Straż Długiej Nocy, część II: Nocna zmiana

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia:

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Straż Długiej Nocy

Część II: Nocna zmiana

w przekładzie Bluetigera


C2ep3

artwork by LML/praca LMLa


Nocna zmiana.

Tytuł tego rozdziału (The Graveyard Shift) nawiążuje do wyrażenia graveyard shift, czyli nocna zmiana, dosłownie grobowa/cmentarna zmiana.

Sponsorem tego rozdziału jest Ser Therion Black, Justyciariusz, władający mieczem z valyriańskiej stali, Furią, akolita Kościoła Gwieździstej Mądrości.


Uważam, że wiele rzeczy sugeruje koncept nieumarłej Nocnej Straży, zaczynając od tego, że sama Straż jest niejako wyrokiem śmierci. Wielu ludzi wstępuje do Nocnej Straży, by uniknąć wyroku śmierci, a nad wszystkimi Braćmi nieustannie wisi świadomość, że ciąży na nich wyrok śmierci, który uaktywni się gdy tylko spróbują opuścić Mur bez pozwolenia. Mormont mówi kandydatom na członków Straży, że ‘ich dawne życie dobiegło końca’ – co jak sugeruję, było niegdyś dosłownie prawdziwe. Wszystko w Straży jest ponure, smętne, zimne i pozbawione życia. To dlatego wizja Brana, gdzie ‘ujrzał przyrodniego brata, Jona, śpiącego samotnie w zimnym łóżku, a jego skóra stawała się coraz bledsza i twardsza, w miarę jak zapominał o wszelkim cieple’ działa równie dobrze jako opis procesu stawania się upiorem i opis codziennego życia w Czarnym Zamku. Oto jeden z pierwszych akapitów z rozdziału Jona, w Grze o tron:

Tutaj chłód go nie opuszczał. Jeszcze kilka lat i zapomni co to ciepło.

Gra o tron, Jon III, str. 173

To doskonały towarzysz dla wizji Brana i podobnie, działa równie dobrze jako zapowiedź (foreshadowing)  i zwyczajny opis. Kolejne zdanie kontynuuje ten motyw:

Włożył ubranie z szorstkiej wełny, które nosił na co dzień i usiadł na ławce, znużony, manipulując palcami przy zapięciu płaszcza. Tak zimno, pomyślał i zaraz przypomniał sobie ciepłe komnaty Winterfell, gdzie przez ściany płynęła gorąca woda niczym krew w ciele człowieka. W Czarnym Zamku trudno było znaleźć ciepło, ściany tutaj były zimne, a ludzie jeszcze zimniejsi.

Zimni, jak trupy, upiory i Zimnoręki. I zauważcie ten ciąg analogii, który pomaga utworzyć obraz zimnych ludzi: ciepła woda Winterfell jest porównywana do krwi, potem Jon nazywa ściany Czarnego Zamku zimnymi, sugerując mury o zimnej krwi, a potem mówi, że ludzie są zimniejsi od ścian – a zatem, dając sugestię ludzi o zimnej krwi. To przypomina płynącą zimną, niebieską krew Innych i suchą, zamarzniętą czarną krew upiorów.

Nie tylko ciepło jest zapominane – czarni bracia wyrzekają się przyjemności seksu, dobrej kuchni i wolności, a ich jedynym towarzystwem są inni skazani przestępcy. Tematycznie, są na wpół martwi. Jeśli pierwotni czarni bracia byli nieumarli, to miałoby pewien sens.

Gdy analizowaliśmy motyw nieumarłego Króla Zimy, widzieliśmy jak zima odpowiada fazie śmierci w cyklu Króla Ziarna i pór roku – tak samo ma się sprawa z czasem nocy. Nie nazywają tego ‘grobową zmianą’ (graveyard shift) bez powodu! Nocną Straż definuje jej nocna aktywność – a działa w krainach, które nieustannie znajdują się w uścisku śniegu i zimy… ich zamek jest dosłownie wbudowany w lodowy Mur. Ludzie, którzy pracują w ciemności, w czas najbardziej srogiej zimy – to właśnie wśród nich powinniśmy szukać zombie i nieumarłych Zielonych Ludzi.

Pod względem ogólnej symboliki, czerń to barwa śmierci. To przecież właśnie w czerń ubiera się zazwyczaj ktoś kto idzie na pogrzeb. Jeśli o to chodzi, to czy taki ubiór nie sprawia, że samemu wygląda się w połowie na trupa, jak słyszymy w Uczcie dla wron:

– Dziadek chciałby, żebyś podczas czuwania przy jego zwłokach wyglądał jak przystało królowi. Nie możemy przyjść do Wielkiego Septu cali mokrzy.

Wystarczy mi, że znowu muszę nosić żałobę – pomyślała. W czerni nigdy nie było jej do twarzy. Ze swoją jasną cerą wyglądała w czarnych strojach prawie jak trup.

Uczta dla wron, Cersei II, str. 143

“Your lord father would want you to look a proper king at his wake.  We cannot appear at the great sept wet and bedraggled.”  Bad enough I must wear mourning again.  Black had never been a happy color on her.  With her fair skin, it made her look half a corpse herself. 

Ser Arthur Dayne by Mike Hallstein

Ser Arthur Dayne, Mike Hallstein

Tym co sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy Martin bawi się tu w grę słów, a nie po prostu rzuca od tak sobie wskazówkę co do kompleksów Cersei, jest koncepcja noszenia czerni jako noszenia żałoby(ang. mourning (żałoba, lament, strój żałobny) jest bardzo podobne do morning, czyli poranek) Czarni bracia są ‘światłem, które przynosi świt’, czyli poranek, a także ‘mieczami w ciemnościach’ – ale paradoksalnie, zawsze są odziani w czerń, od stóp do głów. To wydaje się dziwne, ponieważ pokazana jest nam ważna postać zwana Mieczem Poranka, która włada białym mieczem o nazwie Świt, ubiera się na biało i żyje w białej wieży, nazwanej po białym mieczu – a mam tu na myśli ‘Wieżę Miecza z Bladego Kamienia’ (Palestone Sword Tower) w Starfall oraz ‘Wieżę Białego Miecza’ (White Sword Tower), w której mieszkał Arthur Dayne jako Królewski Gwardzista. Kolorem miecza poranka jest biel, prawda? A jednak, na Murze mamy czarnych braci uzbrojonych w czarne smocze szkło, odgrywających rolę miecza, który świeci w ciemności i przynosi świt – a teraz ma to sens. Noszą żałobę! Chyba można powiedzieć, że są czarnymi mieczami żałoby (black swords of mourning). Sugerowałem, że byli zombie, a tutaj dowiadujemy się od Cersei, że w rzeczy samej, noszenie czarnych ubrań żałobnych sprawia, że wygląda się ‘w połowie jak trup’.

Potencjalne podwójne znaczenie powyższego cytatu może być po prostu przypadkiem i w zamierzeniu autora wcale mogło nie być gry słów… ale to nie jedyna rzecz sugerująca nieumarłą Nocną Straż. Wspomniałem o niej głównie dlatego, że wydaje mi się zabawna. Ale przejdźmy do rzeczy i skonsultujmy się z jedną z najbardziej niedocenianych wyroczni w Pieśni Lodu i Ognia, Edda Cierpiętnika. Edd stopniowo wyrasta na źródło mądrości, tuż obok Starej Niani i Septona Bartha – i daje nam kilka wskazówek co do nieumarłej Straży. Oto fragment z Nawałnicy mieczy, gdzie Edd rozmawia z Samwellem w Twierdzy Crastera, tuż po tym, jak spalili ciało jednego z czarnych braci, Bannena:

– Słyszałeś, że wyruszamy z pierwszym brzaskiem, czy będzie słońce czy śnieg? Tak powiedział Stary Niedźwiedź. 

Czy będzie słońce czy śnieg. Sam zerknął niespokojnie na niebo. – Śnieg? – pisnął. – Je… jedziemy? Wszyscy?

– No, nie wszyscy. Niektórzy będą musieli iść na piechotę. – Otrzepał się. – Dywen twierdzi, że powinniśmy się nauczyć jeździć na martwych koniach, tak jak Inni. Mówi, że w ten sposób zaoszczędzilibyśmy na paszy. Ile w końcu może zeżreć martwy koń? – Edd zawiązał troki. – Nie za bardzo mi się podoba ten pomysł. Kiedy już dowiedzą się, jak zagonić do roboty martwe konie, przyjdzie kolej i na nas. Najpewniej to ja będę pierwszy. ‘Edd śmierć nie usprawiedliwia nieróbstwa. Nie leż tak. Wstawaj i łap za włócznię. Masz dziś w nocy wartę’. Ale może nie powinieniem się tym tak gryźć. Najpewniej zginię, nim odkryją ten sposób. 

Najpewniej wszyscy zginiemy, i to szybciej, niż byśmy chcieli – pomyślał Sam, dźwigając się niezgrabnie.

Nawałnica mieczy, Samwell II, str. 459

To świetny przykład, zdradzający prawie wszystko, jeśli moja teoria jest poprawna – martwi bracia z Nocnej Straży, obsadzający Mur. No przecież, to wszystko tu jest. Ed tak powiedział, więc nie zapominajcie o tym. (#mądrość-cierpiętnika) Tak właściwie, jest to również w przysiędze Nocnej Straży – ‘Będę żył i umrę ma moim posterunku’. Ale śmierć na warcie to żadna wymówka, więc wstawaj i wracaj na stanowisko, umarlaku! Zauważcie również to, że bracia mają wyjechać z pierwszym brzaskiem – o świcie – co podkreśla rolę czarnych braci, którzy noszą żałobę jako tych, którzy przybywają wraz ze świtem. Gdy nadjadą, za wierzchowce będą mieć umarłych koni sześć, yeeeee ha! Jak w piosence z westernu.

Okazuje się, że jest również mowa o umarłych obsadzających inne fortece Nocnej Straży – ten fragment pochodzi z Gry o tron, gdzie Jon zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jaka naprawdę jest Straż. Wspomina, że z dziewiętnastu zamków przy Murze tylko trzy są obsadzone i myśli, że:

Pozostałe twierdze stały od dawna opuszczone, w ich wieżach hulał wiatr, a po murach chodziły duchy zmarłych.

Gra o tron, Jon III, str. 182

Oczywiście, to może być po prostu zwyczajny opis, mający podbudować atmosferę śmierci i opuszczenia w Nocnej Straży – ale gdy weźmiecie pod uwagę to, że to pierwszy rozdział w Czarnym Zamku, który stanowi podstawę całego wątku Jona w tym miejscu, wątku, który kończy jego śmierć i (oby) zmartwychwstanie, to zdanie staje się bardziej dosłowne i złowieszcze. Podobnie, to ten sam rozdział, gdzie Jon myśli, że ‘jeszcze kilka lat i zapomni co to ciepło’, co stanowi nawiązanie do wizji Brana, gdzie Jon zdaje zamieniać się w trupa. Tak więc, patrzę przytoczone powyżej zdanie, o duchach nawiedzających i obsadzających mury, jak na wskazówkę pasującą do innych w tym rozdziale, które mówią o tym, że Jon staje się nieumarłym człowiekiem z Nocnej Straży.

W zasadzie,  martwi bracia z Nocnej Straży, po śmierci nadal stojący na posterunku w na Murze, przez całą wieczność – siedemdziesięciu dziewięciu wartowników (seventy nine sentinels). To, że ich historię poznajemy w rozdziale, gdzie Bran i drużyna spotykają Sama w Nocnym Forcie, słyszą o Zimnorękim i mylą go z Zielonym Człowiekiem raczej nie jest przypadkowe:

– Tu są duchy – stwierdził Bran. Hodor znał wszystkie opowieści, niewykluczone jednak, że Jojen nigdy ich nie słyszał. – Stare duchy, jeszcze sprzed czasów Starego Króla, a nawet Aegona Smoka, siedemdziesięciu dziewięciu dezerterów, którzy udali się na południe, by wieść żywot ludzi wyjętych spod prawa. Jeden znich był najmłodszym synem lorda Ryswella i dlatego, gdy dotarli do krainy kurhanów, poszukali schronienia w jego zamku. Lord Ryswell wziął ich jednak do niewoli i odesłał do Nocnego Fortu. Lord dowódca kazał wykuć w szczycie Muru otwory, a potem wsadził w nie dezerterów i uwięził ich żywcem w lodzie. Mają włócznie i rogi i wszyscy spoglądają na północ. Zwą ich siedemdziesięcioma dziewięcioma wartownikami. Za życia opuścili stanowiska i za karę po śmierci ich warta będzie trwała wiecznie. Po wielu latach, gdy lord Ryswell był już stary i stał nad grobem, kazał się zawieźć do Nocnego Fortu, by mógł przywidzać czerń i stanąć u boku syna. Odesłał go na Mur, gdyż tak nakazywał mu honor, nie przestał jednak go kochać i chciał pełnić straż razem z nim.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Bran IV, str. 158

Bardzo wzruszające, bardzo wzruszające. Ale to również inny sposób na przedstawienie tego samego motywu – martwych i zamarzniętych braci Nocnej Straży, obsadzających Mur przeciw siłom północy na wieki. Na dodatek, nazwanie ich ‘wartownikami’ (sentinels) daje im symbolizm drzew – drzew strażniczych (sentinel trees), których moim zdaniem Martin w wielu miejscach używa, by tworzyć podwójne znaczenia o drzewach-wojownikach. Ci ‘wartownicy’ są nawet zasadzeni w Murze, dokładnie tak jak ziarno – wykopywany jest otwór, oni zostają do niego wsadzeni żywcem i zakopani. Porównywanie ich do drzew ma oczywiście na celu sugerowanie, że są zielonowidzami, ludźmi-drzewami. Ich włócznie mogą przypominać drzewa, ponieważ są długimi, pionowymi słupami z drewna – i wreszcie, wszyscy mają ‘rogi’… Rogi, tak jak Zieloni Ludzie, o których w tej samej scenie wspomina Bran. Nie zapominajcie, że rogi wojenne (warhorns) są wykonane ze zwierzęcych rogów.

I oczywiście, Zieloni Ludzie mają poroże, nie rogi – ale w zasadzie to ta sama rzecz – na przykład, gdy Robert nosi swój hełm z porożem jest nazywany ‘rogatym bogiem’. Ponad to, powinienem wspomnieć, że wiele na wielu wyobrażeniach z naszego świata Zielony Człowiek ma na głowie gałęzie w miejsce poroża – możecie spostrzec, że poroże i gałęzie drzew wyglądają bardzo podobnie, a człowiek-jeleń jest strażnikiem lasów, więc mamy tu pewną jedność symboli. To z tego powodu korona z winorośli i kwiatów Gartha, a nawet korona z wyrzuconego na brzeg drewna Żelaznych Ludzi (a zwłaszcza hipotetyczna korona z czardrzewa Szarego Króla), pasują do symboliki Rogatego Człowieka. A zatem, ludzie-drzewa i rogaci ludzie są bardzo podobni. W Pieśni Lodu i Ognia zapewne są tym samym, ponieważ Zieloni Ludzie – rogaci ludzie-jelenie – są również zielonowidzami – ludźmi-drzewami. Siedemdziesięciu dziewięciu wartowników stanowi dobry przykład, jako że mają dość jasny symbolizm drzew – szczególnie podoba mi się to, jak zostają zasadzeni w otworach jak sadzonki, to komiczne – ale jednocześnie mają widmowe rogi.

Seventy None Sentinels, by Amok

Siedemdziesięciu Dziewięciu Wartowników. Amok

Chyba nadszedł dobry czas by podzielić się z Wami pewną świetną etymologią, którą pokazali mi forumowicze z Westeros.org, Isobel Harper i Giant Spyder, a także mój przyjaciel Voice of the First Men z forum Last Hearth (dobra robota!). A zatem, chodzi o weir weirwood (czardrzewo). Weir to może być jedną z dwóch rzeczy:

  1. płotem lub ogrodzeniem ustawionym na drodze wodnej, tak by łapały się w nią ryby.
  2. tamą/zaporą na strumieniu lub rzece, mającej na celu zwiększenie poziomu wody albo zmianę kierunku w którym płynie/

Korzenie tego słowa sięgają języka średnioangielskiego (Middle English), a jego rdzeń ma odpowiednik w staronordyjskim (Old Norse) – ver, czyli miejsce połowu (fishing place)staro-wysoko-niemieckiego (Old High German) werien, czyli bronić. To wszystko ma kilka interesujących konsekwencji, związanych choćby z tym, że czas jest jak płynąca rzeka, a czardrzewo jest poza nim – albo z tym, że czardrzewo jest jak brama/zapora regulująca rozwój ludzkości… ale dla nas najciekawsze jest to, że inną nazwą rybackiego weir, pułapki do łapania ryb, jest fishgarth.

Tak… weir to garth, więc weirwood to garthwood. Czardrzewo to gartho-drzewo. Szczerze mówiąc, być może z tego powodu George zdecydował się nazwać swojego Zielonego Człowieka/rogatego boga Garthem… żeby mógł zrobić ten zadziwiająco sprytny żart. Martin po prostu ma zwyczaj wzmacniania jakiegoś pomysłu na tyle spoobów ile uda mu się znaleźć – widzieliśmy już całą masę wskazówek łączących Gartha i rogatych ludzi z czardrzewami, więc to zabawne odkrycie jest po prostu jak kolejna kłoda, którą dorzucamy do całego stosu.

photo of a fishing weir from Quamichan Village on the Cowichan River, Vancouver Island, ca 1866 by Frederick Dally

zdjęcie rybackiego weir w wiosce Quamichan na rzece Cowichan, Wyspa Vancouver, około 1866 roku. Autor: Frederick Dally

Szczerze mówiąc, rozdział Brana w Nocnym Forcie prawie w całości mówi o nieumarłej Nocnej Straży. Ledwo co wyciągnęliśmy stamtąd opowieść o siedemdziesięciu dziewięciu wartownikach, bujny opis nieumarłych zielonowidzów-strażników Nocnej Straży… i oczywiście, to tam Bran dowiaduje się o istnieniu nieumarłego Zimnorękiego z Nocnej Straży…. i by to podbudować, znajdujemy tam również wybitną metaforę dotyczącą liści. Owszem, liści. Jeśli chodzi o szeleszczące liście, najważniejsze jest to, by pamiętać, że szeleszczące liście to sposób komunikacji zielonowidzów przez czardrzewa – jak wielokrotnie wspominaliśmy. To powiedziawszy, oto Bran w Nocnym Forcie, zaczynający mieć ciarki:

Bran rozejrzał się wokół. Ranek był zimny, ale pogodny, a na jaskrawobłękitnym niebie świeciło słońce. Nie podobały mu się jednak dźwięki, które tu słyszał. Wiatr świstał nerwowo w zburzonych wieżach, donżony to jęczały, to uspokajały się na chwilę. Słyszał też szczury biegające pod podłogą wielkiej komnaty. Dzieci Szczurzego Kucharza uciekają przed ojcem. 

Dziedzińce były małymi lasami, w których wrzecionowate drzewa stykały się ze sobą gałęziami, a zeschłe liście pierzchały po starym śniegu niczym karaluchy. Drzewa rosły tam, gdzie kiedyś były stajnie, a z wielkiej dziury w kopulastym dachu kuchni wyrastało powyginane, białe czardrzewo. Nawet Lato czuł się tu nieswojo. Bran wślizgnął się na krótką chwilę w jego skórę, by poczuć wypełniające to miejsce zapachy. One również mu się nie spodobały.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Bran IV, str. 154

Szeleszczące liście na gałęziach czardrzew to standardowa metoda porozumiewania się zielonowidzów… ale tutaj mamy tego martwą wersję – wrzecionowate drzewa ocierające się o inne swoimi nagimi gałęziami. Gdzie podziały się liście? A zatem, nadal szeleszczą, tylko, że martwe i na ziemi, umykające jak karaluchy. Najlepsze jest to, że mamy tam rzeczywiste czardrzewo, by zakorzenić ten symbolizm – mam przez to na myśli to, że czardrzewo jest tutaj jak znak mówiący ‘to o tym jest tutaj mowa’. Stosownie, akapit kończy się rzeczywistym zmienianiem skóry.

Nieco później Bran mówi, że ‘tutaj są duchy’, a potem opowiada historię siedemdziesięciu dziewięciu braci z Nocnej Straży, którzy niegdyś złamali swoje ślubowanie i teraz muszą na wieki pełnić wartę w lodzie – tą opowieść przytoczyliśmy już wcześniej. To kolejny ogromny znak, mówiący nam o czym jest mowa w tym rozdziale – o nieumarłych braciach Nocnej Straży, którzy są jak drzewa i mają rogi. A potem…

Gdy nadszedł zachód słońca, cienie wież się wydłużyły, a wiatr zaczął dąć silniej, niosąc po dziedzińcach stosy zeschłych liści. Gęstniejący mrok przypomniał Branowi inną opowieść Starej Niani, historię o Nocnym Królu. Był on ponoć trzynastym z kolei lordem dowódcą Nocnej Straży, wojownikiem, który nie znał strachu.


As the sun began to set the shadows of the towers lengthened and the wind blew harder, sending gusts of dry dead leaves rattling through the yards. The gathering gloom put Bran in mind of another of Old Nan’s stories, the tale of Night’s King. He had been the thirteenth man to lead the Night’s Watch, she said; a warrior who knew no fear.


A potem dostajemy całą historię Nocnego Króla. Był ponoć parającym się magią Lordem Dowódcą, który złamał swą przysięgę i oddał swoje nasienie i duszę Trupiej Królowej, w podobny sposób, jak czyni Stannis z Melisandre. A zatem, możliwe, że Nocny Król stał się w pewnym sensie ‘na wpół trupem’, tak jak Stannis. Wielu czytelników powiązywało Nocnego Króla i Ostatniego Bohatera – ta trzynastka rzuca się w oczy – i jestem otwarty na taką możliwość. Nie chcę się rozwodzić nad Nocnym Królem, ale poniekąd pasuje do wszystkich innych opowięści o duchach, które opowiada w tym rozdziale Bran – a jak wspomnieliśmy ostatnim razem, ponoć jego Trupia Królowa była córką Kurhanowego Króla, którego legenda jest powiązana z tą o Garthcie Zielonym – zatem, być może to dodatkowa wskazówka o martwych Zielonych Ludziach, wzmacniająca inne, które znajdujemy w tym fragmencie.

Tym na co chciałbym skupić uwagę są liście, które stały się teraz chmurami szeleszczących suchych martwych liści (rattling gusts of dry dead leaves). ‘Grzechoczące/trzeszcząceoraz ‘szeleszczące’ liście (rattling and rustling leaves) to mowa zielonowidzów, więc znów mamy martwe liście, sugerujące martwych zielonowidzów… a słowo rattle przywodzi na myśl pewnego rodzaju trupi, pośmiertny szept. Pomyślcie o death rattle, przedśmiertnym rzężeniu i grzechoczącym głosie Zimnorękiego (rattling voice), a także grzechoczącym śmiechu Roberta w kryptach (rattling laughter). Gdy cała reszta układa się do snu, Bran nie potrafi zasnąć, a prawda o liściach zostaje ujawniona, że się tak wyrażę:

Bran podczołgał się bliżej ognia. Przyjemnie było poczuć ciepło, a chiche potrzaskiwanie płomieni uspokajało go, lecz mimo to sen nie chciał nadejść. Na dworze wiatr wysyłał do boju armie zeschłych liści, które maszerowały przez dziedzińce, by drapać cicho o drzwi i okna. Te dźwięki przypominały mu opowieści Starej Niani. Niemal widział widmowych wartowników nawołujących się na szczycie Muru i dmących w swe upiorne rogi.

Teraz martwe liście, które już wcześniej obrazowały działania umarłych zielonowidzów stały się maszerującą armią. Jeszcze lepiej, zostają od razu porównane do siedemdziesięciu dziewięciu wartowników, którzy są nieumarłymi ludźmi z Nocnej Straży. Tak jak armia martwych liści, ci wartownicy są nieumarlą armią, nazwaną po drzewach (sentinel trees i seventy nine sentinels) – i oczywiście, mają rogi, które przypominają nam Zielonych Ludzi. Ową armię martwych liści wysyła do boju wiatr, a wiatr jest tym, co ‘napędza’ te widmowe rogi – zwróćcie uwagę na wyrażenie ‘dmący w swoje upiorne rogi’. (ang. winding their ghostly warhorns, a wind znaczy wiatr). A w chwilę później Bran zaczyna słyszeć dźwięki wywołane przez Sama i Goździk wspinających się w górę studni:

I nagle usłyszał dźwięk. Otworzył oczy.

Co to było? Wstrzymał oddech. Czy to mi się przyśniło? Czy to jakiś głupi koszmar? Nie chciał budzić Meery i Jojena z powodu złego snu, ale… znowu… ciche, odległe szuranie. Liście, to liście ocierają się o mury… albo wiatr, to może być wiatr… Dźwięk nie pochodził jednak z zewnątrz. Bran poczuł, że jeżą mu się włoski na ramionach. Dobiega ze środka, jest tutaj z nami i robi się coraz głośniejszy. Wsparł się na łokciu, wytężając słuch. Słychać było wiatr i szum liści, to jednak było coś innego. Kroki. Ktoś się zbliżał. Coś się zbliżało.

Wiedział, że to nie wartownicy, Oni nigdy nie opuszczali Muru. W Nocnym Forcie mogły być też jednak inne, jeszcze straszniejsze duchy.

I znów, grzechoczące i szeleszczące liście są łączone z motywem duchów, które zamieszkują Nocny Fort i siedemdziesięcioma dziewięcioma wartownikami – czy ten straszny dźwięk to armia liści, czy może Siedemdziesięciu Dziewięciu? Tak naprawdę, obie odpowiedzi są tym samym – nieumarłymi Zielonymi Ludźmi, braćmi z Nocnej Straży. Oczywiście, okazuje się, że ten hałas powoduje Sam, czarny brat, łącząc koncepcję duchów Nocnego Fortu z braćmi Nocnej Straży, dokładnie tak jak opowieść o Siedemdzięsięciu Dziewięciu. A Sam, rzecz jasna, nie jest jakimś zwyczajnym członkiem Nocnej Straży – przypomnijcie sobie symbolizm Herne’a Łowcy, który posiadali jego przodkowie, Harlon Łowca i Herndon od Rogu, bliźniaczy synowie Gartha Zielonego, którzy ożenili się z leśną wiedźmą i zbudowali zamek na Wzgórzu Rogu (Horn Hill). Herne Hunter to będąca duchem wersja rogatego bóstwa przyrody, więc istotnie, Sam spektakularnie dopełnia metaforę – tak jak armia szepczących martwych liści i Siedemdziesięciu Dziewięciu Wartowników pokazuje nieumarłego Zielonego Człowieka jako brata z Nocnej Straży. W rozdziale, gdzie Bran porównuje Zimnorękiego do Zielonych Ludzi…

Jeszcze lepiej, Sam przypomina sobie później, że Zimnoręki zażądał tego, by przysiągł mu, że nigdy nie wyjawi, że Bran żyje, mówiąc ‘przysięgnij na życie które jesteś mi dłużny’. Zimnoręki odgrywa tutaj związaną z rogatym bóstwem rolę psychopompa – ten termin oznacza bóstwo, które sprawia, że dusza przechodzi z życia do śmierci i czasem, z powrotem. Mitra jest psychopompem, tak jak Jezus i Ozyrys. Zimnoręki sugeruje, że dał Samowi jego życie z powrotem i symbolicznie, wyjście ze studni jest jak powrót z Podziemi, Krainy Śmierci. Tak właśnie czyni psychopomp, a zatem ta drobna wzmianka wzmacnia pomysł, że Sam jest wskrzeszony, a Zimnoręki to rogaty bóg – całkiem nieźle, co nie? Przypomnijcie sobie, że rogaty bóg jest nazywany ‘Władcą Śmierci i Zmartwychwstania’ (Lord of Death and Resurrection) – z tego powodu, że pomaga podczas procesu śmierci i zmartwychwstania. (Serdeczny ukłon kapelusza w stronę Lorda Brandona Brewera z Zamku Blackrune, wspierającego nas na Patreonie, jednego z dwunastu ziemskich reprezentantów Domów Niebios, Władcę Konstelacji Strzelca. To on zwrócił moją uwagę na cytat Sama o tym, że jest winien swoje życie Zimnorękiemu).

Pewnie powinienem to wyjaśnić: jak bóstwo związane ze śmiercią może być bóstwem natury? Tak więc, pewien aspekt rogatego boga reprezentuje element śmierci wchodzący w cykl życia. Jest obrońcą lasów – i może zabijać, tak jak przyroda. Ale śmierć zawsze ‘karmi’ cykl życia – z tego powodu jest również władcą zmartwychwstania. Niektóre wersje mitu celowo wiążą Zielonego Człowieka z chronieniem ‘esencji zieleni’ – czyli życia – podczas zimowych miesięcy, by mogło narodzić się na nowo na wiosnę – Jack in the Green jest tego świetnym przykładem.

We wszystkich powyższych cytatach widzieliśmy jak martwe liście są personifikowane jako umykające istoty, widmowa armia, a na samym końcu jako braci z Nocnej Straży. Grzechoczą, szeleszczą i szepczą – a to sposób w jaki porozumiewają się żywe czardrzewa – lecz są martwe. Głowną rolę grają w tym rozdziale opowieści o duchach, rozmowy o Zimnorękim i bramie z czardrzewa – ale nieustannie przewijające się w tle obrazy liści stanowią wyśmienite dopełnienie i podkreślenie motywu nieumarłych zielonowidzów-braci z Nocnej Straży.

A skoro mowa o bramie z czardrzewa… przypomnijcie sobie definicję weir, która kładzie nacisk na to, że jest bramą regulującą przepływ. Mamy tutaj bramę z czardrzewa, która dosłownie reguluje przepływ osób przez Mur – to coś, co mówi nam ‘tak, Martin rozumie różne znaczenia i konsekwencje słów, których używa’. Dodałbym tylko, że brama z czardrzewa to nie jakaś pierwsza lepsza brama – lecz symbol bram zaświatów, przejścia pomiędzy życiem i śmiercią. To punkt, którego nie może przekroczyć Zimnoręki, ponieważ jest całkiem dosłownie martwy. Jednakże, powrót Sama przez Czarną Bramę symbolizuje kogoś, kto powrócił z ‘drugiej strony’, że tak się wyrażę.

Dlaczego biała brama z czardrzewa otrzymała nazwę ‘Czarna Brama’? Tak jak bracia, którzy ‘świecią w ciemności’ i ‘przynoszą świt’, ale jednocześnie są (sprzecznie z tym co mówi intuicja) odziani w czerń, ‘Czarna Brama’ to biała twarz czardrzewa. Jeśli ‘smocza stal’ Ostatniego Bohatera była czarnym, wykutym w smoczym ogniu mieczem, albo jeśli okaże się, że podczas nowej Wojny Świtu Jon będzie walczył czarnym mieczem z valyriańskiej stali, pomyślcie o grze słów morning/mourning (poranek/żałoba), że strój żałobny jest czarny, a także, że ‘Czarna’ Brama jest biała… i po prostu pamiętajcie, że Martin lubi sobie czasem poprzekręcać różne rzeczy. Można pomyśleć, że po prostu robi sobie żarty naszym kosztem, ale oczywiście, w tym co pisze są głębsze intencje. Być może trochę sobie z nas żartuje, ale nie wątpcie w to, że ma w tym jakiś plan.

***


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Long Night’s Watch LMLa możecie znaleźć tutaj.

Autorem tekstu jest LML (Lucifer Means Lightbringer) z The Mythical Astronomy of Ice and Fire, a tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium.

przyp. tłum. Czarna Brama w Nocnym Forcie może być nawiązaniem do Morannonu, Czarnej Bramy Mordoru we Władcy Pierścieni J.R.R. Tolkiena.

Advertisements

2 thoughts on “Straż Długiej Nocy, część II: Nocna zmiana

  1. Pingback: Straż Długiej Nocy – Część III | The Amber Compendium of Myth

  2. Pingback: Straż Długiej Nocy – spis treści. | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s