Król Zimy, Władca Śmierci, część IV: Szepty w Lesie

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia:

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Król Zimy, Władca Śmierci

– w odcinkach

Część IV: Szepty w Lesie

Część I obejmuje Wstęp i rozdziały Taczka Gartha oraz Umarł król, część II – rozdział Ciemne i mocne, zdolne oprzeć się mrozowi tutaj, a część III – Wieczerza po Ostatniej Wieczerzy – tu.

(Po ukończeniu całego tłumaczenia, na The Amber Compendium pojawi się również jeden post, zawierający wszystkie rozdziały)

Ten odcinek to druga część trylogii, pierwszą – Ostatni Bohater i Król Ziarna – znajdziecie tutaj.

w przekładzie Bluetigera


C2ep2

***


Szepty w Lesie.

Ten rozdział powstał dzięki wsparciu udzielonemu na Patreonie przez Ser Imriela z Niebiańskiego Domu Oriona, ziemskiego reprezentanta Miecza Poranka i Tego, Który Obraca Wielkim Kołem.


Jak na razie Robb Stark dał nam całą masę informacji na temat Króla Zimy, wiążąc go z Ostatnim Bohaterem, mieczem przynoszącym poranek, motywami rogatego bóstwa o zombie zmiennoskórym człowiekiem-wilkiem. Do tego wszystkiego dodałbym sugestię, że Król Zimy do zielonowidz – ta wskazówka pochodzi ze sceny, gdzie Robb odniósł swoje największe zwycięstwo, Bitwy w Szepczącym Lesie. Ten rozdział rozpoczyna się słowami ‘las rozbrzmiewał szeptami’, a motyw szepczącego lasu to po prostu sprytne nawiązanie do zielonowidzów i czardrzew – ponieważ szepty to sposób komunikacji czardrzew, jak wielokrotnie widzieliśmy. Las pełen szeptów to czardrzewnet… i to właśnie odnajdujemy Króla Zimy, toczącego bitwę. Hmm, to zaczyna brzmieć jak Matrix albo Lawnmower Man czy coś w tym stylu.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy w Szepczącym Lesie jest to, że wydaje się, że atakuje on razem z Robbem, jak gdyby byli jednym. Na początku starcia, żołnierze Robba ukrywają swoją broń pod grubym dywanem z martwych liści, pokrywającym ziemię i rozkazuje łucznikom, by strzelali ukryci na drzewach. Dokładny opis zastawionej przez nich zasadzki brzmi tak: ‘szepczący las wypuścił oddech w jednej chwili, kiedy łucznicy, których Robb umieścił wśród konarów drzew, wypuścili strzały…’ Innymi słowy, wydechem szepczącego lasu jest nawałnica strzał.

Widzieliśmy to samo, gdy wojownicy górskich klanów przebrali się za drzewa i krzaki, atakując Żelaznych Ludzi w Deepwood Motte, pod dowództwem Stannisa, który oczywiście jest postacią nieumarłego rogatego boga/Azora Ahai. Gdy Asha Greyjoy zdaje sobie sprawę z tego, że drzewa wydają się podkradać coraz bliżej, mówi:

– Oho – zaśmiała się – górskie kozy zamaskowały się gałęzami sosen.

Taniec ze smokami, tom I, Zbiegła Żona, str. 453

Oczywiście, kozy to rogate zwierzęta, często wybierane na ofiary – zatem mamy tu sugestię, żę armia ludzi-drzew Stannisa to rogaci ludzie. To dość jasne – ludzie, którzy są jak rogate zwierzęta i chodzące drzewa, walczący dla Azora Ahai narodzonego na nowo jako podobny do trupa płonący jeleń. Pamiętacie rycerzy lata Renly’ego? Spójrzcie na ten akapit, gdzie Catelyn podchodzi do namiotu tuż przed jego zabójstwem:

Długie szyki ludzi i wierzchowców spowijała ciemność nieprzenikniona, jakby Kowal wykuł tę noc ze stali. Chorągwie powiewały po prawej i po lewej stronie, a przed sobą Catelyn widziała całe ich szeregi. W poprzedzającym świt mroku nie sposób jednak było dostrzec barw ani herbów.

Szara armia – pomyślała – Szarzy ludzie na szarych koniach pod szarymi sztandarami. Widmowi rycerze Renly’ego siedzieli cierpliwie na rumakach, unosząc w górę kopie. Miała wrażenie, że jedzie przez las nagich, wysokich drzew, odartych z liści i życia.

Starcie królów, Catelyn IV, str. 455

Renly jest składanym w ofierze zielonym człowiekiem, a jego wojskiem jest widmowa armia martwych drzew. Zapomniałem wspomnieć o tym ostatnim razem, ale gdy Renly umiera, jego zielony namiot staje w płomieniach, dając nam obraz płonącego zielonego rogatego boga, zupełnie tak jak wskrzeszony Renly na Czarnym Nurcie. Zestawiając to z armią ubranych w gałęzie ludzi z Północy Stannisa i zastępem Robba atakującym z Szepczącego Lasu, możemy zobaczyć, że umarły rogaty bóg powinien w jakiś sposób przewodzić armii ludzi-drzew, całkiem prawdopodobnie martwych.

Symbolizmu związanego ze śmiercią jest pod dostatkiem także w Szepczącym Lesie. Wspomnieliśmy już broń ukrytą pod grubą warstwą martwych liści… a gdy Robb ustwiał swoje siły w formację do bitwy, czytamy, że:

Między drzewami, gdzie nie dochodził blask księżyca, panowała ciemność. Kiedy [Robb] spojrzał na nią, widziała za zasłoną tylko ciemność.

Gra o tron, Catelyn X, str. 668

Muszę powiedzieć, że to trochę przerażające – a także dobry sposób na podkreślenie motywu Króla Zimy jako kogoś martwego, nawet wówczas, gdy Robb nadal żyje. Gdy odzywają się rogi wzywające ludzi z Północy do ataku, Szepczący Las wypełnia wycie Szarego Wichra i Catelyn mówi do siebie ‘A zatem to jest brzmienie śmierci’. Robb jest niczym ponury kosiarz z piekielnym ogarem wydającym dźwięki zagłady u boku. Innymi słowy, w pewnym stopniu Władca Szepczącego Lasu, Król Zimy jest zielonowidzem. I to takim dośc mocno związanym ze śmiercią. Wyjaśniłbym to, sugerując, że jest po prostu wskrzeszonym zielonowidzem lub zmiennoskórym.

Motyw Króla Zimy jako zielonowidza sugeruje również wizja Brana w jaskini Bloodravena, nakręconego po papce z czardrzew – ta w której widzi Neda przez oczy drzewa-serca w Winterfell:

Lord Eddard Stark siedział na kamieniu przy głębokim czarnym stawie w bożym gaju. Jasne korzenia drzewa serca owijały się wokół niego niczym sękate ramiona starca. Na jego kolanach leżał dwuręczny miecz, Lód. Lord Eddard czyścił go naoliwioną szmatką.

– Winterfell – wyszeptał Bran.
Jego ojciec uniósł wzrok.

– Kto tu jest? – zapytał, odwracając się…

… i przestraszony chłopiec umknął przed nim. Jego ojciec, czarny staw i boży gaj zniknęły, a on znowu był w jaskini. Grube jasne korzenie czardrzewowego tronu tuliły jego kończyny jak matka obejmująca dziecko. Przed nim zapaliła się pochodnia.

Taniec ze smokami, tom I, Bran III, str. 598

Zauważcie tę paralelę – czardrzewowy tron Brana tuli go jak matka dziecko, podczas gdy czardrzewo w Winterfell obejmuje Neda niczym dłonie starca. To stawia Neda w roli zielonowidza – uważam, że to sugestia utajonych zdolności zmiennoskórych/zielonowidzów w Rodzie Starków. Mówi także o Królu Zimy jako archetypie – to ktoś, wokół kogo owinięte są gałęzie czardrzew. Gdy Bran się budzi, mówi Bloodravenowi, że Ned go słyszał. Bloodraven odpowiada, że słyszał ‘szelest na wietrze, szpet liści’. To znowu motyw Szepczącego Lasu, szeptania jednego potomka Króla Zimy do drugiego.

Ned & Ice by Michael Komarck

Ned i Lód, autor: Michael Komarck

W jednym z rozdziałów Brana w Grze o tron też jest świetna metafora. Być może to tylko poetycki opis, ale Winterfell jest nazwane ‘kamiennym, szarym labiryntem‘, który ‘rósł przez wieki niczym monstrualne, kamienne drzewo‘. Oczywiście, kamienne drzewo jest tym, w co zmienia się czardrzewo, jeśli zostanie zabite – po kilku stuleciach zaczyna petryfikować i zamienia się w kamień. Najlepszym przykładem są tutaj Żebra Naggi, które niemal na pewno są skamieniałymi czardrzewami – sądzę, że tak naprawdę są użebrowaniem kadłuba obróconego okrętu wykonanego z czardrzewa, a Żelaźni Ludzie wzięli je za klatkę piersiową martwego morskiego potwora. Jeśli Was to ciekawi, sporo napisałem na ten temat w moim odcinku Szary Król i Morski Smok. W każdym razie, sprawa z Winterfell jest prosta. Martwe czardrzewo jest równoznaczne z martwym zielonowidzem, ponieważ zielonowidz i jego drzewo stają się jednym. To, że martwe, kamienne czardrzewo symbolizuje Winterfell doskonale pasuje do motywu martwego zielonowidza Króla Zimy, personifikacji etapu śmierci w cyklu Króla Ziarna.

Znów, być może to nic, ale nazwanie Winterfell-kamiennego drzewa ‘labiryntem’ może być nawiązaniem do mitu o Minotaurze, potwornym byku-człowieku, który żył w Labiryncie. To zupełnie inne odgałęzienie symbolizmu rogatego bóstwa odchodzące od motywów Króla Ziarna, ale pomyślałem, że o tym wspomnę. Czy Martin próbuje zasugerować monstrualne, rogate, na wpół ludzie i na wpół zwierzęce istoty w Winterfell lub w drzewach (jak w ‘czardrzewnet’)? Czy ma to coś wspólnego z pozornie magicznym truizmem, że ‘zawsze musi być Stark w Winterfell’?

Wspomnę tutaj jedno z moich ulubionych spekulacyjnych przewidywań: pod drzewem sercem Winterfell może być tron z czardrzewa, być może dostępny za pośrednictwem krypt. Jeśli Bran opuści jaskinię Bloodravena to byłoby najlogiczniejsze miejsce dla niego. Byłby prawdziwym ‘Duchem w Winterfell‘. Być może to miejsce odkryje Jon w jednym ze swoich snów o wędrowaniu przez krypty, jeśli kiedyś będzie mu dane w pełni go dokończyć. Bez wątpienia, to pozwoli Starkowi zasiadającemu na tronie obudzić wszystkich martwych Starków leżących w kryptach i na cmentarzach, by stworzyć armię umarłych do walki z Innymi.

Być może to szalone, ale… jest mnóstwo zapowiedzi tego, że duchy Królow Zimy w jakiś sposób powstaną, włączając w to jeden ze snów Jona, gdzie dosłownie wychodzą ze swoich grobowców. Zwrócę Waszą uwagę na jedno ze zdań Neda, które pada w Grze o tron, które wielu uznaje za zapowiedź tego, że Jon będzie Królem. Robert Baratheon mówi: ‘Jeszcze nie widziałem takiego pustkowia. Gdzie się podziali twoi ludzie?, a Ned odpowiada, że zapewne są zbyt nieśmiali, by się pokazać oraz, że królowie to rzadki widok na Północy. Wówczas Robert wypowiada słynne ‘Raczej chowali się pod śniegiem. Śnieg, Ned!’ – niektórzy uważają, że te słowa mają podwójne znaczenie – że mowa tu o królach pod śniegiem (snow), jak w Jon Snow.

Jednakże, zamierzonym przez Roberta znaczeniem jest to, że ludzie Neda chowają się pod śniegiem… co sugeruje, że jego poddani to upiory, które ukrywają się wśród zasp aż do zmierzchu. W Grze o tron dowiadujemy się, że Królowie Zimy grzebali swoje ‘wierne sługi’ na cmentarzu w cieniu Pierwszej Wieży…. Zatem… gdyby tylko nieumarły Król Zimy Jon Snow potrzebował z jakiegoś powodu armii nieumarłych… Mówię tylko, że wszystko już jest przygotowane. Mamy i martwych zimowych królów i ich wiernych służących, gotowych do wymarszu.

Nawet jeśli coś takiego nigdy się nie wydarzy i trupy zostaną w swoich grobach i kryptach, wielokrotnie powtarzane wzmanki o zmarłych z Winterfell, a zwłaszcza o kryptach, skutecznie przekazują motyw Króla Zimy jako Władcy Śmierci. Zastanówcie się nad pierwszą sceną gdzie widzimy Neda – jako egzekutora, wydającego wyrok zadająceo cios mieczem… uczącego swoje dzieci, by robiły tak samo.

Należy powiedzieć, że to, iż Król Zimy to postać związana ze śmiercią i władca umarłych wcale nie sprawia, że staje się jakimś czarnym charakterem albo ‘tym złym’. Ozyrys i Hades to dwaj dobrze znani ‘Władcy Umarłych’, a ich z całą pewnością nie można nazwać złymi. Mitologia jest pełna zmartwychwstałych herosów, nawet wychodząc poza tradycje Króla Zirna, jak widzieliśmy w naszym odcinku Lucifer znaczy Światłonośca, gdzie omawialiśmy bóstwa związane z Gwiazdą Poranną. I pamiętajcie, że cały czas szukamy bohatera-zombie, który ocali nas przed apokalipsą zombie. Myślę, że tym człowiekiem będzie Duch-Jon, ognisty nieumarły człowiek-wilk, Trupi Król i Król Ziarna, Azor Ahai odrodzony jako Król Zimy, Światło, które przynosi świt. Jak to mówią, tytuły, tytuły.

Ale będzie potrzebował jakiejś pomocy, bo przecież nie zrobi wszystkiego sam, no nie? Także Ostatni Bohater i Azor Ahai nie wygrali swoich wojen w pojedynkę… więc czas porozmawiać o Nocnej Straży i dwunastu towarzyszach Ostatniego Bohatera. Mam nadzieję, że spodobało Wam się to analizowanie mitologii Kurhanowego Króla i Króla Zimy. Tak naprawdę to jeszcze nie koniec, bo zostawiłem sobie kilka najlepszych aspektów tego tematu na trzecią głowę tego smoka zielonych zombie. Kończąc: myślę, że z narracyjnego punktu widzenia użycie mitologii różnych rodów z Północy, by przekazać nam coś o tej części Wojny Po Świt, która rozegrała się właśnie tam ma sens – i wydaje się, że George dokładnie tak zrobił. Tym co do tej pory widzieliśmy jest opowieść o martwym zielonym człowieku, w tym czy innym sensie.

***


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju King of Winter, Lord of Death LMLa możecie znaleźć tutaj.

Autorem tekstu jest LML (Lucifer Means Lightbringer) z The Mythical Astronomy of Ice and Fire, a tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium.

Advertisements

One thought on “Król Zimy, Władca Śmierci, część IV: Szepty w Lesie

  1. Pingback: Król Zimy, Władca Śmierci – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s