Król Zimy, Władca Śmierci, część I: Wstęp, Taczka Gartha, Umarł król

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia:

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Król Zimy, Władca Śmierci

– w odcinkach

Część I: Wstęp, Taczka Gartha, Umarł król

(Po ukończeniu całego tłumaczenia, na The Amber Compendium pojawi się również jeden post, zawierający wszystkie rozdziały)

Ten odcinek to druga część trylogii, pierwszą – Ostatni Bohater i Król Ziarna – znajdziecie tutaj.

w przekładzie Bluetigera


C2ep2

artwork by LML/praca LMLa

***


Zatem…. trzy dni minęły i oto jesteśmy z powrotem, powstali jak z martwych, by znów porozmawiać o zombie. Rozpoczniemy mniej więcej od tego, na czym ostatnim razem skończyliśmy – omawiania różnych sposobów na jaki mitologia związana z rogatym bóstwem, Zielonym Człowiekiem i Królem Ziarna jest wpleciona w Pieśń Lodu i Ognia – w odniesieniu do Ostatniego Bohatera, Azora Ahai i zakończenia Długiej Nocy. Właśnie w tym momencie muszę wyznać, że chociaż powiedziałem ‘no, będzie jeszcze jeden krótki odcinek jako kontunuacja tego’, okazuje się, że wcale tak nie jest. Tak, niestety muszę ogłosić, że ten odcinek wcale nie będzie taki krótki, a na dodatek, nie będzie ostatnim o Zielonych Zombie. W dzisiejszym skupimy się na Królu Zimy, a w trzecim, który pojawi się za niedługo, będzie o Nocnej Straży.

Jak ostatnio widzieliśmy, sednem motywu wskrzeszonego boga płodności jest symboliczne połączenie pomiędzy śmiercią i zmartwychwstaniem oraz cyklem pór roku. Te wskrzeszone bóstwa natury to po prostu personifikacje tego, jak zmieniają się sezony – ich śmierć ma miejsce na jesieni, a odrodzenie wiosną. Tak właściwie, to właśnie ich ponowne narodziny są tym, co przynosi wiosnę. Dokładnie to samo było celem misji Ostatniego Bohatera i/oraz Azora Ahai – musieli zmienić pory roku, gdy ‘zacięły’ się w fazie zima – a przez to, ci mityczni herosi symbolicznie doskonale odpowiadają tym wskrzeszanym bóstwom urodzaju z mitologii naszego świata. Związana z Gwiazdą Poranną mitologia, z której czerpią ‘Światłonośca’ i ‘światło, które przynosi świt’ bardzo dobrze pokrywa się ze związanym z ‘bóstwem przyrody’ motywem przynoszenia wiosny – zwłaszcza, gdy Długa Noc jest zdefiniowana jako przedłużająca się zima i przedłużająca się ciemność. Innymi słowy, trzeba przynieść i światło i wiosnę – a zatem, obraz wskrzeszonego boga przyrody, który włada Światłonoścą ma bardzo dużo sensu.

Stosownie, znaleźliśmy kilka postaci, które zdają się łączyć symbolizm Azora Ahai i Ostatniego Bohatera z motywami związanymi z rogatym bóstwem, zielonym człowiekiem i zielonowidzami. Są to między innymi: Stannis, Renly, Beric, Bloodraven i Jon Snow. Jednak, wszystkie z tych postaci pokazują nam również symbolizm silnie związany z zombie i wskrzeszeniem: Beric jest dosłownie wskrzeszony i nazywany ‘władcą trupów’, Jon za niedługo zmartwychwstanie, Renly powstał z martwych ‘na niby’ podczas Bitwy na Czarnym Nurcie, Stannis wygląda ‘w połowie na trupa’ (przez to, że razem z Melisandre tworzył cienio-dzieci), a Bloodraven jest opisywany jako ‘okropny gadający trup’ i ‘trupi lord’. Wyciągnęłem z tego wniosek, że Martin zamiast ‘świeżego’, odrodzonego boga płodności dał nam jego wersję będącą wskrzeszonym trupem. I jak się wydaje, oto nasz heros: Jon Snow, Król Ziarna, który za niedługo będzie zmartwychwstałym zmiennoskórym i prawdopodobnie będzie nowym Ostatnim Bohaterem na nową Długą Noc, Podobnie, myślę, że pierwszy Ostatni Bohater prawdopodobnie też był wskrzeszonym zmiennoskórym lub zielonowidzem.

Patrząc pod kątem logistyki i zdrowego rozsądku, pomysł o zmiennoskórym zombie ma sporo sensu, ponieważ taki ktoś byłby idealnym kandydatem na wyprawę w zimne, martwe krainy i zmierzenie się z Innymi – nie potrzebuje jedzenia, schronienia, ciepła, snu. Przypominając sobie powiedzenie ‘to co jest martwe nie może już umrzeć‘ i biorąc pod uwagę prawdopodobny wiek Zimnorękiego, wydaje się, że zombie zmiennoskórzy są w gruncie rzeczy nieśmiertelni, w przeciwieństwie do zdegenerowanych zombie, które widzimy gdzie indziej. Innymi słowy, nie sądzę, by to, że Jon stanie się wskrzeszonym zmiennoskórym było przypadkiem – tak naprawdę, utrzymuję, że George zabił go, a potem przywrócił do życia dokładnie dlatego, by mógl zostać zmiennoskórym zombie, idealnym kandydatem do walki z Innymi.

Widzieliśmy, że George ‘wkłada’ motywy i pomysły w jasny sposób związane z rogatym bóstwem zielonym człowiekiem do południowego Westeros – w postaci Gartha Zielonego, Świętego Zakonu Zielonych Ludzi, Królów Burzy z Rodu Baratheonów – ale tym co nas ciekawi jest istnienie dowodów, dosłownych albo symbolicznych, które łączą te koncepcje z Północą, Nocną Strażą i oczywiście, Ostatnim Bohaterem. Do tej pory rozmawialiśmy dość sporo o Ostatnim Bohaterze, ale ledwie wspomnieliśmy o Nocnej Straży, a na dodatek, nie przyjrzeliśmy się północnej kulturze. Dzisiaj zrobimy właśnie to: rzucimy okiem na niektóre ze starożytnych legend z Północy, a następnym razem pomówimy o Nocnej Straży. Przez cały czas będziemy rozglądać się w poszukiwaniu czegokolwiek mającego związek z Zielonymi Ludźmi albo zombie.

Tak właściwie, to już znaleźliśmy garstkę motywów związanych z rogatym lordem, na północ za Murem – i zaproponowałem, że jest jakieś wątpliwe powiązanie pomiędzy Zimnorękim i Zielonymi Ludźmi – a przynajmniej ukradłem ten pomysł od Brana i spróbowałem dostarczyć wspomagających go dowodów. Ale, nie zajeliśmy się prawdziwymi ‘graczami wagi ciężkiej’ z Północy – Starkami – a zatem, skierujmy naszą uwagę na północ, w stronę jasnej, błękitnej gwiazdy będącej okiem Lodowego Smoka – albo okiem jeźdźca, ta opowieść ma wiele wersji.

Jak zawsze, napędza nas wsparcie naszych miłośników z Patreona, któym serdecznie dziękujemy. Jak się zapewne domyślacie, te całe badania zajmują dość sporo czasu – a jak większość z Was, nie urodziłem się dziedzicem lannisterskiej fortuny, więc tak naprawdę do wsparcie wszystkich szczodrych patronów sprawia, że mogę sobie pozwolić na to, by poświęcać czas na tworzenie Mitycznej Astronomii. A oto coś co możecie zrobić, by pomóc temu podcastowi, coś co nic nie kosztuje – zostawienie krótkiej recejzi na iTunes. To sprawia, że nasz podcast jest bardziej widoczny w różnych miejscach, gdzie wymieniane są podcasty – zatem, jeśli macie kilka minut, będę bardzo wdzięczny.

Dzięki dla Animals as Leaders, za dostarczenie muzyki dla naszego podcastu – i dzięki dla Pana Martina Lewisa ze strony Echoes of Ice and Fire na Facebooku, za jego doskonałe wykonania wokalne. Na końcu, co oczywiście nie znaczy, że najmniej, chcę powiedzieć dziękuję Panu George’owi R.R. Martinowi, za napisanie tych wspaniałych książek.

***

Garth’s Wheelbarrow.

Tytuł tego rozdziału (Taczka Gartha) to gra słów – angielskie ‘wheelbarrow’, czyli taczka, zawiera wyraz ‘barrow’, czyli kurhan.

Ten rozdział został stworzony dla Was dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem Patreona przez Kapłankę Kościoła Gwieździstej Mądrości, Fire Wren, Władczynię Ciastek z Ciastkowej Wyspy.


Zaczniemy od omówienia dwóch ważnych mitycznych postaci z Północy, które mogą mieć związek z Garthem i rogatymi ludźmi: Króla Zimy (King of Winter) i Kurhanowego Króla (Barrow King). Wiem, że to ten pierwszy jest tym, o którym chcecie posłuchać, więc – oczywiście – zaczniemy od Kurhanowego Króla, bo tak to tutaj działa. Jednak, Kurhanowi Królowie też są ciekawi, więc musimy poświęcić im należną uwagę.

Wszystko zaczyna się od czegoś, co być może stanowi bezpośrednie połączenie pomiędzy Garthem Zielonym i północną legendą o ‘Pierwszym Królu‘ i jego następcach, Kurhanowych Królach z Rodu Dustinów. W Świecie Lodu i Ognia jest napisane, że Garth Zielonoręki był ‘Wysokim Królem Pierwszych Ludzi’, oraz, że mógł być pierwszym lordem albo wodzem, który przeprowadził ten lud przez Ramię Dorne do Westeros. Podobnie, wywodząca się od niego linia królów z Rodu Gardenerów utrzymywała, że są ‘Najwyższymi Królami Pierwszych Ludzi’.

Ale w Krainie Kurhanów (Barrowlands) na Północy, słyszymy o Kurhanowych Królach, którzy za pradawnych dni rywalizowali ze Starkami. ‘Tytułowali się Królami Pierwszych Ludzi i rościli sobie pretensje do władzy nad Wszystkimi Pierwszymi Ludźmi, gdziekolwiek by oni mieszkali’. Te roszczenia opierały się na ich rzekomym pochodzeniu od kogoś zwanego ‘Pierwszym Królem’, kto podobno ‘władał kiedyś nad wszystkimi Pierwszymi Ludźmi’. Oczywiście, mogła istnieć dowolna ilość władców Pierwszych Ludzi, którzy twierdzili, że są monarchami wszystkich Pierwszych Ludzi, wszędzie. Podobnie, wielu mogło wywodzić się od ‘pierwszego wielkiego króla’ jakiegoś kawałka Westeros. Jednakże, jest też coś innego, co silnie sugeruje, że legendy o Pierwszym Królu i Garthcie tak naprawdę opowiadają o tej samej osobie. Pochodzi z Tańca ze smokami, gdzie Theon widzi Wielki Kurhan w Barrowton:

Uniósł wzrok, spoglądając na porośnięte trawą stoki Wielkiego Kurhanu. Niektórzy twierdzili, że znajduje się w nim grób pierwszego króla, który przeprowadził do Westeros Pierwszych Ludzi. Inni utrzymywali, że w tak wielkim kurhanie z pewnością pochowano jakiegoś króla olbrzymów.

Taniec ze smokami, tom I, Fetor III, str. 566

A nie mówiłem… Oczywiście, to tylko starożytna legenda, ale gdy ludzie opowiadają sobie o ‘Pierwszym Królu’, który przeprowadził Pierwszych Ludzi do Westeros, tak naprawdę mówią o Garthcie Zielonym. Albo, innymi słowy: wydaje się, że to dwie wersje tego samego mitu, które poróżnił upływ czasu i inne okoliczności. A może to bezpośrednie, rzeczywiste powiązanie – może stary Zielonoręki zakończył żywot na Północy i naprawdę jest pochowany w tym w kurhanie. W każdym razie, legenda z południa kładzie nacisk na płodność i życie Gartha, podczas gdy północny mit akcentuje jego śmierć i pochówek. To w dużej mierze zgadza się z cyklem pór roku i cyklem boga przyrody – zima repreznetuje śmierć, stadium po śmierci bóstwa płodności, gdy oczekuje na zmartwychwstanie – więc to, że mit o martwym bogu przyrody widzimy właśnie w miejscu, którego cechą charakterystyczną jest zima, tak po prostu ma sens. A takich rzeczy będzie więcej!

Jako wtrącenie, muszę zauważyć, że fragment legendy z Barrowton mówiący, że Wielki Kurhan to miejsce wiecznego spoczynku Króla Olbrzymów też może kryć w sobie prawdę – jeśli rzeczywiście odnosi się ona do Gartha, ponieważ jest kilka wskazówek sugerujących, że Garth był kimś ponadprzeciętnego wzrostu. Gdy Robert zakłada swój ozdobiony porożem hełm, tak, że wygląda jak ‘rogaty bóg‘, Ned mówi, że ‘wygląda jak olbrzym‘. O hełmie Renly’ego napisano, że dodaje półtorej stopy do jego wzrostu. Co do samego Gartha, powiadają, że spłodził Johna od Dębu z olbrzymką, więc może był kimś znacznie wyższym od przeciętnego człowiek, kimś kto spodobałby się olbrzymce (i był w stanie przeżyć takie spotkanie, jeśli o to chodzi). W Świecie Lodu i Ognia odnajdujemy rozproszone po całym świecie opowieści o ludziach ponadprzeciętnego wzorstu, więc może Garth i inny Zieloni Ludzie byli jakiegoś rodzaju bardzo wysokimi ludźmi albo humanoidami. W teoretyzowaniu o Zielonyc Ludziach fajne jest to, że powinniśmy poznać prawdę, ponieważ Howland Reed był na Wyspie Twarzy i potencjalnie opowiedział Jojenowi i Meerze o tym, co tam zobaczył – a Bran i Bloodraven z całą pewnością mogą sprawdzić co się tam znajduje przy pomocy czardrzewnetu. Być może poznamy prawdę o tych Zielonych Ludziach. Jeśli okażą się wysokimi jelenio-podobnym humanoidami, to tutaj słyszeliście to po raz pierwszy.

Ale, wracając do naszego tematu: mamy to potencjalne powiązanie pomiędzy Garthem i Pierwszym Królem z Dynastii Kurhanowych Królów – obaj rościli sobie prawa do tytułu Króla Pierwszych Ludzi i bycia tym, kto przeprowadził ich przez Ramię Dorne. Być może, będziemy w stanie potwierdzić to przypuszczenie patrząc na motyw mitu o Kurhanowych Królu i sprawdzenie, czy pasuje do szerszej mitologii otaczającej Króla Ziarna, która definiuje Gartha Zielonego.

Jak zacząłem wyjaśniać przed momentem, zima to okres śmierci w cyklu przyrody i zmartwychwstających bóstw natury. Motyw Króla Kurhanu jest dokładnie tym samym co Król Śmierci, Król nad Śmiercią albo Król Umarłych. Barrowton, siedziba kurhanowych monarchów, jest zbudowane u podnoża ogromnego grobu – to symbol, którego raczej nie nazwiemy kryptycznym (ang. criptic – tajemniczy, zagadkowy, trudny do rozszyfrowania). To znaczy, tak, chodzi tu o krypty, ale nie trudno go zrozumieć. W każdym razie… 😉 Zbudowanie fortecy na czyimś grobie z całą pewnością przyniesie pecha i jest w zdecydowanie złym guście… ale zbudowanie twierdzy na grobie swojego najwybitniejszego przodka to coś zupełnie innego – symbolizuje użycie śmierci i grobu jako fundamentów, źródła władzy i poważania. Jeśli tym przodkiem jest Garth, Kurhanowi Królowie czerpią swoją władzę i legitymizację z jego śmierci.

Potomkami Kurhanowych Królów i Pierwszego Króla są członkowie Rodu Dustinów, których herb zawiera zardzewiałą żelazną koronę, jako hołd dla Pierwszego Króla. Porównajmy to z wywodzącą się od Gartha dynastią królów Gardenerów, którzy w czasie pokoju nosili koronę z winorośli i kwiatów, a podczas wojny koronę z brązu (a później żelaznych cierni) – to prawie tak jakby Garth założył swoją żelazną koronę i wyruszył wojować na Północy, potem zmarł, a jego korona zardzewiała, by odzwierciedlać jego śmierć. Lecz nadal jest królem – Kurhanowym Królem, Władcą Śmierci – zatem nadal nosi koronę, ale pokrytą rdzą, co oddaje jego stan jako umarłego. Innymi słowy, ten Kurhanowy Król wygląda zupełnie tak jak jakiś nieumarły, przemieniony w zombie Garth.

W pobliżu Pierwszego z Kurhanowych Królów znajdujemy jeszcze więcej wskazówek związanych z zombie. Świat Lodu i Ognia mówi nam, że ponoć na Wielkim Kurhanie spoczywa klątwa, która:

nie pozwałała żadnemu z żywych dorównać Pierwszemu Królowi. Owa klątwa wysysała z pretendentów do tego tytułu witalność u życie, aż wreszcie stawali się podobni do trupów.

Świat Lodu i Ognia, Północ, str. 135

Motyw aż tak potężnej klątwy wydaje się nieco zbyt fantastyczny jak na rodzaj fantasy jakiego używa Martin, ale wyobrażenie, że Pierwszy Król posiadał magię, która była w stanie zamieniać ludzi w chodzące trupy to coś co przyciąga naszą uwagę. Z całą pewnością, Martin symuluje w Pieśni Lodu i Ognia degradację i ewolucję mitu oraz folkloru, więc gdy patrzymy na mity tego typu, tak naprawdę szukamy podstawowych elementów (motywów) danej opowieści. A tutaj mamy umarłego Gartha, który wyciąga dłonie z grobu, by sprawiać, że ludzie stają się podobni do trupów – odwrócenie motywu, klasycznej roli Gartha, jako tego, kto przynosi płodność i urodzaj. Może zamiast klątwy, tak naprawdę mamy tu kolejną wskazówkę co do tego, że zielonowidze wskrzeszali umarłych? Czy to Zieloni Ludzie albo potomkowie Gartha, którzy zaczęli używać swoje magii do mroczniejszych celów?

Świecie Lodu i Ognia maester sugeruje, że Kurhanowi Królowie, którzy wywodzą się z Pierwszych Ludzi, na ogół są kojarzeni z trupami i utrzymuje, że to właśnie z tego powodu uważa się, że Trupia Królowa Nocnego Króla mogła być córką jednego z Królów. To kolejna wskazówka, że Kurhanowi Króle mieli w linii rodowej ‘magiczną’ krew – jako że Trupia Królowa z całą pewnością była magiczną istotą i mogła mieć coś wspólnego z powstaniem Innych (może spłodziła ich z Nocnym Królem?). Jest sporo tropów wskazujących na to, że w stworzenie Innych mogła być zamieszana magia zielonowidzów, więc może podczas swoich lodowych ‘przedsięwzięć’ Trupia Królowa używała magii zielonych jasnowidzów, odziedziczonej od swoich ‘zielonych’ przodków. Podobnie, wielu sugerowało, że wskrzeszanie lodowych upiorów może być zmutowaną formą magii zielonowidzów, czymś w stylu zamieszkiwania skóru umarłego. Myślę, że taki pomysł ma dużą wartość.

A zatem, tutaj, w Barrowton, chodzi o to, że Garth człowiek-jeleń/bóg płodności przybywa na północ i umiera, ale zakłada również dynastię królów, którzy są przeciwieństwem Gartha – celebrują śmierć, budują swoją twierdzę na Wielkim Kurhanie i, być może, mają zdolność sprawiania, że ludzie zdają się podobni do trupów, albo tworzenia zombie. Bez względu na to, czy w tym kopcu naprawdę leży Garth, czy nie, zdaje się, że przynajmniej mit o nim odbył podróż na Północ, prawdopodobnie przyniesiony przez ludzi, którzy uważali Gartha za swojego przodka i w końcu zaczęli wierzyć, że spoczywa w Wielkim Kurhanie. Jeśli Garth był Zielonym Człowiekiem – znów przypomnę, że tak naprawdę nie wiemy czym/kim oni są – może tak naprawdę mamy tu opowieść o tym, jak Zieloni Ludzie przybyli na Północ, gdzie zaczęto ich kojarzyć ze śmiercią.

Podsumowując, Kurhanowy Król to postać Władcy Śmierci (Lord of Death), który reprezentuje fazę śmierci/zimy w cyklu Króla Ziarna. Król Ziarna jest zabijany na jesieni i wskrzeszany wiosną – ale przez pewien czas, jest władcą umarłych (lord of the dead), jak Kurhanowi Króle i tak jak Trupia Królowa i Nocny Król. Rozważcie to, że w wersji tego mitu z Królem Ostrokrzewu (Holly King) i Królem Dębu (Oak King), bratem przeciwko bratu, każde z bóstw jest martwe przez sześć miesięcy – albo, można powiedzieć, że hibernuje przez pół roku.

Jeśli się nad tym zastanowimy, ta faza śmierci/zimy w cyklu Króla Ziarna, jest bardzo, bardzo ważna dla Pieśni Lodu i Ognia – ponieważ do podczas bezlitosnej Długiej Nocy trzeba wykonać pewną misję, by doprowadzić do zmiany pory roku. To wtedy są nam potrzebi nasi bohaterowie. To dlatego to, że Ostatni Bohater jest zombie ma tak dużo sensu – zima to czas śmierci w cyklu Zbożowego Króla. Zimą postać oparta na archetypie Króla Ziarna MUSI być w pewnym sensie martwa – przypomnijcie sobie, że Herne Łowca, rogaty bóg powiązywany z ochranianiem lasów zimą, jest duchem.

***

Umarł Król.

Ten rozdział powstał dzięki wsparciu udzielonemu na Patreonie przez kapłana Kościoła Gwieździstej Mądrości, Sir Cozma z Rodu Astorów, którego motto to ‘Chodzimy o Świcie’.


Jak zapewne zdążyliście się już zorientować, także Król Zimy (The King of Winter) może odpowiadać motywowi martwego Króla Ziarna, który reprezentuje okres zimy w cyklu pór roku. Królowie Zimy są mocno związani z kryptami, gdzie znajdują się ich naturalnych rozmarów posągi, które zawsze wydają się podążać wzrokiem za przechodzącymi ludźmi. W gruncie rzeczy, krypty są sercem Winterfell, a Ned jest pod wieloma względami podobny do Hadesa, greckiego boga podziemi (to już trzeci raz, gdy zachęcam Was do przeczytania Mitologicznego Splotu Lodu i Ogniagdzie Sweetsunray analizuje Neda jako Hadesa). Hades ma piekielnego ogara Cerbera, podczas gdy Starkowie mają swoje wilkory, które są symbolicznie porównywane do piekielnych ogarów (hellhounds). Zatem, możemy zobaczyć, że Starkowie to doskonali władcy umarłych, strażnicy bramy do podziemnego świata – dokładnie tak, jak sugeruje tytuł ‘Król Zimy’.

Young Wolf by Saejima (fan pop)

Młody Wilk, Saejima (fan pop)

Jak słyszeliśmy ostatnim razem, Starkowie mogą być potomkami Gartha Zielonego, przez Brandona od Zakrwawionego Miecza, który mógł być przodkiem Brana Budowniczego. To w pewien sposób pasuje do teorii o tym, że Kurhanowi Królowie wywodzą się od Gartha, ponieważ jeśli Garth i jego potomstwo przybyli na Północ, bardzo prawdopodobne jest to, że ślady po nich można odnaleźć w więcej niż jednym rodzie. Nie wspomniałem o tym wcześniej, ale są też inne wskazówki co do tego, że Starkowie działali na Południu w czasach przed Długą Nocą. Brandon Budowniczy jest powiązywany ze zbudowaniem albo zaprojektowaniem dwóch z najpotężniejszych zamków południowego Westeros – ostatecznej wersji Wysokiej Wieży w Starym Mieście oraz wielkiego donżonu Krańca Burzy. Innymi słowy, wydaje się, że ktoś kto kryje się za północnym mitem o Branie Budowniczym, musiał całkiem sporo podróżować. Być może sam mit ma swoje korzenie na południu i przybył na podróż razem z potomkami Brana Budowniczego i Brandona Zakrwawionego Miecza – a może Bran albo grupa ludzi zapamiętana jako ‘Bran Budowniczy’ najpierw tworzył na Południu, a potem wyemigrował na Północ. W każdym razie, można to wszystko uznać za mocne dowody na to, że w starożytności Starkowie działali na Południu, a być może także za potwierdzenie domysłów o południowych korzeniach tego rodu.

Dwa miejsca, gdzie Bran podobno pomógł wielkim lordom w wybudowaniu ich potężnych fortec – Stare Miasto i Kraniec Burzy – są same w sobie interesujące, dzięki swojemu związkowi z rogatymi ludźmi. Stare Miast leży w Reach, dość blisko Wysogrodu, czyli siedziby Gartha Zielonego, rogatego zielonego boga – a człowiekiem, któremu Bran ponoć pomógł w konstrukcji Wysokiej Wieży, był Uthor (zwany Uthorem z Wysokiej Wieży), o którym powiadają, że pojął córkę Gartha, Marris Najpiękniejszą, za żonę. A w Krańcu Burzy Bran udzielałby architektonicznych porad Durranowi Smutkowi Bogów… a jak widzieliśmy, Durran też jest rogatym lordem, założycielem dynastii ludzi-jeleni, którzy nosili korony i hełmy ozdobione porożem.

Innymi słowy, więzi Brana Budowniczego z tymi dwoma miejscami Południa i ich legendami o rogatych bogach dobrze pasują do teorii, że Brandon od Zakrwawionego Miecza był synem Gartha i założycielem Rodu Starków. W takim wypadku, historia ich rodu jest bardzo podobna do tej Kurhanowych Królów. Potomkowie Pierwszego Zielonego Człowieka-Króla przybywają na Północ, by stać się władcami śmierci i zimy. Ma to sens pod kątem historii westeroskiej kultury, ponieważ zarówno Starkowie jak i Kurhanowi Królówie mogą pochodzić od Gartha – a zatem ich mity mają wspólne pochodzenie – opowieść o zielonym człowieku, ale zaadaptowaną tak, by pasowała do północnych motywów zimy i śmierci.

Tak naprawdę, koncepcja przybycia zielonego rogatego lorda na Północ, by umrzeć i stać się Królem Zimy jest przedstawiona na samym początku Gry o tron, gdy Robert, zielony-rogaty-bóg-król przybywa do Winterfell… i udaje się prosto do krypt! Właściwie, gdy Robert przyjeżdża, Ned potwierdza jego zwierzchnictwo nad Winterfell, w swoich pierwszych powitalnych słowach wypowiedzianych do króla: ‘Wasza Miłość, Winterfell jest twoje’. Potem obydwaj schodzą w dół do krypt, gdzie Robert przeprowadza jednoosobowy konkurs na to ile razy zdoła zapowiedzieć własną śmierć podczas jednej sceny, obejmujący wcale nie aż tak bardzo subtelne wzmianki o tym, że czasem żaluje, że nie przegrał nad Tridentem. Albo gdy Król Bobby B mówi o tym, że przez picie przedwcześnie wpędzi się do grobu. Patrząć wstecz, to tak jakby sam się o to prosił. W szczególności zwróćmy uwagę na to, że ze śmiechem Roberta dzieje się coś dziwnego:

Robert roześmiał się, a jego śmiech zagrzechotał na ścianach grobowców i uleciał pod sklepienie. Pośród gęstwiny jego długiej, czarnej brody błysnęły białe zęby.

Gra o tron, Eddard I, str. 46

Robert laughed, the sound rattling among the tombs and bouncing from the vaulted ceiling.  His smile was a flash of white teeth in the thicket of the huge black beard.

Słowo rattle (grzechotać) przywołuje death rattle (rzężenia umierającego), zwłaszcza, gdy rozbrzmiewa pośród grobowców. Martin robi podobny żart w scenie, gdzie Bran, Jojen i Meera zdają sobie sprawę z tego, że Zimnoręki jest trupem. Mowa Zimnorękiego jest opisana takim zdaniem ‘ochrypły głos płynął z gardła, brzydki i cienki jak jego właściciel’ (“his voice rattled in his throat, as thin and gaunt and he was.”) Głos Zimnorękiego to agonalne rżężenie, a tutaj, w kryptach Winterfell, śmiech Roberta jest dokładnie taki sam. Nieco później w tej scenie, Robert opowiada Niedowi niesławnych żart, że ‘król je, a namiestnik zbiera gówno’, po czym zaczyna się śmiać:

 Robert ryknął śmiechem, odrzuciwszy w tył głowę. Echo popłynęło w ciemność, a zmarli z Winterfell wydawali się patrzeć wzrokiem zimnym i pełnym niechęci…

Wreszcie śmiech ucichł. Ned wciąż klęczał ze wzrokiem wziesionym do góry. – A niech cię, Ned – rzucił żałośnie Król. – Mógłbyś przynajmniej spróbować rozweselić mnie uśmiechem.

– Powiadają, że zimą jest tutaj tak zimno, iż śmiech zamarza ludziom w gardle i ich dusi – odparł Ned spokojnie. – Może dlatego Starkowie mają tak mało poczucia humoru.

Gra o tron, Eddard I, str. 48

I w końcu wiemy jak umarł Zimnoręki – o jeden żart za dużo na Murze. Edd Cierpiętnik powinien uważać, bo inaczej wszystkich pozabija. Odkładająć żarty a bok – Ned odpiera grzechoczący rechot Roberta i ostrzega go, że może doprowadzić do śmierci i zamarznięcia – to przesłanie podkreślają zimne, wyrażające dezaprobatę (disapproving spojrzenia otaczających go Królów Zimy. Przy śmierci Renly’ego jest coś co temu odpowiada – tuż po niej Brienne mówi ‘W jednej chwili się śmiał, a potem wszystko pokryła krew’.

Dalej, Robert mówi o tym jak Ned i on byliby braćmi połączonymi przez więzy krwi, gdyby ożenił się z Lyanną – i dokładnie coś takiego rozgrywa się w tej scenie, gdzie Ned i Robert odgrywają wersję cyklu Króla Ziarna, gdzie ‘król zimy i król lata to bracia, którzy zabijają się nawzajem’. Oczywiście, w rzeczywistości Robert i Ned się kochają, ale działania jednego z nich doprowadzają do śmierci drugiego, jak przepowiada rozdział otwierający Grę, gdzie Starkowie odnajdują jasny omen – matkę-wilkorzycę zabitą przez róg jelenia. Robert wkracza do krypt jako Król Lata, opowiadając o urodzaju i płodności Południa – i ‘nazywa’ Neda Królem Zimy w swoich powitalnych słowach, mówiąc jak to dobrze znów zobaczyć ‘tą twoją zmarzniętą twarz(frozen face of yours). Cały ten rozdział to pewnego rodzaju przepychanka, gdzie Ned mówi ‘no, naprawdę powinieneś pojechać zobaczyć Mur i Nocną Straż, no i nie śmiej się tyle, bo może cię to zabić’, podczas gdy Robert nieustannie próbuje sprawić by Ned się zaśmiał i mówi o ponownym nauczeniu go jak się śmiać, pokazując bogactwo urodzaju Południa i ostatecznie, zabierając go tam, by pomógł mu rządzić.

A zatem, jeśli spojrzymy na tę sytuację jak na przedstawienie cyklu pór roku jako braterski spór, Ned i Robert to osobne postacie – jeden symbolizuje czas zimy, a drugi okres lata… ale w wielu wersjach mitologii Króla Ziarna, wszystkie etapy cyklu reprezentuje jedno bóstwo – w takim kontekście Król Zimy to zapowiedź losu Króla Lata i vice versa. Rola Króla Zimy Neda to po prostu faza zimy i śmierci w cyklu Króla Ziarna, tak jak to było u Kurhanowego Króla, podczas gdy Robert to czas lata i witalności. To dlatego przedstawienie Roberta jako ‘honorowego’ Lorda Winterfell i jednoczesne zapowiadanie jego śmierci w scenie w kryptach ma sens – martwy rogaty bóg odpowiada zimowemu królowi, a w tym przypadku, Królowi Zimy.

W rozdziale w kryptach jest nawet zdanie, gdzie Robert mówi Nedowi, że znów chce go mieć u boku, bo otaczają go zdrajcy i fałszywi pochlebcy, po czym pojawia się następujący opis: ‘Robert popatrzył w ciemność, przez chwilę melancholijny niczym Stark‘. Innymi słowy, gdy Robert wpatruje się w ciemność grobu, a jego wzrok jest utkwiony w jego własnej śmierci, wygląda jak Stark.

Tak naprawdę… Martin mógł wziąść tytuł ‘Król Zimy’ od szczególnego elementu folkloru związanego z Zielonym Człowiekiem, znanego jako Wicker Man. Niektórzy z Was mogą znać kultowy brytyjski film (w Polsce wyświetlany pod tytułem Kult) z lat 70 o tym samym tytule, którego fabułę odtworzył zespół rockowy RadioHead , w teledysku do ich utworu Burn the Witch… ale wicker-man (wiklinowy człowiek) pierwotnie był zwyczajem celtyckich druidów. Według Juliusza Cezara, w O wojnie galijskiej, druidzi budowali z wikliny klatki w kształcie człowieka, w których palili ludzi. Jednakże, historycy powątpiewają w prawdziwość twierdzenia o ofiarach z ludzi – nie ma żadnych dowodów które by to potwierdzały. Z tradycji wicker-mana pozostał zwyczaj palenia wiklinowych kukieł w kształcie człowieka podczas przeróżnych neo-pogańskkich świąt. (To właśnie stąd wziął się pomysł na palenie ogromnego drewnianego człowieka na festiwalu The Burning Man w Nevadzie).

An illustration of Julius Caesar's claim of human sacrifice via wicker man

Ilustracja ofiary z ludzi przy użyciu wicker-mana, o której istnieniu przekonywał Juliusz Cezar 

The Burning Man Festival, Blackrock City, Nevada

The Burning Man Festival, Blackrock City, Neveda.

W szczególności, wspomnę o zwyczaju wykonywania małych zielonych ludzi z pędów i liści, które zostają w ogrodzie na jesieni. Trzeba trzymać go w domu przez całą zimę, podczas gdy zieleń i roślinność wysycha i umiera, a w tym czasie wicker-man jest nazywany ‘Królem Zimy‘. Jest Zielonym Człowiekiem, ale martwym – bardziej kimś w rodzaju słomianego, wiklinowego albo drewnianego człowieka. Innymi słowy, gdy opowiadam Wam, że Król Zimy był niegdyś pewnego rodzaju Zielonym Człowiekiem, to wcale nie coś na poziomie spiskowych teorii dziejów (czapek z folii aluminiowej) ani naciągania faktów – tytuł ‘Król Zimy’ naprawdę jasno to sugeruje.

A zatem, przez całą zimę trzymasz tego Króla Zimy, a gdy nadchodzi wiosna, a z nią Beltane… co robisz z tym martwym zielonym człowiekiem, teraz gdy jego zimowe panowanie dobiegło końca? Ależ oczywiście, palisz go.

To bardzo ciekawe – gdy nadchodzi wiosna pali się zielonego człowieka? Wiosna to zwykle czas, gdy Król Ziarna jest wskrzeszany – możemy szybko zauważyć, że w Pieśni Lodu i Ognia spalenie i wskrzeszenie Króla Ziarna może być jednym i tym samym, zwłaszcza jeśli Jon-Król Ziarna zostanie ożywiony dzięki magii ognia, by pomóc zakończyć Długą Noc i doprowadzić do nadejścia wiosny, albo jeśli tak samo było z Ostatnim Bohaterem. Płonący, zmartwychwstały Zielony Cżłowiek to dokładnie to co, widzimy u naszych ognistych, nieumarłych ludzi-jeleni: wskrzesznego Renly’ego w widmowej zielonej zbroi, z porożem ze złocistych płomieni i u ‘w połowie trupa’, Stannisa, z jego ognistym jeleniem (fiery hart) i ognistym sercem (fiery heart).

A więc, ponieważ Król Robb Stark mianował Jona swoim dziedzicem w testamencie, który może zostać ujawniony (albo i nie) w Wichrach Zimy, wskrzeszony Jon może naprawdę zostać dosłownym Królem Północy… a Król Północy to po prostu bardziej współczesna forma tytułu ‘Król Zimy’. Jon już teraz jest nazywany Lordem Snow (snow czyli śnieg), czyli, jeśli się nad tym zastanowić, Królem Zimy, tylko że wypowiedzianym w nieco inny sposób. Zatem, jeśli Jon zostanie wskrzeszony przez ogień, zostanie Królem Północy i pomoże przynieść wiosnę… będzie zachwycająco dokładną inkarnacją Króla Zimy. Jon nie jest zielonym człowiekiem, nie jest też zrobiony z odpadków z ogródka, ale jest Królem Ziarna i Zmiennoskórym, a magia zmiennoskórych to po prostu część magii zielonowidzów. Dlatego możemy zobaczyć, że Jon-nieumarły zmiennoskóry będzie doskonałym Królem Zimy… a jednocześnie, będzie stawał się swoją własną wersją Azora Ahai Odrodzonego jako płomienny nieumarły Król Zimy. Jak to mówią… ‘tytuły, tytuły tytuły’.

Co takiego? Azor Ahai odrodzony jako Król Zimy? Zatem, spójrzcie – nie wiemy jak wielu ludzi ma swój wkład w połączony mit o bohaterze z magicznym mieczem, który pokonuje Długą Noc, tak jak nie wiemy, ilu Branów składa się na legendę o Brandonie Budowniczym, albo jak wielu było Durranów i co który zrobił. Ale tak – Król Zimy jest jak zamarznięty, martwy Azor Ahai, ale taki, który płonie na wiosnę. To coś związnaego z dualizmem ognia i lodu – no cóż za niespodzianka. Popatrzmy na pierwszego Króla Północy, którego widzimy w książkach, Robba Starka. Ma wygląd Tullych – czerwone włosy pocałowane przez ogień i uderzająco niebieskie oczy, które mogą przypominać nam Innych – no i oczywiście, powiązywanie oczu Starków z lodem ma długą historię – włączając Brandona ‘Lodowe Oczy’ Starka (Brandon Ice Eyes), starożytnego Króla Północy i wszystkich kamiennych Królów Zimy, którzy są opisywani jako mający ‘oczy z lodu’. Stannis pokazuje nam podobny obraz, gdy Dany widzi go w swojej wizji w Domu Nieśmiertelnych jako ‘niebieskookiego króla z czerwonym mieczem’. Gdybyśmy mieli więcej czasu, moglibyśmy wspomnieć również Jona Conningtona, ‘Czerwonego Gryfa Odrodzonego’, który też ma oczy z lodu i pcoałowane przez ogień włosy… a na dodatek nosi futro czerwonego wilka, by połączyć symbolizm ognia i Starków… podczas podróży łodzią po Rhoyne pełni ‘nocną straż’… ale nie mamy na to czasu, więc pomówmy o Robbie, faktycznym Królu Północy/Zimy, którego widzimy w książkach.

***


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju King of Winter, Lord of Death LMLa możecie znaleźć tutaj.

Autorem tekstu jest LML (Lucifer Means Lightbringer) z The Mythical Astronomy of Ice and Fire, a tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium.

Advertisements

4 thoughts on “Król Zimy, Władca Śmierci, część I: Wstęp, Taczka Gartha, Umarł król

  1. Pingback: Ciemne i mocne, zdolne oprzeć się mrozowi. | The Amber Compendium of Myth

  2. Pingback: Wieczerza po Ostatniej Wieczerzy. | The Amber Compendium of Myth

  3. Pingback: Szepty w Lesie | The Amber Compendium of Myth

  4. Pingback: Król Zimy, Władca Śmierci – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s