Szary Król i Morski Smok – Zielonowidze ognia

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia – Kompendium z Czardrewnarozdział I:

Szary Król i Morski Smok

(The Grey King and the Sea Dragon), w przekładzie Bluetigera


∆    Zielonowidze ognia ∆  ∆

Dobrze, moi przyjaciele, przed nami tylko jeden rozdział – jest jednak bardzo ważny. Miałem nawet zamiar wyłączyć go z tego odcinka i opublikować jako osobny podcast. Jest jednak wisienką na torcie wszystkiego co do tej pory stwierdziliśmy w tym eseju. Przedstawiwszy przed chwilą teorię o tym, że opowieści o Szarym Królu i Azorze Ahai odnoszą się do zielonowidza (lub grupy zielonowidzów), który ściągnął na dół księżyc i poddał się przemianie, wykorzystując magię ognia księżycowych meteorów, odczuwam potrzebę przedstawienia dodatkowych dowodów na poparcie tej tezy, oprócz tych, którymi już się podzieliłem. Oczywiście, zbliżamy się do końca tego odcinka – z tego powodu dotkniemy jedynie wierzchołka góry lodowej. Właśnie dlatego dzisiejszy esej jest początkiem zupełnie nowego kompendium, skupiającego się na czardrzewach i zielonowidzach – w kolejnych odcinkach będziemy bazować na wprowadzonych dzisiaj pomysłach.

Zwieńczymy ten esej omawiając motyw płonącego drzewa, i wyjaśniając w jaki sposób odnosi się do motywu ognistego zielonowidza. Trzymajcie się mocno, ponieważ zaraz zaprezentuję nowe ekscytujące informacje. Zostało mniej więcej dwadzieścia minut, więc jeśli odczuwacie zmęczenie symboliką, albo otoczenie, w którym się obecnie znajdujecie, nie pozwala Wam się skupić, dobrym pomysłem byłoby zostawienie sobie tego ostatniego fragmentu na później – żebyście mogli w pełni się nim nacieszyć. To powiedziawszy: zaczynamy…

Azor Ahai jest ognistym czarnoksiężnikiem. Jest czarownikiem i wojownikiem ognia. Wygląda na to, że poddał się przemianie, robiąc użytek z magii ognia i – z braku lepszego określenia – ‘magią meteorów’. Uważam, że to pewnego rodzaju magia ognia – powiedzmy ‘cienistego ognia’. W każdym razie, istnieje nieustannie pojawiające się powiązanie pomiędzy płonącymi drzewami – zwłaszcza płonącymi czardrzewami – a ognistymi czarownikami. Wielokrotnie widzimy, że w scenach wykucia Światłonoścy pojawia się płonące drewno. Z tych symbolicznych ognisk wyłaniają się lub wychodzą ogniści czarodzieje. Tak naprawdę widzimy to już od pięciu książek. Wydaje mi się, że będziecie zdziwieni widząc w różnych fragmentach owych ‘ognistych czarodziejów’ ukrytych na widoku. To będzie trochę jak gonitwa w stylu Gdzie jest Waldo?pościg za ognistymi czarownikami w różnych scenach z całej serii, gdzie odegrane jest wykucie Światłonoścy. Przyjrzymy się sześciu takim scenom – w każdej pojawiają się ogniści czarodzieje (fiery sorcerers):

  • Aryi i rekrutom Nocnej Straży w opuszczonej warowni w pobliżu Harrenhal
  • scena w Czerwonej Świątyni, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca
  • spalenie Siedmiu na Smoczej Skale
  • Alchemiczne Gody
  • starcie smoków – Księżycowej Tancerki i Sunfyre’a – podczas wojny domowej Targaryenów znanej jako Taniec Smoków
  • scena z Jonem i Qhorinem w Mroźnych Kłach, która ma miejsce tuż przed tym, jak Jon zostaje zmuszony do zabicia Qhorina

Oto nasze założenie: symbol płonącego drzewa reprezentuje zielonowidza przemieniającego się przy pomocy zdobytego ognia bogów. Uderzenie pioruna Boga Sztormów reprezentuje uderzenie meteora. To właśnie on sprawił, że drzewo płonie boskim ogniem. W wymienionych scenach widzimy ognistych czarodziejów budzących się i wychodzących z płonącego drewna, w chwili, gdy odegrane jest wykucie Światłonoścy lub lądowanie jednego z meteorów-Światłonośców. Stwierdzam, że ci ogniści czarodzieje reprezentują zielonowidzów poddających się transformacji w ogniu, czyli pokazują prawdę kryjącą się w mitach o Szarym Królu i Azorze Ahai.

Pierwszą sceną, której się przyjrzymy, jest fragment Starcia królów, gdzie Arya, Yoren oraz rekruci Nocnej Straży są otoczeni w małej opuszczonej warowni niedaleko Harrenhal. Oblega ich ser Amory Lorch, którego herb przedstawia czarną mantykorę i trzy złote monety (w Westeros złote monety nazywa się smokami). Jak się za chwilę przekonamy, atak Ser Amory’ego jest w dużej mierze rekonstrukcją ataku księżycowych meteorów:

Przez chwilę wydawało jej się, że w miasteczku jest pełno świetlików. Potem zrozumiała, że to jeźdźcy z pochodniami galopujący między domami. Widziała, jak płomienie ogarnęły strzechę, liżąc brzuch nocy gorącymi, pomarańczowymi jęzorami. Potem zapłonął drugi dach, a po nim trzeci. Wkrótce pożary były już wszędzie.
Dołączył do niej Gendry, który włożył swój hełm.
– Ilu ich jest?
Próbowała policzyć napastników, lecz poruszali się zbyt szybko, a ciskane przez nich pochodnie wirowały w powietrzu.
– Stu – odpowiedziała. – Dwustu. Nie wiem. – Przez ryk płomieni przebijały się krzyki. – Za chwilę wezmą się za nas.
– Tam – odezwał się Gendry, wyciągając rękę.
Kolumna jeźdźców mknęła między płonącymi budynkami, zmierzając ku warowni. Metalowe hełmy lśniły w blasku ognia, który odbijał się też w kolczugach i zbrojach, tworząc pomarańczowe albo żółte plamy. Jeden z mężczyzn niósł osadzoną na wysokiej pice chorągiew. Aryi zdawało się, że sztandar jest czerwony, lecz trudno to było określić, gdyż noc wypełniła łuna szalejących wokół pożarów i wszystko wydawało się czerwone, czarne lub pomarańczowe. Ogień przenosił się z jednego domu na drugi.

W powyższym fragmencie pojawiają się dwa motywy, które stanowią przygotowanie do kluczowego w tej scenie zdania: uosobione płomienie, przedstawione jako coś żywego, oraz żywi żołnierze pokazani jako istoty z ognia. To dwie strony tego samego medalu, które wspóółgrają i pokazują nam istory zrobione z ognia – ogień jest opisany jako osoba, a ludzie jako płomienie. Zaczynając od zantropomorfizowanego ognia, widzimy płomienie liżące brzuch nocy pomarańczowymi jęzorami i skaczące z jednego budynku na drugi (w oryginale ogień ‘przeskakuje z jednego domu na drugi‘), niczym jakieś dzikie zwierzęta. Na dodatek ogień dwukrotnie ryczy jak zwierzę (w oryginale: ‘Over the roar of the flames, she could hear shouts’ oraz ‘It was hard to tell in the night, with the fires roaring all around’). Wygląda to tak, jakby ogień stał się pewnego rodzaju bestią.

Jeszcze ważniejsze są zdania o płomiennych żołnierzach. Najpierw ludzie ser Amory’ego niosący pochodnie są porównani do świetlików (ang. lantern bugs, lantern – latarnia), latających zwierząt kojarzonych z ogniem. Ogień odbija się od ich hełmów i zbroi, przez co same zbroje wyglądają tak, jakby były zrobione z ognia. Ci rycerze-świetliki ciskają swoimi pochodniami, które wirują w powietrzu niczym obracające się meteory. Nieco później w tym rozdziale pojawia się następujące zdanie: ‘Nad głowami obrońców przelaciała ciągnąca za sobą płomienne jęzory pochodnia, która upadła z łoskotem na ziemię dziedzińca‘. Na ten widok Yoren natychmiast krzyczy: ‘Do broni!‘ (w oryginale Blades! – ostrza). Uważam, że to wskazówka podpowiadająca nam, że powinniśmy powiązać wirujące pochodnie z ostrzami, takimi jak płomienne miecze deszczu księżycowych meteorów. Zwróćcie uwagę na to, że pochodnia ciągnie za sobą ‘palce ognia’ (w oryginale, fingers of fire, w polskim tłumaczeniu płomienne jęzory), zupełenie jakby ludzie-świetliki rzucali w Aryę i jej towarzyszy ognistymi rękami – to symbol ognistych dłoni R’hlorra, które znamy i kochamy. Tak jak jęzory ognia, ‘palce ognia’ tworzą obraz istot zbudowanych z ognia. Widzimy również włócznie rzucane z ‘rozjaśnionego ogniem cienia’, co przypomina nam o symbolice meteorów jako słonecznych włóczni i motywie cienia ognia – cieniach będących dziećmi Melisandre i ‘ognia życia’ Stannisa oraz Skrzydlatym Cieniu Drogonie, który zieje czarnym ogniem. Są to jedne z najważniejszych syymboli czarnych meteorów. Gdy żołnierze dostają się do warowni, pojawia się wzmianka o tym, że są ‘stalowymi cieniami’, zaś ‘płomienie lśniły na ich kolczugach i ostrzach’, co oznacza, że nasze stalowe cienie mają nie tylko ogniste zbroje, lecz również płomienne miecze. Przypomnijcie sobie, że gdy Duch z Wysokiego Serca widzi w wizji zabójcę Renly’ego, wygląda on jak ‘cień o płonącym sercu’.

W końcu, pojawiają się dwa odniesienia do burz: tuż przed tym, jak wirujące pochodnie przelatują nad murem, a Yoren mówi ‘Ostrza!’, ser Amory rozkazuje ‘szturmować bramy’ (storm the gates, ang. storm – burza). A zatem można powiedzieć, że mamy tu nawałnicę meteorów-pochodni lub ognistych rycerzy władających płomiennymi ostrzami. Tuż przed rozpoczęciem atau na warownię, ma miejsce dość długa rozmowa o tym, czy Yoren i jego grupa rekrutów Nocnej Straży są na usługach zbuntowanego Berika, Lorda Błyskawicy walczącego płomiennym mieczem. To przypomina nam o związku pomiędzy błyskawicami i płonącymi mieczami. W innym miejscu sarkastyczny Yoren pyta: ‘Jesteś ślepy czy co? Widzisz tu cholerną błyskawicę?‘ (ang. bloody znaczy cholerny, ale również krawawy). To świetne zdanie, ponieważ łączy błyskawicę z krwią, które świetnie mi odpowiada, biorąc pod uwagę, że jestem autorem teorii o tym, że piorun Boga Sztormów był krwawiącą gwiazdą lub księżycowym meteorem z krwawnika.

I wtedy następuje kulminacja:

Ogień przenosił się z jednego domu na drugi. Widziała jak pochłonął drzewo. Płomienie przebiegły wzdłóż gałęzi, rysując się na tle nocy niczym szaty o barwie jaskrawego oranżu.

W samym środku tego wszystkiego widzimy płonące drzewo, zapalone przez jedną z tych wirujących pochodni-meteorów, co stanowi wspaniałe echo pioruna Boga Sztormów sprawiającego, że drzewo Szarego Króla stanęło w ogniu. Płonące drzewo jest tutaj opisane jako majestatyczna figura ‘rysująca się na tle nocy niczym szaty [żywego] oranżu‘. (W oryginale ‘it stood against the night in robes of living orange’). Wygląda niemal jak jakiś kapłan ognia… tak właściwie, dokładnie tak jak ognisty kapłan. Zaczynając od tego płonącego drzewa, zobacyzmy, że szaty z płomieni są znakiem rozpoznawczym ognistych czarodziejów. Cała scena z Aryą i płonącym drzewem w szczególności przywołuje symbole znane ze świątyni R’hllora – spójrzmy zatem na prawdziwych kapłanów ognia.

Mam tu na myśli scenę z Tańca, gdzie Benerro odgrywa pantomimę zniszczenia księżyca przy pomocy swojej pięści – omawialiśmy to wydarzenie wielokrotnie. Z tego powodu nie będę jej tutaj cytował – wystarczy wspomnieć, że to scena gdzie pojawia się silna symbolika wykucia Światłonoścy i zniszczenia księżyca. Wiele z występujących tam symboli jest wspólnych ze sceną Aryi, którą właśnie przeczytaliśmy, na przykład: ogniste włócznie, ognista ręka, rycerze ognia i płomienne szaty.

Benerro. Mężczyzna stał na szczycie czerwonej kolumny, połączonej wąskim kamiennym mostkiem z wyniosłym tarasem, na którym stali niżsi rangą kapłani oraz akolici. Ci ostatni mieli szaty jasnożółte albo jaskrawopomarańczowe, a kapłani i kapłanki czerwone. (…)
Wysoki głos Beneraa niósł się daleko. Rosly, chudy kapłan miał wymizerowaną twarz i cerę bladą jak mleko. Na jego policzkach, podbródku i wygolonej głowie wytatuowano płomienie tworzące jaskrawoczerwoną maskę, mającą szczeliny na oczy i owijającą się wokół bezwargich ust.
– Czy to niewolnicze tatuaże? – zapytał Tyrion.
Rycerz skinął głową.
– Czerwona Świątynia kupuje dzieci i robi z nich kapłanów, świątynne prostytutki albo wojowników. Spójrz tam. – Wskazał na schody. Przed głównym wejściem stał szreg mężczyzn w zdobnych zbrojach i pomarańczowych płaszczach. Wszyscy trzymali w rękach włócznie o grotach przypominających wijące się płomienie. – Ognista Dłoń. Święci żołnierze Pana Światła, obrońcy świątyni.
Rycerze ognia.
– A ileż palców ma ta dłoń?
Tysiąc. Nigdy więcej i nigdy mniej. Gdy jeden płomień zgaśnie, zapala się nowy.

W tym momencie ma miejsce pantomima zniszsczenia księżyca, lecz tym razem skupimy się na ognistych ludziach i ich modnym ubiorze. W poprzedniej scenie płonące drzewo nosiło szaty żywego oranżu, a tutaj widzimy jasnożółte, jaskrawopomarańczowe i czerwone szaty – to oczywiste, że ogniści kapłani R’hllora chcą sprawić, by wyglądali jakgdyby byli odziani w ogień. Benerro i inni wysocy rangą kapłani ognia, na przykład Moqorro, iddą o krok dalej, nosząs maski wijącego się ognia. Tatuaże zostały wykonane tak, by wydawały się -dosłownie – żywym ogniem. Spekulowałkem, że czynią tak wspominając jakąś zapomnianą sztukę przemiany w ogniu, którą Melisandre mogła na nowo odkryć. Motyw ludzi zrobionych z ognia reprezentują również rycerze ognia, zwani palcami Ognistej Dłoni R’hllora, co czyni ich symbolami meteorów. Ci wojownicy ognia są doskonałym odpowiednikiem rycerzy, na których zbrojach i mieczach odbijają się płomienie, ze sceny z Aryą.

Melisandre – pierwsza kapłanka ognia, którą widzimy – nosi szaty, które są opisywane w podobny sposób. W Nawałnicy mieczy Davos przypomina sobie jej wygląd: ‘Widział ją oczyma wyobraźni: twarz o kształcie serca, czerwone oczy, długie włosy koloru miedzi, szkarłatne suknie z jedwabiu i atłasu, które poruszały się niczym płomienie w rytm jej kroków‘. Pasuje to doskonale do naszego drzewa noszącego ogniste szaty z żywego oranżu. Na dodatek do właśnie Melisandre spaliła drewniane figury Siedmiu na Smoczej Skale. Siedmiu, którzy byli morskimi smokami-łodziami. Odwiedzimy tę scenę jeszcze raz, by przyjrzeć się ognistym czarownikom, którzy budzą się w tamtej chwili – ale najpierw zakończymy scenę z Benerrem, szukając wskazówek dotyczacych burz:

Karzeł jeszcze przez chwilę słyszał z tyłu cichnący głos Benerra i nagłe jak uderzenia gromu ryki prowokowane przez jego słowa.

Uderznia gromu… no co ty nie powiesz… Prowokowane przez słowa gościa, który dopiero co wrzeszczał o księżycu rozbijającym się na ogniste palce, prawda? Natychmiast po zdaniu zawierającym odniesienie do gromu, pojawia się odniesienie do młota:

Dotarli do stajni. Rycerz zsunął się z siodła i walił w drzwi tak długo, aż wreszcie przybiegł wynędzniały niewolnik z końską głową wytatuowaną na policzku.

(They came upon a stable. The knight dismounted, then hammered on the door until a haggard slave with a horsehead on his cheek came running. – ang. hammer – młot. Jorah walił w drzwi ‘jak młotem’).

Walenie młotem przywołuje końską twarz, co przypomina nam Dothracki zwyczaj patrzenia na gwiazdy jak na konie. A zatem, osoba na której twarzy widnieje końska głowa to po prostu kolejny symbol meteorów:

Okowy wykonano z czarnej blachy stalowej, grubej i ciężkiej. Ważyły po dobre dwa funty, jeśli karzeł potrafił to ocenić. Ich ciężar dodatkowo zwiększały łańcuchy.
– Chyba jestem straszliwszy, niż mi się zdawało – wyznał Tyrion, gdy kował skuł ostatniego ogniwo. Każde uderzenie młota wstrząsało jego kończyną aż po bark. – A może bałeś się, że ci umknę na tych kruciutkich nóżkach?

Kolejne walenie młotem. Tym razem jego rezultatem są wstrząsy (ang. shock, również: porażenie prądem) – pomyślcie o błyskawicach i elektryczności. Wstrząsy ramienia Tyriona. Wystarczy skupić się na ramieniu uderzonym młotem… i wiadomo, o co chodzi. To krwawa błyskawica wspomiana przez Yorena, uderzająca jak młot w Ramię Dorne. Przypomnijcie sobie scenę, którą wcześniej omówilismy, gdzie Tyrion odniósł ranę w ramię podczas Bitwy pod Zielonymi Widłami, gdzie uderzył go morgensztern (ang. morningstar, gwiazda poranna) niesiona przez ‘wilka białej gwiazdy’ (czyli Karstarka). To wydarzenie również symbolizowało Młot Wód łamiący Ramię Dorne. Łańcuch z czarnego żelaza, po którym ‘porażanie’ od młota dociera do ramienia Tyriona to również wskazówka dotycząca Ramienia Dorne, które w wyniku uderzenia czarnych żelaznych meteorów-gromów jest teraz łańcuchem wysp. Nie mam teraz czasu, by omówić cały ten rozdział, wspomnę jednak, że następnie Moromont i Tyrion przekraczają Długi Most Volantis – most wykonany z czarnego stopionego kamienia, przy pomocy smoczego ognia i magii. Czarny żelazny łańcuch, ‘krwawe’ (bloody) kajdany jak nazywa je Tyrion, do miniaturowy symboliczny towarzysz mostu z czarnego smoczego kamienia. Na dodatek Jorah i Tyrion pokonują most ze wschodu na zachód, tak jak Pierwsi Ludzie przechodzący przez Ramię Dorne ze wschodu (Essos) na zachód (Westeros) w Erze Świtu, nim stało się ono łańcuchem wysepek spalonym przez smoczy ogień.

Następną sceną, gdzie pojawiają się ogniści czarodzieje i płonące drzewa, jest spalenie Siedmiu na Smoczej Skale. Znów, nie ma potrzeby cytowania całości. Przytocze jedynie ważne tutaj zdania. Pamiętajcie, że ci spaleni bogowie reprezentują morskiego smoka (byli okrętami Targarynów), ale jednocześnie płonące drzewa, ponieważ są drewnianymi masztami, symbolami drzew, zaś to, co ludzie uznają za ‘kości’ morskiego smoka, jest tak naprawdę martwymi drzewami.

W każdym razie, wygląda na to, że owi płonący bogowie kupili swoje stroje w butiku przy Czerwonej Świątyni w Asshai:

Ranek był ciemny od dymu. Palono bogów.
Wszyscy stanęli w płomieniach. Dziewica i Matka, Wojownik i Kowal, Starucha o oczach z pereł i Ojciec z pozłacaną brodą, a nawet Nieznajmowy, któremu nadano kształt raczej zwierzęcy niż ludzki. Stare, wysuszone drewno, pokryte niezliczonymi warstwami farby i werniksu, płonęło z gwałtowną jasnością. {…}

Bogowie palili się ładnie, odziani w szaty z migotliwych płomieni: czerwone, pomarańczowe i żółte.

To te same ogniste szaty, czerwone, pomarańczowe i żółte. Płoną i lśnią, ale ich dym pociemnia niebo poranka. To właśnie płonący bogowie morskiego smoka, ubrani dokładnie tak jak nasi czarodzieje ognia. Można powiedzieć, że zapalił ich Światłonośca, a przynajmniej, że płonęli w chwili, gdy przebił ich Światłonośca. Światłonośca jest ogniem bogów schodzącym na dół do ludzi, a w tej scenie pojawia się, gdy bogowie stają w płomieniach. Możliwe, że to potwierdzenie, iż motyw ‘gromu sprawiającego, że drzewo płonie boskim ogniem’ tak naprawdę przekłada się na czardrzewnet stający się dostępnym dla ludzi, lub w jakiś sposób zmienionym, w wyniku uderzenia księżycowych meteorów.

Dodatkowym łącznikiem z czardrzewami jest słowo ‘stare’, użyte do opisania drewna. Stare jak w ‘starzy bogowie’. Wkrótce po spaleniu Siedmiu, Melisandre pali również ogrome czardrzewo w bożym gaju w Końcu Burzy – możliwe, że miało ono ponad osiem tysięcy lat i pochodziło z czasów Durrana Smutku Bogów, pierwszego Króla Burzy.

Biorąc to wszystko pod uwagę, widzimy, że to kolejna scena dająca nam cenne wskazówki: ogniści czarodzieje wyłaniają się z ognia płonących drewnianych bogów, morskich smoków – ognia, w którym powstaje również Światłonośca.

Kontynuujmy poszukiwanie ognistych czarowników w scene Alchemicznych Godów. Jeśli czarodzieje ognia są ważną częścią wydarzeń związanych z wykuciem Światłonoścy, z całą pewnością pojawią się w czymś takim jak Alchemiczne Gody… i dokładnie tak się dzieje.

Płomienie wirowały przed nią jak kobiety, które tańczyły na jej uczcie weselnej, Wirowały i śpiewały, powiewając żółtopomarańczowymi welonami, jakże przerażającymi, a jednak tak cudownie ożywionymi zarazem. Dany otworzyła ramiona, wystawiając się na jego objęcia. To także jest wesele, pomyślała. (…)

Płomienie były cudowne , nie widziała dotąd czegoś równie pięknego, każdy z nich przypominał czarnoksiężnika ubranego w żółtą, pomarańczową i szkarłatną, który wiruje, zamiatając długim płaszczem z dymu.

I znów, ogniści czarodzieje, odziani w płomienne szaty czerwieni, pomarańczu i żółci, budzą się z ogniska, kołyski Światłonoścy. Dokładnie tak, jak w scenie spalenia Siedmiu na Smoczej Skale. Opis i słownictwo są tutaj dość bezpośrednie – są nazwani ognistymi czarnoksiężnikami i budzą się do życia w chwili narodzin księżycowych smoków i wykucia Światłonoścy. Możecie dostrzec, że George trzyma się tego samego języka – płomienne szaty i płaszcze, czerwień, pomarańcz i żółć… no, i może trochę dymu. Widzimy również wzmiankę o płomiennych tancerkach – sądzę, że chodzi tu o te same osoby, ponieważ istnieje bogata symbolika związana z tańcem i rogatym księżycem. Kiedyś przyjdzie na nią czas. Spójrzcie teraz na smoczycę znaną jako Księżycowa Tancerka (Moondancer), o której możemy przeczytać w Księżniczce i Królowej. Tancerka była zieloną smoczycą o perłowych rogach i pazurach. Została podpalona przez smoka o imieniu Sunfyre (sun fire, ogień słońca), co stanowi odtworzenie – co takiego? Chcecie usłyszeć cały fragment? Doskonale – pojawia się tam więcej ognia udającego ubrania. Poza tym to po prostu fascynujący akapit, pełen żywiołowej walki smoków:

Smoki starły się w ciemności, jaka nadchodzi przed świtem, cienie krążące na niebie rozświetlały noc swym ogniem. Księżycowa Tancerka uchyliła się przed płomieniami Sunfyre’a, wymknęła jego szczękom, przemknęła pod wyciągniętymi szponami, a potem zawróciła, by zaatakować z góry większego smoka. jej szpony na nowo otworzyły długą, dymiącą ranę na grzbiecie i rozszarpały zranione skrzydło. Ludzie obserwujący walkę z dołu opowiadali, że Sunfyre zachwiał się jak pijany, z trudem utrzymując się w powietrzu, Księżycowa Tancerka natomiast swobodnie zatoczyła krąg i ponowiła atak, plując ogniem. Sunfyre odpowiedział złotym płomieniem, gorącym jak żar z pieca, trafiając młodą smoczycę prosto w oczy. Najpewniej Księżycowa Dancerka natychmiast została oślepiona, nie zatrzymała się jednak, lecz uderzyła prosto w przeciwnika, tworząc kłębowisko skrzydeł i pazurów. Kiedy smoki spadały na ziemię, raz po raz kąsała szyję Sunfyre’a, wyrywając wielkie kawały mięsa, podczas gdy starszy smok wbił szpony w jej podbrzusze. Spowita w ogień i dym, oślepiona i krwawiąca, Księżycowa Tancerka łopotała rozpaczliwie skrzydłami, próbując się uwolnić, ale zdołała jedynie spowolnić upadek.

(W oryginale: Sunfyre answered with a furnace blast of golden flame so bright it lit the yard below like a second sun, a blast that took Moondancer full in the eyes. Sunfyre odpowiedział złotym płomnieniem, gorącym jak żar z pieca, i tak jasnym, że rozświetlił dziedziniec poniżej niczym drugie słońce. | Księżycowa Tancerka była ‘odziana/ubrana’ (robed) w ogień i dym).

Epicka walka, nieprawdaż? Na dodatek pokazuje nam naprawdę dobrą mityczną astronomię – słońce i księżyc zderzają się i niszczą siebie nawzajem, dokładnie tak jak podczas zaćmienia, po którym nasąpiła eksplozka. Mit z Qarthu opisuje to następująco: ‘księżyc zawędrował zbyt blisko słońca i pękł z powodu gorąca‘. Rzecz spadająca z nieba reprezentuje meteor-Światłonoścę, i jest zrobiona i ze słońca, i z księżyca, dokładnie tak, jak mówiłem. To krawawa i płonąca smocza kula, będąca jak drugie słońce, co wzmacnia teorię o tym, że Światłonośca był ‘drugim słońcem’. Księżycowa Tancerka zostaje oślepiona, co pokazuje nam motyw wykutych lub wyrwanych księżycowych oczu, o którym już sporo rozmawialiśmy…

… ale, co ważniejsze, Księżycowa Tancerka jest cudownie odziana w ogień – to zdanie brzmi następująco: ‘ubrana w ogień i dym’ – dokładnie tak, jak płomienne tancerki, które obudziły się podczas ceremonii wykucia Światłonoścy przez Dany , i tak jak wszyscy ogniści czarodzieje, których widzieliśmy w różnych scenach spalenia drewna związanego ze Światonoścą. To, że te charakterystyczne płomienne szaty nosi tańcząca w księżycu zielona smoczyca tworzy bogaty symoliczny obraz – a doskonale odpowiada on naszej teorii o owych ognistych czarodziejach: byli zielonowidzami i smoczymi ludźmi (zielonymi smokami) obudzonymi w ogniu, który wykuł Światłonoścę. Pragnę również dodać, że ich magia może być – przynajmniej w części – związana z tańczeniem i śpiewaniem, tak jak ta, którą parały się Dzieci Lasu, których prawdziwa nazwa to ‘ci, którzy śpiewają pieśń ziemi’. Gdy wykluwają się smoki Dany, pojawia się zdanie o tym, że noc ożyła muzyką smoków. (the night came alive with the music of dragons). Tak właśnie brzmią ostatnie słowa Gry o tron.

Na marginesie, pozwólcie, że po prostu uwielbiam George’a za to, że poświecił czas na stworzenie tak epickich metafor i symboliki nawet w uzupełniających Pieśń Lodu i Ognia tekstach, takich jak Księżniczka i Królowa oraz Świat Lodu i Ognia.

Teraz, gdy włączyliśmy huż ogniste księżycowe tancerki do rodziny symboli ognistych ludzi, zajmijmy się kilkoma ostatnimi szczegółami ze sceny Alchemicznych Godów, które mają związek z mitologią Żelaznych Ludzi:

I rozległ się drugi trzask, głośny i przenikliwy jak grzmot pioruna. Dym zawirował wokół niej, a stos poruszył się. Bale strzeliły w górę, kiedy ogień dotknął ich [tajemnych] serc.

Cały solarny stos jest zbudowany z uważnie rozmieszczonych kawałków drewna, zaś wzmianka o tajemnych sercach prawdopodobnie jest odniesieniem do drzew-serc – drzew, które wyglądają, jakby stały w ogniu, i kryją w sobie praktycznie każdą tajemnicę jaka istnieje. Sekretne serca (secret hearts), wiecie, co mam na myśli? Serca zostają zapalone w chwili, gdy przy dźwięku podobnym do grzmotu pęka smocze lunarne jajo – dokładnie tak, jak ‘grom’ (księżycowy meteor/morski smok) sprawił, że drzewo stanęło w płomieniach. Pęka tutaj drugie jako, czyli to należące do Rhaegala, zielonego smoka, co może mieć na celu przypomnienie nam Księzycowej Tancerki, która była zieloną smoczycą, i o zielonowidzach, którzy byli smoczymi ludźmi. Gdy widzę grzmiącego zielonego smoka, który dotyka tajemnych serc drewna ogniem, znów widzę sugestię tego, że czardrzewnet został aktywowany lub przemieiniony (‘zapalony’) przez uderzenia meteorów.

By zakończyć sprawę Alchemicznych Godów, pozwolę sobie zauważyć, że Drogo również nosi ogniste odzienie:

Wreszcie płomienie dotknęły jej Drogo i objęły go całkowicie. Zapaliło się jego ubranie i przez moment khal wydawał się ubrany w strzępy fruwającego pomarańczowego jedwabiu i pasma szarego dymu.

(W oryginale dym jest szary i tłusty – grey and greasy).

Zwracam Waszą uwagę na ten fragment, ponieważ Drogo jest tutaj umierającym solarnym królem, i nosi szaty czarodzieja ognia. Reprezentuje śmierć słońca i Azora Ahai, podczas jego ‘odrodzenie’, postrzegane jako pojawienie się czerwonej komety, stanowi paralelę obudzenia smoków i odrodzenia się Azora Ahai jako mrocznego solarnego króla. To z tego powodu nieco wcześniej wspomniane są ‘tłusty’ dym i olej potrzebny to rozpalenia drewna. Chodzi o to, że ognistym czarodziejem obudzonym ze stosu Światłonoścy jest nie kto inny jak Azor Ahai. To właśnie płonące drzewo, które tak długo tropiliśmy – jest nim Azor Ahai, zielonowidz, który przemienił samego siebie przy pomocy magii ognia, rozbijając ksieżyc i budząc kamienne smoki. Drogo zostaje pochłonięty przez ogień, ale w chwilę później wygląda tak, jakby powstawał z płomieni, siedząc na ogierze z dymu, dokładnie tak jak drzewo, które zostało pochłonięte przez ogień gromu Boga Sztormów i wydało na świat Szarego Króla, który był od tej pory uzbrojony w ogień bogów.

W gruncie rzeczy, za każdym razem, gdy widzimy płonące czardrzewa, pojawia się również Azor Ahai. Ognista kapłanka Melisandre nakazuje spalić gałązkę czardrzewa każdemu z Dzikich przekraczających Mur, by wejść na teren Siedmiu Królestw – i spójrzcie kto stoi tuż obok. Nie kto inny jak nasi impersonatorzy Azora Ahai, Stannis Baratheon i Jon Snow. W tym samym ogniu spalony został róg, który wykazuje tajemnicze podobieństwo do rogu Władca Smoków, ale nazywano go Rogiem Joramuna. Doprawdy, nawet sceny gdzie niemal dochodzi do spalenia czardrzew są związane z postaciami Azora Ahai – gdy Stannis oferuje Jonowi Snow Winterfell i nazwisko Stark, stawia warunek: drzewo serce w bożym gaju Winterfell zostanie spalone, na co Jon nie potrafi się zgodzić. Jednak gdy zastanawia się nad podjęciem decyzji, ma sen o pływaniu w czarnym stawie przed czardrzewem razem z płomienną księżycową dziewicą Ygritte, co pokazuje nam jeszcze jedną wersję utopienia ognistego księżyca. Pamiętajcie również o tym, że to właśnie w tym stawie Nad zanurzyl swój zakrwawiony smoczy miecz, co omawialismy w odcinku Fale Nocy i Księżycowej Krwi.

Jeśli zostaniemy z Jonem Snow nieco dłużej, zobaczymy kolejnych ognistych czarodziejów budzących się w scenie, gdzie Azor Ahai pali drewno. Ze Starcia królów:

– Zrobię, co mi każesz – zgodził się niechętnie Jon. – ale… powiesz im, prawda? Przynajmniej Staremu Niedźwiedziowi? Powiesz im, że nie złamałem przysięgi?
Qhorin Półręki skierował na niego oczy, które w blasku ogniska stały się kałużami cienia.
– Powiem mu to, gdy tylko znowu go zobaczę. Przysięgam. – Wskazał na płomienie. – Więcej drewna. Chcę mieć jasny, gorący ogień.
Jon poszedł narąbać gałęzi. Nim rzucił je w płomienie, każdą łamał na dwoje. Drzewo było martwe już od dawna, lecz w ogniu wydawało się ożywać. W każdym kawałku drewna budziły się gorejące tancerki, które wirowały w swych rozżarzonych sukniach barwy żółci, czerwieni i ognia.
– Starczy tego – odezwał się nagle Qhorin. – Ruszajmy.
– Ruszajmy? – Poza zasięgiem blasku ogniska panowała ciemność, a noc była zimna.

(The tree had been dead a long time, but it seemed to live again in the fire, as fiery dancers woke within each stick of wood to whirl and spin in their glowing gowns of yellow, red, and orange).

O rety! To świetny przykład – powiedziałem Wam, że będziecie zdziwieni tym, jak oczywiste stają się te sceny, prawda? Drzewo było martwe już od dawna, ale wydawało się, że wróciło do życia w chwili, gdy wydało na świat ogniste tancerki, odziane w znane nam już szary czerwieni, pomarańczu i żółci… Przecież to robi się niemal zbyt oczywiste. Na dodatek wydarzenie to ma miejsce, gdy Jon przygotowuje się się do popełnienia pewnego rodzaju zdrady krwi (blood betrayal, tak samo nazywana jest zdrada Krwawnikowego Cesarza, która ponoć wywołała Długą Noc) – okoliczności zmuszają go to zwrócenia miecza przeciwko bratu. Walka pomiędzy nimi ma miejsce w pobliżu martwego drzewa – gdy Jon i Qhorin wychodzą z jaskini, siedzi na nim orzeł.

Istnieje dodakowe powiązanie pomiędzy martwym drzewem, które ożyło w ogniu, a Nocną Strażą, ponieważ pod koniec tego rozdziału, ciało Qhorina zostaje spalone na drewnianym stosie zbudowanym z połamanych gałęzi, co odzwierciedla wcześniejsze ognisko z połamanych gałęzi, to z którego wyłoniły się ogniste tancerki. To ważne, ponieważ Nocny Król i Ostatni Bohater byli członkami Nocnej Straży, podejrzewam również, że jedną z tych osób był Azor Ahai lub jego potomek. Powiązanie płonącego ciała Qhorina z martwym drzewem, które znów ożyło, sugeruje, że bracia z Nocnej Straży to ogniści czarodzieje. Możecie sobie przypomnieć, że widzieliśmy inne dowody na to, że pierwsi członkowie Nocnej Straży byli nieumarłymi ludźmi związanymi z ogniem – możliwe, że nawet zielonowidzami i zmiennoskórymi, którzy zostali wskrzeszeni, w podobny sposób do Azora Ahai, Ostatniego Bohatera albo Szarego Króla, i innych ludzi, którzy mogą się kryć za tymi mitami.

Podsumowując… Przedstawiam Wam Azora Ahai-zielonowidza pod postacią Berika Dondarriona. Włada płomiennym mieczem: odhaczone. Wskrzeszony przy pomocy magii ognia, krwawi czarną krwią: odhaczone. Zasiada na tronie z czardrzewa? Tak właściwie to odhaczone. Nie na żywym tronie zielonowidza, tak jak Bloodraven, ale jak widzieliśmy w wielu scenach, Beric zasiada na splątanych korzeniach czardrzew w jaskini pełnej korzeni, tak jak Bloodraven. Duch z Wysokiego Serca nazywa go ‘Lordem Trupów’, podczas gdy Bloodraven jest nazywany ‘trupim lordem’ w scenie, gdzie Bran spotyka go po raz pierwszy (tej, którą przytoczyliśmy nieco wcześniej). Tak jak Bloodraven, Beric stracił jedno oko. Obaj noszą czarne płaszcze, choć na tym należącym do Bloodravena nie widnieją gwiazdy i błyskawica.

Wiele osób dostrzegło podobieństwa pomiędzy Berikiem i Bloodravenem, ale nie jestem pewien, czy ktokolwiek zrozumiał, co one oznaczają. Proponuję, że te paralele mają na celu przekazanie czegoś ważnego o Azorze Ahai: był wskrzeszonym i przemienionym ognistym czarodziejem, który zasiadał na tronie z czardrewna i władał płonącym mieczem, tak jak Beric. Był zielonowidzem, tak jak Bloodraven, i posiadał również w swoich żyłach krew smoka, jak Bloodraven – Azor Ahai pochodził z pierwotnej rasy smoczych jeźdźców z Asshai (według moich teorii o Wielkim Cesarstwie Świtu, którą wkrótce omówię w odcinku History of Westeros). Był też bratem Nocnej Straży, przynajmniej w pewnym sensie, tak jak Bloodraven i Jon Snow.

Tak właściwie, to właśnie to Jona Snow prowadzi wiele z tych tropów. Bardzo dobrze odpowiada rysopisowi Azora Ahai, który właśnie przedstawiłem. Po pierwsze, ma w swoich żyłach krew smoka, dzięki swojemu biologicznemu ojcu, Rhaegarowi (# Ned zawsze będzie jego prawdziwym ojcem). Jon jest zmiennoskórym, nie zielonowidzem, ale sądze, że to mniej więcej to samo – tym co robi Bran jest w gruncie rzeczy zamienianie się skórą z drzewem. Jon został zaibty i wkrótce zostanie wskrzeszony, śni o władaniu płonącym mieczem, został ranny w jedno oko (atak orła ze Starcia). Ma równiez powiązania z czardrzewami, dzięki swojemu Starkowskiemu dziedzictwu, i przez swojego wilka, który ma te same kolory co czardrzewo. Jon nawet go do niego porównuje. Przede wszystkim ciekawi mnie to przy pomocy jakiej magii Jon zostanie wskrzeszony: ognia, lodu czy czadrzew? Jestem jednak pewien tego, że jego status jako zmiennoskórego pozwoli na pełne wskrzeszenie, w przeciwieństwie do kogoś takiego jak Berik, który stał się jedynie cieniem samego siebie. Uważam, że bardzo prawdopodobnym jest to , że (teoretyczny) status zielonowidza Azora Ahai umożliwił jego wskrzeszenie, w jakiejkolwiek okropnej formie, którą przyjął.

Gdy odczytamy mitologię Żelaznych Ludzi, widizmy bardzo podobną opowieść: Szary Król zasiadał na tronie z czardrzewa, przemienił się dzięki wejściu w posiadanie ognia bogów pod postacią płonącego drzewa – magii czardrzew – i czarnych meteorytów, morskich smoków, takich jak Tron z Morskiego Kamienia. Przedarcie się przez wszystkie warstwy folkloru ludzi z żelaznego rodu zajeło mi mnóstwo czasu, sądzę jednak, że to właśnie jest jego sedno: ogniści zielonowidze. Niegrzeczni zielonowidze, którzy rozbili księżyc, by ukraść ogień bogów dla siebie, a przez to przemienili siebie i cały świat.


No cóż, przyjacile, mam nadzieję, że spodobał Wam się ten esej. Jeśli tak, proszę zastanówcie się nad zostaniem sponsorem Mitycznej Astronomii na Patreonie, by mogły się pojawiać kolejne odcinki takie jak ten. Link to naszej strony na Patreonie możecie znaleźć tutaj. 🙂

Szary Król i Morski Smok był naprawdę obfitym odcinkiem, zawierającym mnóstwo przeplatających się nawzajem pomysłów. Z całą pewnością zmusza do zadania wielu nowych pytań. Pytań o tych niegrzecznych zielonowidzów – kim byli, skąd pochodzili, czym się stali i co działo się z nimi później. Pytań o chronologię i ludzi dostęp do czardrzew, i oto jakie zmiany w czardrzewach mogły spowodować meteory. Pytań o starożytne migracje ze wschodu na zachód i pytania o to kto przybył do Westeros i na Żelazne Wyspy, i w jaki sposób te ludy mogły łączyć swoje kultury, pozostawiając arras splecionych ze sobą mitologii należących do różnych ludów, pochodzących z różnych regionów. Pytań o to jak właściwie czarodziej tego czy innego rodzaju kieruje kometą tak, że uderza w księżyc.

Oczekujcie kolejnych odcinków Mitycznej Astronomii Lodu i Ognia, gdzie będziemy zgłębiać te pytania… i wiele innych. W końcu nadal musimy porozmawiać o Innych, a dysponują oni lodowatą symboliką równie bogatą jak ta, którą zostały obdarzone smoki i smoczy ludzie…


You can read the original text here.

Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Grey King and the Sea Dragon możecie znaleźć tutaj.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s