Straż Długiej Nocy, część V: Zabij Zielonego Chłopca, niech narodzi się Zielony Mężczyzna

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia:

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Straż Długiej Nocy

Część V: Zabij Zielonego Chłopca, niech narodzi się Zielony Mężczyzna

w przekładzie Bluetigera


C2ep3

artwork by LML/praca LMLa


Zabij Zielonego Chłopca, niech narodzi się Zielony Mężczyzna.

Ten rozdział zasponsorowała akolitka Gwieździstej Mądrości Kathleen Bezlitosna, Kapitan okrętu Żelaznych Ludzi zwanego Nocną Grozą.


Kończąc temat Zielonych Ludzi w Nocnej Straży, porozmawiajmy o ‘zielonych chłopcach’. ‘Zielony chłopiec’ (green boy) to w gruncie rzeczy połączenie ‘Zielonego Człowieka’ i ‘Dziecka Lasu’ – uważam, że Martin używa tego wyrażenia jako metafory, symbolizującej zielonowidzów, Zielonych Ludzi i Dzieci Lasu. Zazwyczaj określenie to dotyczy Starków – Robba, Brana, a w szczególności Jona. Czasem pojawia się również w kontekście innych braci z Nocnej Straży, a gdy nie dotyczy ani Starka ani czarnego brata, na ogół jest używane jako metafora odnosząca się czegoś związanego z tym tematem. Nie chcę zagłębiać się w poszukiwania każdego przypadku, gdy pojawia się fraza ‘zielony chłopiec’, ale przyjrzyjmy się jednemu – wydarzeniach wokół wyprawy Jona Snow do gaju dziewięciu czardrzew, by złożyć ślubowanie Nocnej Straży. W drodze powrotnej bracia znajdują przemienione w upiory ciała Jafera Flowersa i Othora, a w nocy ma miejsce walka Jona z upiorem Othora w samotni Mormonta. Wszystkie te zdarzenia zajmują dwa kolejne rozdziały Jona w Grze o tron.

Na początku, Ser Alliser daje awans, w zapewne najbardziej wredny sposób w historii, mówiąc Jonowi, Pypowi i reszcie: jesteście tak samo beznadziejni jak wszyscy inni, których dotąd ćwiczyłem’, że ich ręce zostały stworzone do przerzucania gnoju albo łopat, i tak dalej. Wyjąśnia, że chociaż zupełnie nie nadają się do służby, nadchodzą nowi rekruci, więc zdecydował się ‘przekazać ośmiu z was do dyspozycji Lorda Dowódcy’. Jego ostatnie ostrzeżenie jest bardzo pamiętne, a serial telewizyjny po prostu musiał go użyć, z powodu niemal transcendentnej zrzędliwości:

Pyp wrzasnął uradowany i wyrzucił w górę miecz. Ser Alliser zgromił go spojrzeniem. – Odtąd będą was nazywać ludźmi z Nocnej Straży, chociaż jesteście głupsi od małpy kuglarza na jaramarku. Żółtodzioby, cuchniecie latem, dlatego gdy nadejdzie zima, pozdychacie jak muchy.

Gra o tron, Jon V, str. 427

W tekście angielskim Ser Alliser mówi: You are boys still, green and stinking of summer, and when the winter come you will die like flies – nazywa rekrutów zielonymi chłopcami.

Ah, stary dobry Ser Alliser. Wydaje mi się, że jego tłumaczenie ‘Jak zjednywać sobie przyjaciół i wpływać na ludzi’ jest niezbyt dobre. Przekłady z angielskiego na westeroską Wspólną Mowę są notorycznie niesolidne. Żarty na bok, Ser Alliser przedstawia to całkiem jasno – jesteście zielonymi chłopcami, cuchniecie latem, a gdy przyjdzie zima, zginiecie. To właśnie to robi Zielony Człowiek, Król Ziarna, rogaty bóg. W niektórych mitach daty są nieco przesunięte, ale ogólny koncept jest taki: jest faza lata i Król Lata oraz czas zimy i Król Zimy.

Gdy Jon wyrusza, by złożyć swoją przysięgę, wszystko staje się lepiej widoczne. Zaczyna od wspomnienia ostatnich słow jakie wypowiedział do niego Benjen Stark, przed swą wyprawą zwiadowczą i spotkaniem z przeznaczeniem.

‘Ty nie jesteś zwiadowcą Jon, a tylko żółtodziobem, który pachnie jeszcze latem”.

W oryginale znów pojawia się wyrażenie ‘green boy’.

To zdanie jest powtórzone dwukrotnie: gdy wypowiada je Benjen i tutaj, w pamięci Jona. To sprawia, że wydaje mi się, że to ważne słowa. Skoro to, że rekruci Nocnej Straży to zieloni chłopcy jest podkreślane również gdzie indziej, przez Ser Allisera i inne osoby, myślę, że można bezpiecznie stwierdzić, że powinniśmy zwracać na to uwagę. Jon to zielony chłopiec – zwłaszcza przed wypowiedzeniem swojej przysięgi.

Na kolejnej stronie, gdy Jon wyrusza, by złożyć ślubowanie, przechodzi przez lodowy tunel pod Murem, i czując napierający na niego ogromny ciężar masy lodu ponad nim, myśli, że ‘powietrze było bardziej nieruchome i zimne niż w grobowcu’. Gdy wyłaniają się z ‘zimnych mrocznych murów’ z podobnego do grobu tunelu, pojawia się ‘nagły błysk’ oślepiejacego śwatła, który sprawia, że Sam mruga – to przysłowiowe światełko na końcu tunelu! To dość jasna symbolika związana ze śmiercią i odrodzeniem, wzmacniając koncepcję, że tylko martwi lub nieumarli bracia powinni wyruszać na północ od Muru, o czym Jon myśli jak o ‘wyjechaniu za krawędź świata’.

Docierają do gaju dziewięciu czardrzew i ‘gdy na zachodzie zgasły ostatnie promienie i szary dzień zamienił sie w czarną noc’ Jon i Sam wypowiadają słowa przysięgi. A potem następuje ważne obwieszczenie:

Zapadła cisza. – Klękaliście jako chłopcy – przemówił uroczystym głosem Bowen Marsh. – Powstańcie jako bracia Nocnej Straży.

Gra o tron, Jon VI, str. 502

A zatem… zieloni chłopcy są teraz zielonymi mężczyznami (Green Men)? Bardziej poprawne byłoby ‘martwymi zielonymi ludźmi’ – i znów, przypomnijcie sobie, że pierwotnie wszyscy bracia Nocnej Straży przechodziliby przez ten lodowy grób-tunel, za krawędź świata, by złożyć ślubowanie zielonowidzom w ich czardrzewach. Zieloni chłopcy wyruszają za grób i wracają jako ludzie Straży, symbolicznie odrodzeni i pozbawieni swej zieleni.

Co ciekawe, i zapewne nieprzypadkowe, człowiekiem, który mówi Samowi i Jonowi by powstali jako ludzie Straży jest Bowen Marsh – jeden z buntowników, którzy zdradzą i zamordują Jona. Zatem, w czymś na kształt pętli czasu, śmierć Jonha jest tutaj zasymbolizowana, gdy wstaje ze śniegu, pod czujnym okiem swojego mordercy, już nie będąc zielonym chłopcem. Przezwisko Bowena Marsha to Stary Granat (Old Pomegranate)… a granaty to oczywiście symbol porwania do zaświatów, w micie o Persefonie… a więc, nawet zanim Marsh zabił Jona, jego związek z tym owocem dodawał do tej sceny element przybywania i wychodzenia z Podziemi. Znów, nie zdziwię się jeśli to właśnie w tym miejscu Jon zostanie wskrzeszony.

Gdy bracia kończą swoje śłubowanie i przygotowują się to odejścia, z pomiędzy dwóch czardrzew wyłania się Duch, trzymając martwą dłoń. To doprowadza Strażników do przemieonych w upiory ciał Jafera Flowersa i Othora, gdzie Jon zderza się z rzeczywistością:

Ludzie mojego stryja, pomyślał Jon. Przypomniał sobie, jak bardzo prosił, żeby go wtedy zabrali ze sobą. Bogowie, byłem jeszcze strasznym żóltodziobem. Gdyby mnie zabrał to ja mógłbym tu leżeć…

Gra o tron, Jon VII, str. 530

Jon myśli ‘ Gods, I was such a green boy. If he had taken me, it might be me lying here..’ Bogowie, byłem jeszcze zielonym chłopcem…

Gdy zieloni chłopcy wyruszają na północ od Muru, kończą jako chodzące trupy. Myślę, że takie stąd przesłanie. To właśnie coś takiego właśnie zrobił Jon, symbolicznie. Jak zwykle, Martin podkreśla ważny motyw w całym rozdziale, a zatem, odkrywamy, że nie dalej jak jedną stronę później, Jon myśli o sobie jak o zielonym chłopcu, który mógł stać się upiorem, przypominając sobie koszmar, który przyśnił mu się poprzedniej nocy:

To tylko las, wmawiał sobie Jon, i ciała zmarłych. Już wcześniej widział trupy…

Poprzedniej nocy znowu miał sen o Winterfell. Chodził po pustym zamku i szukał ojca. Tak jak wcześniej zszedł do krypty, lecz tym razem poszedł dalej. W ciemności usłyszał zgrzyt kamienia o kamień. Odwróciwszy się, zobaczył, że grobowce się otwierają. Kiedy martwi królowie wyszli ze swoich zimnych i ciemnych grobowców na chwiejnych nogach, Jon obudził się. Siedział w ciemności z bijącym mocno sercem. Wciąż czuł dreszcz przerażenia, chociaż Duch wskoczył na łóżko i dotknął pyskiem jego twarzy. Potem bał się zasnąć. Ubrał się i poszedł na Mur, gdzie chodził niespokojnie aż do świtu. To był tylko sen. Jestem bratem z Nocnej Straży, a nie przestraszonym chłopcem.

Nie zapominajcie, że Jon już wcześniej odgrywał rolę ducha wychodzącego z krypt Królów Zimy – gdy zrobił młodszym dzieciom Neda Starka psikus, polegający na tym, że obsypał się mąką i schował w krypcie. Ten sen o przebudzeniu Królów Zimy jest trochę jak dopełnienie tamtej sceny. A zatem, w tym rozdziale mamy Jona, który wyobraża sobie, że jest zielonym chłopcem zamienionym w trupa, a w chwilę później przypomina sobie sen o powstających z martwych Królach. Ten koszmar jest również zapowiedzią zmartwychwstania Jona, jako nowego Króla Zimy.

Ostatnie zdanie, o tym, że Jon niespojojnie chodził po Murze, dopóty nie dostrzegł na wschodzie światła świtu (the light of the dawn) to taki poetycki akcent, w pewien sposób podsumowujący cel istnienia Jona w tej opowieści – bycie doskonałym uosobieniem ‘strażnika na murach’. Mamy tu również świetne odniesienie do Wenus/Gwiazdy Porannej. Wenus jest nazywana światło-noścą (light-bringer) i przynoszącą świt (dawn-bringer), a także Synem Poranka/Jutrzenki, ponieważ wschodzi nisko na niebie w godzinach poprzedzających świt i świeci jasno, niczym zwiastun i herold nadchodzącego poranka. Jon, który jest postacią związaną z Gwiazdą Poranną, naśladuje to zachowanie, wspinając się na szczyt Muru, umiejscowiając  samego siebie nisko na niebie, a potem oczekując pierwszych poromieni świtu, które Jon wita z ulgą.

Zapewne nadszedł dobry czas na to, by podkreślić, że w kryptac Winterfell można znaleźć ‘matematykę Ostatniego Bohatera’ – i to dwukrotnie. Zróbcie sobie pauzę u Jona = stoi w Nawiedzanym Lesie, przypatrując się zamienionym w upiory trupom Jafera i Othora, jednocześnie wspominając swój sen o Królach Zimy wstających z grobowoców w kryptach – na chwilę udamy się właśnie do krypt, po czym wrócimy do Jona lesie.

W porządku, jesteśmy w Grze o tron. Bran, maester Luwin, Osha i Hodor schodzą do krypt, po tym jak Branowi przyśnił się wędrujący tam duch Neda. Mijają osiem posągów Królów Zimy, Królów Północy i Lordów Starków, potem podobizny Rickarda, Brandona i Lyanny, co daje nam dziewiątą, dziesiątą i jedenastą statuę, a potem w końcu docierają do pustego grobu Neda, co sprawia, że martwy Ned jest dwunastym członkiem. Luwin bierze pochodnię, po czym pojawia się następujące zdanie ‘wsadził ramię w ciemność grobowca, jakby to była paszcza ogromnej bestii’… zupełnie jakby chciał podpalić ducha Neda, czy coś w tym stylu… a wtedy wyskakują Rickon i Kudłacz, jako Ostatni Bohater, czyli nasze ‘+1’. Kudłaczek ma ‘ogniki zielonych ślepi‘ (w oryginale ‘oczy niczym zielony ogień‘), a jego sierść jest ‘równie czarna jak otaczająca ich ciemność’. A zatem, tworzy powiązanie z zieloną magią pomieszaną z ogniem, a także cieniem i ciemnością. Kudłacz walczy ze swoim bratem, wilkem o imieniu Lato, który ma złote oczy – możemy więc nawet patrzeć na wilki jak na pewnego rodzaju cykl braterskiej rywalizacji światła i ciemności. Wielokrotnie widzieliśmy, jak Ostatni Bohater i jego grupa dwunastu zostają zabici przez postać Azora Ahai, a zatem, wydaje się, że tutaj tę rolę odgrywają pochodnia Luwina i wilkor Lato, przynoszący ogień przeciw Ostatniemu Bohaterowi. Pochodnia pada u stóp brata Neda, Brandona, dając nam ognistego Brandona Starka, którego uznaję za aluzję do płomiennych Królów Zimy i/lub nawiązanie to tego, że Bran utracił możliwość używania swoich nóg, by zyskać dostęp do ‘ognia bogów’.

Kolejny przykład ‘matematyki Ostatniego Bohatera’ w którym występuje Król Zimy pochodzi ze Starcia królów – pojawia się tuż po tym, jak Bran budzi się po ‘wargowaniu’ Laty. Bran wślizgnął się w skórę wilka, by obejrzeć szkody, które wyrządziło Winterfell spalenie i złupienie przez Ramsaya. Co ciekawa, to właśnie w tej scenie Lato i Bran widzą niesławnego ‘smoka z Winterfell’, ‘wielkiego, skrzydlatego węża, którego ryk był rzeką płomienia’. Będąć w Lecie, Bran zabija również jelenia (ang. elk, w polskim tłumaczeniu łosia), a zatem, mamy rogatą postać, która umiera i rodzącego się smoka… a gdy Bran się budzi, dostajemy matematykę Ostatniego Bohatera. Osha zapala pochodnię, ‘wypełniając świat pomarańczowym blaskiem’, budząc śpiącego Rickona – po czym ‘gdy cienie się poruszyły, przez chwilę mogło się wydawać, że zmarli również się budzą’, co oznacza, że martwi Królowie Zimy powstawali, tak jak Rickon – który w poprzednio omawianej scenie grał rolę Ostatniego Bohatera. Następnie Bran wymienia trzynastu Lordów Starków, kończąc takim zdaniem: ‘tu właśnie przyszli, gdy ciepło opuściło ich ciała. To była mroczna komnata zmarłych, którą bali się odwiedzać żywi’. Ostatnim z wymienionych jest Cregan Stark, który walczył z Aemonem Smoczym Rycerzem – oto nasza sugestia, że Ostatni Bohater walczył przeciwko postaci Azora Ahai/smoka.

W porządku, wróćmy do Jona w Nawiedzanym Lesie oraz Jafera i Othora. Trupy dwóch braci zostają zabrane z powrotem do Czarnego Zamku, i umieszczone w jednej z lodowych cel – razem z ziarnem, piwem i mięsem, jak przed chwilą zauważyliśmy. Najprawdopodobniej to kolejna zapowiedź tego, że ciało Jona zostanie umieszczone w tych celach, uzupełniająca inną, gdy Jon widzi swoje odbicie na ścianie lodowej celi, w Tańcu ze smokami, podczas gdy Wick Strugany Patyk (ten, który zabije Jona) otwiera drzwi, by Snow mógł ‘wślizgnąć się do środka’. Gdy Jon wraca do Czarnego Zamku, dowiaduje się, że Król Robert jest martwy, a Ned został wtrącony do celi – jeszcze jedna zapowiedź tego, że sam Jon trafi do lodowej celi. Po zapoznaniu się z tymi bardzo złymi wieściami, Snow opuszcza samotnię Mormonta, i…

Kiedy wyszedł na zewnątrz, jeden ze strażników spojrzał na niego i powiedział: 

– Bądź silny, chłopcze. Bogowie bywają okrutni.

Wszyscy już wiedzą, zdał sobie sprawę.

– Mój ojciec nie jest zdrajcą – wycedził. Słowa niemal ugrzęzły mu w gardle,
jakby miał się nimi zadławić.

Wiatr wzmagał się i teraz Jon miał wrażenie, że jest zimniej, niż kiedy wchodził do wieży. Może duch lata odchodził. Reszta popołudnia przeminęła jak we śnie.
Jon nie potrafił powiedzieć, dokąd chodził, co robił i z kim rozmawiał. Wiedział przynajmniej, że Duch był z nim przez cały czas. Jego milcząca obecność dodawała Jonowi otuchy.

Gra o tron, Jon VII, str. 541

Wcześniej w tym rozdziale dostajemy definicję ‘lata duchów’ (spirit summer): to czas, gdy lato ‘w końcu wydaje swojego ducha’ (w polskim tłumaczeniu ‘Gry’: Starzy ludzie nazywali podobną pogodę latem duchów i twierdzili, że świadczy ona o tym, iż kończy się pora roku. Ostrzegali, że potem nadejdą chłody, długie lato oznaczało długą zimę). Wszystko mówi nam tutaj o śmierci Zielonego Człowieka, letniego król – Jon wyruszył na drugą stronę Muru, wziął udział w rytuale śmierci i odrodzenia składając przysięgę Nocnej Straży, by teraz wrócić i dowiedzieć się, że rogaty bóg, Robert, nie żyje – dokładnie wtedy, gdy lato wydawało ostatnie tchnienie, wyziewało ducha. To kolejne przypomnienie, że Robert jest Królem Lata, którego śmierć zwiastuje nadejście zimy, i rzeczywiście, na dziedzińcu Czarnego Zamku wzmagają się mroźne wichry. To wówczas musi się odrodzić Król Zimy, zimą – w tym rozdziale pojawia się nawet zmianka o tym, że Jon ‘był zaledwie małym dzieckiem’, gdy zaczęła się ostatnia zima.

Wydaje się, że to bardzo konkretna zapowiedź śmierci Jona i krótkotrwałego przebywania w Duchu – słowa Jona, jednym z których jest ‘zdrajca’ ugrzęzły mu w gardle, ‘jakby miał się nimi zadławić’. Po tej symbolicznej śmierci, reszta popułudnia mija jak we śnie – Jon jest teraz martwy i przeszedł do zaświatów, Otchłani, limbo. Nie wie gdzie jest, nie wie z kim rozmawia, nie wie co robi… ponieważ jest w Otchłani, miejsca ‘pomiędzy’ światami. Ale głowa do góry! Wie tylko to, że Duch jest przy nim – i w tym znajduje ukojenie. Szczerze mówiąc, trudno o lepszą zapowiedź (foreshadowing) – gdy Jon chodzi w zaświatach, jedyną rzeczą jaką wie, jest to, że Duch zawsze przy nim.

Lecz nie tylko dlatego… dostajemy również więcej symboliki związanej z Wenus, ponieważ Jon schodzi na dół z samotni (solar) Mormonta, niczym Wenus, schodząca z nieba jako Gwiazda Wieczorna, zdławi się swoimi słowami, co ‘symuluje’ śmierć, a potem chodzi tu i tam, jak we śnie, razem z Duchem, co symbolizuje duszę w limbo…

przyp. tłum. angielskie solar, samotnia, sypialania, prywatne komnaty lorda albo lady. Wyraz pochodzi oczywiście od łacińskiego ‘solaris’, czyli słońce, pomieszczenie otrzymało taką nazwę zapewne dlatego, że zamieszkiwała je najważniejsza osoba w danym rodzie, a słońce to ‘głowa’ rodu gwiazd i plane. Na dodatek, samotnia często znajdowała na najwyższym piętrze donżonu albo wieży.

… ale później, Jon i Duch znów wchodzą w górę po schodach, na wyższe piętra wieży, do samotni Mormonta, niczym Wenus wschodząca jako Gwiazda Poranna. I właśnie tam Jon i Duch grają bohaterów, walcząc z upioramii ogniem i mieczem, kłem i pazurem. Zauważycie, że w nagrodę za ten czyn Jon otrzyma nowy miecz z valyriańskiej stali, pokazując nam Ostatniego Bohatera, który dostaje swoją smoczą stal w zamian za jakieś heroiczne dokonanie. W rzeczy samej, poprzedni miecz Jona został mu odebrany ledwie kilka godzin wcześniej, po tym jak Jon stracił panowanie nad sobą i zaatakował Allisera Thorne’a za obrazę swojego ojca – a to pokazuje nam Ostatniego Bohatera, który traci swój dawny miecz przed otrzymaniem smoczej stali. Ten motyw powtarza się, gdy Jon podnosi miecz jednego z martwych strażników, by walczyć z upiorami, tylko po to, by stracić go w czasie starcia. Ah ten stary Ostatni Bohater, ciągle gubiący miecze!

Co do Długiego Pazura, smocza stal, którą Jon zdobywa po tej walce, została wyniesiona z pożaru samotni Lorda Dowódcy – innymi słowy, z ognia słońca – tak jak ponoć Światłonośca. To nie sprawia, że Długi Pazur staje się Światłonoścą, ale oznacza, że symbolizuje Światłonoścę, czy jakkolwiek ianczej powinniśmy nazywać miecz Ostatniego Bohatera. Jeszcze raz podkreślę to, co jest tutaj najważniejsze – ten rozdział wielokrotnie pokazuje nam, że Jon umrze i narodzi się na nowo, by stać się nowym Ostatnim Bohaterem, nowym Królem Zimy. Jest to specjalnie zaakcentowane, gdy Jon zostaje poddany aresztowi domowemu w swojej komnacie, przed tym jak budzi się, by walczyć z upiorami – budzi się w ciemności, ‘nie potrafiąc opanować drżenia’ (ang. schivering uncontrollably, drżąc spazmatycznie) i powoli staje na nogi… jak gdyby wstawał z martwych. Wstaje ‘zamrożony’, ale zostaje oparzony, spalony, gdy odgrywa rolę Ostatniego Bohatera, co być może sygnalizuje, że Jon rzeczywiście będzie poddany takiemu procesowi. Być może jego ciało najpierw będzie ‘zamarznięte’, zamienione w mroźnego upiora, a potem oczyszczone w ogniu, jak sugerowaliśmy w części pierwszej. Wnioskując z komentarzy i odpowiedzi, jakie do tej pory otrzymałem, to dość popularna opcja – najpierw lód, później ogień, przy pomocy ze strony magii zielonowidzów, więzi Jona z Duchem, a może również Brana.

Zachowując najlepsze na koniec, oto bardzo jasny przykład motywu nieumarłej Nocnej Straży, który moim zdaniem jest najważnieszy.

***


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Long Night’s Watch LMLa możecie znaleźć tutaj.

Autorem tekstu jest LML (Lucifer Means Lightbringer) z The Mythical Astronomy of Ice and Fire, a tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium.

One thought on “Straż Długiej Nocy, część V: Zabij Zielonego Chłopca, niech narodzi się Zielony Mężczyzna

  1. Pingback: Straż Długiej Nocy – spis treści. | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s