – ‘pocałunek za każdego zabitego‘. We wcześniejszym fragmencie zabijanie księżyców i ich całowanie są wspomniane niemal jednocześnie:

Asha złapała Trisa Botleya za uszy i pocałowała go prosto w usta. Kiedy go puściła, był cały czerwony i nie mógł zaczerpnąć oddechu.
– Co to było? – zapytał.
– To się nazywa pocałunek. Niech mnie utopią za głupotę, Tris, powinnam była pamiętać… – nagle przerwała. Gdy Tris spróbował coś powiedzieć, uciszyła go, wytężając słuch. – To był sygnał rogu. Hagen.

Tym razem księżycowa dziewica Asha mówi ‘utop mnie’ (drown me) natychmiast po pocałowaniu Tristifer znaczy Światłonośca… – w sensie – Tristifera Botleya. A wtedy odzywa się róg. Kolejność zdarzeń jest tutaj szczególnie sprytna: księżycowa dziewica ‘nagle przerywa’ (breaks off suddenly, break oznacza również: zerwać, rozbić, połamać), gdy rozlega się dźwięk rogu. Księżyc… nagle się rozrywa… Czytałem ten fragment wielokrotnie, ale dopiero niedawno zwróciłem uwagę na to zdanie. Aluzja do legendy z Qarthu o księżycowym pochodzeniu smoków jest oczywista: księżyc zbytnio zbliżył się do słońca, pocałował je, i został rozbity. Gdy zbiegła księżycowa żona, Asha, zostaje pocałowana, ‘nagle się rozrywa’ i rozkazuje ludziom, by ją utopili.

Kulminacją symbolicznych odniesień do zielonowidzów przywołujących Młot Wód poprzez zniszczenie księżyca jest następujący fragment z tego rozdziału, który pojawia się nieco później:

Ze wszystkich stron otoczyły ich wysokie sosny żołnierskie i stare sękate dęby. Zamek rzeczywiście leżał w głębokim lesie. Potężne mroczne drzewa wyglądały groźnie. Ich korony krzyżowały się ze sobą, poskrzypując przy każdym podmuchu wiatru, a wyżej położone gałęzie zdawały się drapać twarz księżyca. Im szybciej się stąd wydostaniemy, tym lepiej się poczuję – pomyślała Asha. Drzewa nienawidzą nas wszystkich w głębi swych roślinnych serc.

Żelaznym szpikulcom na murach Twierdzy Hammerhorn, które ‘drapią pazurami’, ‘chwytają w szpony’ i ‘sięgają ku’ księżycowi odpowiadają tutaj gałęzie drzew, które drapią twarz księżyca. I to właśnie nazywam groźnym. Cały rozdział jest pełny personifikacji drzew, przedstawiania ich jako ludzi – na przykład: widzimy ludzi z Północy, którzy przebierają się za drzewa. Ashy wydaje się, że drzewa szepczą do siebie w swoim tajemnym języku… a wiemy, że szepczące liście to sposób, w jaki porozumiewają się czardrzewa. Później, Asha myśli, że ‘drzewa zabiją nas, jeśli zdołają‘. Doskonale – drzewa zabiją wszystkich, drapiąc księżyc i ściągając go na dół. Asha reprezentuje księżyc, więc to, że drzewa okazują wrogość tak wobec niej, jak księżyca. By wyrazić się jasno: interpretuję spersonifikowane drzewa jako zielonowidzów, ludzi, którzy mają symbiotyczną więź z drzewami – zaś wzmianki o drzewach chwytających księżyc odczytuję jako odniesienia do zielonowidzów powodujących upadek księżyca. Widzimy to również w innym zdaniu:

Drzewa skrywały przed nimi księżyc i gwiazdy, a leśne podszycie pod ich stopami było czarne i zdradzieckie.

Zdradziecki las skrywa księżyc i gwiazdy, ponieważ zdradzieccy zielonowidze przywołali Młot Wód, a Młotem Wód był księżycowy meteor, który wywołał Długą Noc. A przynajmniej tak głosi moja teoria. Świetnym uzupełnieniem powyższego zdania jest fragment Uczty, gdzie Mokra Czupryna zwołuje królewski wiec – wpadł na taki pomysł słuchając w szumie fal języka lewiatana:

– Odnajdźcie wzgórze Naggi i kości komnaty Szarego Króla, albowiem w tym świętym miejscu, gdzie księżyc utonął i powrócił, wybierzemy godnego króla, pobożnego króla. – Aeron ponownie uniósł kościste dłonie. – Słuchajcie! Słuchajcie fal! Słuchajcie boga! On do nas przemawia, a jego słowa brzmią: ‘Króla może wybrać tylko królewski wiec!’.

(W oryginale: gdy księżyc utonie i powróci, Aeron określa za ile czasu odbędzie się wiec).

Księżyc tonie w miejscu, gdzie umarł morski smok, ponieważ morski smok był kawałkiem martwego księżyca. To wówczas wybierzemy sobie nowego pobożnego króla… a może raczej ‘króla-boga’? Były nim Azor Ahai odrodzony, który symbolizuje narodzone na nowo słońce i księżyc. Azor Ahai odrodzony jest utopionym księżycem, który powrócił – równie dobrze można powiedzieć, że za Azora Ahai narodzonego na nowo można również uznać odrodzoną Nissę Nissę. A zatem, możliwe, że Mokra Czupryna jednocześnie przepowiada odrodzenie Azora Ahai i nową księżycową katastrofę!

Szukając potwierdzenia tego zaproponowanego związku pomiędzy Azorem Ahai odrodzonym i utopionym księżycem, który znów wstanie z morza, znalazłem pewne rzadko przytaczane zdanie z Nawałnicy mieczy, które sugeruje, że Azor Ahai odrodzony rzeczywiście może mieć pewnego rodzaju nowe narodziny w oceanie:

Przesunął dłonią nad Malowanym Stołem. – Ilu chłopców mieszka w Westeros? Ile dziewcząt? Ilu mężczyzn i kobiet? Ona zapewnia, że ciemność pożre ich wszystkich. Noc, która nie ma końca. Mówi o proroctwach… o bohaterze ponownie narodzonym w morzu, żywych smokach wyklutych z martwego kamienia… mówi o znakach i przysięga, że te znaki wskazują na mnie.

‘Ponownie narodzonym w morzu’… no co ty nie powiesz. Wygląda na to, że Stannis usłyszał – przypuszczalnie od Melisandre – jakąś wersję przepowiedni o Azorze Ahai inną od tej, którą my znamy. Gdy czyta się ten fragment po raz pierwszy, te słowa zdają się być tam wtrącone przypadkowo – w końcu do głowy nie przychodzi żaden oczywisty sposób powiązania Azora Ahai z odrodzeniem w morzu… ale teraz, gdy wiemy już, że morski smok jest jednym z aspektów Azora Ahai odrodzonego, możemy połączyć motyw Żelaznych Ludzi przynoszących z oceanu ogień morskiego smoka z Azorem Ahai narodzonym na nowo w morzu. Możemy również uznać to za kolejne potwierdzenie wniosku, że ogień morskiego smoka, który posiadali Żelaźni Ludzie, jest bezpośrednio związany z Światłonoścą i księżycowymi meteorami, a także z poglądem, iż Azor Ahai odrodził się jako merling. Ha, ha – po prostu sprawdzałem, czy nadal uważacie. Wspomnę również, że Daenerys narodziła się na nowo w Morzu Dothraków, a narodziła się na Smoczej Skale, kamienistej wysepce pośrodku morza, w oczywisty sposób związanej ze smokami.

A zatem, po przeanalizowaniu związanej z czardrzewami symboliki morskiego smoka, zaczynamy dostrzegać pewne podobieństwa i związki pomiędzy Szarym Królem, Azorem Ahai i zielonowidzami. Pojawiają się również interesujące pytania. Przede wszystkim: kto zniszczył księżyc?

Jeśli morski smok był księżycowym meteorem, a Szary Król zabił morskiego smoka, czy nie czyni to z Szarego Króla niszczyciela księżyca? W opowieści o piorunie Boga Sztormów ściągnął na ziemię ogień, co znów osadza go w roli zabójcy księżyca.

Lecz jeśli Młot Wód był księżycowym meteorem, który przywołała jakaś grupa zdradzieckich zielonowidzów, oznacza to, że zielonowidze również zniszczyli księżyc…

… a na dodatek mamy jeszcze naszego znajomego Azora Ahai, który też ma coś do powiedzenia na temat zniszczenia księżyca. O co tu chodzi? Kto tak właściwie dokonał tego nikczemnego czynu?

Wygląda na to, że celem kradzieży księżyca było wejście w posiadanie ognia bogów, a wszystkie te trzy osoby lub grupy posiadały ten właśnie ogień. Szary Król ukradł ogień bogów dwukrotnie, Azor Ahai zrabował ogień bogów pod postacią Światłonoścy i czarnego meteoru, a płonące drzewo reprezentuje czardrzewo, którego moc również wyobraża ogień bogów. Jak to wszystko do siebie dopasować?


Korona z Czardrewna

A zatem, jak można to wszystko ze sobą pogodzić? No cóż, na początek powiem, że moim zdaniem istnieją mocne argumenty za tym, że w pewnym momencie Szary Król był zielonowidzem. Przyjęcie takiego wniosku to jeden ze sposobów, by sprawić, że opowieści zaczną ze sobą współgrać – jeśli Szary Król był zielonowidzem, można powiedzieć, że i zielonowidze, i Szary Król przywołali na ziemię ogień z nieba przy pomocy meteorów.

Co do statusu Szarego Króla jako zielonowidza, spójrzcie na trzy rzeczy, które podobno wykonał z kości Naggi: oczywiście długą komnatę z jej żebr, później tron ze szczęk i bladą koronę z zębów. Cała ta historia zaczyna mieć więcej sensu, jeśli pomyślimy o przedmiotach zrobionych z czardrewna. Na dodatek wydaje się, że długa komnata była pierwotnie zbudowana z czardrewna – spójrzmy zatem na pozostałe artefakty w tym samym świetle. W takim razie blada korona Szarego Króla, jeśli nie jest wykonana z zębów morskiego smoka, staje się koroną z czardrewna – być może właśnie ona stanowiła wzór dla późniejszych koron z wyrzuconego na brzeg drewna, które nosili królowie Żelaznych Ludzi w okresie ‘Koron z Wyrzuconego na Brzeg Drewna’. Tak właściwie, Świat Lodu i Ognia wspomina również o tym, że w niektórych opowieściach Szary Król jest opisywany jako ten, który nosił pierwszą koronę z wyrzuconego na brzeg drewna – to sugeruje, że w rzeczywistości była to pewnego rodzaju blada drewniana korona, nie korona z zębów.

Wskazówka na ten temat pojawia się we fragmencie, który już wcześniej przytoczyliśmy, gdzie Aeron opisuje Wzgórze Naggi:

Na szczycie wzgórza ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew.

(On the crown of the hill four-and-forty monstrous stone ribs rose from the earth like the trunks of great pale trees. Korona – crown – oznacza również wierzchołek, szczyt, zwieńczenie).

To korona z czardrzew, widzicie? ‘Żebra’ z czardrewna wyłaniają się ze szczytu korony (ze szczytu) wzgórza morskiego smoka, dając Wzgórzu Naggi koronę z czardrewna. Jak dla mnie, to doskonała gra słów. Nazwa samej wyspy – Stara Wyk (Old Wyk) – może być w zamierzeniu odniesieniem do ognia, jak w ‘knot świeczki’ (candle wick). Możliwe zatem, że widzimy tu nawet motyw płonącej korony z czardrewna.

The Grey King upon his throne, as depicted by Arthur Bozonnet in The World of Ice and Fire

Szary Król na swoim tronie, autorstwa Arthura Bozonneta©, Świat Lodu i Ognia

W takim razie tron Szarego Króla nie jest wykonany ze szczęk morskiego potwora, lecz staje się czardrzewowym tronem, co również ma więcej sensu, niż tron powstały z czaszki morskiego smoka – choć taki mebel doskonale pasowałby to zespołu heavy metal. Tron z czardrzewa sprawiałby również, że Szary Król jeszcze bardziej wyglądałby na zielonowidza – zasiadałby na tronie z czardrzewa w komnacie z czardrewna, a wokół jego głowy owijałyby się gałęzie czardrzewa. To znaczy… przecież dokładnie tak wygląda Bloodraven:

Blady lord obleczony w czarny strój siedział, pogrążony w snach, w splątanym gnieździe korzeni. Splątany tron z czardrzewa obejmował jego zwiędłe kończyny jak matka ściskająca dziecko.

Był chudy jak szkielet, a szaty miał doszczętnie zbutwiałe. W pierwszej chwili Bran wziął go za jeszcze jednego umarłego, który siedział tu tak długo, że korzenie otoczyły go ze wszystkich stron, przerastając ciało. Skróra trupiego lorda była zupełnie biała, pomijając tylko krwawe znamię, przechodzące z szyi na policzek. Również białe włosy, cienkie i delikatne jak witki wyrastające z korzeni, były tak długie, że opadały na ziemię. Korzenie owijały się wokół jego nóg na podobieństwo drewnianych węży.

The Three-Eyed Crow - by Marc Simonetti ©

Trójoka Wrona – Marc Simonetti©

Trupi lord zasiada na tronie z czardrzewa, opleciony czardrewnem – jedna gałązka przechodzi przez jego słynne ślepe oko. Wokół jego nóg owijają się białe drewniane węże, doskonałe odpowiedniki motywu morskiego smoka jako czardrzewa. Biały czardrzewowy morski smok, białe czardrzewowe węże – świetnie dobrana para. Tak naprawdę sam Bloodraven jest czardrzewowym smokiem, łącząc symbolikę smoka z czardrzewami – dokładnie tak jak morski smok. Jedynym co musi teraz zrobić Bloodraven jest wskoczyć do jakiegoś jeziora! Żarty na bok – przepraszam lordzie Bloodravenie, proszę nie wrzucaj mojej rodziny do lochu – powinniśmy pamiętać o jeszcze jednym szczególe z opowieści o Szarym Królu: on również był pewnego rodzaju trupim lordem. Ze Świata Lodu i Ognia:

Z tej komnaty władał Żelaznymi Wyspami przez tysiąc lat, aż wreszcie jego skóra stała się równie szara, jak jego włosy i broda.

Aeron Mokra Czupryna jest bardziej dokładny, mówiąc, że Szary Król panował przez ‘tysiąc lat i siedem’. Jakkolwiek rzeczywiście było, wniosek jest jasny – miał nienaturalnie długie życie, tak jak Bloodraven – a podobieństw jest więcej. Tak jak Bloodraven stał się szary, czyli – przynajmniej dla mnie – trupi. Tak naprawdę, widzieliśmy już wcześniej twarz mającą tysiąc lat, i przypomina ona trupią:

Zrobiono je z białego czardrewna i widniała na nich twarz.
Od drewna biła poświata, jasna jak mleko i księżycowy blask, tak delikatna, że wydawało się, iż niemal nie oświetla niczego poza samymi drzwiami, nawet Sama, który stał tuż obok. Twarz była stara i blada, zwiędła i skurczona. Wygląda na martwą. Usta miała zamknięte, oczy i policzki zapadnięte, czoło zmarszczone, a podbródek opadający. Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć, jego twarz mogłaby wyglądać właśnie tak.

To fragment Nawałnicy mieczy, opis Czarnej Bramy w Nocnym Forcie. ‘ Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć’ – no cóż, właśnie to podobno uczynił Szary Król. Cytując to zdanie chcę pokazać, że istnieje związek pomiędzy czardrzewami, długimi życiami i stawaniem się podobnym do trupa. Wygląda na to, że Szary Król był posiadającym ogień gościem, który zasiadał na tronie z czardrzewa, na głowie nosił koronę z czardrewna, miał również niezwykle długie życie – możliwe, że dzięki więzi z czardrzewem. Eliksir lub puchar niesmiertelności jest jedną z najważnieszych manifestacji motywu ognia bogów – widzieliśmy to u Sun Wukonga z odcinka Tyrion Targaryen, a także w niektórych legendach dotyczących naggi. Zostało wyraźnie powiedziane, że Szary Król posiadał ogień morskiego smoka, i choć morski smok reprezentuje kilka rzeczy, jedną z nich jest czardrzewo… a jedynym sposobem, by posiąść ogień czardrzewa jest utworzenie z nim w więź zielonowidza… z kolei żeby to było możliwe, trzeba zasiadać w tronie z czardrzewa – co Szary Król również uczynił. Sądzę zatem, że mamy podstawy, by uznać, że był zielonowidzem, w taki czy inny sposób.

Co ciekawe, wśród Żelaznych Ludzi widzimy również zupełnie przeciwny do korony z czardrewna i tronu Szarego Króla ciąg symboli. Można jednak spojrzeć na nie jak na przedmioty wykonane z morskiego smoka. Widzieliśmy, że morski smok zdaje się być odniesieniem i do czarnych meteorów, i do białych czardrzew. Podobnie, ta sama dychotomia jest wyrażona w koronach i tronach ludzi z żelaznego rodu. Przeciwieństwem białego tronu Szarego Króla z czardrzewa, podobno wykonanego ze szczęk morskiego smoka, mamy Krzesło z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), tron wyrzeźbiony z czarnego oleistego kamienia. Jeśli czarne oleiste kamienie są meteorytami, jak sugeruję, to są nim również ‘meble’ wykonane z morskiego smoka. Przeciwieństwem korony z czardrewna noszonej przez Szarego Króla są czarne żelazne korony noszone przez dawnych żelaznych królów, a w mniej odległych czasach, przez Balona Greyjoya. Nie pojawia się wzmianka o tym, by korona Balona była zrobiona z czarnego oleistego kamienia – to po prostu dobrze nam znany symbol czarnej żelaznej korony, która oznacza odwróconego solarnego króla, a czarne żelazo zostało zabrane z meteorytów, by wykuć miecze.

Całą swą symboliką, morski smok nieustannie pokazuje nam czarne meteory i białe czardrzewa. Najważniejsze pytanie brzmi: co te dwie rzeczy mają ze sobą wspólnego? Jaki jest związek pomiędzy czardrzewami i księżycowymi meteorami?

Pierwszą część odpowiedzi została już przeze mnie zasugerowana: według opowieści zielonowidze przywołali Młot Wód, zaś Młot Wód był księżycowym meteorem. W dwóch różnych legendach Szary Król przywołał na ziemię księżycowe meteory – wszystkie te historie miałyby znaczenie więcej sensu, gdyby Szary Król był zielonowidzem, jednym z tych, którzy byli odpowiedzialni za zniszczenie księżyca. Jak nakierować kometę w księżyc? … no cóż, w przyszłym odcinku będę miał na ten temat więcej do powiedzenia.

Jak już powiedziałem, nigdy nie akceptowałem wyjaśnienia, że to Dzieci Lasu były zielonowidzami, którzy złamali Ramię Dorne i przywołali Młot Wód. Wręcz przeciwnie, zawsze uważałem, że bardziej prawdopodobny jest udział ludzkich zielonowidzów, którzy nadużyli swoich magicznych mocy i spowodowali wielką katastrofę. Podejrzewam, że z upływem czasu wszystkie nikczemne czyny popełnione przez zielonowidzów zostały przypisane Dzieciom Lasu, a pamięć o ludzkich zielonowidzach zanikła niemal zupełnie. Uważam, że w Erze Świtu istnieli ludzcy królowie-zielonowidze. Wkrótce omówię wszystkie dowody potwierdzające taką tezę.

Żartobliwie nazywam tych potencjalnych zielonowidzów, którzy zniszczyli księżyc, ‘niegrzecznymi zielonowidzami’, ponieważ moim zdaniem zrobili coś bardzo niegrzecznego – mówię tak z braku chęci użycia bardziej poważnego słowa. Byliby to zdradzieccy, zbuntowani zielonowidze, którzy zburzyli naturalny porządek. Kradzież rzeczy należących do bogów, zakłócanie cykli przyrody – to właśnie mam na myśli. Dzieci Lasu zgodziły się odejść cicho w noc, widząc, że ich czas na ziemi minął. Lecz ktoś spróbował sięgnąć po puchar nieśmiertelności, co stanowi naruszenie cyklu życia i śmierci. Szary Król mógł być taką postacią, zielonowidzem, który przywołał na ziemię czarne księżycowe meteory, by wejść w posiadanie ognia bogów.

W tym momencie to, że Azor Ahai również doskonale pasuje do tego opisu staje się całkiem oczywiste. On również ściągnął na ziemię księżycową boginię, by władać jej ogniem. Możliwe, że Azor Ahai i Szary Król to dwie zupełnie różne osoby, z dwóch różnych kontynentów, których mityczne opisy rozwinęły się z historii o potężnym królu, który władał w czasie gdy z nieba spadały czarne meteory. Ale jak już powiedziałem, moim zdaniem opowieść o Azorze Ahai musi kończyć się w Westeros – w przeciwnym razie trudno zrozumieć, w jaki sposób ma być ważna dla fabuły samej Pieśni, a w książkach poświęcono jej zbyt wiele miejsca, by okazała się nieistotna.

Znalazłem wiele wskazówek sugerujących, że Azor Ahai rzeczywiście przybył do Westeros, na smoku i na pokładzie statku. Stwierdzam zatem, że możliwe – a nawet całkiem prawdopodobne – jest to, że mitologia Szarego Króla przynajmniej w części odnosi się do czynów Azora Ahai, być może nałożonych na dokonania jakiegoś lokalnego herosa lub herosów, którzy stworzyli opartą na rybołówstwie i morzu kulturę Żelaznych Ludzi – zbudowali pierwsze łodzie, byli pierwszymi monarchami, którzy założyli dynastie, i tak dalej. Motyw morskich smoków jako łodzi również sugeruje najazd smoczych łodzi – ognistych ludzi zza morza, migrujących do Westeros lub je napadających. Mogła to być flota ‘piratów z Asshai’ Azora Ahai, jak lubię to określać. Wrócimy do tych spekulacji innym razem – na razie wystarczy wspomnieć, że istnieje dość powodów, by sądzić, że w czasie Długiej Nocy lub krótko przed nią miał miejsca kontakt pomiędzy Asshai i Westeros, zaś kontakt ten może stanowić przekonujące wyjaśnienie podobieństw w mitologiach Azora Ahai i Szarego Króla. Legendy odnoszą się do tych samych wydarzeń i ludzi, przynajmniej w niektórych przypadkach.

A zatem, jeśli Szary Król i Azor Ahai są w pewnym sensie tą samą osobą, a przynajmniej opowieści o tych herosach odnoszą się do tych samych czynów i wydarzeń, zaś Szary Król był jednym z ‘niegrzecznych zielonowidzów’, czy można stąd wyciągnąć wniosek, że był nim również Azor Ahai?

Oczywiście, z całą pewnością! Od mniej więcej sześciu miesięcy czekałem na to, by Wam o tym powiedzieć. Azor Ahai był zielonowidzem! – niegrzecznym, który przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia i kradzieży księżyca. To ta sama logika, którą wykorzystaliśmy w kwestii Szarego Króla – jeśli zielonowidze mieli coś wspólnego z przywołaniem na ziemię Młota Wód, a Młot był księżycowym meteorem, zaś Azor Ahai rozłupał księżyc, tak jak mówi legenda, możliwe, że wyjaśnieniem tych na pozór sprzecznych opowieści jest to, że to Azor Ahai był zielonowidzem, który zniszczył księżyc. Uważam, że właśnie tak było – istnieje sporo świetnej symboliki, która potwierdza taką teorię. Wszystko zaczyna się od symbolu płonącego drzewa.

Płonące drzewo, beingstoned na DeviantArt

Centralnym aspektem metafory wykucia Światłonoścy jest przemiana. Nissa Nissa i księżyc, który reprezentuje ulegli przemianie, gdy zostali przebici Światłonoścą. Azor Ahai i słońce zostali przemienieni przez chmury pyłów i popiołów wyrzucone w górę przez uderzenia księżycowych meteorów. O przemianie księżyca dyskutowaliśmy dość szczegółowo, więc w tym miejscu chciałbym się skupić na przemianie Azora Ahai, która stanowi odzwierciedlenie przemiany słońca. Księżycowe meteory zakryły niebo, aż słońce ‘pociemniało’, zmieniając się w słońce nocy. Sądzę, że w podobny sposób Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai używał czarnych meteorytów do mrocznej magii, co spowodowało jego transformację. W końcu, to w ten sposób stał się Krwawnikowym Cesarzem. Ta przemiana była skutkiem wejścia w posiadanie ognia bogów.

Myślę również, że to właśnie ten motyw widzimy w micie o Szarym Królu. Jeśli zrozumiemy, że uczłowieczone drzewa – w szczególności czardrzewa – mogą symbolizować zielonowidzów żyjących w więzi z drzewami, możemy dostrzec głębsze dno mitu o piorunie Boga Sztormów: drzewo, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna reprezentuje samego Szarego Króla, przemieniającego się pod wpływem ognia księżycowych meteorów, dokładnie tak jak Azor Ahai.

Podobnie, możemy zinterpretować zapalenie drzewa jako aktywację więzi z czardrzwem – nim drzewo stanęło w płomieniach, nie przypominało czardrzewa. Bez więzi z czardrzewem człowiek nie ma dostępu do mocy czardrzewnetu, czyniącej go ‘boskim’. Projekcja astralna, ograniczona zdolność podróżowania w czasie, nieograniczona możliwość podglądania i długie życie, które oferują czardrzewa SĄ ogiem starych bogów, zasobem ich wiedzy i magii. Piorun zapalający drzewo może oznaczać, że uderzenie meteorów spowodowało jakąś zmianę w czardrzewach, być może je ‘aktywowało’ lub umożliwiło ludziom na uzzyskanie dostępu do czardrzewnetu.

I właśnie teraz nadszedł czas na tę naprawdę naprawdę dobrą część tego odcinka, coś nad czym pracowałem od dawna. Z przyjemnością przedstawiam Wam…


Zielonowidze ognia

Dobrze, moi przyjaciele, przed nami tylko jeden rozdział – jest jednak bardzo ważny. Miałem nawet zamiar wyłączyć go z tego odcinka i opublikować jako osobny podcast. Jest jednak wisienką na torcie wszystkiego co do tej pory stwierdziliśmy w tym eseju. Przedstawiwszy przed chwilą teorię o tym, że opowieści o Szarym Królu i Azorze Ahai odnoszą się do zielonowidza (lub grupy zielonowidzów), który ściągnął na dół księżyc i poddał się przemianie, wykorzystując magię ognia księżycowych meteorów, odczuwam potrzebę przedstawienia dodatkowych dowodów na poparcie tej tezy, oprócz tych, którymi już się podzieliłem. Oczywiście, zbliżamy się do końca tego odcinka – z tego powodu dotkniemy jedynie wierzchołka góry lodowej. Właśnie dlatego dzisiejszy esej jest początkiem zupełnie nowego kompendium, skupiającego się na czardrzewach i zielonowidzach – w kolejnych odcinkach będziemy bazować na wprowadzonych dzisiaj pomysłach.

Zwieńczymy ten esej omawiając motyw płonącego drzewa, i wyjaśniając w jaki sposób odnosi się do motywu ognistego zielonowidza. Trzymajcie się mocno, ponieważ zaraz zaprezentuję nowe ekscytujące informacje. Zostało mniej więcej dwadzieścia minut, więc jeśli odczuwacie zmęczenie symboliką, albo otoczenie, w którym się obecnie znajdujecie, nie pozwala Wam się skupić, dobrym pomysłem byłoby zostawienie sobie tego ostatniego fragmentu na później – żebyście mogli w pełni się nim nacieszyć. To powiedziawszy: zaczynamy…

Azor Ahai jest ognistym czarnoksiężnikiem. Jest czarownikiem i wojownikiem ognia. Wygląda na to, że poddał się przemianie, robiąc użytek z magii ognia i – z braku lepszego określenia – ‘magią meteorów’. Uważam, że to pewnego rodzaju magia ognia – powiedzmy ‘cienistego ognia’. W każdym razie, istnieje nieustannie pojawiające się powiązanie pomiędzy płonącymi drzewami – zwłaszcza płonącymi czardrzewami – a ognistymi czarownikami. Wielokrotnie widzimy, że w scenach wykucia Światłonoścy pojawia się płonące drewno. Z tych symbolicznych ognisk wyłaniają się lub wychodzą ogniści czarodzieje. Tak naprawdę widzimy to już od pięciu książek. Wydaje mi się, że będziecie zdziwieni widząc w różnych fragmentach owych ‘ognistych czarodziejów’ ukrytych na widoku. To będzie trochę jak gonitwa w stylu Gdzie jest Waldo?, pościg za ognistymi czarownikami w różnych scenach z całej serii, gdzie odegrane jest wykucie Światłonoścy. Przyjrzymy się sześciu takim scenom – w każdej pojawiają się ogniści czarodzieje (fiery sorcerers):

  • Aryi i rekrutom Nocnej Straży w opuszczonej warowni w pobliżu Harrenhal
  • scena w Czerwonej Świątyni, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca
  • spalenie Siedmiu na Smoczej Skale
  • Alchemiczne Gody
  • starcie smoków – Księżycowej Tancerki i Sunfyre’a – podczas wojny domowej Targaryenów znanej jako Taniec Smoków
  • scena z Jonem i Qhorinem w Mroźnych Kłach, która ma miejsce tuż przed tym, jak Jon zostaje zmuszony do zabicia Qhorina

Oto nasze założenie: symbol płonącego drzewa reprezentuje zielonowidza przemieniającego się przy pomocy zdobytego ognia bogów. Uderzenie pioruna Boga Sztormów reprezentuje uderzenie meteora. To właśnie on sprawił, że drzewo płonie boskim ogniem. W wymienionych scenach widzimy ognistych czarodziejów budzących się i wychodzących z płonącego drewna, w chwili, gdy odegrane jest wykucie Światłonoścy lub lądowanie jednego z meteorów-Światłonośców. Stwierdzam, że ci ogniści czarodzieje reprezentują zielonowidzów poddających się transformacji w ogniu, czyli pokazują prawdę kryjącą się w mitach o Szarym Królu i Azorze Ahai.

Pierwszą sceną, której się przyjrzymy, jest fragment Starcia królów, gdzie Arya, Yoren oraz rekruci Nocnej Straży są otoczeni w małej opuszczonej warowni niedaleko Harrenhal. Oblega ich ser Amory Lorch, którego herb przedstawia czarną mantykorę i trzy złote monety (w Westeros złote monety nazywa się smokami). Jak się za chwilę przekonamy, atak Ser Amory’ego jest w dużej mierze rekonstrukcją ataku księżycowych meteorów:

Przez chwilę wydawało jej się, że w miasteczku jest pełno świetlików. Potem zrozumiała, że to jeźdźcy z pochodniami galopujący między domami. Widziała, jak płomienie ogarnęły strzechę, liżąc brzuch nocy gorącymi, pomarańczowymi jęzorami. Potem zapłonął drugi dach, a po nim trzeci. Wkrótce pożary były już wszędzie.
Dołączył do niej Gendry, który włożył swój hełm.
– Ilu ich jest?
Próbowała policzyć napastników, lecz poruszali się zbyt szybko, a ciskane przez nich pochodnie wirowały w powietrzu.
– Stu – odpowiedziała. – Dwustu. Nie wiem. – Przez ryk płomieni przebijały się krzyki. – Za chwilę wezmą się za nas.
– Tam – odezwał się Gendry, wyciągając rękę.
Kolumna jeźdźców mknęła między płonącymi budynkami, zmierzając ku warowni. Metalowe hełmy lśniły w blasku ognia, który odbijał się też w kolczugach i zbrojach, tworząc pomarańczowe albo żółte plamy. Jeden z mężczyzn niósł osadzoną na wysokiej pice chorągiew. Aryi zdawało się, że sztandar jest czerwony, lecz trudno to było określić, gdyż noc wypełniła łuna szalejących wokół pożarów i wszystko wydawało się czerwone, czarne lub pomarańczowe. Ogień przenosił się z jednego domu na drugi.

W powyższym fragmencie pojawiają się dwa motywy, które stanowią przygotowanie do kluczowego w tej scenie zdania: uosobione płomienie, przedstawione jako coś żywego, oraz żywi żołnierze pokazani jako istoty z ognia. To dwie strony tego samego medalu, które współgrają i pokazują nam istoty zrobione z ognia – ogień jest opisany jako osoba, a ludzie jako płomienie. Zaczynając od zantropomorfizowanego ognia, widzimy płomienie liżące brzuch nocy pomarańczowymi jęzorami i skaczące z jednego budynku na drugi (w oryginale ogień ‘przeskakuje z jednego domu na drugi‘), niczym jakieś dzikie zwierzęta. Na dodatek ogień dwukrotnie ryczy jak zwierzę (w oryginale: ‘Over the roar of the flames, she could hear shouts’ oraz ‘It was hard to tell in the night, with the fires roaring all around’). Wygląda to tak, jakby ogień stał się pewnego rodzaju bestią.

Jeszcze ważniejsze są zdania o płomiennych żołnierzach. Najpierw ludzie ser Amory’ego niosący pochodnie są porównani do świetlików (ang. lantern bugs, lantern – latarnia), latających zwierząt kojarzonych z ogniem. Ogień odbija się od ich hełmów i zbroi, przez co same zbroje wyglądają tak, jakby były zrobione z ognia. Ci rycerze-świetliki ciskają swoimi pochodniami, które wirują w powietrzu niczym obracające się meteory. Nieco później w tym rozdziale pojawia się następujące zdanie: ‘Nad głowami obrońców przeleciała ciągnąca za sobą płomienne jęzory pochodnia, która upadła z łoskotem na ziemię dziedzińca‘. Na ten widok Yoren natychmiast krzyczy: ‘Do broni!‘ (w oryginale Blades! – ostrza). Uważam, że to wskazówka podpowiadająca nam, że powinniśmy powiązać wirujące pochodnie z ostrzami, takimi jak płomienne miecze deszczu księżycowych meteorów. Zwróćcie uwagę na to, że pochodnia ciągnie za sobą ‘palce ognia’ (w oryginale, fingers of fire, w polskim tłumaczeniu płomienne jęzory), zupełnie jakby ludzie-świetliki rzucali w Aryę i jej towarzyszy ognistymi rękami – to symbol ognistych dłoni R’hllora, które znamy i kochamy. Tak jak jęzory ognia, ‘palce ognia’ tworzą obraz istot zbudowanych z ognia. Widzimy również włócznie rzucane z ‘rozjaśnionego ogniem cienia’, co przypomina nam o symbolice meteorów jako słonecznych włóczni i motywie cienia ognia – cieniach będących dziećmi Melisandre i ‘ognia życia’ Stannisa oraz Skrzydlatym Cieniu Drogonie, który zieje czarnym ogniem. Są to jedne z najważniejszych symboli czarnych meteorów. Gdy żołnierze dostają się do warowni, pojawia się wzmianka o tym, że są ‘stalowymi cieniami’, zaś ‘płomienie lśniły na ich kolczugach i ostrzach’, co oznacza, że nasze stalowe cienie mają nie tylko ogniste zbroje, lecz również płomienne miecze. Przypomnijcie sobie, że gdy Duch z Wysokiego Serca widzi w wizji zabójcę Renly’ego, wygląda on jak ‘cień o płonącym sercu’.

W końcu, pojawiają się dwa odniesienia do burz: tuż przed tym, jak wirujące pochodnie przelatują nad murem, a Yoren mówi ‘Ostrza!’, ser Amory rozkazuje ‘szturmować bramy’ (storm the gates, ang. storm – burza). A zatem można powiedzieć, że mamy tu nawałnicę meteorów-pochodni lub ognistych rycerzy władających płomiennymi ostrzami. Tuż przed rozpoczęciem ataku na warownię, ma miejsce dość długa rozmowa o tym, czy Yoren i jego grupa rekrutów Nocnej Straży są na usługach zbuntowanego Berika, Lorda Błyskawicy walczącego płomiennym mieczem. To przypomina nam o związku pomiędzy błyskawicami i płonącymi mieczami. W innym miejscu sarkastyczny Yoren pyta: ‘Jesteś ślepy czy co? Widzisz tu cholerną błyskawicę?‘ (ang. bloody znaczy cholerny, ale również krwawy). To świetne zdanie, ponieważ łączy błyskawicę z krwią, które świetnie mi odpowiada, biorąc pod uwagę, że jestem autorem teorii o tym, że piorun Boga Sztormów był krwawiącą gwiazdą lub księżycowym meteorem z krwawnika.

I wtedy następuje kulminacja:

Ogień przenosił się z jednego domu na drugi. Widziała jak pochłonął drzewo. Płomienie przebiegły wzdłuż gałęzi, rysując się na tle nocy niczym szaty o barwie jaskrawego oranżu.

W samym środku tego wszystkiego widzimy płonące drzewo, zapalone przez jedną z tych wirujących pochodni-meteorów, co stanowi wspaniałe echo pioruna Boga Sztormów sprawiającego, że drzewo Szarego Króla stanęło w ogniu. Płonące drzewo jest tutaj opisane jako majestatyczna figura ‘rysująca się na tle nocy niczym szaty [żywego] oranżu‘. (W oryginale ‘it stood against the night in robes of living orange’). Wygląda niemal jak jakiś kapłan ognia… tak właściwie, dokładnie tak jak ognisty kapłan. Zaczynając od tego płonącego drzewa, zobaczymy, że szaty z płomieni są znakiem rozpoznawczym ognistych czarodziejów. Cała scena z Aryą i płonącym drzewem w szczególności przywołuje symbole znane ze świątyni R’hllora – spójrzmy zatem na prawdziwych kapłanów ognia.

Mam tu na myśli scenę z Tańca, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca przy pomocy swojej pięści – omawialiśmy to wydarzenie wielokrotnie. Z tego powodu nie będę jej tutaj cytował – wystarczy wspomnieć, że to scena gdzie pojawia się silna symbolika wykucia Światłonoścy i zniszczenia księżyca. Wiele z występujących tam symboli jest wspólnych ze sceną Aryi, którą właśnie przeczytaliśmy, na przykład: ogniste włócznie, ognista ręka, rycerze ognia i płomienne szaty.

Benerro. Mężczyzna stał na szczycie czerwonej kolumny, połączonej wąskim kamiennym mostkiem z wyniosłym tarasem, na którym stali niżsi rangą kapłani oraz akolici. Ci ostatni mieli szaty jasnożółte albo jaskrawopomarańczowe, a kapłani i kapłanki czerwone. (…)
Wysoki głos Benerra niósł się daleko. Rosły, chudy kapłan miał wymizerowaną twarz i cerę bladą jak mleko. Na jego policzkach, podbródku i wygolonej głowie wytatuowano płomienie tworzące jaskrawoczerwoną maskę, mającą szczeliny na oczy i owijającą się wokół bezwargich ust.
– Czy to niewolnicze tatuaże? – zapytał Tyrion.
Rycerz skinął głową.
– Czerwona Świątynia kupuje dzieci i robi z nich kapłanów, świątynne prostytutki albo wojowników. Spójrz tam. – Wskazał na schody. Przed głównym wejściem stał szereg mężczyzn w zdobnych zbrojach i pomarańczowych płaszczach. Wszyscy trzymali w rękach włócznie o grotach przypominających wijące się płomienie. – Ognista Dłoń. Święci żołnierze Pana Światła, obrońcy świątyni.
Rycerze ognia.
– A ileż palców ma ta dłoń?
Tysiąc. Nigdy więcej i nigdy mniej. Gdy jeden płomień zgaśnie, zapala się nowy.

W tym momencie ma miejsce pantomima zniszczenia księżyca, lecz tym razem skupimy się na ognistych ludziach i ich modnym ubiorze. W poprzedniej scenie płonące drzewo nosiło szaty żywego oranżu, a tutaj widzimy jasnożółte, jaskrawopomarańczowe i czerwone szaty – to oczywiste, że ogniści kapłani R’hllora chcą sprawić, by wyglądali jak gdyby byli odziani w ogień. Benerro i inni wysocy rangą kapłani ognia, na przykład Moqorro, idą o krok dalej, nosząc maski wijącego się ognia. Tatuaże zostały wykonane tak, by wydawały się -dosłownie – żywym ogniem. Spekulowałem, że czynią tak wspominając jakąś zapomnianą sztukę przemiany w ogniu, którą Melisandre mogła na nowo odkryć. Motyw ludzi zrobionych z ognia reprezentują również rycerze ognia, zwani palcami Ognistej Dłoni R’hllora, co czyni ich symbolami meteorów. Ci wojownicy ognia są doskonałym odpowiednikiem rycerzy, na których zbrojach i mieczach odbijają się płomienie, ze sceny z Aryą.

Melisandre – pierwsza kapłanka ognia, którą widzimy – nosi szaty, które są opisywane w podobny sposób. W Nawałnicy mieczy Davos przypomina sobie jej wygląd: ‘Widział ją oczyma wyobraźni: twarz o kształcie serca, czerwone oczy, długie włosy koloru miedzi, szkarłatne suknie z jedwabiu i atłasu, które poruszały się niczym płomienie w rytm jej kroków‘. Pasuje to doskonale do naszego drzewa noszącego ogniste szaty z żywego oranżu. Na dodatek do właśnie Melisandre spaliła drewniane figury Siedmiu na Smoczej Skale. Siedmiu, którzy byli morskimi smokami-łodziami. Odwiedzimy tę scenę jeszcze raz, by przyjrzeć się ognistym czarownikom, którzy budzą się w tamtej chwili – ale najpierw zakończymy scenę z Benerrem, szukając wskazówek dotyczących burz:

Karzeł jeszcze przez chwilę słyszał z tyłu cichnący głos Benerra i nagłe jak uderzenia gromu ryki prowokowane przez jego słowa.

Uderzenia gromu… no co ty nie powiesz… Prowokowane przez słowa gościa, który dopiero co wrzeszczał o księżycu rozbijającym się na ogniste palce, prawda? Natychmiast po zdaniu zawierającym odniesienie do gromu, pojawia się odniesienie do młota:

Dotarli do stajni. Rycerz zsunął się z siodła i walił w drzwi tak długo, aż wreszcie przybiegł wynędzniały niewolnik z końską głową wytatuowaną na policzku.

(They came upon a stable. The knight dismounted, then hammered on the door until a haggard slave with a horsehead on his cheek came running. – ang. hammer – młot. Jorah walił w drzwi ‘jak młotem’).

Walenie młotem przywołuje końską twarz, co przypomina nam Dothracki zwyczaj patrzenia na gwiazdy jak na konie. A zatem, osoba na której twarzy widnieje końska głowa to po prostu kolejny symbol meteorów:

Okowy wykonano z czarnej blachy stalowej, grubej i ciężkiej. Ważyły po dobre dwa funty, jeśli karzeł potrafił to ocenić. Ich ciężar dodatkowo zwiększały łańcuchy.
– Chyba jestem straszliwszy, niż mi się zdawało – wyznał Tyrion, gdy kował skuł ostatniego ogniwo. Każde uderzenie młota wstrząsało jego kończyną aż po bark. – A może bałeś się, że ci umknę na tych króciutkich nóżkach?

Kolejne walenie młotem. Tym razem jego rezultatem są wstrząsy (ang. shock, również: porażenie prądem) – pomyślcie o błyskawicach i elektryczności. Wstrząsy ramienia Tyriona. Wystarczy skupić się na ramieniu uderzonym młotem… i wiadomo, o co chodzi. To krwawa błyskawica wspomniana przez Yorena, uderzająca jak młot w Ramię Dorne. Przypomnijcie sobie scenę, którą wcześniej omówiliśmy, gdzie Tyrion odniósł ranę w ramię podczas Bitwy pod Zielonymi Widłami, gdzie uderzył go morgensztern (ang. morningstar, gwiazda poranna) niesiona przez ‘wilka białej gwiazdy’ (czyli Karstarka). To wydarzenie również symbolizowało Młot Wód łamiący Ramię Dorne. Łańcuch z czarnego żelaza, po którym ‘porażanie’ od młota dociera do ramienia Tyriona to również wskazówka dotycząca Ramienia Dorne, które w wyniku uderzenia czarnych żelaznych meteorów-gromów jest teraz łańcuchem wysp. Nie mam teraz czasu, by omówić cały ten rozdział, wspomnę jednak, że następnie Mormont i Tyrion przekraczają Długi Most Volantis – most wykonany z czarnego stopionego kamienia, przy pomocy smoczego ognia i magii. Czarny żelazny łańcuch, ‘krwawe’ (bloody) kajdany jak nazywa je Tyrion, do miniaturowy symboliczny towarzysz mostu z czarnego smoczego kamienia. Na dodatek Jorah i Tyrion pokonują most ze wschodu na zachód, tak jak Pierwsi Ludzie przechodzący przez Ramię Dorne ze wschodu (Essos) na zachód (Westeros) w Erze Świtu, nim stało się ono łańcuchem wysepek spalonym przez smoczy ogień.

Następną sceną, gdzie pojawiają się ogniści czarodzieje i płonące drzewa, jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale. Znów, nie ma potrzeby cytowania całości. Przytoczę jedynie ważne tutaj zdania. Pamiętajcie, że ci spaleni bogowie reprezentują morskiego smoka (byli okrętami Targaryenów), ale jednocześnie płonące drzewa, ponieważ są drewnianymi masztami, symbolami drzew, zaś to, co ludzie uznają za ‘kości’ morskiego smoka, jest tak naprawdę martwymi drzewami.

W każdym razie, wygląda na to, że owi płonący bogowie kupili swoje stroje w butiku przy Czerwonej Świątyni w Asshai:

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajomy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte.

To te same ogniste szaty, czerwone, pomarańczowe i żółte. Płoną i lśnią, ale ich dym pociemnia niebo poranka. To właśnie płonący bogowie morskiego smoka, ubrani dokładnie tak jak nasi czarodzieje ognia. Można powiedzieć, że zapalił ich Światłonośca, a przynajmniej, że płonęli w chwili, gdy przebił ich Światłonośca. Światłonośca jest ogniem bogów schodzącym na dół do ludzi, a w tej scenie pojawia się, gdy bogowie stają w płomieniach. Możliwe, że to potwierdzenie, iż motyw ‘gromu sprawiającego, że drzewo płonie boskim ogniem’ tak naprawdę przekłada się na czardrzewnet stający się dostępnym dla ludzi, lub w jakiś sposób zmienionym, w wyniku uderzenia księżycowych meteorów.

Dodatkowym łącznikiem z czardrzewami jest słowo ‘stare’, użyte do opisania drewna. Stare jak w ‘starzy bogowie’. Wkrótce po spaleniu Siedmiu, Melisandre pali również ogromne czardrzewo w bożym gaju w Końcu Burzy – możliwe, że miało ono ponad osiem tysięcy lat i pochodziło z czasów Durrana Smutku Bogów, pierwszego Króla Burzy.

Biorąc to wszystko pod uwagę, widzimy, że to kolejna scena dająca nam cenne wskazówki: ogniści czarodzieje wyłaniają się z ognia płonących drewnianych bogów, morskich smoków – ognia, w którym powstaje również Światłonośca.

Kontynuujmy poszukiwanie ognistych czarowników w scenie Alchemicznych Godów. Jeśli czarodzieje ognia są ważną częścią wydarzeń związanych z wykuciem Światłonoścy, z całą pewnością pojawią się w czymś takim jak Alchemiczne Gody… i dokładnie tak się dzieje.

Płomienie wirowały przed nią jak kobiety, które tańczyły na jej uczcie weselnej, Wirowały i śpiewały, powiewając żółtopomarańczowymi welonami, jakże przerażającymi, a jednak tak cudownie ożywionymi zarazem. Dany otworzyła ramiona, wystawiając się na jego objęcia. To także jest wesele, pomyślała. (…)

Płomienie były cudowne , nie widziała dotąd czegoś równie pięknego, każdy z nich przypominał czarnoksiężnika ubranego w żółtą, pomarańczową i szkarłatną, który wiruje, zamiatając długim płaszczem z dymu.

I znów, ogniści czarodzieje, odziani w płomienne szaty czerwieni, pomarańczu i żółci, budzą się z ogniska, kołyski Światłonoścy. Dokładnie tak, jak w scenie spalenia Siedmiu na Smoczej Skale. Opis i słownictwo są tutaj dość bezpośrednie – są nazwani ognistymi czarnoksiężnikami i budzą się do życia w chwili narodzin księżycowych smoków i wykucia Światłonoścy. Możecie dostrzec, że George trzyma się tego samego języka – płomienne szaty i płaszcze, czerwień, pomarańcz i żółć… no, i może trochę dymu. Widzimy również wzmiankę o płomiennych tancerkach – sądzę, że chodzi tu o te same osoby, ponieważ istnieje bogata symbolika związana z tańcem i rogatym księżycem. Kiedyś przyjdzie na nią czas. Spójrzcie teraz na smoczycę znaną jako Księżycowa Tancerka (Moondancer), o której możemy przeczytać w Księżniczce i Królowej. Tancerka była zieloną smoczycą o perłowych rogach i pazurach. Została podpalona przez smoka o imieniu Sunfyre (sun fire, ogień słońca), co stanowi odtworzenie – co takiego? Chcecie usłyszeć cały fragment? Doskonale – pojawia się tam więcej ognia udającego ubrania. Poza tym to po prostu fascynujący akapit, pełen żywiołowej walki smoków:

Smoki starły się w ciemności, jaka nadchodzi przed świtem, cienie krążące na niebie rozświetlały noc swym ogniem. Księżycowa Tancerka uchyliła się przed płomieniami Sunfyre’a, wymknęła jego szczękom, przemknęła pod wyciągniętymi szponami, a potem zawróciła, by zaatakować z góry większego smoka. jej szpony na nowo otworzyły długą, dymiącą ranę na grzbiecie i rozszarpały zranione skrzydło. Ludzie obserwujący walkę z dołu opowiadali, że Sunfyre zachwiał się jak pijany, z trudem utrzymując się w powietrzu, Księżycowa Tancerka natomiast swobodnie zatoczyła krąg i ponowiła atak, plując ogniem. Sunfyre odpowiedział złotym płomieniem, gorącym jak żar z pieca, trafiając młodą smoczycę prosto w oczy. Najpewniej Księżycowa Dancerka natychmiast została oślepiona, nie zatrzymała się jednak, lecz uderzyła prosto w przeciwnika, tworząc kłębowisko skrzydeł i pazurów. Kiedy smoki spadały na ziemię, raz po raz kąsała szyję Sunfyre’a, wyrywając wielkie kawały mięsa, podczas gdy starszy smok wbił szpony w jej podbrzusze. Spowita w ogień i dym, oślepiona i krwawiąca, Księżycowa Tancerka łopotała rozpaczliwie skrzydłami, próbując się uwolnić, ale zdołała jedynie spowolnić upadek.

(W oryginale: Sunfyre answered with a furnace blast of golden flame so bright it lit the yard below like a second sun, a blast that took Moondancer full in the eyes. Sunfyre odpowiedział złotym płomieniem, gorącym jak żar z pieca, i tak jasnym, że rozświetlił dziedziniec poniżej niczym drugie słońce. | Księżycowa Tancerka była ‘odziana/ubrana’ (robed) w ogień i dym).

Epicka walka, nieprawdaż? Na dodatek pokazuje nam naprawdę dobrą mityczną astronomię – słońce i księżyc zderzają się i niszczą siebie nawzajem, dokładnie tak jak podczas zaćmienia, po którym nastąpiła eksplozja. Mit z Qarthu opisuje to następująco: ‘księżyc zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca‘. Rzecz spadająca z nieba reprezentuje meteor-Światłonoścę, i jest zrobiona i ze słońca, i z księżyca, dokładnie tak, jak mówiłem. To krwawa i płonąca smocza kula, będąca jak drugie słońce, co wzmacnia teorię o tym, że Światłonośca był ‘drugim słońcem’. Księżycowa Tancerka zostaje oślepiona, co pokazuje nam motyw wykutych lub wyrwanych księżycowych oczu, o którym już sporo rozmawialiśmy…

… ale, co ważniejsze, Księżycowa Tancerka jest cudownie odziana w ogień – to zdanie brzmi następująco: ‘ubrana w ogień i dym’ – dokładnie tak, jak płomienne tancerki, które obudziły się podczas ceremonii wykucia Światłonoścy przez Dany , i tak jak wszyscy ogniści czarodzieje, których widzieliśmy w różnych scenach spalenia drewna związanego ze Światłonoścą. To, że te charakterystyczne płomienne szaty nosi tańcząca w księżycu zielona smoczyca tworzy bogaty symboliczny obraz – a doskonale odpowiada on naszej teorii o owych ognistych czarodziejach: byli zielonowidzami i smoczymi ludźmi (zielonymi smokami) obudzonymi w ogniu, który wykuł Światłonoścę. Pragnę również dodać, że ich magia może być – przynajmniej w części – związana z tańczeniem i śpiewaniem, tak jak ta, którą parały się Dzieci Lasu, których prawdziwa nazwa to ‘ci, którzy śpiewają pieśń ziemi’. Gdy wykluwają się smoki Dany, pojawia się zdanie o tym, że noc ożyła muzyką smoków. (the night came alive with the music of dragons). Tak właśnie brzmią ostatnie słowa Gry o tron.

Na marginesie, pozwólcie, że po prostu uwielbiam George’a za to, że poświęcił czas na stworzenie tak epickich metafor i symboliki nawet w uzupełniających Pieśń Lodu i Ognia tekstach, takich jak Księżniczka i Królowa oraz Świat Lodu i Ognia.

Teraz, gdy włączyliśmy już ogniste księżycowe tancerki do rodziny symboli ognistych ludzi, zajmijmy się kilkoma ostatnimi szczegółami ze sceny Alchemicznych Godów, które mają związek z mitologią Żelaznych Ludzi:

I rozległ się drugi trzask, głośny i przenikliwy jak grzmot pioruna. Dym zawirował wokół niej, a stos poruszył się. Bale strzeliły w górę, kiedy ogień dotknął ich [tajemnych] serc.

Cały solarny stos jest zbudowany z uważnie rozmieszczonych kawałków drewna, zaś wzmianka o tajemnych sercach prawdopodobnie jest odniesieniem do drzew-serc – drzew, które wyglądają, jakby stały w ogniu, i kryją w sobie praktycznie każdą tajemnicę jaka istnieje. Sekretne serca (secret hearts), wiecie, co mam na myśli? Serca zostają zapalone w chwili, gdy przy dźwięku podobnym do grzmotu pęka smocze lunarne jajo – dokładnie tak, jak ‘grom’ (księżycowy meteor/morski smok) sprawił, że drzewo stanęło w płomieniach. Pęka tutaj drugie jako, czyli to należące do Rhaegala, zielonego smoka, co może mieć na celu przypomnienie nam Księżycowej Tancerki, która była zieloną smoczycą, i o zielonowidzach, którzy byli smoczymi ludźmi. Gdy widzę grzmiącego zielonego smoka, który dotyka tajemnych serc drewna ogniem, znów widzę sugestię tego, że czardrzewnet został aktywowany lub przemieniony (‘zapalony’) przez uderzenia meteorów.

By zakończyć sprawę Alchemicznych Godów, pozwolę sobie zauważyć, że Drogo również nosi ogniste odzienie:

Wreszcie płomienie dotknęły jej Drogo i objęły go całkowicie. Zapaliło się jego ubranie i przez moment khal wydawał się ubrany w strzępy fruwającego pomarańczowego jedwabiu i pasma szarego dymu.

(W oryginale dym jest szary i tłusty – grey and greasy).

Zwracam Waszą uwagę na ten fragment, ponieważ Drogo jest tutaj umierającym solarnym królem, i nosi szaty czarodzieja ognia. Reprezentuje śmierć słońca i Azora Ahai, podczas jego ‘odrodzenie’, postrzegane jako pojawienie się czerwonej komety, stanowi paralelę obudzenia smoków i odrodzenia się Azora Ahai jako mrocznego solarnego króla. To z tego powodu nieco wcześniej wspomniane są ‘tłusty’ dym i olej potrzebny to rozpalenia drewna. Chodzi o to, że ognistym czarodziejem obudzonym ze stosu Światłonoścy jest nie kto inny jak Azor Ahai. To właśnie płonące drzewo, które tak długo tropiliśmy – jest nim Azor Ahai, zielonowidz, który przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia, rozbijając księżyc i budząc kamienne smoki. Drogo zostaje pochłonięty przez ogień, ale w chwilę później wygląda tak, jakby powstawał z płomieni, siedząc na ogierze z dymu, dokładnie tak jak drzewo, które zostało pochłonięte przez ogień gromu Boga Sztormów i wydało na świat Szarego Króla, który był od tej pory uzbrojony w ogień bogów.

W gruncie rzeczy, za każdym razem, gdy widzimy płonące czardrzewa, pojawia się również Azor Ahai. Ognista kapłanka Melisandre nakazuje spalić gałązkę czardrzewa każdemu z Dzikich przekraczających Mur, by wejść na teren Siedmiu Królestw – i spójrzcie kto stoi tuż obok. Nie kto inny jak nasi impersonatorzy Azora Ahai, Stannis Baratheon i Jon Snow. W tym samym ogniu spalony został róg, który wykazuje tajemnicze podobieństwo do rogu Władca Smoków, ale nazywano go Rogiem Joramuna. Doprawdy, nawet sceny gdzie niemal dochodzi do spalenia czardrzew są związane z postaciami Azora Ahai – gdy Stannis oferuje Jonowi Snow Winterfell i nazwisko Stark, stawia warunek: drzewo serce w bożym gaju Winterfell zostanie spalone, na co Jon nie potrafi się zgodzić. Jednak gdy zastanawia się nad podjęciem decyzji, ma sen o pływaniu w czarnym stawie przed czardrzewem razem z płomienną księżycową dziewicą Ygritte, co pokazuje nam jeszcze jedną wersję utopienia ognistego księżyca. Pamiętajcie również o tym, że to właśnie w tym stawie Ned zanurzył swój zakrwawiony smoczy miecz, co omawialiśmy w odcinku Fale Nocy i Księżycowej Krwi.

Jeśli zostaniemy z Jonem Snow nieco dłużej, zobaczymy kolejnych ognistych czarodziejów budzących się w scenie, gdzie Azor Ahai pali drewno. Ze Starcia królów:

– Zrobię, co mi każesz – zgodził się niechętnie Jon. – ale… powiesz im, prawda? Przynajmniej Staremu Niedźwiedziowi? Powiesz im, że nie złamałem przysięgi?
Qhorin Półręki skierował na niego oczy, które w blasku ogniska stały się kałużami cienia.
– Powiem mu to, gdy tylko znowu go zobaczę. Przysięgam. – Wskazał na płomienie. – Więcej drewna. Chcę mieć jasny, gorący ogień.
Jon poszedł narąbać gałęzi. Nim rzucił je w płomienie, każdą łamał na dwoje. Drzewo było martwe już od dawna, lecz w ogniu wydawało się ożywać. W każdym kawałku drewna budziły się gorejące tancerki, które wirowały w swych rozżarzonych sukniach barwy żółci, czerwieni i ognia.
– Starczy tego – odezwał się nagle Qhorin. – Ruszajmy.
– Ruszajmy? – Poza zasięgiem blasku ogniska panowała ciemność, a noc była zimna.

(The tree had been dead a long time, but it seemed to live again in the fire, as fiery dancers woke within each stick of wood to whirl and spin in their glowing gowns of yellow, red, and orange).

O rety! To świetny przykład – powiedziałem Wam, że będziecie zdziwieni tym, jak oczywiste stają się te sceny, prawda? Drzewo było martwe już od dawna, ale wydawało się, że wróciło do życia w chwili, gdy wydało na świat ogniste tancerki, odziane w znane nam już szary czerwieni, pomarańczu i żółci… Przecież to robi się niemal zbyt oczywiste. Na dodatek wydarzenie to ma miejsce, gdy Jon przygotowuje się się do popełnienia pewnego rodzaju zdrady krwi (blood betrayal, tak samo nazywana jest zdrada Krwawnikowego Cesarza, która ponoć wywołała Długą Noc) – okoliczności zmuszają go to zwrócenia miecza przeciwko bratu. Walka pomiędzy nimi ma miejsce w pobliżu martwego drzewa – gdy Jon i Qhorin wychodzą z jaskini, siedzi na nim orzeł.

Istnieje dodatkowe powiązanie pomiędzy martwym drzewem, które ożyło w ogniu, a Nocną Strażą, ponieważ pod koniec tego rozdziału, ciało Qhorina zostaje spalone na drewnianym stosie zbudowanym z połamanych gałęzi, co odzwierciedla wcześniejsze ognisko z połamanych gałęzi, to z którego wyłoniły się ogniste tancerki. To ważne, ponieważ Nocny Król i Ostatni Bohater byli członkami Nocnej Straży, podejrzewam również, że jedną z tych osób był Azor Ahai lub jego potomek. Powiązanie płonącego ciała Qhorina z martwym drzewem, które znów ożyło, sugeruje, że bracia z Nocnej Straży to ogniści czarodzieje. Możecie sobie przypomnieć, że widzieliśmy inne dowody na to, że pierwsi członkowie Nocnej Straży byli nieumarłymi ludźmi związanymi z ogniem – możliwe, że nawet zielonowidzami i zmiennoskórymi, którzy zostali wskrzeszeni, w podobny sposób do Azora Ahai, Ostatniego Bohatera albo Szarego Króla, i innych ludzi, którzy mogą się kryć za tymi mitami.

Podsumowując… Przedstawiam Wam Azora Ahai-zielonowidza pod postacią Berika Dondarriona. Włada płomiennym mieczem: odhaczone. Wskrzeszony przy pomocy magii ognia, krwawi czarną krwią: odhaczone. Zasiada na tronie z czardrzewa? Tak właściwie to odhaczone. Nie na żywym tronie zielonowidza, tak jak Bloodraven, ale jak widzieliśmy w wielu scenach, Beric zasiada na splątanych korzeniach czardrzew w jaskini pełnej korzeni, tak jak Bloodraven. Duch z Wysokiego Serca nazywa go ‘Lordem Trupów’, podczas gdy Bloodraven jest nazywany ‘trupim lordem’ w scenie, gdzie Bran spotyka go po raz pierwszy (tej, którą przytoczyliśmy nieco wcześniej). Tak jak Bloodraven, Beric stracił jedno oko. Obaj noszą czarne płaszcze, choć na tym należącym do Bloodravena nie widnieją gwiazdy i błyskawica.

Wiele osób dostrzegło podobieństwa pomiędzy Berikiem i Bloodravenem, ale nie jestem pewien, czy ktokolwiek zrozumiał, co one oznaczają. Proponuję, że te paralele mają na celu przekazanie czegoś ważnego o Azorze Ahai: był wskrzeszonym i przemienionym ognistym czarodziejem, który zasiadał na tronie z czardrewna i władał płonącym mieczem, tak jak Beric. Był zielonowidzem, tak jak Bloodraven, i posiadał również w swoich żyłach krew smoka, jak Bloodraven – Azor Ahai pochodził z pierwotnej rasy smoczych jeźdźców z Asshai (według moich teorii o Wielkim Cesarstwie Świtu, którą wkrótce omówię w odcinku History of Westeros). Był też bratem Nocnej Straży, przynajmniej w pewnym sensie, tak jak Bloodraven i Jon Snow.

Tak właściwie, to właśnie to Jona Snow prowadzi wiele z tych tropów. Bardzo dobrze odpowiada rysopisowi Azora Ahai, który właśnie przedstawiłem. Po pierwsze, ma w swoich żyłach krew smoka, dzięki swojemu biologicznemu ojcu, Rhaegarowi (# Ned zawsze będzie jego prawdziwym ojcem). Jon jest zmiennoskórym, nie zielonowidzem, ale sądze, że to mniej więcej to samo – tym co robi Bran jest w gruncie rzeczy zamienianie się skórą z drzewem. Jon został zabity i wkrótce zostanie wskrzeszony, śni o władaniu płonącym mieczem, został ranny w jedno oko (atak orła ze Starcia). Ma również powiązania z czardrzewami, dzięki swojemu Starkowskiemu dziedzictwu, i przez swojego wilka, który ma te same kolory co czardrzewo. Jon nawet go do niego porównuje. Przede wszystkim ciekawi mnie to przy pomocy jakiej magii Jon zostanie wskrzeszony: ognia, lodu czy czardrzew? Jestem jednak pewien tego, że jego status jako zmiennoskórego pozwoli na pełne wskrzeszenie, w przeciwieństwie do kogoś takiego jak Berik, który stał się jedynie cieniem samego siebie. Uważam, że bardzo prawdopodobnym jest to , że (teoretyczny) status zielonowidza Azora Ahai umożliwił jego wskrzeszenie, w jakiejkolwiek okropnej formie, którą przyjął.

Gdy odczytamy mitologię Żelaznych Ludzi, widzimy bardzo podobną opowieść: Szary Król zasiadał na tronie z czardrzewa, przemienił się dzięki wejściu w posiadanie ognia bogów pod postacią płonącego drzewa – magii czardrzew – i czarnych meteorytów, morskich smoków, takich jak Tron z Morskiego Kamienia. Przedarcie się przez wszystkie warstwy folkloru ludzi z żelaznego rodu zajeło mi mnóstwo czasu, sądzę jednak, że to właśnie jest jego sedno: ogniści zielonowidze. Niegrzeczni zielonowidze, którzy rozbili księżyc, by ukraść ogień bogów dla siebie, a przez to przemienili siebie i cały świat.


No cóż, przyjaciele, mam nadzieję, że spodobał Wam się ten esej. Jeśli tak, proszę zastanówcie się nad zostaniem sponsorem Mitycznej Astronomii na Patreonie, by mogły się pojawiać kolejne odcinki takie jak ten. Link to naszej strony na Patreonie możecie znaleźć tutaj. 🙂

Szary Król i Morski Smok był naprawdę obfitym odcinkiem, zawierającym mnóstwo przeplatających się nawzajem pomysłów. Z całą pewnością zmusza do zadania wielu nowych pytań. Pytań o tych niegrzecznych zielonowidzów – kim byli, skąd pochodzili, czym się stali i co działo się z nimi później. Pytań o chronologię i ludzi dostęp do czardrzew, i oto jakie zmiany w czardrzewach mogły spowodować meteory. Pytań o starożytne migracje ze wschodu na zachód i pytania o to kto przybył do Westeros i na Żelazne Wyspy, i w jaki sposób te ludy mogły łączyć swoje kultury, pozostawiając arras splecionych ze sobą mitologii należących do różnych ludów, pochodzących z różnych regionów. Pytań o to jak właściwie czarodziej tego czy innego rodzaju kieruje kometą tak, że uderza w księżyc.

Oczekujcie kolejnych odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, gdzie będziemy zgłębiać te pytania… i wiele innych. W końcu nadal musimy porozmawiać o Innych, a dysponują oni lodowatą symboliką równie bogatą jak ta, którą zostały obdarzone smoki i smoczy ludzie…


You can read the original text here.

Szary Król i Morski Smok

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Czardrewna, rozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Wstęp ∆  ∆

Witajcie moi przyjaciele i mityczni astronomowie! Dzisiaj porozmawiamy o czardrzewach, płonących drzewach oraz ognistych zielonowidzach. Przypomnijcie sobie, jeśli chcecie, czwarty rozdział naszego małego projektu Krwawnikowe Kompendium, w którym analizowaliśmy scenę próby walki pomiędzy ser Gregorem ‘Górą’ oraz Oberynem Martellem, Czerwoną Żmiją z Dorne. Kulminacją tego pojedynku był moment ‘gregorowego zaćmienia’ – księżycowy wojownik Gregor utworzył zaćmienie słońca, stając pomiędzy Oberynem i słońcem. W tej właśnie chwili pokryta czarnym olejem słoneczna włócznia Oberyna uderzyła niczym błyskawica i wreszcie dotknęła ser Gregora, przebijając kolczugę, by ugodzić w ramię.

Zinterpretowaliśmy to wydarzenie – i wiele innych scen, gdzie ktoś zostaje raniony w ramię w chwili, gdy pojawia się grom – jako wskazówki zdradzające nam, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to tak naprawdę pradawne opisy uderzenia księżycowych meteorów. Rozmawialiśmy również o tym, że nordycki bóg burz Thor włada młotem, który miota piorunami, naprowadzając nas na połączenie pomiędzy boskimi młotami i gromami miotanymi przez Boga Sztormów. Wspomnieliśmy także o tym, że w starożytności meteoryty były czasem nazywane ‘kamieniami gromu’ (thunder stones). Przyjrzeliśmy się scenom, gdzie atak smoka z nieba został opisany jako grom. Ostatecznie, sądzę, że przedstawiłem solidne dowody na to, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to rzeczywiście księżycowe meteory.

Jednakże, najważniejszym aspektem opowieści o Szarym Królu jest to, że ukradł ogień bogów i przyniósł go ludzkości, tak jak Prometeusz, Lucyfer i wielu innych. Rozpoznaliśmy w ‘kradzieży ognia bogów’ jeden z najważniejszych, definiujących motywów mitu o Azorze Ahai. Z całą pewnością nie umknęło naszej uwadze to, że ten właśnie motyw przejawia się bardzo często w folklorze związanym z Szarym Królem. Tak naprawdę, według opowieści Szary Król wszedł w posiadanie ognia na dwa różne sposoby. Jedna z nich głosi, że heros drwinami sprawił, że rozgniewany Bóg Sztormów cisnął piorunem w drzewo, sprawiając, że stanęło w płomieniach. Z kolei inna legenda utrzymuje, że bohater zdobył ogień zabijajac morskiego smoka Naggę. Ach, ten Szary Król, widać, że ma apetyt na boski ogień! Aeron Mokra Czupryna przekazuje nam krótkie streszczenie historii o morskim smoku w Uczcie dla wron:

Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami i lewiatanami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali się zdumiewać odwagą pierwszego z królów. 

A nieco później słyszymy, że Szary Król wszedł w posiadanie ognia Morskiego Smoka:

Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym.

Świat Lodu i Ognia opowiada nam o kradzieży ognia z gromu Boga Sztormów:

Kapłani i minstrele z Żelaznych Wysp przypisują Szaremu Królowi wiele cudownych czynów. To właśnie on przyniósł na Ziemię ogień: zadrwił z Boga Sztormów, ąż wreszcie ten uderzył gniewnie piorunem i podpalił drzewo.

Według naszej teorii zarówno piorun Boga Sztormów, jak i morski smok to zmitologizowane opisy uderzeń księżycowych meteorów. Azor Ahai zrabował ogień bogów kradnąc z nieba księżyc i wykonując Światłonoścę z ciała księżyca, które spadło na ziemię niczym nawałnica ognistych smoków. Tymczasem Szary Król sprowadził z nieba ogień, dokładnie tak jak Azor Ahai, a później w jakiś sposób wszedł w posiadanie tego ognia. Tak jak Azor Ahai władał ogniem bogów w postaci czarnych mieczy wykonanych z księżycowych meteorytów, sądzę, że również Żelaźni Ludzie całkiem dosłownie dysponowali metalem z czarnych księżycowych meteorytów. Przyjrzyjcie się temu cytatowi ze Świata Lodu i Ognia, z którym zostawiłem Was na końcu trzeciego rozdziału, Fal Nocy i Księżycowej Krwi:

“Kiedy zaś walka przenosiła się na brzeg, potężni królowie i sławni wojownicy padali pod ciosami łupieżców niczym koszone zboże, tak licznie, że mieszkańcy zielonych krain powtarzali sobie, że żelaźni ludzie to demony z jakiegoś podwodnego piekła, bronione przez złowrogie czary i noszące plugawą, czarną broń, wysysającą dusze tych, których zabili.”

Przypomnijcie sobie, że Światłonośca miał ponoć wypić krew i duszę Nissy Nissy, gdy ją zabił. Zaproponowałem, że Światłonośca był mieczem z czarnej stali wykonanej z księżycowego meteorytu, więc powiązanie Światłonoścy z tą pijącą dusze czarną bronią Żelaznych Ludzi staje się kuszące. Światłonośca był ogniem bogów i – jak sądzę – czarnym mieczem. Szary Król i Żelaźni Ludzie równiez posiadali ogień bogów, władali również tym podejrzanym czarnym orężem.

Mamy też to ogromne Krzesło (Tron) z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), wykute na kształt krakena z czarnego oleistego kamienia. Jak odkryliśmy w Górze kontra Żmii, poszlaki łączące oleisty/tłusty czarny kamień z księżycowymi meteorami są bardzo liczne – zaproponowałem, że czarny oleisty kamień pochodzi z księżycowych meteorytów lub jest ziemskim kamieniem spalonym na czarno przez toksyczny/magiczny ogień księżycowych meteorów. Fakt, że Żelaźni Ludzie posiadali ogień bogów I czarny oleisty kamień sprawia, iż zaczynam się zastanawiać nad tym, czy taka właśnie jest prawda o tej pijącej dusze czarnej broni – że była mieczami wykonanymi z czarnego oleistego kamienia, ognia bogów ściągnięgo w dół na ziemię.

Jest też sprawa czardrzew, które pojawiają się w każdym micie o Szarym Królu. Na przykład: sposobem w jaki heros wszedł w posiadanie ognia Boga Sztormów było płonące drzewo, zapalone przez boski piorun. Jak wspomniałem pod koniec Góry kontra Żmii, czardrzewo to symbol płonącego drzewa. Jego pięcioramienne czerwone liście są opisywane jako ‘zakrwawione dłonie’ lub ‘płomyki’. Dodając krzyczącą twarz płaczącą krwią, otrzymujemy obraz płonącej osoby-drzewa. Związana z czardrzewami magia więzi zielonowidzów rzeczywiście może byś postrzegana jako pewnego rodzaju ogień bogów, zaś mitologia związana z Yggdrasil, inspiracją dla czardrzew, ma bezpośrednie związki z motywem zdobycia ognia, magii i wiedzy bogów, jak wkrótce pokażę. Mówiąc prościej, ogólne wyrażenie ‘ogień bogów’ reprezentuje ich wiedzę i moc, a dokładnie to wieź z czardrzewem daje zielonowidzowi.

Mit o morskim smoku również jest związany z czardrzewami, ponieważ łukowe filary z bladego kamienia znane jako Żebra Naggi to niemal na pewno skamieniałe czardrzewa, które po tysiącach lat zamieniają się właśnie w blady kamień. W trzeciej opowieści Szary Król wykonuje pierwszy longship (długi okręt) Żelaznych Ludzi z ‘twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem’. Imię Ygg to dość oczywiste nawiązanie do Yggdrasil, mitycznego drzewa świata, na którym oparte jest wiele aspektów czardrzew – a zatem, znów widzimy motywy związane z czardrzewami przewijające się w micie o Szarym Królu i pierwszych Żelaznych Ludziach. I rzeczywiście, istnieje dobra teoria – o której później porozmawiamy – spekulująca, że blade kamienne filary uznawane za klatkę piersiową morskiego smoka mogą tak naprawdę być odwróconym kadłubem dużego statku wykonanego z czardrzewa. Świat Lodu i Ognia sugeruje, że Szary Król zrobił dokładnie coś takiego – budował drakkary z czardrzewa.

A zatem… podczas naszego pierwszego wypadu w burzliwy świat teologii Żelaznych Ludzi wyjaśnimy dlaczego Morski Smok, piorun Boga Sztormów i inne elementy mitologii Szarego Króla zdają się odnosić zarówno do meteorów, jak i czardrzew. Choć brzmi do dość dziwnie, odpowiedź jest bardzo prosta i logiczna. Wyjawia również niezwykłą prawdę o Azorze Ahai, być może najważniejsze co Wam o nim powiedziałem, odkąd po raz pierwszy zdradziłem, że był ‘tym złym’, który zniszczył księżyc i wywołał Długą Noc. Ale na to będziecie musieli poczekać aż do końca odcinka  🙂.

To powiedziawszy, niech rozpocznie się to kompendium z czardrewna!


∆    Morski Smok ∆  ∆

Pierwszym do czego muszę Was przekonać jest to, że ‘morski smok’ jest tak naprawdę opisem uderzenia księżycowego meteorytu. W eseju Góra konta Żmija rozmawialiśmy już co nieco o piorunach, i z całą pewnością wrócimy do tego tematu, podobnie jak do motywu płonących drzew. Jednakże, już w kilku odcinkach wspomniałem mimochodem o ‘morskim smoku’, ale jeszcze nigdy nie podzieliłem się z Wami moją argumentacją i dowodami na poparcie tezy, że był on księżycowym meteorem – a zatem, zacznijmy właśnie od tego.

Wszystko zaczyna się od bardzo logicznego wniosku: jeśli mitologiczny motyw ‘smoków przybywających z księżyca’ naprawdę odnosi się do spadających meteorów, ‘morski smok’ to zapewne nic innego jak taki ‘smoczy meteor’, który wpadł do morza. Widzieliśmy, że Chińczycy śledzili komety przez tysięce lat i mają długą tradycję przedstawiania komet i spadających meteorów jako ziejących ogniem smoków… lecz nie są to po prostu stare dobre ogniste smoki jakie my znamy – Chińczycy zawsze opisują swoje jako wodne smoki i węże morskie. To niemal na pewno skutekt tego, że starożytni mieszkańcy Państwa Środka mieli do czynienia z tsunami wywoływanymi przez lądowania owych ‘smoków’ w Oceanie Spokojnym. O morskim smoku Naddze napisano, że ‘w swym gniewie zatapiała całe wyspy’, co stanowi doskonały opis potężnych tsunami, które rzeczywiście towarzyszą oceanicznemu uderzeniu sporych rozmiarów meteoru.

W historii o Młocie Wód, która zapewne również opowiada o impakcie księżycowego meteoru, również pojawia się wątek zatapiania sporych połaci lądu: niegdyś całego, a obecnie złamanego Ramienia Dorne. Wspomniałem, że motyw młota Thora wywołującego błyskawice sugeruje, że istnieje powiązanie pomiędzy piorunem Boga Sztormów i Młotem Wód, podobnie jak wzmianki o zalaniu lądu pojawiające się w obydwu legendach. W czasie, gdy przyglądamy się tutaj motywowi morskiego smoka, zwracajcie uwagę na młoty i uderzające fale (ang. hammering waves, od hammer, czyli młot).

Prześledziwszy w poprzednich odcinkach symboliczny motyw ‘księżycowej (miesięcznej) krwi’, widzimy, że powodzie są jedną z głównych konsekwencji kataklizmu Długiej Nocy i eksplozji księżyca. Używając wyrażenia ‘księżycowa krew’ George w sprytnej grze słów nawiązuje do rzeczywistych powodzi Długiej Nocy. Księżyc powoduje powstawanie fal oceanu, i wywołuje¹ miesięczny cykl kobiety. To z tego powodu krew miesiączkowa jest nazywana ‘księżycową krwią’.

¹ przypis tłumacza: Badania naukowe nie wykazały związku pomiędzy księżycem (zmianą jego faz) i cyklem menstruacyjnym. To, że cykl trwa mniej więcej tyle czasu co miesiąc księżycowy jest obecnie uznawane za przypadek. Warto dodać, iż 28-dniowy cykl przytaczany w wielu publikacjach jest jedynie średnią statystyczną rzeczywistych jego długości u poszczególnych badanych osób. Na dodatek długość regulowanej hormonalnie fazy folikularnej (pęcherzykowej) cyklu może ulegać zmianie w zależności od warunków środowiska, stresu, przyjmowanych leków itd. 

Autor sugeruje, że George R.R. Martin, tworząc wewnętrzną symbolikę swojej sagi, nawiązuje do istniejącego przez długi okres historii przekonania, że taki księżycowy wpływ istniał. Samo słowo ‘menstruacja’ pochodzi od łacińskiego mensis, miesiączwiązanego z greckim mene, księżyc. Również w języku polskim ‘miesiączka’ pochodzi od wyrazu ‘miesiąc’, dawnej nazwy Księżyca. 

Zatem, czy istnieje lepszy sposób opisania śmierci księżycowej bogini, wywołującej powodzie, niż ‘księżycowa krew’. Na dodatek, zawiera w sobie zarówno aspekt wykucia Światłonoścy związany z ofiarą, jak i ten związany z reprodukcją – a wiemy, że obydwa są ważnymi częściami mitu Światłonoścy. Jest również nawiązaniem do opowieści o Mitrze zabijąjącym białego lunarnego byka, którego krew zalała cały świat, przemieniając go. Opis pokrytej zmarszczkami czarno-czerwonej stali Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu – ‘fal nocy i krwi bijących o jakiś stalowy brzeg’ – był tak naprawdę jedną z pierwszych wskazówek co do związanego z morskim smokiem aspektu Światłonoścy. Światłonośca był mieczem, który przyniósł ciemność (fale nocy) i fale powodzi wychodzące z kawałków utopionego ksieżyca (fale krwi). To właśnie pokazuje nam opis mieczy niegdyś będących Lodem Neda.

Prawdziwe znaczenie jest tutaj dość jasne – ksieżycowy meteor musiał uderzyć w Żelazne Wyspy lub w ich pobliżu, zatapiając ląd i zapewne powodując również jego zapadnięcie, jak w przypadku okolicy zamku Pyke. Pierwszy rozdział Theona w Starciu królów, w którym po raz pierwszy poznajemy Żelazne Wyspy, jest jednym z najbogatszych przykładów mitycznej astronomii w całej sadze. Opowiada swoją historię dość jasnym językiem, podczas gdy czerwona kometa wisi nad zamkiem w swoim typowo złowróżbnym celu:

Przylądek, na którym Greyjoyowie wznieśli swoją fortecę, wbijał się ongiś w trzewia oceanu niczym miecz, ale tłukące weń dzień i noc fale już przed tysiącleciami rozkruszyły go na drobne odłamki. Pozostały jedynie trzy nagie, jałowe wyspy oraz tuzin wyniosłych stert kamieni, które wynurzały się z wód niczym kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga, nie zważając na szalejące wokół gniewne, spienione fale.

The point of land on which the Greyjoys had raised their fortress had once thrust like a sword into the bowels of the ocean, but the waves had hammered at it day and night until the land broke and shattered, thousands of years past. – w oryginale użyte jest ważne dla proponowanej przez autora eseju symboliki słowo ‘hammered‘. Fale uderzały w przylądek jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat.

zamek Pyke jest częścią przylądka, który wbijał się w trzewia oceanu niczym miecz, a później został złamany. W eseju Tyrion Targaryen spędziliśmy sporo czasu przyglądając się złamanym mieczom, dochodząc do wniosku, że zdają sie odnosić do rozpadnięcia się komety-Światłonoścy, a także do Ostatniego Bohatera, którego miecz został złamany. Pamiętacie to wzystko, prawda? Drudzy Synowie (Second Sons) mają na swych chorągwiach złamany miecz, ponieważ uderzenia meteorów rozświetliły niebo niczym drugie słońce (second sun)… miecz Neda, symbol Światłonoścy, został podzielony na dwie części… i tak dalej i tak dalej. W cytowanym powyżej fragmencie złamany miecz był tym, który został wbity w trzewia oceanu. To nasz zatapiający wyspy morski smok, wpadający do morza niczym miecz, w miejscu, gdzie fale uderzały o brzeg jak młoty.

One of the things HBO's Game of Thrones got very, very right: Castle Pyke

Jedna z niewielu rzeczy, które Gra o tron HBO zrobiła bardzo, bardzo dobrze: zamek Pyke. (fotos z serialu)

Sam zamek Pyke wydaje się być częścią ‘złamanego miecza’, o czym ten rozdział wspomina kilkukrotnie: ‘straszliwa, mroczna, odpychająca Pyke wznosiła się ponad tymi wyspami i kolumnami jakby była ich częścią’. W kolejnym akapicie opis Morskiej Wieży brzmi zupełnie jak opis Światłonoścy:

Na najdalszej wyspie, na samym końcu złamanego miecza stała wysoka i okrągła Morska Wieża, najstarsza część zamku. Stromą kolumnę, na której stała, na wpół przeżarły już nieuspokajające się ani na chwilę fale. Podstawa budowli była biała od odkładającej się soli, górna część zielona od porostów, które porastały ją gęstym dywanem, a wyszczerbione zwieńczenie czarne od sadzy pochodzącej z palonego co noc strażniczego ognia

W oryginale: the jagged black crown with soot from its nightly watchfire. Słowo crown, tutaj użyte jako ‘zwieńczenie bu.dowli’ oznacza również koronę.

Wyszczerbiona czarna czarna korona, na której nocą płonie ogień? No co ty nie powiesz. Przypomnijcie sobie, że złota korona noszona przez królów pierwotnie miała przedstawiać promienie słońca. W ten sposób oznajmiano, że król posiada władzę boga-słońca. Czarna korona odwraca taką symbolikę, być może sugerując mroczne słońce, lub kogoś kto wszedł w posiadanie boskiej mocy przemocą. Sami Żelaźni Ludzie noszą dwa rodzaje koron – koronę z drewna wyrzuconego na brzeg morza (driftwood crown) lub koronę z czarnego żelaza, taką o jakiej wspomina Balon Greyjoy. W Pieśni Lodu i Ognia odnajdujemy mnóstwo czarnych koron. Uważam, że wszystkie odnoszą się do motywu poczerniałego słońca lub słonecznego króla, który panuje bezprawnie – dokładnie tak jak Azor Ahai. Zatem, mamy tutaj czarną wieżę stojącą na złamanym mieczu, której zwieńczeniem płonąca czarna korona… no cóż, powiedzmy po prostu, że doskonale wiemy o kogo tutaj chodzi. Pojawiają się również sól i dym – sadza, która pociemniła szczyt wieży, i sól, która sprawia, że jej podstawa staje się biała. Odczuwam nieodparte pragnienie, by podkreślić, że kolory, które tutaj widzimy – biel, zieleń i czerń – odpowiadają barwom smoków Dany. No cóż, właśnie uległem temu pragnieniu.

Nie dalej jak dwa akapity dalej, pojawia się sama kometa, niesławny symbol Światłonoścy, by podpowiedzieć nam jakiego rodzaju smok-miecz wpada do morza:

Theon nigdy w życiu nie widział nic bardziej ekscytującego. Na niebie nad zamkiem, za rzadkimi, niesionymi silnym wiatrem chmurami widać było piękny czerwony ogon komety. Przez całą drogę z Riverrun do Seagardu Mallisterowie spierali się, co ona oznacza. To moja kometa – pomyślał Theon, wsuwając dłoń pod obszyty futrem płaszcz, by poczuć mieszek z impregnowanej tkaniny, który spoczywał bezpiecznie w kieszeni. W środku był list, który dał mu Robb Stark, papier wart koronę.

A zatem, mamy zamek z wieżą przypominającą Światłonoścę, który stoi na przylądku wbijającym się w trzewia oceanu niczym długi miecz lub morski smok… a tuż za nim, na niebie zawisła, na podobieństwo czerwonej flagi przyciągającej naszą uwagę, czerwona kometa, symol Światłonoścy par excellence.

Dokładnie tak jak szczyt czarnej korony Morskiej Wieży, papier-korona (w oryginale pergamin) Theona zostaje spalony, gdy Balon od tak sobie ciska go do ognia, gdy otrzymuje go później w tym samym rozdziale. Pergamin ‘zwinął się, poczerniał i stanął w płomieniach’, co doskonale odpowaida zaokrąglonej Morskiej Wieży, z jej czarną koroną płomieni. W obu przypadkach mamy płonącą czarną koronę. ‘Korona’ Theona, która za niedługo spłonie, jest umieszczona w mieszku z impregnowanej skóry (w oryginale oilskin pouch), co być może symbolizuje czarny oleisty kamień (oily black stone) komety-Światłonoścy i księżycowych meteorów. Innymi słowy, symbolika tworzy obraz Theona jako człowieka z płonącą czarną koroną, do którego należy kometa-Światłonośca.

W zasadzie, istnieje jeszcze inna legenda Żelaznych Ludzi opowiadająca o tym w jaki sposób weszli w posiadanie ognia. Także ona doprowadza nas do wniosku, że ogniem, o którym jest mowa, był Światłonośca. Również ze Starcia królów:

– Co rano jest nowy dzień, a każdy taki sam jak poprzedni.
– W Riverrun powiedzieliby ci co innego. Mówią, że czerwona kometa jest zwiastunem nowej ery. Wysłannikiem bogów.
– Rzeczywiście jest znakiem – przyznał kapłan – ale od naszego boga. To płonąca żagiew, taka, jakie nosili nasi przodkowie. Płomień, który przyniósł z morza Utopiony Bóg. Zapowiada nadejście przypływu. Pora rozwinąć żagle i ruszyć świat z ogniem i mieczem, tak jak uczynił to on.

Czerwona kometa jest niczym płonąca żagiew (burning brand) i zapowada nadejście wysokiej fali, przypływu, odnosząc się do zatapiających wyspy powodzi wywołanych przez uderzenie morskiego smoka – meteoru. Jest również zwiastunką czasu na wyruszenie w świat z ogniem i mieczem… a może raczej ‘ognistym mieczem’? Ciekawe jest to, że Utopiony Bóg przyniósł tę płonącą żagiew z oceanu – skąd w oceanie wziął się ogień? Wydaje mi się, że znamy odpowiedź – ognisty i gniewny morski smok, czyli kometa, był mieczem wbitym w trzewia oceanu, druzgocąc ląd. To doskonale pasuje do tego, co sami Żelaźni Ludzie mówią o sobie i swoim pochodzeniu: Żelazne Wyspy zostały nazwane na część swego ludu, który jest jak żelazo, a pochodzi z morza. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie, którzy wychodzą z morza z płonącymi żagwiami ruszą w świat z ogniem i mieczem. Jak zaczynamy dostrzegać, przynoszenie ognia z morza jest ważnym aspektem mitów Żelaznych Ludzi, począwszy od wspomianego podania o Utopionym wynoszącym płonącą żagiew z oceanu.

Co do płonącej żagwi, Aeron bezpośrednio porównuje ją tutaj do czerwonej komety – ale tak naprawdę, istnieje również inna scena, w której płonąca żagiew jest użyta jako symbol ognia upadłej gwiazdy, która jest Światłonoścą. Oto fragment rozdziału Jona ze Starcia, gdzie Jon i Kamienny Wąż przygotowują się do wspinaczki na przełęczy w Zamarzniętych Kłach.

Widzieli w nocy ognisko, które lśniło na stoku góry niczym spadła na ziemię gwiazda. Jego blask był czerwieńszy od światła innych gwiazd i nie mrugał, choć czasami rozjarzał się jasno, a czasami przygasał do słabej, ledwie widocznej iskry. {…}

– Wilk zostanie z nami – rozkazał Qhorin. – Bladą sierść łatwo dostrzec w świetle księżyca. – Zwrócił się w stronę Kamiennego Węża. – Kiedy będzie po wszystkim, rzuć na dół płonącą żagiew. Gdy tylko ją zobaczymy, wdrapiemy się do was.

‘Kamienny wąż’ rzuci w dół płonącą żagiew, gdy wdrapie się dość wysoko, by sięgnąć jarzącącego się bardzo jasno czerwonego ognia upadłej gwiazdy zawieszonego nocą na wysokiej przełęczy. Zrozumiałem, sir. Przy okazji, dodam ‘kamiennego węża’ do mojej stale powiększającej się listy metafor komety (ta tutaj to jedna z moich ulubionych).

Spoglądając na najważniejsze wydarzenia tego rozdziału, widzimy, że kamienny wąż (kometa) zderza się z ogniem czerwonej gwiazdy (ognistym księżycem), leje się krew (przy ogniu siedzą trzy osoby, symbolizujące trzy smocze meteory), symbol Azora Ahai odrodzonego – Jon Snow – ma scenę wykucia Światłonoścy z pocałowaną przez ogień księżycową dziewicą Ygritte, a potem z nieba spada płonąca żagiew. Symbolizuje ona smocze meteory, które spadły z księżyca. Jeden z nich stał się morskim smokiem, który wbił się w morskie trzewia na Żelaznych Wyspach. A zatem, widzimy, że opowieść o Szarym Królu władającym ogniem morskiego smoka jest tym samym co mit o Utopionym Bogu przynoszącym płonącą żagiew z morza – to ta płonąca żagiew jest ogniem morskiego smoka. Jeszcze lepiej, jeden z dzikich siedzących pzy ognisku usiłuje użyć stojącej w ogniu żagwi jako broni przeciwko Jonowi, tworząc powiążanie pomiędzy symbolem płonącej żagwi i motywem ognistego oręża wykonanego z upadłej czerwonej gwiazdy.

Tak właściwie, kim jest Utopiony Bóg? Pamiętając o tym, że księżyc jest boginią, ‘żoną słońca’, można stwierdzić, że kawałki księżyca, które zatonęły w morzu jako morskie smoki, byłyby fragmentami utopionej bogini. Innymi słowy, tak naprawdę morskim smokiem jest tutaj Utopiona Bogini, nie utopiony bóg. Utopiona Bogini jest tym ogniem pochodzącym z czerwonej gwiazdy, który wpadł do morza, Morskim Smokiem, Lewiatanem. Jeszcze inaczej, Utopiona Bóg jest  księżycowym meteorem, morskim smokiem, a przez to utopioną boginią. Ogień, który Utopiony przyniósł z morza jest wynatrzoną magią ognia księżycowych meteorów, ogniem bogów znanym jako Światłonośca.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że wydaje mi się, że to wszystko ma również dosłowne znaczenie – sugeruję, że odnosi się to wydobycia i wykorzystania materiału pochodzącego z meteorytu (morskiego smoka) przez Żelaznych Ludzi. Według mojej teorii, Tron z Morskiego Kamienia jest fragmentem księżycowegho meteorytu, który ponoć został znaleziony na brzegach Starej Wyk przez pierwszych ludzi, którzy przybyli na Wyspy. Możliwe, że jest pozostałością większego meteorytu, z którego wytopiono żelazo meteorytowe , by wykonać broń.

Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że płonące żagwie, takie jak ta, którą Utopiony Bóg przyniósł z morza, są płonącym drewnem – a stojące w płomieniach drzewo reprezentuje ogień bogów w micie o Szarym Królu i gromie Utopionego. Płonąca żagiew jest zatem związana z motywem ognia bogów na trzy sposoby: jest płonącym drewnem, jest bezpośrednio porównana do czerwonej komety, i to właśnie pod jej postacią Utopiony przyniósł z morza ogień, przez co stała się ogniem morskiego boga. Przypomnijcie sobie, że kolumny przylądka, złamanego miecza, na którym stoi Pyke, są opisane jako filary świątyni morskiego boga.

Składając wszystko w jedno, mamy serię mitologicznych metafor, zarówno w tekście fabularnym sagi, jak i w legendach Żelaznych Ludzi, które wydają się opisywać meteor uderzający w morze w pobliżu Żelaznych Wysp w czasie Długiej Nocy, czego skutkiem były śmiercionośne powodzie. A zatem, patrzcie i podziwiajcie: w każdym z fragmentów dotyczących przybycia Theona na Pyke, które przytoczyliśmy powyżej, mamy mnóstwo odniesień do zatapiających wyspy fal, a także ‘uderzania młotem’, co przywodzi na myśl Młot Wód. Widzieliśmy, że w opisie złamanego miecza przylądka ‘fale uderzały jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat’, a ‘gniewne, spienione fale szalały’ pomiędzy szczątkami półwyspu, które są jak ‘kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga’. Widzieliśmy również, że ‘stromą kolumnę’ na której stoi Morska Wieża ‘na wpół przeżarły nieuspokajające się ani na chwilę fale’. Mógłbym zacytować jeszcze kilka fragmentów, ale sądzę, że wiecie o co mi chodzi.

Czy gniewne fale, które poczyniły tak ogromne zniszczenia w zamierzchłej przeszłości mogły być wywołane przez upadek morskiego smoka do morza? Czy chodzi tu o to samo wydarzenie, które zostało zapamiętane jako Młot Wód, druzgocący ląd i zatapiający wyspy? Oto Aeron Mokra Czupryna, z Uczty dla wron:

Z zewnątrz dobiegał go przebijający się przez chrapanie jego utopionych i zawodzenie wichru łoskot fal, uderzenia młota jego boga wzywające go do boju.

Te same fale, które uderzały ‘jak młoty’ w przylądek Pyke, są tutaj opisane jako młot boga. Powiedziałbym, że to sam morski smok, upadła księżycowa bogini, był młotem, który zdruzgotał ziemię i przywołał fale powodzi. To doskonały odpowiednik Młota Wód zatapającego i łamiącego Ramię Dorne. Morski smok, młot-meteor, jest również piorunem Boga Sztormów, co świetnie pasuje do Thora jako bóstwa burz, który ciska gromami ze swojego młota. I znów dochodzimy do wniosku, że zarówno młot bogów, jak i zatapiający wyspy morski smok oraz piorun Boga Sztormów odnoszą się do tej samej rzeczy: uderzenia księżycowych meteorów.

Pozwólcie, że powtórzę to jeszcze raz: chociaż wygląda na to, że opowieść o Młocie Wód odnosi się to uderzenia w Ramię Dorne, podczas gdy mity o morskim smoku i piorunie zdają się opowiadać o uderzeniach w same Żelazne Wyspy lub ich okolice, oba meteory pochodziłyby z tej samej księżycowej eksplozji. Z tego powodu George zdecydował się poprzeplatać razem wszystkie symbole księżycowych meteorów. A zatem, mity Żelaznych Ludzi zawierają mnóstwo nawiązań do młotów, zaś sceny w scenach Młota Wód widzimy smoki, włócznie, błyskawice i tak dalej.

Doskonałym przykładem taego rodzaju paraleli pomiędzy różnymi mitami opowiadającymi o meteorach są ‘fale nocy i krwi’, które zdają się uderzać o stalowe brzegi Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu. Pyke stoi na przylądku, któr jest ‘złamanym mieczem’, który obmyła powódź księżycowej krwi morskieo smoka. Podobnie, miecze powstałe z podzielenia – albo złamania – miecza Neda są obmywane przez fale krwi. Powódź krwi morskiego smoka nadeszła podczas Długiej Nocy,  a miecze Neda mają również fale nocy, symbolizujące właśnie Długą Noc. Z kolei Aeron postrzega łoskoczące fale rozbryzgujące się na brzegu jako młot swego boga, tworząc obraz boskiego młota łomoczącego stal złamanego miecza, przylądka na Żelaznych Wyspach. Ten ląd podobny do złamanego miecza wbija się w trzewia oceanu – a wbijanie ‘mieczy’ w ocean to  sposób na otrzymanie uderzających jak młoty fal morskiego smoka, fal księżycowej krwi, które przybyły podczas Długiej Nocy – innymi słowy, fal krwi i nocy, które widzimy na Wiernym Przysiędze i Wdowim Płaczu. Jeśli wrócimy myślą do miecza Neda, możemy sobie przypomnieć, że w Grze o tron widzieliśmy jak został zanurzony w czarnych jak noc wodach stawu w bożym gaju Winterfell, gdy ostrze wciąż pokrywała krew pochodząca z egzekucji mającej miejsce na początku książki. Powstały wówczas miniaturowe fale nocy i krwi.

Motyw boskiego młota jako tego, co miażdży Żelazne Wyspy jest podkreślany w całym rozdziale Theona przez nawiązania do ataku Roberta Baratheona na Pyke podczas Buntu Greyjoyów. Jak już wcześniej wspomniałem, król Robert i jego młot bojowy są dość oczywistą manifestacją Thora i jego młota Mjolnira, zaś cały szturm na Żelazne Wyspy to odegranie na nowo uderzania gromu Boga Sztormów, czyli lądowania morskiego smoka i Młota Wód.

Gdy wreszcie dotarli do Pyke, nadciągał już zmierzch. Ciemny sierp kamiennych murów łączył ze sobą dwa urwiska. W samym jego środku znajdowała się brama, a po obu jej stronach po trzy kwadratowe wieże baszty. Widać jeszcze było blizny pozostawione przez kamienne pociski katapult Roberta Baratheona. Na ruinach starej południowej wieży postawiono nową. Jej szare kamienie były odrobinę jaśniejsze i nie pokryły ich jeszcze plamy porostów. Tam właśnie Robert zrobił wyłom w murach i wdarł się do środka po gruzach i trupach z młotem w dłoni i Nedem Starkiem u boku. Theon przyglądał się temu z bezpiecznej Morskiej Wieży. Do dziś widywał czasem w snach pochodnie i słyszał głuchy łoskot walących się murów.

Mury Pyke z ciemnego kamienia są nazwane sierpem (w oryginale półksiężycem, crescent), co przywodzi na myśl sierp księżyca, który został złamany, by utworzyć meteor-morskiego smoka. Przypomina również całą symbolikę związaną z sierpem (jako narzędziem), zakrzywionym nożem oraz półksiężycem. Robert ciskał w ten półksiężyc kamieniami, po czym wdarł się do środka ze swoim młotem bojowym. Theon wspomina o głuchym łoskocie (w oryginale grzmocie, thunder), pokazując nam motyw gromu idący w parze z młotem Króla Burzy Roberta.

Okazuje się, że podczas Bitwy o Pyke na miejscu znajdował się również płonący miecz, kontynuujący wzór przeplatania młotów z motywem płonącego miecza! Jak mówiłem, cała paczka została zaproszona. Oto Gendry rozmawiający z Aryą w Nawałnicy mieczy:

– Uwielbiał uczty i turnieje. Dlatego król Robert tak bardzo go lubił. I ten Thoros był odważny. Gdy uczyniono wyłom w murach Pyke, on pierwszy wpadł do środka. Walczył jednym z płonących mieczy i za każdym uderzeniem podpalał żelaznych ludzi.
– Chciałabym mieć płonący miecz.
Aryi przychodziło do głowy mnóstwo ludzi, których chętnie by podpaliła.

Żelaźni Ludzie byli podpalani przez płonący miecz, ten który przebił się przez wyłom w półksiężycu ciemnego kamienia, u boku grzmiącego młota. Oto nasz morski smok-meteor, ‘przynoszący Żelaznym Ludziom ogień’, dokładnie tak jak Szary Król wchodzący w posiadanie ognia morskiego smoka. ‘Podpalanie Żelaznych Ludzi’ służy za świetną metaforę dawania im ognia, w tym przypadky ognia pochodzącego z płonącego miecza będącego na służbie Króla Burzy. Płonący miecz stanowi również paralelę dla gromu Boga Sztormów, który przyniósł Szaremu Królowi ogień.

Oddalając się od rozdziału Theona ze Starcia, odnajdujemy kolejne potwierdzenie tego, że motyw fal uderzających jak młoty może być powiązany z morskim smokiem – w Uczcie dla wron Aeron modli się do Utopionego Boga w takich słowach:

Mój Boże – modlił się w duchu. – Przemów do mnie w łoskocie fal i powiedz mi, co powinienem uczynić. Kapitanowie i królowie czekają na twoje słowo. Kto będzie naszym królem w miejsce Balona? Zaśpiewaj do mnie w języku lewiatana, żebym mógł poznać jego imię. Wyjaw mi, o panie pod falami, kto ma siłę potrzebną, by walczyć ze sztormem na Pyke?

Wyraz ‘lewiatan’ ma wiele znaczeń. Może odnosić się do jakiegokolwiek dużego stworzenia morskiego, zwłaszcza wielorybów. Czasami ludzie pokaźnych rozmiarów są drwiąco nazywani lewiatanami. Na przykład, Leniwy Leo Tyrell nazywa Sama ‘szarym lewiatanem’, podczas gdy yunkijski handlarz niewolników Yezzan jest nazywany ‘żółtym lewiatanem’. Jednakże, w rzeczywistości lewiatan jest bardzo dobrze znanym mitologicznym potworem morskim, o bardzo szczegółowym opisie: jest to potworny, wielogłowy smok morski. Zgadza się, mówimy o mającym wiele głow, ziejącym ogniem smoku, który zamieszkuje w oceanie – prawdziwym morskim smoku. A zatem, gdy Aeron modli się do Utopionego Boga, by przemówił do niego w języku lewiatana, tak naprawdę jest to po prostu kolejna wskazówka, że to właśnie Utopiony jest zatapiajacym wyspy morskim smokiem, zaś bijące jak młoty fale są wywoływane przez morskiego smoka. Języikiem morskiego smoka jest powódź, będąca tym co uderza w ląd niczym młot i zatapia go.

Szukając definicji słów, które oznaczają morskiego potwora, powinniśmy po krótce omówi imię, które George nadał morskiemu smokowi – Nagga. Choć wyraz ‘nagga’ stał sie dość powszechnym w wielu światach fantasy określeniem węża, tak naprawdę jest bardzo konretnym terminem. W wedyjskim sanskrycie ‘naga’ oznacza ‘kobrę’ i jest tym samym słowem, którym określa się szczególny typ bóstwa lub istoty, która przyjmuje postać wielkiego węża – zazwyczaj kobry królewskiej (która naturalnie występuje w Indiach), choć czasem mogą być to również inne gatunki węży. W Mahabharacie nagi są istotami posiadającymi tak ludzkie jak wężowe cechy.

Mit o nadze ewoluował, podróżując z Indii w inne regiony, zatem w okolicznych mitologiach możemy zobaczyć jego inne formy, zazwyczaj różne wariacje na temat człowieka-węża. W opowieściach hinduskich nagi są raczej duchami przyrody, które mogą przynosić urodzaj, a czasami powodzie i burze. Co najważniejsze, posiadają również eliksir nieśmiertelności – innymi słowy, ogień bogów. W mitologii buddyjskiej historia o naddze została połączona z mitami o mądrych smokach i ludziach-smokach. Często przedstawia się ją jako człowieka, nad którym znajdują się liczne głowy smoków lub węży, choć bywa i tak, że jest po prostu wielogłowym wężem lub smokiem. Nacisk jest tu kładziony na transcendentną istotę, która posiadła więdzę niebios i osiągnęła oświecenie, które jest w szczególności związane ze smoczym ogniem. Istnieją również wersje naggi z Laosu, Tajlandii, Jawy i Indonezji, a wiele z nich jest powiązywanych z jeziorami, rzekami lub oceanami. Jednak moją ulubioną jest legenda o nagach z Kambodży: były uważane za gadzią rasę rządzoną przez króla Kaliya, który władał rozległym imperium lub królestwem w regionie Oceanu Spokojnego, dopóki Garuda – podobna do feniksa inkarnacja Wiszny – nie wygnał ich do Indii. Córka tego podobnego do jaszczurek ludu poślubiła bramina z Indii, a z ich związku wyrósł naród kambodżański. Z tego powodu ludzie z Kambodży mają powiedzenie, które znaczy ‘zrodzony z naggi’.

Gdybyśmy mieli w jakiś sposób podsumować liczne motywy i koncepcje do których George może nawiązywać nazywając swojego morskiego smoka ‘Naggą’, na naszej liście znalazłyby się: istoty, które są jednocześnie wężem i człowiekiem (a nawet smokiem i człowiekiem), wielogłowe węże i smoki, istoty posiadające wiedzę i ogień bogów, będące często związane z wodą. Wydaje mi się, że można łatwo dostzec, że większość z tych motywów pasuje do osobistej smoczej mitologii George’a. To zachęca nas do powiązania morskiego smoka z resztą jego smoczych opowieści – Azorem Ahai, trójgłowym smokiem, ludźmi, którzy są krwią smoka – i tak dalej i tak dalej.

Następnie chciałbym skierować naszą uwagę na lewiatana, którego głosu Aeron nasłuchiwał w uderzających jak młoty falach, a także do występujących w naszym świecie mitów o zabiciu smoka, w rezultacie czego ma miejsce przemieniający świat potop.


∆    Język Lewiatana ∆  ∆

‘Lewiatan’ to hebrajskie słowo znaczące ‘poskręcany, pozwijany’ (twisted, coiled) lub ‘ten, którego ciało jest pofałdowane’, co odnosi się do sposobu w jaki węże zwijają i wyginają swoje ciała. Biblijny morski potwór lewiatn był najprawdopodobniej oparty na podobnych, starszych motywach z tego regionu, w szczególności smokach ‘oceanu chaosu’, Tiamat i Lotanie (albo jego greckich inkarnacjach, Ladonie i Hydrze). Wszystkie te monstra zostały zabite, w wyniku czego miała miejsce jakaś twórcza przemiana świata, której zazwyczaj towarzyszyły powodzie i burze. Legenda o zatapiającym wyspy morskim smoku Naddze i jego powiązania z mitami o upadłej księżycowej dziewicy, które śledziliśmy w poprzednich odcinkach, doskonale pasowałyby do tej mitologicznej rodziny, zawierającej długą listę mitów o smokobójstwie i przemieniających świat kataklizmach. Z tego powodu jestem przekonany, że spojrzenie na nie w tym kontekście jest właściwe.

Co do biblijnego lewiatana, prawdziwego smoka morskiego, możemy przeczytać, że na początku Yaweh (który pierwotnie był bogiem burz, podobnym do kananejskiego Yamma) stworzył dwa lewiatany, lecz samicę zabił, zaś samca wykastrował. Jako że mamy jeden księżyc, który w chwili śmierci wydał na świat smoki, i drugi, który przetrwał do dnia dzisiejszego, dostrzeżenie tutaj jakiegoś powiązania staje się kuszące. W wielu z tych mitów jedno smokobójstwo miało miejsce kiedyś w przeszłości, a kolejne takie wydarzenie ma – według przepowiedni – dopiero mieć miejsce… dokładnie tak jak w legendzie o księżycowych smokach z Qarthu, opowiadającej o drugim księżycu, który uległ zniszczeniu w przeszłości, oraz ocalałym księżycu, który w przyszłości ma pęknąć. Nie chciałbym zdradzić teraz całej tajemnicy, ale istnieją rzeczy mogące być  zapowiedziami (foreshadowingiem) tego, że czerwona kometa powróci i rozbije zachowany dotąd księżyc. W ten temat zagłębimy się po rozpoczęciu nadchodzącej serii pod tytułem Księżyce Lodu i Ognia.

Zniszczenie Lewiatana, grafika Gustave’a Dorégo z 1865 roku (Wikimedia Commons)

Jeszcze bardziej interesującym jest powiązanie pomiędzy skórą lewiatana i przynoszeniem światła: Yaweh wykonał ze skóry zabitej samicy lewiatana materiał dający światło, co dość dobrze odpowiada teorii, według której miecz Światłonośca został wykonany z księżycowych meteorytów. Przypomina się również Szary Król budujący swój dwór ze szkieletu morskiego smoka. Ponoć przy końcu czasu Yaweh wykona ze skóry samca lewiatana jaśniejące sklepienie dla całego nieba, co pokazuje nam motyw ‘smokobójstwa, które dopiero ma nadejść’, do którego przed chwilą się odnosiłem.

George zdaje się nawiązywać do tych koncepcji, lecz zmienia niektóre aspekt – tak, jak to zawsze czyni ze swoimi inspiracjami. Gdy morski smok zostaje zabity, niebo spowija ciemność, nie jasno, a ciało zabitego potwora wydaje się pić światło, zamiast je oddawać, tak jak to ma miejsce w przypadku biblijnego lewiatana.

Wracając do motywu lewiatana lub morskiego smoka zabijanego, by miała miejsce jakaś znaczna przemiana świata, spójrzmy raz jeszcze na mitologiię perską i wedyjską. Widzieliśmy, że spora część mitologii otaczającej Światłonoścę jest zaczerpnięta z perskiego zaratusztrianizmu, a także rzymskiego mitraizmu, z kolei ten był – przynajmniej częściowo – oparty na perskich wierzeniach dotyczących Mitry (istnieje jednak pomiędzy nimi wiele istotnych różnic i badacze nie są zgodni co do stopnia powiązań). Swobodny przekład ‘Azora Ahai’ jako ‘ognistego smoka’ bierze się z awestyjskich (język ten jest starszą formą perskiego) oraz wedyjsko-sanskryckich rdzeni. W tym miejscu chciałbym nieco wyjaśnić coś, co w pierwszym eseju było pewnego rodzaju nadmiernym uproszczeniem.

Średnioperskim słowem oznaczającym ‘ogień’ jest ‘ādur‘, podczas gdy awestyjska forma to ‘ātar’, zaś współcześnie wyraz ten ma postać  ‘āẕar’. To stąd bierzemy podobieństwo pomiędzy ‘Azor’ i ‘ogień’. Tymczasem  ‘aži‘ to awestyjskie słowo oznaczające węża lub smoka. Na przykład, w mitologii zaratusztriańskiej występuje zły trójgłowy smok (być może smok-człowiek, opowieści nie są co do tego zgodne) nazywany Aži Dahāka – czasem również ‘Aždaha’ – który jest skuty, lecz przepowiednia głosi, że przy końcu świata wyswobodzi się i spustoszy ziemię, w stylu Lwa Nocy. Innym smokiem usilnie potrzebującym smokobójcy jest Aži Sruuara, jadowity rogaty smok. ‘Aži’ jest wyrazem pokrewnym dla ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, który również znaczy ‘wąż’, a niekiedy ‘smok’. Jest również imieniem wielkiego złego węża-smoka z Rygwedy, którego zazwyczaj nazywa się Vritra (Wrytra), ale bywa również nazywany ‘Ahi’. Tego właśnie węża musi zabić heros Indra, zaś czyn ten wyzwala globalną powódź. Rygweda wspomina również o ‘smoku z głębin’, zwanym ahi budhnya, który ponoć zamieszkuje dna niebiańskich rzek.

Podsumowując kwestię naszego swobodnego przekładu ‘Azora Ahai’, wyraz ‘Azor’ jest podobny do staroperskich i irańskich słow oznaczających ‘ogień’, zaś ‘Ahai’ jest bardzo podobne do słowa ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, o znaczeniu ‘smok’ lub ‘wąż’. Awestyjską formą ‘ahi’ jest ‘azi, co przypomina nam ‘az-‘ w ‘Azor’.

Teraz przyszedł czas na ognistego smoka Gōčihra z astrologii zaratusztriańskiej i manichejskiej. Manicheizm był wysoce dualistyczną religią, która pojawiła się około roku 200 naszej ery w Persji i była po części oparta na Księdze Enocha. Miał wiele wspólnego z wczesnym gnostycyzmem chrześcijańskim u późniejszymi gnostyckimi wierzeniami katarów z południowej Francji. To właśnie katarzy są kolejną inspiracją do której George R.R. Martin się przyznał. Manichejska kosmologia opowiada o dwóch smoczych monstrach, będących wrogami słońca, księżyca i gwiazd, Gōčihrze i Mūšparīgu, którzy zostali przykuci do słońca, co uniemożliwia im dokonywania zniszczeń. Zostali umieszczeni po przeciwnych stronach nieba, gdzie muszą obracać kołem niebios. Mūšparīg bywa opisywany jako demon odpowiadający za zaćmienia księżyca, które są oczywście znane jako ‘krwawe księżyce’, podczas gdy Gōčihr wydaje się być związanym tak z gwiazdozbiorami jak z kometami. Przytoczę tutaj zamieszczony w Encyclopædia Iranica fragment streszczenia tekstu pod tytułem Bundahišn, będącego kompilacją zaratusztriańskiej kosmologii zaczerpniętej z dwóch starszych kodeksów z VIII i XIV wieku naszej ery.

Przy końcu czasu Gōčihr spadnie na ziemię, którą przerazi niczym wilk owcę, po czym ogień jego i nimb stopią metal Šahrewara na pagórkach i w górach, i w ten sposób powstanie rzeka płynnego metalu niezbędna dla oczyszczenia ludzkości. Na koniec, po tym jak sam Ohrmazad zejdzie w dół na ziemię, by odesłać Āza i Ahrimana z powrotem w Ciemność skąd przybyli, wąż Gōčihr płonie w stopionym metalu, i nieczystości Piekła płoną, i Piekło staje się czyste. (Bundahišn TD1, pp. 193.11-16, 195.17-196.2; TD2, pp. 225.3-8, 227.12-15; tr. Anklesaria. pp. 288-91; tr. West, pp. 125f., 129)

Jak już wspomniałem, tak naprawdę Gōčihr nie jest smokiem, lecz kometą – lub innymi słowy: gwiazdą, która spadła ze swego gwiazdozbioru na ziemię. Pamiętacie jak powiedziałem, że wiele ludów na całym świecie wyjaśniało komety i meteory jako ogniste smoki, prawda? No cóż, oto jeden z doskonałych tego przykładów. Kometa-smok spada z nieba i topi metale ziemi, by ją oczyścić – a to wpasowuje się w ciąg mitów o smokach zabijanych, by przemienić świat przy pomocy powodzi, a także odpowiada naszej teorii dotyczącej Długiej Nocy. Uderzenie przemieniającej świat komety powiązane z rzekami stopionego metalu musi przypominać nam o Światłonoścy wykonanym z księżycowych meteorów-smoków, a także o tym, że George czasem przedstawia nawałnicę spadających gwiazd jako falę krwi na niebie – fale ‘krwawiących gwiazd’ lub ‘krwawników’. Z kolei mtyw dwóch smoków przykutych do słońca przywodzi na myśl nasz pomysł według którego kometa orbitująca wokół słońca uległa rozdzieleniu na dwie części, tworząc dwie smocze komety. Na dodatek to, że jeden z tych manichejskich niebiańskich ognistych smoków powoduje zaćmienia tego czy innego rodzaju przyciąga moją uwagę. Moim celem nie jest powiedzenie ‘ha ha, George wziął to wszystko z opowieści o Gōčihrze! Rozwiązałem całą zagadkę!’ – lecz raczej wskazanie, że powiązywanie uderzeń komet z zabijaniem smoków i zmieniającymi oblicze świata kataklizmami jest tradycją, w której George bierze udział dzięki swojemu własnemu mitotwórstwu. Mówi w powszechnym języku mitów i buduje na fundamencie już istniejącej symboliki.

Oczywiste echa opowieści o Gōčihrze możecie dostrzec w micie Tauroktonii, czyli zabicia przez Mitrę białego lunarnego byka, który był jego częścią. Zapewne już go znacie – Mitra składa w ofierze białego byka, po czym jego krew obmywa cały świat, rozpoczynając odnowienie życia. Jedną z różnic pomiędzy rzymskim mitraizmem i jego perskimi przodkami jest to, że w mitach perskich smoki są prawie zawsze złe, podczas gdy mitraizmie nie zawsze się tak dzieje. W Tauroktonii to biały byk odgrywa rolę zabitego smoka, ale byk jest przyjacielem Mitry, podczas gdy smoki były postrzegane jako źródło wiedzy i oświecenia przez zainicjowanych adeptów misteriów mitraickich – tak byli nazywani rzymscy wyznawcy tej tajemniczej religii.

Jednym z celów wspominania o tych wszystkich sprawach jest dojście do jednego z powszechnych i uniwersalnych mitów, które znajdujemy od Bliskiego Wschodu po Indie – a jest nim zabicie smoka w celu przemienienia świata. Najstarszą wersją tej opowieści może być babiloński mit o Tiamat i Marduku, o którym wspomniałem na początku tego rozdziału. Tiamat była symbolem chaosu pierwotnego stworzenia, występująca na początku jako jaśniejąca bogini-matka ucieleśniająca kobiecość. Jednak gdy własne dzieci zabiły jej męża, przybrała postać potwornego morskiego smoka, po czym zabił ją Marduk, który użył jej podzielonego ciała, by uformować niebiosa i ziemię. Tiamat wydała również na świat smocze dzieci, monstra posiadające truciznę zamiast krwi. Opowieść o Yawehu zabijającym lewiatana jest uważana za wersję tego babilońskiego mitu, i z całą pewnością są one podobne.

Sugerowałbym, że wszystkie te mity o smokobójstwie – a wiele z nich wywodzi się od innych – zawierają te same koncepcje i motywy: śmierć i wskrzeszenie oraz przemieniające świat ziemskie i niebiańskie katastrofy ucieleśniane jako gniew smoków i morskich smoków.

Wiele podobieństw i paralel dostrzegamy w martinowskiej wersji tego mitu – morskiego smoka, który stwarza lub zmienia świat, smoka, którego zabicie daje twórczy skutek, istotę będącą matką smoków i tak dalej. Tak naprawdę Marduk był bogiem burz, tak jak Yaweh – widzimy zatem, że bóg burz lub sztormów zabijający morskiego smoka ma wiele mitologicznych precedensów. Przypomina się Robert Baratheon zabijający Rhaegara na rzece Trident – scena którą już kilkukrotnie analizowaliśmy – dająca nam wcielenie nordyckiego boga burz zabijającego czarnego smoka, który wpada do wody. Mamy również młoty i spadające rubiny, które lśniły jak ogniki. Zabicie smoka i jego rodu zapoczątkowało nową dynastię, zaś król Robert rządził w czasie lata obfitości i urodzaju.

‘Bitwa nad Tridentem’ autorstwa Justina Sweeta

W micie Żelaznych Ludzi Bóg Burz ciska gromem – księżycowym meteorem – podczas gdy Szary Król Zabija morskiego smoka (meteora), ale przez to, iż obydwa mity odnoszą się do zabicia księżyca i uderzania młotem w jego meteory-dzieci, koniec końców to ten sam czyn. Zabicie morskiego smoka (a dokładniej księżyca, który staje się morskim smokiem) i miotanie w dół boskim gromem są tym samym. Podobnie rzecz ma sie z machaniem młotem bogów. Chodzi o to, że wszystkie te westeroskie opowieści wywodzą się od mitów o zabijaniu smoków z prawdziwego świata – a w wielu z nich to król lub bóg burz jest tym kto zabija smoka.

Jako dalszą lekturę polecam świetną analizę motywu smoka w perskiej mitologii z Encyclopædia Iranica. Link kieruje do jej wpisu dotyczącego terminu aždaha. Słuchacze podcastu mogą go znaleźć w tekstowej wersji tego odcinka na mojej stronie internetowej.

A teraz czas na wyśmienity cytat wspominający o lewiatanach, który zachowałem aż do tej pory. Pokazuje nam władającego młotem Króla Burz Roberta tworzącego martwe lewiatany. Oto fragment pierwszego rozdziału Theona w Starciu królów, z którego czerpaliśmy już wcześniej. Pojawiają się w nim liczne odniesienia do Roberta szturmującego Pyke. Gdy Theon płynie do Pyke, mija ruiny Lordsportu – wówczas czytamy następujące zdania:

Gdy po raz ostatni widział tę osadę, była tylko dymiącym pustkowiem. Szkielety spalonych drakkarów i roztrzaskanych galer leżały na kamienistym brzegu niczym kości martwych lewiatanów, a z domów zostały jedynie zburzone mury i wystygłe popioły. Po dziesięciu latach nie było już widać wielu śladów wojny. Prostaczkowie postawili nowe chaty, używając kamieni ze starych, a na dachy nacięli świeżej darni. Nieopodal przystani pojawiła się nowa gospoda, dwukrotnie większa od starej. Jej parter zbudowano z kamienia, a dwa piętra były drewniane. Stojącego septu jednak nie odbudowano. Tam, gdzie kiedyś stał, zostały jedynie siedmioboczne fundamenty, Najwyraźniej wściekłość Roberta Baratheona skutecznie zniechęciła żelaznych ludzi do nowych bogów.

Theona bardziej od bogów interesowały statki.

Pamiętacie jak powiedziałem Wam, że kości Naggi mogą tak naprawdę być kadłubem odwróconego okrętu z czardrzewa? Cóż, mamy tutaj bezpośrednie porównanie pomiędzy drewnianymi statkami i morskimi smokami – spalone i roztrzaskane okręty są porównane do kości martwych lewiatanów. Theon myśli o tych lewiatanch jako szkieletach martwych wielorybów, ale ukryta wskazówka dotyczy lewiatana jako morskiego smoka. Wkrótce po tym Theon porównuje okręty do bogów, domykając krąg i stawiając nas znów przed motywem lewiatana jako upadłego boga lub bogini.  Za niedługo zajmniemy się ‘morskim smokiem jako statkiem’, ale na razie odłóżmy ten temat na bok.

Rozejrzyjmy się w miasteczku ‘Lordsport’, zaczynając od nazwy. (Dosłownie ‘pański port’, w języku angielskim LORD bywa również używane w odniesieniu do Boga, podbnie jak polskie Pan). To miejsce, gdzie bóg przybywa do portu. To nasza bogini, morski smok, przynosząca swój niebiański ładunek. W swej naturze, nazwa ta jest podobna do ‘Królewskiej Przystani’, która symboliczne odnosi się do lądowania króla Azora Ahai odrodzonego, księżycowego meteoru. Podobnie wygląda sprawa ‘Lordsportu’ – istnieje jednak możliwość, że ta nazwa jest bardziej dosłowną aluzją, ponieważ podejrzewamy, że na Żelaznych Wyspach rzeczywiście wylądował meteor.

Co się tyczy Króla Burzy Roberta Baratheona, wylądował w tym właśnie miejscu, ze swoim młotem i furią, zamieniając miasteczko w coś co Theon zapamiętał jako ‘dymiące pustkowie’ pełen porozrzucanych kości morskiego smoka. Tym atakiem Robert odgrywa na nowo opowieść o Młocie Wód, uderzenie pioruna Boga Burz (zapalając drewniane okręty zamiast drzew) i zabijając morskiego smoka (zostawił po sobie spalone kości lewiatanów). Jeśli dorzucimy odniesienia do tej bitwy, które odnajdujemy w innych miejsach, mamy młot druzgoczący półksiężyc z ciemnego kamienia oraz Thorosa przedzierającego się przez wyłom ze swoim płonącym mieczem – co znów daje pokazuje nam nawiązania do mitów o Światłonoścy i Młocie Wód. Tak właściwe, można nawet powiedzieć, że rebelia na Żelaznych Wypsach istnieje tylko po to, by Martin mógł przedstawić Króla Burzy Roberta Baratheona uderzającego w nie raz po raz swoim młotem.

Tak jak Robert walczący przy pomocy młota na Żelaznyc Wypsach sugeruje połączenia Młota Wód i pioruna Boga Burz, smocze ataki na Wyspy są sugestami dotyczącymi symboli morskiego smoka i płonącego miecza. W pierwszym z nich ważną rolę odgrywa ród Volmarków z Volmarku na wyspie Harlaw, którego herb przedstawia czarnego lewiatana na szarym polu – co z całą pewnością zachęca do bardziej szczegółowej analizy.

image courtesy awoiaf.westeros.org
(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

George R.R. Martin jest powszechnie znany jako miłośnik heraldyki – uważam, że często robi z niej użytek, by podzieliśc się istotnymi wskazówkami dotyczącymi tajemnic swojej sagi. Okazuje się, że jedynym odgrywającym ważną rolę w historii członkiem Rodu Czarnego Lewiatana, poza młodym lordem Volmarkiem z głównej opowieści, jest Qhorin Volmark. Lord Qhorin był dalekim krewnym króla Harwyna ‘Twardorękiego’ Hoare, który na krótko zasiadł na Tronie z Morskiego Kamienia w drugim roku po Podboju, po tym jak król Aegon Zdobywca spalił Czarnego Harrena i jego synów w Harrenhal. Qhorin Volmark ogłosił się wówczas prawowitym dziedziem ‘czarnej dynastii’, odnosząc się do krwi członków rodu Hoare, która ponoć była czarna. Oczywiście, widzieliśmy, że ‘czarna krew’ to bardzo ważny motyw w całej kolekcji symbolizmu związanego ze śmiercią księżyca. Posiadanie ‘ognia w sobie’ sprawia, że krew postaci staje się czarna – z tego powodu ten szczegół wygląda na istotny. Qhorin Volmark to czarno-krwisty, czarny lewiatan – a my wiemy o co tutaj chodzi. O czarny ‘krwawnikowy’ meteor, zamieniony w morskiego smoka.

Ze Świata Lodu i Ognia, oto sedno opowieści o Qhorinie:

Na Wielkiej Wyk, Pyke i Orkmont wkrótce pojawili się inni pretendenci. Przez z górą rok ich zwolennicy walczyli ze sobą na lądzie i na morzu. Aegon Zdobywca położył kres tym walkom w roku 2 o.P., gdy wylądował na Balerionie na Wielkiej Wyk, wsparty wielką flotą. Żelaźni Ludzie nie mieli szans. Qhorin Volmark zginął z ręki samego Zdobywcy, zabity jego mieczem z valyriańskiej stali, Blackfyre’em.

Aegon włada mieczem Blackfyre’em (black fire – czarny ogień), podczas gdy jego smok Balerion zieje czarnym ogniem – to odpowiadające sobie symbole. Balerion ląduje na Starej Wyk (sic), czyli dokładnie tam, gdzie znajdują się ‘kości Naggi’ – odgrywa na nowo lądowanie morskiego smoka na Żelaznych Wyspach, które mogło mieć miejsce na samej Starej Wyk, gdzie utworzyłoby zatokę w kształcie półksiężyca znaną jako ‘Kołyska Naggi’. Tymczasem Aegon zabija Qhorina – czarnego lewiatana – mieczem Blackfyre’em. Szary Król zgładził Naggę, po czym wszedł w posiadanie jej ognia, co tutaj reprezentuje Aegon zabijający czarnego lewiatana, ale jednocześnie władający czarnym ogniem w postaci miecza. Choć Aegon dosłownie nie zabrał czarnego ognia od Qhorina, symbolika jest odpowiednia. Aegon zabił morskiego smoka, zabijając czarnego lewiatana – i posiadał czarny ogień w formie miecza. To z kolei wydaje się odpowiadać temu, że Szary Król i starożytni Żelaźni Ludzie władali czarnym orężem, ponoć pijącym dusze, wykonanym z szarego smoka-meteorytu. Szary Król zostaje zrówany z naszym archetypem Azora Ahai/czarnego smoka – a na taki właśnie pomysł wpadliśmy w tej samej chwili gdy usłyszeliśmy, że Szary Król ukradł niebiański ogień – ale o tym za chwilę,

Na marginesie wspomnę, że ‘wielka flota wojenna’ (vast war fleet) towarzysząca czarnym smokom reprezentuje deszcz meteorów, który towaszyszył dwóm większym (Pamiętajcie, że według mojej teorii na Planetos opadły trzy księżycowe smocze meteory – jeden z nich podzelił się na mniejsze kawałki, tworzące deszcz meteorów, zaś dwa pozostałe duże meteory uderzyły w ziemię). Pomiędzy morskimi smokami i statkami istnieje jeszcze inny związek – okręty należą do Targaryena, a zatem są smoczymi okrętami… smokami pływającymi po oceanie, w pewnym sensie morskimi smokami. Obiecuję, że już niebawem porozmawiamy o tych statkach.

Zdobycie Żelaznych Wysp przez Aegona zostaje wspomniane w Uczcie dla wron podczas Królewskiego Wiecu (kingsmoot) przez lorda Dunstana Drumma, władającego mieczem z valyriańskiej stali o nazwie Czerwony Deszcz (Red Rain). Pamiętajcie o tym, że gdy odnosi się do końca ‘czarnej dynastii’, ma na myśli zabicie Qhorina Volmarka przez Zdobywcę:

To prawda, że gdy czarną dynastię pochłonął smoczy ogień, ludzie z żelaznego rodu oddali władzę Vickonowi Greyjoyowi… ale był on ich lordem, nie królem.

Zdecydowałem się zamieścić ten cytat, ponieważ zdanie o dynastii czarnego lewiatana pochłoniętej przez smoczy ogień jest ułożone w taki sposób, że sugeruje, iż to krew księżyca została zapalona i poczerniała w wyniku uderzenia komety i mającej w wyniku tego eksplozji (smoczym ogniu). Lewiatan o czarnej krwi, który płonie w czarnym smoczym ogniu – ten obraz doskonale pasuje do naszego wyobrażenia o Światłonoścy. A mam przez to na myśli… no coż, po prostu jest nim w pełni i sądzę, że przesłaniem George’a jest to, że lewiatan lub morski smok-meteor był czarnym księżycowym meteorem tego samego rodzaju co ten, z którego wykonano Światłonoścę.

Tańcu ze Smokami możemy odnaleźć świente dopełnienie ataku Aegona i Baleriona na Żelazne Wyspy – scenę, gdzie Daenerys wsiada na swojego własnego smoka, Drogona. Poniższy fragment wzmacnia teorię o tym, że Żelazne Wyspy zostały ukształtowane przez ogień morskiego smoka, czarnego lewiatana:

Po kilkunastu uderzeniach serca wyprzedzili cwałującego przez trawę Dothraka. Po obu stronach Dany dostrzegi jegoała miejsca, gdzie wypalona trawa zmieniła się w popiółDrogon już tu był – uświadomiła sobie. Ślady jego łowów pokrywały zielone morze traw na podobieństwo łańcucha szarych wysepek.

Łańcuch szarych wysepek na zielonym morzu wypalonym przez smoczy ogień – całkiem nieźle, no nie? Owe szare wysepki są miejscami, gdzie wylądował smok.

image courtesy awoiaf.westeros.org

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

Inną świetną wskazówkę dotyczącą czarnego ognia i czarnego oręża na Żelaznych Wypsach w czasie Długiej Nocy możemy odnaleźć spoglądając na ród Harlawów oraz ich miecz z valyriańskiej stali, Zmierzch (Nightfall). Herb Harlawów przedstawia srebrną kosę, przypominając czas żniw – być może również ponure koszenie – jak wiemy, Żelaźni Ludzie nie sieją, jedynie zbierają. Srebrna kosa przywodzi na myśl sierp księżyca, lecz taki, który został zamieniony w śmiercionośną broń. Warto wspomnieć, że Lord Żelaznych Wysp tytułuje się ‘Lordem Kosiarzem’. Co do miecza Zmierzchu, jego głowica została wykonana z kamieni księżycowych (moonstone), co jest znakomitą wskazówką tego, że ‘kamienie księżycowe’ – kamienie z księżyca – wywołały zmierzch zmierzchów (nightfall to dosłownie zapadnięcie nocy). Dla rodu Harlawów Zmierzch zdobył Dalton Greyjoy, Czerwony Kraken. Nikt nie wie jak dokładnie miecz wszedł w posiadanie Harlawów, ale sam Czerwony Kraken jest symbolem Azora Ahai/Krwawnikowego Cesarza, któremu z pewnością będziemy musieli bliżej przyjrzeć się w przyszłości. Na razie musicie uwierzyć mi na słowo, że doskonale nadaje się na kogoś związanego z valyriańskim mieczem o nazwie Zmierzch i jego kamieniami księżycowymi. Warto również wspomnieć, że ród Volmarków, tych od herbu z czarnym lewiatanem – zamieszkuje na wyspie Harlaw. Podlegają Harlawom, jako pewnego rodzaju chorążowie.

grafika z ‘The Complete Guide to Westeros’, który można odnaleźć na wydaniu pierwszego sezonu ‘Gry o tron’ HBO na DVD

Pochód symboliki herbów Żelaznych Ludzi trwa nadal na Wielkiej Wyk, a dokładniej na Twardych Wzgórzach (Hardstone Hills, Wzgórzach Twardego Kamienia), w zamku Hammerhorn (młot + róg), twierdzy rodu Goodbrotherów.

House_Goodbrother

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

 W tym właśnie miejscu doprawimy naszą dyskusję o czarnych mieczach i morskich smokach szczyptą aromatu ‘młot wód’. Ród Goodbrotherów czerpie swe bogactwo z kopalń, gdzie wydobywane są żelazno i inne minerały. Ich herb przedstawia czarny róg bogjowy okuty złotem na polu czerwieni. Róg ten ma pewne zagadkowe podobieństwo do rogu Eurona, Władcy Smoków (Dragonbinder), którego dźwięk ‘przeciął powietrze’ (w oryginale, w polskim tłumaczeniu przedarł się przez rejwach), ‘ostry jak pchnięcie mieczem’. Ma również wiele wspólnego z ‘fałszywym’ Rogiem Joramuna, który w Tańcu ze smokami Melisandre spaliła ma Murze. Te dwa rogi są, w wymienionej kolejności, powiązane ze smokami i trzęsieniami ziemi – a właśnie te dwa kataklizmy spotkały się na Żelaznych Wypsach, gdzie morski smok spowodował trzęsienie ziemi. Opis złamania Ramienia Dorne przy pomocy Młota Wód – ‘obudziły się śpiące w ziemi olbrzymy,  a całe Westeros zatrzęsło się i zadrżało‘ – doskonale pasuje do domniemanych własności Rodu Joramuna. I właśnie tutaj znajdujemy twierdzę o nazwie Hammerhorn (hammer – młot, horn – róg). Jakby tego było mało, boczne gałęzie rodu Goodbrotherów zamieszkują w miejsach noszących tak bogate z punktu widzenia symboliki nazwy jak ‘Crow Spike Keep‘, ‘Downdelving‘, ‘Corpse Lake‘ oraz ‘Shatterstone‘.

  • Crow Spike Keep (w polskim przekładzie: Wronia Twierdza) – Twierdza Wroniej Iglicy/Wroniego Szpica – nawiązanie do czarnych meteorów, które są opisywane jako wrony i kruki, i oczywiście jako ostre kawałki żelaza.
  • Down-Delving (Głęboka Kopalnia) – dosłownie: głęboka jama, głębokie zagłębienie – w sensie dosłownym odnosi się do kopalni, gdzie wydobywane jest czarne żelazo, które może być ‘ciałem’ morskiego smoka. Down (w dół) może również symbolicznie nawiązywać do skierowanej w dół trajektorii spadających meteorów.
  • Corpse Lake (Trupie Jezioro) – odniesienie do ciała księżycowej bogini/morskiego smoka, które wylądowało w wodzie.
  • Shatterstone – (shatter – trzaskać, rozbijać, stone – kamień) – nawiązanie do przylądka w kształcie miecza na Pyke, który został roztrzaskany.

By wzmocnić taką interpretację, oto fragment z pierwszego rozdziału Żelaznego Człowieka w Uczcie dla wron, gdzie Aeron Mokra Czupryna przybywa do Twierdzy Hammerhorn, po tym jak od tak sobie topi kilku fanatyków:

Noc dawno już zapadła, gdy kapłan wreszcie ujrzał żelazne szczyty wieżyczek Hammerhorn, sięgające ku sierpowi księżyca. Warownia Gorolda była masywna i potężna, wielkie kamienie, z których ją zbudowano, wydobyto z majaczącego za zamczyskiem urwiska. U stóp murów ziały wejścia do jaskiń i starożytnych kopalń, przypominające czarne, bezzębne usta. Żelazną bramę Hammerhorn zamykano na noc i Aeron musiał walić w nią kamieniem, aż wreszcie obudził strażnika.
(…)
Komnata była wilgotna, wietrzna i pełnia cieni. Jedna z córek Gorolda podała kapłanowi róg ale. Druga poruszyła pogrzebaczem tlący się słabo ogień, który dawał więcej dymu niż ciepła.

Jeśli zastanawialiście się, czy nazwa ‘Hammerhorn’ jest w zamierzeniu wskazówką dotyczącą Młota Wód… żelazne szczyty (w oryginale szpikulce) sięgają ku sierpowi księżyca (w oryginale użyte jest słowo clawing – drapią księżyc pazurami, chwytają go w szpony), co łączy motyw księżyca będącego ofiarą ataku, księżyca ściągniętego na dół, z młotami, rogami i żelaznymi pazurami. Symbol ‘niebiańskiego rogu’ zawiera w sobie zarówno odniesienie do rogów smoczej komety, która chwyciła księżyc w swoje szpony, jak i nawiązanie do dźwięku rogu – przypomnę, że w przypadku Władcy Smoków ‘rozdarł on powietrze niczym pchnięcie mieczem’. Uważam, że róg oraz inne wzmianki o głośnych dźwiękach i krzykach odnoszą się do okrzyku udręki i ekstazy Nissy Nissy – dźwięku, który według legendy o Światonoścy rozłupał księżyc. Innymi słowy, kometa przebiła księżyc swymi smoczymi rogami, zaś krzyk księżyca – dźwięk wywołany przez uderzenie – był jak odgłos wydawany przez grający piekielny róg. To właśnie te rogi przywołały na dół Młot Wód. I tak, sądzę, że to wszystko może sugerować, że Róg Joramuna i Władca Smoków są tym samym, a przynajmniej rogami tego samego rodzaju… być może jeden z tych rogów miał swój udział w zniszczeniu księżyca… lecz to temat na inny dzień.

Wracając do naszej sceny, Aeron uderza w żelazną bramę warowni kamieniem, wydobywając dźwięk, który ‘budzi śpiących’, jeśli wiecie, co mam na myśli – a sądzę, że wiecie. George często daje nam w danej scenie tę samą metaforę w kilku formach, by jego przesłanie stało się łatwiej zauważalne. Aeron otrzymujący ‘róg’ ale, po tym jak budzi śpiących mieszkańców zamku Hammerhorn, to świetny przykład tej techniki.

Co do wnętrza twierdzy, jest ono pełne cieni, a rozświetla je ogień, który daje więcej dymu niż ciepła. To właśnie w mniej więcej taki sposób od dłuższego opisuję magię wyznawców R’hllora – więcej cienia niż światła. ‘Ogień, który nie daje zbyt wiele światła lub ciepła’ to często powtarzający się motyw. Wygląda na to, że zawsze odnosi się do podejrzanej, zdeprawowanej i związanej z cieniem magii cienia, którą widzimy na kartach sagi.

Wreszcie, widzimy jaskinie będące wejściami do kopalń, ‘ziewające’ niczym bezzębne czarne usta – być może to właśnie w tych miejscach wydobywa się kości morskiego smoka, a może to tylko symbol tego ogólnego motywu. Według opowieści, Szary Król wykonał swój tron z kości Naggi, możliwe zatem, że te ‘bezzębne usta’ odnoszą się do pozbawionego kłów morskiego smoka, choć z całą pewnością równie dobrze może to być zwyczajny zbieg okoliczności. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie przynoszą czarne żelazo z wnętrza ‘czarnych ust’, górskich kopalń, podczas gdy czarny krwawnik pochodzi z wnętrza morskiego smoka.

Wyciągając bardziej ogólny wniosek, możemy stwierdzić, że fakt, iż Żelaźni Ludzie są najstarszymi kowalami w Westeros, zaś ich kultura w dużej mierze opiera się o żelazo i jego wytop, sprawia, że stają się bardzo dobrymi kandydatami na ludzi, którzy w Erze Świtu byliby zdolni do wykonywania zaawansowanych technicznie mieczy z meteorytów.

W końcu, w Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć sprytną wskazówkę wiążącą Młot Wód z lewiatanem. W rozdziale o złamaniu Ramienia Dorne, które maester Yandel słusznie nazywa ‘najważniejszym wydarzeniem w historii Dorne, a być może całego Westeros’, pojawiają się spekulacje dotyczące tego, co było rzeczywistą przyczyną tego złamania – niektórzy maestrzy odrzucają wyjaśnienia mówiące o magii:

‘Arcymaester Cassander w swym dziele Pieśń morza – jak doszło do rozdzielenia lądów sugeruje, że przyczyną nie były zaklęcia zielonych jasnowidzów, lecz raczej to, co zwie pieśnią morza – powolny wzrost poziomu wód, który trwał przez stulecia…’

… lecz Aeron Mokra Czupryna powiedział nam już, że Utopiony Bóg śpiewa przez fale w języku lewiatana. Możemy zatem zauważyć, że ‘pieśń morza’ – przynajmniej ta, która zatopiła Ramię Dorne – jest tak naprawdę pieśnią zatapiającego wyspy morskiego smoka, którego językiem jest powódź. Na dodatek, lord Harlaw od srebrnej kosy posiada okręt noszący nazwę ‘Morska Pieśń‘, łącząc Młot Wód z Żelaznymi Ludźmi oraaz srebrnymi księżycowymi kosami… a także motywem przedstawiania morskich smoków jako statków… który jest właśnie tym, co następnie omówimy.

Morski Smok z Kaulonii | Grecka mozaika z VI wieku p.n.e. | Kaulonia, Włochy


∆    Jakaś śmierdząca ryba ∆  ∆

Dobrze, porozmawiajmy o łódkach! Uważam, że podobnie jak inne mity, mitologia otaczająca morskiego smoka i Szarego Króla odnosi się do wydarzeń historycznych – przynajmniej jednego, choć możliwe również, że wielu. Pierwszym byłby księżycowy meteor, który – jak się wydaje – spadł na Żelaznych Wyspach lub w ich pobliżu, czyli ‘morski smok’ jako spadający meteor. Drugim z wydarzeń, o których opowiada mit, może być przybycie do Westeros na statkach obcego ludu, który w jakimś sensie ‘posiadał ogień’ – czyli ‘morski smok’ jako łodzie przewożące ludzi zwązanych z ogniem. Tym co mogę powiedzieć z całą pewnością jest to, że łódź i statek są ważnymi elementami symboliki morskiego smoka, będziemy zatem podążać za tym symbolicznym tropem, i będziecie mogli zdecydować, co do wszystko znaczy. Dojdziemy w końcu do teorii według której ‘żebra Naggi’ są łodzią, lecz najpierw chciałbym omówić dwie sceny związane z Targaryenami i ich okrętami – ponieważ statki Targaryenów doskonale pasują na symbol morskiego smoka jako łodzi.

Rozpoczniemy od uroczego fragmentu Nawałnicy mieczy, w którym Daenerys – to Wam się spodoba – płynie do Zatoki Niewolniczej z trzema statkami nazwanymi na cześć trzech smoków Aegona. Dokładnie tak – te ‘łodzie’ nie tylko należą do smoka, noszą nawet imiona smoków. Rozdział zaczyna się od poinformowania czytelników o tym, że Daenerys kocha morze, po czym rozwija motyw morskiego smoka – przez wprowadzenie statków nazwanych smoczymi imionami – by wreszcie pokazać nam bardzo ciekawe zachowanie samych smoków. Zaczynając na początku tego rozdziału, czytamy że:

Jej Dothrakowie nazywali morze ‘trującą wodą’, nie ufając żadnej cieczy, której nie mogły pić konie. W dniu, gdy jej statki podniosły kotwice w Qarthu, zachowywali się tak, jakby płynęli do piekła, a nie do Pentos. Jej młodzi, odważni bracia krwi gapili się wybałuszonymi oczami na coraz odleglejszy brzeg, każdy z nich zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi. Jej służące, Irri i Jhiqui trzymały się kurczowo relingu i przy każdej najdrobniejszej nawet fali wymiotowały za burtę.

(W oryginale: ‘w dniu, gdy jej trzy statki…’, ‘jej młodzi odważni jeźdźcy krwi‘, ‘wybałuszonymi ogromnymi białymi oczami‘, ‘każdy z trzech zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi’).

Trzy okręty odpowiadają trzem smokom Aegona i Daenerys, i – co ważnejsze – trzem głównym smoczym meteorom przybywającym z księżyca. Trzej ‘jeźdźcy krwi’ również wpasowują się w tę symbolikę – wspomniałem już wcześniej, że określenie ‘jeździec krwi’ (bloodrider) bazuje na dothrackiej interpretacji gwiazd jako koni, dodając krew, a przez to tworząc symbol jeźdźców krwi jako krwawiących gwiazd. W tej scenie mają wielkie białe oczy, które przypominają nam księżyc.

Dany jednak niestraszne były sztormy. Zwano ją Daenerys Zrodzoną w Burzy, jako że wydostała się z krzykiem na świat na odległej Smoczej Skale, gdy na zewnątrz szalał najstraszliwszy sztorm w dziejach Westeros, tak potężny, że postrącał chimery z zamkowych murów i roztrzaskał w drzazgi flotę jej ojca.

Daenerys – symbol zarówno księżyca, który bił matką smoków, jak i samego odrodzonego smoka – jest nazywana ‘Zrodzoną w Burzy’, ponieważ Azor Ahai narodził się podczas nawałnicy, która szalała nad Planetos i wywołała Długą Noc, jak już wiecie. W odcinku Tyrion Targaryen widzieliśmy, że czarne kamienne gargulce (w oryginale to właśnie gargulce spadają z murów Smoczej Skały, w polskim przekładzie zastąpiły je chimery) są związane z kamiennymi smokami, a przez to stają się doskonałymi symbolami ognistych czarnych meteorów. Opisanie okrętów – łodzi Targaryenów – przy pomocy słowa ‘podpałka’ (kindling, w polskiej wersji pojawiają sie drzazgi) przywołuje motyw płonącego drewna, który widzieliśmy spoglądając na spalone okręty w Lordsporcie, które przypominały kości lewiatanów. Oczywiście, morski smok przynosi na ziemię ogień, przez co spalenie statków doskonale do niego pasuje. Jest również nawiązaniem do drzewa, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna Boga Sztormów:

Wąskie morze często bywało burzliwe. W dzieciństwie Dany pływała po nim pół setki razy, uciekając z jednego wolnego miasta do drugiego, zawsze o pół kroku przed wynajętymi zbirami uzurpatora. Kochała morze. Lubiła jego ostry, słony zapach oraz otwarte horyzonty, ograniczone jedynie lazurową kopułą nieba. Czuła się na nim maleńka, lecz również wolna. Lubiła też delfiny, które niekiedy pływały obok ‘Baleriona, przecinając fale niczym srebrzyste włócznie, a także latające ryby, które czasem widzieli. Lubiła nawet marynarzy, z ich piosenkami i opowieściami. Kiedyś, podczas rejsu do Braavos, gdy przyglądała się jak załoga zwija wielki zielony żagiel podczas wzmagającej się wichury, pomyślała nawet, że nieźle byłoby zostać marynarzem. Gdy jednak wspomniała o tym Viserysowi, zaczął ją szarpać za włosy, aż się rozpłakała.
– Jesteś krwią smoka – wrzeszczał na nią. – Smoka, nie jakiejś śmierdzącej ryby.
Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych – pomyślała Dany. 

Zatrzymam się tu na moment, by pośmiać się nad głupotą Viserysa. Jak już wcześniej widzieliśmy, jeśli chodzi o symbolikę i metafory, Viserys nie jest mistrzem – w końcu zginął poparzony przez to całe gadanie o tym, że ‘jestem smokiem i będę ukoronowany!’. Jednakże, my patrzymy uważniej i nie możemy nie zauważyć przewijających się w tej scenie porównać pomiędzy smokami i rybami.

Trzy statki zostały nazwane na cześć trzech smoków Aegona, zaś narracja w tym rozdziale już od pierwszego zdania splata opisy okrętów z Dany obserwującą jak jej smoki latają w powietrzu. Sama Dany jest pewnego rodzaju morskim smokiem, krwią smoka, która kocha wodę i morze. Jest ze sztormem za pan brat, nie lęka sie go, jest Zrodzoną w Burzy. Urodziła się na ‘smoczym kamieniu’ (dragon-stone) na środku morza (co samo w sobie jest wskazówką co do tego, że smoki są kamieniami lądującymi w morzu) podczas najstraszliwszego sztormu w historii. Oczywiście, jedyne wspomnienia dotyczące prawdziwego ‘najgorszego sztormu w historii’, który również szalał wokół ‘smoczych kamieni’ w oceanie, są ukryte pod warstwami mitu… w końcu to właśnie z tego powodu robimy to, co robimy. Szukamy śladów najgorszego sztormu w historii.

Zestawienie smok-ryba staje się jeszcze bardziej widoczne w kolejnym akapicie, gdzie pojawiają się latające ryby i przypominające srebrne włócznie delfiny, które płyną obok Baleriona, smoczej łodzi. Następnie słyszymy jeszcze więcej o tym, że Dany kocha wszystko, co jest związane z morzem… a potem pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy smokami – Viserys stwierdza, że smok nie jest rybą. Kolejne słowa to: ‘Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych‘. Wszystko staje się jasne. Jedynym, co uczyniłoby to bardziej oczywistym byłoby pojawienie się Starej Niani, z egzemplarzem książki septona Bartha pod tytułem Smoki, żmije i wiwerny: ich historia nienaturalna, by poczytać nam na dobranoc o morskich smokach.

Tak właściwie… sprawa może okazać się jeszcze jaśniejsza, gdy spojrzymy na to, jak pewna osoba bezpośrednio pokazuje kometę do ryby w Starciu królów:

Catelyn podniosła wzrok ku bladoczerwonej linii komety, która przecinała ciemnoniebieski firmament niczym długie zadrapanie na twarzy boga.
– Greatjon powiedział Robbowi, że dawni bogowie rozwinęli czerwoną flagę na znak zemsty za Neda. Edmure twierdzi, że to omen zwycięstwa dla Riverrun. Uważa, że to ryba z długim ogonem, w barwach Tullych, czerwona na niebieskim tle.

Jak dotąd, wygląda na to, że w każdym porówaniu komety do jakiejś rzeczy kryło się ziarenko prawdy, choć wśród tych metafor ‘ryba z długim ogonem’ była jedną z najtrudniejszych do zrozumienia. Wracając do sceny z Dany i jej statkami – morskimi smokami:

U jej boku pojawił się kapitan.
Gdyby tylko ‘Balerion’ potrafił szybować w powietrzu, tak jak ten, któremu zawdzięcza swoje imię, Wasza Miłość – odezwał się w łamanym valyriańskim, w którym dało się słyszeć silny akcent Pentos. – Wtedy nie musielibyśmy wiosłować, holować ani modlić się o wiatr. Mam rację?

Symboliczne powiązanie pomiędzy statkami i smokami przejawia się w kolejnych akapitach, gdy Dany i kapitan zestawiają ze sobą smoki i okręty, jako środki transportu umożliwiające pokonanie morza. A później… dostajemy więcej dosłownych manifestacji motywu morskiego smoka:

Łuski Viseriona miały kolor świeżej śmietanki, a jego rogi, kości skrzydeł i grzebień grzbietowy barwę ciemnego złota, lśniącego metalicznie w blasku słońca. Barwami Rhaegala były zieleń lata i brąz jesieni. Oba smoki zataczały szerokie kręgi nad statkami, próbując wznieść się wyżej jeden od drugiego.

Dany zauważyła, że smoki zawsze wolą atakować z góry. Gdy tyko któryś znalazł się między swym towarzyszem a słońcem, składał skrzydła i spadał na niego z wrzaskiem. Potem oba leciały w dół, splątane w pokryty łuskami kłębek, kłapiąc szczękami i tłukąc ogonami. Kiedy zrobiły to po raz pierwszy, bała się, żę się pozabijają, była to jednak tylko zabawa. Gdy tylko wpadały do morza, rozdzielały się i ponownie wzbijały w górę, wrzeszcząc i sycząc, a słona woda parowała z ich przeszywających powietrze skrzydeł. Drogon również gdzieś latał, nie było go jednak widać. Polował w odległości wielu mil od statku.

Jej Drogon był wiecznie głodny. Jest głodny i szybko rośnie. Jeszcze rok albo dwa i będzie można na nim jeździć. Wtedy nie będę już potrzebowała statków, by pokanać wielkie słone morze.

Ten czas jednak jeszcze nie nadszedł. Rhaegal i Viserion były teraz wielkości małych psów, a Drogon tylko niewiele większy. W dodatku każdy pies z pewnością ważył od nich więcej, gdyż składały się niemal wyłącznie ze skrzydeł, szyi oraz ogona i były znacznie lżejsze, niż się zdawało. Dlatego Daenerys Targaryen potrzebowała drewna, wiatru i płótna, by wrócić do domu.

Nic nie podoba mi się bardziej niż dobre smocze zaćmienie. Dochodzi to niego w chwili, gdy któryś ze smoków próbuje znaleźć się pomiędzy innymi a słońcem (tworząc zaćmienie), po czym spada w locie nurkowym, dokładnie tak jak księżyc znalazł się w pozycji zaćmienie tuż przed tym jak zaczęły z niego spadać smocze meteory, spadające na ziemię niczym bomby. W momencie smoczego zaćmienia widzimy naszego morskiego smoka, który spada do oceanu, co stanowi wspaniałe potwierdzenie naszej teorii o zaćmieniu… i doskonale współgra ze wszystkimi scenami gdzie skrzydła Drogona przemknęły przed słońcem, aż ‘świat pociemniał’, jak widzieliśmy w poprzednich esejach.

Spadające smoki wpadają do wody złączone w ‘łuskowatą piłkę’ (scaly ball, w polskim przekładzie pokryty łuskami kłębek), a potem ‘rozdzielają się’ (break apart, tak jak w złamany przylądek w kształcie mecza, broken sword of land i wszystkich wzmiankach o złamanych mieczach, broken swords), po czym ‘ponownie wzbijają sie w górę’ (rise again)… powstają? Ciekawe, czy twardsze i silniejsze. Według teologii Żelaznych Ludzi morski smok wynurzył się morza (rose from the sea), tak jak Szary Król i sam Utopiony Bóg, podczas gdy ludzie z żelaznego rodu poddają się rytualnej ceremonii utopienia i wskrzeszenia. Jak wspomniałem, przyniesienie ognia z morza jest ważnym elementem mitu Szarego Króla i Utopionego. Możliwe, że chodzi tutaj o wydobywanie materiału – szczątków – morskiego smoka z morza.

Tak właściwie, wpadające do morza smoki, które syczą, zaś z ich nozdrzy paruje woda, przypominają mi nieco miecz hartowany w zimnej wodzie… a może, gorący kamienny meteor wpadający do oceanu, ten sam motyw, lecz na większą skalę. To właśnie taki scenariusz sugeruje wybór słów opisujacych smoki, który sprawiaja, że kojarzą się one z metalem – złoty kościsty grzebień na grzbiecie, rogi oraz kości skrzydeł Rhaegala ‘lśniłą metalicznie w blasku słońca’. W istocie, wygląda to trochę tak, jakby smoczy metal spadał z nieba podczas zaćmienia i stawał się morskim smokiem, lądującym w oceanie, a następnie wznoszącym się ponad fale. Sfałdowane (folded) skrzydła smoków, które wkrótce mają się stać morskimi smokami, mogą być odniesieniem do lewiatana, którego imię znaczy oczywiście ‘ten o sfałdowanym ciele’. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale istnieje taka scena, gdzie Jorah opowiada o westeroskich bajkach o smokach tak wielkich, że były w stanie wyciągać z morza krakeny, co przypomina nam o tym, że według legendy morska smoczyca Nagga żywiła się krakenami. To co najmniej wskazówka mająca przypomnieć nam o morskich smokach i mitach Żelaznych Ludzi – a może coś więcej.

Po prostu uwielbiam zawartą w tej scenie podwójną metaforę – morskiego smoka jako statek i morskie smoki jako ‘metalowe’ smoki wpadające do morza. Dorzućcie do tego zaćmienie, a będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Ninedragonwallpic1” by splitbrain – Nine Dragons Wall detail in Beihai Park. Licensed under CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons|Detal na Murze Dziewięciu Smoków w Parku Beihai.

W zasadzie, ta scena jest całkiem podobna do innego smoczego ataku, który analizowaliśmy w odcinku Góra kontra Żmija. Również tam pojawiają się i smocze zaćmienie, i symbol morskiego smoka – choć, niestety, nie ma żadnych łódek. Mam na myśli pojedynek pomiędzy smoczymi jeźdźcami, Daemonem Targaryenem na Caraxes (Krwawej Żmii, Bloodwyrm) i Aemondem Jednookim na Vhagar, rozgrywający się ponad Okiem Boga podczas Tańca Smoków. Świadkami tej walki jesteśmy w Księżniczce i Królowej. Pierwsze istotne dla nas zdanie brzmiało następująco:

Atak nadszedł niespodziewanie, jak uderzenie gromu. Caraxes opadła na Vhagar z przeszywającym krzykiem, który słyszano w odległości kilkunastu mil. Osłaniał ją blask zachodzącego słońca i nadleciała od ślepej strony księcia Aemonda.

 W tej scenie widzimy smocze zaćmienie, które symbolizuje księżyc wędrujący zbyt blisko słońca, smoczy atak nadchodzący z tego zaćmienia, który symbolizuje księżycowe smoki oraz porównianie pomiędzy atakiem smoka i uderzeniem gromu, które ma nam przypominać o piorunie Boga Sztormów. Pojawia się również ogłuszający przeszywający krzyk, który ma nam przypominać o dźwieku, który rozłupał księżyc, krzyku bólu i ekstazy Nissy Nissy. Obraz morskiego smoka pojawia się w chwili, gdy dwa smoki łączą się ze sobą – tak jak w scenie z Viserionem i Rhaegalem – i wpadają do wody:

Pół uderzenia serca później smoki uderzyły o powierzchnię jeziora, wzbijając w górę fontannę dorównującą ponoć wysokością Królewskiemu Stosowi.

Dostajemy również kilkaa wskazówek dotyczących późniejszego wydobycia z wody meteorytu – morskiego smoka – ponieważ Caraxes, choć śmiertelnie ranna, zdołała wypełznąć na brzeg u podnóża murów Harrenhal, gdzie ostatecznie skonała. Jednak wiele lat później, ciało Vhagar zostało odnalezione, wiemy również, że przynajmniej jej głowa została wydobyta, ponieważ ponoć widzieliśmy ją w podziemiach Królewskiej Przystani w samej Pieśni. Odzyskano również miecz z valyriańskiej stali, Mroczną Siostrę, który Daemon w iście epickim stylu wbił w w oślepione oko Aemonda, nim obaj runęli do wody. Nie pytajcie mnie w jaki sposób ktoś to wszystko wyłowił – wynajęli kilka merlingów albo pare mlaskaczy, które zanurkowały z piłą do kości i powyciągały te wszystkie przedmioty? – ale wiemy, że jakoś temu podołano. W każdym razie, z wody wyciągnięto czerwonego smoka, czarny smoczy miecz i (co najmniej) czaszkę innego martwego smoka – same doskonałe symbole Światłonoścy. Możliwe, że to metafory odnoszące się do Żelaznych Ludzi wydobywających szczątki ‘morskiego smoka’ z morza, jak sugeruje ich mitologia.

Zaraz zaraz, na czym stanęliśmy? Ach tak, łodki! Wiem, że poprawnym słowem jest tutaj ‘statek’, ale mówienie ‘łodka’ jest bardziej zabawne. W każdym razie, drugą ważną sceną w której pojawiają się statki Targaryenów jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale, słynna scena, gdzie wykucie Światłonoścy jest odegrane i dosłownie, i symbolicznie. To świetny przykład kreatywności George’a – sądzę, że Wam się spodoba.

A zatem, spalone i roztrzaskane statki mogą przypominać kości lewiatana, zaś okręty należące do Targaryenów są jak morskie smoki – smoki, które pływają lub żeglują. Nazywanie statków na cześć smoków jest jeszcze lepsze, zwłaszcza wówczas, gdy te smoki były nazwane na cześć dawnych bóstw Valyrii. Morski smok jest utopioną boginią, zaś te smocze statki są jednocześnie nazwane imionami smoków i bogów. Cóż. A co jeśli bylibyśmy w stanie na nowo przemienić te morskie smoki-statki w bogów, a potem… no, nie wiem… podpalić je? To byłaby całkiem fajna symbolika…

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajomy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. Chłodne powietrze wypełnił migotliwy żar. Kamienne chimery i smoki na murach zamku wydawały się zamazane, jakby Davos patrzył na nie przez łzy.
Albo jakby się ruszały, budziły… {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte. Septon Barre mówił kiedyś Davosowi, że posągi wyrzeźbiono z masztów okrętów, które przywiozły z Valyrii pierwszych Targaryenów. W ciągu stuleci wielokrotnie je malowano, przemalowywano, złocono, srebrzono i ozdabiano klejnotami.
– R’hllor będzie szczególnie zadowolony z tak pięknego daru – oznajmiła Melisandre, gdy przekonywała Stannisa, żeby ich obalił i wywlókł za zamkowe bramy.

Obalenie prawdziwych bogów, by rozpalić ognisko, w którym wykuty zostanie Światłonośca – kto byłby zdolny do czegoś takiego? Ależ oczywiście, impersonator Azora Ahai, Stannis Baratheon. Drewnianie okręty, morskie smoki, które przywiozły Targaryenów na Smoczą Skałę stały się drewnianymi bogami. A potem płonącymi drewnianymi bogami. To, że to właśnie maszty – części statków, które nadal przypominają drzewa – stały się stojącymi w ogniu bogami znów przypomina nam motyw płonącego drzewa, ten z opowieści o Bogu Sztormów zapalającym drzewo przy pomocy pioruna. A to oznacza, że płonący drewniani bogowie jednocześnie reprezentują morskiego smoka i płonące drzewa – podczas i jedno, i drugie było sposobem, w jaki Szary Król wszedł w posiadanie ognia bogów. A co wyciąga Stannis z tego płonącego drzewa, które jest jednocześnie fragmentem morskiego smoka? Ależ oczywiście, Światłonoścę, który również jest ogniem bogów.

To wszystko doskonale pasuje do tego, co przez cały czas mówiłem: morski smok i piorun – dwie rzeczy, które dały Szaremu Królowi boski ogień – są tak naprawdę połówkami tej samej opowieści. Reprezentują inne aspekty tego samego wydarzenia, a wydarzeniem tym było lądowanie czarnego księżycowego meteoru na Żelaznych Wyspach (lub w ich pobliżu) oraz wykonanie złych czarnych mieczów z jego meteorytowego metalu… a być może również inwazja proto-Valyriańskich smoczych ludzi z Asshai.

Istnieją jeszcze dwa fragmenty sceny spalenia Siedmiu na Smoczej Skale, które pragnę tutaj przytoczyć, ponieważ łączą się z mitologią Żelaznych Ludzi:

Melisandre wzniosła ręce nad głowę.
– Spójrzcie! Obiecano nam znak i obietnica się wypełniła! Oto Światłonośca! Azor Ahai powrócił! Pozdrówcie wszyscy Wojownika Światła! Pozdrówcie Syna Ognia!
Odpowiedziały jej ochrypłe krzyki. Rękawica Stannisa zaczęła się tlić. Król z przekleństwem na ustach wepchnął ostrze w wilgotną ziemię i zaczął uderzać dłonią o udo, by ugasić płomienie.
– Panie, oświeć nas swoim blaskiem! – zawołała Melisandre.

(W oryginale: ochrypła fala krzyków, a ragged wave of shouts).

Stoją na plaży, a Stannis Ahai wbija swój płonący miecz w wilgotną ziemię… nietety, to nie morski smok. Ale niewiele brakowało. Prawdę mówiąc, jeśli Żelaźni Ludzie w jakikolwiek sposób wydobywali metal z meteorytu, musiał on uderzyć w pobliżu brzegu. A może prosto w brzeg. No coż, nie można też wykluczyć tych jednostek ratunkowo-wydobywczych złożonych z Głębokich (Deep Ones). Kolejność zdarzeń jest tutaj doskonała: Stannis jest wściekły, a nawet przeklina, w chwili gdy wbija w ziemię Światłonoścę. Dokładnie w tej chwili Melisandre woła: ‘Panie, oświeć nas swoim blaskiem‘. To świetne podsumowanie – gniewne morskie smoki-meteory i przeklęty Światłonośca – spójrzcie wszyscy, oto światło pana. Nacieszcie się nim.

Następnie odnotowane jest pojawienie się bezbożnej fali:

Melisandre zaczęła śpiewać w języku Asshai. Jej głos to się wznosił, to opadał, niczym morskie pływy. Stannis rozwiązał nadpaloną pelerynę i słuchał w milczeniu. Wbity w ziemię Światłonośca lśnił jeszcze czerwonawym blaskiem, lecz pełgające po nim płomienie przygasały stopniowo.

Gdy pieśń dobiegła końca, z bogów pozostał jedynie węgiel drzewny, a królowi zabrakło wreszcie cierpliwości.

(Melisandre sang in the tongue of Asshai, her voice rising and falling like the tides of the sea. ang. tide – pływ, fala).

Melisandre jest jednym z najważniejszych symboli ognistego księżyca, a to właśnie jej pieśń przywołuje fale. Wiemy co to za pływy – fale księżycowej krwi. Tymczasem Światłonośca ochładza się w mokrej ziemi, gdzie wylądował. Bogowie – morski smok – są teraz węglem drzewnym, tak jak spalone okręty w Lordsporcie, które przypominają kości martwych lewiatanów.

Jak przed chwilą powiedziałem, obydwie opowieści – ta o morskim smoku, i ta o piorunie – odnoszą się do spadających księżycowych meteorów i ognia bogów, ale reprezentują dwa odmienne aspekty tego wydarzenia. Wiemy już dość dobrze, czym jest morski smok – czarnym meteorem – i czym był ogień – czarnym metalem z meteorytów, z którego można było wykonać magicznie miecze, takim jak metal, którego Azor Ahai użył do wykucia Światłonoścy. Co do pioruna Boga Sztormów, motyw ognia z nieba jest dość łatwy do zrozumienia – zauważyliśmy powiązanie z Młotem Wód (poprzez wykorzystanie symboliki związanej z błyskawicą Thora) – ale co właściwie oznacza to płonące drzewo? Zasugerowałem, że symbol płonącego drzewa odnosi się do czardrzew, o dłoniach z krwi i ognia. To właśnie w tym miejscu do gry wkraczają kości Naggi i teoria o łodzi z czardrewna.


∆    Podejrzane Żebra Naggi ∆  ∆

(W tytule tego rozdziału – A Fishy Rack of Ribs – wykorzystana jest gra słów. Fishy znaczy rybi, lecz również podejrzany).

Przyjrzyjmy się zatem tym żebrom, dobrze? Oto pełna wersja opowieści o Szarym Królu i morskim smoku z rozdziału Aerona pod tytułem ProrokUczcie dla wron:

Na szczycie wzgórza z ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew. Serce zabiło mu szybciej na ten widok. Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali zdumiewać się odwagą pierwszego z królów. Żebra Naggi stały się belkami i kolumnami jego długiej komnaty, a jej szczęki jego tronem. Panował tu przez tysiąc siedem lat – przypomniał sobie Aeron. – Tu właśnie pojął za żonę syrenę i tu planował swe wojny z Bogiem Sztormów. Stąd władał kamieniem i morzem, odziany w szaty utkane w wodorostów, z wysoką, jasną koroną z zębów Naggi na głowie.

To jednak było w zaraniu dni, gdy na ziemi i morzu żyli jeszcze potężni ludzie. Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym. Na ścianch wisiały miłe dla oka arrasy utkane ze srebrnych wodorostów. Wojownicy Szarego Króla posilali się darami morza, siedząc na rzeźbionych z macicy perłowej tronach za stołem w kształcie wielkiej rozgwiazdy. Ale cała ta chwała już minęła. Ludzie byli teraz mniejsi, a ich życie stało się krótsze. Po śmierci Szarego Króla, Bóg Sztormów zatopił ogień Naggi, trony i arrasy skradziono, a dach i ściany zbutwaiły. Nawet wielkie siedzisko Szarego Króla wykonane z kłów pochłonęło morze. Tylko kości Naggi przetrwały po dziś dzień, przypominając ludziom z żelaznego rodu o minionych cudach.

Nim zabierzemy się do omawiania samych żeber, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na kilka smakowitych wskazówek co do tego, że ‘morski smok był kawałkiem utopionego księżyca’. Wzmianka o tym, że tron Szarego Króla był wykonany z kłów Naggi wprowadza motyw ‘mebli’ zrobionych z morskiego smoka, podobnie jak stół w kształcie rozgwiazdy (ang. starfish, gwiazda-ryba) i krzesła z macicy perłowej. Obecnie wiemy już jaka ‘gwiazda’ staje się rybą – księżyc zamieniony w morskiego smoka. Krzesła z macicy perłowej sugerują to samo, ponieważ perły od zawsze były powiązywane z księżycem z powodu oczywistego podobieństwa. Na dodatek perły odnajduje się w oceanie, dokładnie tak jak naszego morskiego smoka, meteoryt. W gruncie rzeczy chodzi o to, że wszystkie ‘meble’ są w tej scenie wykonane z rzeczy, które symbolizują morskiego smoka.

Teraz czas na coś naprawdę ważnego: kości morskiego smoka wyglądają jak pnie wielkich bladych drzew. Większość czytelników uważa, że tym właśnie są – skamieniałym czardrzewem. Zostały użyte w miejsce belek i filarów, które zazwyczaj są wykonane z drewna. Dokładnie taką samą analogię pokazuje nam Victarion w swoim rozdziale Żelazny KapitanUczcie:

Dął północny wiatr, gdy ‘Żelazne Zwycięstwo’ minęło przylądek i wpłynęło do świętej zatoki zwanej Kołyską Naggi.
Victarion podszedł do Nute’a Balwierza, który stał na dziobie. Przed nimi majaczył święty brzeg Starej Wyk oraz porośnięte trawą wzgórze, na którym żebra Naggi sterczały z ziemi niczym pnie potężnych białych drzew, grube jak maszt dromony i dwukrotnie od niego wyższe.

Wygląda na to, że George naprawdę chce, żebyśmy myśleli o tych żebrach w odniesieniu do czardrzew. Najlepsze jest to, że pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy żebrami morskiego smoka, białymi drzewami oraz masztami okrętów, co wprost doskonale wzmacnia naszą interpretację symboliki morskiego smoka/łodzi w scenie spalenia Siedmiu. Przypomnijcie sobie, że to właśnie maszty statków Targaryenów stały się płonącymi bogami. Zdaje się, że rzeczywiście jesteśmy zachęcani do tego, by powiązywać maszty okrętów z pniami drzew, lub płonącymi drzewami – jeśli owe maszty stoją w ogniu. W końcu maszty są wykonane z pni drzew, nie mamy tu zatem jakiejś szczególnie ezoterycznej metafory. Nawiasem mówiąc, mamy tutaj do czynienia z naprawdę wielkim statkiem, jeśli ich szacunkowa wielkość, którą dzieli się z nami Victarion, jest choć trochę bliska prawdzie. Ta rzecz jest pewnego rodzaju odpowiednikiem Arki Noego wśród Żelaznych Ludzi.

W Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć jeszcze jedną ledwie skrywaną wskazówkę wzmacniającą teorię o tym, że kości Naggi są tak naprawdę czardrewnem:

Nie wolno nie doceniać władzy, jaką sprawowali nad żelaznymi ludźmi owi prorocy Utopionego Boga. Tylko oni mogli zwoływać królewskie wiece i biada temu, kto ośmielił się im sprzeciwić, choćby nawet był lordem albo królem. Najpotężniejszym z kapłanów był słynący ze znacznego wzrostu prorok Galon Biała Laska, nazywany tak z powodu wysokiego, rzeźbionego kija, który nosił ze sobą wszędzie, by bić nim bezbożnych. (Według niektórych opowieści laskę wykonano z czardrzewa, według innych zaś z jednej z kości Naggi).

Kości Naggi i czardrewno są wzajemnie zamienne, ponieważ są tym samym – właśnie taką sugestię możemy stąd wynieść. Co do czardrzew zamieniających się w kamień, dzięki lordowi Tytosowi Blackwoodowi dowiadujemy się, że maesterzy utrzymują, iż czardrzewa po (mniej więcej) tysiącu lat zamieniają się w kamień – wygląda na to, że nigdy nie butwieją, i nie próchnieją. Nigdy nie butwiejące drewno to doskonały surowiec do wyrobu łodzi… ale taki, który zamienia się w kamień – raczej nie. Pamiętajcie, by nie skąpić grosza, wybierając 500-letnią gwarancję na waszą łódkę z czardrewna – upewnijcie się lepiej, że wykupiliście ją przynajmniej na 1000 lat, wiecie? Oczywiście, jeśłi Wasza łódź i tak zamieni się w kamień, zawsze możecie z niej zrobić budynek. Skamieniałe blade drzewa dają w efekcie blady kamień – i oczywiście, właśnie w ten sposób opisane są kości Naggi. Warto również zwrócić uwagę na to, że czardrzewa są raz po raz opisywane jako ‘białe jak kość’ lub ‘krew i kość’.

Stonetree

grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org

George zostawił nam również wskazówkę na ten temat w herbie: jednym z rodów zamieszkujących na Żelaznych Wyspach jest ród Stonetree (stone – kamień, tree – drzewo), który – podobnie jak ród Volmarków od Czarnego Lewiatana – składa hołd rodowi Harlawów od srebrnej kosy. Na herbie rodu Stonetree, jak można się do myślić, widnieje szare kamienne drzewo na czarnym polu. Cóż taki herb może oznaczać? – i mam tu na myśli jego znaczenie w kontekście samej opowieści, nie symbolikę. Gdzieś musi dryfować jakiś motyw związany z kamiennymi drzewami. Rozumiecie? Kamienne drzewa, gdzieś sobie dryfujące? To żart o morskim smoku. W każdym razie… Gdy Asha przybywa do Dziesięciu Wież, siedziby Rodrika ‘Czytacza’ Harlawa, widzi pośród zebranych w wielkiej sali herby z kamiennymi drzewami i czarnymi lewiatanami, co stanowi bardzo ciekawe zgromadzenie symboli morskiego smoka, gotowych do służby Ponuremu Kosiarzowi i jego księżycowej kosie. Czarny lewiatan i kamienne drzewo są paralelnymi symbolami, każdy z nich przedstawia jeden aspekt morskiego smoka – morskiego smoka jako czarny meteoryt i skamieniałe drzewa, zapamiętane jako kości Naggi.

Wydaje mi się, że dowody są przytłaczające – żebra Naggi są wykonane ze skamieniałego czardrewna. Tak właściwie, kiedyś uważałem je za martwy krąg czardrzew, taki jak te, które odnajdujemy na Przylądku Morskiego Smoka , ale użytkownik Vaxis z forum History of Westeros przekonał mnie, że jest inaczej przy pomocy swoich znakomitych argumentów, wskazując na poniższy fragment Uczty dla wron dotyczący Mokrej Czupryny:

Tu właśne, pod łukiem żeber Naggi, znaleźli Aerona jego utopieni. Mokra Czupryna stał bez ruchu, a jego długie, czarne włosy powiewały na wietrze.

A zatem, ‘żebra’ nie są po prostu filarami lub pniami drzew – wygląda na to, że tworzą łuk. To właśnie z tego powodu przypominają żebra. Gdyby nie były ze sobą połączone łukiem, ludzie nazwaliby je po prostu filarami. Według Świata Lodu i Ognia Szary Król zbudował swoją długą komnatę wokół kości Naggi, używając jej żeber jako belek i krokwi’, co oznacza, że budował na bazie ‘szkieletu’, który stał w takiej formie jak obecnie, a nie poprzycinał sobie kości w deski i belki, a potem postawił z nich całą budowlę. Nie mógłby użyć żeber jako krokwi, gdyby nie były wygięte w łuk i nie łączyły się ze sobą, by utworzyć dach. Wręcz przeciwnie, sądzę, że powinniśmy wyobrazić sobie coś, co rzeczywiście wygląda jak klatka piersiowa – lub, co bardziej prawdopodobne, przewrócony do góry nogami kadłub łodzi wykonanej z czardrewna.

Jak już wcześniej powiedziałem, według opowieści dokładnie coś takiego uczynił Szary Król:

Szary Król nauczył też ludzi tkania sieci i żagli, oraz wystrugał pierwszy drakkar z twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem.

Jak wspomniałem, czardrzewa i więź zielonowidzów są silnie oparte na Yggdrasil i Odynie, przez co wzmianka o Ygg staje się oczywistym odniesieniem do czardrzewa, a w konsekwencji wykonanie łodzi z czardrewna. Słowa o ‘karmieniu się ludzkim mięsem’ mogą nawiązywać do starożytnego zwyczaju ludzi z Północy – składania ofiar z ludzi przed drzewami-sercami, co znów każe nam patrzeć na Ygg jak na czardrzewo. Wydaje mi sie, że wszystko doskonale do siebie pasuje – według legend Szary Król wystrugał okręt z czardrzewa, i oto jest, wywrócony do góry nogami i używany jako długa komnata. Szary Król wygląda na bardzo praktycznego gościa – nie pozwalamy niczemu się zmarnować, nieprawdaż? Kolejne pytanie brzmi: gdzie powstała ta łódź? Na miejscu, tak jak sugeruje nam mit, czy była to łódź ludu migrantów, płynącego do Westeros? Bez wątpienia, jest dość duża, by służyć jako statek do podroży przez ocean, potrzebny podczas długiej morskiej przeprawy. Być może po przybyciu na miejsce, ludzie ci użyli kadłuba swojego statku jako długiej sali, ponieważ nie mieli nic innego.

Zrozumienie, iż ‘żebra’ Naggi są tak naprawdę kadłubem ogromnej łodzi wykonanej z czardrewna mówi nam kilka rzeczy. Po pierwsze, potwierdza legendę o Szarym Królu budującym łodzie z czardrzew, dzięki czemu ta legendarna postać zyskuje nieco bardziej historyczny status. Każe również postawić pytanie o przybywających na Żelazne Wyspy imigrantów, a raczej dolewa oliwy do ognia, który już płonie. Do dyskusji na temat możliwych zagranicznych przodków Żelaznych Ludzi wrócimy innym razem – chciałbym skupić się teraz na innej konsekwencji tego, że kości Naggi są zrobione z czardrewna, a jest nią ustawiczne – i na pozór niewytłumaczalne – przewijanie się czardrzew w mitach ludzi z żelaznego rodu.

Wspomniałem niedawno kręgi czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka – zapewne spodziewacie się już, że w miejscu o takiej nazwie znajdziemy jakieś istotne wskazówki na temat morskiego smoka, prawda? Zacznijmy od tego, że rosną tam kręgi czardrzew, co ma sporo sensu, jeśli odkryje się wcześniej, iż kości Naggi były kiedyś czardrewnem. Spójrzmy teraz na samą nazwę – Przylądek Morskiego Smoka (Sea Dragon Point) – morski smok ma szpic (ang. point – szpic, cypel, przylądek) tak jak miecz, ponieważ morski smok-meteor był mieczem, wbitym w trzewia oceanu. Pasuje doskonale, nieprawdaż? W rozdziale Ashy pod tytułem Zbiegła żona  Tańcu ze smokami – jednym z moich ulubionych rozdziałów – odnajdujemy jeszcze więcej świetnych informacji na temat Przylądka/Szpica Morskiego Smoka. To właśnie tam widzimy kolejne wskazówki dotyczące tajemniczej obecności czardrzew w mitach Żelaznych Ludzi:

– I jest jeszcze Przylądek Morskiego Smoka. Jeśli nie mogę odziedziczyć królestwa mojego ojca, czemu nie miałabym założyć własnego? Przylądek nie zawsze był tak rzadko zaludniony jak obecnie. Pośród tamtejszych wzgórz i bagien nadal można odnaleźć ruiny, pozostałości starożytnych twierdz Pierwszych Ludzi. A na wzniesieniach są kręgi czardrzew pozostawione przez dzieci lasu.
– Uczepiłaś się tego przylądka jak tonący chwyta się fragmentu wraku. Czy można tam znaleźć coś, czego ktokolwiek mógłby pragnąć? (…)
– Pytasz, co tam można znaleźć? Odpowiem ci. (…) Wysokie drzewa do budowy okrętów.

Właśnie z tego fragmentu pochodzi wzmianka o kręgach czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka. Asha zastanawiająca się nad założeniem nowego królestwa właśnie w tym miejscu sprawia, że zaczynam myśleć o pierwszych Żelaznych Ludziach, którzy być może założyli swoje nowe królestwo w miejscu gdzie wylądował morski smok – na Żelaznych Wyspach. Na przylądku można również znaleźć wysokie drzewa do budowy okrętów, co stanowi świetną wskazówkę na temat morskiego smoka jako łodzi. Tristifer Botley stwierdza, że Asha trzyma się Morskiego Smoka jak tonący chwyta się wraku, tworząc obraz morskiego smoka jako wraku łodzi, podobny do sceny, gdzie Theon nazywa rozbite kadłuby statków z Lordsportu lewiatanami.

Jednym z głównych wniosków, które możemy wyciągnąć z tego wielokrotnego powiązywania czardrzew z morskim smoków, jest związany z Młotem Wód: według opowieści do właśnie zielonowidze przywołali Młot na ziemię. Czardrzewa i zielnowidze idą ramię w ramię, więc powiązywanie czardrzew z morskim smokiem ma sens jeśli morski smok oraz Młot Wód to księżycowe meteory, jak zaproponowałem. By wzmocnić taki wniosek, wrócę do rozdziału Zbiegłej żony. Przy okazji wspomnę, że ‘zbiegłą żoną’ (wayward bride) jest sama Asha, która uciekła przed zaaranżowanym małżeństwem z Erikiem Ironmakerem, podczas gdy samo wyrażenie odnosi się oczywiście (w szerszym znaczeniu) do księżycowej bogini, która zboczyła ze swej ścieżki.

Zastanawiała się, kto dowodzi wrogami. Na jego miejscu ruszyłabym na plażę i spaliła nasze okręty przed atakiem na Deepwood. Wilkom nie przyszłoby to jednak łatwo, chyba żeby miały własne drakkary. Asha nigdy nie wciągała na brzeg więcej niż połowy swoich łodzi. Druga połowa czekała na morzu. Jeśli na plaży pojawią się ludzie z północy, załogi miały rozwinąć żagle i popłynąć na Przylądek Morskiego Smoka.
– Hagenie, zadmij w róg. Niech las zadrży. Tris, włóż jakąś zbroję. Pora już, byś wypróbował ten swój słodki miecz. – Zobaczyła, jak bardzo pobladł, i uszczypnęła go w policzek. – Wkrótce oboje zbryzgamy księżyc przelaną krwią. Obiecuję ci pocałunek za każdego zabitego wroga.

Widzimy wzmiankę o spaleniu okrętów, która znów pokazuje nam motyw spalonego drewna/płonącego morskiego smoka, po czym jest mowa o flocie księżycowej dziewicy płynącej na Przylądek Morskiego Smoka, co reprezentuje upadek morskich smoków jako księżycowych meteorów. W tym momencie zaczyna się szybka jak seria z karabinu maszynowego sekwencja symbolicznych odniesień: morski smok, poźniej gra na rogu, która sprawia, że las drży – pomyślcie o niebiańskim drzewie, które się trzęsie, podobnie jak ziemia, w chwili gdy rozlega się głos rogu – następnie księżycowa dziewica Asha chce zobaczyć słodki miecz Tristifera. Wreszcie, jest mowa o zbryzganiu księżyca krwią, i to w otoczeniu symboliki związanej z ‘seksem i walką na miecze’ – ‘pocałunek za każdego zabitego‘. We wcześniejszym fragmencie zabijanie księżyców i ich całowanie są wspomniane niemal jednocześnie:

Asha złapała Trisa Botleya za uszy i pocałowała go prosto w usta. Kiedy go puściła, był cały czerwony i nie mógł zaczerpnąć oddechu.
– Co to było? – zapytał.
– To się nazywa pocałunek. Niech mnie utopią za głupotę, Tris, powinnam była pamiętać… – nagle przerwała. Gdy Tris spróbował coś powiedzieć, uciszyła go, wytężając słuch. – To był sygnał rogu. Hagen.

Tym razem księżycowa dziewica Asha mówi ‘utop mnie’ (drown me) natychmiast po pocałowaniu Tristifer znaczy Światłonośca… – w sensie – Tristifera Botleya. A wtedy odzywa się róg. Kolejność zdarzeń jest tutaj szczególnie sprytna: księżycowa dziewica ‘nagle przerywa’ (breaks off suddenly, break oznacza również: zerwać, rozbić, połamać), gdy rozlega się dźwięk rogu. Księżyc… nagle się rozrywa… Czytałem ten fragment wielkorotnie, ale dopiero niedawno zwróciłem uwagę na to zdanie. Aluzja do legendy z Qarthu o księżycowym pochodzeniu smoków jest oczywista: księżyc zbytno zbliżył się do słońca, pocałował je, i został rozbity. Gdy zbiegła księżycowa żona, Asha, zostaje pocałowana, ‘nagle się rozrywa’ i rozkazuje ludziom, by ją utopili.

Kulmminacją symbolicznych odniesień do zielonowidzów przywołujących Młot Wód poprzez zniszczenie księżyca jest następujący fragment z tego rozdziału, który pojawia się nieco później:

Ze wszytkich stron otoczyły ich wysokie sosny żołnierskie i stare sękate dęby. Zamek rzeczywiście leżał w głębokim lesie. Potężne mroczne drzewa wyglądały groźnie. Ich korony krzyżowały się ze sobą, poskrzypując przy każdym podmuchu wiatru, a wyżej położone gałęzie zdawały się drapać twarz księżyca. Im szybciej się stąd wydostaniemy, tym lepiej się poczuję – pomyślała Asha. Drzewa nienawidzą nas wszystkich w głębi swych roślinnych serc.

Żelaznym szpikulcom na murach Twierdzy Hammerhorn, które ‘drapią pazurami’, ‘chwytają w szpony’ i ‘sięgają ku’ księżycowi odpowiadają tutaj gałęzie drzew, które drapią twarz księżyca. I to właśnie nazywam groźnym. Cały rozdział jest pełny personifikacji drzew, przedstawiania ich jako ludzi – na przykład: widzimy ludzi z Północy, którzy przebierają się za drzewa. Ashy wydaje się, że drzewa szepczą do siebie w swoim tajemnym języku… a wiemy, że szepczące liście to sposób, w jaki porozumiewają się czardrzewa. Później, Asha myśli, że ‘drzewa zabiją nas, jeśli zdołają‘. Doskonale – drzewa zabiją wszystkich, drapiąc księżyc i ściągając go na dół. Asha reprezentuje księżyc, więc to, że drzewa okazują wrogość tak wobec niej, jak księżyca. By wyrazić się jasno: interpretuję spersonifikowane drzewa jako zielonowidzów, ludzi, którzy mają symbiotyczną więź z drzewami – zaś wzmianki o drzewach chwytających księżyc odczytuję jako odniesienia do zielonowidzów powodujących upadek księżyca. Widzimy to również w innym zdaniu:

Drzewa skrywały przed nimi księżyc i gwiazdy, a leśne podszycie pod ich stopami było czarne i zdradzieckie.

Zdradziecki las skrywa księżyc i gwiazdy, ponieważ zdradzieccy zielonowidze przywołali Młot Wód, a Młotem Wód był księżycowy meteor, który wywołał Długą Noc. A przynajmniej tak głosi moja teoria. Świetnym uzupełnieniem powyższego zdania jest fragment Uczty, gdzie Mokra Czupryna zwołuje królewski wiec – wpadł na taki pomysł słuchając w szumie fal języka lewiatana:

– Odnajdźcie wzgórze Naggi i kości komnaty Szarego Króla, albowiem w tym świętym miejscu, gdzie księżyc utonął i powrócił, wybierzemy godnego króla, pobożnego króla. – Aeron ponownie uniósł kościste dłonie. – Słuchajcie! Słuchajcie fal! Słuchajcie boga! On do nas przemawia, a jego słowa brzmią: ‘Króla może wybrać tylko królewski wiec!’.

(W oryginale: gdy księżyc utonie i powróci, Aeron określa za ile czasu odbędzie się wiec).

Księżyc tonie w miejscu, gdzie umarł morski smok, ponieważ morski smok był kawałkiem martwego księżyca. To wówczas wybierzemy sobie nowego pobożnego króla… a może raczej ‘króla-boga’? Były nim Azor Ahai odrodzony, który symbolizuje narodzone na nowo słońce i księżyc. Azor Ahai odrodzony jest utopionym księżycem, który powrócił – równie dobrze można powiedzieć, że za Azora Ahai narodzonego na nowo można również uznać odrodzoną Nissę Nissę. A zatem, możliwe, że Mokra Czupryna jednocześnie przeopowiada odrodzenie Azora Ahai i nową księżycową katastrofę!

Szukając potwierdzenia tego zaproponowanego związku pomiędzy Azorem Ahai odrodzonym i utopionym księżycem, który znów wstanie z morza, znalazłem pewne rzadko przytaczane zdanie z Nawałnicy mieczy, które sugeruje, że Azor Ahai odrodzony rzeczywiście może mieć pewnego rodzaju nowe narodziny w oceanie:

Przesunął dłonią nad Malowanym Stołem. – Ilu chłopców mieszka w Westeros? Ile dziewcząt? Ilu mężczyzn i kobiet? Ona zapewnia, że ciemność pożre ich wszystkich. Noc, która nie ma końca. Mówi o proroctwach… o bohaterze ponownie narodzonym w morzu, żywych smokach wyklutych z martwego kamienia… mówi o znkach i przysięga, że te znaki wzkazują na mnie.

‘Ponownie narodzonym w morzu’… no co ty nie powiesz. Wygląda na to, że Stannis usłyszał – przypuszczalnie od Mielisandre – jakąś wersję przepowiedni o Azorze Ahai inną od tej, którą my znamy. Gdy czyta się ten fragment po raz pierwszy, te słowa zdają się być tam wtrącone przypadkowo – w końcu do głowy nie przychodzi żadny oczywisty sposób powiązania Azora Ahai z odrodzeniem w morzu… ale teraz, gdy wiemy już, że morski smok jest jednym z aspektów Azora Ahai odrodzonego, możemy połączyć motyw Żelaznych Ludzi przynoszących z oceanu ogień morskiego smoka z Azorem Ahai narodzonym na nowo w morzu. Możemy również uznać to za kolejne potwierdzenie wniosku, że ogień morskiego smoka, który posiadali Żelaźni Ludzie, jest bezpośrednio związany z Światłonoścą i księżycowymi meteorami, a także z poglądem, iż Azor Ahai odrodził się jako merling. Ha, ha – po prostu sprawdzałem, czy nadal uważacie. Wspomnę również, że Daenerys narodziła sie na nowo w Morzu Dothraków, a narodziła się na Smoczej Skale, kamienistej wysepce pośrodku morza, w oczywisty sposób związanej ze smokami.

A zatem, po przeanalizowaniu związanej z czardrzewami symboliki morskiego smoka, zaczynamy dostrzegać pewne podobieństwa i związki pomiędzy Szarym Królem, Azorem Ahai i zielonowidzami. Pojawiają się również interesujące pytania. Przede wszystkim: kto zniszczył księżyc?

Jeśli morski smok był księżycowym meteorem, a Szary Król zabił morskiego smoka, czy nie czyni to z Szarego Króla niszczyciela księżyca? W opowieści o piorunie Boga Sztormów ściągnął na ziemię ogień, co znów osadza go w roli zabójcy księżyca.

Lecz jeśli Młot Wód był księżycowym meteorem, który przywołała jakaś grupa zdradzieckich zielonowidzów, oznacza to, że zielonowidze również zniszczyli księżyc…

… a na dodatek mamy jeszcze naszego znajomego Azora Ahai, który też ma coś do powiedzenia na temat zniszczenia księżyca. O co tu chodzi? Kto tak właściwie dokonał tego nikczemnego czynu?

Wygląda na to, że celem kradzieży księżyca było wejście w posiadanie ognia bogów, a wszystkie te trzy osoby lub grupy posiadały ten właśnie ogień. Szary Król ukradł ogień bogów dwukrotnie, Azor Ahai zrabował ogień bogów pod postacią Światłonoścy i czarnego meteoru, a płonące drzewo reprezentuje czardrzewo, którego moc również wyobraża ogień bogów. Jak to wszystko do siebie dopasować?


∆    Korona z Czardrewna ∆  ∆

A zatem, jak można to wszystko ze sobą pogodzić? No cóż, na początek powiem, że moim zdaniem istnieją mocne argumenty za tym, że w pewnym momencie Szary Król był zielonowidzem. Przyjęcie takiego wniosku to jeden ze sposobów, by sprawić, że opowieści zaczną ze sobą współgrać – jeśli Szary Król był zielonowidzem, można powiedzieć, że i zielonowidze, i Szary Król przywołali na ziemię ogień z nieba przy pomocy meteorów.

Co do statusu Szarego Króla jako zielonowidza, spójrzcie na trzy rzeczy, które podobno wykonał z kości Naggi: oczywiście długą komnatę z jej żebr, później tron ze szczęk i bladą koronę z zębów. Cała ta historia zaczyna mieć więcej sensu, jeśli pomyślimy o przedmiotach zrobionych z czardrewna. Na dodatek wydaje się, że długa komnata była pierwotnie zbudowana z czardrewna – spójrzmy zatem na pozostałe artefakty w tym samym świetle. W takim razie blada korona Szarego Króla, jeśli nie jest wykonana z zębów morskiego smoka, staje się koroną z czardrewna – być może właśnie ona stanowiła wzór dla późniejszych koron z wyrzuconego na brzeg drewna, które nosili królowie Żelaznych Ludzi w okresie ‘Koron z Wyrzuconego na Brzeg Drewna’. Tak właściwie, Świat Lodu i Ognia wspomina również o tym, że w niektórych opowieściach Szary Król jest opisywany jako ten, który nosił pierwszą koronę z wyrzuconego na brzeg drewna – to sugeruje, że w rzeczywistości była to pewnego rodzaju blada drewniana korona, nie korona z zębów.

Wskazówka na ten temat pojawia się we fragmencie, który już wcześniej przytoczyliśmy, gdzie Aeron opisuje Wzgórze Naggi:

Na szczycie wzgórza ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew. 

(On the crown of the hill four-and-forty monstrous stone ribs rose from the earth like the trunks of great pale trees. Korona – crown – oznacza również wierzchołek, szczyt, zwieńczenie).

To korona z czardrzew, widzicie? ‘Żebra’ z czardrewna wyłaniają się ze szczytu korony (ze szczytu) wzgórza morskiego smoka, dając Wzgórzu Naggi kornę z czardrewna. Jak dla mnie, to doskonała gra słów. Nazwa samej wyspy – Stara Wyk (Old Wyk) – może być w zamierzeniu odniesieniem do ognia, jak w ‘knot świeczki’ (candle wick). Możliwe zatem, że widzimy tu nawet motyw płonącej korony z czardrewna.

The Grey King upon his throne, as depicted by Arthur Bozonnet in The World of Ice and Fire

Szary Król na swoim tronie, autorstwa Arthura Bozonneta©, Świat Lodu i Ognia

W takim razie tron Szarego Króla nie jest wykonany ze szczęk morskiego potwora, lecz staje się czardrzewowym tronem, co również ma więcej sensu, niż tron powstały z czaszki morskiego smoka – choć taki mebel doskonale pasowałby to zespołu heavy metal. Tron z czardrzewa sprawiałby również, że Szary Król jeszcze bardziej wyglądałby na zielonowidza – zasiadałby na tronie z czardrzewa w komnacie z czardrewna, a wokół jego głowy owijałyby się gałęzie czardrzewa. To znaczy… przecież dokładnie tak wygląda Bloodraven:

Blady lord obleczony w czarny strój siedział, pogrążony w snach, w splątanym gnieździe korzeni. Splątany tron z czardrzewa obejmował jego zwiędłe kończyny jak matka ściskająca dziecko.

Był chudy jak szkielet, a szaty miał doszczętnie zbutwiałe. W pierwszej chwili Bran wziął go za jeszcze jednego umarłego, który siedział tu tak długo, że korzenie otoczyły go ze wszytkich stron, przerastając ciało. Skróra trupiego lorda była zupełnie biała, pomijając tylko krwawe znamię, przechodzące z szyi na policzek. Również białe włosy, cienkie i delikatne jak witki wyrastająće z korzeni, były tak długie, że opadały na ziemię. Korzenie owijały się wokół jego nóg na podobieństwo drewnianych węży.

The Three-Eyed Crow - by Marc Simonetti ©

Trójoka Wrona – Marc Simonetti©

Trupi lord zasiada na tronie z czardrzewa, opleciony czardrzewnem – jedna gałązka przechodzi przez jego słynne ślepe oko. Wokół jego nóg owijają się białe drewniane węże, doskonałe odpowiedniki motywu morskiego smoka jako czardrzewa. Biały czardrzewowy morski smok, białe czardrzewowe węże – świetnie dobrana para. Tak naprawdę sam Bloodraven jest czardrzewowym smokiem, łącząc symbolikę smoka z czardrzewami – dokładnie tak jak morski smok. Jedynym co musi teraz zrobić Bloodraven jest wskoczyć do jakiegoś jeziora! Żarty na bok – przepraszam lordzie Bloodravenie, proszę nie wrzucaj mojej rodziny do lochu – powinniśmy pamiętać o jeszcze jednym szczególe z opoieści o Szarym Królu: on również był pewnego rodzaju trupim lordem. Ze Świata Lodu i Ognia:

Z tej komnaty władał Żelaznymi Wyspami przez tysiąc lat, aż wreszcie jego skóra stała się równie szara, jak jego włosy i broda.

Aeron Mokra Czupryna jest bardziej dokładny, mówiąc, że Szary Król panował przez ‘tysiąc lat i siedem’. Jakkolwiek rzeczywiście było, wniosek jest jasny – miał nienaturalnie długie życie, tak jak Bloodraven – a podobieństw jest więcej. Tak jak Bloodraven stał się szary, czyli – przynajmniej dla mnie – trupi. Tak naprawdę, widzieliśmy już wcześniej twarz mającą tysiąc lat, i przypomina ona trupią:

Zrobiono je z białego czardrewna i widniała na nich twarz.
Od drewna biła poświata, jasna jak mleko i księżycowy blask, tak delikatna, że wydawało się, iż niemal nie oświetla niczego poza samymi drzwiami, nawet Sama, który stał tuż obok. Twarz była stara i blada, zwiędła i skurczona. Wygląda na martwą. Usta miała zamknięte, oczy i policzki zapadnięte, czoło zmarszczone, a podbródek opadający. Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć, jego twarz mogłaby wyglądać właśnie tak.

To fragment Nawałnicy mieczy, opis Czarnej Bramy w Nocnym Forcie. ‘ Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć’ – no cóż, właśnie to podobno uczynił Szary Król. Cytując to zdanie chcę pokazać, że istnieje związek pomiędzy czardrzewami, długimi życiami i stawaniem się podobnym do trupa. Wygląda na to, że Szary Król był posiadającym ogień gościem, który zasiadał na tronie z czardrzewa, na głowie nosił koronę z czardrewnna, miał również niezwykle długie życie – możliwe, że dzięki więzi z czardrzewem. Eliksir lub puchar niesmiertelności jest jedną z najważnieszych manifestacji motywu ognia bogów – widzieliśmy to u Sun Wukonga z odcinka Tyrion Targaryen, a także w niektórych legendach dotyczących naggi. Zostało wyraźnie powiedziane, że Szary Król posiadał ogień morskiego smoka, i choć morski smok reprezentuje kilka rzeczy, jedną z nich jest czardrzewo… a jedynym sposobem, by posiąść ogień czardrzewa jest utworzenie z nim w więź zielonowidza… z kolei żeby to było możliwe, trzeba zasiadać w tronie z czardrzewa – co Szary Król również uczynił. Sądzę zatem, że mamy podstawy, by uznać, że był zielonowidzem, w taki czy inny sposób.

Co ciekawe, wśród Żelaznych Ludzi widzimy również zupełnie przeciwny do korony z czardrewna i tronu Szarego Króla ciąg symboli. Można jednak spojrzeć na nie jak na przedmioty wykonane z morskiego smoka. Widzieliśmy, że morski smok zdaje się być odniesieniem i do czarnych meteorów, i do białych czardrzew. Podobnie, ta sama dychotomia jest wyrażona w koronach i tronach ludzi z żelaznego rodu. Przeciwieństwem białego tronu Szarego Króla z czardrzewa, podobno wykonanego ze szczęk morskiego smoka, mamy Krzesło z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), tron wyrzeźbiony z czarnego oleistego kamienia. Jeśli czarne oleiste kamienie są meteorytami, jak sugeruję, to są nim również ‘meble’ wykonane z morskiego smoka. Przeciwieństwem korony z czardrewna noszonej przez Szarego Króla są czarne żelazne korony noszone przez dawnych żelaznych królów, a w mniej odległych czasach, przez Balona Greyjoya. Nie pojawia się wzmianka o tym, by korona Balona była zrobiona z czarnego oleistego kamienia – to po prostu dobrze nam znany symbol czarnej żelaznej korony, która oznacza odwróconego solarnego króla, a czarne żelazo zostało zabrane z meteorytów, by wykuć miecze.

Całą swą symboliką, morski smok nieustannie pokazuje nam czarne meteory i białe czardrzewa. Najważniejsze pytanie brzmi: co te dwie rzeczy mają ze sobą wspólnego? Jaki jest związek pomiędzy czardrzewami i księżycowymi meteorami?

Pierwszą część odpowiedzi została już przeze mnie zasugerowana: według opowieści zielonowidze przywołali Młot Wód, zaś Młot Wód był księżycowym meteorem. W dwóch różnych legendach Szary Król przywołał na ziemię księżycowe meteory – wszystkie te historie miałyby znaczenie więcej sensu, gdyby Szary Król był zielonowidzem, jednym z tych, którzy byli odpowiedzialni za zniszcznie księżyca. Jak nakierować kometę w księżyc? … no cóż, w przyszłym odcinku będę miał na ten temat więcej do powiedzenia.

Jak już powiedziałem, nigdy nie akceptowałem wyjaśnienia, że to Dzieci Lasu były zielonowidzami, którzy złamali Ramię Dorne i przywołali Młot Wód. Wręcz przeciwnie, zawsze uważałem, że bardziej prawdopodobny jest udział ludzkich zielonowidzów, któzy nadużyli swoich magicznych mocy i spowodowali wielką katastrofę. Podejrzewam, że z upływem czasu wszystkie nikczemne czyny popełnione przez zielonowidzów zostały przypisane Dzieciom Lasu, a pamięć o ludzkich zielonowidzach zanikła niemal zupełnie. Uważam, że w Erze Świtu istnieli ludzcy królowie-zielonowidze. Wkrótce omówię wszystkie dowody potwierdzające taką tezę.

Żartobliwie nazywałem tych potencjalnych zielonowidzów, którzy zniszczyli księżyc, ‘niegrzecznymi zielonowidzami’, ponieważ moim zdaniem zrodzili coś bardzo niegrecznego – mówię tak z braku chęci użycia bardziej poważnego słowa. Byliby to zdradzieccy, zbuntowani zielonowidze, którzy zburzyli naturalny porządek. Kradzież rzeczy należących do bogów, zakłocanie cykli przyrody – to właśnie mam na myśli. Dzieci Lasu zgodziły się odejść cicho w noc, widząc, że ich czas na ziemi minął. Lecz ktoś spróbował sięgnąć po puchar nieśmiertelności, co stanowi naruszenie cyklu życia i śmierci. Szary Król mógł być taką postacią, zielonowidzem, który przywołał na ziemię czarne księżycowe meteory, by wejść w posiadanie ognia bogów.

W tym momencie to, że Azor Ahai również doskonale pasuje do tego opisu staje się całkiem oczywiste. On również ściągnął na ziemię księżycową boginię, by władać jej ogniem. Możliwe, że Azor Ahai i Szary Król to dwie zupełnie różne osoby, z dwóch różnych kontynentów, których mityczne opisy rozwinęły się z historii o potężnym królu, który władał w czasie gdy z nieba spadały czarne meteory. Ale jak już powiedziałem, moim zdaniem opowieść o Azorze Ahai musi kończyć się w Westeros – w przeciwnym razie trudno zrozumieć, w jaki sposób ma być ważna dla fabuły samej Pieśni, a w książkach poświęcono jej zbyt wiele miesjca, by okazała się nieistotna.

Znalazłem wiele wskazówek sugerujących, że Azor Ahai rzeczywiście przybył do Westeros, na smoku i na pokładzie statku. Stwierdzam zatem, że możliwe – a nawet całkiem prawdopodobne – jest to, że mitologia Szarego Króla przynajmniej w części odnosi się do czynów Azora Ahai, być może nałożonych na dokonania jakiegoś lokalnego herosa lub herosów, którzy stworzyli opartą na rybołóstwie i morzu kulturę Żelaznych Ludzi – zbudowali pierwsze łodzie, byli pierwszymi monarchami, którzy założyli dynastie, i tak dalej. Motyw morskich smoków jako łodzi również sugeruje najazd smoczych łodzi – ognistych ludz zza morza, migrujących do Westeros lub je napadających. Mogła to być flota ‘piratów z Asshai’ Azora Ahai, jak lubię to określać. Wrócimy do tych spekulacji innym razem – na razie wystarczy wspomnieć, że istnieje dość powodów, by sądzić, że w czasie Długiej Nocy lub krótko przed nią miał miejsca kontakt pomiędzy Asshai i Westeros, zaś kontakt ten może stanowić przekonujące wyjaśnienie podobieństw w mitologiach Azora Ahai i Szarego Króla. Legendy odnoszą się do tych samych wydarzeń i ludzi, przynajmniej w niektórych przypadkach.

A zatem, jeśli Szary Król i Azor Ahai są w pewnym sensie tą samą osobą, a przynajmniej opowieści o tych herosach odnoszą się do tych samych czynów i wydarzeń, zaś Szary Król był jednym z ‘niegrzecznych zielonowidzów’, czy można stąd wyciągnąć wniosek, że był nim również Azor Ahai?

Oczywiście, z całą pewnością! Od mniej więcej sześciu miesięcu czekałem na to, by Wam o tym powiedzieć. Azor Ahai był zielonowidzem! – niegrzecznym, kttóry przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia i kradzieży księżyca. To ta sama logika, którą wykorzystaliśmy w kwestii Szarego Króla – jeśli zielonowidze mieli coś wspólnego z przywołaniem na ziemię Młota Wód, a Młot był księżycowym meteorem, zaś Azor Ahai rozłupał księżyc, tak jak mówi legenda, możliwe, że wyjaśnieniem tych na pozór sprzecznych opowieści jest to, że to Azor Ahai był zielonowidzem, który zniszczył księżyc. Uważam, że właśnie tak było – istnieje sporo świetnej symboliki, która potwierdza taką teorię. Wszystko zaczyna się od symbolu płonącego drzewa.

Płonące drzewo, beingstoned na DeviantArt

Centralnym aspektem metafory wykucia Światłonoścy jest przemiania. Nissa Nissa i księżyc, który reprezentuje ulegli przemianie, gdy zostali przebici Światłonoścą. Azor Ahau i słońce zostali przemienieni przez chmury pyłów i popiołów wyrzucone w górę przez uderzenia księżycowych meteorów. O przemianie księżyca dyskutowaliśmy dość szczegółowo, więc w tym miejscu chciałbym się skupić na przemianie Azora Ahai, która stanowi odzwierciedlenie przemiany słońca. Księżycowe meteory zakryły niebo, aż słońce ‘pociemniało’, zmieniając się w słońce nocy. Sądzę, że w podobny sposób Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai używał czarnych meteorytów do mrocznej magii, co spowodowało jego transformację. W końcu, to w ten sposób stał się Krwawnikowym Cesarzem. Ta przemiana była skutkiem wejścia w posiadanie ognia bogów.

Myślę również, że to właśnie ten motyw widzimy w micie o Szarym Królu. Jeśli zrozumiemy, że uczłowieczone drzewa – w szczególności czardrzewa – mogą symbolizować zielonowidzów żyjących w więzi z drzewami, możemy dostrzec głębsze dno mitu o piorunie Boga Sztormów: drzewo, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna reprezentuje samego Szarego Króla, przemieniającego się pod wpływem ognia księżycowych meterów, dokładnie tak jak Azor Ahai.

Podobnie, możemy zinterpretować zapalenie drzewa jako aktywację więzi z czardrzwem – nim drzewo stanęło w płomieniach, nie przypominało czardrzewa. Bez więzi z czardrzewem człowiek nie ma dostępu do mocy czardrzewnetu, czyniącej go ‘boskim’. Projekcja astralna, ograniczona zdolność podróżowania w czasie, nieograniczona możliwość podglądania i długie życie, które oferują czardrzewa SĄ ogiem starych bogów, zasobem ich wiedzy i magii. Piorun zapalający drzewo może oznaczać, że uderzenie meteorów spowodowało jakąś zmianę w czardrzewach, być może je ‘aktywowało’ lub umożliwiło ludziom zyskanie dostepu do czardrzewnetu.

I właśnie teraz nadszedł czas na tę naprawdę naprawdę dobrą częśc tego odcinka, coś nad czym pracowałem od dawna. Z przyjemnością przedstawiam Wam…


∆    Zielonowidze ognia ∆  ∆

Dobrze, moi przyjaciele, przed nami tylko jeden rozdział – jest jednak bardzo ważny. Miałem nawet zamiar wyłączyć go z tego odcinka i opublikować jako osobny podcast. Jest jednak wisienką na torcie wszystkiego co do tej pory stwierdziliśmy w tym eseju. Przedstawiwszy przed chwilą teorię o tym, że opowieści o Szarym Królu i Azorze Ahai odnoszą się do zielonowidza (lub grupy zielonowidzów), który ściągnął na dół księżyc i poddał się przemianie, wykorzystując magię ognia księżycowych meteorów, odczuwam potrzebę przedstawienia dodatkowych dowodów na poparcie tej tezy, oprócz tych, którymi już się podzieliłem. Oczywiście, zbliżamy się do końca tego odcinka – z tego powodu dotkniemy jedynie wierzchołka góry lodowej. Właśnie dlatego dzisiejszy esej jest początkiem zupełnie nowego kompendium, skupiającego się na czardrzewach i zielonowidzach – w kolejnych odcinkach będziemy bazować na wprowadzonych dzisiaj pomysłach.

Zwieńczymy ten esej omawiając motyw płonącego drzewa, i wyjaśniając w jaki sposób odnosi się do motywu ognistego zielonowidza. Trzymajcie się mocno, ponieważ zaraz zaprezentuję nowe ekscytujące informacje. Zostało mniej więcej dwadzieścia minut, więc jeśli odczuwacie zmęczenie symboliką, albo otoczenie, w którym się obecnie znajdujecie, nie pozwala Wam się skupić, dobrym pomysłem byłoby zostawienie sobie tego ostatniego fragmentu na później – żebyście mogli w pełni się nim nacieszyć. To powiedziawszy: zaczynamy…

Azor Ahai jest ognistym czarnoksiężnikiem. Jest czarownikiem i wojownikiem ognia. Wygląda na to, że poddał się przemianie, robiąc użytek z magii ognia i – z braku lepszego określenia – ‘magią meteorów’. Uważam, że to pewnego rodzaju magia ognia – powiedzmy ‘cienistego ognia’. W każdym razie, istnieje nieustannie pojawiające się powiązanie pomiędzy płonącymi drzewami – zwłaszcza płonącymi czardrzewami – a ognistymi czarownikami. Wielokrotnie widzimy, że w scenach wykucia Światłonoścy pojawia się płonące drewno. Z tych symbolicznych ognisk wyłaniają się lub wychodzą ogniści czarodzieje. Tak naprawdę widzimy to już od pięciu książek. Wydaje mi się, że będziecie zdziwieni widząc w różnych fragmentach owych ‘ognistych czarodziejów’ ukrytych na widoku. To będzie trochę jak gonitwa w stylu Gdzie jest Waldo?pościg za ognistymi czarownikami w różnych scenach z całej serii, gdzie odegrane jest wykucie Światłonoścy. Przyjrzymy się sześciu takim scenom – w każdej pojawiają się ogniści czarodzieje (fiery sorcerers):

  • Aryi i rekrutom Nocnej Straży w opuszczonej warowni w pobliżu Harrenhal
  • scena w Czerwonej Świątyni, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca
  • spalenie Siedmiu na Smoczej Skale
  • Alchemiczne Gody
  • starcie smoków – Księżycowej Tancerki i Sunfyre’a – podczas wojny domowej Targaryenów znanej jako Taniec Smoków
  • scena z Jonem i Qhorinem w Mroźnych Kłach, która ma miejsce tuż przed tym, jak Jon zostaje zmuszony do zabicia Qhorina

Oto nasze założenie: symbol płonącego drzewa reprezentuje zielonowidza przemieniającego się przy pomocy zdobytego ognia bogów. Uderzenie pioruna Boga Sztormów reprezentuje uderzenie meteora. To właśnie on sprawił, że drzewo płonie boskim ogniem. W wymienionych scenach widzimy ognistych czarodziejów budzących się i wychodzących z płonącego drewna, w chwili, gdy odegrane jest wykucie Światłonoścy lub lądowanie jednego z meteorów-Światłonośców. Stwierdzam, że ci ogniści czarodzieje reprezentują zielonowidzów poddających się transformacji w ogniu, czyli pokazują prawdę kryjącą się w mitach o Szarym Królu i Azorze Ahai.

Pierwszą sceną, której się przyjrzymy, jest fragment Starcia królów, gdzie Arya, Yoren oraz rekruci Nocnej Straży są otoczeni w małej opuszczonej warowni niedaleko Harrenhal. Oblega ich ser Amory Lorch, którego herb przedstawia czarną mantykorę i trzy złote monety (w Westeros złote monety nazywa się smokami). Jak się za chwilę przekonamy, atak Ser Amory’ego jest w dużej mierze rekonstrukcją ataku księżycowych meteorów:

Przez chwilę wydawało jej się, że w miasteczku jest pełno świetlików. Potem zrozumiała, że to jeźdźcy z pochodniami galopujący między domami. Widziała, jak płomienie ogarnęły strzechę, liżąc brzuch nocy gorącymi, pomarańczowymi jęzorami. Potem zapłonął drugi dach, a po nim trzeci. Wkrótce pożary były już wszędzie.
Dołączył do niej Gendry, który włożył swój hełm.
– Ilu ich jest?
Próbowała policzyć napastników, lecz poruszali się zbyt szybko, a ciskane przez nich pochodnie wirowały w powietrzu.
– Stu – odpowiedziała. – Dwustu. Nie wiem. – Przez ryk płomieni przebijały się krzyki. – Za chwilę wezmą się za nas.
– Tam – odezwał się Gendry, wyciągając rękę.
Kolumna jeźdźców mknęła między płonącymi budynkami, zmierzając ku warowni. Metalowe hełmy lśniły w blasku ognia, który odbijał się też w kolczugach i zbrojach, tworząc pomarańczowe albo żółte plamy. Jeden z mężczyzn niósł osadzoną na wysokiej pice chorągiew. Aryi zdawało się, że sztandar jest czerwony, lecz trudno to było określić, gdyż noc wypełniła łuna szalejących wokół pożarów i wszystko wydawało się czerwone, czarne lub pomarańczowe. Ogień przenosił się z jednego domu na drugi.

W powyższym fragmencie pojawiają się dwa motywy, które stanowią przygotowanie do kluczowego w tej scenie zdania: uosobione płomienie, przedstawione jako coś żywego, oraz żywi żołnierze pokazani jako istoty z ognia. To dwie strony tego samego medalu, które wspóółgrają i pokazują nam istory zrobione z ognia – ogień jest opisany jako osoba, a ludzie jako płomienie. Zaczynając od zantropomorfizowanego ognia, widzimy płomienie liżące brzuch nocy pomarańczowymi jęzorami i skaczące z jednego budynku na drugi (w oryginale ogień ‘przeskakuje z jednego domu na drugi‘), niczym jakieś dzikie zwierzęta. Na dodatek ogień dwukrotnie ryczy jak zwierzę (w oryginale: ‘Over the roar of the flames, she could hear shouts’ oraz ‘It was hard to tell in the night, with the fires roaring all around’). Wygląda to tak, jakby ogień stał się pewnego rodzaju bestią.

Jeszcze ważniejsze są zdania o płomiennych żołnierzach. Najpierw ludzie ser Amory’ego niosący pochodnie są porównani do świetlików (ang. lantern bugs, lantern – latarnia), latających zwierząt kojarzonych z ogniem. Ogień odbija się od ich hełmów i zbroi, przez co same zbroje wyglądają tak, jakby były zrobione z ognia. Ci rycerze-świetliki ciskają swoimi pochodniami, które wirują w powietrzu niczym obracające się meteory. Nieco później w tym rozdziale pojawia się następujące zdanie: ‘Nad głowami obrońców przelaciała ciągnąca za sobą płomienne jęzory pochodnia, która upadła z łoskotem na ziemię dziedzińca‘. Na ten widok Yoren natychmiast krzyczy: ‘Do broni!‘ (w oryginale Blades! – ostrza). Uważam, że to wskazówka podpowiadająca nam, że powinniśmy powiązać wirujące pochodnie z ostrzami, takimi jak płomienne miecze deszczu księżycowych meteorów. Zwróćcie uwagę na to, że pochodnia ciągnie za sobą ‘palce ognia’ (w oryginale, fingers of fire, w polskim tłumaczeniu płomienne jęzory), zupełenie jakby ludzie-świetliki rzucali w Aryę i jej towarzyszy ognistymi rękami – to symbol ognistych dłoni R’hlorra, które znamy i kochamy. Tak jak jęzory ognia, ‘palce ognia’ tworzą obraz istot zbudowanych z ognia. Widzimy również włócznie rzucane z ‘rozjaśnionego ogniem cienia’, co przypomina nam o symbolice meteorów jako słonecznych włóczni i motywie cienia ognia – cieniach będących dziećmi Melisandre i ‘ognia życia’ Stannisa oraz Skrzydlatym Cieniu Drogonie, który zieje czarnym ogniem. Są to jedne z najważniejszych syymboli czarnych meteorów. Gdy żołnierze dostają się do warowni, pojawia się wzmianka o tym, że są ‘stalowymi cieniami’, zaś ‘płomienie lśniły na ich kolczugach i ostrzach’, co oznacza, że nasze stalowe cienie mają nie tylko ogniste zbroje, lecz również płomienne miecze. Przypomnijcie sobie, że gdy Duch z Wysokiego Serca widzi w wizji zabójcę Renly’ego, wygląda on jak ‘cień o płonącym sercu’.

W końcu, pojawiają się dwa odniesienia do burz: tuż przed tym, jak wirujące pochodnie przelatują nad murem, a Yoren mówi ‘Ostrza!’, ser Amory rozkazuje ‘szturmować bramy’ (storm the gates, ang. storm – burza). A zatem można powiedzieć, że mamy tu nawałnicę meteorów-pochodni lub ognistych rycerzy władających płomiennymi ostrzami. Tuż przed rozpoczęciem atau na warownię, ma miejsce dość długa rozmowa o tym, czy Yoren i jego grupa rekrutów Nocnej Straży są na usługach zbuntowanego Berika, Lorda Błyskawicy walczącego płomiennym mieczem. To przypomina nam o związku pomiędzy błyskawicami i płonącymi mieczami. W innym miejscu sarkastyczny Yoren pyta: ‘Jesteś ślepy czy co? Widzisz tu cholerną błyskawicę?‘ (ang. bloody znaczy cholerny, ale również krawawy). To świetne zdanie, ponieważ łączy błyskawicę z krwią, które świetnie mi odpowiada, biorąc pod uwagę, że jestem autorem teorii o tym, że piorun Boga Sztormów był krwawiącą gwiazdą lub księżycowym meteorem z krwawnika.

I wtedy następuje kulminacja:

Ogień przenosił się z jednego domu na drugi. Widziała jak pochłonął drzewo. Płomienie przebiegły wzdłóż gałęzi, rysując się na tle nocy niczym szaty o barwie jaskrawego oranżu.

W samym środku tego wszystkiego widzimy płonące drzewo, zapalone przez jedną z tych wirujących pochodni-meteorów, co stanowi wspaniałe echo pioruna Boga Sztormów sprawiającego, że drzewo Szarego Króla stanęło w ogniu. Płonące drzewo jest tutaj opisane jako majestatyczna figura ‘rysująca się na tle nocy niczym szaty [żywego] oranżu‘. (W oryginale ‘it stood against the night in robes of living orange’). Wygląda niemal jak jakiś kapłan ognia… tak właściwie, dokładnie tak jak ognisty kapłan. Zaczynając od tego płonącego drzewa, zobacyzmy, że szaty z płomieni są znakiem rozpoznawczym ognistych czarodziejów. Cała scena z Aryą i płonącym drzewem w szczególności przywołuje symbole znane ze świątyni R’hllora – spójrzmy zatem na prawdziwych kapłanów ognia.

Mam tu na myśli scenę z Tańca, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca przy pomocy swojej pięści – omawialiśmy to wydarzenie wielokrotnie. Z tego powodu nie będę jej tutaj cytował – wystarczy wspomnieć, że to scena gdzie pojawia się silna symbolika wykucia Światłonoścy i zniszczenia księżyca. Wiele z występujących tam symboli jest wspólnych ze sceną Aryi, którą właśnie przeczytaliśmy, na przykład: ogniste włócznie, ognista ręka, rycerze ognia i płomienne szaty.

Benerro. Mężczyzna stał na szczycie czerwonej kolumny, połączonej wąskim kamiennym mostkiem z wyniosłym tarasem, na którym stali niżsi rangą kapłani oraz akolici. Ci ostatni mieli szaty jasnożółte albo jaskrawopomarańczowe, a kapłani i kapłanki czerwone. (…)
Wysoki głos Beneraa niósł się daleko. Rosly, chudy kapłan miał wymizerowaną twarz i cerę bladą jak mleko. Na jego policzkach, podbródku i wygolonej głowie wytatuowano płomienie tworzące jaskrawoczerwoną maskę, mającą szczeliny na oczy i owijającą się wokół bezwargich ust.
– Czy to niewolnicze tatuaże? – zapytał Tyrion.
Rycerz skinął głową.
– Czerwona Świątynia kupuje dzieci i robi z nich kapłanów, świątynne prostytutki albo wojowników. Spójrz tam. – Wskazał na schody. Przed głównym wejściem stał szreg mężczyzn w zdobnych zbrojach i pomarańczowych płaszczach. Wszyscy trzymali w rękach włócznie o grotach przypominających wijące się płomienie. – Ognista Dłoń. Święci żołnierze Pana Światła, obrońcy świątyni.
Rycerze ognia.
– A ileż palców ma ta dłoń?
Tysiąc. Nigdy więcej i nigdy mniej. Gdy jeden płomień zgaśnie, zapala się nowy.

W tym momencie ma miejsce pantomima zniszsczenia księżyca, lecz tym razem skupimy się na ognistych ludziach i ich modnym ubiorze. W poprzedniej scenie płonące drzewo nosiło szaty żywego oranżu, a tutaj widzimy jasnożółte, jaskrawopomarańczowe i czerwone szaty – to oczywiste, że ogniści kapłani R’hllora chcą sprawić, by wyglądali jakgdyby byli odziani w ogień. Benerro i inni wysocy rangą kapłani ognia, na przykład Moqorro, iddą o krok dalej, nosząs maski wijącego się ognia. Tatuaże zostały wykonane tak, by wydawały się -dosłownie – żywym ogniem. Spekulowałkem, że czynią tak wspominając jakąś zapomnianą sztukę przemiany w ogniu, którą Melisandre mogła na nowo odkryć. Motyw ludzi zrobionych z ognia reprezentują również rycerze ognia, zwani palcami Ognistej Dłoni R’hllora, co czyni ich symbolami meteorów. Ci wojownicy ognia są doskonałym odpowiednikiem rycerzy, na których zbrojach i mieczach odbijają się płomienie, ze sceny z Aryą.

Melisandre – pierwsza kapłanka ognia, którą widzimy – nosi szaty, które są opisywane w podobny sposób. W Nawałnicy mieczy Davos przypomina sobie jej wygląd: ‘Widział ją oczyma wyobraźni: twarz o kształcie serca, czerwone oczy, długie włosy koloru miedzi, szkarłatne suknie z jedwabiu i atłasu, które poruszały się niczym płomienie w rytm jej kroków‘. Pasuje to doskonale do naszego drzewa noszącego ogniste szaty z żywego oranżu. Na dodatek do właśnie Melisandre spaliła drewniane figury Siedmiu na Smoczej Skale. Siedmiu, którzy byli morskimi smokami-łodziami. Odwiedzimy tę scenę jeszcze raz, by przyjrzeć się ognistym czarownikom, którzy budzą się w tamtej chwili – ale najpierw zakończymy scenę z Benerrem, szukając wskazówek dotyczacych burz:

Karzeł jeszcze przez chwilę słyszał z tyłu cichnący głos Benerra i nagłe jak uderzenia gromu ryki prowokowane przez jego słowa.

Uderznia gromu… no co ty nie powiesz… Prowokowane przez słowa gościa, który dopiero co wrzeszczał o księżycu rozbijającym się na ogniste palce, prawda? Natychmiast po zdaniu zawierającym odniesienie do gromu, pojawia się odniesienie do młota:

Dotarli do stajni. Rycerz zsunął się z siodła i walił w drzwi tak długo, aż wreszcie przybiegł wynędzniały niewolnik z końską głową wytatuowaną na policzku.

(They came upon a stable. The knight dismounted, then hammered on the door until a haggard slave with a horsehead on his cheek came running. – ang. hammer – młot. Jorah walił w drzwi ‘jak młotem’).

Walenie młotem przywołuje końską twarz, co przypomina nam Dothracki zwyczaj patrzenia na gwiazdy jak na konie. A zatem, osoba na której twarzy widnieje końska głowa to po prostu kolejny symbol meteorów:

Okowy wykonano z czarnej blachy stalowej, grubej i ciężkiej. Ważyły po dobre dwa funty, jeśli karzeł potrafił to ocenić. Ich ciężar dodatkowo zwiększały łańcuchy.
– Chyba jestem straszliwszy, niż mi się zdawało – wyznał Tyrion, gdy kował skuł ostatniego ogniwo. Każde uderzenie młota wstrząsało jego kończyną aż po bark. – A może bałeś się, że ci umknę na tych kruciutkich nóżkach?

Kolejne walenie młotem. Tym razem jego rezultatem są wstrząsy (ang. shock, również: porażenie prądem) – pomyślcie o błyskawicach i elektryczności. Wstrząsy ramienia Tyriona. Wystarczy skupić się na ramieniu uderzonym młotem… i wiadomo, o co chodzi. To krwawa błyskawica wspomiana przez Yorena, uderzająca jak młot w Ramię Dorne. Przypomnijcie sobie scenę, którą wcześniej omówilismy, gdzie Tyrion odniósł ranę w ramię podczas Bitwy pod Zielonymi Widłami, gdzie uderzył go morgensztern (ang. morningstar, gwiazda poranna) niesiona przez ‘wilka białej gwiazdy’ (czyli Karstarka). To wydarzenie również symbolizowało Młot Wód łamiący Ramię Dorne. Łańcuch z czarnego żelaza, po którym ‘porażanie’ od młota dociera do ramienia Tyriona to również wskazówka dotycząca Ramienia Dorne, które w wyniku uderzenia czarnych żelaznych meteorów-gromów jest teraz łańcuchem wysp. Nie mam teraz czasu, by omówić cały ten rozdział, wspomnę jednak, że następnie Moromont i Tyrion przekraczają Długi Most Volantis – most wykonany z czarnego stopionego kamienia, przy pomocy smoczego ognia i magii. Czarny żelazny łańcuch, ‘krwawe’ (bloody) kajdany jak nazywa je Tyrion, do miniaturowy symboliczny towarzysz mostu z czarnego smoczego kamienia. Na dodatek Jorah i Tyrion pokonują most ze wschodu na zachód, tak jak Pierwsi Ludzie przechodzący przez Ramię Dorne ze wschodu (Essos) na zachód (Westeros) w Erze Świtu, nim stało się ono łańcuchem wysepek spalonym przez smoczy ogień.

Następną sceną, gdzie pojawiają się ogniści czarodzieje i płonące drzewa, jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale. Znów, nie ma potrzeby cytowania całości. Przytocze jedynie ważne tutaj zdania. Pamiętajcie, że ci spaleni bogowie reprezentują morskiego smoka (byli okrętami Targarynów), ale jednocześnie płonące drzewa, ponieważ są drewnianymi masztami, symbolami drzew, zaś to, co ludzie uznają za ‘kości’ morskiego smoka, jest tak naprawdę martwymi drzewami.

W każdym razie, wygląda na to, że owi płonący bogowie kupili swoje stroje w butiku przy Czerwonej Świątyni w Asshai:

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajmowy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte.

To te same ogniste szaty, czerwone, pomarańczowe i żółte. Płoną i lśnią, ale ich dym pociemnia niebo poranka. To właśnie płonący bogowie morskiego smoka, ubrani dokładnie tak jak nasi czarodzieje ognia. Można powiedzieć, że zapalił ich Światłonośca, a przynajmniej, że płonęli w chwili, gdy przebił ich Światłonośca. Światłonośca jest ogniem bogów schodzącym na dół do ludzi, a w tej scenie pojawia się, gdy bogowie stają w płomieniach. Możliwe, że to potwierdzenie, iż motyw ‘gromu sprawiającego, że drzewo płonie boskim ogniem’ tak naprawdę przekłada się na czardrzewnet stający się dostępnym dla ludzi, lub w jakiś sposób zmienionym, w wyniku uderzenia księżycowych meteorów.

Dodatkowym łącznikiem z czardrzewami jest słowo ‘stare’, użyte do opisania drewna. Stare jak w ‘starzy bogowie’. Wkrótce po spaleniu Siedmiu, Melisandre pali również ogrome czardrzewo w bożym gaju w Końcu Burzy – możliwe, że miało ono ponad osiem tysięcy lat i pochodziło z czasów Durrana Smutku Bogów, pierwszego Króla Burzy.

Biorąc to wszystko pod uwagę, widzimy, że to kolejna scena dająca nam cenne wskazówki: ogniści czarodzieje wyłaniają się z ognia płonących drewnianych bogów, morskich smoków – ognia, w którym powstaje również Światłonośca.

Kontynuujmy poszukiwanie ognistych czarowników w scene Alchemicznych Godów. Jeśli czarodzieje ognia są ważną częścią wydarzeń związanych z wykuciem Światłonoścy, z całą pewnością pojawią się w czymś takim jak Alchemiczne Gody… i dokładnie tak się dzieje.

Płomienie wirowały przed nią jak kobiety, które tańczyły na jej uczcie weselnej, Wirowały i śpiewały, powiewając żółtopomarańczowymi welonami, jakże przerażającymi, a jednak tak cudownie ożywionymi zarazem. Dany otworzyła ramiona, wystawiając się na jego objęcia. To także jest wesele, pomyślała. (…)

Płomienie były cudowne , nie widziała dotąd czegoś równie pięknego, każdy z nich przypominał czarnoksiężnika ubranego w żółtą, pomarańczową i szkarłatną, który wiruje, zamiatając długim płaszczem z dymu.

I znów, ogniści czarodzieje, odziani w płomienne szaty czerwieni, pomarańczu i żółci, budzą się z ogniska, kołyski Światłonoścy. Dokładnie tak, jak w scenie spalenia Siedmiu na Smoczej Skale. Opis i słownictwo są tutaj dość bezpośrednie – są nazwani ognistymi czarnoksiężnikami i budzą się do życia w chwili narodzin księżycowych smoków i wykucia Światłonoścy. Możecie dostrzec, że George trzyma się tego samego języka – płomienne szaty i płaszcze, czerwień, pomarańcz i żółć… no, i może trochę dymu. Widzimy również wzmiankę o płomiennych tancerkach – sądzę, że chodzi tu o te same osoby, ponieważ istnieje bogata symbolika związana z tańcem i rogatym księżycem. Kiedyś przyjdzie na nią czas. Spójrzcie teraz na smoczycę znaną jako Księżycowa Tancerka (Moondancer), o której możemy przeczytać w Księżniczce i Królowej. Tancerka była zieloną smoczycą o perłowych rogach i pazurach. Została podpalona przez smoka o imieniu Sunfyre (sun fire, ogień słońca), co stanowi odtworzenie – co takiego? Chcecie usłyszeć cały fragment? Doskonale – pojawia się tam więcej ognia udającego ubrania. Poza tym to po prostu fascynujący akapit, pełen żywiołowej walki smoków:

Smoki starły się w ciemności, jaka nadchodzi przed świtem, cienie krążące na niebie rozświetlały noc swym ogniem. Księżycowa Tancerka uchyliła się przed płomieniami Sunfyre’a, wymknęła jego szczękom, przemknęła pod wyciągniętymi szponami, a potem zawróciła, by zaatakować z góry większego smoka. jej szpony na nowo otworzyły długą, dymiącą ranę na grzbiecie i rozszarpały zranione skrzydło. Ludzie obserwujący walkę z dołu opowiadali, że Sunfyre zachwiał się jak pijany, z trudem utrzymując się w powietrzu, Księżycowa Tancerka natomiast swobodnie zatoczyła krąg i ponowiła atak, plując ogniem. Sunfyre odpowiedział złotym płomieniem, gorącym jak żar z pieca, trafiając młodą smoczycę prosto w oczy. Najpewniej Księżycowa Dancerka natychmiast została oślepiona, nie zatrzymała się jednak, lecz uderzyła prosto w przeciwnika, tworząc kłębowisko skrzydeł i pazurów. Kiedy smoki spadały na ziemię, raz po raz kąsała szyję Sunfyre’a, wyrywając wielkie kawały mięsa, podczas gdy starszy smok wbił szpony w jej podbrzusze. Spowita w ogień i dym, oślepiona i krwawiąca, Księżycowa Tancerka łopotała rozpaczliwie skrzydłami, próbując się uwolnić, ale zdołała jedynie spowolnić upadek.

(W oryginale: Sunfyre answered with a furnace blast of golden flame so bright it lit the yard below like a second sun, a blast that took Moondancer full in the eyes. Sunfyre odpowiedział złotym płomnieniem, gorącym jak żar z pieca, i tak jasnym, że rozświetlił dziedziniec poniżej niczym drugie słońce. | Księżycowa Tancerka była ‘odziana/ubrana’ (robed) w ogień i dym).

Epicka walka, nieprawdaż? Na dodatek pokazuje nam naprawdę dobrą mityczną astronomię – słońce i księżyc zderzają się i niszczą siebie nawzajem, dokładnie tak jak podczas zaćmienia, po którym nasąpiła eksplozka. Mit z Qarthu opisuje to następująco: ‘księżyc zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca‘. Rzecz spadająca z nieba reprezentuje meteor-Światłonoścę, i jest zrobiona i ze słońca, i z księżyca, dokładnie tak, jak mówiłem. To krawawa i płonąca smocza kula, będąca jak drugie słońce, co wzmacnia teorię o tym, że Światłonośca był ‘drugim słońcem’. Księżycowa Tancerka zostaje oślepiona, co pokazuje nam motyw wykutych lub wyrwanych księżycowych oczu, o którym już sporo rozmawialiśmy…

… ale, co ważniejsze, Księżycowa Tancerka jest cudownie odziana w ogień – to zdanie brzmi następująco: ‘ubrana w ogień i dym’ – dokładnie tak, jak płomienne tancerki, które obudziły się podczas ceremonii wykucia Światłonoścy przez Dany , i tak jak wszyscy ogniści czarodzieje, których widzieliśmy w różnych scenach spalenia drewna związanego ze Światonoścą. To, że te charakterystyczne płomienne szaty nosi tańcząca w księżycu zielona smoczyca tworzy bogaty symoliczny obraz – a doskonale odpowiada on naszej teorii o owych ognistych czarodziejach: byli zielonowidzami i smoczymi ludźmi (zielonymi smokami) obudzonymi w ogniu, który wykuł Światłonoścę. Pragnę również dodać, że ich magia może być – przynajmniej w części – związana z tańczeniem i śpiewaniem, tak jak ta, którą parały się Dzieci Lasu, których prawdziwa nazwa to ‘ci, którzy śpiewają pieśń ziemi’. Gdy wykluwają się smoki Dany, pojawia się zdanie o tym, że noc ożyła muzyką smoków. (the night came alive with the music of dragons). Tak właśnie brzmią ostatnie słowa Gry o tron.

Na marginesie, pozwólcie, że po prostu uwielbiam George’a za to, że poświecił czas na stworzenie tak epickich metafor i symboliki nawet w uzupełniających Pieśń Lodu i Ognia tekstach, takich jak Księżniczka i Królowa oraz Świat Lodu i Ognia.

Teraz, gdy włączyliśmy huż ogniste księżycowe tancerki do rodziny symboli ognistych ludzi, zajmijmy się kilkoma ostatnimi szczegółami ze sceny Alchemicznych Godów, które mają związek z mitologią Żelaznych Ludzi:

I rozległ się drugi trzask, głośny i przenikliwy jak grzmot pioruna. Dym zawirował wokół niej, a stos poruszył się. Bale strzeliły w górę, kiedy ogień dotknął ich [tajemnych] serc.

Cały solarny stos jest zbudowany z uważnie rozmieszczonych kawałków drewna, zaś wzmianka o tajemnych sercach prawdopodobnie jest odniesieniem do drzew-serc – drzew, które wyglądają, jakby stały w ogniu, i kryją w sobie praktycznie każdą tajemnicę jaka istnieje. Sekretne serca (secret hearts), wiecie, co mam na myśli? Serca zostają zapalone w chwili, gdy przy dźwięku podobnym do grzmotu pęka smocze lunarne jajo – dokładnie tak, jak ‘grom’ (księżycowy meteor/morski smok) sprawił, że drzewo stanęło w płomieniach. Pęka tutaj drugie jako, czyli to należące do Rhaegala, zielonego smoka, co może mieć na celu przypomnienie nam Księzycowej Tancerki, która była zieloną smoczycą, i o zielonowidzach, którzy byli smoczymi ludźmi. Gdy widzę grzmiącego zielonego smoka, który dotyka tajemnych serc drewna ogniem, znów widzę sugestię tego, że czardrzewnet został aktywowany lub przemieiniony (‘zapalony’) przez uderzenia meteorów.

By zakończyć sprawę Alchemicznych Godów, pozwolę sobie zauważyć, że Drogo również nosi ogniste odzienie:

Wreszcie płomienie dotknęły jej Drogo i objęły go całkowicie. Zapaliło się jego ubranie i przez moment khal wydawał się ubrany w strzępy fruwającego pomarańczowego jedwabiu i pasma szarego dymu.

(W oryginale dym jest szary i tłusty – grey and greasy).

Zwracam Waszą uwagę na ten fragment, ponieważ Drogo jest tutaj umierającym solarnym królem, i nosi szaty czarodzieja ognia. Reprezentuje śmierć słońca i Azora Ahai, podczas jego ‘odrodzenie’, postrzegane jako pojawienie się czerwonej komety, stanowi paralelę obudzenia smoków i odrodzenia się Azora Ahai jako mrocznego solarnego króla. To z tego powodu nieco wcześniej wspomniane są ‘tłusty’ dym i olej potrzebny to rozpalenia drewna. Chodzi o to, że ognistym czarodziejem obudzonym ze stosu Światłonoścy jest nie kto inny jak Azor Ahai. To właśnie płonące drzewo, które tak długo tropiliśmy – jest nim Azor Ahai, zielonowidz, który przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia, rozbijając ksieżyc i budząc kamienne smoki. Drogo zostaje pochłonięty przez ogień, ale w chwilę później wygląda tak, jakby powstawał z płomieni, siedząc na ogierze z dymu, dokładnie tak jak drzewo, które zostało pochłonięte przez ogień gromu Boga Sztormów i wydało na świat Szarego Króla, który był od tej pory uzbrojony w ogień bogów.

W gruncie rzeczy, za każdym razem, gdy widzimy płonące czardrzewa, pojawia się również Azor Ahai. Ognista kapłanka Melisandre nakazuje spalić gałązkę czardrzewa każdemu z Dzikich przekraczających Mur, by wejść na teren Siedmiu Królestw – i spójrzcie kto stoi tuż obok. Nie kto inny jak nasi impersonatorzy Azora Ahai, Stannis Baratheon i Jon Snow. W tym samym ogniu spalony został róg, który wykazuje tajemnicze podobieństwo do rogu Władca Smoków, ale nazywano go Rogiem Joramuna. Doprawdy, nawet sceny gdzie niemal dochodzi do spalenia czardrzew są związane z postaciami Azora Ahai – gdy Stannis oferuje Jonowi Snow Winterfell i nazwisko Stark, stawia warunek: drzewo serce w bożym gaju Winterfell zostanie spalone, na co Jon nie potrafi się zgodzić. Jednak gdy zastanawia się nad podjęciem decyzji, ma sen o pływaniu w czarnym stawie przed czardrzewem razem z płomienną księżycową dziewicą Ygritte, co pokazuje nam jeszcze jedną wersję utopienia ognistego księżyca. Pamiętajcie również o tym, że to właśnie w tym stawie Nad zanurzyl swój zakrwawiony smoczy miecz, co omawialismy w odcinku Fale Nocy i Księżycowej Krwi.

Jeśli zostaniemy z Jonem Snow nieco dłużej, zobaczymy kolejnych ognistych czarodziejów budzących się w scenie, gdzie Azor Ahai pali drewno. Ze Starcia królów:

– Zrobię, co mi każesz – zgodził się niechętnie Jon. – ale… powiesz im, prawda? Przynajmniej Staremu Niedźwiedziowi? Powiesz im, że nie złamałem przysięgi?
Qhorin Półręki skierował na niego oczy, które w blasku ogniska stały się kałużami cienia.
– Powiem mu to, gdy tylko znowu go zobaczę. Przysięgam. – Wskazał na płomienie. – Więcej drewna. Chcę mieć jasny, gorący ogień.
Jon poszedł narąbać gałęzi. Nim rzucił je w płomienie, każdą łamał na dwoje. Drzewo było martwe już od dawna, lecz w ogniu wydawało się ożywać. W każdym kawałku drewna budziły się gorejące tancerki, które wirowały w swych rozżarzonych sukniach barwy żółci, czerwieni i ognia.
– Starczy tego – odezwał się nagle Qhorin. – Ruszajmy.
– Ruszajmy? – Poza zasięgiem blasku ogniska panowała ciemność, a noc była zimna.

(The tree had been dead a long time, but it seemed to live again in the fire, as fiery dancers woke within each stick of wood to whirl and spin in their glowing gowns of yellow, red, and orange).

O rety! To świetny przykład – powiedziałem Wam, że będziecie zdziwieni tym, jak oczywiste stają się te sceny, prawda? Drzewo było martwe już od dawna, ale wydawało się, że wróciło do życia w chwili, gdy wydało na świat ogniste tancerki, odziane w znane nam już szary czerwieni, pomarańczu i żółci… Przecież to robi się niemal zbyt oczywiste. Na dodatek wydarzenie to ma miejsce, gdy Jon przygotowuje się się do popełnienia pewnego rodzaju zdrady krwi (blood betrayal, tak samo nazywana jest zdrada Krwawnikowego Cesarza, która ponoć wywołała Długą Noc) – okoliczności zmuszają go to zwrócenia miecza przeciwko bratu. Walka pomiędzy nimi ma miejsce w pobliżu martwego drzewa – gdy Jon i Qhorin wychodzą z jaskini, siedzi na nim orzeł.

Istnieje dodakowe powiązanie pomiędzy martwym drzewem, które ożyło w ogniu, a Nocną Strażą, ponieważ pod koniec tego rozdziału, ciało Qhorina zostaje spalone na drewnianym stosie zbudowanym z połamanych gałęzi, co odzwierciedla wcześniejsze ognisko z połamanych gałęzi, to z którego wyłoniły się ogniste tancerki. To ważne, ponieważ Nocny Król i Ostatni Bohater byli członkami Nocnej Straży, podejrzewam również, że jedną z tych osób był Azor Ahai lub jego potomek. Powiązanie płonącego ciała Qhorina z martwym drzewem, które znów ożyło, sugeruje, że bracia z Nocnej Straży to ogniści czarodzieje. Możecie sobie przypomnieć, że widzieliśmy inne dowody na to, że pierwsi członkowie Nocnej Straży byli nieumarłymi ludźmi związanymi z ogniem – możliwe, że nawet zielonowidzami i zmiennoskórymi, którzy zostali wskrzeszeni, w podobny sposób do Azora Ahai, Ostatniego Bohatera albo Szarego Króla, i innych ludzi, którzy mogą się kryć za tymi mitami.

Podsumowując… Przedstawiam Wam Azora Ahai-zielonowidza pod postacią Berika Dondarriona. Włada płomiennym mieczem: odhaczone. Wskrzeszony przy pomocy magii ognia, krwawi czarną krwią: odhaczone. Zasiada na tronie z czardrzewa? Tak właściwie to odhaczone. Nie na żywym tronie zielonowidza, tak jak Bloodraven, ale jak widzieliśmy w wielu scenach, Beric zasiada na splątanych korzeniach czardrzew w jaskini pełnej korzeni, tak jak Bloodraven. Duch z Wysokiego Serca nazywa go ‘Lordem Trupów’, podczas gdy Bloodraven jest nazywany ‘trupim lordem’ w scenie, gdzie Bran spotyka go po raz pierwszy (tej, którą przytoczyliśmy nieco wcześniej). Tak jak Bloodraven, Beric stracił jedno oko. Obaj noszą czarne płaszcze, choć na tym należącym do Bloodravena nie widnieją gwiazdy i błyskawica.

Wiele osób dostrzegło podobieństwa pomiędzy Berikiem i Bloodravenem, ale nie jestem pewien, czy ktokolwiek zrozumiał, co one oznaczają. Proponuję, że te paralele mają na celu przekazanie czegoś ważnego o Azorze Ahai: był wskrzeszonym i przemienionym ognistym czarodziejem, który zasiadał na tronie z czardrewna i władał płonącym mieczem, tak jak Beric. Był zielonowidzem, tak jak Bloodraven, i posiadał również w swoich żyłach krew smoka, jak Bloodraven – Azor Ahai pochodził z pierwotnej rasy smoczych jeźdźców z Asshai (według moich teorii o Wielkim Cesarstwie Świtu, którą wkrótce omówię w odcinku History of Westeros). Był też bratem Nocnej Straży, przynajmniej w pewnym sensie, tak jak Bloodraven i Jon Snow.

Tak właściwie, to właśnie to Jona Snow prowadzi wiele z tych tropów. Bardzo dobrze odpowiada rysopisowi Azora Ahai, który właśnie przedstawiłem. Po pierwsze, ma w swoich żyłach krew smoka, dzięki swojemu biologicznemu ojcu, Rhaegarowi (# Ned zawsze będzie jego prawdziwym ojcem). Jon jest zmiennoskórym, nie zielonowidzem, ale sądze, że to mniej więcej to samo – tym co robi Bran jest w gruncie rzeczy zamienianie się skórą z drzewem. Jon został zaibty i wkrótce zostanie wskrzeszony, śni o władaniu płonącym mieczem, został ranny w jedno oko (atak orła ze Starcia). Ma równiez powiązania z czardrzewami, dzięki swojemu Starkowskiemu dziedzictwu, i przez swojego wilka, który ma te same kolory co czardrzewo. Jon nawet go do niego porównuje. Przede wszystkim ciekawi mnie to przy pomocy jakiej magii Jon zostanie wskrzeszony: ognia, lodu czy czadrzew? Jestem jednak pewien tego, że jego status jako zmiennoskórego pozwoli na pełne wskrzeszenie, w przeciwieństwie do kogoś takiego jak Berik, który stał się jedynie cieniem samego siebie. Uważam, że bardzo prawdopodobnym jest to , że (teoretyczny) status zielonowidza Azora Ahai umożliwił jego wskrzeszenie, w jakiejkolwiek okropnej formie, którą przyjął.

Gdy odczytamy mitologię Żelaznych Ludzi, widizmy bardzo podobną opowieść: Szary Król zasiadał na tronie z czardrzewa, przemienił się dzięki wejściu w posiadanie ognia bogów pod postacią płonącego drzewa – magii czardrzew – i czarnych meteorytów, morskich smoków, takich jak Tron z Morskiego Kamienia. Przedarcie się przez wszystkie warstwy folkloru ludzi z żelaznego rodu zajeło mi mnóstwo czasu, sądzę jednak, że to właśnie jest jego sedno: ogniści zielonowidze. Niegrzeczni zielonowidze, którzy rozbili księżyc, by ukraść ogień bogów dla siebie, a przez to przemienili siebie i cały świat.


No cóż, przyjacile, mam nadzieję, że spodobał Wam się ten esej. Jeśli tak, proszę zastanówcie się nad zostaniem sponsorem Mitycznej Astronomii na Patreonie, by mogły się pojawiać kolejne odcinki takie jak ten. Link to naszej strony na Patreonie możecie znaleźć tutaj. 🙂

Szary Król i Morski Smok był naprawdę obfitym odcinkiem, zawierającym mnóstwo przeplatających się nawzajem pomysłów. Z całą pewnością zmusza do zadania wielu nowych pytań. Pytań o tych niegrzecznych zielonowidzów – kim byli, skąd pochodzili, czym się stali i co działo się z nimi później. Pytań o chronologię i ludzi dostęp do czardrzew, i oto jakie zmiany w czardrzewach mogły spowodować meteory. Pytań o starożytne migracje ze wschodu na zachód i pytania o to kto przybył do Westeros i na Żelazne Wyspy, i w jaki sposób te ludy mogły łączyć swoje kultury, pozostawiając arras splecionych ze sobą mitologii należących do różnych ludów, pochodzących z różnych regionów. Pytań o to jak właściwie czarodziej tego czy innego rodzaju kieruje kometą tak, że uderza w księżyc.

Oczekujcie kolejnych odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, gdzie będziemy zgłębiać te pytania… i wiele innych. W końcu nadal musimy porozmawiać o Innych, a dysponują oni lodowatą symboliką równie bogatą jak ta, którą zostały obdarzone smoki i smoczy ludzie…


You can read the original text here.

Szary Król i Morski Smok – Zielonowidze ognia

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Czardrewnarozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Zielonowidze ognia ∆  ∆

Dobrze, moi przyjaciele, przed nami tylko jeden rozdział – jest jednak bardzo ważny. Miałem nawet zamiar wyłączyć go z tego odcinka i opublikować jako osobny podcast. Jest jednak wisienką na torcie wszystkiego co do tej pory stwierdziliśmy w tym eseju. Przedstawiwszy przed chwilą teorię o tym, że opowieści o Szarym Królu i Azorze Ahai odnoszą się do zielonowidza (lub grupy zielonowidzów), który ściągnął na dół księżyc i poddał się przemianie, wykorzystując magię ognia księżycowych meteorów, odczuwam potrzebę przedstawienia dodatkowych dowodów na poparcie tej tezy, oprócz tych, którymi już się podzieliłem. Oczywiście, zbliżamy się do końca tego odcinka – z tego powodu dotkniemy jedynie wierzchołka góry lodowej. Właśnie dlatego dzisiejszy esej jest początkiem zupełnie nowego kompendium, skupiającego się na czardrzewach i zielonowidzach – w kolejnych odcinkach będziemy bazować na wprowadzonych dzisiaj pomysłach.

Zwieńczymy ten esej omawiając motyw płonącego drzewa, i wyjaśniając w jaki sposób odnosi się do motywu ognistego zielonowidza. Trzymajcie się mocno, ponieważ zaraz zaprezentuję nowe ekscytujące informacje. Zostało mniej więcej dwadzieścia minut, więc jeśli odczuwacie zmęczenie symboliką, albo otoczenie, w którym się obecnie znajdujecie, nie pozwala Wam się skupić, dobrym pomysłem byłoby zostawienie sobie tego ostatniego fragmentu na później – żebyście mogli w pełni się nim nacieszyć. To powiedziawszy: zaczynamy…

Azor Ahai jest ognistym czarnoksiężnikiem. Jest czarownikiem i wojownikiem ognia. Wygląda na to, że poddał się przemianie, robiąc użytek z magii ognia i – z braku lepszego określenia – ‘magią meteorów’. Uważam, że to pewnego rodzaju magia ognia – powiedzmy ‘cienistego ognia’. W każdym razie, istnieje nieustannie pojawiające się powiązanie pomiędzy płonącymi drzewami – zwłaszcza płonącymi czardrzewami – a ognistymi czarownikami. Wielokrotnie widzimy, że w scenach wykucia Światłonoścy pojawia się płonące drewno. Z tych symbolicznych ognisk wyłaniają się lub wychodzą ogniści czarodzieje. Tak naprawdę widzimy to już od pięciu książek. Wydaje mi się, że będziecie zdziwieni widząc w różnych fragmentach owych ‘ognistych czarodziejów’ ukrytych na widoku. To będzie trochę jak gonitwa w stylu Gdzie jest Waldo?pościg za ognistymi czarownikami w różnych scenach z całej serii, gdzie odegrane jest wykucie Światłonoścy. Przyjrzymy się sześciu takim scenom – w każdej pojawiają się ogniści czarodzieje (fiery sorcerers):

  • Aryi i rekrutom Nocnej Straży w opuszczonej warowni w pobliżu Harrenhal
  • scena w Czerwonej Świątyni, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca
  • spalenie Siedmiu na Smoczej Skale
  • Alchemiczne Gody
  • starcie smoków – Księżycowej Tancerki i Sunfyre’a – podczas wojny domowej Targaryenów znanej jako Taniec Smoków
  • scena z Jonem i Qhorinem w Mroźnych Kłach, która ma miejsce tuż przed tym, jak Jon zostaje zmuszony do zabicia Qhorina

Oto nasze założenie: symbol płonącego drzewa reprezentuje zielonowidza przemieniającego się przy pomocy zdobytego ognia bogów. Uderzenie pioruna Boga Sztormów reprezentuje uderzenie meteora. To właśnie on sprawił, że drzewo płonie boskim ogniem. W wymienionych scenach widzimy ognistych czarodziejów budzących się i wychodzących z płonącego drewna, w chwili, gdy odegrane jest wykucie Światłonoścy lub lądowanie jednego z meteorów-Światłonośców. Stwierdzam, że ci ogniści czarodzieje reprezentują zielonowidzów poddających się transformacji w ogniu, czyli pokazują prawdę kryjącą się w mitach o Szarym Królu i Azorze Ahai.

Pierwszą sceną, której się przyjrzymy, jest fragment Starcia królów, gdzie Arya, Yoren oraz rekruci Nocnej Straży są otoczeni w małej opuszczonej warowni niedaleko Harrenhal. Oblega ich ser Amory Lorch, którego herb przedstawia czarną mantykorę i trzy złote monety (w Westeros złote monety nazywa się smokami). Jak się za chwilę przekonamy, atak Ser Amory’ego jest w dużej mierze rekonstrukcją ataku księżycowych meteorów:

Przez chwilę wydawało jej się, że w miasteczku jest pełno świetlików. Potem zrozumiała, że to jeźdźcy z pochodniami galopujący między domami. Widziała, jak płomienie ogarnęły strzechę, liżąc brzuch nocy gorącymi, pomarańczowymi jęzorami. Potem zapłonął drugi dach, a po nim trzeci. Wkrótce pożary były już wszędzie.
Dołączył do niej Gendry, który włożył swój hełm.
– Ilu ich jest?
Próbowała policzyć napastników, lecz poruszali się zbyt szybko, a ciskane przez nich pochodnie wirowały w powietrzu.
– Stu – odpowiedziała. – Dwustu. Nie wiem. – Przez ryk płomieni przebijały się krzyki. – Za chwilę wezmą się za nas.
– Tam – odezwał się Gendry, wyciągając rękę.
Kolumna jeźdźców mknęła między płonącymi budynkami, zmierzając ku warowni. Metalowe hełmy lśniły w blasku ognia, który odbijał się też w kolczugach i zbrojach, tworząc pomarańczowe albo żółte plamy. Jeden z mężczyzn niósł osadzoną na wysokiej pice chorągiew. Aryi zdawało się, że sztandar jest czerwony, lecz trudno to było określić, gdyż noc wypełniła łuna szalejących wokół pożarów i wszystko wydawało się czerwone, czarne lub pomarańczowe. Ogień przenosił się z jednego domu na drugi.

W powyższym fragmencie pojawiają się dwa motywy, które stanowią przygotowanie do kluczowego w tej scenie zdania: uosobione płomienie, przedstawione jako coś żywego, oraz żywi żołnierze pokazani jako istoty z ognia. To dwie strony tego samego medalu, które wspóółgrają i pokazują nam istory zrobione z ognia – ogień jest opisany jako osoba, a ludzie jako płomienie. Zaczynając od zantropomorfizowanego ognia, widzimy płomienie liżące brzuch nocy pomarańczowymi jęzorami i skaczące z jednego budynku na drugi (w oryginale ogień ‘przeskakuje z jednego domu na drugi‘), niczym jakieś dzikie zwierzęta. Na dodatek ogień dwukrotnie ryczy jak zwierzę (w oryginale: ‘Over the roar of the flames, she could hear shouts’ oraz ‘It was hard to tell in the night, with the fires roaring all around’). Wygląda to tak, jakby ogień stał się pewnego rodzaju bestią.

Jeszcze ważniejsze są zdania o płomiennych żołnierzach. Najpierw ludzie ser Amory’ego niosący pochodnie są porównani do świetlików (ang. lantern bugs, lantern – latarnia), latających zwierząt kojarzonych z ogniem. Ogień odbija się od ich hełmów i zbroi, przez co same zbroje wyglądają tak, jakby były zrobione z ognia. Ci rycerze-świetliki ciskają swoimi pochodniami, które wirują w powietrzu niczym obracające się meteory. Nieco później w tym rozdziale pojawia się następujące zdanie: ‘Nad głowami obrońców przelaciała ciągnąca za sobą płomienne jęzory pochodnia, która upadła z łoskotem na ziemię dziedzińca‘. Na ten widok Yoren natychmiast krzyczy: ‘Do broni!‘ (w oryginale Blades! – ostrza). Uważam, że to wskazówka podpowiadająca nam, że powinniśmy powiązać wirujące pochodnie z ostrzami, takimi jak płomienne miecze deszczu księżycowych meteorów. Zwróćcie uwagę na to, że pochodnia ciągnie za sobą ‘palce ognia’ (w oryginale, fingers of fire, w polskim tłumaczeniu płomienne jęzory), zupełenie jakby ludzie-świetliki rzucali w Aryę i jej towarzyszy ognistymi rękami – to symbol ognistych dłoni R’hlorra, które znamy i kochamy. Tak jak jęzory ognia, ‘palce ognia’ tworzą obraz istot zbudowanych z ognia. Widzimy również włócznie rzucane z ‘rozjaśnionego ogniem cienia’, co przypomina nam o symbolice meteorów jako słonecznych włóczni i motywie cienia ognia – cieniach będących dziećmi Melisandre i ‘ognia życia’ Stannisa oraz Skrzydlatym Cieniu Drogonie, który zieje czarnym ogniem. Są to jedne z najważniejszych syymboli czarnych meteorów. Gdy żołnierze dostają się do warowni, pojawia się wzmianka o tym, że są ‘stalowymi cieniami’, zaś ‘płomienie lśniły na ich kolczugach i ostrzach’, co oznacza, że nasze stalowe cienie mają nie tylko ogniste zbroje, lecz również płomienne miecze. Przypomnijcie sobie, że gdy Duch z Wysokiego Serca widzi w wizji zabójcę Renly’ego, wygląda on jak ‘cień o płonącym sercu’.

W końcu, pojawiają się dwa odniesienia do burz: tuż przed tym, jak wirujące pochodnie przelatują nad murem, a Yoren mówi ‘Ostrza!’, ser Amory rozkazuje ‘szturmować bramy’ (storm the gates, ang. storm – burza). A zatem można powiedzieć, że mamy tu nawałnicę meteorów-pochodni lub ognistych rycerzy władających płomiennymi ostrzami. Tuż przed rozpoczęciem atau na warownię, ma miejsce dość długa rozmowa o tym, czy Yoren i jego grupa rekrutów Nocnej Straży są na usługach zbuntowanego Berika, Lorda Błyskawicy walczącego płomiennym mieczem. To przypomina nam o związku pomiędzy błyskawicami i płonącymi mieczami. W innym miejscu sarkastyczny Yoren pyta: ‘Jesteś ślepy czy co? Widzisz tu cholerną błyskawicę?‘ (ang. bloody znaczy cholerny, ale również krawawy). To świetne zdanie, ponieważ łączy błyskawicę z krwią, które świetnie mi odpowiada, biorąc pod uwagę, że jestem autorem teorii o tym, że piorun Boga Sztormów był krwawiącą gwiazdą lub księżycowym meteorem z krwawnika.

I wtedy następuje kulminacja:

Ogień przenosił się z jednego domu na drugi. Widziała jak pochłonął drzewo. Płomienie przebiegły wzdłóż gałęzi, rysując się na tle nocy niczym szaty o barwie jaskrawego oranżu.

W samym środku tego wszystkiego widzimy płonące drzewo, zapalone przez jedną z tych wirujących pochodni-meteorów, co stanowi wspaniałe echo pioruna Boga Sztormów sprawiającego, że drzewo Szarego Króla stanęło w ogniu. Płonące drzewo jest tutaj opisane jako majestatyczna figura ‘rysująca się na tle nocy niczym szaty [żywego] oranżu‘. (W oryginale ‘it stood against the night in robes of living orange’). Wygląda niemal jak jakiś kapłan ognia… tak właściwie, dokładnie tak jak ognisty kapłan. Zaczynając od tego płonącego drzewa, zobacyzmy, że szaty z płomieni są znakiem rozpoznawczym ognistych czarodziejów. Cała scena z Aryą i płonącym drzewem w szczególności przywołuje symbole znane ze świątyni R’hllora – spójrzmy zatem na prawdziwych kapłanów ognia.

Mam tu na myśli scenę z Tańca, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca przy pomocy swojej pięści – omawialiśmy to wydarzenie wielokrotnie. Z tego powodu nie będę jej tutaj cytował – wystarczy wspomnieć, że to scena gdzie pojawia się silna symbolika wykucia Światłonoścy i zniszczenia księżyca. Wiele z występujących tam symboli jest wspólnych ze sceną Aryi, którą właśnie przeczytaliśmy, na przykład: ogniste włócznie, ognista ręka, rycerze ognia i płomienne szaty.

Benerro. Mężczyzna stał na szczycie czerwonej kolumny, połączonej wąskim kamiennym mostkiem z wyniosłym tarasem, na którym stali niżsi rangą kapłani oraz akolici. Ci ostatni mieli szaty jasnożółte albo jaskrawopomarańczowe, a kapłani i kapłanki czerwone. (…)
Wysoki głos Beneraa niósł się daleko. Rosly, chudy kapłan miał wymizerowaną twarz i cerę bladą jak mleko. Na jego policzkach, podbródku i wygolonej głowie wytatuowano płomienie tworzące jaskrawoczerwoną maskę, mającą szczeliny na oczy i owijającą się wokół bezwargich ust.
– Czy to niewolnicze tatuaże? – zapytał Tyrion.
Rycerz skinął głową.
– Czerwona Świątynia kupuje dzieci i robi z nich kapłanów, świątynne prostytutki albo wojowników. Spójrz tam. – Wskazał na schody. Przed głównym wejściem stał szreg mężczyzn w zdobnych zbrojach i pomarańczowych płaszczach. Wszyscy trzymali w rękach włócznie o grotach przypominających wijące się płomienie. – Ognista Dłoń. Święci żołnierze Pana Światła, obrońcy świątyni.
Rycerze ognia.
– A ileż palców ma ta dłoń?
Tysiąc. Nigdy więcej i nigdy mniej. Gdy jeden płomień zgaśnie, zapala się nowy.

W tym momencie ma miejsce pantomima zniszsczenia księżyca, lecz tym razem skupimy się na ognistych ludziach i ich modnym ubiorze. W poprzedniej scenie płonące drzewo nosiło szaty żywego oranżu, a tutaj widzimy jasnożółte, jaskrawopomarańczowe i czerwone szaty – to oczywiste, że ogniści kapłani R’hllora chcą sprawić, by wyglądali jakgdyby byli odziani w ogień. Benerro i inni wysocy rangą kapłani ognia, na przykład Moqorro, iddą o krok dalej, nosząs maski wijącego się ognia. Tatuaże zostały wykonane tak, by wydawały się -dosłownie – żywym ogniem. Spekulowałkem, że czynią tak wspominając jakąś zapomnianą sztukę przemiany w ogniu, którą Melisandre mogła na nowo odkryć. Motyw ludzi zrobionych z ognia reprezentują również rycerze ognia, zwani palcami Ognistej Dłoni R’hllora, co czyni ich symbolami meteorów. Ci wojownicy ognia są doskonałym odpowiednikiem rycerzy, na których zbrojach i mieczach odbijają się płomienie, ze sceny z Aryą.

Melisandre – pierwsza kapłanka ognia, którą widzimy – nosi szaty, które są opisywane w podobny sposób. W Nawałnicy mieczy Davos przypomina sobie jej wygląd: ‘Widział ją oczyma wyobraźni: twarz o kształcie serca, czerwone oczy, długie włosy koloru miedzi, szkarłatne suknie z jedwabiu i atłasu, które poruszały się niczym płomienie w rytm jej kroków‘. Pasuje to doskonale do naszego drzewa noszącego ogniste szaty z żywego oranżu. Na dodatek do właśnie Melisandre spaliła drewniane figury Siedmiu na Smoczej Skale. Siedmiu, którzy byli morskimi smokami-łodziami. Odwiedzimy tę scenę jeszcze raz, by przyjrzeć się ognistym czarownikom, którzy budzą się w tamtej chwili – ale najpierw zakończymy scenę z Benerrem, szukając wskazówek dotyczacych burz:

Karzeł jeszcze przez chwilę słyszał z tyłu cichnący głos Benerra i nagłe jak uderzenia gromu ryki prowokowane przez jego słowa.

Uderznia gromu… no co ty nie powiesz… Prowokowane przez słowa gościa, który dopiero co wrzeszczał o księżycu rozbijającym się na ogniste palce, prawda? Natychmiast po zdaniu zawierającym odniesienie do gromu, pojawia się odniesienie do młota:

Dotarli do stajni. Rycerz zsunął się z siodła i walił w drzwi tak długo, aż wreszcie przybiegł wynędzniały niewolnik z końską głową wytatuowaną na policzku.

(They came upon a stable. The knight dismounted, then hammered on the door until a haggard slave with a horsehead on his cheek came running. – ang. hammer – młot. Jorah walił w drzwi ‘jak młotem’).

Walenie młotem przywołuje końską twarz, co przypomina nam Dothracki zwyczaj patrzenia na gwiazdy jak na konie. A zatem, osoba na której twarzy widnieje końska głowa to po prostu kolejny symbol meteorów:

Okowy wykonano z czarnej blachy stalowej, grubej i ciężkiej. Ważyły po dobre dwa funty, jeśli karzeł potrafił to ocenić. Ich ciężar dodatkowo zwiększały łańcuchy.
– Chyba jestem straszliwszy, niż mi się zdawało – wyznał Tyrion, gdy kował skuł ostatniego ogniwo. Każde uderzenie młota wstrząsało jego kończyną aż po bark. – A może bałeś się, że ci umknę na tych kruciutkich nóżkach?

Kolejne walenie młotem. Tym razem jego rezultatem są wstrząsy (ang. shock, również: porażenie prądem) – pomyślcie o błyskawicach i elektryczności. Wstrząsy ramienia Tyriona. Wystarczy skupić się na ramieniu uderzonym młotem… i wiadomo, o co chodzi. To krwawa błyskawica wspomiana przez Yorena, uderzająca jak młot w Ramię Dorne. Przypomnijcie sobie scenę, którą wcześniej omówilismy, gdzie Tyrion odniósł ranę w ramię podczas Bitwy pod Zielonymi Widłami, gdzie uderzył go morgensztern (ang. morningstar, gwiazda poranna) niesiona przez ‘wilka białej gwiazdy’ (czyli Karstarka). To wydarzenie również symbolizowało Młot Wód łamiący Ramię Dorne. Łańcuch z czarnego żelaza, po którym ‘porażanie’ od młota dociera do ramienia Tyriona to również wskazówka dotycząca Ramienia Dorne, które w wyniku uderzenia czarnych żelaznych meteorów-gromów jest teraz łańcuchem wysp. Nie mam teraz czasu, by omówić cały ten rozdział, wspomnę jednak, że następnie Moromont i Tyrion przekraczają Długi Most Volantis – most wykonany z czarnego stopionego kamienia, przy pomocy smoczego ognia i magii. Czarny żelazny łańcuch, ‘krwawe’ (bloody) kajdany jak nazywa je Tyrion, do miniaturowy symboliczny towarzysz mostu z czarnego smoczego kamienia. Na dodatek Jorah i Tyrion pokonują most ze wschodu na zachód, tak jak Pierwsi Ludzie przechodzący przez Ramię Dorne ze wschodu (Essos) na zachód (Westeros) w Erze Świtu, nim stało się ono łańcuchem wysepek spalonym przez smoczy ogień.

Następną sceną, gdzie pojawiają się ogniści czarodzieje i płonące drzewa, jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale. Znów, nie ma potrzeby cytowania całości. Przytocze jedynie ważne tutaj zdania. Pamiętajcie, że ci spaleni bogowie reprezentują morskiego smoka (byli okrętami Targarynów), ale jednocześnie płonące drzewa, ponieważ są drewnianymi masztami, symbolami drzew, zaś to, co ludzie uznają za ‘kości’ morskiego smoka, jest tak naprawdę martwymi drzewami.

W każdym razie, wygląda na to, że owi płonący bogowie kupili swoje stroje w butiku przy Czerwonej Świątyni w Asshai:

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajmowy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte.

To te same ogniste szaty, czerwone, pomarańczowe i żółte. Płoną i lśnią, ale ich dym pociemnia niebo poranka. To właśnie płonący bogowie morskiego smoka, ubrani dokładnie tak jak nasi czarodzieje ognia. Można powiedzieć, że zapalił ich Światłonośca, a przynajmniej, że płonęli w chwili, gdy przebił ich Światłonośca. Światłonośca jest ogniem bogów schodzącym na dół do ludzi, a w tej scenie pojawia się, gdy bogowie stają w płomieniach. Możliwe, że to potwierdzenie, iż motyw ‘gromu sprawiającego, że drzewo płonie boskim ogniem’ tak naprawdę przekłada się na czardrzewnet stający się dostępnym dla ludzi, lub w jakiś sposób zmienionym, w wyniku uderzenia księżycowych meteorów.

Dodatkowym łącznikiem z czardrzewami jest słowo ‘stare’, użyte do opisania drewna. Stare jak w ‘starzy bogowie’. Wkrótce po spaleniu Siedmiu, Melisandre pali również ogrome czardrzewo w bożym gaju w Końcu Burzy – możliwe, że miało ono ponad osiem tysięcy lat i pochodziło z czasów Durrana Smutku Bogów, pierwszego Króla Burzy.

Biorąc to wszystko pod uwagę, widzimy, że to kolejna scena dająca nam cenne wskazówki: ogniści czarodzieje wyłaniają się z ognia płonących drewnianych bogów, morskich smoków – ognia, w którym powstaje również Światłonośca.

Kontynuujmy poszukiwanie ognistych czarowników w scene Alchemicznych Godów. Jeśli czarodzieje ognia są ważną częścią wydarzeń związanych z wykuciem Światłonoścy, z całą pewnością pojawią się w czymś takim jak Alchemiczne Gody… i dokładnie tak się dzieje.

Płomienie wirowały przed nią jak kobiety, które tańczyły na jej uczcie weselnej, Wirowały i śpiewały, powiewając żółtopomarańczowymi welonami, jakże przerażającymi, a jednak tak cudownie ożywionymi zarazem. Dany otworzyła ramiona, wystawiając się na jego objęcia. To także jest wesele, pomyślała. (…)

Płomienie były cudowne , nie widziała dotąd czegoś równie pięknego, każdy z nich przypominał czarnoksiężnika ubranego w żółtą, pomarańczową i szkarłatną, który wiruje, zamiatając długim płaszczem z dymu.

I znów, ogniści czarodzieje, odziani w płomienne szaty czerwieni, pomarańczu i żółci, budzą się z ogniska, kołyski Światłonoścy. Dokładnie tak, jak w scenie spalenia Siedmiu na Smoczej Skale. Opis i słownictwo są tutaj dość bezpośrednie – są nazwani ognistymi czarnoksiężnikami i budzą się do życia w chwili narodzin księżycowych smoków i wykucia Światłonoścy. Możecie dostrzec, że George trzyma się tego samego języka – płomienne szaty i płaszcze, czerwień, pomarańcz i żółć… no, i może trochę dymu. Widzimy również wzmiankę o płomiennych tancerkach – sądzę, że chodzi tu o te same osoby, ponieważ istnieje bogata symbolika związana z tańcem i rogatym księżycem. Kiedyś przyjdzie na nią czas. Spójrzcie teraz na smoczycę znaną jako Księżycowa Tancerka (Moondancer), o której możemy przeczytać w Księżniczce i Królowej. Tancerka była zieloną smoczycą o perłowych rogach i pazurach. Została podpalona przez smoka o imieniu Sunfyre (sun fire, ogień słońca), co stanowi odtworzenie – co takiego? Chcecie usłyszeć cały fragment? Doskonale – pojawia się tam więcej ognia udającego ubrania. Poza tym to po prostu fascynujący akapit, pełen żywiołowej walki smoków:

Smoki starły się w ciemności, jaka nadchodzi przed świtem, cienie krążące na niebie rozświetlały noc swym ogniem. Księżycowa Tancerka uchyliła się przed płomieniami Sunfyre’a, wymknęła jego szczękom, przemknęła pod wyciągniętymi szponami, a potem zawróciła, by zaatakować z góry większego smoka. jej szpony na nowo otworzyły długą, dymiącą ranę na grzbiecie i rozszarpały zranione skrzydło. Ludzie obserwujący walkę z dołu opowiadali, że Sunfyre zachwiał się jak pijany, z trudem utrzymując się w powietrzu, Księżycowa Tancerka natomiast swobodnie zatoczyła krąg i ponowiła atak, plując ogniem. Sunfyre odpowiedział złotym płomieniem, gorącym jak żar z pieca, trafiając młodą smoczycę prosto w oczy. Najpewniej Księżycowa Dancerka natychmiast została oślepiona, nie zatrzymała się jednak, lecz uderzyła prosto w przeciwnika, tworząc kłębowisko skrzydeł i pazurów. Kiedy smoki spadały na ziemię, raz po raz kąsała szyję Sunfyre’a, wyrywając wielkie kawały mięsa, podczas gdy starszy smok wbił szpony w jej podbrzusze. Spowita w ogień i dym, oślepiona i krwawiąca, Księżycowa Tancerka łopotała rozpaczliwie skrzydłami, próbując się uwolnić, ale zdołała jedynie spowolnić upadek.

(W oryginale: Sunfyre answered with a furnace blast of golden flame so bright it lit the yard below like a second sun, a blast that took Moondancer full in the eyes. Sunfyre odpowiedział złotym płomnieniem, gorącym jak żar z pieca, i tak jasnym, że rozświetlił dziedziniec poniżej niczym drugie słońce. | Księżycowa Tancerka była ‘odziana/ubrana’ (robed) w ogień i dym).

Epicka walka, nieprawdaż? Na dodatek pokazuje nam naprawdę dobrą mityczną astronomię – słońce i księżyc zderzają się i niszczą siebie nawzajem, dokładnie tak jak podczas zaćmienia, po którym nasąpiła eksplozka. Mit z Qarthu opisuje to następująco: ‘księżyc zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca‘. Rzecz spadająca z nieba reprezentuje meteor-Światłonoścę, i jest zrobiona i ze słońca, i z księżyca, dokładnie tak, jak mówiłem. To krawawa i płonąca smocza kula, będąca jak drugie słońce, co wzmacnia teorię o tym, że Światłonośca był ‘drugim słońcem’. Księżycowa Tancerka zostaje oślepiona, co pokazuje nam motyw wykutych lub wyrwanych księżycowych oczu, o którym już sporo rozmawialiśmy…

… ale, co ważniejsze, Księżycowa Tancerka jest cudownie odziana w ogień – to zdanie brzmi następująco: ‘ubrana w ogień i dym’ – dokładnie tak, jak płomienne tancerki, które obudziły się podczas ceremonii wykucia Światłonoścy przez Dany , i tak jak wszyscy ogniści czarodzieje, których widzieliśmy w różnych scenach spalenia drewna związanego ze Światonoścą. To, że te charakterystyczne płomienne szaty nosi tańcząca w księżycu zielona smoczyca tworzy bogaty symoliczny obraz – a doskonale odpowiada on naszej teorii o owych ognistych czarodziejach: byli zielonowidzami i smoczymi ludźmi (zielonymi smokami) obudzonymi w ogniu, który wykuł Światłonoścę. Pragnę również dodać, że ich magia może być – przynajmniej w części – związana z tańczeniem i śpiewaniem, tak jak ta, którą parały się Dzieci Lasu, których prawdziwa nazwa to ‘ci, którzy śpiewają pieśń ziemi’. Gdy wykluwają się smoki Dany, pojawia się zdanie o tym, że noc ożyła muzyką smoków. (the night came alive with the music of dragons). Tak właśnie brzmią ostatnie słowa Gry o tron.

Na marginesie, pozwólcie, że po prostu uwielbiam George’a za to, że poświecił czas na stworzenie tak epickich metafor i symboliki nawet w uzupełniających Pieśń Lodu i Ognia tekstach, takich jak Księżniczka i Królowa oraz Świat Lodu i Ognia.

Teraz, gdy włączyliśmy huż ogniste księżycowe tancerki do rodziny symboli ognistych ludzi, zajmijmy się kilkoma ostatnimi szczegółami ze sceny Alchemicznych Godów, które mają związek z mitologią Żelaznych Ludzi:

I rozległ się drugi trzask, głośny i przenikliwy jak grzmot pioruna. Dym zawirował wokół niej, a stos poruszył się. Bale strzeliły w górę, kiedy ogień dotknął ich [tajemnych] serc.

Cały solarny stos jest zbudowany z uważnie rozmieszczonych kawałków drewna, zaś wzmianka o tajemnych sercach prawdopodobnie jest odniesieniem do drzew-serc – drzew, które wyglądają, jakby stały w ogniu, i kryją w sobie praktycznie każdą tajemnicę jaka istnieje. Sekretne serca (secret hearts), wiecie, co mam na myśli? Serca zostają zapalone w chwili, gdy przy dźwięku podobnym do grzmotu pęka smocze lunarne jajo – dokładnie tak, jak ‘grom’ (księżycowy meteor/morski smok) sprawił, że drzewo stanęło w płomieniach. Pęka tutaj drugie jako, czyli to należące do Rhaegala, zielonego smoka, co może mieć na celu przypomnienie nam Księzycowej Tancerki, która była zieloną smoczycą, i o zielonowidzach, którzy byli smoczymi ludźmi. Gdy widzę grzmiącego zielonego smoka, który dotyka tajemnych serc drewna ogniem, znów widzę sugestię tego, że czardrzewnet został aktywowany lub przemieiniony (‘zapalony’) przez uderzenia meteorów.

By zakończyć sprawę Alchemicznych Godów, pozwolę sobie zauważyć, że Drogo również nosi ogniste odzienie:

Wreszcie płomienie dotknęły jej Drogo i objęły go całkowicie. Zapaliło się jego ubranie i przez moment khal wydawał się ubrany w strzępy fruwającego pomarańczowego jedwabiu i pasma szarego dymu.

(W oryginale dym jest szary i tłusty – grey and greasy).

Zwracam Waszą uwagę na ten fragment, ponieważ Drogo jest tutaj umierającym solarnym królem, i nosi szaty czarodzieja ognia. Reprezentuje śmierć słońca i Azora Ahai, podczas jego ‘odrodzenie’, postrzegane jako pojawienie się czerwonej komety, stanowi paralelę obudzenia smoków i odrodzenia się Azora Ahai jako mrocznego solarnego króla. To z tego powodu nieco wcześniej wspomniane są ‘tłusty’ dym i olej potrzebny to rozpalenia drewna. Chodzi o to, że ognistym czarodziejem obudzonym ze stosu Światłonoścy jest nie kto inny jak Azor Ahai. To właśnie płonące drzewo, które tak długo tropiliśmy – jest nim Azor Ahai, zielonowidz, który przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia, rozbijając ksieżyc i budząc kamienne smoki. Drogo zostaje pochłonięty przez ogień, ale w chwilę później wygląda tak, jakby powstawał z płomieni, siedząc na ogierze z dymu, dokładnie tak jak drzewo, które zostało pochłonięte przez ogień gromu Boga Sztormów i wydało na świat Szarego Króla, który był od tej pory uzbrojony w ogień bogów.

W gruncie rzeczy, za każdym razem, gdy widzimy płonące czardrzewa, pojawia się również Azor Ahai. Ognista kapłanka Melisandre nakazuje spalić gałązkę czardrzewa każdemu z Dzikich przekraczających Mur, by wejść na teren Siedmiu Królestw – i spójrzcie kto stoi tuż obok. Nie kto inny jak nasi impersonatorzy Azora Ahai, Stannis Baratheon i Jon Snow. W tym samym ogniu spalony został róg, który wykazuje tajemnicze podobieństwo do rogu Władca Smoków, ale nazywano go Rogiem Joramuna. Doprawdy, nawet sceny gdzie niemal dochodzi do spalenia czardrzew są związane z postaciami Azora Ahai – gdy Stannis oferuje Jonowi Snow Winterfell i nazwisko Stark, stawia warunek: drzewo serce w bożym gaju Winterfell zostanie spalone, na co Jon nie potrafi się zgodzić. Jednak gdy zastanawia się nad podjęciem decyzji, ma sen o pływaniu w czarnym stawie przed czardrzewem razem z płomienną księżycową dziewicą Ygritte, co pokazuje nam jeszcze jedną wersję utopienia ognistego księżyca. Pamiętajcie również o tym, że to właśnie w tym stawie Nad zanurzyl swój zakrwawiony smoczy miecz, co omawialismy w odcinku Fale Nocy i Księżycowej Krwi.

Jeśli zostaniemy z Jonem Snow nieco dłużej, zobaczymy kolejnych ognistych czarodziejów budzących się w scenie, gdzie Azor Ahai pali drewno. Ze Starcia królów:

– Zrobię, co mi każesz – zgodził się niechętnie Jon. – ale… powiesz im, prawda? Przynajmniej Staremu Niedźwiedziowi? Powiesz im, że nie złamałem przysięgi?
Qhorin Półręki skierował na niego oczy, które w blasku ogniska stały się kałużami cienia.
– Powiem mu to, gdy tylko znowu go zobaczę. Przysięgam. – Wskazał na płomienie. – Więcej drewna. Chcę mieć jasny, gorący ogień.
Jon poszedł narąbać gałęzi. Nim rzucił je w płomienie, każdą łamał na dwoje. Drzewo było martwe już od dawna, lecz w ogniu wydawało się ożywać. W każdym kawałku drewna budziły się gorejące tancerki, które wirowały w swych rozżarzonych sukniach barwy żółci, czerwieni i ognia.
– Starczy tego – odezwał się nagle Qhorin. – Ruszajmy.
– Ruszajmy? – Poza zasięgiem blasku ogniska panowała ciemność, a noc była zimna.

(The tree had been dead a long time, but it seemed to live again in the fire, as fiery dancers woke within each stick of wood to whirl and spin in their glowing gowns of yellow, red, and orange).

O rety! To świetny przykład – powiedziałem Wam, że będziecie zdziwieni tym, jak oczywiste stają się te sceny, prawda? Drzewo było martwe już od dawna, ale wydawało się, że wróciło do życia w chwili, gdy wydało na świat ogniste tancerki, odziane w znane nam już szary czerwieni, pomarańczu i żółci… Przecież to robi się niemal zbyt oczywiste. Na dodatek wydarzenie to ma miejsce, gdy Jon przygotowuje się się do popełnienia pewnego rodzaju zdrady krwi (blood betrayal, tak samo nazywana jest zdrada Krwawnikowego Cesarza, która ponoć wywołała Długą Noc) – okoliczności zmuszają go to zwrócenia miecza przeciwko bratu. Walka pomiędzy nimi ma miejsce w pobliżu martwego drzewa – gdy Jon i Qhorin wychodzą z jaskini, siedzi na nim orzeł.

Istnieje dodakowe powiązanie pomiędzy martwym drzewem, które ożyło w ogniu, a Nocną Strażą, ponieważ pod koniec tego rozdziału, ciało Qhorina zostaje spalone na drewnianym stosie zbudowanym z połamanych gałęzi, co odzwierciedla wcześniejsze ognisko z połamanych gałęzi, to z którego wyłoniły się ogniste tancerki. To ważne, ponieważ Nocny Król i Ostatni Bohater byli członkami Nocnej Straży, podejrzewam również, że jedną z tych osób był Azor Ahai lub jego potomek. Powiązanie płonącego ciała Qhorina z martwym drzewem, które znów ożyło, sugeruje, że bracia z Nocnej Straży to ogniści czarodzieje. Możecie sobie przypomnieć, że widzieliśmy inne dowody na to, że pierwsi członkowie Nocnej Straży byli nieumarłymi ludźmi związanymi z ogniem – możliwe, że nawet zielonowidzami i zmiennoskórymi, którzy zostali wskrzeszeni, w podobny sposób do Azora Ahai, Ostatniego Bohatera albo Szarego Króla, i innych ludzi, którzy mogą się kryć za tymi mitami.

Podsumowując… Przedstawiam Wam Azora Ahai-zielonowidza pod postacią Berika Dondarriona. Włada płomiennym mieczem: odhaczone. Wskrzeszony przy pomocy magii ognia, krwawi czarną krwią: odhaczone. Zasiada na tronie z czardrzewa? Tak właściwie to odhaczone. Nie na żywym tronie zielonowidza, tak jak Bloodraven, ale jak widzieliśmy w wielu scenach, Beric zasiada na splątanych korzeniach czardrzew w jaskini pełnej korzeni, tak jak Bloodraven. Duch z Wysokiego Serca nazywa go ‘Lordem Trupów’, podczas gdy Bloodraven jest nazywany ‘trupim lordem’ w scenie, gdzie Bran spotyka go po raz pierwszy (tej, którą przytoczyliśmy nieco wcześniej). Tak jak Bloodraven, Beric stracił jedno oko. Obaj noszą czarne płaszcze, choć na tym należącym do Bloodravena nie widnieją gwiazdy i błyskawica.

Wiele osób dostrzegło podobieństwa pomiędzy Berikiem i Bloodravenem, ale nie jestem pewien, czy ktokolwiek zrozumiał, co one oznaczają. Proponuję, że te paralele mają na celu przekazanie czegoś ważnego o Azorze Ahai: był wskrzeszonym i przemienionym ognistym czarodziejem, który zasiadał na tronie z czardrewna i władał płonącym mieczem, tak jak Beric. Był zielonowidzem, tak jak Bloodraven, i posiadał również w swoich żyłach krew smoka, jak Bloodraven – Azor Ahai pochodził z pierwotnej rasy smoczych jeźdźców z Asshai (według moich teorii o Wielkim Cesarstwie Świtu, którą wkrótce omówię w odcinku History of Westeros). Był też bratem Nocnej Straży, przynajmniej w pewnym sensie, tak jak Bloodraven i Jon Snow.

Tak właściwie, to właśnie to Jona Snow prowadzi wiele z tych tropów. Bardzo dobrze odpowiada rysopisowi Azora Ahai, który właśnie przedstawiłem. Po pierwsze, ma w swoich żyłach krew smoka, dzięki swojemu biologicznemu ojcu, Rhaegarowi (# Ned zawsze będzie jego prawdziwym ojcem). Jon jest zmiennoskórym, nie zielonowidzem, ale sądze, że to mniej więcej to samo – tym co robi Bran jest w gruncie rzeczy zamienianie się skórą z drzewem. Jon został zaibty i wkrótce zostanie wskrzeszony, śni o władaniu płonącym mieczem, został ranny w jedno oko (atak orła ze Starcia). Ma równiez powiązania z czardrzewami, dzięki swojemu Starkowskiemu dziedzictwu, i przez swojego wilka, który ma te same kolory co czardrzewo. Jon nawet go do niego porównuje. Przede wszystkim ciekawi mnie to przy pomocy jakiej magii Jon zostanie wskrzeszony: ognia, lodu czy czadrzew? Jestem jednak pewien tego, że jego status jako zmiennoskórego pozwoli na pełne wskrzeszenie, w przeciwieństwie do kogoś takiego jak Berik, który stał się jedynie cieniem samego siebie. Uważam, że bardzo prawdopodobnym jest to , że (teoretyczny) status zielonowidza Azora Ahai umożliwił jego wskrzeszenie, w jakiejkolwiek okropnej formie, którą przyjął.

Gdy odczytamy mitologię Żelaznych Ludzi, widizmy bardzo podobną opowieść: Szary Król zasiadał na tronie z czardrzewa, przemienił się dzięki wejściu w posiadanie ognia bogów pod postacią płonącego drzewa – magii czardrzew – i czarnych meteorytów, morskich smoków, takich jak Tron z Morskiego Kamienia. Przedarcie się przez wszystkie warstwy folkloru ludzi z żelaznego rodu zajeło mi mnóstwo czasu, sądzę jednak, że to właśnie jest jego sedno: ogniści zielonowidze. Niegrzeczni zielonowidze, którzy rozbili księżyc, by ukraść ogień bogów dla siebie, a przez to przemienili siebie i cały świat.


No cóż, przyjacile, mam nadzieję, że spodobał Wam się ten esej. Jeśli tak, proszę zastanówcie się nad zostaniem sponsorem Mitycznej Astronomii na Patreonie, by mogły się pojawiać kolejne odcinki takie jak ten. Link to naszej strony na Patreonie możecie znaleźć tutaj. 🙂

Szary Król i Morski Smok był naprawdę obfitym odcinkiem, zawierającym mnóstwo przeplatających się nawzajem pomysłów. Z całą pewnością zmusza do zadania wielu nowych pytań. Pytań o tych niegrzecznych zielonowidzów – kim byli, skąd pochodzili, czym się stali i co działo się z nimi później. Pytań o chronologię i ludzi dostęp do czardrzew, i oto jakie zmiany w czardrzewach mogły spowodować meteory. Pytań o starożytne migracje ze wschodu na zachód i pytania o to kto przybył do Westeros i na Żelazne Wyspy, i w jaki sposób te ludy mogły łączyć swoje kultury, pozostawiając arras splecionych ze sobą mitologii należących do różnych ludów, pochodzących z różnych regionów. Pytań o to jak właściwie czarodziej tego czy innego rodzaju kieruje kometą tak, że uderza w księżyc.

Oczekujcie kolejnych odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, gdzie będziemy zgłębiać te pytania… i wiele innych. W końcu nadal musimy porozmawiać o Innych, a dysponują oni lodowatą symboliką równie bogatą jak ta, którą zostały obdarzone smoki i smoczy ludzie…


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

Szary Król i Morski Smok – Korona z Czardrewna

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Czardrewnarozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Korona z Czardrewna ∆  ∆

A zatem, jak można to wszystko ze sobą pogodzić? No cóż, na początek powiem, że moim zdaniem istnieją mocne argumenty za tym, że w pewnym momencie Szary Król był zielonowidzem. Przyjęcie takiego wniosku to jeden ze sposobów, by sprawić, że opowieści zaczną ze sobą współgrać – jeśli Szary Król był zielonowidzem, można powiedzieć, że i zielonowidze, i Szary Król przywołali na ziemię ogień z nieba przy pomocy meteorów.

Co do statusu Szarego Króla jako zielonowidza, spójrzcie na trzy rzeczy, które podobno wykonał z kości Naggi: oczywiście długą komnatę z jej żebr, później tron ze szczęk i bladą koronę z zębów. Cała ta historia zaczyna mieć więcej sensu, jeśli pomyślimy o przedmiotach zrobionych z czardrewna. Na dodatek wydaje się, że długa komnata była pierwotnie zbudowana z czardrewna – spójrzmy zatem na pozostałe artefakty w tym samym świetle. W takim razie blada korona Szarego Króla, jeśli nie jest wykonana z zębów morskiego smoka, staje się koroną z czardrewna – być może właśnie ona stanowiła wzór dla późniejszych koron z wyrzuconego na brzeg drewna, które nosili królowie Żelaznych Ludzi w okresie ‘Koron z Wyrzuconego na Brzeg Drewna’. Tak właściwie, Świat Lodu i Ognia wspomina również o tym, że w niektórych opowieściach Szary Król jest opisywany jako ten, który nosił pierwszą koronę z wyrzuconego na brzeg drewna – to sugeruje, że w rzeczywistości była to pewnego rodzaju blada drewniana korona, nie korona z zębów.

Wskazówka na ten temat pojawia się we fragmencie, który już wcześniej przytoczyliśmy, gdzie Aeron opisuje Wzgórze Naggi:

Na szczycie wzgórza ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew. 

(On the crown of the hill four-and-forty monstrous stone ribs rose from the earth like the trunks of great pale trees. Korona – crown – oznacza również wierzchołek, szczyt, zwieńczenie).

To korona z czardrzew, widzicie? ‘Żebra’ z czardrewna wyłaniają się ze szczytu korony (ze szczytu) wzgórza morskiego smoka, dając Wzgórzu Naggi kornę z czardrewna. Jak dla mnie, to doskonała gra słów. Nazwa samej wyspy – Stara Wyk (Old Wyk) – może być w zamierzeniu odniesieniem do ognia, jak w ‘knot świeczki’ (candle wick). Możliwe zatem, że widzimy tu nawet motyw płonącej korony z czardrewna.

The Grey King upon his throne, as depicted by Arthur Bozonnet in The World of Ice and Fire

Szary Król na swoim tronie, autorstwa Arthura Bozonneta©, Świat Lodu i Ognia

W takim razie tron Szarego Króla nie jest wykonany ze szczęk morskiego potwora, lecz staje się czardrzewowym tronem, co również ma więcej sensu, niż tron powstały z czaszki morskiego smoka – choć taki mebel doskonale pasowałby to zespołu heavy metal. Tron z czardrzewa sprawiałby również, że Szary Król jeszcze bardziej wyglądałby na zielonowidza – zasiadałby na tronie z czardrzewa w komnacie z czardrewna, a wokół jego głowy owijałyby się gałęzie czardrzewa. To znaczy… przecież dokładnie tak wygląda Bloodraven:

Blady lord obleczony w czarny strój siedział, pogrążony w snach, w splątanym gnieździe korzeni. Splątany tron z czardrzewa obejmował jego zwiędłe kończyny jak matka ściskająca dziecko.

Był chudy jak szkielet, a szaty miał doszczętnie zbutwiałe. W pierwszej chwili Bran wziął go za jeszcze jednego umarłego, który siedział tu tak długo, że korzenie otoczyły go ze wszytkich stron, przerastając ciało. Skróra trupiego lorda była zupełnie biała, pomijając tylko krwawe znamię, przechodzące z szyi na policzek. Również białe włosy, cienkie i delikatne jak witki wyrastająće z korzeni, były tak długie, że opadały na ziemię. Korzenie owijały się wokół jego nóg na podobieństwo drewnianych węży.

The Three-Eyed Crow - by Marc Simonetti ©

Trójoka Wrona – Marc Simonetti©

Trupi lord zasiada na tronie z czardrzewa, opleciony czardrzewnem – jedna gałązka przechodzi przez jego słynne ślepe oko. Wokół jego nóg owijają się białe drewniane węże, doskonałe odpowiedniki motywu morskiego smoka jako czardrzewa. Biały czardrzewowy morski smok, białe czardrzewowe węże – świetnie dobrana para. Tak naprawdę sam Bloodraven jest czardrzewowym smokiem, łącząc symbolikę smoka z czardrzewami – dokładnie tak jak morski smok. Jedynym co musi teraz zrobić Bloodraven jest wskoczyć do jakiegoś jeziora! Żarty na bok – przepraszam lordzie Bloodravenie, proszę nie wrzucaj mojej rodziny do lochu – powinniśmy pamiętać o jeszcze jednym szczególe z opoieści o Szarym Królu: on również był pewnego rodzaju trupim lordem. Ze Świata Lodu i Ognia:

Z tej komnaty władał Żelaznymi Wyspami przez tysiąc lat, aż wreszcie jego skóra stała się równie szara, jak jego włosy i broda.

Aeron Mokra Czupryna jest bardziej dokładny, mówiąc, że Szary Król panował przez ‘tysiąc lat i siedem’. Jakkolwiek rzeczywiście było, wniosek jest jasny – miał nienaturalnie długie życie, tak jak Bloodraven – a podobieństw jest więcej. Tak jak Bloodraven stał się szary, czyli – przynajmniej dla mnie – trupi. Tak naprawdę, widzieliśmy już wcześniej twarz mającą tysiąc lat, i przypomina ona trupią:

Zrobiono je z białego czardrewna i widniała na nich twarz.
Od drewna biła poświata, jasna jak mleko i księżycowy blask, tak delikatna, że wydawało się, iż niemal nie oświetla niczego poza samymi drzwiami, nawet Sama, który stał tuż obok. Twarz była stara i blada, zwiędła i skurczona. Wygląda na martwą. Usta miała zamknięte, oczy i policzki zapadnięte, czoło zmarszczone, a podbródek opadający. Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć, jego twarz mogłaby wyglądać właśnie tak.

To fragment Nawałnicy mieczy, opis Czarnej Bramy w Nocnym Forcie. ‘ Gdyby człowiek mógł żyć przez tysiąc lat i nie umrzeć, lecz cały czas się starzeć’ – no cóż, właśnie to podobno uczynił Szary Król. Cytując to zdanie chcę pokazać, że istnieje związek pomiędzy czardrzewami, długimi życiami i stawaniem się podobnym do trupa. Wygląda na to, że Szary Król był posiadającym ogień gościem, który zasiadał na tronie z czardrzewa, na głowie nosił koronę z czardrewnna, miał również niezwykle długie życie – możliwe, że dzięki więzi z czardrzewem. Eliksir lub puchar niesmiertelności jest jedną z najważnieszych manifestacji motywu ognia bogów – widzieliśmy to u Sun Wukonga z odcinka Tyrion Targaryen, a także w niektórych legendach dotyczących naggi. Zostało wyraźnie powiedziane, że Szary Król posiadał ogień morskiego smoka, i choć morski smok reprezentuje kilka rzeczy, jedną z nich jest czardrzewo… a jedynym sposobem, by posiąść ogień czardrzewa jest utworzenie z nim w więź zielonowidza… z kolei żeby to było możliwe, trzeba zasiadać w tronie z czardrzewa – co Szary Król również uczynił. Sądzę zatem, że mamy podstawy, by uznać, że był zielonowidzem, w taki czy inny sposób.

Co ciekawe, wśród Żelaznych Ludzi widzimy również zupełnie przeciwny do korony z czardrewna i tronu Szarego Króla ciąg symboli. Można jednak spojrzeć na nie jak na przedmioty wykonane z morskiego smoka. Widzieliśmy, że morski smok zdaje się być odniesieniem i do czarnych meteorów, i do białych czardrzew. Podobnie, ta sama dychotomia jest wyrażona w koronach i tronach ludzi z żelaznego rodu. Przeciwieństwem białego tronu Szarego Króla z czardrzewa, podobno wykonanego ze szczęk morskiego smoka, mamy Krzesło z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), tron wyrzeźbiony z czarnego oleistego kamienia. Jeśli czarne oleiste kamienie są meteorytami, jak sugeruję, to są nim również ‘meble’ wykonane z morskiego smoka. Przeciwieństwem korony z czardrewna noszonej przez Szarego Króla są czarne żelazne korony noszone przez dawnych żelaznych królów, a w mniej odległych czasach, przez Balona Greyjoya. Nie pojawia się wzmianka o tym, by korona Balona była zrobiona z czarnego oleistego kamienia – to po prostu dobrze nam znany symbol czarnej żelaznej korony, która oznacza odwróconego solarnego króla, a czarne żelazo zostało zabrane z meteorytów, by wykuć miecze.

Całą swą symboliką, morski smok nieustannie pokazuje nam czarne meteory i białe czardrzewa. Najważniejsze pytanie brzmi: co te dwie rzeczy mają ze sobą wspólnego? Jaki jest związek pomiędzy czardrzewami i księżycowymi meteorami?

Pierwszą część odpowiedzi została już przeze mnie zasugerowana: według opowieści zielonowidze przywołali Młot Wód, zaś Młot Wód był księżycowym meteorem. W dwóch różnych legendach Szary Król przywołał na ziemię księżycowe meteory – wszystkie te historie miałyby znaczenie więcej sensu, gdyby Szary Król był zielonowidzem, jednym z tych, którzy byli odpowiedzialni za zniszcznie księżyca. Jak nakierować kometę w księżyc? … no cóż, w przyszłym odcinku będę miał na ten temat więcej do powiedzenia.

Jak już powiedziałem, nigdy nie akceptowałem wyjaśnienia, że to Dzieci Lasu były zielonowidzami, którzy złamali Ramię Dorne i przywołali Młot Wód. Wręcz przeciwnie, zawsze uważałem, że bardziej prawdopodobny jest udział ludzkich zielonowidzów, któzy nadużyli swoich magicznych mocy i spowodowali wielką katastrofę. Podejrzewam, że z upływem czasu wszystkie nikczemne czyny popełnione przez zielonowidzów zostały przypisane Dzieciom Lasu, a pamięć o ludzkich zielonowidzach zanikła niemal zupełnie. Uważam, że w Erze Świtu istnieli ludzcy królowie-zielonowidze. Wkrótce omówię wszystkie dowody potwierdzające taką tezę.

Żartobliwie nazywałem tych potencjalnych zielonowidzów, którzy zniszczyli księżyc, ‘niegrzecznymi zielonowidzami’, ponieważ moim zdaniem zrodzili coś bardzo niegrecznego – mówię tak z braku chęci użycia bardziej poważnego słowa. Byliby to zdradzieccy, zbuntowani zielonowidze, którzy zburzyli naturalny porządek. Kradzież rzeczy należących do bogów, zakłocanie cykli przyrody – to właśnie mam na myśli. Dzieci Lasu zgodziły się odejść cicho w noc, widząc, że ich czas na ziemi minął. Lecz ktoś spróbował sięgnąć po puchar nieśmiertelności, co stanowi naruszenie cyklu życia i śmierci. Szary Król mógł być taką postacią, zielonowidzem, który przywołał na ziemię czarne księżycowe meteory, by wejść w posiadanie ognia bogów.

W tym momencie to, że Azor Ahai również doskonale pasuje do tego opisu staje się całkiem oczywiste. On również ściągnął na ziemię księżycową boginię, by władać jej ogniem. Możliwe, że Azor Ahai i Szary Król to dwie zupełnie różne osoby, z dwóch różnych kontynentów, których mityczne opisy rozwinęły się z historii o potężnym królu, który władał w czasie gdy z nieba spadały czarne meteory. Ale jak już powiedziałem, moim zdaniem opowieść o Azorze Ahai musi kończyć się w Westeros – w przeciwnym razie trudno zrozumieć, w jaki sposób ma być ważna dla fabuły samej Pieśni, a w książkach poświęcono jej zbyt wiele miesjca, by okazała się nieistotna.

Znalazłem wiele wskazówek sugerujących, że Azor Ahai rzeczywiście przybył do Westeros, na smoku i na pokładzie statku. Stwierdzam zatem, że możliwe – a nawet całkiem prawdopodobne – jest to, że mitologia Szarego Króla przynajmniej w części odnosi się do czynów Azora Ahai, być może nałożonych na dokonania jakiegoś lokalnego herosa lub herosów, którzy stworzyli opartą na rybołóstwie i morzu kulturę Żelaznych Ludzi – zbudowali pierwsze łodzie, byli pierwszymi monarchami, którzy założyli dynastie, i tak dalej. Motyw morskich smoków jako łodzi również sugeruje najazd smoczych łodzi – ognistych ludz zza morza, migrujących do Westeros lub je napadających. Mogła to być flota ‘piratów z Asshai’ Azora Ahai, jak lubię to określać. Wrócimy do tych spekulacji innym razem – na razie wystarczy wspomnieć, że istnieje dość powodów, by sądzić, że w czasie Długiej Nocy lub krótko przed nią miał miejsca kontakt pomiędzy Asshai i Westeros, zaś kontakt ten może stanowić przekonujące wyjaśnienie podobieństw w mitologiach Azora Ahai i Szarego Króla. Legendy odnoszą się do tych samych wydarzeń i ludzi, przynajmniej w niektórych przypadkach.

A zatem, jeśli Szary Król i Azor Ahai są w pewnym sensie tą samą osobą, a przynajmniej opowieści o tych herosach odnoszą się do tych samych czynów i wydarzeń, zaś Szary Król był jednym z ‘niegrzecznych zielonowidzów’, czy można stąd wyciągnąć wniosek, że był nim również Azor Ahai?

Oczywiście, z całą pewnością! Od mniej więcej sześciu miesięcu czekałem na to, by Wam o tym powiedzieć. Azor Ahai był zielonowidzem! – niegrzecznym, kttóry przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia i kradzieży księżyca. To ta sama logika, którą wykorzystaliśmy w kwestii Szarego Króla – jeśli zielonowidze mieli coś wspólnego z przywołaniem na ziemię Młota Wód, a Młot był księżycowym meteorem, zaś Azor Ahai rozłupał księżyc, tak jak mówi legenda, możliwe, że wyjaśnieniem tych na pozór sprzecznych opowieści jest to, że to Azor Ahai był zielonowidzem, który zniszczył księżyc. Uważam, że właśnie tak było – istnieje sporo świetnej symboliki, która potwierdza taką teorię. Wszystko zaczyna się od symbolu płonącego drzewa.

Płonące drzewo, beingstoned na DeviantArt

Centralnym aspektem metafory wykucia Światłonoścy jest przemiania. Nissa Nissa i księżyc, który reprezentuje ulegli przemianie, gdy zostali przebici Światłonoścą. Azor Ahau i słońce zostali przemienieni przez chmury pyłów i popiołów wyrzucone w górę przez uderzenia księżycowych meteorów. O przemianie księżyca dyskutowaliśmy dość szczegółowo, więc w tym miejscu chciałbym się skupić na przemianie Azora Ahai, która stanowi odzwierciedlenie przemiany słońca. Księżycowe meteory zakryły niebo, aż słońce ‘pociemniało’, zmieniając się w słońce nocy. Sądzę, że w podobny sposób Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai używał czarnych meteorytów do mrocznej magii, co spowodowało jego transformację. W końcu, to w ten sposób stał się Krwawnikowym Cesarzem. Ta przemiana była skutkiem wejścia w posiadanie ognia bogów.

Myślę również, że to właśnie ten motyw widzimy w micie o Szarym Królu. Jeśli zrozumiemy, że uczłowieczone drzewa – w szczególności czardrzewa – mogą symbolizować zielonowidzów żyjących w więzi z drzewami, możemy dostrzec głębsze dno mitu o piorunie Boga Sztormów: drzewo, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna reprezentuje samego Szarego Króla, przemieniającego się pod wpływem ognia księżycowych meterów, dokładnie tak jak Azor Ahai.

Podobnie, możemy zinterpretować zapalenie drzewa jako aktywację więzi z czardrzwem – nim drzewo stanęło w płomieniach, nie przypominało czardrzewa. Bez więzi z czardrzewem człowiek nie ma dostępu do mocy czardrzewnetu, czyniącej go ‘boskim’. Projekcja astralna, ograniczona zdolność podróżowania w czasie, nieograniczona możliwość podglądania i długie życie, które oferują czardrzewa SĄ ogiem starych bogów, zasobem ich wiedzy i magii. Piorun zapalający drzewo może oznaczać, że uderzenie meteorów spowodowało jakąś zmianę w czardrzewach, być może je ‘aktywowało’ lub umożliwiło ludziom zyskanie dostepu do czardrzewnetu.

I właśnie teraz nadszedł czas na tę naprawdę naprawdę dobrą częśc tego odcinka, coś nad czym pracowałem od dawna. Z przyjemnością przedstawiam Wam…


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

Szary Król i Morski Smok – Podejrzane Żebra Naggi

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Czardrewnarozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Podejrzane Żebra Naggi ∆  ∆

(W tytule tego rozdziału – A Fishy Rack of Ribs – wykorzystana jest gra słów. Fishy znaczy rybi, lecz również podejrzany).

Przyjrzyjmy się zatem tym żebrom, dobrze? Oto pełna wersja opowieści o Szarym Królu i morskim smoku z rozdziału Aerona pod tytułem ProrokUczcie dla wron:

Na szczycie wzgórza z ziemi wyłaniały się czterdzieści cztery monstrualne kamienne żebra przypominające jasne pnie wielkich drzew. Serce zabiło mu szybciej na ten widok. Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali zdumiewać się odwagą pierwszego z królów. Żebra Naggi stały się belkami i kolumnami jego długiej komnaty, a jej szczęki jego tronem. Panował tu przez tysiąc siedem lat – przypomniał sobie Aeron. – Tu właśnie pojął za żonę syrenę i tu planował swe wojny z Bogiem Sztormów. Stąd władał kamieniem i morzem, odziany w szaty utkane w wodorostów, z wysoką, jasną koroną z zębów Naggi na głowie.

To jednak było w zaraniu dni, gdy na ziemi i morzu żyli jeszcze potężni ludzie. Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym. Na ścianch wisiały miłe dla oka arrasy utkane ze srebrnych wodorostów. Wojownicy Szarego Króla posilali się darami morza, siedząc na rzeźbionych z macicy perłowej tronach za stołem w kształcie wielkiej rozgwiazdy. Ale cała ta chwała już minęła. Ludzie byli teraz mniejsi, a ich życie stało się krótsze. Po śmierci Szarego Króla, Bóg Sztormów zatopił ogień Naggi, trony i arrasy skradziono, a dach i ściany zbutwaiły. Nawet wielkie siedzisko Szarego Króla wykonane z kłów pochłonęło morze. Tylko kości Naggi przetrwały po dziś dzień, przypominając ludziom z żelaznego rodu o minionych cudach.

Nim zabierzemy się do omawiania samych żeber, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na kilka smakowitych wskazówek co do tego, że ‘morski smok był kawałkiem utopionego księżyca’. Wzmianka o tym, że tron Szarego Króla był wykonany z kłów Naggi wprowadza motyw ‘mebli’ zrobionych z morskiego smoka, podobnie jak stół w kształcie rozgwiazdy (ang. starfish, gwiazda-ryba) i krzesła z macicy perłowej. Obecnie wiemy już jaka ‘gwiazda’ staje się rybą – księżyc zamieniony w morskiego smoka. Krzesła z macicy perłowej sugerują to samo, ponieważ perły od zawsze były powiązywane z księżycem z powodu oczywistego podobieństwa. Na dodatek perły odnajduje się w oceanie, dokładnie tak jak naszego morskiego smoka, meteoryt. W gruncie rzeczy chodzi o to, że wszystkie ‘meble’ są w tej scenie wykonane z rzeczy, które symbolizują morskiego smoka.

Teraz czas na coś naprawdę ważnego: kości morskiego smoka wyglądają jak pnie wielkich bladych drzew. Większość czytelników uważa, że tym właśnie są – skamieniałym czardrzewem. Zostały użyte w miejsce belek i filarów, które zazwyczaj są wykonane z drewna. Dokładnie taką samą analogię pokazuje nam Victarion w swoim rozdziale Żelazny KapitanUczcie:

Dął północny wiatr, gdy ‘Żelazne Zwycięstwo’ minęło przylądek i wpłynęło do świętej zatoki zwanej Kołyską Naggi.
Victarion podszedł do Nute’a Balwierza, który stał na dziobie. Przed nimi majaczył święty brzeg Starej Wyk oraz porośnięte trawą wzgórze, na którym żebra Naggi sterczały z ziemi niczym pnie potężnych białych drzew, grube jak maszt dromony i dwukrotnie od niego wyższe.

Wygląda na to, że George naprawdę chce, żebyśmy myśleli o tych żebrach w odniesieniu do czardrzew. Najlepsze jest to, że pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy żebrami morskiego smoka, białymi drzewami oraz masztami okrętów, co wprost doskonale wzmacnia naszą interpretację symboliki morskiego smoka/łodzi w scenie spalenia Siedmiu. Przypomnijcie sobie, że to właśnie maszty statków Targaryenów stały się płonącymi bogami. Zdaje się, że rzeczywiście jesteśmy zachęcani do tego, by powiązywać maszty okrętów z pniami drzew, lub płonącymi drzewami – jeśli owe maszty stoją w ogniu. W końcu maszty są wykonane z pni drzew, nie mamy tu zatem jakiejś szczególnie ezoterycznej metafory. Nawiasem mówiąc, mamy tutaj do czynienia z naprawdę wielkim statkiem, jeśli ich szacunkowa wielkość, którą dzieli się z nami Victarion, jest choć trochę bliska prawdzie. Ta rzecz jest pewnego rodzaju odpowiednikiem Arki Noego wśród Żelaznych Ludzi.

W Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć jeszcze jedną ledwie skrywaną wskazówkę wzmacniającą teorię o tym, że kości Naggi są tak naprawdę czardrewnem:

Nie wolno nie doceniać władzy, jaką sprawowali nad żelaznymi ludźmi owi prorocy Utopionego Boga. Tylko oni mogli zwoływać królewskie wiece i biada temu, kto ośmielił się im sprzeciwić, choćby nawet był lordem albo królem. Najpotężniejszym z kapłanów był słynący ze znacznego wzrostu prorok Galon Biała Laska, nazywany tak z powodu wysokiego, rzeźbionego kija, który nosił ze sobą wszędzie, by bić nim bezbożnych. (Według niektórych opowieści laskę wykonano z czardrzewa, według innych zaś z jednej z kości Naggi).

Kości Naggi i czardrewno są wzajemnie zamienne, ponieważ są tym samym – właśnie taką sugestię możemy stąd wynieść. Co do czardrzew zamieniających się w kamień, dzięki lordowi Tytosowi Blackwoodowi dowiadujemy się, że maesterzy utrzymują, iż czardrzewa po (mniej więcej) tysiącu lat zamieniają się w kamień – wygląda na to, że nigdy nie butwieją, i nie próchnieją. Nigdy nie butwiejące drewno to doskonały surowiec do wyrobu łodzi… ale taki, który zamienia się w kamień – raczej nie. Pamiętajcie, by nie skąpić grosza, wybierając 500-letnią gwarancję na waszą łódkę z czardrewna – upewnijcie się lepiej, że wykupiliście ją przynajmniej na 1000 lat, wiecie? Oczywiście, jeśłi Wasza łódź i tak zamieni się w kamień, zawsze możecie z niej zrobić budynek. Skamieniałe blade drzewa dają w efekcie blady kamień – i oczywiście, właśnie w ten sposób opisane są kości Naggi. Warto również zwrócić uwagę na to, że czardrzewa są raz po raz opisywane jako ‘białe jak kość’ lub ‘krew i kość’.

Stonetree

grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org

George zostawił nam również wskazówkę na ten temat w herbie: jednym z rodów zamieszkujących na Żelaznych Wyspach jest ród Stonetree (stone – kamień, tree – drzewo), który – podobnie jak ród Volmarków od Czarnego Lewiatana – składa hołd rodowi Harlawów od srebrnej kosy. Na herbie rodu Stonetree, jak można się do myślić, widnieje szare kamienne drzewo na czarnym polu. Cóż taki herb może oznaczać? – i mam tu na myśli jego znaczenie w kontekście samej opowieści, nie symbolikę. Gdzieś musi dryfować jakiś motyw związany z kamiennymi drzewami. Rozumiecie? Kamienne drzewa, gdzieś sobie dryfujące? To żart o morskim smoku. W każdym razie… Gdy Asha przybywa do Dziesięciu Wież, siedziby Rodrika ‘Czytacza’ Harlawa, widzi pośród zebranych w wielkiej sali herby z kamiennymi drzewami i czarnymi lewiatanami, co stanowi bardzo ciekawe zgromadzenie symboli morskiego smoka, gotowych do służby Ponuremu Kosiarzowi i jego księżycowej kosie. Czarny lewiatan i kamienne drzewo są paralelnymi symbolami, każdy z nich przedstawia jeden aspekt morskiego smoka – morskiego smoka jako czarny meteoryt i skamieniałe drzewa, zapamiętane jako kości Naggi.

Wydaje mi się, że dowody są przytłaczające – żebra Naggi są wykonane ze skamieniałego czardrewna. Tak właściwie, kiedyś uważałem je za martwy krąg czardrzew, taki jak te, które odnajdujemy na Przylądku Morskiego Smoka , ale użytkownik Vaxis z forum History of Westeros przekonał mnie, że jest inaczej przy pomocy swoich znakomitych argumentów, wskazując na poniższy fragment Uczty dla wron dotyczący Mokrej Czupryny:

Tu właśne, pod łukiem żeber Naggi, znaleźli Aerona jego utopieni. Mokra Czupryna stał bez ruchu, a jego długie, czarne włosy powiewały na wietrze.

A zatem, ‘żebra’ nie są po prostu filarami lub pniami drzew – wygląda na to, że tworzą łuk. To właśnie z tego powodu przypominają żebra. Gdyby nie były ze sobą połączone łukiem, ludzie nazwaliby je po prostu filarami. Według Świata Lodu i Ognia Szary Król zbudował swoją długą komnatę wokół kości Naggi, używając jej żeber jako belek i krokwi’, co oznacza, że budował na bazie ‘szkieletu’, który stał w takiej formie jak obecnie, a nie poprzycinał sobie kości w deski i belki, a potem postawił z nich całą budowlę. Nie mógłby użyć żeber jako krokwi, gdyby nie były wygięte w łuk i nie łączyły się ze sobą, by utworzyć dach. Wręcz przeciwnie, sądzę, że powinniśmy wyobrazić sobie coś, co rzeczywiście wygląda jak klatka piersiowa – lub, co bardziej prawdopodobne, przewrócony do góry nogami kadłub łodzi wykonanej z czardrewna.

Jak już wcześniej powiedziałem, według opowieści dokładnie coś takiego uczynił Szary Król:

Szary Król nauczył też ludzi tkania sieci i żagli, oraz wystrugał pierwszy drakkar z twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem.

Jak wspomniałem, czardrzewa i więź zielonowidzów są silnie oparte na Yggdrasil i Odynie, przez co wzmianka o Ygg staje się oczywistym odniesieniem do czardrzewa, a w konsekwencji wykonanie łodzi z czardrewna. Słowa o ‘karmieniu się ludzkim mięsem’ mogą nawiązywać do starożytnego zwyczaju ludzi z Północy – składania ofiar z ludzi przed drzewami-sercami, co znów każe nam patrzeć na Ygg jak na czardrzewo. Wydaje mi sie, że wszystko doskonale do siebie pasuje – według legend Szary Król wystrugał okręt z czardrzewa, i oto jest, wywrócony do góry nogami i używany jako długa komnata. Szary Król wygląda na bardzo praktycznego gościa – nie pozwalamy niczemu się zmarnować, nieprawdaż? Kolejne pytanie brzmi: gdzie powstała ta łódź? Na miejscu, tak jak sugeruje nam mit, czy była to łódź ludu migrantów, płynącego do Westeros? Bez wątpienia, jest dość duża, by służyć jako statek do podroży przez ocean, potrzebny podczas długiej morskiej przeprawy. Być może po przybyciu na miejsce, ludzie ci użyli kadłuba swojego statku jako długiej sali, ponieważ nie mieli nic innego.

Zrozumienie, iż ‘żebra’ Naggi są tak naprawdę kadłubem ogromnej łodzi wykonanej z czardrewna mówi nam kilka rzeczy. Po pierwsze, potwierdza legendę o Szarym Królu budującym łodzie z czardrzew, dzięki czemu ta legendarna postać zyskuje nieco bardziej historyczny status. Każe również postawić pytanie o przybywających na Żelazne Wyspy imigrantów, a raczej dolewa oliwy do ognia, który już płonie. Do dyskusji na temat możliwych zagranicznych przodków Żelaznych Ludzi wrócimy innym razem – chciałbym skupić się teraz na innej konsekwencji tego, że kości Naggi są zrobione z czardrewna, a jest nią ustawiczne – i na pozór niewytłumaczalne – przewijanie się czardrzew w mitach ludzi z żelaznego rodu.

Wspomniałem niedawno kręgi czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka – zapewne spodziewacie się już, że w miejscu o takiej nazwie znajdziemy jakieś istotne wskazówki na temat morskiego smoka, prawda? Zacznijmy od tego, że rosną tam kręgi czardrzew, co ma sporo sensu, jeśli odkryje się wcześniej, iż kości Naggi były kiedyś czardrewnem. Spójrzmy teraz na samą nazwę – Przylądek Morskiego Smoka (Sea Dragon Point) – morski smok ma szpic (ang. point – szpic, cypel, przylądek) tak jak miecz, ponieważ morski smok-meteor był mieczem, wbitym w trzewia oceanu. Pasuje doskonale, nieprawdaż? W rozdziale Ashy pod tytułem Zbiegła żona  Tańcu ze smokami – jednym z moich ulubionych rozdziałów – odnajdujemy jeszcze więcej świetnych informacji na temat Przylądka/Szpica Morskiego Smoka. To właśnie tam widzimy kolejne wskazówki dotyczące tajemniczej obecności czardrzew w mitach Żelaznych Ludzi:

– I jest jeszcze Przylądek Morskiego Smoka. Jeśli nie mogę odziedziczyć królestwa mojego ojca, czemu nie miałabym założyć własnego? Przylądek nie zawsze był tak rzadko zaludniony jak obecnie. Pośród tamtejszych wzgórz i bagien nadal można odnaleźć ruiny, pozostałości starożytnych twierdz Pierwszych Ludzi. A na wzniesieniach są kręgi czardrzew pozostawione przez dzieci lasu.
– Uczepiłaś się tego przylądka jak tonący chwyta się fragmentu wraku. Czy można tam znaleźć coś, czego ktokolwiek mógłby pragnąć? (…)
– Pytasz, co tam można znaleźć? Odpowiem ci. (…) Wysokie drzewa do budowy okrętów.

Właśnie z tego fragmentu pochodzi wzmianka o kręgach czardrzew na Przylądku Morskiego Smoka. Asha zastanawiająca się nad założeniem nowego królestwa właśnie w tym miejscu sprawia, że zaczynam myśleć o pierwszych Żelaznych Ludziach, którzy być może założyli swoje nowe królestwo w miejscu gdzie wylądował morski smok – na Żelaznych Wyspach. Na przylądku można również znaleźć wysokie drzewa do budowy okrętów, co stanowi świetną wskazówkę na temat morskiego smoka jako łodzi. Tristifer Botley stwierdza, że Asha trzyma się Morskiego Smoka jak tonący chwyta się wraku, tworząc obraz morskiego smoka jako wraku łodzi, podobny do sceny, gdzie Theon nazywa rozbite kadłuby statków z Lordsportu lewiatanami.

Jednym z głównych wniosków, które możemy wyciągnąć z tego wielokrotnego powiązywania czardrzew z morskim smoków, jest związany z Młotem Wód: według opowieści do właśnie zielonowidze przywołali Młot na ziemię. Czardrzewa i zielnowidze idą ramię w ramię, więc powiązywanie czardrzew z morskim smokiem ma sens jeśli morski smok oraz Młot Wód to księżycowe meteory, jak zaproponowałem. By wzmocnić taki wniosek, wrócę do rozdziału Zbiegłej żony. Przy okazji wspomnę, że ‘zbiegłą żoną’ (wayward bride) jest sama Asha, która uciekła przed zaaranżowanym małżeństwem z Erikiem Ironmakerem, podczas gdy samo wyrażenie odnosi się oczywiście (w szerszym znaczeniu) do księżycowej bogini, która zboczyła ze swej ścieżki.

Zastanawiała się, kto dowodzi wrogami. Na jego miejscu ruszyłabym na plażę i spaliła nasze okręty przed atakiem na Deepwood. Wilkom nie przyszłoby to jednak łatwo, chyba żeby miały własne drakkary. Asha nigdy nie wciągała na brzeg więcej niż połowy swoich łodzi. Druga połowa czekała na morzu. Jeśli na plaży pojawią się ludzie z północy, załogi miały rozwinąć żagle i popłynąć na Przylądek Morskiego Smoka.
– Hagenie, zadmij w róg. Niech las zadrży. Tris, włóż jakąś zbroję. Pora już, byś wypróbował ten swój słodki miecz. – Zobaczyła, jak bardzo pobladł, i uszczypnęła go w policzek. – Wkrótce oboje zbryzgamy księżyc przelaną krwią. Obiecuję ci pocałunek za każdego zabitego wroga.

Widzimy wzmiankę o spaleniu okrętów, która znów pokazuje nam motyw spalonego drewna/płonącego morskiego smoka, po czym jest mowa o flocie księżycowej dziewicy płynącej na Przylądek Morskiego Smoka, co reprezentuje upadek morskich smoków jako księżycowych meteorów. W tym momencie zaczyna się szybka jak seria z karabinu maszynowego sekwencja symbolicznych odniesień: morski smok, poźniej gra na rogu, która sprawia, że las drży – pomyślcie o niebiańskim drzewie, które się trzęsie, podobnie jak ziemia, w chwili gdy rozlega się głos rogu – następnie księżycowa dziewica Asha chce zobaczyć słodki miecz Tristifera. Wreszcie, jest mowa o zbryzganiu księżyca krwią, i to w otoczeniu symboliki związanej z ‘seksem i walką na miecze’ – ‘pocałunek za każdego zabitego‘. We wcześniejszym fragmencie zabijanie księżyców i ich całowanie są wspomniane niemal jednocześnie:

Asha złapała Trisa Botleya za uszy i pocałowała go prosto w usta. Kiedy go puściła, był cały czerwony i nie mógł zaczerpnąć oddechu.
– Co to było? – zapytał.
– To się nazywa pocałunek. Niech mnie utopią za głupotę, Tris, powinnam była pamiętać… – nagle przerwała. Gdy Tris spróbował coś powiedzieć, uciszyła go, wytężając słuch. – To był sygnał rogu. Hagen.

Tym razem księżycowa dziewica Asha mówi ‘utop mnie’ (drown me) natychmiast po pocałowaniu Tristifer znaczy Światłonośca… – w sensie – Tristifera Botleya. A wtedy odzywa się róg. Kolejność zdarzeń jest tutaj szczególnie sprytna: księżycowa dziewica ‘nagle przerywa’ (breaks off suddenly, break oznacza również: zerwać, rozbić, połamać), gdy rozlega się dźwięk rogu. Księżyc… nagle się rozrywa… Czytałem ten fragment wielkorotnie, ale dopiero niedawno zwróciłem uwagę na to zdanie. Aluzja do legendy z Qarthu o księżycowym pochodzeniu smoków jest oczywista: księżyc zbytno zbliżył się do słońca, pocałował je, i został rozbity. Gdy zbiegła księżycowa żona, Asha, zostaje pocałowana, ‘nagle się rozrywa’ i rozkazuje ludziom, by ją utopili.

Kulmminacją symbolicznych odniesień do zielonowidzów przywołujących Młot Wód poprzez zniszczenie księżyca jest następujący fragment z tego rozdziału, który pojawia się nieco później:

Ze wszytkich stron otoczyły ich wysokie sosny żołnierskie i stare sękate dęby. Zamek rzeczywiście leżał w głębokim lesie. Potężne mroczne drzewa wyglądały groźnie. Ich korony krzyżowały się ze sobą, poskrzypując przy każdym podmuchu wiatru, a wyżej położone gałęzie zdawały się drapać twarz księżyca. Im szybciej się stąd wydostaniemy, tym lepiej się poczuję – pomyślała Asha. Drzewa nienawidzą nas wszystkich w głębi swych roślinnych serc.

Żelaznym szpikulcom na murach Twierdzy Hammerhorn, które ‘drapią pazurami’, ‘chwytają w szpony’ i ‘sięgają ku’ księżycowi odpowiadają tutaj gałęzie drzew, które drapią twarz księżyca. I to właśnie nazywam groźnym. Cały rozdział jest pełny personifikacji drzew, przedstawiania ich jako ludzi – na przykład: widzimy ludzi z Północy, którzy przebierają się za drzewa. Ashy wydaje się, że drzewa szepczą do siebie w swoim tajemnym języku… a wiemy, że szepczące liście to sposób, w jaki porozumiewają się czardrzewa. Później, Asha myśli, że ‘drzewa zabiją nas, jeśli zdołają‘. Doskonale – drzewa zabiją wszystkich, drapiąc księżyc i ściągając go na dół. Asha reprezentuje księżyc, więc to, że drzewa okazują wrogość tak wobec niej, jak księżyca. By wyrazić się jasno: interpretuję spersonifikowane drzewa jako zielonowidzów, ludzi, którzy mają symbiotyczną więź z drzewami – zaś wzmianki o drzewach chwytających księżyc odczytuję jako odniesienia do zielonowidzów powodujących upadek księżyca. Widzimy to również w innym zdaniu:

Drzewa skrywały przed nimi księżyc i gwiazdy, a leśne podszycie pod ich stopami było czarne i zdradzieckie.

Zdradziecki las skrywa księżyc i gwiazdy, ponieważ zdradzieccy zielonowidze przywołali Młot Wód, a Młotem Wód był księżycowy meteor, który wywołał Długą Noc. A przynajmniej tak głosi moja teoria. Świetnym uzupełnieniem powyższego zdania jest fragment Uczty, gdzie Mokra Czupryna zwołuje królewski wiec – wpadł na taki pomysł słuchając w szumie fal języka lewiatana:

– Odnajdźcie wzgórze Naggi i kości komnaty Szarego Króla, albowiem w tym świętym miejscu, gdzie księżyc utonął i powrócił, wybierzemy godnego króla, pobożnego króla. – Aeron ponownie uniósł kościste dłonie. – Słuchajcie! Słuchajcie fal! Słuchajcie boga! On do nas przemawia, a jego słowa brzmią: ‘Króla może wybrać tylko królewski wiec!’.

(W oryginale: gdy księżyc utonie i powróci, Aeron określa za ile czasu odbędzie się wiec).

Księżyc tonie w miejscu, gdzie umarł morski smok, ponieważ morski smok był kawałkiem martwego księżyca. To wówczas wybierzemy sobie nowego pobożnego króla… a może raczej ‘króla-boga’? Były nim Azor Ahai odrodzony, który symbolizuje narodzone na nowo słońce i księżyc. Azor Ahai odrodzony jest utopionym księżycem, który powrócił – równie dobrze można powiedzieć, że za Azora Ahai narodzonego na nowo można również uznać odrodzoną Nissę Nissę. A zatem, możliwe, że Mokra Czupryna jednocześnie przeopowiada odrodzenie Azora Ahai i nową księżycową katastrofę!

Szukając potwierdzenia tego zaproponowanego związku pomiędzy Azorem Ahai odrodzonym i utopionym księżycem, który znów wstanie z morza, znalazłem pewne rzadko przytaczane zdanie z Nawałnicy mieczy, które sugeruje, że Azor Ahai odrodzony rzeczywiście może mieć pewnego rodzaju nowe narodziny w oceanie:

Przesunął dłonią nad Malowanym Stołem. – Ilu chłopców mieszka w Westeros? Ile dziewcząt? Ilu mężczyzn i kobiet? Ona zapewnia, że ciemność pożre ich wszystkich. Noc, która nie ma końca. Mówi o proroctwach… o bohaterze ponownie narodzonym w morzu, żywych smokach wyklutych z martwego kamienia… mówi o znkach i przysięga, że te znaki wzkazują na mnie.

‘Ponownie narodzonym w morzu’… no co ty nie powiesz. Wygląda na to, że Stannis usłyszał – przypuszczalnie od Mielisandre – jakąś wersję przepowiedni o Azorze Ahai inną od tej, którą my znamy. Gdy czyta się ten fragment po raz pierwszy, te słowa zdają się być tam wtrącone przypadkowo – w końcu do głowy nie przychodzi żadny oczywisty sposób powiązania Azora Ahai z odrodzeniem w morzu… ale teraz, gdy wiemy już, że morski smok jest jednym z aspektów Azora Ahai odrodzonego, możemy połączyć motyw Żelaznych Ludzi przynoszących z oceanu ogień morskiego smoka z Azorem Ahai narodzonym na nowo w morzu. Możemy również uznać to za kolejne potwierdzenie wniosku, że ogień morskiego smoka, który posiadali Żelaźni Ludzie, jest bezpośrednio związany z Światłonoścą i księżycowymi meteorami, a także z poglądem, iż Azor Ahai odrodził się jako merling. Ha, ha – po prostu sprawdzałem, czy nadal uważacie. Wspomnę również, że Daenerys narodziła sie na nowo w Morzu Dothraków, a narodziła się na Smoczej Skale, kamienistej wysepce pośrodku morza, w oczywisty sposób związanej ze smokami.

A zatem, po przeanalizowaniu związanej z czardrzewami symboliki morskiego smoka, zaczynamy dostrzegać pewne podobieństwa i związki pomiędzy Szarym Królem, Azorem Ahai i zielonowidzami. Pojawiają się również interesujące pytania. Przede wszystkim: kto zniszczył księżyc?

Jeśli morski smok był księżycowym meteorem, a Szary Król zabił morskiego smoka, czy nie czyni to z Szarego Króla niszczyciela księżyca? W opowieści o piorunie Boga Sztormów ściągnął na ziemię ogień, co znów osadza go w roli zabójcy księżyca.

Lecz jeśli Młot Wód był księżycowym meteorem, który przywołała jakaś grupa zdradzieckich zielonowidzów, oznacza to, że zielonowidze również zniszczyli księżyc…

… a na dodatek mamy jeszcze naszego znajomego Azora Ahai, który też ma coś do powiedzenia na temat zniszczenia księżyca. O co tu chodzi? Kto tak właściwie dokonał tego nikczemnego czynu?

Wygląda na to, że celem kradzieży księżyca było wejście w posiadanie ognia bogów, a wszystkie te trzy osoby lub grupy posiadały ten właśnie ogień. Szary Król ukradł ogień bogów dwukrotnie, Azor Ahai zrabował ogień bogów pod postacią Światłonoścy i czarnego meteoru, a płonące drzewo reprezentuje czardrzewo, którego moc również wyobraża ogień bogów. Jak to wszystko do siebie dopasować?


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

Szary Król i Morski Smok – Jakaś śmierdząca ryba

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzewrozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Jakaś śmierdząca ryba ∆  ∆

Dobrze, porozmawiajmy o łódkach! Uważam, że podobnie jak inne mity, mitologia otaczająca morskiego smoka i Szarego Króla odnosi się do wydarzeń historycznych – przynajmniej jednego, choć możliwe również, że wielu. Pierwszym byłby księżycowy meteor, który – jak się wydaje – spadł na Żelaznych Wyspach lub w ich pobliżu, czyli ‘morski smok’ jako spadający meteor. Drugim z wydarzeń, o których opowiada mit, może być przybycie do Westeros na statkach obcego ludu, który w jakimś sensie ‘posiadał ogień’ – czyli ‘morski smok’ jako łodzie przewożące ludzi zwązanych z ogniem. Tym co mogę powiedzieć z całą pewnością jest to, że łódź i statek są ważnymi elementami symboliki morskiego smoka, będziemy zatem podążać za tym symbolicznym tropem, i będziecie mogli zdecydować, co do wszystko znaczy. Dojdziemy w końcu do teorii według której ‘żebra Naggi’ są łodzią, lecz najpierw chciałbym omówić dwie sceny związane z Targaryenami i ich okrętami – ponieważ statki Targaryenów doskonale pasują na symbol morskiego smoka jako łodzi.

Rozpoczniemy od uroczego fragmentu Nawałnicy mieczy, w którym Daenerys – to Wam się spodoba – płynie do Zatoki Niewolniczej z trzema statkami nazwanymi na cześć trzech smoków Aegona. Dokładnie tak – te ‘łodzie’ nie tylko należą do smoka, noszą nawet imiona smoków. Rozdział zaczyna się od poinformowania czytelników o tym, że Daenerys kocha morze, po czym rozwija motyw morskiego smoka – przez wprowadzenie statków nazwanych smoczymi imionami – by wreszcie pokazać nam bardzo ciekawe zachowanie samych smoków. Zaczynając na początku tego rozdziału, czytamy że:

Jej Dothrakowie nazywali morze ‘trującą wodą’, nie ufając żadnej cieczy, której nie mogły pić konie. W dniu, gdy jej statki podniosły kotwice w Qarthu, zachowywali się tak, jakby płynęli do piekła, a nie do Pentos. Jej młodzi, odważni bracia krwi gapili się wybałuszonymi oczami na coraz odleglejszy brzeg, każdy z nich zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi. Jej służące, Irri i Jhiqui trzymały się kurczowo relingu i przy każdej najdrobniejszej nawet fali wymiotowały za burtę.

(W oryginale: ‘w dniu, gdy jej trzy statki…’, ‘jej młodzi odważni jeźdźcy krwi‘, ‘wybałuszonymi ogromnymi białymi oczami‘, ‘każdy z trzech zdeterminowany nie okazać strachu przed dwoma pozostałymi’).

Trzy okręty odpowiadają trzem smokom Aegona i Daenerys, i – co ważnejsze – trzem głównym smoczym meteorom przybywającym z księżyca. Trzej ‘jeźdźcy krwi’ również wpasowują się w tę symbolikę – wspomniałem już wcześniej, że określenie ‘jeździec krwi’ (bloodrider) bazuje na dothrackiej interpretacji gwiazd jako koni, dodając krew, a przez to tworząc symbol jeźdźców krwi jako krwawiących gwiazd. W tej scenie mają wielkie białe oczy, które przypominają nam księżyc.

Dany jednak niestraszne były sztormy. Zwano ją Daenerys Zrodzoną w Burzy, jako że wydostała się z krzykiem na świat na odległej Smoczej Skale, gdy na zewnątrz szalał najstraszliwszy sztorm w dziejach Westeros, tak potężny, że postrącał chimery z zamkowych murów i roztrzaskał w drzazgi flotę jej ojca.

Daenerys – symbol zarówno księżyca, który bił matką smoków, jak i samego odrodzonego smoka – jest nazywana ‘Zrodzoną w Burzy’, ponieważ Azor Ahai narodził się podczas nawałnicy, która szalała nad Planetos i wywołała Długą Noc, jak już wiecie. W odcinku Tyrion Targaryen widzieliśmy, że czarne kamienne gargulce (w oryginale to właśnie gargulce spadają z murów Smoczej Skały, w polskim przekładzie zastąpiły je chimery) są związane z kamiennymi smokami, a przez to stają się doskonałymi symbolami ognistych czarnych meteorów. Opisanie okrętów – łodzi Targaryenów – przy pomocy słowa ‘podpałka’ (kindling, w polskiej wersji pojawiają sie drzazgi) przywołuje motyw płonącego drewna, który widzieliśmy spoglądając na spalone okręty w Lordsporcie, które przypominały kości lewiatanów. Oczywiście, morski smok przynosi na ziemię ogień, przez co spalenie statków doskonale do niego pasuje. Jest również nawiązaniem do drzewa, które stanęło w ogniu po uderzeniu pioruna Boga Sztormów:

Wąskie morze często bywało burzliwe. W dzieciństwie Dany pływała po nim pół setki razy, uciekając z jednego wolnego miasta do drugiego, zawsze o pół kroku przed wynajętymi zbirami uzurpatora. Kochała morze. Lubiła jego ostry, słony zapach oraz otwarte horyzonty, ograniczone jedynie lazurową kopułą nieba. Czuła się na nim maleńka, lecz również wolna. Lubiła też delfiny, które niekiedy pływały obok ‘Baleriona, przecinając fale niczym srebrzyste włócznie, a także latające ryby, które czasem widzieli. Lubiła nawet marynarzy, z ich piosenkami i opowieściami. Kiedyś, podczas rejsu do Braavos, gdy przyglądała się jak załoga zwija wielki zielony żagiel podczas wzmagającej się wichury, pomyślała nawet, że nieźle byłoby zostać marynarzem. Gdy jednak wspomniała o tym Viserysowi, zaczął ją szarpać za włosy, aż się rozpłakała.
– Jesteś krwią smoka – wrzeszczał na nią. – Smoka, nie jakiejś śmierdzącej ryby.
Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych – pomyślała Dany. 

Zatrzymam się tu na moment, by pośmiać się nad głupotą Viserysa. Jak już wcześniej widzieliśmy, jeśli chodzi o symbolikę i metafory, Viserys nie jest mistrzem – w końcu zginął poparzony przez to całe gadanie o tym, że ‘jestem smokiem i będę ukoronowany!’. Jednakże, my patrzymy uważniej i nie możemy nie zauważyć przewijających się w tej scenie porównać pomiędzy smokami i rybami.

Trzy statki zostały nazwane na cześć trzech smoków Aegona, zaś narracja w tym rozdziale już od pierwszego zdania splata opisy okrętów z Dany obserwującą jak jej smoki latają w powietrzu. Sama Dany jest pewnego rodzaju morskim smokiem, krwią smoka, która kocha wodę i morze. Jest ze sztormem za pan brat, nie lęka sie go, jest Zrodzoną w Burzy. Urodziła się na ‘smoczym kamieniu’ (dragon-stone) na środku morza (co samo w sobie jest wskazówką co do tego, że smoki są kamieniami lądującymi w morzu) podczas najstraszliwszego sztormu w historii. Oczywiście, jedyne wspomnienia dotyczące prawdziwego ‘najgorszego sztormu w historii’, który również szalał wokół ‘smoczych kamieni’ w oceanie, są ukryte pod warstwami mitu… w końcu to właśnie z tego powodu robimy to, co robimy. Szukamy śladów najgorszego sztormu w historii.

Zestawienie smok-ryba staje się jeszcze bardziej widoczne w kolejnym akapicie, gdzie pojawiają się latające ryby i przypominające srebrne włócznie delfiny, które płyną obok Baleriona, smoczej łodzi. Następnie słyszymy jeszcze więcej o tym, że Dany kocha wszystko, co jest związane z morzem… a potem pojawia się bezpośrednie porównanie pomiędzy smokami – Viserys stwierdza, że smok nie jest rybą. Kolejne słowa to: ‘Był głupcem w tej sprawie i w wielu innych‘. Wszystko staje się jasne. Jedynym, co uczyniłoby to bardziej oczywistym byłoby pojawienie się Starej Niani, z egzemplarzem książki septona Bartha pod tytułem Smoki, żmije i wiwerny: ich historia nienaturalna, by poczytać nam na dobranoc o morskich smokach.

Tak właściwie… sprawa może okazać się jeszcze jaśniejsza, gdy spojrzymy na to, jak pewna osoba bezpośrednio pokazuje kometę do ryby w Starciu królów:

Catelyn podniosła wzrok ku bladoczerwonej linii komety, która przecinała ciemnoniebieski firmament niczym długie zadrapanie na twarzy boga.
– Greatjon powiedział Robbowi, że dawni bogowie rozwinęli czerwoną flagę na znak zemsty za Neda. Edmure twierdzi, że to omen zwycięstwa dla Riverrun. Uważa, że to ryba z długim ogonem, w barwach Tullych, czerwona na niebieskim tle.

Jak dotąd, wygląda na to, że w każdym porówaniu komety do jakiejś rzeczy kryło się ziarenko prawdy, choć wśród tych metafor ‘ryba z długim ogonem’ była jedną z najtrudniejszych do zrozumienia. Wracając do sceny z Dany i jej statkami – morskimi smokami:

U jej boku pojawił się kapitan.
Gdyby tylko ‘Balerion’ potrafił szybować w powietrzu, tak jak ten, któremu zawdzięcza swoje imię, Wasza Miłość – odezwał się w łamanym valyriańskim, w którym dało się słyszeć silny akcent Pentos. – Wtedy nie musielibyśmy wiosłować, holować ani modlić się o wiatr. Mam rację?

Symboliczne powiązanie pomiędzy statkami i smokami przejawia się w kolejnych akapitach, gdy Dany i kapitan zestawiają ze sobą smoki i okręty, jako środki transportu umożliwiające pokonanie morza. A później… dostajemy więcej dosłownych manifestacji motywu morskiego smoka:

Łuski Viseriona miały kolor świeżej śmietanki, a jego rogi, kości skrzydeł i grzebień grzbietowy barwę ciemnego złota, lśniącego metalicznie w blasku słońca. Barwami Rhaegala były zieleń lata i brąz jesieni. Oba smoki zataczały szerokie kręgi nad statkami, próbując wznieść się wyżej jeden od drugiego.

Dany zauważyła, że smoki zawsze wolą atakować z góry. Gdy tyko któryś znalazł się między swym towarzyszem a słońcem, składał skrzydła i spadał na niego z wrzaskiem. Potem oba leciały w dół, splątane w pokryty łuskami kłębek, kłapiąc szczękami i tłukąc ogonami. Kiedy zrobiły to po raz pierwszy, bała się, żę się pozabijają, była to jednak tylko zabawa. Gdy tylko wpadały do morza, rozdzielały się i ponownie wzbijały w górę, wrzeszcząc i sycząc, a słona woda parowała z ich przeszywających powietrze skrzydeł. Drogon również gdzieś latał, nie było go jednak widać. Polował w odległości wielu mil od statku.

Jej Drogon był wiecznie głodny. Jest głodny i szybko rośnie. Jeszcze rok albo dwa i będzie można na nim jeździć. Wtedy nie będę już potrzebowała statków, by pokanać wielkie słone morze.

Ten czas jednak jeszcze nie nadszedł. Rhaegal i Viserion były teraz wielkości małych psów, a Drogon tylko niewiele większy. W dodatku każdy pies z pewnością ważył od nich więcej, gdyż składały się niemal wyłącznie ze skrzydeł, szyi oraz ogona i były znacznie lżejsze, niż się zdawało. Dlatego Daenerys Targaryen potrzebowała drewna, wiatru i płótna, by wrócić do domu.

Nic nie podoba mi się bardziej niż dobre smocze zaćmienie. Dochodzi to niego w chwili, gdy któryś ze smoków próbuje znaleźć się pomiędzy innymi a słońcem (tworząc zaćmienie), po czym spada w locie nurkowym, dokładnie tak jak księżyc znalazł się w pozycji zaćmienie tuż przed tym jak zaczęły z niego spadać smocze meteory, spadające na ziemię niczym bomby. W momencie smoczego zaćmienia widzimy naszego morskiego smoka, który spada do oceanu, co stanowi wspaniałe potwierdzenie naszej teorii o zaćmieniu… i doskonale współgra ze wszystkimi scenami gdzie skrzydła Drogona przemknęły przed słońcem, aż ‘świat pociemniał’, jak widzieliśmy w poprzednich esejach.

Spadające smoki wpadają do wody złączone w ‘łuskowatą piłkę’ (scaly ball, w polskim przekładzie pokryty łuskami kłębek), a potem ‘rozdzielają się’ (break apart, tak jak w złamany przylądek w kształcie mecza, broken sword of land i wszystkich wzmiankach o złamanych mieczach, broken swords), po czym ‘ponownie wzbijają sie w górę’ (rise again)… powstają? Ciekawe, czy twardsze i silniejsze. Według teologii Żelaznych Ludzi morski smok wynurzył się morza (rose from the sea), tak jak Szary Król i sam Utopiony Bóg, podczas gdy ludzie z żelaznego rodu poddają się rytualnej ceremonii utopienia i wskrzeszenia. Jak wspomniałem, przyniesienie ognia z morza jest ważnym elementem mitu Szarego Króla i Utopionego. Możliwe, że chodzi tutaj o wydobywanie materiału – szczątków – morskiego smoka z morza.

Tak właściwie, wpadające do morza smoki, które syczą, zaś z ich nozdrzy paruje woda, przypominają mi nieco miecz hartowany w zimnej wodzie… a może, gorący kamienny meteor wpadający do oceanu, ten sam motyw, lecz na większą skalę. To właśnie taki scenariusz sugeruje wybór słów opisujacych smoki, który sprawiaja, że kojarzą się one z metalem – złoty kościsty grzebień na grzbiecie, rogi oraz kości skrzydeł Rhaegala ‘lśniłą metalicznie w blasku słońca’. W istocie, wygląda to trochę tak, jakby smoczy metal spadał z nieba podczas zaćmienia i stawał się morskim smokiem, lądującym w oceanie, a następnie wznoszącym się ponad fale. Sfałdowane (folded) skrzydła smoków, które wkrótce mają się stać morskimi smokami, mogą być odniesieniem do lewiatana, którego imię znaczy oczywiście ‘ten o sfałdowanym ciele’. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale istnieje taka scena, gdzie Jorah opowiada o westeroskich bajkach o smokach tak wielkich, że były w stanie wyciągać z morza krakeny, co przypomina nam o tym, że według legendy morska smoczyca Nagga żywiła się krakenami. To co najmniej wskazówka mająca przypomnieć nam o morskich smokach i mitach Żelaznych Ludzi – a może coś więcej.

Po prostu uwielbiam zawartą w tej scenie podwójną metaforę – morskiego smoka jako statek i morskie smoki jako ‘metalowe’ smoki wpadające do morza. Dorzućcie do tego zaćmienie, a będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Ninedragonwallpic1” by splitbrain – Nine Dragons Wall detail in Beihai Park. Licensed under CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons|Detal na Murze Dziewięciu Smoków w Parku Beihai.

W zasadzie, ta scena jest całkiem podobna do innego smoczego ataku, który analizowaliśmy w odcinku Góra kontra Żmija. Również tam pojawiają się i smocze zaćmienie, i symbol morskiego smoka – choć, niestety, nie ma żadnych łódek. Mam na myśli pojedynek pomiędzy smoczymi jeźdźcami, Daemonem Targaryenem na Caraxes (Krwawej Żmii, Bloodwyrm) i Aemondem Jednookim na Vhagar, rozgrywający się ponad Okiem Boga podczas Tańca Smoków. Świadkami tej walki jesteśmy w Księżniczce i Królowej. Pierwsze istotne dla nas zdanie brzmiało następująco:

Atak nadszedł niespodziewanie, jak uderzenie gromu. Caraxes opadła na Vhagar z przeszywającym krzykiem, który słyszano w odległości kilkunastu mil. Osłaniał ją blask zachodzącego słońca i nadleciała od ślepej strony księcia Aemonda.

 W tej scenie widzimy smocze zaćmienie, które symbolizuje księżyc wędrujący zbyt blisko słońca, smoczy atak nadchodzący z tego zaćmienia, który symbolizuje księżycowe smoki oraz porównianie pomiędzy atakiem smoka i uderzeniem gromu, które ma nam przypominać o piorunie Boga Sztormów. Pojawia się również ogłuszający przeszywający krzyk, który ma nam przypominać o dźwieku, który rozłupał księżyc, krzyku bólu i ekstazy Nissy Nissy. Obraz morskiego smoka pojawia się w chwili, gdy dwa smoki łączą się ze sobą – tak jak w scenie z Viserionem i Rhaegalem – i wpadają do wody:

Pół uderzenia serca później smoki uderzyły o powierzchnię jeziora, wzbijając w górę fontannę dorównującą ponoć wysokością Królewskiemu Stosowi.

Dostajemy również kilkaa wskazówek dotyczących późniejszego wydobycia z wody meteorytu – morskiego smoka – ponieważ Caraxes, choć śmiertelnie ranna, zdołała wypełznąć na brzeg u podnóża murów Harrenhal, gdzie ostatecznie skonała. Jednak wiele lat później, ciało Vhagar zostało odnalezione, wiemy również, że przynajmniej jej głowa została wydobyta, ponieważ ponoć widzieliśmy ją w podziemiach Królewskiej Przystani w samej Pieśni. Odzyskano również miecz z valyriańskiej stali, Mroczną Siostrę, który Daemon w iście epickim stylu wbił w w oślepione oko Aemonda, nim obaj runęli do wody. Nie pytajcie mnie w jaki sposób ktoś to wszystko wyłowił – wynajęli kilka merlingów albo pare mlaskaczy, które zanurkowały z piłą do kości i powyciągały te wszystkie przedmioty? – ale wiemy, że jakoś temu podołano. W każdym razie, z wody wyciągnięto czerwonego smoka, czarny smoczy miecz i (co najmniej) czaszkę innego martwego smoka – same doskonałe symbole Światłonoścy. Możliwe, że to metafory odnoszące się do Żelaznych Ludzi wydobywających szczątki ‘morskiego smoka’ z morza, jak sugeruje ich mitologia.

Zaraz zaraz, na czym stanęliśmy? Ach tak, łodki! Wiem, że poprawnym słowem jest tutaj ‘statek’, ale mówienie ‘łodka’ jest bardziej zabawne. W każdym razie, drugą ważną sceną w której pojawiają się statki Targaryenów jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale, słynna scena, gdzie wykucie Światłonoścy jest odegrane i dosłownie, i symbolicznie. To świetny przykład kreatywności George’a – sądzę, że Wam się spodoba.

A zatem, spalone i roztrzaskane statki mogą przypominać kości lewiatana, zaś okręty należące do Targaryenów są jak morskie smoki – smoki, które pływają lub żeglują. Nazywanie statków na cześć smoków jest jeszcze lepsze, zwłaszcza wówczas, gdy te smoki były nazwane na cześć dawnych bóstw Valyrii. Morski smok jest utopioną boginią, zaś te smocze statki są jednocześnie nazwane imionami smoków i bogów. Cóż. A co jeśli bylibyśmy w stanie na nowo przemienić te morskie smoki-statki w bogów, a potem… no, nie wiem… podpalić je? To byłaby całkiem fajna symbolika…

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajomy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. Chłodne powietrze wypełnił migotliwy żar. Kamienne chimery i smoki na murach zamku wydawały się zamazane, jakby Davos patrzył na nie przez łzy.
Albo jakby się ruszały, budziły… {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte. Septon Barre mówił kiedyś Davosowi, że posągi wyrzeźbiono z masztów okrętów, które przywiozły z Valyrii pierwszych Targaryenów. W ciągu stuleci wielokrotnie je malowano, przemalowywano, złocono, srebrzono i ozdabiano klejnotami.
– R’hllor będzie szczególnie zadowolony z tak pięknego daru – oznajmiła Melisandre, gdy przekonywała Stannisa, żeby ich obalił i wywlókł za zamkowe bramy.

Obalenie prawdziwych bogów, by rozpalić ognisko, w którym wykuty zostanie Światłonośca – kto byłby zdolny do czegoś takiego? Ależ oczywiście, impersonator Azora Ahai, Stannis Baratheon. Drewnianie okręty, morskie smoki, które przywiozły Targaryenów na Smoczą Skałę stały się drewnianymi bogami. A potem płonącymi drewnianymi bogami. To, że to właśnie maszty – części statków, które nadal przypominają drzewa – stały się stojącymi w ogniu bogami znów przypomina nam motyw płonącego drzewa, ten z opowieści o Bogu Sztormów zapalającym drzewo przy pomocy pioruna. A to oznacza, że płonący drewniani bogowie jednocześnie reprezentują morskiego smoka i płonące drzewa – podczas i jedno, i drugie było sposobem, w jaki Szary Król wszedł w posiadanie ognia bogów. A co wyciąga Stannis z tego płonącego drzewa, które jest jednocześnie fragmentem morskiego smoka? Ależ oczywiście, Światłonoścę, który również jest ogniem bogów.

To wszystko doskonale pasuje do tego, co przez cały czas mówiłem: morski smok i piorun – dwie rzeczy, które dały Szaremu Królowi boski ogień – są tak naprawdę połówkami tej samej opowieści. Reprezentują inne aspekty tego samego wydarzenia, a wydarzeniem tym było lądowanie czarnego księżycowego meteoru na Żelaznych Wyspach (lub w ich pobliżu) oraz wykonanie złych czarnych mieczów z jego meteorytowego metalu… a być może również inwazja proto-Valyriańskich smoczych ludzi z Asshai.

Istnieją jeszcze dwa fragmenty sceny spalenia Siedmiu na Smoczej Skale, które pragnę tutaj przytoczyć, ponieważ łączą się z mitologią Żelaznych Ludzi:

Melisandre wzniosła ręce nad głowę.
– Spójrzcie! Obiecano nam znak i obietnica się wypełniła! Oto Światłonośca! Azor Ahai powrócił! Pozdrówcie wszyscy Wojownika Światła! Pozdrówcie Syna Ognia!
Odpowiedziały jej ochrypłe krzyki. Rękawica Stannisa zaczęła się tlić. Król z przekleństwem na ustach wepchnął ostrze w wilgotną ziemię i zaczął uderzać dłonią o udo, by ugasić płomienie.
– Panie, oświeć nas swoim blaskiem! – zawołała Melisandre.

(W oryginale: ochrypła fala krzyków, a ragged wave of shouts).

Stoją na plaży, a Stannis Ahai wbija swój płonący miecz w wilgotną ziemię… nietety, to nie morski smok. Ale niewiele brakowało. Prawdę mówiąc, jeśli Żelaźni Ludzie w jakikolwiek sposób wydobywali metal z meteorytu, musiał on uderzyć w pobliżu brzegu. A może prosto w brzeg. No coż, nie można też wykluczyć tych jednostek ratunkowo-wydobywczych złożonych z Głębokich (Deep Ones). Kolejność zdarzeń jest tutaj doskonała: Stannis jest wściekły, a nawet przeklina, w chwili gdy wbija w ziemię Światłonoścę. Dokładnie w tej chwili Melisandre woła: ‘Panie, oświeć nas swoim blaskiem‘. To świetne podsumowanie – gniewne morskie smoki-meteory i przeklęty Światłonośca – spójrzcie wszyscy, oto światło pana. Nacieszcie się nim.

Następnie odnotowane jest pojawienie się bezbożnej fali:

Melisandre zaczęła śpiewać w języku Asshai. Jej głos to się wznosił, to opadał, niczym morskie pływy. Stannis rozwiązał nadpaloną pelerynę i słuchał w milczeniu. Wbity w ziemię Światłonośca lśnił jeszcze czerwonawym blaskiem, lecz pełgające po nim płomienie przygasały stopniowo.

Gdy pieśń dobiegła końca, z bogów pozostał jedynie węgiel drzewny, a królowi zabrakło wreszcie cierpliwości.

(Melisandre sang in the tongue of Asshai, her voice rising and falling like the tides of the sea. ang. tide – pływ, fala).

Melisandre jest jednym z najważniejszych symboli ognistego księżyca, a to właśnie jej pieśń przywołuje fale. Wiemy co to za pływy – fale księżycowej krwi. Tymczasem Światłonośca ochładza się w mokrej ziemi, gdzie wylądował. Bogowie – morski smok – są teraz węglem drzewnym, tak jak spalone okręty w Lordsporcie, które przypominają kości martwych lewiatanów.

Jak przed chwilą powiedziałem, obydwie opowieści – ta o morskim smoku, i ta o piorunie – odnoszą się do spadających księżycowych meteorów i ognia bogów, ale reprezentują dwa odmienne aspekty tego wydarzenia. Wiemy już dość dobrze, czym jest morski smok – czarnym meteorem – i czym był ogień – czarnym metalem z meteorytów, z którego można było wykonać magicznie miecze, takim jak metal, którego Azor Ahai użył do wykucia Światłonoścy. Co do pioruna Boga Sztormów, motyw ognia z nieba jest dość łatwy do zrozumienia – zauważyliśmy powiązanie z Młotem Wód (poprzez wykorzystanie symboliki związanej z błyskawicą Thora) – ale co właściwie oznacza to płonące drzewo? Zasugerowałem, że symbol płonącego drzewa odnosi się do czardrzew, o dłoniach z krwi i ognia. To właśnie w tym miejscu do gry wkraczają kości Naggi i teoria o łodzi z czardrewna.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

 

 

 

 

Szary Król i Morski Smok – Język Lewiatana

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzewrozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Język Lewiatana ∆  ∆

‘Lewiatan’ to hebrajskie słowo znaczące ‘poskręcany, pozwijany’ (twisted, coiled) lub ‘ten, którego ciało jest pofałdowane’, co odnosi się do sposobu w jaki węże zwijają i wyginają swoje ciała. Biblijny morski potwór lewiatn był najprawdopodobniej oparty na podobnych, starszych motywach z tego regionu, w szczególności smokach ‘oceanu chaosu’, Tiamat i Lotanie (albo jego greckich inkarnacjach, Ladonie i Hydrze). Wszystkie te monstra zostały zabite, w wyniku czego miała miejsce jakaś twórcza przemiana świata, której zazwyczaj towarzyszyły powodzie i burze. Legenda o zatapiającym wyspy morskim smoku Naddze i jego powiązania z mitami o upadłej księżycowej dziewicy, które śledziliśmy w poprzednich odcinkach, doskonale pasowałyby do tej mitologicznej rodziny, zawierającej długą listę mitów o smokobójstwie i przemieniających świat kataklizmach. Z tego powodu jestem przekonany, że spojrzenie na nie w tym kontekście jest właściwe.

Co do biblijnego lewiatana, prawdziwego smoka morskiego, możemy przeczytać, że na początku Yaweh (który pierwotnie był bogiem burz, podobnym do kananejskiego Yamma) stworzył dwa lewiatany, lecz samicę zabił, zaś samca wykastrował. Jako że mamy jeden księżyc, który w chwili śmierci wydał na świat smoki, i drugi, który przetrwał do dnia dzisiejszego, dostrzeżenie tutaj jakiegoś powiązania staje się kuszące. W wielu z tych mitów jedno smokobójstwo miało miejsce kiedyś w przeszłości, a kolejne takie wydarzenie ma – według przepowiedni – dopiero mieć miejsce… dokładnie tak jak w legendzie o księżycowych smokach z Qarthu, opowiadającej o drugim księżycu, który uległ zniszczeniu w przeszłości, oraz ocalałym księżycu, który w przyszłości ma pęknąć. Nie chciałbym zdradzić teraz całej tajemnicy, ale istnieją rzeczy mogące być  zapowiedziami (foreshadowingiem) tego, że czerwona kometa powróci i rozbije zachowany dotąd księżyc. W ten temat zagłębimy się po rozpoczęciu nadchodzącej serii pod tytułem Księżyce Lodu i Ognia.

Zniszczenie Lewiatana, grafika Gustave’a Dorégo z 1865 roku (Wikimedia Commons)

Jeszcze bardziej interesującym jest powiązanie pomiędzy skórą lewiatana i przynoszeniem światła: Yaweh wykonał ze skóry zabitej samicy lewiatana materiał dający światło, co dość dobrze odpowiada teorii, według której miecz Światłonośca został wykonany z księżycowych meteorytów. Przypomina się również Szary Król budujący swój dwór ze szkieletu morskiego smoka. Ponoć przy końcu czasu Yaweh wykona ze skóry samca lewiatana jaśniejące sklepienie dla całego nieba, co pokazuje nam motyw ‘smokobójstwa, które dopiero ma nadejść’, do którego przed chwilą się odnosiłem.

George zdaje się nawiązywać do tych koncepcji, lecz zmienia niektóre aspekt – tak, jak to zawsze czyni ze swoimi inspiracjami. Gdy morski smok zostaje zabity, niebo spowija ciemność, nie jasno, a ciało zabitego potwora wydaje się pić światło, zamiast je oddawać, tak jak to ma miejsce w przypadku biblijnego lewiatana.

Wracając do motywu lewiatana lub morskiego smoka zabijanego, by miała miejsce jakaś znaczna przemiana świata, spójrzmy raz jeszcze na mitologiię perską i wedyjską. Widzieliśmy, że spora część mitologii otaczającej Światłonoścę jest zaczerpnięta z perskiego zaratusztrianizmu, a także rzymskiego mitraizmu, z kolei ten był – przynajmniej częściowo – oparty na perskich wierzeniach dotyczących Mitry (istnieje jednak pomiędzy nimi wiele istotnych różnic i badacze nie są zgodni co do stopnia powiązań). Swobodny przekład ‘Azora Ahai’ jako ‘ognistego smoka’ bierze się z awestyjskich (język ten jest starszą formą perskiego) oraz wedyjsko-sanskryckich rdzeni. W tym miejscu chciałbym nieco wyjaśnić coś, co w pierwszym eseju było pewnego rodzaju nadmiernym uproszczeniem.

Średnioperskim słowem oznaczającym ‘ogień’ jest ‘ādur‘, podczas gdy awestyjska forma to ‘ātar’, zaś współcześnie wyraz ten ma postać  ‘āẕar’. To stąd bierzemy podobieństwo pomiędzy ‘Azor’ i ‘ogień’. Tymczasem  ‘aži‘ to awestyjskie słowo oznaczające węża lub smoka. Na przykład, w mitologii zaratusztriańskiej występuje zły trójgłowy smok (być może smok-człowiek, opowieści nie są co do tego zgodne) nazywany Aži Dahāka – czasem również ‘Aždaha’ – który jest skuty, lecz przepowiednia głosi, że przy końcu świata wyswobodzi się i spustoszy ziemię, w stylu Lwa Nocy. Innym smokiem usilnie potrzebującym smokobójcy jest Aži Sruuara, jadowity rogaty smok. ‘Aži’ jest wyrazem pokrewnym dla ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, który również znaczy ‘wąż’, a niekiedy ‘smok’. Jest również imieniem wielkiego złego węża-smoka z Rygwedy, którego zazwyczaj nazywa się Vritra (Wrytra), ale bywa również nazywany ‘Ahi’. Tego właśnie węża musi zabić heros Indra, zaś czyn ten wyzwala globalną powódź. Rygweda wspomina również o ‘smoku z głębin’, zwanym ahi budhnya, który ponoć zamieszkuje dna niebiańskich rzek.

Podsumowując kwestię naszego swobodnego przekładu ‘Azora Ahai’, wyraz ‘Azor’ jest podobny do staroperskich i irańskich słow oznaczających ‘ogień’, zaś ‘Ahai’ jest bardzo podobne do słowa ‘ahi’ z sanskrytu wedyjskiego, o znaczeniu ‘smok’ lub ‘wąż’. Awestyjską formą ‘ahi’ jest ‘azi, co przypomina nam ‘az-‘ w ‘Azor’.

Teraz przyszedł czas na ognistego smoka Gōčihra z astrologii zaratusztriańskiej i manichejskiej. Manicheizm był wysoce dualistyczną religią, która pojawiła się około roku 200 naszej ery w Persji i była po części oparta na Księdze Enocha. Miał wiele wspólnego z wczesnym gnostycyzmem chrześcijańskim u późniejszymi gnostyckimi wierzeniami katarów z południowej Francji. To właśnie katarzy są kolejną inspiracją do której George R.R. Martin się przyznał. Manichejska kosmologia opowiada o dwóch smoczych monstrach, będących wrogami słońca, księżyca i gwiazd, Gōčihrze i Mūšparīgu, którzy zostali przykuci do słońca, co uniemożliwia im dokonywania zniszczeń. Zostali umieszczeni po przeciwnych stronach nieba, gdzie muszą obracać kołem niebios. Mūšparīg bywa opisywany jako demon odpowiadający za zaćmienia księżyca, które są oczywście znane jako ‘krwawe księżyce’, podczas gdy Gōčihr wydaje się być związanym tak z gwiazdozbiorami jak z kometami. Przytoczę tutaj zamieszczony w Encyclopædia Iranica fragment streszczenia tekstu pod tytułem Bundahišn, będącego kompilacją zaratusztriańskiej kosmologii zaczerpniętej z dwóch starszych kodeksów z VIII i XIV wieku naszej ery.

Przy końcu czasu Gōčihr spadnie na ziemię, którą przerazi niczym wilk owcę, po czym ogień jego i nimb stopią metal Šahrewara na pagórkach i w górach, i w ten sposób powstanie rzeka płynnego metalu niezbędna dla oczyszczenia ludzkości. Na koniec, po tym jak sam Ohrmazad zejdzie w dół na ziemię, by odesłać Āza i Ahrimana z powrotem w Ciemność skąd przybyli, wąż Gōčihr płonie w stopionym metalu, i nieczystości Piekła płoną, i Piekło staje się czyste. (Bundahišn TD1, pp. 193.11-16, 195.17-196.2; TD2, pp. 225.3-8, 227.12-15; tr. Anklesaria. pp. 288-91; tr. West, pp. 125f., 129)

Jak już wspomniałem, tak naprawdę Gōčihr nie jest smokiem, lecz kometą – lub innymi słowy: gwiazdą, która spadła ze swego gwiazdozbioru na ziemię. Pamiętacie jak powiedziałem, że wiele ludów na całym świecie wyjaśniało komety i meteory jako ogniste smoki, prawda? No cóż, oto jeden z doskonałych tego przykładów. Kometa-smok spada z nieba i topi metale ziemi, by ją oczyścić – a to wpasowuje się w ciąg mitów o smokach zabijanych, by przemienić świat przy pomocy powodzi, a także odpowiada naszej teorii dotyczącej Długiej Nocy. Uderzenie przemieniającej świat komety powiązane z rzekami stopionego metalu musi przypominać nam o Światłonoścy wykonanym z księżycowych meteorów-smoków, a także o tym, że George czasem przedstawia nawałnicę spadających gwiazd jako falę krwi na niebie – fale ‘krwawiących gwiazd’ lub ‘krwawników’. Z kolei mtyw dwóch smoków przykutych do słońca przywodzi na myśl nasz pomysł według którego kometa orbitująca wokół słońca uległa rozdzieleniu na dwie części, tworząc dwie smocze komety. Na dodatek to, że jeden z tych manichejskich niebiańskich ognistych smoków powoduje zaćmienia tego czy innego rodzaju przyciąga moją uwagę. Moim celem nie jest powiedzenie ‘ha ha, George wziął to wszystko z opowieści o Gōčihrze! Rozwiązałem całą zagadkę!’ – lecz raczej wskazanie, że powiązywanie uderzeń komet z zabijaniem smoków i zmieniającymi oblicze świata kataklizmami jest tradycją, w której George bierze udział dzięki swojemu własnemu mitotwórstwu. Mówi w powszechnym języku mitów i buduje na fundamencie już istniejącej symboliki.

Oczywiste echa opowieści o Gōčihrze możecie dostrzec w micie Tauroktonii, czyli zabicia przez Mitrę białego lunarnego byka, który był jego częścią. Zapewne już go znacie – Mitra składa w ofierze białego byka, po czym jego krew obmywa cały świat, rozpoczynając odnowienie życia. Jedną z różnic pomiędzy rzymskim mitraizmem i jego perskimi przodkami jest to, że w mitach perskich smoki są prawie zawsze złe, podczas gdy mitraizmie nie zawsze się tak dzieje. W Tauroktonii to biały byk odgrywa rolę zabitego smoka, ale byk jest przyjacielem Mitry, podczas gdy smoki były postrzegane jako źródło wiedzy i oświecenia przez zainicjowanych adeptów misteriów mitraickich – tak byli nazywani rzymscy wyznawcy tej tajemniczej religii.

Jednym z celów wspominania o tych wszystkich sprawach jest dojście do jednego z powszechnych i uniwersalnych mitów, które znajdujemy od Bliskiego Wschodu po Indie – a jest nim zabicie smoka w celu przemienienia świata. Najstarszą wersją tej opowieści może być babiloński mit o Tiamat i Marduku, o którym wspomniałem na początku tego rozdziału. Tiamat była symbolem chaosu pierwotnego stworzenia, występująca na początku jako jaśniejąca bogini-matka ucieleśniająca kobiecość. Jednak gdy własne dzieci zabiły jej męża, przybrała postać potwornego morskiego smoka, po czym zabił ją Marduk, który użył jej podzielonego ciała, by uformować niebiosa i ziemię. Tiamat wydała również na świat smocze dzieci, monstra posiadające truciznę zamiast krwi. Opowieść o Yawehu zabijającym lewiatana jest uważana za wersję tego babilońskiego mitu, i z całą pewnością są one podobne.

Sugerowałbym, że wszystkie te mity o smokobójstwie – a wiele z nich wywodzi się od innych – zawierają te same koncepcje i motywy: śmierć i wskrzeszenie oraz przemieniające świat ziemskie i niebiańskie katastrofy ucieleśniane jako gniew smoków i morskich smoków.

Wiele podobieństw i paralel dostrzegamy w martinowskiej wersji tego mitu – morskiego smoka, który stwarza lub zmienia świat, smoka, którego zabicie daje twórczy skutek, istotę będącą matką smoków i tak dalej. Tak naprawdę Marduk był bogiem burz, tak jak Yaweh – widzimy zatem, że bóg burz lub sztormów zabijający morskiego smoka ma wiele mitologicznych precedensów. Przypomina się Robert Baratheon zabijający Rhaegara na rzece Trident – scena którą już kilkukrotnie analizowaliśmy – dająca nam wcielenie nordyckiego boga burz zabijającego czarnego smoka, który wpada do wody. Mamy również młoty i spadające rubiny, które lśniły jak ogniki. Zabicie smoka i jego rodu zapoczątkowało nową dynastię, zaś król Robert rządził w czasie lata obfitości i urodzaju.

‘Bitwa nad Tridentem’ autorstwa Justina Sweeta

W micie Żelaznych Ludzi Bóg Burz ciska gromem – księżycowym meteorem – podczas gdy Szary Król Zabija morskiego smoka (meteora), ale przez to, iż obydwa mity odnoszą się do zabicia księżyca i uderzania młotem w jego meteory-dzieci, koniec końców to ten sam czyn. Zabicie morskiego smoka (a dokładniej księżyca, który staje się morskim smokiem) i miotanie w dół boskim gromem są tym samym. Podobnie rzecz ma sie z machaniem młotem bogów. Chodzi o to, że wszystkie te westeroskie opowieści wywodzą się od mitów o zabijaniu smoków z prawdziwego świata – a w wielu z nich to król lub bóg burz jest tym kto zabija smoka.

Jako dalszą lekturę polecam świetną analizę motywu smoka w perskiej mitologii z Encyclopædia Iranica. Link kieruje do jej wpisu dotyczącego terminu aždaha. Słuchacze podcastu mogą go znaleźć w tekstowej wersji tego odcinka na mojej stronie internetowej.

A teraz czas na wyśmienity cytat wspominający o lewiatanach, który zachowałem aż do tej pory. Pokazuje nam władającego młotem Króla Burz Roberta tworzącego martwe lewiatany. Oto fragment pierwszego rozdziału Theona w Starciu królów, z którego czerpaliśmy już wcześniej. Pojawiają się w nim liczne odniesienia do Roberta szturmującego Pyke. Gdy Theon płynie do Pyke, mija ruiny Lordsportu – wówczas czytamy następujące zdania:

Gdy po raz ostatni widział tę osadę, była tylko dymiącym pustkowiem. Szkielety spalonych drakkarów i roztrzaskanych galer leżały na kamienistym brzegu niczym kości martwych lewiatanów, a z domów zostały jedynie zburzone mury i wystygłe popioły. Po dziesięciu latach nie było już widać wielu śladów wojny. Prostaczkowie postawili nowe chaty, używając kamieni ze starych, a na dachy nacięli świeżej darni. Nieopodal przystani pojawiła się nowa gospoda, dwukrotnie większa od starej. Jej parter zbudowano z kamienia, a dwa piętra były drewniane. Stojącego septu jednak nie odbudowano. Tam, gdzie kiedyś stał, zostały jedynie siedmioboczne fundamenty, Najwyraźniej wściekłość Roberta Baratheona skutecznie zniechęciła żelaznych ludzi do nowych bogów.

Theona bardziej od bogów interesowały statki.

Pamiętacie jak powiedziałem Wam, że kości Naggi mogą tak naprawdę być kadłubem odwróconego okrętu z czardrzewa? Cóż, mamy tutaj bezpośrednie porównanie pomiędzy drewnianymi statkami i morskimi smokami – spalone i roztrzaskane okręty są porównane do kości martwych lewiatanów. Theon myśli o tych lewiatanch jako szkieletach martwych wielorybów, ale ukryta wskazówka dotyczy lewiatana jako morskiego smoka. Wkrótce po tym Theon porównuje okręty do bogów, domykając krąg i stawiając nas znów przed motywem lewiatana jako upadłego boga lub bogini.  Za niedługo zajmniemy się ‘morskim smokiem jako statkiem’, ale na razie odłóżmy ten temat na bok.

Rozejrzyjmy się w miasteczku ‘Lordsport’, zaczynając od nazwy. (Dosłownie ‘pański port’, w języku angielskim LORD bywa również używane w odniesieniu do Boga, podbnie jak polskie Pan). To miejsce, gdzie bóg przybywa do portu. To nasza bogini, morski smok, przynosząca swój niebiański ładunek. W swej naturze, nazwa ta jest podobna do ‘Królewskiej Przystani’, która symboliczne odnosi się do lądowania króla Azora Ahai odrodzonego, księżycowego meteoru. Podobnie wygląda sprawa ‘Lordsportu’ – istnieje jednak możliwość, że ta nazwa jest bardziej dosłowną aluzją, ponieważ podejrzewamy, że na Żelaznych Wyspach rzeczywiście wylądował meteor.

Co się tyczy Króla Burzy Roberta Baratheona, wylądował w tym właśnie miejscu, ze swoim młotem i furią, zamieniając miasteczko w coś co Theon zapamiętał jako ‘dymiące pustkowie’ pełen porozrzucanych kości morskiego smoka. Tym atakiem Robert odgrywa na nowo opowieść o Młocie Wód, uderzenie pioruna Boga Burz (zapalając drewniane okręty zamiast drzew) i zabijając morskiego smoka (zostawił po sobie spalone kości lewiatanów). Jeśli dorzucimy odniesienia do tej bitwy, które odnajdujemy w innych miejsach, mamy młot druzgoczący półksiężyc z ciemnego kamienia oraz Thorosa przedzierającego się przez wyłom ze swoim płonącym mieczem – co znów daje pokazuje nam nawiązania do mitów o Światłonoścy i Młocie Wód. Tak właściwe, można nawet powiedzieć, że rebelia na Żelaznych Wypsach istnieje tylko po to, by Martin mógł przedstawić Króla Burzy Roberta Baratheona uderzającego w nie raz po raz swoim młotem.

Tak jak Robert walczący przy pomocy młota na Żelaznyc Wypsach sugeruje połączenia Młota Wód i pioruna Boga Burz, smocze ataki na Wyspy są sugestami dotyczącymi symboli morskiego smoka i płonącego miecza. W pierwszym z nich ważną rolę odgrywa ród Volmarków z Volmarku na wyspie Harlaw, którego herb przedstawia czarnego lewiatana na szarym polu – co z całą pewnością zachęca do bardziej szczegółowej analizy.

image courtesy awoiaf.westeros.org
(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

George R.R. Martin jest powszechnie znany jako miłośnik heraldyki – uważam, że często robi z niej użytek, by podzieliśc się istotnymi wskazówkami dotyczącymi tajemnic swojej sagi. Okazuje się, że jedynym odgrywającym ważną rolę w historii członkiem Rodu Czarnego Lewiatana, poza młodym lordem Volmarkiem z głównej opowieści, jest Qhorin Volmark. Lord Qhorin był dalekim krewnym króla Harwyna ‘Twardorękiego’ Hoare, który na krótko zasiadł na Tronie z Morskiego Kamienia w drugim roku po Podboju, po tym jak król Aegon Zdobywca spalił Czarnego Harrena i jego synów w Harrenhal. Qhorin Volmark ogłosił się wówczas prawowitym dziedziem ‘czarnej dynastii’, odnosząc się do krwi członków rodu Hoare, która ponoć była czarna. Oczywiście, widzieliśmy, że ‘czarna krew’ to bardzo ważny motyw w całej kolekcji symbolizmu związanego ze śmiercią księżyca. Posiadanie ‘ognia w sobie’ sprawia, że krew postaci staje się czarna – z tego powodu ten szczegół wygląda na istotny. Qhorin Volmark to czarno-krwisty, czarny lewiatan – a my wiemy o co tutaj chodzi. O czarny ‘krwawnikowy’ meteor, zamieniony w morskiego smoka.

Ze Świata Lodu i Ognia, oto sedno opowieści o Qhorinie:

Na Wielkiej Wyk, Pyke i Orkmont wkrótce pojawili się inni pretendenci. Przez z górą rok ich zwolennicy walczyli ze sobą na lądzie i na morzu. Aegon Zdobywca położył kres tym walkom w roku 2 o.P., gdy wylądował na Balerionie na Wielkiej Wyk, wsparty wielką flotą. Żelaźni Ludzie nie mieli szans. Qhorin Volmark zginął z ręki samego Zdobywcy, zabity jego mieczem z valyriańskiej stali, Blackfyre’em.

Aegon włada mieczem Blackfyre’em (black fire – czarny ogień), podczas gdy jego smok Balerion zieje czarnym ogniem – to odpowiadające sobie symbole. Balerion ląduje na Starej Wyk (sic), czyli dokładnie tam, gdzie znajdują się ‘kości Naggi’ – odgrywa na nowo lądowanie morskiego smoka na Żelaznych Wyspach, które mogło mieć miejsce na samej Starej Wyk, gdzie utworzyłoby zatokę w kształcie półksiężyca znaną jako ‘Kołyska Naggi’. Tymczasem Aegon zabija Qhorina – czarnego lewiatana – mieczem Blackfyre’em. Szary Król zgładził Naggę, po czym wszedł w posiadanie jej ognia, co tutaj reprezentuje Aegon zabijający czarnego lewiatana, ale jednocześnie władający czarnym ogniem w postaci miecza. Choć Aegon dosłownie nie zabrał czarnego ognia od Qhorina, symbolika jest odpowiednia. Aegon zabił morskiego smoka, zabijając czarnego lewiatana – i posiadał czarny ogień w formie miecza. To z kolei wydaje się odpowiadać temu, że Szary Król i starożytni Żelaźni Ludzie władali czarnym orężem, ponoć pijącym dusze, wykonanym z szarego smoka-meteorytu. Szary Król zostaje zrówany z naszym archetypem Azora Ahai/czarnego smoka – a na taki właśnie pomysł wpadliśmy w tej samej chwili gdy usłyszeliśmy, że Szary Król ukradł niebiański ogień – ale o tym za chwilę,

Na marginesie wspomnę, że ‘wielka flota wojenna’ (vast war fleet) towarzysząca czarnym smokom reprezentuje deszcz meteorów, który towaszyszył dwóm większym (Pamiętajcie, że według mojej teorii na Planetos opadły trzy księżycowe smocze meteory – jeden z nich podzelił się na mniejsze kawałki, tworzące deszcz meteorów, zaś dwa pozostałe duże meteory uderzyły w ziemię). Pomiędzy morskimi smokami i statkami istnieje jeszcze inny związek – okręty należą do Targaryena, a zatem są smoczymi okrętami… smokami pływającymi po oceanie, w pewnym sensie morskimi smokami. Obiecuję, że już niebawem porozmawiamy o tych statkach.

Zdobycie Żelaznych Wysp przez Aegona zostaje wspomniane w Uczcie dla wron podczas Królewskiego Wiecu (kingsmoot) przez lorda Dunstana Drumma, władającego mieczem z valyriańskiej stali o nazwie Czerwony Deszcz (Red Rain). Pamiętajcie o tym, że gdy odnosi się do końca ‘czarnej dynastii’, ma na myśli zabicie Qhorina Volmarka przez Zdobywcę:

To prawda, że gdy czarną dynastię pochłonął smoczy ogień, ludzie z żelaznego rodu oddali władzę Vickonowi Greyjoyowi… ale był on ich lordem, nie królem.

Zdecydowałem się zamieścić ten cytat, ponieważ zdanie o dynastii czarnego lewiatana pochłoniętej przez smoczy ogień jest ułożone w taki sposób, że sugeruje, iż to krew księżyca została zapalona i poczerniała w wyniku uderzenia komety i mającej w wyniku tego eksplozji (smoczym ogniu). Lewiatan o czarnej krwi, który płonie w czarnym smoczym ogniu – ten obraz doskonale pasuje do naszego wyobrażenia o Światłonoścy. A mam przez to na myśli… no coż, po prostu jest nim w pełni i sądzę, że przesłaniem George’a jest to, że lewiatan lub morski smok-meteor był czarnym księżycowym meteorem tego samego rodzaju co ten, z którego wykonano Światłonoścę.

Tańcu ze Smokami możemy odnaleźć świente dopełnienie ataku Aegona i Baleriona na Żelazne Wyspy – scenę, gdzie Daenerys wsiada na swojego własnego smoka, Drogona. Poniższy fragment wzmacnia teorię o tym, że Żelazne Wyspy zostały ukształtowane przez ogień morskiego smoka, czarnego lewiatana:

Po kilkunastu uderzeniach serca wyprzedzili cwałującego przez trawę Dothraka. Po obu stronach Dany dostrzegi jegoała miejsca, gdzie wypalona trawa zmieniła się w popiółDrogon już tu był – uświadomiła sobie. Ślady jego łowów pokrywały zielone morze traw na podobieństwo łańcucha szarych wysepek.

Łańcuch szarych wysepek na zielonym morzu wypalonym przez smoczy ogień – całkiem nieźle, no nie? Owe szare wysepki są miejscami, gdzie wylądował smok.

image courtesy awoiaf.westeros.org

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

Inną świetną wskazówkę dotyczącą czarnego ognia i czarnego oręża na Żelaznych Wypsach w czasie Długiej Nocy możemy odnaleźć spoglądając na ród Harlawów oraz ich miecz z valyriańskiej stali, Zmierzch (Nightfall). Herb Harlawów przedstawia srebrną kosę, przypominając czas żniw – być może również ponure koszenie – jak wiemy, Żelaźni Ludzie nie sieją, jedynie zbierają. Srebrna kosa przywodzi na myśl sierp księżyca, lecz taki, który został zamieniony w śmiercionośną broń. Warto wspomnieć, że Lord Żelaznych Wysp tytułuje się ‘Lordem Kosiarzem’. Co do miecza Zmierzchu, jego głowica została wykonana z kamieni księżycowych (moonstone), co jest znakomitą wskazówką tego, że ‘kamienie księżycowe’ – kamienie z księżyca – wywołały zmierzch zmierzchów (nightfall to dosłownie zapadnięcie nocy). Dla rodu Harlawów Zmierzch zdobył Dalton Greyjoy, Czerwony Kraken. Nikt nie wie jak dokładnie miecz wszedł w posiadanie Harlawów, ale sam Czerwony Kraken jest symbolem Azora Ahai/Krwawnikowego Cesarza, któremu z pewnością będziemy musieli bliżej przyjrzeć się w przyszłości. Na razie musicie uwierzyć mi na słowo, że doskonale nadaje się na kogoś związanego z valyriańskim mieczem o nazwie Zmierzch i jego kamieniami księżycowymi. Warto również wspomnieć, że ród Volmarków, tych od herbu z czarnym lewiatanem – zamieszkuje na wyspie Harlaw. Podlegają Harlawom, jako pewnego rodzaju chorążowie.

grafika z ‘The Complete Guide to Westeros’, który można odnaleźć na wydaniu pierwszego sezonu ‘Gry o tron’ HBO na DVD

Pochód symboliki herbów Żelaznych Ludzi trwa nadal na Wielkiej Wyk, a dokładniej na Twardych Wzgórzach (Hardstone Hills, Wzgórzach Twardego Kamienia), w zamku Hammerhorn (młot + róg), twierdzy rodu Goodbrotherów.

House_Goodbrother

(grafika zamieszczona dzięki uprzejmości awoiaf.westeros.org)

 W tym właśnie miejscu doprawimy naszą dyskusję o czarnych mieczach i morskich smokach szczyptą aromatu ‘młot wód’. Ród Goodbrotherów czerpie swe bogactwo z kopalń, gdzie wydobywane są żelazno i inne minerały. Ich herb przedstawia czarny róg bogjowy okuty złotem na polu czerwieni. Róg ten ma pewne zagadkowe podobieństwo do rogu Eurona, Władcy Smoków (Dragonbinder), którego dźwięk ‘przeciął powietrze’ (w oryginale, w polskim tłumaczeniu przedarł się przez rejwach), ‘ostry jak pchnięcie mieczem’. Ma również wiele wspólnego z ‘fałszywym’ Rogiem Joramuna, który w Tańcu ze smokami Melisandre spaliła ma Murze. Te dwa rogi są, w wymienionej kolejności, powiązane ze smokami i trzęsieniami ziemi – a właśnie te dwa kataklizmy spotkały się na Żelaznych Wypsach, gdzie morski smok spowodował trzęsienie ziemi. Opis złamania Ramienia Dorne przy pomocy Młota Wód – ‘obudziły się śpiące w ziemi olbrzymy,  a całe Westeros zatrzęsło się i zadrżało‘ – doskonale pasuje do domniemanych własności Rodu Joramuna. I właśnie tutaj znajdujemy twierdzę o nazwie Hammerhorn (hammer – młot, horn – róg). Jakby tego było mało, boczne gałęzie rodu Goodbrotherów zamieszkują w miejsach noszących tak bogate z punktu widzenia symboliki nazwy jak ‘Crow Spike Keep‘, ‘Downdelving‘, ‘Corpse Lake‘ oraz ‘Shatterstone‘.

  • Crow Spike Keep (w polskim przekładzie: Wronia Twierdza) – Twierdza Wroniej Iglicy/Wroniego Szpica – nawiązanie do czarnych meteorów, które są opisywane jako wrony i kruki, i oczywiście jako ostre kawałki żelaza.
  • Down-Delving (Głęboka Kopalnia) – dosłownie: głęboka jama, głębokie zagłębienie – w sensie dosłownym odnosi się do kopalni, gdzie wydobywane jest czarne żelazo, które może być ‘ciałem’ morskiego smoka. Down (w dół) może również symbolicznie nawiązywać do skierowanej w dół trajektorii spadających meteorów.
  • Corpse Lake (Trupie Jezioro) – odniesienie do ciała księżycowej bogini/morskiego smoka, które wylądowało w wodzie.
  • Shatterstone – (shatter – trzaskać, rozbijać, stone – kamień) – nawiązanie do przylądka w kształcie miecza na Pyke, który został roztrzaskany.

By wzmocnić taką interpretację, oto fragment z pierwszego rozdziału Żelaznego Człowieka w Uczcie dla wron, gdzie Aeron Mokra Czupryna przybywa do Twierdzy Hammerhorn, po tym jak od tak sobie topi kilku fanatyków:

Noc dawno już zapadła, gdy kapłan wreszcie ujrzał żelazne szczyty wieżyczek Hammerhorn, sięgające ku sierpowi księżyca. Warownia Gorolda była masywna i potężna, wielkie kamienie, z których ją zbudowano, wydobyto z majaczącego za zamczyskiem urwiska. U stóp murów ziały wejścia do jaskiń i starożytnych kopalń, przypominające czarne, bezzębne usta. Żelazną bramę Hammerhorn zamykano na noc i Aeron musiał walić w nią kamieniem, aż wreszcie obudził strażnika.
(…)
Komnata była wilgotna, wietrzna i pełnia cieni. Jedna z córek Gorolda podała kapłanowi róg ale. Druga poruszyła pogrzebaczem tlący się słabo ogień, który dawał więcej dymu niż ciepła.

Jeśli zastanawialiście się, czy nazwa ‘Hammerhorn’ jest w zamierzeniu wskazówką dotyczącą Młota Wód… żelazne szczyty (w oryginale szpikulce) sięgają ku sierpowi księżyca (w oryginale użyte jest słowo clawing – drapią księżyc pazurami, chwytają go w szpony), co łączy motyw księżyca będącego ofiarą ataku, księżyca ściągniętego na dół, z młotami, rogami i żelaznymi pazurami. Symbol ‘niebiańskiego rogu’ zawiera w sobie zarówno odniesienie do rogów smoczej komety, która chwyciła księżyc w swoje szpony, jak i nawiązanie do dźwięku rogu – przypomnę, że w przypadku Władcy Smoków ‘rozdarł on powietrze niczym pchnięcie mieczem’. Uważam, że róg oraz inne wzmianki o głośnych dźwiękach i krzykach odnoszą się do okrzyku udręki i ekstazy Nissy Nissy – dźwięku, który według legendy o Światonoścy rozłupał księżyc. Innymi słowy, kometa przebiła księżyc swymi smoczymi rogami, zaś krzyk księżyca – dźwięk wywołany przez uderzenie – był jak odgłos wydawany przez grający piekielny róg. To właśnie te rogi przywołały na dół Młot Wód. I tak, sądzę, że to wszystko może sugerować, że Róg Joramuna i Władca Smoków są tym samym, a przynajmniej rogami tego samego rodzaju… być może jeden z tych rogów miał swój udział w zniszczeniu księżyca… lecz to temat na inny dzień.

Wracając do naszej sceny, Aeron uderza w żelazną bramę warowni kamieniem, wydobywając dźwięk, który ‘budzi śpiących’, jeśli wiecie, co mam na myśli – a sądzę, że wiecie. George często daje nam w danej scenie tę samą metaforę w kilku formach, by jego przesłanie stało się łatwiej zauważalne. Aeron otrzymujący ‘róg’ ale, po tym jak budzi śpiących mieszkańców zamku Hammerhorn, to świetny przykład tej techniki.

Co do wnętrza twierdzy, jest ono pełne cieni, a rozświetla je ogień, który daje więcej dymu niż ciepła. To właśnie w mniej więcej taki sposób od dłuższego opisuję magię wyznawców R’hllora – więcej cienia niż światła. ‘Ogień, który nie daje zbyt wiele światła lub ciepła’ to często powtarzający się motyw. Wygląda na to, że zawsze odnosi się do podejrzanej, zdeprawowanej i związanej z cieniem magii cienia, którą widzimy na kartach sagi.

Wreszcie, widzimy jaskinie będące wejściami do kopalń, ‘ziewające’ niczym bezzębne czarne usta – być może to właśnie w tych miejscach wydobywa się kości morskiego smoka, a może to tylko symbol tego ogólnego motywu. Według opowieści, Szary Król wykonał swój tron z kości Naggi, możliwe zatem, że te ‘bezzębne usta’ odnoszą się do pozbawionego kłów morskiego smoka, choć z całą pewnością równie dobrze może to być zwyczajny zbieg okoliczności. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie przynoszą czarne żelazo z wnętrza ‘czarnych ust’, górskich kopalń, podczas gdy czarny krwawnik pochodzi z wnętrza morskiego smoka.

Wyciągając bardziej ogólny wniosek, możemy stwierdzić, że fakt, iż Żelaźni Ludzie są najstarszymi kowalami w Westeros, zaś ich kultura w dużej mierze opiera się o żelazo i jego wytop, sprawia, że stają się bardzo dobrymi kandydatami na ludzi, którzy w Erze Świtu byliby zdolni do wykonywania zaawansowanych technicznie mieczy z meteorytów.

W końcu, w Świecie Lodu i Ognia możemy odnaleźć sprytną wskazówkę wiążącą Młot Wód z lewiatanem. W rozdziale o złamaniu Ramienia Dorne, które maester Yandel słusznie nazywa ‘najważniejszym wydarzeniem w historii Dorne, a być może całego Westeros’, pojawiają się spekulacje dotyczące tego, co było rzeczywistą przyczyną tego złamania – niektórzy maestrzy odrzucają wyjaśnienia mówiące o magii:

‘Arcymaester Cassander w swym dziele Pieśń morza – jak doszło do rozdzielenia lądów sugeruje, że przyczyną nie były zaklęcia zielonych jasnowidzów, lecz raczej to, co zwie pieśnią morza – powolny wzrost poziomu wód, który trwał przez stulecia…’

… lecz Aeron Mokra Czupryna powiedział nam już, że Utopiony Bóg śpiewa przez fale w języku lewiatana. Możemy zatem zauważyć, że ‘pieśń morza’ – przynajmniej ta, która zatopiła Ramię Dorne – jest tak naprawdę pieśnią zatapiającego wyspy morskiego smoka, którego językiem jest powódź. Na dodatek, lord Harlaw od srebrnej kosy posiada okręt noszący nazwę ‘Morska Pieśń‘, łącząc Młot Wód z Żelaznymi Ludźmi oraaz srebrnymi księżycowymi kosami… a także motywem przedstawiania morskich smoków jako statków… który jest właśnie tym, co następnie omówimy.

Morski Smok z Kaulonii | Grecka mozaika z VI wieku p.n.e. | Kaulonia, Włochy


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

 

Szary Król i Morski Smok – Morski Smok

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzewrozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Morski Smok ∆  ∆

Pierwszym do czego muszę Was przekonać jest to, że ‘morski smok’ jest tak naprawdę opisem uderzenia księżycowego meteorytu. W eseju Góra konta Żmija rozmawialiśmy już co nieco o piorunach, i z całą pewnością wrócimy do tego tematu, podobnie jak do motywu płonących drzew. Jednakże, już w kilku odcinkach wspomniałem mimochodem o ‘morskim smoku’, ale jeszcze nigdy nie podzieliłem się z Wami moją argumentacją i dowodami na poparcie tezy, że był on księżycowym meteorem – a zatem, zacznijmy właśnie od tego.

Wszystko zaczyna się od bardzo logicznego wniosku: jeśli mitologiczny motyw ‘smoków przybywających z księżyca’ naprawdę odnosi się do spadających meteorów, ‘morski smok’ to zapewne nic innego jak taki ‘smoczy meteor’, który wpadł do morza. Widzieliśmy, że Chińczycy śledzili komety przez tysięce lat i mają długą tradycję przedstawiania komet i spadających meteorów jako ziejących ogniem smoków… lecz nie są to po prostu stare dobre ogniste smoki jakie my znamy – Chińczycy zawsze opisują swoje jako wodne smoki i węże morskie. To niemal na pewno skutekt tego, że starożytni mieszkańcy Państwa Środka mieli do czynienia z tsunami wywoływanymi przez lądowania owych ‘smoków’ w Oceanie Spokojnym. O morskim smoku Naddze napisano, że ‘w swym gniewie zatapiała całe wyspy’, co stanowi doskonały opis potężnych tsunami, które rzeczywiście towarzyszą oceanicznemu uderzeniu sporych rozmiarów meteoru.

W historii o Młocie Wód, która zapewne również opowiada o impakcie księżycowego meteoru, również pojawia się wątek zatapiania sporych połaci lądu: niegdyś całego, a obecnie złamanego Ramienia Dorne. Wspomniałem, że motyw młota Thora wywołującego błyskawice sugeruje, że istnieje powiązanie pomiędzy piorunem Boga Sztormów i Młotem Wód, podobnie jak wzmianki o zalaniu lądu pojawiające się w obydwu legendach. W czasie, gdy przyglądamy się tutaj motywowi morskiego smoka, zwracajcie uwagę na młoty i uderzające fale (ang. hammering waves, od hammer, czyli młot).

Prześledziwszy w poprzednich odcinkach symboliczny motyw ‘księżycowej (miesięcznej) krwi’, widzimy, że powodzie są jedną z głównych konsekwencji kataklizmu Długiej Nocy i eksplozji księżyca. Używając wyrażenia ‘księżycowa krew’ George w sprytnej grze słów nawiązuje do rzeczywistych powodzi Długiej Nocy. Księżyc powoduje powstawanie fal oceanu, i wywołuje¹ miesięczny cykl kobiety. To z tego powodu krew miesiączkowa jest nazywana ‘księżycową krwią’.

¹ przypis tłumacza: Badania naukowe nie wykazały związku pomiędzy księżycem (zmianą jego faz) i cyklem menstruacyjnym. To, że cykl trwa mniej więcej tyle czasu co miesiąc księżycowy jest obecnie uznawane za przypadek. Warto dodać, iż 28-dniowy cykl przytaczany w wielu publikacjach jest jedynie średnią statystyczną rzeczywistych jego długości u poszczególnych badanych osób. Na dodatek długość regulowanej hormonalnie fazy folikularnej (pęcherzykowej) cyklu może ulegać zmianie w zależności od warunków środowiska, stresu, przyjmowanych leków itd. 

Autor sugeruje, że George R.R. Martin, tworząc wewnętrzną symbolikę swojej sagi, nawiązuje do istniejącego przez długi okres historii przekonania, że taki księżycowy wpływ istniał. Samo słowo ‘menstruacja’ pochodzi od łacińskiego mensis, miesiączwiązanego z greckim mene, księżyc. Również w języku polskim ‘miesiączka’ pochodzi od wyrazu ‘miesiąc’, dawnej nazwy Księżyca. 

Zatem, czy istnieje lepszy sposób opisania śmierci księżycowej bogini, wywołującej powodzie, niż ‘księżycowa krew’. Na dodatek, zawiera w sobie zarówno aspekt wykucia Światłonoścy związany z ofiarą, jak i ten związany z reprodukcją – a wiemy, że obydwa są ważnymi częściami mitu Światłonoścy. Jest również nawiązaniem do opowieści o Mitrze zabijąjącym białego lunarnego byka, którego krew zalała cały świat, przemieniając go. Opis pokrytej zmarszczkami czarno-czerwonej stali Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu – ‘fal nocy i krwi bijących o jakiś stalowy brzeg’ – był tak naprawdę jedną z pierwszych wskazówek co do związanego z morskim smokiem aspektu Światłonoścy. Światłonośca był mieczem, który przyniósł ciemność (fale nocy) i fale powodzi wychodzące z kawałków utopionego ksieżyca (fale krwi). To właśnie pokazuje nam opis mieczy niegdyś będących Lodem Neda.

Prawdziwe znaczenie jest tutaj dość jasne – ksieżycowy meteor musiał uderzyć w Żelazne Wyspy lub w ich pobliżu, zatapiając ląd i zapewne powodując również jego zapadnięcie, jak w przypadku okolicy zamku Pyke. Pierwszy rozdział Theona w Starciu królów, w którym po raz pierwszy poznajemy Żelazne Wyspy, jest jednym z najbogatszych przykładów mitycznej astronomii w całej sadze. Opowiada swoją historię dość jasnym językiem, podczas gdy czerwona kometa wisi nad zamkiem w swoim typowo złowróżbnym celu:

Przylądek, na którym Greyjoyowie wznieśli swoją fortecę, wbijał się ongiś w trzewia oceanu niczym miecz, ale tłukące weń dzień i noc fale już przed tysiącleciami rozkruszyły go na drobne odłamki. Pozostały jedynie trzy nagie, jałowe wyspy oraz tuzin wyniosłych stert kamieni, które wynurzały się z wód niczym kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga, nie zważając na szalejące wokół gniewne, spienione fale.

The point of land on which the Greyjoys had raised their fortress had once thrust like a sword into the bowels of the ocean, but the waves had hammered at it day and night until the land broke and shattered, thousands of years past. – w oryginale użyte jest ważne dla proponowanej przez autora eseju symboliki słowo ‘hammered‘. Fale uderzały w przylądek jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat.

zamek Pyke jest częścią przylądka, który wbijał się w trzewia oceanu niczym miecz, a później został złamany. W eseju Tyrion Targaryen spędziliśmy sporo czasu przyglądając się złamanym mieczom, dochodząc do wniosku, że zdają sie odnosić do rozpadnięcia się komety-Światłonoścy, a także do Ostatniego Bohatera, którego miecz został złamany. Pamiętacie to wzystko, prawda? Drudzy Synowie (Second Sons) mają na swych chorągwiach złamany miecz, ponieważ uderzenia meteorów rozświetliły niebo niczym drugie słońce (second sun)… miecz Neda, symbol Światłonoścy, został podzielony na dwie części… i tak dalej i tak dalej. W cytowanym powyżej fragmencie złamany miecz był tym, który został wbity w trzewia oceanu. To nasz zatapiający wyspy morski smok, wpadający do morza niczym miecz, w miejscu, gdzie fale uderzały o brzeg jak młoty.

One of the things HBO's Game of Thrones got very, very right: Castle Pyke

Jedna z niewielu rzeczy, które Gra o tron HBO zrobiła bardzo, bardzo dobrze: zamek Pyke. (fotos z serialu)

Sam zamek Pyke wydaje się być częścią ‘złamanego miecza’, o czym ten rozdział wspomina kilkukrotnie: ‘straszliwa, mroczna, odpychająca Pyke wznosiła się ponad tymi wyspami i kolumnami jakby była ich częścią’. W kolejnym akapicie opis Morskiej Wieży brzmi zupełnie jak opis Światłonoścy:

Na najdalszej wyspie, na samym końcu złamanego miecza stała wysoka i okrągła Morska Wieża, najstarsza część zamku. Stromą kolumnę, na której stała, na wpół przeżarły już nieuspokajające się ani na chwilę fale. Podstawa budowli była biała od odkładającej się soli, górna część zielona od porostów, które porastały ją gęstym dywanem, a wyszczerbione zwieńczenie czarne od sadzy pochodzącej z palonego co noc strażniczego ognia

W oryginale: the jagged black crown with soot from its nightly watchfire. Słowo crown, tutaj użyte jako ‘zwieńczenie bu.dowli’ oznacza również koronę.

Wyszczerbiona czarna czarna korona, na której nocą płonie ogień? No co ty nie powiesz. Przypomnijcie sobie, że złota korona noszona przez królów pierwotnie miała przedstawiać promienie słońca. W ten sposób oznajmiano, że król posiada władzę boga-słońca. Czarna korona odwraca taką symbolikę, być może sugerując mroczne słońce, lub kogoś kto wszedł w posiadanie boskiej mocy przemocą. Sami Żelaźni Ludzie noszą dwa rodzaje koron – koronę z drewna wyrzuconego na brzeg morza (driftwood crown) lub koronę z czarnego żelaza, taką o jakiej wspomina Balon Greyjoy. W Pieśni Lodu i Ognia odnajdujemy mnóstwo czarnych koron. Uważam, że wszystkie odnoszą się do motywu poczerniałego słońca lub słonecznego króla, który panuje bezprawnie – dokładnie tak jak Azor Ahai. Zatem, mamy tutaj czarną wieżę stojącą na złamanym mieczu, której zwieńczeniem płonąca czarna korona… no cóż, powiedzmy po prostu, że doskonale wiemy o kogo tutaj chodzi. Pojawiają się również sól i dym – sadza, która pociemniła szczyt wieży, i sól, która sprawia, że jej podstawa staje się biała. Odczuwam nieodparte pragnienie, by podkreślić, że kolory, które tutaj widzimy – biel, zieleń i czerń – odpowiadają barwom smoków Dany. No cóż, właśnie uległem temu pragnieniu.

Nie dalej jak dwa akapity dalej, pojawia się sama kometa, niesławny symbol Światłonoścy, by podpowiedzieć nam jakiego rodzaju smok-miecz wpada do morza:

Theon nigdy w życiu nie widział nic bardziej ekscytującego. Na niebie nad zamkiem, za rzadkimi, niesionymi silnym wiatrem chmurami widać było piękny czerwony ogon komety. Przez całą drogę z Riverrun do Seagardu Mallisterowie spierali się, co ona oznacza. To moja kometa – pomyślał Theon, wsuwając dłoń pod obszyty futrem płaszcz, by poczuć mieszek z impregnowanej tkaniny, który spoczywał bezpiecznie w kieszeni. W środku był list, który dał mu Robb Stark, papier wart koronę.

A zatem, mamy zamek z wieżą przypominającą Światłonoścę, który stoi na przylądku wbijającym się w trzewia oceanu niczym długi miecz lub morski smok… a tuż za nim, na niebie zawisła, na podobieństwo czerwonej flagi przyciągającej naszą uwagę, czerwona kometa, symol Światłonoścy par excellence.

Dokładnie tak jak szczyt czarnej korony Morskiej Wieży, papier-korona (w oryginale pergamin) Theona zostaje spalony, gdy Balon od tak sobie ciska go do ognia, gdy otrzymuje go później w tym samym rozdziale. Pergamin ‘zwinął się, poczerniał i stanął w płomieniach’, co doskonale odpowaida zaokrąglonej Morskiej Wieży, z jej czarną koroną płomieni. W obu przypadkach mamy płonącą czarną koronę. ‘Korona’ Theona, która za niedługo spłonie, jest umieszczona w mieszku z impregnowanej skóry (w oryginale oilskin pouch), co być może symbolizuje czarny oleisty kamień (oily black stone) komety-Światłonoścy i księżycowych meteorów. Innymi słowy, symbolika tworzy obraz Theona jako człowieka z płonącą czarną koroną, do którego należy kometa-Światłonośca.

W zasadzie, istnieje jeszcze inna legenda Żelaznych Ludzi opowiadająca o tym w jaki sposób weszli w posiadanie ognia. Także ona doprowadza nas do wniosku, że ogniem, o którym jest mowa, był Światłonośca. Również ze Starcia królów:

– Co rano jest nowy dzień, a każdy taki sam jak poprzedni.
– W Riverrun powiedzieliby ci co innego. Mówią, że czerwona kometa jest zwiastunem nowej ery. Wysłannikiem bogów.
– Rzeczywiście jest znakiem – przyznał kapłan – ale od naszego boga. To płonąca żagiew, taka, jakie nosili nasi przodkowie. Płomień, który przyniósł z morza Utopiony Bóg. Zapowiada nadejście przypływu. Pora rozwinąć żagle i ruszyć świat z ogniem i mieczem, tak jak uczynił to on.

Czerwona kometa jest niczym płonąca żagiew (burning brand) i zapowada nadejście wysokiej fali, przypływu, odnosząc się do zatapiających wyspy powodzi wywołanych przez uderzenie morskiego smoka – meteoru. Jest również zwiastunką czasu na wyruszenie w świat z ogniem i mieczem… a może raczej ‘ognistym mieczem’? Ciekawe jest to, że Utopiony Bóg przyniósł tę płonącą żagiew z oceanu – skąd w oceanie wziął się ogień? Wydaje mi się, że znamy odpowiedź – ognisty i gniewny morski smok, czyli kometa, był mieczem wbitym w trzewia oceanu, druzgocąc ląd. To doskonale pasuje do tego, co sami Żelaźni Ludzie mówią o sobie i swoim pochodzeniu: Żelazne Wyspy zostały nazwane na część swego ludu, który jest jak żelazo, a pochodzi z morza. Innymi słowy, Żelaźni Ludzie, którzy wychodzą z morza z płonącymi żagwiami ruszą w świat z ogniem i mieczem. Jak zaczynamy dostrzegać, przynoszenie ognia z morza jest ważnym aspektem mitów Żelaznych Ludzi, począwszy od wspomianego podania o Utopionym wynoszącym płonącą żagiew z oceanu.

Co do płonącej żagwi, Aeron bezpośrednio porównuje ją tutaj do czerwonej komety – ale tak naprawdę, istnieje również inna scena, w której płonąca żagiew jest użyta jako symbol ognia upadłej gwiazdy, która jest Światłonoścą. Oto fragment rozdziału Jona ze Starcia, gdzie Jon i Kamienny Wąż przygotowują się do wspinaczki na przełęczy w Zamarzniętych Kłach.

Widzieli w nocy ognisko, które lśniło na stoku góry niczym spadła na ziemię gwiazda. Jego blask był czerwieńszy od światła innych gwiazd i nie mrugał, choć czasami rozjarzał się jasno, a czasami przygasał do słabej, ledwie widocznej iskry. {…}

– Wilk zostanie z nami – rozkazał Qhorin. – Bladą sierść łatwo dostrzec w świetle księżyca. – Zwrócił się w stronę Kamiennego Węża. – Kiedy będzie po wszystkim, rzuć na dół płonącą żagiew. Gdy tylko ją zobaczymy, wdrapiemy się do was.

‘Kamienny wąż’ rzuci w dół płonącą żagiew, gdy wdrapie się dość wysoko, by sięgnąć jarzącącego się bardzo jasno czerwonego ognia upadłej gwiazdy zawieszonego nocą na wysokiej przełęczy. Zrozumiałem, sir. Przy okazji, dodam ‘kamiennego węża’ do mojej stale powiększającej się listy metafor komety (ta tutaj to jedna z moich ulubionych).

Spoglądając na najważniejsze wydarzenia tego rozdziału, widzimy, że kamienny wąż (kometa) zderza się z ogniem czerwonej gwiazdy (ognistym księżycem), leje się krew (przy ogniu siedzą trzy osoby, symbolizujące trzy smocze meteory), symbol Azora Ahai odrodzonego – Jon Snow – ma scenę wykucia Światłonoścy z pocałowaną przez ogień księżycową dziewicą Ygritte, a potem z nieba spada płonąca żagiew. Symbolizuje ona smocze meteory, które spadły z księżyca. Jeden z nich stał się morskim smokiem, który wbił się w morskie trzewia na Żelaznych Wyspach. A zatem, widzimy, że opowieść o Szarym Królu władającym ogniem morskiego smoka jest tym samym co mit o Utopionym Bogu przynoszącym płonącą żagiew z morza – to ta płonąca żagiew jest ogniem morskiego smoka. Jeszcze lepiej, jeden z dzikich siedzących pzy ognisku usiłuje użyć stojącej w ogniu żagwi jako broni przeciwko Jonowi, tworząc powiążanie pomiędzy symbolem płonącej żagwi i motywem ognistego oręża wykonanego z upadłej czerwonej gwiazdy.

Tak właściwie, kim jest Utopiony Bóg? Pamiętając o tym, że księżyc jest boginią, ‘żoną słońca’, można stwierdzić, że kawałki księżyca, które zatonęły w morzu jako morskie smoki, byłyby fragmentami utopionej bogini. Innymi słowy, tak naprawdę morskim smokiem jest tutaj Utopiona Bogini, nie utopiony bóg. Utopiona Bogini jest tym ogniem pochodzącym z czerwonej gwiazdy, który wpadł do morza, Morskim Smokiem, Lewiatanem. Jeszcze inaczej, Utopiona Bóg jest  księżycowym meteorem, morskim smokiem, a przez to utopioną boginią. Ogień, który Utopiony przyniósł z morza jest wynatrzoną magią ognia księżycowych meteorów, ogniem bogów znanym jako Światłonośca.

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że wydaje mi się, że to wszystko ma również dosłowne znaczenie – sugeruję, że odnosi się to wydobycia i wykorzystania materiału pochodzącego z meteorytu (morskiego smoka) przez Żelaznych Ludzi. Według mojej teorii, Tron z Morskiego Kamienia jest fragmentem księżycowegho meteorytu, który ponoć został znaleziony na brzegach Starej Wyk przez pierwszych ludzi, którzy przybyli na Wyspy. Możliwe, że jest pozostałością większego meteorytu, z którego wytopiono żelazo meteorytowe , by wykonać broń.

Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że płonące żagwie, takie jak ta, którą Utopiony Bóg przyniósł z morza, są płonącym drewnem – a stojące w płomieniach drzewo reprezentuje ogień bogów w micie o Szarym Królu i gromie Utopionego. Płonąca żagiew jest zatem związana z motywem ognia bogów na trzy sposoby: jest płonącym drewnem, jest bezpośrednio porównana do czerwonej komety, i to właśnie pod jej postacią Utopiony przyniósł z morza ogień, przez co stała się ogniem morskiego boga. Przypomnijcie sobie, że kolumny przylądka, złamanego miecza, na którym stoi Pyke, są opisane jako filary świątyni morskiego boga.

Składając wszystko w jedno, mamy serię mitologicznych metafor, zarówno w tekście fabularnym sagi, jak i w legendach Żelaznych Ludzi, które wydają się opisywać meteor uderzający w morze w pobliżu Żelaznych Wysp w czasie Długiej Nocy, czego skutkiem były śmiercionośne powodzie. A zatem, patrzcie i podziwiajcie: w każdym z fragmentów dotyczących przybycia Theona na Pyke, które przytoczyliśmy powyżej, mamy mnóstwo odniesień do zatapiających wyspy fal, a także ‘uderzania młotem’, co przywodzi na myśl Młot Wód. Widzieliśmy, że w opisie złamanego miecza przylądka ‘fale uderzały jak młotem, aż złamał się i został zdruzgotany, przed tysiącami lat’, a ‘gniewne, spienione fale szalały’ pomiędzy szczątkami półwyspu, które są jak ‘kolumny świątyni jakiegoś morskiego boga’. Widzieliśmy również, że ‘stromą kolumnę’ na której stoi Morska Wieża ‘na wpół przeżarły nieuspokajające się ani na chwilę fale’. Mógłbym zacytować jeszcze kilka fragmentów, ale sądzę, że wiecie o co mi chodzi.

Czy gniewne fale, które poczyniły tak ogromne zniszczenia w zamierzchłej przeszłości mogły być wywołane przez upadek morskiego smoka do morza? Czy chodzi tu o to samo wydarzenie, które zostało zapamiętane jako Młot Wód, druzgocący ląd i zatapiający wyspy? Oto Aeron Mokra Czupryna, z Uczty dla wron:

Z zewnątrz dobiegał go przebijający się przez chrapanie jego utopionych i zawodzenie wichru łoskot fal, uderzenia młota jego boga wzywające go do boju.

Te same fale, które uderzały ‘jak młoty’ w przylądek Pyke, są tutaj opisane jako młot boga. Powiedziałbym, że to sam morski smok, upadła księżycowa bogini, był młotem, który zdruzgotał ziemię i przywołał fale powodzi. To doskonały odpowiednik Młota Wód zatapającego i łamiącego Ramię Dorne. Morski smok, młot-meteor, jest również piorunem Boga Sztormów, co świetnie pasuje do Thora jako bóstwa burz, który ciska gromami ze swojego młota. I znów dochodzimy do wniosku, że zarówno młot bogów, jak i zatapiający wyspy morski smok oraz piorun Boga Sztormów odnoszą się do tej samej rzeczy: uderzenia księżycowych meteorów.

Pozwólcie, że powtórzę to jeszcze raz: chociaż wygląda na to, że opowieść o Młocie Wód odnosi się to uderzenia w Ramię Dorne, podczas gdy mity o morskim smoku i piorunie zdają się opowiadać o uderzeniach w same Żelazne Wyspy lub ich okolice, oba meteory pochodziłyby z tej samej księżycowej eksplozji. Z tego powodu George zdecydował się poprzeplatać razem wszystkie symbole księżycowych meteorów. A zatem, mity Żelaznych Ludzi zawierają mnóstwo nawiązań do młotów, zaś sceny w scenach Młota Wód widzimy smoki, włócznie, błyskawice i tak dalej.

Doskonałym przykładem taego rodzaju paraleli pomiędzy różnymi mitami opowiadającymi o meteorach są ‘fale nocy i krwi’, które zdają się uderzać o stalowe brzegi Wiernego Przysiędze i Wdowiego Płaczu. Pyke stoi na przylądku, któr jest ‘złamanym mieczem’, który obmyła powódź księżycowej krwi morskieo smoka. Podobnie, miecze powstałe z podzielenia – albo złamania – miecza Neda są obmywane przez fale krwi. Powódź krwi morskiego smoka nadeszła podczas Długiej Nocy,  a miecze Neda mają również fale nocy, symbolizujące właśnie Długą Noc. Z kolei Aeron postrzega łoskoczące fale rozbryzgujące się na brzegu jako młot swego boga, tworząc obraz boskiego młota łomoczącego stal złamanego miecza, przylądka na Żelaznych Wyspach. Ten ląd podobny do złamanego miecza wbija się w trzewia oceanu – a wbijanie ‘mieczy’ w ocean to  sposób na otrzymanie uderzających jak młoty fal morskiego smoka, fal księżycowej krwi, które przybyły podczas Długiej Nocy – innymi słowy, fal krwi i nocy, które widzimy na Wiernym Przysiędze i Wdowim Płaczu. Jeśli wrócimy myślą do miecza Neda, możemy sobie przypomnieć, że w Grze o tron widzieliśmy jak został zanurzony w czarnych jak noc wodach stawu w bożym gaju Winterfell, gdy ostrze wciąż pokrywała krew pochodząca z egzekucji mającej miejsce na początku książki. Powstały wówczas miniaturowe fale nocy i krwi.

Motyw boskiego młota jako tego, co miażdży Żelazne Wyspy jest podkreślany w całym rozdziale Theona przez nawiązania do ataku Roberta Baratheona na Pyke podczas Buntu Greyjoyów. Jak już wcześniej wspomniałem, król Robert i jego młot bojowy są dość oczywistą manifestacją Thora i jego młota Mjolnira, zaś cały szturm na Żelazne Wyspy to odegranie na nowo uderzania gromu Boga Sztormów, czyli lądowania morskiego smoka i Młota Wód.

Gdy wreszcie dotarli do Pyke, nadciągał już zmierzch. Ciemny sierp kamiennych murów łączył ze sobą dwa urwiska. W samym jego środku znajdowała się brama, a po obu jej stronach po trzy kwadratowe wieże baszty. Widać jeszcze było blizny pozostawione przez kamienne pociski katapult Roberta Baratheona. Na ruinach starej południowej wieży postawiono nową. Jej szare kamienie były odrobinę jaśniejsze i nie pokryły ich jeszcze plamy porostów. Tam właśnie Robert zrobił wyłom w murach i wdarł się do środka po gruzach i trupach z młotem w dłoni i Nedem Starkiem u boku. Theon przyglądał się temu z bezpiecznej Morskiej Wieży. Do dziś widywał czasem w snach pochodnie i słyszał głuchy łoskot walących się murów.

Mury Pyke z ciemnego kamienia są nazwane sierpem (w oryginale półksiężycem, crescent), co przywodzi na myśl sierp księżyca, który został złamany, by utworzyć meteor-morskiego smoka. Przypomina również całą symbolikę związaną z sierpem (jako narzędziem), zakrzywionym nożem oraz półksiężycem. Robert ciskał w ten półksiężyc kamieniami, po czym wdarł się do środka ze swoim młotem bojowym. Theon wspomina o głuchym łoskocie (w oryginale grzmocie, thunder), pokazując nam motyw gromu idący w parze z młotem Króla Burzy Roberta.

Okazuje się, że podczas Bitwy o Pyke na miejscu znajdował się również płonący miecz, kontynuujący wzór przeplatania młotów z motywem płonącego miecza! Jak mówiłem, cała paczka została zaproszona. Oto Gendry rozmawiający z Aryą w Nawałnicy mieczy:

– Uwielbiał uczty i turnieje. Dlatego król Robert tak bardzo go lubił. I ten Thoros był odważny. Gdy uczyniono wyłom w murach Pyke, on pierwszy wpadł do środka. Walczył jednym z płonących mieczy i za każdym uderzeniem podpalał żelaznych ludzi.
– Chciałabym mieć płonący miecz.
Aryi przychodziło do głowy mnóstwo ludzi, których chętnie by podpaliła.

Żelaźni Ludzie byli podpalani przez płonący miecz, ten który przebił się przez wyłom w półksiężycu ciemnego kamienia, u boku grzmiącego młota. Oto nasz morski smok-meteor, ‘przynoszący Żelaznym Ludziom ogień’, dokładnie tak jak Szary Król wchodzący w posiadanie ognia morskiego smoka. ‘Podpalanie Żelaznych Ludzi’ służy za świetną metaforę dawania im ognia, w tym przypadky ognia pochodzącego z płonącego miecza będącego na służbie Króla Burzy. Płonący miecz stanowi również paralelę dla gromu Boga Sztormów, który przyniósł Szaremu Królowi ogień.

Oddalając się od rozdziału Theona ze Starcia, odnajdujemy kolejne potwierdzenie tego, że motyw fal uderzających jak młoty może być powiązany z morskim smokiem – w Uczcie dla wron Aeron modli się do Utopionego Boga w takich słowach:

Mój Boże – modlił się w duchu. – Przemów do mnie w łoskocie fal i powiedz mi, co powinienem uczynić. Kapitanowie i królowie czekają na twoje słowo. Kto będzie naszym królem w miejsce Balona? Zaśpiewaj do mnie w języku lewiatana, żebym mógł poznać jego imię. Wyjaw mi, o panie pod falami, kto ma siłę potrzebną, by walczyć ze sztormem na Pyke?

Wyraz ‘lewiatan’ ma wiele znaczeń. Może odnosić się do jakiegokolwiek dużego stworzenia morskiego, zwłaszcza wielorybów. Czasami ludzie pokaźnych rozmiarów są drwiąco nazywani lewiatanami. Na przykład, Leniwy Leo Tyrell nazywa Sama ‘szarym lewiatanem’, podczas gdy yunkijski handlarz niewolników Yezzan jest nazywany ‘żółtym lewiatanem’. Jednakże, w rzeczywistości lewiatan jest bardzo dobrze znanym mitologicznym potworem morskim, o bardzo szczegółowym opisie: jest to potworny, wielogłowy smok morski. Zgadza się, mówimy o mającym wiele głow, ziejącym ogniem smoku, który zamieszkuje w oceanie – prawdziwym morskim smoku. A zatem, gdy Aeron modli się do Utopionego Boga, by przemówił do niego w języku lewiatana, tak naprawdę jest to po prostu kolejna wskazówka, że to właśnie Utopiony jest zatapiajacym wyspy morskim smokiem, zaś bijące jak młoty fale są wywoływane przez morskiego smoka. Języikiem morskiego smoka jest powódź, będąca tym co uderza w ląd niczym młot i zatapia go.

Szukając definicji słów, które oznaczają morskiego potwora, powinniśmy po krótce omówi imię, które George nadał morskiemu smokowi – Nagga. Choć wyraz ‘nagga’ stał sie dość powszechnym w wielu światach fantasy określeniem węża, tak naprawdę jest bardzo konretnym terminem. W wedyjskim sanskrycie ‘naga’ oznacza ‘kobrę’ i jest tym samym słowem, którym określa się szczególny typ bóstwa lub istoty, która przyjmuje postać wielkiego węża – zazwyczaj kobry królewskiej (która naturalnie występuje w Indiach), choć czasem mogą być to również inne gatunki węży. W Mahabharacie nagi są istotami posiadającymi tak ludzkie jak wężowe cechy.

Mit o nadze ewoluował, podróżując z Indii w inne regiony, zatem w okolicznych mitologiach możemy zobaczyć jego inne formy, zazwyczaj różne wariacje na temat człowieka-węża. W opowieściach hinduskich nagi są raczej duchami przyrody, które mogą przynosić urodzaj, a czasami powodzie i burze. Co najważniejsze, posiadają również eliksir nieśmiertelności – innymi słowy, ogień bogów. W mitologii buddyjskiej historia o naddze została połączona z mitami o mądrych smokach i ludziach-smokach. Często przedstawia się ją jako człowieka, nad którym znajdują się liczne głowy smoków lub węży, choć bywa i tak, że jest po prostu wielogłowym wężem lub smokiem. Nacisk jest tu kładziony na transcendentną istotę, która posiadła więdzę niebios i osiągnęła oświecenie, które jest w szczególności związane ze smoczym ogniem. Istnieją również wersje naggi z Laosu, Tajlandii, Jawy i Indonezji, a wiele z nich jest powiązywanych z jeziorami, rzekami lub oceanami. Jednak moją ulubioną jest legenda o nagach z Kambodży: były uważane za gadzią rasę rządzoną przez króla Kaliya, który władał rozległym imperium lub królestwem w regionie Oceanu Spokojnego, dopóki Garuda – podobna do feniksa inkarnacja Wiszny – nie wygnał ich do Indii. Córka tego podobnego do jaszczurek ludu poślubiła bramina z Indii, a z ich związku wyrósł naród kambodżański. Z tego powodu ludzie z Kambodży mają powiedzenie, które znaczy ‘zrodzony z naggi’.

Gdybyśmy mieli w jakiś sposób podsumować liczne motywy i koncepcje do których George może nawiązywać nazywając swojego morskiego smoka ‘Naggą’, na naszej liście znalazłyby się: istoty, które są jednocześnie wężem i człowiekiem (a nawet smokiem i człowiekiem), wielogłowe węże i smoki, istoty posiadające wiedzę i ogień bogów, będące często związane z wodą. Wydaje mi się, że można łatwo dostzec, że większość z tych motywów pasuje do osobistej smoczej mitologii George’a. To zachęca nas do powiązania morskiego smoka z resztą jego smoczych opowieści – Azorem Ahai, trójgłowym smokiem, ludźmi, którzy są krwią smoka – i tak dalej i tak dalej.

Następnie chciałbym skierować naszą uwagę na lewiatana, którego głosu Aeron nasłuchiwał w uderzających jak młoty falach, a także do występujących w naszym świecie mitów o zabiciu smoka, w rezultacie czego ma miejsce przemieniający świat potop.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

 

Szary Król i Morski Smok – w odcinkach

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzew, rozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


WC1

The Weirwood Compendium by LML


∆    Lista odcinków∆  ∆

Poniżej znajduje się spis odcinków, w których publikowane było tłumaczenie eseju The Grey King and the Sea Dragon LMLa The Mythical Astronomy of Ice and Fire na polski.


Szary Król i Morski Smok: całość

1. Szary Król i Morski Smok: Wstęp
2. Szary Król i Morski Smok: Morski Smok
3. Szary Król i Morski Smok: Język lewiatana
4. Szary Król i Morski Smok: Jakaś śmierdząca ryba
5. Szary Król i Morski Smok: Podejrzane Żebra Naggi
6. Szary Król i Morski Smok: Korona z Czardrewna
7. Szary Król i Morski Smok: Zielonowidze ognia

Szary Król i Morski Smok – Wstęp

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Drewna Czardrzew, rozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


WC1

The Weirwood Compendium by LML


∆    Wstęp ∆  ∆

Witajcie moi przyjaciele i mityczni astronomowie! Dzisiaj porozmawiamy o czardrzewach, płonących drzewach oraz ognistych zielonowidzach. Przypomnijcie sobie, jeśli chcecie, czwarty rozdział naszego małego projektu Krwawnikowe Kompendium, w którym analizowaliśmy scenę próby walki pomiędzy ser Gregorem ‘Górą’ oraz Oberynem Martellem, Czerwoną Żmiją z Dorne. Kulminacją tego pojedynku był moment ‘gregorowego zaćmienia’ – księżycowy wojownik Gregor utworzył zaćmienie słońca, stając pomiędzy Oberynem i słońcem. W tej właśnie chwili pokryta czarnym olejem słoneczna włócznia Oberyna uderzyła niczym błyskawica i wreszcie dotknęła ser Gregora, przebijając kolczugę, by ugodzić w ramię.

Zinterpretowaliśmy to wydarzenie – i wiele innych scen, gdzie ktoś zostaje raniony w ramię w chwili, gdy pojawia się grom – jako wskazówki zdradzające nam, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to tak naprawdę pradawne opisy uderzenia księżycowych meteorów. Rozmawialiśmy również o tym, że nordycki bóg burz Thor włada młotem, który miota piorunami, naprowadzając nas na połączenie pomiędzy boskimi młotami i gromami miotanymi przez Boga Sztormów. Wspomnieliśmy także o tym, że w starożytności meteoryty były czasem nazywane ‘kamieniami gromu’ (thunder stones). Przyjrzeliśmy się scenom, gdzie atak smoka z nieba został opisany jako grom. Ostatecznie, sądzę, że przedstawiłem solidne dowody na to, że Młot Wód i piorun Boga Sztormów to rzeczywiście księżycowe meteory.

Jednakże, najważniejszym aspektem opowieści o Szarym Królu jest to, że ukradł ogień bogów i przyniósł go ludzkości, tak jak Prometeusz, Lucyfer i wielu innych. Rozpoznaliśmy w ‘kradzieży ognia bogów’ jeden z najważniejszych, definiujących motywów mitu o Azorze Ahai. Z całą pewnością nie umknęło naszej uwadze to, że ten właśnie motyw przejawia się bardzo często w folklorze związanym z Szarym Królem. Tak naprawdę, według opowieści Szary Król wszedł w posiadanie ognia na dwa różne sposoby. Jedna z nich głosi, że heros drwinami sprawił, że rozgniewany Bóg Sztormów cisnął piorunem w drzewo, sprawiając, że stanęło w płomieniach. Z kolei inna legenda utrzymuje, że bohater zdobył ogień zabijajac morskiego smoka Naggę. Ach, ten Szary Król, widać, że ma apetyt na boski ogień! Aeron Mokra Czupryna przekazuje nam krótkie streszczenie historii o morskim smoku w Uczcie dla wron:

Nagga była pierwszą z morskich smoków, najpotężniejszą z tych zrodzonych z fal bestii. Żywiła się krakenami i lewiatanami, a rozgniewana potrafiła zatapiać całe wyspy. Mimo to Szary Król zdołał ją zabić, a Utopiony Bóg zamienił jej kości w kamień, by ludzie nigdy nie przestawali się zdumiewać odwagą pierwszego z królów. 

A nieco później słyszymy, że Szary Król wszedł w posiadanie ognia Morskiego Smoka:

Komnatę ogrzewał żywy ogień Naggi, który Szary Król uczynił swym poddanym.

Świat Lodu i Ognia opowiada nam o kradzieży ognia z gromu Boga Sztormów:

Kapłani i minstrele z Żelaznych Wysp przypisują Szaremu Królowi wiele cudownych czynów. To właśnie on przyniósł na Ziemię ogień: zadrwił z Boga Sztormów, ąż wreszcie ten uderzył gniewnie piorunem i podpalił drzewo.

Według naszej teorii zarówno piorun Boga Sztormów, jak i morski smok to zmitologizowane opisy uderzeń księżycowych meteorów. Azor Ahai zrabował ogień bogów kradnąc z nieba księżyc i wykonując Światłonoścę z ciała księżyca, które spadło na ziemię niczym nawałnica ognistych smoków. Tymczasem Szary Król sprowadził z nieba ogień, dokładnie tak jak Azor Ahai, a później w jakiś sposób wszedł w posiadanie tego ognia. Tak jak Azor Ahai władał ogniem bogów w postaci czarnych mieczy wykonanych z księżycowych meteorytów, sądzę, że również Żelaźni Ludzie całkiem dosłownie dysponowali metalem z czarnych księżycowych meteorytów. Przyjrzyjcie się temu cytatowi ze Świata Lodu i Ognia, z którym zostawiłem Was na końcu trzeciego rozdziału, Fal Nocy i Księżycowej Krwi:

“Kiedy zaś walka przenosiła się na brzeg, potężni królowie i sławni wojownicy padali pod ciosami łupieżców niczym koszone zboże, tak licznie, że mieszkańcy zielonych krain powtarzali sobie, że żelaźni ludzie to demony z jakiegoś podwodnego piekła, bronione przez złowrogie czary i noszące plugawą, czarną broń, wysysającą dusze tych, których zabili.”

Przypomnijcie sobie, że Światłonośca miał ponoć wypić krew i duszę Nissy Nissy, gdy ją zabił. Zaproponowałem, że Światłonośca był mieczem z czarnej stali wykonanej z księżycowego meteorytu, więc powiązanie Światłonoścy z tą pijącą dusze czarną bronią Żelaznych Ludzi staje się kuszące. Światłonośca był ogniem bogów i – jak sądzę – czarnym mieczem. Szary Król i Żelaźni Ludzie równiez posiadali ogień bogów, władali również tym podejrzanym czarnym orężem.

Mamy też to ogromne Krzesło (Tron) z Morskiego Kamienia (Seastone Chair), wykute na kształt krakena z czarnego oleistego kamienia. Jak odkryliśmy w Górze kontra Żmii, poszlaki łączące oleisty/tłusty czarny kamień z księżycowymi meteorami są bardzo liczne – zaproponowałem, że czarny oleisty kamień pochodzi z księżycowych meteorytów lub jest ziemskim kamieniem spalonym na czarno przez toksyczny/magiczny ogień księżycowych meteorów. Fakt, że Żelaźni Ludzie posiadali ogień bogów I czarny oleisty kamień sprawia, iż zaczynam się zastanawiać nad tym, czy taka właśnie jest prawda o tej pijącej dusze czarnej broni – że była mieczami wykonanymi z czarnego oleistego kamienia, ognia bogów ściągnięgo w dół na ziemię.

Jest też sprawa czardrzew, które pojawiają się w każdym micie o Szarym Królu. Na przykład: sposobem w jaki heros wszedł w posiadanie ognia Boga Sztormów było płonące drzewo, zapalone przez boski piorun. Jak wspomniałem pod koniec Góry kontra Żmii, czardrzewo to symbol płonącego drzewa. Jego pięcioramienne czerwone liście są opisywane jako ‘zakrwawione dłonie’ lub ‘płomyki’. Dodając krzyczącą twarz płaczącą krwią, otrzymujemy obraz płonącej osoby-drzewa. Związana z czardrzewami magia więzi zielonowidzów rzeczywiście może byś postrzegana jako pewnego rodzaju ogień bogów, zaś mitologia związana z Yggdrasil, inspiracją dla czardrzew, ma bezpośrednie związki z motywem zdobycia ognia, magii i wiedzy bogów, jak wkrótce pokażę. Mówiąc prościej, ogólne wyrażenie ‘ogień bogów’ reprezentuje ich wiedzę i moc, a dokładnie to wieź z czardrzewem daje zielonowidzowi.

Mit o morskim smoku również jest związany z czardrzewami, ponieważ łukowe filary z bladego kamienia znane jako Żebra Naggi to niemal na pewno skamieniałe czardrzewa, które po tysiącach lat zamieniają się właśnie w blady kamień. W trzeciej opowieści Szary Król wykonuje pierwszy longship (długi okręt) Żelaznych Ludzi z ‘twardego, jasnego drewna Ygg, demonicznego drzewa karmiącego się ludzkim mięsem’. Imię Ygg to dość oczywiste nawiązanie do Yggdrasil, mitycznego drzewa świata, na którym oparte jest wiele aspektów czardrzew – a zatem, znów widzimy motywy związane z czardrzewami przewijające się w micie o Szarym Królu i pierwszych Żelaznych Ludziach. I rzeczywiście, istnieje dobra teoria – o której później porozmawiamy – spekulująca, że blade kamienne filary uznawane za klatkę piersiową morskiego smoka mogą tak naprawdę być odwróconym kadłubem dużego statku wykonanego z czardrzewa. Świat Lodu i Ognia sugeruje, że Szary Król zrobił dokładnie coś takiego – budował drakkary z czardrzewa.

A zatem… podczas naszego pierwszego wypadu w burzliwy świat teologii Żelaznych Ludzi wyjaśnimy dlaczego Morski Smok, piorun Boga Sztormów i inne elementy mitologii Szarego Króla zdają się odnosić zarówno do meteorów, jak i czardrzew. Choć brzmi do dość dziwnie, odpowiedź jest bardzo prosta i logiczna. Wyjawia również niezwykłą prawdę o Azorze Ahai, być może najważniejsze co Wam o nim powiedziałem, odkąd po raz pierwszy zdradziłem, że był ‘tym złym’, który zniszczył księżyc i wywołał Długą Noc. Ale na to będziecie musieli poczekać aż do końca odcinka  🙂.

To powiedziawszy, niech rozpocznie się to kompendium z drewna czardrzew!


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.