Ślady Palców Świtu: Asshai przy Cieniu

Poniższy artykuł został opublikowany 18 lutego 2019 roku przez FSGK.PL jako Mityczna Astronomia: Ślady Palców Świtu (Asshai przy Cieniu)

Tekst Bluetigera powstał na podstawie odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia LMLa: Great Empire of the Dawn: Flight of the BonesAstronomy of Planetos: Fingerprints of the DawnThe Great Empire of the Dawn (wspólny odcinek History of Westeros i Mitycznej Astronomii)


Ślady Palców Świtu: Asshai przy Cieniu

Autor Mitycznej Astronomii, LML, przyznał kiedyś, że jego zdaniem historia Wielkiego Cesarstwa Świtu jest najważniejszą informacją zawartą w Świecie Lodu i Ognia. Czytając różnego rodzaju teorie powstałe od 2014 roku, to jest od czasu ukazania się tego kompendium Martinowskiego uniwersum, można istotnie odnieść wrażenie, że do podobnych wniosków doszło bardzo wielu fanów. Zdaniem niektórych Wielkie Cesarstwo to miejsce, gdzie po raz pierwszy oswojono smoki, inni idą o krok dalej, sugerując, że ten gatunek został stworzony właśnie przez jego mieszkańców. Za potomków Wielkiego Cesarstwa uznawani są, w zależności od tego, kogo się zapyta, Dayne’owie, Valyrianie, Dothrakowie, Ghiskarczycy, Lengijczycy, Pierwsi Ludzie, Andalowie, Sarnorczycy, mieszkańcy Qarthu, Yi Ti czy Neferu. W Wielkim Cesarstwie fani doszukują się korzeni Zakonu Maesterów, Nocnej Straży, Wiary Siedmiu, Kościoła Gwieździstej Mądrości, i innych organizacji i bractw. Można czasem odnieść wrażenie, że znaczna część fandomu Pieśni Lodu i Ognia oszalała na punkcie tego państwa, Wielkie Cesarstwo Świtu stało się odpowiedzią na niemal każde pytanie. Sceptycy żartują, że Cesarstwo zamieniło się w “szarą taśmę” dobrą na wszystko, zwłaszcza zalepianie dziur w mniej prawdopodobnych teoriach.

Powątpiewanie w to, czy Wielkie Cesarstwo rzeczywiście ma tak wielkie znaczenie dla opowieści GRRMa jest czymś logicznym. W końcu, czy można się spodziewać, że kluczem do rozwikłania tak wielu zagadek PLIO jest jakieś mityczne państwo, o którym na kartach samej sagi nie ma ani słowa, a jedyne wszystkie informacje pochodzą z dosłownie ostatnich stron pobocznej publikacji? Takie wątpliwości można z łatwością zrozumieć… ale można również przedstawić pewne fakty, które są w stanie pokazać, że obawy są niepotrzebne. Pozwolę sobie postawić na wstępie kilka odważnych tez, które wielu z Was z pewnością uzna za przesadzone i nierealne. Mam jednak nadzieję, że zaprezentowane w tym eseju przemyślenia sprawią, że stwierdzenie, iż Wielkie Cesarstwo rzeczywiście jest czymś ważnym, wręcz kluczowym, nie będzie brzmiało tak nieprawdopodobnie.

Po pierwsze, moim zadaniem jest przekonać Was, że Wielkie Cesarstwo Świtu nie zostało wymyślone przez George’a na potrzeby ŚLIO, lecz istniało już w czasie pisania pierwszego tomu. Już wówczas GRRM wiedział, że w stworzonym przez niego uniwersum istniała starożytna cywilizacja, podobna pod pewnymi względami do Atlantydy i Numenoru, która poprzedzała nawet Starą Valyrię, przerastając ją pod względem poziomu nauki, techniki i magii. To właśnie mieszkańcy tego państwa jako pierwsi posiedli zdolność kontrolowania smoków, którą następnie w jakiś sposób przekazali Valyrianom. Co, gdybym Wam powiedział, że właśnie to niemal wprost mówi nam GRRM już w Grze o tron, choć wyrażenie “Wielkie Cesarstwo Świtu” słyszymy dopiero w Świecie Lodu i Ognia? Powiem więcej: już w pierwszym tomie widzimy przedstawicieli tej nacji, zaś w Starciu królów znów się nam ukazują. Świat Lodu i Ognia podał nam jedynie jakim terminem mamy tę cywilizację określać, lecz niemal wszystko co o niej wiemy, pochodzi z samej sagi. Już w drugim rozdziale Daenerys słyszymy nazwę stolicy tego państwa, a z Gry dowiadujemy się o niej więcej niż o samej Valyrii. Można nawet odnieść wrażenie, że na samym początku George chciał, by to właśnie owo miasto odgrywało ważniejszą rolę niż metropolia smoczych lordów. Czy wiecie już, do czego zmierzam?

Oto najważniejsza teza tej teorii: Wielkie Cesarstwo Świtu jest niczym innym jak nazwą pradawnej cywilizacji, która upadła podczas Długiej Nocy, pozostawiając jednak pewne dowody swego istnienia, swoiste ślady palców odciśnięte na Essos i Westeros. Jej głównym ośrodkiem, a zapewne również stolicą, była metropolia znana obecnie jako Asshai, miasto przy Cieniu.

Jak to możliwe?

***

Prawdę o przeszłości Asshai nietrudno ukryć. Złowrogie miasto czarnoksiężników i kapłanów mrocznych bóstw nie przypomina już wspaniałego miasta jakim było w zenicie swojej świetności. Najprawdopodobniej na początku nie było zbudowane z tajemniczego czarnego kamienia, który pochłania światło, nie było również skryte w wiecznym mroku. Asshai przyćmiewa swym ogromem wszystkie miasta znanego świata, jego mury otaczają obszar, w którym bez przeszkód jednocześnie zmieściłyby się: Volantis, Qarth, Królewska Przystań i Stare Miasto. Pomimo tego, liczba jego mieszkańców nie przewyższa populacji przeciętnego miasteczka targowego. Oznacza to, że miasto większe od Rzymu w czasach największej świetności Imperium, metropolia mogąca bez problemu pomieścić przynajmniej milion ludzi, jest zamieszkana przez nie więcej niż kilka tysięcy osób. Asshai to miasto pustych domów, ulic i placów, po którym można spacerować przez kilka godzin, nie napotkawszy żywego ducha.

Wszystkie te cechy usilnie sugerują, że powinniśmy uwierzyć na słowo obecnym mieszkańcom Asshai, którzy przyznają, że nie mają pojęcia kto i kiedy zbudował ich miasto:

Starożytny port Asshai, wysunięty najdalej na wschód i na południe ze wszystkich wielkich miast znanego świata, jest położony na końcu długiego klina lądu, na przylądku, przy którym Morze Nefrytowe spotyka się z Cieśninami Szafranowymi. Jego początki zaginęły w pomroce dziejów. Nawet sami Asshai’i nie twierdzą, że wiedzą, kto zbudował ich miasto. Mówią tylko, że stoi tu ono od początku świata i będzie stało aż do jego końca.

Świat Lodu i Ognia, Kości i ziemie położone za nimi: Asshai przy Cieniu

Wszystko wskazuje na to, że pierwotni budowniczowie Asshai byli przedstawicielami jakiejś potężnej cywilizacji, która z niewyjaśnionych przyczyn upadła. Przemawiają za tym następujące fakty:

Asshai jest wręcz niewyobrażalnie ogromne – gdyby od zawsze panowały w nim takie warunki jak obecnie, żadne plemię nie miałoby powodów, by się w tym miejscu osiedlać. Nawet gdyby Asshai było miejscem gdzie magia jest szczególnie silna, można by spodziewać się, że nawet jeśli grupa magów zbuduje w tej okolicy swoją osadę, nigdy nie rozrośnie się ona to tak absurdalnych rozmiarów. Jednym słowem, zbudowanie największego miasta świata w miejscu, które zupełnie nie nadaje się do zamieszkania byłoby wręcz niewyobrażalnie głupie. Możemy stąd wywnioskować, że to co obecnie znamy jako Asshai to zaledwie pozostałość zniszczonego przez jakiś kataklizm dawnego Asshai, a cały region znany jako Krainy Cienia był pierwotnie żyzny i nieskażony. Z kolei kataklizm wyjaśnia dlaczego obecni mieszkańcy Asshai nie znają historii powstania tego miasta – pierwotni Asshai’i wymarli lub przenieśli się gdzie indziej, a po wielu stuleciach lub tysiącleciach ruiny ich stolicy zasiedlili magowie, którzy z jakichś przyczyn uznali tę lokalizację za odpowiednią do swoich celów.

Asshai jest również niezwykle stare – zbudowanie tak ogromnego miasta przez kulturę zbieracko-łowiecką lub koczowników nie wchodzi w grę, a przecież na takim właśnie poziomie Pierwsi Ludzie i Andalowie pozostawali jeszcze przez wiele tysięcy lat od czasu wzniesienia metropolii. Asshai nie zostało również zbudowane przez essoskie cywilizacje, które zazwyczaj uznaje się za starożytne – Valyrię, Ghis czy Sarnor. Gdy Valyria dopiero powstawała, Ghis istniało już od tysiącleci, lecz Asshai już wtedy było tak stare, że jego początki ginęły we mgle stuleci. Cywilizacja, która była w stanie zbudować metropolię takich rozmiarów musiała rozwinąć się tysiące lat przed Valyrią i istnieć przed wystarczająco długi okres czasu. Jak mówi przysłowie: “Nie od razu Rzym zbudowano”. Podobnie, Asshai musiało powstawać stopniowo przez niezliczone wieki. Na dodatek, taka nacja musiała stać na wysokim poziomie technologicznym i kulturowym. Asshai musiało być dziełem potężnego ludu, który dysponował ogromnymi zasobami. Rzym potrzebował rozległego Imperium, by zaspokoić swoje potrzeby. Tak samo musiało być z Asshai. Miasto musiało dać początek wielkiemu państwu, kontrolującemu wszystkie okolicznie krainy. Tak się składa, że w mniej więcej tym samym czasie i tym samym miejscu istniało właśnie takie imperium, Wielkie Cesarstwo Świtu. O ile wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu dwie potężne cywilizacje nie zajmowały tej samej lokalizacji w tym samym okresie, można przyjąć, że to właśnie Wielkie Cesarstwo jest owym cesarstwem stworzonym przez Asshai’i.

Na początku, jak piszą kapłani-skrybowie z Yin, cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (wliczając nawet wielką i świętą wyspę Leng), tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła, podróżujący po swych domenach w lektyce wyrzeźbionej z pojedynczej perły i noszonej przez sto królowych, jego żon. Przez dziesięć tysięcy lat Wielkie Cesarstwo Świtu cieszyło się pokojem i dobrobytem pod władzą Boga na Ziemi, aż wreszcie odszedł on między gwiazdy, dołączając do swych przodków.

Świat Lodu i Ognia, Yi Ti

KlarfeldEssos.png

Mapa Essos autorstwa Michaela Klarfelda

Powyższa mapa pokazuje, że Asshai leży niezwykle blisko Wielkiego Cesarstwa i po prostu nie ma tam miejsca na jeszcze jedno wielkie imperium.

W rozdziale o powstaniu Valyrii maester Yandel wspomina, że septon Barth, pracując nad Historią nienaturalną, gromadził i badał różne legendy i zapiski o pochodzeniu smoków. Valyrianie utrzymywali, że smoki pojawiły się po raz pierwszy w Czternastu Płomieniach, wulkanach w samym sercu Starej Włości. Opowieści z Qarthu twierdzą, że smoki przybyły z drugiego księżyca Planetos, który zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca.

W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty – wszystkie niewiarygodnie starożytne – utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai’i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.

Jeśli jednak smoki udomowili najpierw mieszkańcy Cienia, dlaczego nie zostali zdobywcami, jak Valyrianie?

Odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama – maester po prostu nie połączył dwóch ważnych informacji. Starożytni mieszkańcy Cienia rzeczywiście zostali zdobywcami, tworząc największe imperium Znanego Świata, Wielkie Cesarstwo Świtu. Asshai znajduje się na samej granicy terenów, co do których wiemy, że stanowiły część tego państwa, a zakładając, że przed Długą Nocą “Krainy Cienia” nie były skażoną ziemią niezdatną do zamieszkania, można stwierdzić, że to właśnie ono stanowiło ważny ośrodek Cesarstwa, a najprawdopodobniej jego stolicę. Warto pamiętać, że obecni Asshai całą pewnością nie są potomkami budowniczych miasta – nie wiedzą skąd wzięło się ono miasto i jaki starożytny lud jako pierwszy zamieszkiwał Cień. Nie podają się również za spadkobierców tej cywilizacji, w przeciwieństwie do Yi Tijczyków, którzy mówią o sobie, że są dziedzicami Wielkiego Cesarstwa. Jednak, czy gdyby Yi Ti było tożsame z Wielkim Cesarstwem, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie istniałby naród zdolny wznieść metropolię rozmiarów Asshai i na dodatek posiadający smoki, czyż Cesarstwo mogłoby podbić tak wielkie terytoria, i kontrolować je przez wieki? Valyria nie była w stanie tolerować rywala w postaci Ghis, Rzym zniszczył Kartaginę. Podobnie, można by się spodziewać, że poszerzające się “Wielkie Cesarstwo Świtu” stworzone przez Yi Ti dość szybko musiałoby popaść w konflikt z sąsiednim Imperium Asshai. Tak się jednak nie stało, co pozwala sądzić, że Yi Ti i Asshai były niegdyś częścią tego samego tworu.

Sugeruję zatem, że nieznane z nazwy plemię zamieszkujące krainę obecnie zwaną “Cieniem”, lecz w Erze Świtu bardzo żyzną, rzeczywiście jako pierwsze oswoiło lub stworzyło smoki, dzięki czemu stało się potęgą zdolną ujarzmić i podbić wszystkich sąsiadów i wznieść Asshai, największe miasto świata. Jego upadek spowodowała Długa Noc, zaś “Krainy Cienia” znalazły się w epicentrum jakiegoś kataklizmu, którego skutki utrzymują się w tym regionie po dziś dzień. To właśnie ta katastrofa sprawiła, że pierwotni Asshai, pierwsi smoczy lordowie, naród, który stworzył Wielkie Cesarstwo, wymarł (choć możliwe jest, że jego część ocalała i przeniosła się w inne miejsce). W każdym razie, przez pierwsze wieki po Długiej Nocy wypalone Asshai w sercu skażonej krainy całkowicie nie nadawało się do zamieszkania. Niemal cała jego kultura, wiedza, technika i magia bezpowrotnie zaginęła. Dopiero później z jakiegoś powodu miasto zostało ponownie zasiedlone przez różnego rodzaju uciekinierów, magów i kapłanów z innych części świata. Maester Yandel wspomina nawet, że każdy z ludów zamieszkujących Wielkie Cesarstwo poszedł po jego upadku w inną stronę, a mitycznie imperium Ery Świtu nigdy nie zostało odbudowane:

Wielkie Cesarstwo Świtu nie narodziło się jednak na nowo, odzyskany świat był bowiem pęknięty. Każde z ludzkich plemion poszło swoją drogą, bojąc się pozostałych, a wojna, nieczystość i morderstwo przetrwały aż do dzisiejszych czasów. W to przynajmniej wierzą ludzie Dalekiego Wschodu.

Mieszkańcy Yi Ti twierdzą, że ich Złote Cesarstwo jest następcą Wielkie Cesarstwa, lecz prawda zapewne wygląda inaczej. Nie można zaprzeczyć, że Yi Tijczycy byli kiedyś częścią Wielkiego Cesarstwa, ale podobnie było z wieloma innymi narodami. Imperium zamieszkiwały liczne plemiona, jak informuje nas Świat Lodu i Ognia. Możliwe, że to właśnie w Yi Ti przetrwało najwięcej z wiedzy i kultury Cesarstwa, ponieważ znajdowało się ono w takiej odległości, że katastrofa, która zamieniła Asshai i Krainy Cienia w mroczne pustkowie, nie dotknęła go bezpośrednio. Jednak nie oznacza to w żadnym wypadku, że to Yi Tijczycy stworzyli Wielkie Cesarstwo. Boscy Cesarze Yi Ti po prostu nawiązywali do tradycji tego potężnego państwa, europejscy monarchowie nawiązywali do tradycji Rzymu, tytułując się cesarzami, imperatorami, carami i augustami. Złote Cesarstwo Yi Ti jest dla Wielkiego Cesarstwa tym, czym dla Imperium Rzymskiego było Święte Cesarstwo Rzymskie.

Czy możemy w jakikolwiek sposób dowiedzieć się czegoś więcej o twórcach pierwszego imperium Planetos? Kim byli, jak wyglądali, co się z nimi stało, czy rzeczywiście nie pozostał po nich ślad?

Tutaj dochodzimy do kolejnej śmiałej tezy: Lud, który jako pierwszy oswoił smoki, wzniósł Asshai i dał początek Wielkiemu Cesarstwu Świtu nie zniknął z powierzchni ziemi całkowicie. Część ocalałych smoczych lordów Ery Świtu przeniosła się na zachód, gdzie dała początek Valyrii, jak sugeruje septon Barth.

Motyw smoków pochodzących z Asshai nie jest czymś nowym, pojawia się już w początkowych rozdziałach Gry o tron:

– Widziałyście kiedyś smoka? – zapytała Dany służące, gdy Irri szorowała jej plecy, a Jhiqui wypłukiwała piasek z włosów. Dany słyszała, że pierwsze smoki przybyły ze wschodu, z Krainy Cienia za Asshai i wysp na Morzu Nefrytowym, być może trochę ich jeszcze żyło w tych niezwykłych, dzikich królestwach.

Podobny pomysł jest zawarty w wizji pogrążonego w śpiączce Brana:

Podniósł oczy i z łatwością popatrzył ponad wodami wąskiego morza na Wolne Miasta, na zielone morze Dothraków, a potem sięgnął wzrokiem jeszcze dalej do Vaes Dothrak, do baśniowych krain Morza Nefrytowego, do Asshai w Cieniu, gdzie smoki zaczynały się poruszać w promieniach słońca.

Obraz ten nie oznacza oczywiście, że w czasie, gdy rozgrywa się akcja sagi w Asshai rzeczywiście żyją smoki, choć nie można tego wykluczyć. Bez wątpienia ważny jest tutaj symboliczny przekaz – Asshai to miejsce w jakiś sposób związane ze smokami. Magister Illyrio twierdzi, że smocze jaja podarowane Daenerys pochodzą z “Krainy Cienia za Asshai”. Całkiem prawdopodobne jest to, że Mopatis kłamie, zaś jaja pochodzą z innego źródła, ale i tak dowiadujemy się dzięki tej wzmiance czegoś ważnego – dla ludzi żyjących w Westeros i Essos stwierdzenie, że smocze jaja mogą pochodzić z Asshai lub Cienia nie jest czymś niewiarygodnym, są w stanie uwierzyć, że słowa Illyria mogą być prawdziwe.

Warto dodać, że w Grze o tron słowo “Valyria” pojawia się tylko 9 razy, zaś przymiotnik “valyriański” 22 razy, lecz głównie w kontekście valyriańskiej stali lub valyriańskiego języka. Z pierwszego tomu Pieśni Lodu i Ognia dowiadujemy się o Valyrii stosunkowo niewiele, nie odgrywa ona też szczególnej roli w fabule. Z kolei o Asshai mówi się całkiem sporo: Illyrio utrzymuje, że sprowadził z niego smocze jaja, Bran widzi smoki budzące się o wschodzie słońca w Asshai, Jorah opowiada Dany o rosnących w Krainach Cienia przy Asshai zjawotrawach o źdźbłach bladych jak mleczne szkło, Dany wspomina również, że słyszała opowieści według których z Asshai przybyły pierwsze smoki. Dowiadujemy się również, że wraz ze Zgubą Valyrii magia zniknęła na zachodzie, ale możliwe, że przetrwała na wschodzie – na wyspach Morza Nefrytowego ponoć żyją mantykory, w dżunglach Yi Ti można napotkać bazyliszki, zaś w Asshai czarnoksiężnicy i kapłani odprawiają mroczne rytuały. W Vaes Dothrak Dany widzi posągi bóstw i potworów zrabowanych przez Dothraków w Krainach Cieni za Asshai. Na Wschodnim Targu stolicy jeźdźców Dany spotyka kupców z Yi Ti, Asshai i Krain Cienia. O Asshai wspomina również Mirri Maz Duur, która miała tam ponoć studiować, poznając zaklęcia księżycowych śpiewaczek Jogos Nhai i nauki maestera Marwyna. Jorah wielokrotnie proponuje Dany, że zabierze ją do Asshai po śmierci khala Drogo.

Można odnieść wrażenie, że na początkowym etapie tworzenia PLIO George zamierzał przyznać Asshai ważną rolę, być może miasto miało mieć większe znaczenie niż sama Valyria. GRRM chciał nawet zabrać Daenerys do Asshai, choć ostatecznie z tego pomysłu zrezygnował. Możliwe, że to właśnie w tych rozdziałach poznalibyśmy historię Wielkiego Cesarstwa. Tak się jednak nie stało, więc ostatecznie te wskazówki umieszczone zostały w Świecie Lodu i Ognia. Podkreślę jednak, że motyw smoków w Asshai pojawia się już na samym początku PLIO i nie został wymyślony na potrzeby dzieła Yandela.

LML sugeruje, że owych tajemniczych przodków Valyrian, pierwszych smoczych lordów, widzimy już w Grze, w jednym ze snów-wizji Daenerys:

Widziała w korytarzu duchy ubrane w wyblakłe królewskie szaty. W dłoniach trzymały miecze z bladego ognia. Włosy ze srebra, włosy ze złota i platyny, oczy z opali, ametystów, turmalinu i nefrytu. – Szybciej – krzyczały – szybciej, szybciej!

Na pierwszy rzut oka postaci z wizji mogą wydawać się Valyrianami – mają charakterystyczne dla tego narodu włosy, zaś jeden z duchów ma ametystowe, czyli fioletowe, oczy. Jednak nigdy nie słyszeliśmy o Valyrianach o oczach barwy turmalinu (ten kamień występuje w wielu odmianach: czerwonej, brązowej, różowej, zielonej, fioletowej, niebieskiej, żółtej lub pomarańczowej), nefrytu (odcienie zieleni) lub opalu (na ogół niebieski). Nie zgadzają się również miecze – valyriańska stal jest ciemna, niemal czarna, na dodatek nigdy nie widzieliśmy, by stała w płomieniach lub świeciła. Opis ten przypomina jedynie Świt, oręż Dayne’ów (o Dayne’ach i ich związkach z Wielkim Cesarstwem porozmawiamy w innym odcinku).

Kim są owe postaci, zachęcające Dany, by obudziła smoki? Nasuwa się jedynie jedna logiczna odpowiedź – duchy nie są Valyrianami, ale przynajmniej niektóre z nich posiadają cechy typowe dla Valyrian, mają również emocjonalny związek z Dany, najprawdopodobniej są jej przodkami. Skoro nie są Valyrianami, mogą jedynie być przedstawicielami owego tajemniczego narodu, który jako pierwszy oswoił smoki, zaś przed swoim równie tajemniczym zniknięciem z kart historii przekazał swoją wiedzę, a być może również geny, prymitywnym pasterzom, przodkom Valyrian. Możliwe, że koczownicze plemię, które zamieszkiwało Krainy Długiego Lata u podnóża Czternastu Płomieni wcale nie posiadało cech tak charakterystycznych dla Valyrian: fioletowych oczu i srebrno-złotych włosów. Cechy te mogą być rezultatem włączenia genów Wielkiego Cesarstwa, genów pierwszych Asshai’i, do puli tych proto-Valyrian. Część smoczych lordów z Asshai mogła uciec na zachód po upadku Wielkiego Cesarstwa i zasymilować się z tubylcami, dając początek Valyrii.

Opal, ametyst, turmalin, nefryt… dokładnie te cztery kolory widzimy również w innym miejscu. Oto opis dziejów Wielkiego Cesarstwa Świtu po odejściu Boga na Ziemi:

Władza nad ludzkością przeszła w ręce jego najstarszego syna, który był znany jako Perłowy Cesarz i władał przez tysiąc lat. Po nim nastąpili kolejno Nefrytowy Cesarz, Turmalinowy Cesarz, Onyksowy Cesarz, Topazowy Cesarz oraz Opalowy Cesarz. Każdy z nich władał przez stulecia… ale rządy każdego trwały krócej niż rządy jego poprzednika i towarzyszyło im więcej niepokojów, albowiem na granice Wielkiego Cesarstwa naciskali dzicy ludzie i złowrogie bestie, pomniejsi królowie rośli w dumę i stawali się buntowniczy, natomiast prości ludzie oddawali się chciwości, zazdrości, nieczystości, morderstwu, kazirodztwu, nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu oraz lenistwu.

Gdy córka Opalowego Cesarza zasiadła po nim na tronie jako Ametystowa Cesarzowa, zawistny młodszy brat obalił ją i zabił, a potem ogłosił się Krwawnikowym Cesarzem i rozpoczął rządy terroru.

Nefryt, turmalin, opal, ametyst… czy to przypadek, że tajemniczy przedstawiciele przed-valyriańskiego ludu, który ma jakiś związek z Valyrianami i smokami mają oczy w kolorach odpowiadającym barwom związanym z czterema z ośmiu władców Wielkiego Cesarstwa? Nie sądzę, by postaci takie jak “Turmalinowy Cesarz” powstały w umyśle George’a już w czasie prac nad pierwszym tomem, było raczej tak: GRRM postanowił, że w jego uniwersum będzie istniała zaginiona cywilizacja przodków Valyrian, której członkowie mieli oczy w kolorach różnych kamieni szlachetnych, zaś valyrianie odziedziczyli tylko geny odpowiadające za fioletowe, liliowe lub ametystowe oczy. Pisząc o Wielkim Cesarstwie w ŚLIO GRRM po prostu wykorzystał opis z Gry o tron, tworząc Nefrytowego, Turmalinowego i Opalowego Cesarza oraz Ametystową Cesarzową, dając nam wskazówkę, że powinniśmy skojarzyć ich z duchami z pierwszego tomu.

Owych smoczych lordów z Asshai, przodków Daenerys i Valyrian, widzimy również w Starciu królów:

Za drzwiami znajdowała się wielka sala, pełna wspaniałych czarodziejów. Niektórzy mieli na sobie wystawne szaty z gronostajowego futra, rubinowego aksamitu i złotogłowiu. Inni woleli zdobne zbroje wysadzane klejnotami albo wysokie, spiczaste kapelusze upstrzone gwiazdami. Były wśród nich również kobiety, przystrojone w nadzwyczaj piękne suknie. Przez okna z barwionego szkła do środka wpadały snopy słonecznego blasku, a powietrze wypełniała najpiękniejsza muzyka, jaką w życiu słyszała.
Mężczyzna o królewskim wyglądzie, odziany w bogate szaty, podniósł się z uśmiechem na jej widok.
– Daenerys z rodu Targaryenów, witaj. Chodź spożyć z nami jadło wieczności. Jesteśmy nieśmiertelnymi z Qarthu.
– Czekaliśmy na ciebie długo – odezwała się siedząca obok niego kobieta, obleczona w różowe i srebrne szaty. Pierś, odsłonięta na qartheńską modłę, była tak nieskazitelna, jak to tylko możliwe.
– Wiedzieliśmy, że do nas przyjdziesz – oznajmił król-czarodziej. – Wiedzieliśmy o tym już przed tysiącem lat i cały ten czas czekaliśmy na ciebie. Wysłalismy kometę, by wskazała ci drogę.
– Mamy wiedzę, którą się z tobą podzielimy – oznajmił wojownik w lśniącej szmaragdowej zbroi. – I magiczną broń, którą ci damy. Przeszłaś wszelkie próby. Usiądź teraz z nami a odpowiemy na wszystkie te pytania.
Postąpiła krok naprzód, lecz nagle Drogon zerwał się z jej ramienia, wylądował na szczycie drzwi z hebanu i czardrewna, przycupnął tam i zaczął gryźć rzeźbioną framugę.
– Samowolna bestia – roześmiał się młody, przystojny mężczyzna. – Czy mamy cię nauczyć sekretnej mowy smoczego rodzaju? Chodź, chodź.

Oczywiście, cała ta scena jest iluzją, Nieśmiertelni zamierzają zwabić Daenerys w pułapkę i w tym celu przybierają wspaniały wygląd i obiecują jej różne cuda. Zatrzymajmy się jednak nad tym obrazem. Kogo właściwie tu widzimy? Dlaczego czarnoksiężnicy, którzy utrzymują, że znają jakąś “sekretną mowę smoków”, której nie znali nawet Valyrianie – jednym słowem, podają się za przedstawicieli cywilizacji, która jako pierwsza ujarzmiła lub nawet stworzyła smoki – wcale nie przypominają Valyrian? Przecież cała ta wizja jest fałszywa, Nieśmiertelni maskują swój prawdziwy, odrażający wygląd. Dlaczego nie przybrali formy Valyrian, przodków Daenerys? Są przecież świadomi tego, że Matka Smoków pochodzi z rodu Targaryenów ze Starej Valyrii. Za kogo podają się czarnoksiężnicy? Powietrze wypełnia “najpiękniejsza muzyka”, która może być nawiązaniem do “muzyki smoków”, która rozbrzmiewa w ostatnim zdaniu Gry o ton, zbroje i szaty wysadzane klejnotami mogą nawiązywać do kamieni szlachetnych w oczach duchów, które zachęcały Dany, by obudziła smoki śpiące w kamieniu. Nieśmiertelni podszywają się pod właśnie te duchy, tajemniczych przodków Daenerys, Targaryenów, Valyrian, za smoczych lordów Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Zdanie “Wysłaliśmy kometę, by wskazała ci drogę” może mieć podwójne znaczenie – owszem, na pierwszy rzut oka chodzi tu po prostu o wskazanie drogi do Qarthu, i rzeczywiście może to być poprawna interpretacja, ale równocześnie, Nieśmiertelni mogą nawiązywać do sceny, w której Dany po raz pierwszy ujrzała kometę i uznała ją za znak, impuls, by wejść w ogień stosu pogrzebowego Droga.

Jhogo dostrzegł ją pierwszy. – Tam. – Powiedział cichym głosem. Dany spojrzała i ją dostrzegła. Nisko na wschodzie. Pierwszą gwiazdą była kometa, płonąca czerwienią. Krwawą czerwienią, płomienną czerwienią. Była ogonem smoka. Nie mogła prosić o silniejszy znak.

To właśnie sny Daenerys w tajemniczy sposób sprawiają, że przyszła Matka Smoków wyzbywa się lęku i zachęcają ją, by obudziła smoki. Być może to właśnie te wizje zaszczepiły w jej podświadomości co dokładnie ma uczynić, by sprawić, że smoki wyklują się z jaj. Ostatecznie, to właśnie kometa jest omenem, który przekonuje Daenerys, że powinna podjąć tę próbę. “We sent the comet to show you the way”. Drogę do Qarthu czy sposób obudzenia smoków? A może jedno i drugie?

Nieśmiertelni, chcąc uśpić czujność Daenerys, pokazują jej wspaniałą wizję jej przodków, lecz nie tych z Valyrii, lecz tych z Wielkiego Cesarstwa, pierwszych smoczych jeźdźców w historii Planetos. Iluzja nie jest doskonała, czarnoksiężnicy mogą jedynie przedstawić pewnego rodzaju wspomnienie o rzeczywistym Wielkim Cesarstwie i jego mieszkańcach. Tak naprawdę nie posiadają wiedzy i magii smoczych lordów, ta zaginęła na wschodzie wraz z Długą Nocą, jedynie jej część zachowała się na zachodzie, gdzie ostatni ocalali Asshai’i połączyli się z proto-Valyrianami, dając początek nowemu imperium. To właśnie Valyrianie są prawdziwymi dziedzicami Wielkiego Cesarstwa Świtu.

Lecz nie tylko oni. W Essos i Westeros można odnaleźć inne ślady palców smoczych lordów z Ery Świtu. W kolejnym odcinku przyjrzymy się rodowi Dayne’ów, którego przedstawiciele posiadają typowo valyriańskie cechy, fioletowe oczy i srebrne włosy, choć GRRM zaprzeczył, by byli Valyrianami. Najbardziej tajemniczy z westeroskich rodów liczy sobie ponoć dziesięć tysięcy lat, jego korzenie sięgają właśnie Ery Świtu. Dayne’owie władają ponadto niezwykłym mieczem, tak podobnym do mieczy z bladego ognia, które trzymały duchy ze snu Daenerys. Odwiedzimy również Stare Miasto. Wrócimy do Qarthu, szukając w tym wielkim mieście dziedzictwa Wielkiego Cesarstwa. Spróbujemy również zidentyfikować niektóre z plemion i ludów, które zostały podbite przez Imperium Asshai, zaś po jego upadku rozeszły się na różne strony świata. W ich wierzeniach i kulturze poszukamy pozostałości Wielkiego Cesarstwa. Mam tu na myśli Yi Ti i Leng, dwa państwa Dalekiego Wschodu Essos, które powstały na gruzach dawnego imperium… ale również mniej oczywiste ludy: Jogos Nhai, a także Sarnorczyków i Dothraków, którzy uciekając przed tym, co wydarzyło się w Krainach Cienia, przekroczyli Kości. Dalszy ciąg naszej pogoni za dziedzictwem Wielkiego Cesarstwa nadejdzie w odcinku Ślady Palców Świtu: Dzieci Imperium.

Dziękuję za uwagę i serdecznie zachęcam do przeczytania kolejnej części!

Bluetiger

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s