Tyrion Targaryen – Śnię o smokach

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Krwawnikowe Kompendium, rozdział V:

Tyrion Targaryen

(Tyrion Targaryen), w przekładzie Bluetigera


TyrionTargaryen


Śnię o smokach

Aby polski Czytelnik mógł w pełni zrozumieć grę słów, na której opiera się symbolika omawiana w tym rozdziale, konieczne jest wyjaśnienie następującej kwestii: w oryginalnym tekście eseju LML używa powszechnego w anglojęzycznym fandomie Pieśni Lodu i Ognia wyrażenia dragon dreams (smocze sny) dla opisania szczególnego rodzaju snów występującego niekiedy u członków rodu Targaryenów. W celu zilustrowania tego zjawiska, autor przedstawia wiele cytatów, w których jest mowa o ‘snach o smokach’ (ang. dragon dreams/dreams of dragons), lecz również takie, gdzie w polskim przekładzie pojawia się określenie ‘marzenia o smokach’. W języku angielskim w obydwu przypadkach George R.R. Martin używa słowa ‘dreams’, oznaczającego zarówno sny, jak i marzenia. Zachęcam, by polski Czytelnik pamiętał o tym podwójnym znaczeniu.

Mówiąc o zjawisku ‘smoczych snów’ zazwyczaj ma się na myśli sny o smokach (no kto by pomyślał), ale w szczególności chodzi tutaj o motyw Targaryena, który śni – lub marzy – o smokach, których już nie ma. Nawet po tym jak smoki należące do rodu Targaryenów wymarły, jego członkowie wciąż miewali o nich sny, nawet ci, którzy nigdy w życiu żadnego smoka nie widzieli. Właśnie to wyznaje umierający maester Aemon ze swego łoża w Braavos, w bardzo pamiętnej scenie z Uczt dla wron:

– Ja pamiętam, Sam. Wciąż pamiętam.
Gadał od rzeczy.
– Co pamiętasz?
– Smoki – wyszeptał Aemon. – Chwałę i nieszczęście mojego rodu.
– Ostatni smok dokonał żywota, zanim się urodziłeś – sprzeciwił się Sam. – Jak możesz je pamiętać?
– Widzę je w snach, Sam. Widzę czerwoną gwiazdę krwawiącą na niebie. Nadal pamiętam czerwień. Widzę ich cienie na śniegu, słyszę łopot skórzastych skrzydeł, czuję ich gorący oddech. Moi bracia również śnili o smokach i te sny zabiły ich wszystkich. Sam, kołyszemy się na krawędzi na wpół zapomnianych proroctw, cudów i okropności, jakich nikt z żyjących nie zdoła pojąć. Albo…
– Albo? – powtórzył Sam.
– Albo nie. – Aemon zachichotał cicho. – Albo jestem tylko konającym na gorączkę starcem.

Uczta dla wron, tom II, Samwell III

Albo… tak! Spróbujmy zrozumieć owe sny. Aemon wykłada to tutaj dość jasno – w Targaryeńskiej krwi jest coś, co sprawia, że ludzie śnią o smokach, nawet tacy, którzy ich nie widzieli. Te sny są niezwykle ekspresywnym doświadczeniem – oni nie tylo je widzą, lecz również słyszą łopot skrzydeł i dostrzegają cienie na śniegu, gdy smoki przelatują ponad nimi. Czy wiecie jaki dźwięk wydają skrzydła smoka? O ile maester Aemon nie brał udziału w jednej z tych nielegalnych wypraw łowieckich do Sothoryos, gdzie polował na wiwerny, nie potrafię powiedzieć w jaki sposób dowiedział się, jak brzmi trzepot skórzanych skrzydeł. Trudno wyśnić z takimi szczegółami coś, czego nigdy się nie widziało i nie słyszało. Aemon nazywa nawet swoje sny o smokach wspomnieniami, a Martin każe Samowi zwrócić naszą uwagę na dziwne słowa maestera i tajemnicę tego, w jaki sposób można pamiętać lub śnić o czymś, czego nigdy się nie widzało, by upewnić się, że i my to zauważymy.

Co ciekawe, Aemon śni również o czerwonej komecie, której też nie widział. Być może to wskazówka, że czerwona kometa jest związana z magicznym dziedzictwem rodu Targaryenów, dokładnie tak jak smoki. Właśnie coś takiego już wcześniej sugerowałem! To także wskazówka co do tego, że komety mogą być smokami – zauważcie jak Aemon płynnie przechodzi do czerwonej komety w samym środku swojej mowy o smokach, zupełnie tak, jakby i ona była smokiem. Mówi: ‘Widzę je w snach, Sam. Widzę czerwoną gwiazdę krwawiącą na niebie. (…) Widzę ich cienie na śniegu’. Smoki, potem czerwona kometa, znów smoki – ponieważ są tym samym, przynajmniej w pewnym sensie. Nie jest to dla nas jakaś niespodzianka, ale gdy Martin pisał te słowa, nikt jeszcze nie dostrzegł związku czerwonej komety z księżycową katastrofą i Długa Nocą, więc GRRM – przypuszczalnie – próbował dać czytelnikom wskazówkę na ten temat. Teraz, gdy już depczemy mu po piętach, jestem pewien, że kolejne wskazówki będą bardziej enigmatyczne (he he).

Zdanie o cieniach smoków na śniegu jest naprawdę fascynujące – odpowiada wizji Melisandre o smokach walczących w śniegu. Można stąd wysnuć logiczny wniosek, że wszystkie te sceny odnoszą się do smoków w jakiś sposób walczących z Innymi w pewnym momencie sagi. Całkiem możliwe, że Aemon miał tutaj proroczy sen, nie zdając sobie z tego sprawy!  Nigdy nie słyszałem, by ktoś rozważał taką możliwość, ale pomyślcie o tym sami – dlaczego Aemon widzi smoki w śniegu? Gdy Mel widzi je na śniegu ma to sens, ponieważ przebywa na Murze i jak wszyscy wiemy, że jej zdaniem smok jest niezbędny do walki z Innymi. Nie wiemy jednak co o walce z Innymi i smokach sądził Aemon, a w scenie w której ma te wizje, maester jest daleko od Muru. Moim zdaniem prawdopodobne jest to, że Aemon otrzymał wizję przyszłości, dokładnie tak jak Melisandre.

Wygląda na to, że mówiąc iż smocze sny (marzenia) były nieszczęściem jego rodu i śmiercią jego braci, Aemon ma na myśli swojego brata Aegona V (Jajo z Dunka i Jaja) oraz potwornego i szalonego Aeriona Jasnego Płomienia. Smocza obsesja króla Aegona V doprowadziła do śmierci jego samego oraz przyjaciół i krewnych w Summerhall, gdzie próba wyklucia smoków z jaj zamieniła się w ‘farsę i tragedię’, podczas gdy jego starszy brat Aerion Jasny Płomień zabił się pijąc dziki ogień, ponieważ wierzył, że w ten sposób przemieni się w smoka. Aemon zdaje się sugerować, że obaj doświadczyli smoczych snów. Taką teorię wzmacnia następujący fragment Nawałnicy mieczy. Oto Alester Florent rozmawiający z Davosem w lochach Smoczej Skały:

– Całe to gadanie o kamiennym smoku… obłęd, powiadam ci, czysty obłęd. Czy niczego się nie nauczyliśmy z losów Aeriona Jasnego Płomienia, dziewięciu magów i alchemików? Z tego, co wydarzyło się w Summerhall? Z tych marzeń o smokach nigdy nie wynikło nic dobrego.

Nawałnica mieczy, tom I, Davos III

(ang. No good has ever come from these dreams of dragons)

Głupota Aeriona była rezultatem jego snów o smokach, w ogólnym znaczeniu ‘marzeń’, a całkiem prawdopodobne jest, że również w sensie dosłownym. Istnieje inna ciekawa wzmianka o Aerionie ze sceny Jaime’a w łaźni Harrenhal w Nawałnicy mieczy, gdzie wspomina on również o Szalonym Królu Aerysie, smokach i ognistej transformacji:

– Targaryenowie zawsze palą swych zmarłych, zamiast chować ich w ziemi, a Aerys chciał mieć największy stos pogrzebowy w historii swego rodu, choć, szczerze mówiąc, nie sądzę, by naprawdę wierzył, że zginie. Podobnie jak Aerion Jasny Płomień przed nim, był przekonany, że ogień go przeobrazi… że narodzi się na nowo jako smok i obróci wrogów w popiół.

Nawałnica mieczy, tom I, Jaime V

Nie wiemy czy sam Aerys miewał smocze sny, choć z całą pewnością jest to możliwe. Profetyczne zdolności lub dar magicznego widzenia są często postrzegane jako nierozerwalnie związane z szaleństwem, tak w znanej z naszego świata ‘szamańskim uniesieniu’, jak i w PLIO oraz wielu innych dziełach literackich, zaś Aerys był bez wątpienia wystarczająco szalony. Prawdopodobnym jest to, że jego urojenia o przemienie w smoka mają być wskazówką co do tego, że miał te same smocze sny, które doprowadziły wielu innych Targaryenów do szaleństwa. Szczególnie interesującym jest to, jak bardzo opis Aerysa autorstwa Jaime’a odpowiada temu, co jego córka Daenerys rzeczywiście zrobiła: narodziła się na nowo w wielkim stosie pogrzebowym i obudziła smoki.

Jak widzieliśmy w odcinku czwartym, John Skrzypek alias Daemon II Blackfyre miał dar proroczych snów i śnił o smoku wykluwającym się w Białych Murach, choć okazało się, że chodziło o ujawnienie Jaja jako Targaryena. Biedny muzykujący smok nie zdołał wykluć smoka, lub przemienić się w smoka… czy też wojownika, rycerza turniejowego i przywódcę, skoro o tym mowa… ale dobrze, nie będziemy się nad nim pastwić. Wystarczy powiedzieć, że nic nie poszło mu tak, jak planował. Jak powiada Gorghan ze Starego Ghis: ‘przepowiednia odgryzie ci ***** za każdym razem’, nawet gdy jest szczera i prawdziwa. Być może Skrzypek nie miał szans na zdobycie Żelaznego Tronu, ale z całą pewnością śnił o smokach, które nie istniały i których nigdy nie widział.

Oczywiście, najlepszym przykładem Targaryena, który śni o niestniejących smokach jest sama Daenerys, któa dwukrotnie śniła o Drogonie zanim wykluł się z jaja. Sukces! W końcu. Wprawdzie Dany mogła popełnić przy tym coś obrzydliwego, robiąc użytek z magii krwi i ofiary z ludzi, ale coż, smoki się wykluły, no nie? Smocze sny pomogły pokierować działaniami Dany i ostatecznie doprowadziły do udanej próby ‘zawołania jej dzieci’ ze stosu, podczas gdy sny Aegona V, Johna Skrzypka i innych rozbudziły tęsknotę za smokami. Chodzi o to: śnienie o smokach to coś, co robią Targaryenowie.

Targaryenowie… i Tyrion.

Ma dworze zapadała noc. W lektyce było zupełnie ciemno. Tyrion słuchał chrapania grubasa, poskrzypywania skórzanych pasó i powolnego stukotu podkutych kopyt o twardą valyriańską drogę, ale serce wypełniał mu łopot skórzanych skrzydeł.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion II

Ten fragment pochodzi z tego samego rozdziału z Tańca z którego wcześniej cytowaliśmy, gdzie Tyrion zasypia z żołądkiem pełnym ognistego wina, a nieco później, Tyrion rzeczywiście ma smoczy sen, ‘na ekranie’:

Nocą Tyrionowi śniła się bitwa, która zabarwiła wzgórza Westeros na kolor czerwony jak krew. Był w samym jej środku, zadając śmierć toporem wielkim jak on sam. Walczył u boku Barristana Śmiałego i Bittersteela, a na niebie nad nimi krążyły smoki.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion II

Ten sen fani pamiętają głównie ze względu na samo zakończenie, gdzie Tyrion ma dwie głowy – jedna się śmieje podczas gdy druga płacze. Uważam, że to nawiązanie do Nissy Nissy i jej okrzyku udręki i ekstazy, ponieważ Tyrion jest księżycowym dzieckiem w sensie ‘Azora Ahai narodzonego na nowo’. Obraz Westeros zabarwiającego się na czerwono od krwi (‘zalewanego przez czerwień’), nawiązuje do symbolicznego motywu krwawej fali, o którym już wcześniej rozmawialiśmy, tego odnoszącego się do Mitry i zabicia przez niego Białego Byka, którego krew obmyła świat. Ale sen Tyriona jest także godny uwagi z powodu obecności smoków! Tyrion nigdy nie widział smoka, ale tutaj o nich śni. W zasadzie śnił (marzył) o nich przez całe życie. Jako chłopiec często o nich marzył (śnił), jak widzieliśmy w poprzednich cytatach z Gry o tron. Potem, jako dorosły mężczyzna, mówi Jonowi Snow: ‘Ja już nawet o smokach prawie nie marzę. Nie ma smoków’ – lecz nawet słowo ‘rzadko’ (org. seldom) sugeruje, że dalej czasami je ma.  I faktycznie, w piątym tomie, znów śni o smokach. Widzi je nawet w chmurach:

Obłoki na niebie gorzały blaskiem różowym i fioletowym, rdzawym i złotym, perłowym i szafranowym. Jeden z nich przypominał smoka. Gdy człowiek widział już smoka w locie, niech siedzi w domu i z zadowoleniem uprawia swój ogród, albowiem na całym świecie nie znajdzie się większego cudu. Tak ktoś kiedyś napisał. Tyrion podrapał się po bliźnie, próbując sobie przypomnieć imię autora. Ostatnio smoki często wypełniały jego myśli.

Taniec ze smokami, tom I, Tyrion IV

Wygląda na to, że Tyrion ma smoki wyryte w mózgu. Śni o nich, marzy o nich, czyta o nich, widzi je w chmurach. Moim zdaniem, jego smocze sny i stale zwiększająca się obecność motywów związanych ze smokami w jego powieściowym wątku to być może najmocniejsze dowody na to, że krew smoka rzeczywiście płynie w jego żyłach.

Z tego co udało mi się ustalić, jedyna poza Tyrionem postać niebędąca Targaryenem o której smoczych snach słyszymy, też ma Targaryeńską krew. Być może pamiętacie, że w prologu Starcia królów dowiadujemy się, że Shireen ma sny o smokach, które ją zjadają. Shireen należy do rodu Baratheonów, ale odziedziczyła kapkę smoczej krwi po swojej prababce, Rhaelle Targaryen, która wyszła za dziadka Stannisa, Ormunda Baratheona. Możliwe, że to właśnie z tego powodu przejawia się u niej Targaryeński dar proroczych snów.

U Targaryenów występuje czasem bardziej ogólna umiejętność śnienia przyszłości. Smocze sny wydają się być jedną z manifestacji tego zjawiska. Daenys Marzycielka (Daenys Śniąca, org. Daenys the Dreamer), autorka Znaków i omenów (Signs and Portents) jest znana z tego, że przewidziała Zagładę Valyrii na dwanaście lat przed tym jak miała miejsce, dzięki czemu starożytni przodkowie rodu Targaryenów mieli szansę na przeprowadzenie się na Smoczą Skałę i ocalenie ze Zguby. John Skrzypek śnił nie tylko o wykluciu się smoka, lecz także o Dunku noszącym białą zbroję Gwardii Królewskiej – co rzeczywiście się spełniło wiele lat później. Choć ten proroczy dar z całą pewnością nie należy jedynie do Targaryenów, wygląda na to, że smocze sny są wyłączną domeną tych, w których żyłach płynie krew smoka.

Nawet jeśli nie ma tutaj jakiejś sztywnej zasady, z całą pewnością wielokrotnie pokazano nam jak Targeryenowie, którzy nigdy nie widzieli smoków, mają obrazowe sny o smokach, które przypominają raczej wspomnienia prawdziwych doświadczeń. Wygląda na to, że Martin chciał, by w głowie czytelnika powstało takie powiązanie. Z narracyjnego punktu widzenia, wydaje mi się, że wielokrotne obdarzanie postaci takiej jak Tyrion smoczymi snami nie ma sensu, o ile nie jest to związane z jego smoczym dziedzictwem, szczególnie w uniwersum, gdzie zostało przyjęte, iż smoczy ludzie śnią o smokach w proroczy sposób. Czasem to właśnie najprosta odpowiedź jest tą poprawną: Tyrion śni o smokach zapewne dlatego, że ma Targaryeńską krew.

Co do wspomnianego przeze mnie snu na jawie o smokach, który miał Jon Snow… oto Jon rozmawiający z Val o Mance Rayderze i dziecku Dalli, które wkrótce otrzyma imię Aemon Zrodzony w Bitwe. Z Tańca ze smokami:

– Pamiętaj, żeby dbać o jego bezpieczeństwo i żeby było mu ciepło. Dla jego matki i dla mnie. I trzymaj go z dala od kobiety w czerwieni. Ona wie, kim on jest. Widzi w swoich płomieniach różne rzeczy.
– Aryę – pomyślał, mając nadzieję, że to prawda.
– Popioły i węgielki.
– Królów i smoki.
Znowu smoki. Przez chwilę Jon również niemalże je widział oczyma wyobraźni. Ich ciała wiły się w mroku, a ciemne skrzydła rysowały się na tle płomieni.

Taniec ze smokami, tom II, Jon VIII

Już wcześniej widzieliśmy wskazówki, że Jon jest królem. Chodzi tu o to, że jeśli Jon jest synem Rhaegera, jest w tym czy innym sensie członkiem rodziny królewskiej. Pamiętajcie, że nie chodzi tu o sprawę Jona przeciwko Dany w kontekście sukcesji, lecz o ogólnie pojętą ‘królewskie dziedzictwo’. Zatem, gdy Val mówi, że Mel widzi w swych płomieniach ‘królów i smoki’, wydaje mi się, że Martin tak naprawdę ma na myśli Jona Snow, króla i smoka. Widzieliśmy (w rozdziale Melisandre) co pokazują jej ogniste wizje – zarówno smoki, jak i Jona Snow. Jedynym innym królem, którego mogłaby widzieć Melisandre jest Stannis, który jest w widoczny sposób nieobecny. Innymi słowy, Jon jest jedynym królem, którego mogła widzieć. Tak więc, jeśli Mel ogląda w swoich płomieniach i królów, i smoki, moim zdaniem może to być jedynie potencjalny smoczy król (lub ‘lodowy smoczy król’, by być dokładnym), Jon Snowgaryen. Przypomnijcie sobie rozmowę o wpatrywaniu się w ogień w scenie Tyriona i Jona z Gry, gdzie Tyrion opowiada o swoich smoczych snach. Teraz te dwa motywy (wizje w ogniu i smoki) znów pojawiają się obok siebie. Ogień jest tym, w co musisz spojrzeć, jeśli chcesz ujrzeć smoki lub smoczych królów.

Opis tego, że Jon niemalże widzi smoki jest bardzo podobny do tego w jaki sposób osoba, która rzeczywiście widziała smoki wspomina jednego z nich. Ten argument nie jest rozstrzygający i nie chciałbym tego wyolbrzymiać, ale doświadczenie Jona jest dośc ciekawe: ktoś wspomina o smokach i Jon przez chwilę niemal je widzi. Gdyby to miał być jedyny dowód na to, że Jon jest Targaryenem, byłby bardzo słaby. Lecz my wiemy, że jest wręcz przeciwnie. Sądzę, że Martin może celowo dawać nam wskazówkę o starym dobrym Jonie. W każdym razie, chodzi o to, że Jon ‘niemalże widzący’ smoki brzmi bardzo podobnie do tego, co dzieje się, gdy Dany myśli o swoim zaginionym Drogonie, smoku z którym ma psychiczną więź. Oto wewnętrzy monolog Dany z Tańca ze smokami:

Zadała sobie pytanie, ilu ludzi zmieści się na trzynastu galerach. Potrzebowała trzech, by przewieźć swój khalasar z Qarthu do Astaporu, a wtedy nie miała jeszcze ośmiu tysięcy Nieskalanych, tysiąca najemników i wielkiej hordy wyzwoleńców. A także smoków. Co mam z nimi zrobić?
– Drogon – wyszeptała. – Gdzie jesteś?
Przez chwilę zdawało jej się, że widzi go na niebie. Jego czarne skrzydła przesłaniały gwiazdy.

Taniec ze smokami, tom I, Daenerys III

To, że Dany potrafi stworzyć w swym umyśle obraz Drogona ma sns, ponieważ widziała go wiele razy – i jak już wspomniałem, ma z nim psychiczną więź. Ale jakiego smoka Jon ‘niemalże widzi’? Nie jestem pewien, co Martin chce nam przekazać przez tamten fragment, ale możliwe, że to drobny ‘smoczy sen’, który ma nas nakierować na trop tego, że Jon ma w sobie krew smoka, tak jak scena, gdzie Tyrion opowiada o smoczych snach, a potem mówi Jonowi, że pewnie miał takie same ‘sny’ (marzenia), co może być sprytną sugestią, że Jon też miewa smocze sny.

To, że teoria o Jonie Targeryenie zyskała większą popularność i szersze uznanie niż teoria o Tyrionie Targaryenie wydaje mi się zabawne, ponieważ w pewnym sensie wskazówki pokazują silniej na Tyriona, obdarzonego powtarzającymi się smoczymi snami. Pamiętajcie, że o smoczych snach Tyriona słyszymy już w pierwszej połowie pierwszego tomu, a George nadal daje nam wskazówki w tym kierunku, także w Tańcu ze smokamiŚwiecie Lodu i Ognia. Wprawdzie mamy więcej dowodów na R+L=J niż na A+J=T, ale ten problem zostawię innym do rozstrzygnięcia. Gdy fani zaczynają debatować nad tym kto gdzie był podczas Rebelii Roberta, szybko zasypiam z nudów. Moim zdaniem to nie w taki sposób powinno się rozwiązywać zagadki sagi – wolę analizę narracyjnych motywów i symboliki, jak dobrze wiecie… i jak dla mnie, te rzeczy krzyczą: ‘Tyrion z rodu Targaryenów’.

I tak, zdaję sobie sprawę z tego, że według westeroskich praw dziedziczenia byłby Tyrionem Hillem, ale znów, nie skupiajmy się na szczegółach. Jest smoczym nasieniem, i właśnie to jest ważne. Jeśli jego pochodzenie okaże się istotne w przyszłości, będzie chodziło o magiczne konsekwencje tego pochodzenia – innymi słowy, jego umiejętność ujeżdżenia smoka – a nie mało znaczące odległe prawa do tronu. Sądzę, że podobnie jest z Jonem. W R+L=J chodzi o magiczne dziedzictwo, nie prawo do tronu.


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju LMLa Tyrion Targaryen możecie znaleźć tutaj.

Advertisements

7 thoughts on “Tyrion Targaryen – Śnię o smokach

  1. Zgodnie ze wstępną uwagą, sądzę, że należy posługiwać się słowem “śnił”, nie zamieniając go na marzył, bo to jednak nie to samo. Język angielski jest funkcyjny, polski opisowy. Słowo “marzył” będzie miało inne konotacje niż “śnił”. Z tego, co zrozumiałam, autor sagi sugeruje swojego rodzaju pamięć genetyczną, która, poprzez domieszkę smoczej krwi, przywołuje w snach wspomnienia niezwykłych protoplastów. W tym znaczeniu można pozostać przy śnieniu.

    Liked by 1 person

    • Dodałem to wyjaśnienie, ponieważ autor polskiego przekładu ‘Pieśni Lodu i Ognia’ używa słowa ‘marzenia o smokach’ w niektórych fragmentach, gdzie w oryginale chodzi raczej o dream jako ‘sen’, nie jako ‘marzenie’.

      Na przykład tutaj:

      ”– Całe to gadanie o kamiennym smoku… obłęd, powiadam ci, czysty obłęd. Czy niczego się nie nauczyliśmy z losów Aeriona Jasnego Płomienia, dziewięciu magów i alchemików? Z tego, co wydarzyło się w Summerhall? Z tych marzeń o smokach nigdy nie wynikło nic dobrego.”

      W oryginale jest ‘‘No good has ever come from these dreams of dragons’‘. Gdybym ja miał przełożyć to zdanie, zrobiłbym z tego ‘Z tych snów o smokach nigdy nie wynikło nic dobrego’. Dream użyte jest tutaj jak w ‘American Dream’, które tłumaczy się jako ‘amerykański sen’, nie ‘amerykańskie marzenie’. Ze ‘snami o smokach’ jest podobnie.

      Dla GRRMa i jego symboliki nie jest ważne, czy w danym zdaniu chodzi dosłownie o ‘smoczy sen’ (komuś śnią się smoki) czy ‘smoczy sen’ w sensie ‘marzenie o smokach’ (jakaś postać, np. Aegon IV lub Aerion, myśli sobie, że dobrze byłoby mieć smoka). ‘Marzenie Aeriona o smokach’ jest tak samo ważne dla omawianej w tym eseju symbolki jak dosłowny sen o smoku Jona Snow lub Tyriona. Oba zjawiska są efektem jakichś ‘smoczych genów’/’smoczej krwi’. U niektórych Targaryenów przejawia się to jako nieustanne snucie marzeń o smokach, szukanie sposobów na wylucie kamiennych jaj itp. Taka smocza obsesja. Z kolei u innych ta ‘smocza krew’ objawia się w snach (np. u Tyriona, Jona, Shireen Baratheon). Czasem ciągłe śnienie o smokach prowadzi do rozwoju tej obeseji i podejmowanie szaleńczych prób ‘obudzenia smoka’ (wysadzenie Królewskiej Przystani w powietrze przez Aerysa, wejście Daenerys w ogień stosu pogrzebowego khala Drogo). Te dwa zjawiska są połączone, jak dwie strony monety. Z tego powodu w ‘Mitycznej Astronomii’ LML używa ‘dragon dreams’ na określenie jednego i drugiego. Wygląda na to, że Martin też myśli o tym w ten sposób.

      Trudno to oddać w języku polskim, gdzie używane są dwa odmienne słowa. Dodałem przypis, żeby Czytelnicy nie zastanawiali się czemu w jednym przytoczonym cytacie jest ‘sny o smokach’, w drugim ‘marzenia o smokach’, a niby chodzi ciągle o to samo.

      Like

  2. A przy okazji, bo to nasunął mi przywołany na początku fragment powieści, czy postać Samwella Tarly, przyjaciela Jona Snow, nie jest przypadkiem oparta na Samwise Gamgee, druhu Froda Baginsa? Obaj wierni, obaj grubawi, obaj poczciwi, obaj nie myślą o sobie zbyt dobrze, obaj są kluczowi…

    Liked by 1 person

    • Wydaje mi się, że właśnie tak jest. Napisałem kiedyś krótki tekst o tym, że postać Zimnorękiego z PLIO to taki Martinowski odpowiednik Toma Bomadila:

      Podobieństwa:

      1. Obydwaj pełnią rolę obrońcy lasu, z tą różnicą, że Zimnoręki zimowego.

      2. Obydwaj uratowali kogoś o imieniu Sam (Samwise Gamgee, Samwell Tarly) przed upiorami (wights).

      3. Obydwaj znają zaklęcia/piosenki w starożytnym języku, nieznanym pozostałym bohaterom.

      4. Obydwaj są bardzo starzy (Liść, jedna z Dzieci Lasu, wspomina, że Zimnorękiego ‘zabili dawno temu’).

      5. Obaj nie chcą lub nie są w stanie opuścić swojej krainy – Tom Starego Lasu, a Zimnoręki Krain Za Murem.

      6. Obydwaj żyją w krainie ‘Za Murem’ – Tom za Zielonym Żywopłotem, a Zimnoręki za Murem.

      Warto również wspomnieć, że Tom jest również podobny do Plamy, którego piosenki też wydają się bezsensowne.

      Podsumowując, uważam, że Zimnoręki jest odpowiedzią George’a R.R. Martina na Toma Bombadila, czyli postać której bardzo nie lubił jako czytelnik. W Westeros nie mamy głupkowatego, jowialnego wesołka, zabawnego Toma – ale jest przerażający i równie tajemniczy Zimnoręki. Podczas gdy ten pierwszy opiekuje się zielonym lasem pełnym życia, ten drugi pełni straż w martwej, mrocznej puszczy. Czy podobnie jak Tom, Zimnoręki na zawsze pozostanie tajemnicą? A może przed swoją śmiercią i wskrzeszeniem był taki jak Tom? Czy był Zielonym Człowiekiem?”

      W moich anglojęzycznych esejach pisałem później więcej na ten temat.
      W każdym razie, w Nocnej Straży jest mnóstwo ukrytych nawiązań to Tolkiena – Thoren Smallwood (Thorin Dębowa Tarcza), Elron (Elrond), Bedwyck (Bilbo), Pypar ‘Pyp’ (Peregrin ‘Pippin’ Took).

      U Martina jest mnóstwo nawiązań do Tolkiena. Niektóre są łatwe do zauważenia (imiona Dareon i Daeron, Beren, Berena, Meliana), inne dotyczą symboliki (Światłonośća a Earendil)…

      Like

  3. Protestuję przeciwko nazywaniu Toma Bombadila głupcem! Tolkien wcale go takim nie przedstawił. Owszem dał mu cechy wesołka, ale to tylko pozory, co zresztą hobbici szybko zrozumieli, kiedy uratował ich pod kurhanem, chociaż Frodo dostrzegł to wcześniej. Zresztą nie sam z siebie, raczej z powodu pierścienia, bo gdyby go nie nosił, nie mógłby poznać, że klejnot nie ma władzy nad Tomem, o czym zresztą wspomina Elrond. Obawiam się, że w jego przypadku Pan Martin zupełnie nie zrozumiał zamysłu Tolkiena. Pierścień, który przejmował władzę, sięgając do mrocznych zakamarków duszy, co wyjaśnia Gandalf, nie miał nad Tomem władzy, gdyż jest on do gruntu szczery. Autor Władcy doskonale wiedział, że za bohaterów uznajemy ludzi, którzy są skomplikowani, czasem moralnie wątpliwi, ale którzy w jakimś momencie, zazwyczaj pod koniec życia, wznoszą się ponad swoje słabości i dokonują wielkich czynów. Jakież to wspaniałe i godne podziwu! Czyż nie? Natomiast Tom… Cóż jest prostolinijny, nie targają nim wątpliwości, jest dobroduszny, okrągły, śmieszny. Jaki z niego bohater? Taki, który dokonuje czynów, o których nikt nie ma pojęcia, chyba że zostaje uratowany z więzów upiorów… Nie będę dalej się rozwodzić, w końcu to nie jest odpowiednie miejsce, ale nie znosić Toma Bombadila, to nie znosić bohaterstwa pozostałych postaci.

    Liked by 1 person

    • Tom w żadnym razie nie jest głupcem, ale wygląda na to, że George go za takiego uważa – a przynajmniej uważał. W ‘Dreamsongs: A RRetrospective” GRRM opisuje swój pierwszy kontakt z ‘Władcą’:

      ”Dipping into the fat red paperback during my bus ride home, I began to wonder if I had not made a mistake. Fellowship did not seem like proper fantasy.”
      (…)
      And these hobbits with their hairy feet and love of ‘taters’ seemed to have escaped from a Peter Rabbit book. Conan would hack a bloody path right through Shire, end to end, I remembered thinking. Where are the gigantic melancholies and the gigantic mirths?
      (…)

      GRRM ‘prawie zaprzestał czytania’ w chwili gdy na scenę wkroczył Tom ze swoim ‘‘Hey dol! merry dol! ring a dong dillo!’, ale zmienił zdanie gdy doszedł do rozdziału na Kurhanach i na Wichrowym Czubie:

      ”Things got more interesting in the barrow downs, though, and even more so in Bree, where Strider strode onto the scene. By the time we got to Weathertop, Tolkien had me. ‘Gil-galad was an elven king’, Sam Gamgee recited, ‘of him the harpers sadly sing’. A chill went through me, such as Conan and Kull had never evoked.”

      Wydaje mi się, że GRRM w końcu zrozumiał po co Tolkien stworzył postać Toma, w końcu sam w swoich książkach umieścił motyw bohatera, którego wszyscy mają za głupca, ale okazuje się, że tak naprawdę to ten błazen/wesołek widzi i rozumie więcej od innych. (Błazen Stannisa, Księżycowy Chłopiec z dworu Joffreya). Taki Stańczyk.

      Możliwe, że gdy pisałem tę notatkę o Tomie nie miałem racji. Obecnie bardziej skłaniam się ku temu, że Zimnoręki to po prostu Tom Bombadil dostosowany do realiów życia za Murem – śniegu, lodowatych wiatrów. Wesoły Tom przechadza się po swoim pełnym życia lesie, Zimnoręki jest w pewnym sensie personifikacją martwego lasu Krainy Wiecznej Zimy.

      Wydaje mi się, że było tak: GRRM chciał napisać rozdział będący nawiązaniem do ‘Władcy’, gdzie Samwell Tarly (tak jak Sam Gamgee, Frodo, Merry i Pippin) zostaje ocalony przed upiorami (ang. wights, u Tolkiena barrow-wights). Chciał żeby czardrzewo z wioski Białe Drzewo odgrywało rolę Starej Wierzby z ‘Drużyny Pierścienia’ i tak dalej, ale doszedł do wniosku, że postać oparta na Tomie Bombadilu nie sprawdzi się za Murem (najprawdopodobniej był to Zielony Człowiek, krewny tych z Wyspy Twarzy), więc postanowił, że jego ‘duch-opiekun’ lasu będzie ‘zimowy’, tak samo jak sam las. Coś w tym rodzaju.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s