Straż Długiej Nocy, część III: Trupi Lord Dowódca

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia:

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Straż Długiej Nocy

Część III: Trupi Lord Dowódca

Część pierwszą znajdziecie tutaj, a część drugą tutaj.

w przekładzie Bluetigera


C2ep3

artwork by LML/praca LMLa


Trupi Lord Dowódca.

Ten rozdział możecie przeczytać dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem Patreona przez akolitę Gwieździstej Mądrości, Silasa Czerwonobrodego, Wodza Czerwonych Kowali.


W sarkastycznych żartach Edda Cierpiętnika jest także inna dobra wskazówka – pojawia się tuż po tym, jak Mormont rozmyśla nad czaszką znalezioną w paszczy czardrzewa w Białymdrzewie, żałując, że kości nie mogą mówić. Padają tam następujące słowa: ‘Podobno dzieci lasu potrafiły rozmawiać z umarłymi. Ja nie opanowałem tej sztuki’. Edd ma coś do powiedzenia na ten temat – i właśnie to sprawi, że rozpoczniemy badanie Lorda Dowódcy Nocnej Straży jako archetypu, w świetle naszej teorii.

Każde z domostw sprawdzało dwoje ludzi, by mieć pewność, że niczego nie przeoczą. Jonowi jako partnera przydzielono ponurego Eddisona Tolletta, chudego jak szczapa giermka o siwych włosach. Inni bracia zwali go Eddem Cierpiętnikiem.

Staremu Niedźwiedziowi nie starcza, że zmarli chodzą – skarżył się Jonowi, gdy szli w stronę chaty. – Chce, żeby jeszcze mówili. Powiadam ci, nie wyniknie z tego nic dobrego. Skąd zresztą wiadomo, że kości nie mogą kłamać? Dlaczego śmierć miałaby uczynić człowieka prawdomównym albo nawet bystrym? Zmarli są na pewno nudni i ciągle utyskują. Ziemia jest za zimna, mój nagrobek powinien większy, dlaczego on ma więcej robaków ode mnie…

Starcie królów, Jon II, str. 190

Jak powiedzieliśmy ostatnim razem, najprostym wyjaśnieniem koncepcji rozmawiania z umarłymi są zdolności zielonowidzów, którzy są  w stanie słyszeć głosy z przeszłości należące do zmarłych… ale równie dobrze może to być sugestia bardziej bezpośredniego kontaktu z umarłymi. Tak więc, co mamy sądzić o tym, że Lord Dowódca chce posiąść taką umiejętność? Czy to wskazówka, że Lord Dowódca jest zielonowidzem albo nekromantą?

Rozpatrzmy Lorda Dowódcę jako archetyp, klasyczną rolę z wzorcowym szablonem powstałym w zamierzchłej przeszłości. Pierwszym Lordem Dowódcą Nocnej Straży byłby Ostatni Bohater – jeśli przewodził w walce przeciwko Innym podczas Wojny Świtu, trudno sobie wyobrazić powód dla którego nie miałby zostać uznanym za pierwszego dowódcę Straży. Jak widzieliśmy, dowody sugerujące, że Ostatni Bohater był zmiennoskórym lub Zielonym Człowiekiem, na dodatek zmartwychwstałym, są nad wyraz liczne. A zatem, zdolność rozmawiania ze zmarłymi byłaby w jego zasięgu. Tak właściwie, mógłby po prostu pogadać sam ze sobą i mielibyśmy ‘konwersację z umarłymi’.

Nie musimy nawet przetrząsać tekstu w poszukiwaniu symbolicznych dowodów na to, że Ostatni Bohater był zmiennoskórym, by pokazać, że Lord Dowódca ma być zmiennoskórym – koncept Lorda Dowódcy jako zmiennoskórego jest bezpośrednio sugerowany przez kruka, którego zawsze widzimy na jego ramieniu. Pomyślcie o tym… zwykle, gdy widzimy kogoś z krukiem na ramieniu, jest to maester lub zielonowidz. Wszyscy maestrzy i wszyscy zielonowidze jakich widzieliśmy do tej pory… i Lordowie Dowódcy Nocnej Straży, zarówno Jeor Mormont jak i Jon Snow. Dlaczego Lordowie Dowódcy?

Lord Commander Mormont byAJ Manzanedo

Lord Dowódca Mormont, autorstwa AJ Manzanedo

Maestrzy mają na barkach kruki, ponieważ to zajmują się i szkolą te ptaki, ale Lordowie Dowódcy tego nie robią. Na Branie, Bloodravenie i teoretycznie Zimnorękim przysiadają kruki, ponieważ są zielonowidzami lub zmiennoskórymi, którzy od czasu do czasu zamieszkują w krukach i są z nimi zaprzyjaźnieni. A zatem, dlaczego Martin wciąż pokazuje nam ten bardzo pamiętny obraz Lorda Dowódcy: królewska wrona, odziana w czarne futro i wełnę, z czarnym krukiem przysiadłym na ramieniu? Powiedziałbym, że dzieje się tak, ponieważ klasyczną, typową rolą Lorda Dowódcy Nocnej Straży była niegdyś rola zmiennoskórego lub zielonowidza. Tak więc, rozmawianie z umarłymi mogło być czymś do czego był zdolny. Znów, to może oznaczać po prostu dostęp do czardrzewnetu – albo dawać do zrozumienia, że chodzi tu o jakieś wróżbiarstwo lub nawet nekromancję.

Przypomina się Nocny Król, Lord Dowódca, który parał się mroczną magią i składał ofiary Innym… czy i on był zmiennoskórym lub zielonowidzem? Czy był w stanie wskrzeszać upiory z martwych, a może miał coś wspólnego z powstaniem Innych, którzy są do tego zdolni? Jak wcześniej wspomniałem, wskazówek, że w stworzeniu Innych miała udział magia zielonowidzów jest pod dostatkiem, więc być może, zdolności zmiennoskórego/zielonowidza u Nocnego Króla mogą to wyjaśnić.

Sam Mormont, choć nie jest zmiennoskórym, jest wyznawcą Starych Bogów, a o jego rodzie krążą plotki, że jest rodziną zmiennoskórych – słyszymy żartobliwą historię o tym, że kobiety z Rodu Mormontów zamieniają się w niedźwiedzice, by płodzić potomstwo z prawdziwymi niedźwiedziami, co bez wątpienia jest legendą opartą na pierwotnej prawdzie o magii zmiennoskórych.

Oto bardzo ważny argument, który większość czytelników przegapia, sugerujący bezpośrednie powiązanie pomiędzy powstaniem Nocnej Straży i zielonowidzami. Wiemy, że za dawnych dni, Nocna Straż zwykła handlować z Dziećmi Lasu, w wyniku czego oktrzymywała broń ze smoczego szkła – przypuszczalnie, by mogli walczyć z Innymi, jeśli będzie ku temu potrzeba. Wiemy również, że ci czarni bracia, którzy nadal wyznają Starych Bogów, składają swoją przysięgę przed drzewami-sercami. Ale zastanówcie się: przed przybyciem Andalów do Westeros, każdy kto dołączał do Nocnej Straży był oddającym cześć Starych Bogów Pierwszym Człowiekiem – i składałby swoją świętą przysięgę Nocnej Straży czardrzewom – a przez to zielonowidzom. Pomyślcie o tym przez chwilę: wszyscy pierwsi członkowie Nocnej Straży składali przysięgi zielonowidzom, a tradycja ta była zachowywana przez tysiące lat. To zadziwiająca informacja, która była tak po prostu ukryta na widoku od pierwszego tomu.

Jon Snow and Samwell Tarly take their vows before a heart tree, from HBO's Game of Thrones

Jon Snow i Samwell Tarly składają swoją przysięgę przed drzewem sercem, z ‘Gry o tron’ HBO

To powiązanie pomiędzy zielonowidzami i Nocną Strażą dodatkowo pogłębia scena, gdy Sam otwiera twarz czardrzewa, znaną jako Czarna Brama, pod Nocnym Fortem, recytując okrojoną wersję przysięgi Straży, jak gdyby była jakimś magicznym zaklęciem.

Gdy się nad tym zastanowić, można zauważyć tego poważne konsekwencje – przysięga Nocnej Straży zdaje się reprezentować pewnego rodzaju porozumienie pomiędzy Strażą i czardrzewnetem, czyli boskimi zielonowidzami. Prawdopodobnie oznacza to, że zielonowidze odegrali dużą rolę w założeniu Nocnej Straży. A gdy weźmiemy pod uwagę to, że w opowieści o Ostatnim Bohaterze pojawiają się zarówno Dzieci Lasu, jak i Nocna Straż, a także to, że Dzieci Lasu dostarczały smocze szkło starożytnej Straży, możemy dostrzec, że powstanie Nocnej Straży po prostu musi być ściśle związane z Dziećmi, magią zielonowidzów i czardrzewami.

Możemy również wyciągnąć wnioski z ‘okrojonej’ wersji przysięgi, którą moim zdaniem należy uznać za oryginalną, ponieważ to właśnie ją przyjmuje mająca osiem tysięcy lat twarz z czardrzewa. Wszystkie zakazy dotyczące posiadania ziem i płodzenia dzieci znikają, podobnie jak zdanie o tym, że ‘moja warta nie skończy aż do śmierci’, które równiez jest nieobecne. Sam mówi tylko o sześciu rzeczach – jest ‘mieczem w ciemności, strażnikiem na murach, ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących i tarczą, która osłania krainy człowieka’. Krótko mówiąc, wszystkie fragmenty przysięgi mające coś wspólnego z walką z Innymi. To porozumienie jest statutem Nocnej Straży, przysięgą, którą składali zielonowidzom – możemy stąd wyciągnąć, że zielonowidze żądali od członków Straży, by zawsze poświęciali swe życie walce z Innymi – taką korzyśc z tej umowy chcieli odnieść.

Co oferowali w zamian? Co skłoniłoby braci Nocnej Straży do złożenia takiej obietnicy? Przypuszczalnie, chodziło o udzielenie pomocy niezbędnej do pokonania Innych – to oni byli tym potężnym czynnikiem zmuszającym Dzieci, zielonowidzów oraz ludzkośc do robienia trudnych rzeczy i dokonywania trudnych wyborów. Oczywiście, sugerowałbym, że w zakres tej pomocy wchodziło wskrzeszenie.

Taka właśnie może być prawda o znanym z legend ‘Pakcie’ pomiędzy Dziećmi i Pierwszymi Ludźmi, w którym uzgodnili rozejm, a Pierwsi Ludzie zaprzestali wycinania czardrzew, by ostatecznie przyjąć religię Dzieci (co oznacza, że zostali zielonowidzami i zmiennoskórymi). Od dawna utrzymuję, że ocalenie ludziom **** przez Dzieci podczas Długiej Nocy to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie tego, że Pierwsi Ludzie przyjęli nową wiarę en masse – i to wiarę swoich dawnych wrogów. Pakt został rzekomo podpisany na Wyspie Twarzy tysiące lat przed Długą Nocą, ale moim zdaniem domniemana chronologia wydarzeń mających miejsce przed Długą Nocą ma mniejszą wartoś od papieru na którym jest wydrukowana. Tak więc, nie jest problemem. Na dodatek, to, że pojawia się wzmianka o Wyspie Twarzy po prostu wciągą z powrotem w całą sprawę Zielonych Ludzi. Pierwszymi członkami Nocnej Straży mogli być świężo wskrzeszni Zieloni Ludzie, składający przysięgi przez zielonowidzami, którzy ich ożywili.

Przypomnijcie sobie, że istnieje osobna pogłoska, że na Wyspie Twarzy doszło do ogromnych rozmiarów ofiary krwi, mającej na celu sprowadzenia Młota Wód… być może w legendach coś się pomieszało i koncept magii krwi na Wyspie Twarzy tak naprawdę odnosi się do wskrzeszania umarłych, a może nawet celowego składania w ofierze Zielonych Ludzi, tylko po by można ich było wskrzesić z martwych. To wydarzenie mogło być założeniem Nocnej Straży, a także zawarciem prawdziwego Paktu pomiędzy ludźmi i Dziećmi – być może drugim Paktem, jeśli w zamierzchłej przeszłości naprawdę był jakiś wcześniejszy.

Bez względu na szczegóły, można bezpiecznie przyjąć, że Nocna Straż ma swoje korzenie w tym pakcie z zielonowidzami, który reprezentuje jej przysięga. Uważam, że to wszystko dobrze pasuje do teorii, że klasyczną rolą Lorda Dowódcy jest zielonowidz, tak więc, kruk na ramionach Mormonta i Jona… ma sporo sensu. Przypuszczalnie, kruk mógł być sposobem w jaki Lord Dowódca – lub Ostatni Bohater – utrzymywał kontakt z zielowidzami podłączonymi do czardrzewnetu, tak jak to czyni Zimnoręki ze swoim krukiem.

Być może taka sytuacja właśnie ma miejsce – wielu sądzi, że Bloodraven wślizguje się w kruka Mormonta, czego ogromną wskazówką jes to, że kruk krzyczy ‘spal’ (burn) do Jona, gdy upiory atakują Mormonta w jego komnatach w Grze o tron. To dość jasne, że kruk radzi Jonowi, by spalił upiory – a właśnie to powinien zrobić (i ostatecznie robi) Snow – a w pomieszczeniu nie było kogokolwiek, kto mógłby powiedzieć ‘spal’, co mógłby naśladować ptak. A zatem, koncepcja Bloodravena zamieniającego się w kruka Lorda Dowódcy jest tutaj bezpośrednio zasugerowana i to tak wcześnie jak w pierwszym tomie. Tak więc, każdy przypadek niecodziennej lub dziwnej mowy kruka Mormonta to zapewne gadający Bloodraven.

Świetnym tego przykładem jest elekcja Jona, na którą duży wpływ miało wyfrunięcie kruka Mormonta z kotła, który przysiadł na ramieniu Jona, a potem powiedział ‘kocioł’ (kettle), wzywając do głosowania, które oczywiście wygrał Jon – posypała się lawina oznaczających go żetonów w kształcie grotów strzał. Najprawdopodobniej mamy tutaj przykład tego, jak Bloodraven bierze udział w wyborach kolejnego Lorda Dowódcy – bo w końcu to właśnie on miałby silny motyw, by upewnić się, że funkcję tą obejmie Snow. Patrząc pod kątem symbolizmu, to kolejny przykład tego, że zielonowidze mają wpływ na Nocną Straż. Być może tak to się odbywało za dawnych czasów – na wybór Lorda Dowódcy miała wpływ ‘łaska Starych Bogów’, okazywana za pośrednictwem kruków lub innych zwierząt zamieszkiwanych przez zielonowidzów.

Tak więc, starożytni członkowie Nocnej Straży składali swoje przysięgi zielonowidzom – a moim zdaniem dawni Lordowie Dowódcy byli zmiennoskórymi, którzy utrzymywali kontakt z czardrzewnetem. Ostatni Bohater byłby pierwszym z nich. Uważam, że to właśnie z tego powodu Martin stworzył tak zapadający w pamięć obraz Mormonta jako grzędy dla kruków  i kontynuował tę tradycję z Jonem Snow – chce, żebyśmy zawsze silnie powiązywali postać Lorda Dowódcę z posiadaniem kruka. W końcu zauważylibyśmy, że poza maestrami, ludzie mający kruki zwykle są zmiennoskórymi.

Naturalnie – a może raczej nienaturalnie – powinniśmy spodziewać się, że będziemy w stanie znaleźć jakieś wskazówki co do tego, że Lord Dowódca jest martwy. Po pierwsze, mamy fakt, że zarówno Jon i Mormont zostali zdradziecko zamordowani przez swych własnych ludzi. Jest również ten zabawny żart z Gry o tron:

– Wiem jaka jest kara za dezercję. Nie boję się śmierci.

– Śmierci! – zawołał kruk.

– Ani życia, mam nadzieję – stwierdził Mormont. Odciął sztyletem kawałek szynki i podsunął ptakowi. – Nie zdezerterowałeś, przynajmniej na razie. Stoisz tu przede mną. Gdybyśmy ucinali głowę każdemu, kto wymknie się nocą do Mole’s Town, Muru strzegłyby same duchy. Ale może masz zamiar uciec ponownie rano albo za kilka dni. Co? Myślałeś o tym, chłopcze?

Jon milczał.

– Spodziewałem się tego. – Mormont obrał jajko. – Twój ojciec nie żyje. Czy potrafisz przywrócić mu życie?

– Nie.

– Dobrze – powiedział Mormont. – Obaj widzieliśmy zmarłych, którzy wrócili, i nie chciałbym już tego oglądać.

Gra o tron, Jon IX, str. 751


“Good,” Mormont said. “We’ve seen the dead come back, you and me, and it’s not something I care to see again.”


Widzieliśmy zmarłych, którzy wrócili, ja i ty… albo: widzieliśmy zmarłych, którzy wrócili, mnie i ciebie… – z powodu sformułowania tego zdania, można to odczytać tak, że to Mormont i Jon są zmarłymi, którzy wrócili – oczywiście, Jon jest martwy i wróci z powrotem. Mormont nie chce tego widzieć, ponieważ jak już powiedzieliśmy, bycie zombie to nic przyjemnego. Stary Niedźwiedź widział niedźwiedzia zamienionego w upiora na Pięści Pierwszych Ludzi, i to też nie było nic przyjemnego. Warto również zwrócić uwagę na zdanie ‘same duchy strzegłyby Muru’, umacniające motyw martwych braci z Nocnej Straży, no i oczywiście, wzmiankę o wskrzeszeniu Neda, czyli pierwszego  Króla Zimy, którego poznajemy. Oczywiście, Bran również mówi o wskrzeszeniu Neda. Pod koniec tego odcinka przytoczymy także inną scenę z ‘nieumarłym Nedem’.

Kontunuując porównanie Lordów Dowódców z Ostatnim Bohaterem, przypatrzmy się motywowi przewodzenia wyprawie zwiadowczej w zimne, martwe krainy. Decyzja Mormonta, by poprowadzić Wielki Zwiad (Great Ranging) w zamarznięte ziemie, by dowiedzieć się o co do **** chodzi z przemienionymi w upiory trupami, dzikimi i Innymi, może być echem oryginalnej wyprawy Ostatniego Bohatera. Jeśli odbędzie się kolejna wyprawa na północ, myślę, że poprowadzi ją wskrzeszony zmiennoskóry Jon Snow. Przepraszamy Plamę, który zaofeorwał, że stanie na czele ekspedycji do Hardhome.

W zasadzie… jeszcze nie rozmawialiśmy o Plamie, a przecież najprawdopodobniej jest kolejną nieumarłą osobą, choć wydaje się, że wskrzesiła go jakaś bardzo tajemnicza magia wody. Ważne jest tutaj to, że Plama nosi hełm z porożem, co znów przywodzi na myśl Zielonych Ludzi, a na dodatek być może jest nieumarłym… i to właśnie on proponuje, że poprowadzi wyprawę na północ. Skóra Plamy jest wytatułowana w czerwono-zielony błazeński wzorek, a  czerwień i zieleń to kolory oczu zielonowidzów. Jest powiedziane, że przed śmiercią był dzieckiem, które umiało śpiewać w wielu językach i wykonywać magiczne sztuczki. Był dzieckiem jak Dzieci Lasu, śpiewakiem, jak Ci, Którzy Śpiewają Pieśń Ziemi, czyli Dzieci Lasu. Zna również magie – oczywiście, taki opis pasuje do wielu osób… ale śpiewające dziecko, które para się magią do Dziecko Lasu, i właśnie to jest nam tu sugerowane. Dodając do tego poroże i czerwono-zielony błazeński deseń, wszystko wydaje się całkiem spójne. Plama jest jak utopiony i wskrzeszony Zielony Człowiek, a temat ten leży poza zakresem tego eseju – ale znów, motyw nieumarłego rogatego gościa, który przewodzi wyprawie na północ pasuje do szerszych szablonów, utworzonych przez wszystkie rzeczy związane z Ostatnim Bohaterem i Lordem Dowódcą jako nieumarłymi zmiennoskórymi/rogatymi, które widzieliśmy do tej pory.

Shireen/Patchface by ~tyusiu

Shireen i Plama, autorstwa ~tyusiu

Podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem dotyczącym Plamy: jest trochę niczym jakaś dziwna wersja Świętego Mikołaja (Santa Claus), którego postać czerpie oczywiście od pewnych mitologicznych rogatych bóstw i Dzikich Ludzi z Lasu. W części pierwszej wspomniałem, że zarówno Święty Mikołaj i Szatan są wariantami Króla Ostrokrzewu (The Holly King), związanej z zimą postaci opartej na rogatym bogu – oczywiście, każdy z nich poszedł w zupełnie inną stronę. Tak właściwie, ‘Ho ho ho’, z którego znany jest Św. Mikołaj ma swoje korzenie w czymś znanym jako diabelski wrzask (the devil’s bluster) – z takim okrzykiem postać diabła wkraczałaby na scenę podczas średniowiecznych przedstawień w Europie, zwłaszcza Niemczech. Postać Dzikiego Człowieka z Lasu (The Wilds Man of the Woods), czyli szczególna wersja mitologii Zielonego Człowieka była w tamtych czasach bardzo popularna, więc Kościół musiał włączyć go do swojej tradycji. (W tym okresie to Kościół był odpowiedzialny za organizowanie przedstwawień, których oczywiście używał do rozpowszechniania propagandy.) Ostatecznie powstanie Św. Nicholasa, starego dobrego Mikołaja, którego znamy i kochamy reprezentuje próbę podjętą przez Kościół – usiłowanie przejęcia tego człowieka z lasu, którego nie sposób było poskromić, więc zdecydowano się ochrzcić. W rzeczy samej, w Niemczech imieniem Dzikiego Człowieka z Lasu było ‘Stary Claus’ lub ‘Włochaty Claus’, a Niemcy po dziś dzień nazywają diabła ‘Starym Nickiem’ (od Nicolaus). Ojcowie Kościoła oderwali nieprzyjemne, bardziej zmysłowe elementy Dzikiego Człowieka, tworząc obraz Szatana z rogami kozła, a potem uświęcili Świętego Mikołaja jako wersję tej mitologii, którą byli w stanie zaakceptować.

Wild men support coats of arms in the side panels of a portrait by Albrecht Dürer, 1499 (Alte Pinakothek, Munich)

Dzicy Ludzie podtrzymują tarcze herbowe na bocznych deskach portretu autorstwa Albrechta Dürera, 1499 (Alte Pinakothek, Monachium)

Tak więc, gdy Plama, dość dziwny i niezrównoważony rogaty osobnik z brzęczącymi dzwoneczkami i czerwono-zielonym błazeńskim stroju śpiewa ‘oh oh oh’ (w polskiej wersji Plama śpiewa tra la la lem) powinniśmy słyszeć ‘ho ho ho‘, ale rozpoznawać je jako ‘diabelskie wycie’. I gdy następnym razem spojrzycie na to dziwaczne zdjęcie, które kazali ci zrobić rodzice w Mallu, ze starym pijanym naciągaczem przebranym za Mikołaja (dzieci lat 80′ będą wiedziały o co mi chodzi), spróbujcie pocieszyć się tym, że to nie był Plama. W gruncie rzeczy, Plama przynależy do mroczniejszej tradycji kryjącej się za jowialnym starym Św. Mikołajem, tradycji w której mają udział postacie takie jak Krampus, Dziki Człowiek z Lasu (lub woodwose), a nawet nordycki/germański bóg Odyn lub Woden. (Ukłon w stronę wspierającej nas na Patreonie Lady Jane z Rodu Celtigarów, Szmaragd Wieczoru, kapitan budzącego grozę okrętu Wicher Zaćmienia, ziemskiej reprezentantki Gwieździstego Domu Raka, a także Ravenous Reader z forum Westeros.org, posiadaczki jednego z najwybitniejszych umysłów na forum.) Jeśli zaciekawił Was ten temat, spójrzcie na książkę Phyllis Siefker Św. Mikołaj: Ostatni z Dzikich Ludzi, czyli Geneza i Ewolucja Świętego Mikołaja Obejmująca 50 000 lat. Mitologia związana z Mikołajem jest bardzo interesująca – jest częścią aspektu Rogatego Bóstwa związanego z Królem Zimy… a ponieważ mamy teraz czas oczekiwania na Boże Narodzenie¹, doszedłem do wniosku, że może Wam się spodobać ta mała dygresja.

¹ Esej LMLa został opublikowany na stronie Mitycznej Astronomii w zimowe przesilenie, 21 grudnia 2016 roku, jako The Long Night’s Watch.

A zatem, obłąkany Św. Mikołaj – Plama – najprawdopodobniej nie stanie na czele wyprawy w martwe zamrożone krainy… ale możliwe, że Jon tak. Mormont poprowadził taką ekspedycję, podobnie jak inny bardzo znany Lord Dowódca – Ser Brynden Rivers, zwany Bloodravenem. To właśnie na tej wyprawie zaginął, po czym zniknął z kart historii, by stać się Trójoką Wroną, czyli ‘Ostatnim Bohaterem’. Jako ktoś, kto ma wkład w całą symbolikę, która tworzy archetpy Lorda Dowódcy, Bloodraven spełnia wszystkie warunki – jest zielonowidzem z krwią smoka, który został Lordem Dowódcą Nocnej Straży, by ostatecznie skończyć jako ‘w połowie trup’. Niektórzy sądzą, że gdy udał się na Mur, zabrał ze sobą Mroczną Siostrę – i być może wziął ją także do jaskini. Miecz mógłby zastąpić smoczą stal Ostatniego Bohatera i dopełnić symbolicznej paraleli. Tak jak wszystkie inne paralele Azora Ahai i Ostatniego Bohatera, Bloodraven zdaje się być oddany walce z Innymi. Nawet jego ród, Blackwoodowie, wzmacniają symbolizm Bloodravena jako martwego zielonowidza – wielkie czardrzewo w Raventree Hall jest umierające, i ostatecznie zamieni się w kamienne drzewo.

Lord Commander Brynden Rivers of the Night's Watch - by Mike Hallstein

Lord Dowódca Brynden Rivers z Nocnej Straży, autor: Mike Hallstein

Jako uzupełnienie koncepcji Lorda Dowódcy jako zmiennoskórego z krukiem, który może być zombie, pomówmy o przemienionym w upiora trupie Małego Paula (Small Paul). Paul to nie Lord Dowódca, ale jest wielokrotnie powiązywany z krukiem Mormonta, czego kulminację widzimy w scenie, gdzie Paul jako upiór atakuje Sama, a na jego ramieniu siedzi kruk. Kruk dziobie Małego Paula, przypuszczalnie dlatego, że chce pomóc Samowi i Goździk, ale obraz pozostaje tak sam: Paul jako zombie zmiennoskóry brat z Nocnej Straży, z krukiem na barku.

Jak już mówiłem, przed śmiercią Paula często wspominane jest to, że pragnie dostać kruka Mormonta po tym jak buntownicy, wśród których jest Paul, zabiją Lorda Jeora. Paul mówi, że zawsze chciał mieć mówiącego ptaka i pyta się Chetta, czy może sobie zatrzymać kruka, na co Chett się zgadza. Potem Lark Siostrzanin denerwuje Paula, mówiąc, że jeśli zgłodnieją, będą mogli zjeść ptaka – Paul robi się wkrzurzony i zaczyna grozić. Nieco później, gdy Paul i Sam mozolnie maszerują z Pięści Pierwszych Ludzi, olbrzym nadal marocze o tym, że miał dostać kruka Mormonta. A zatem, gdy w końcu Paul dramatycznie pojawia się jako nieumarły, z krukiem na ramieniu… wydaje się, że to coś ważnego. Tak wiele razy powiązywano go z tym ptakiem, a w scenie, gdy w końcu go dostaje, jak zmiennoskóry mający więź z krukiem, jest trupem. Zdaje się, że to symboliczna wskazówka dotycząca nieumarłch zmiennoskórych braci z Nocnej Straży, a w tej samej scenie odnajdujemy więcej takich sugestii. Sam pokonuje Małego Paula przez wepchnięcie w jego usta rozżarzonego węgielka, po czym okazuje się, że na zewnątrz namiotu jest więcej upiorów:

Stała przyciśnięta plecami do czardrzewa, trzymając chłopca w ramionach. Ze wszystkich stron otaczały ją upiory. Było ich dziesięć, dwadzieścia, więcej… niektóre były ongiś dzikimi i wciąż miały na sobie skóry… większość jednak była jego braćmi.
Sam zauważył Larka Siostrzanina, Cichą Stopę, Rylesa. Liszaj na szyi Chetta zrobił się czarny, a jego czyraki pokrywała cienka warstewka lodu. Inny upiór wyglądał jak Hake, lecz Sam nie był tego pewien, gdyż umarłemu została tylko połowa głowy. Trupy rozerwały biedną chabetę na strzępy i szarpały jej trzewia ociekającymi krwią łapskami. Z końskiego brzucha buchała jasna para.

Nawałnicza mieczy, Samwell III, str. 48

Pierwsza wskazówka jest w opisie upiorów: niektóre ‘miały na sobie skóry’ (wore hides and skins), co może być aluzją do zmiennoskórych. Wielu z nich to bracia, co sugeruje zombie Nocną Straż. Jeśli je połączymy, dostaniemy zombie zmiennoskórych braci Nocnej Straży. Zauważycie, że użyte zostało słowo dozen, czyli dwanaście (w polskim przekładzie pojawia się ‘dziesięć, dzadzieścia’, ale w oryginale jest tuzin, co może sugerować dwunastu towarzyszy Ostatniego Bohatera, choć równie dobrze może to być przypadek. Ale najlepsza wskazówka pojawia się na końcu, w opisie upiorów, które mają ociekające krwią łapska, zakrwawione bo zabiły konia. Oczywiście, pięco-palczaste czerwone liście czardrzew są opisywane jako wyglądające jak zakrwawione dłonie, i to nie raz, na dodatek, czerwone liście czardrzew są wspomniane w jednym z kolejnych akapitów po tym fragmencie, by nam o nich przypomnieć. A więc, tym co tutaj mamy jest grupa upiorów z dłońmi niczym liście czardrzew, przywodząc na myśl motyw upiorów-zielonowidzów – niektóre z nich są czarnym braćmi, a inne noszą skóry.

I nie zapominajcie, to właśnie w tej scenie pojawia się Zimnoręki, nieumarły Czarny Brat, który moim zdaniem jest nieumarłym zmiennoskórym. Tak jak w scenie w Nocnym Forcie, możemy zauważyć, że rozdziały gdzie pojawia się Zimnoręki, albo jest o nim mowa, to te gdzie odnajdujemy wskazówki o nieumarłych zmiennoskórych z Nocnej Straży.

***


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Long Night’s Watch LMLa możecie znaleźć tutaj.

Autorem tekstu jest LML (Lucifer Means Lightbringer) z The Mythical Astronomy of Ice and Fire, a tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium.

 

Advertisements

One thought on “Straż Długiej Nocy, część III: Trupi Lord Dowódca

  1. Pingback: Straż Długiej Nocy – spis treści. | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s