Ostatni Bohater i Król Ziarna, część VII: Garth Vader

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia:

Święty Zakon Zielonych Zombie, rozdział I:

Ostatni Bohater i Król Ziarna: Garth Vader

(The Last Hero and the King of Corn), w przekładzie Bluetigera


Garth Vader.

Powstanie tego rozdziału było możliwe dzięki wsparciu udzielonym na Patreonie przez niedawno mianowaną kapłankę Kościoła Gwieździstej Mądrości z Kristin House – Lady Dowódcę Daenyrę Flint z Nocnego Fortu, mścicielkę Dzielnego Danny’ego.


Oto Ser Dontos, przekazujący opowieść o zmartwychwstałym Renlym Sansie, w Starciu królów:

– Przebili się przes wojska Stannisa jak kopia przez dynię, a każdy z nich wył niczym zakuty w stal demon. Czy wiesz, kto prowadził straż przednią? Czy wiesz? Czy wiesz? Czy wiesz?

– Robb?

To by było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe, ale…

– To był lord Renly! Lord Renly w zielonej zbroi ze złotym porożem lśniącym w blasku ognia! Lord Renly ze swą długą włócznią w ręku! Powiadają, że własnoręcznie zabił ser Guyarda Morrigena i tuzin innych wielkich rycerzy. To był Renly, to był Renly, to był Renly! Och, chorągwie, kochana Sanso! Och, znowu być rycerzem!

Starcie królów, Sansa VII, str. 741

‘Ognisty wojownik wiodący armię demonów’ dobrze pasuje do naszej interpretacji Azora Ahai jako ‘tego złego’, który spowodował Długą Noc. Co najważniejsze, ten wskrzeszony płonący człowiek-jeleń, którym stał się Renly to prostu imitacja związanego z płonącym jeleniem symbolizmu Stannisa, który oczywiście gra rolę Azora Ahai. Tak naprawdę, w herbie Stannisa jest zawarta sprytna gra słów – ponieważ jelenia (stag) można również nazwać hart (samiec jelenia, byk) – a zatem, ten herb tak naprawdę pokazuje na dwa różne sposoby tą samą rzecz – płonącego jelenia (fiery hart) i płonące serce (fiery heart). Oczywiście, to bardzo pomysłowy kalambur,  ale daje nam również bardzo, bardzo ważne przesłanie – płonący człowiek-jeleń (stag man), ognisty jeleń, fiery hart jest nierozłącznie związany z fiery heart, ognistym sercem R’hlorra, symbolem magii ognia i Azora Ahai.

A fiery hart and a fiery heart.

Ognisty jeleń i płomienne serce. A fiery hart and a fiery heart.

Zarówno Renly, jak i Stannis pokazują nam wizerunek wersji Azora Ahai, ognistego rogatego lorda, ale takiego, który jest w pewnym sensie trupem. I znów, twierdzę, że jeśli spojrzymy na to przez pryzmat mitologii, taka symbolika ma całkowicie sens – w opowieściach o Azorze Ahai i Ostatnim Bohaterze chodzi przede wszystkim o naprawienie ‘zepsutego’ cyklu pór roku, a przecież dokładnie o to samo chodzi w mitologii rogatego boga i króla ziarna – o zmianę pór roku. Rogate bóstwo dokonuje tego przez śmierć, a później powstanie z martwych – i dlatego w pobliżu Azora Ahai i Ostatniego Bohatera ciągle widzimy motywy zmartwychwstania i zombie. Teraz, gdy lepiej rozumiemy co oznacza ten obraz ‘człowieka-jelenia’, jesteśmy w stanie spostrzec, że to kolejna wskazówka, że cała ta historia z Garthem i/albo Zielonymi Ludźmi jest związana ze sprawą Azora Ahai/Ostatniego Bohatera i tego, jak zakończyła się Długa Noc.

Uważam, że to dlatego George robi tako szum wokół smoczych rogów, pokazując nam nawet smocze rogi używane jako instrumenty muzyczne, tak jak rogi innych zwierząt. Azor Ahai jest silnie związany ze smokami – z tego powodu uważam, że motyw ‘ognistego rogatego lorda Azora Ahai’ pokrywa się z motywem rogatego smoka, albo ‘człowieka-smoka’ (jak w Aegon Smok).

George robi także użytek z faktu, że współczesny chrześcijański obraz Szatana jako diabła z rogami barana albo nogami kozła to w gruncie rzeczy zniekształcona wersja klasycznego motywu rogatego bóstwa – zaczęto go używać, by zszargać reputację pogańskich wierzeń w oczach wyznawców. Baphomet autorstwa Eli Levi’ego, powstały w 1855 roku to kolejny przykład mroczniejszej, bardziej okultystycznej interpretacji archetypu rogatego bóstwa – moim zdaniem George zaczerpnął z tej właśnie mitologii tworząc postać Azora Ahai. Tak naprawdę ‘Baphomet’ nie jest taki straszny jak się wydaje, a w związanych z nim opowieściach jest sporo ciekawych koncepcji związanych z równowagą pomiędzy męskością i kobiecością, wyższą świadomością, wiedzą, nauką itd. To temat który będziemy musieli rozwinąć innym razem, ale przykład tej postaci jest użyteczny, by pokazać, że jest dużo precedensów dla mroczniejszej, a nawet demonicznej wersji rogatego bóstwa – takiej jaką widzimy u Stannisa i wskrzeszonego Renly’ego (mamy nawet sporo sytuacji, gdzie Stannisa nazywają ‘czcicielem demonów’, co uzupełnią taką teorię).

Wracając do sceny Bitwy na Czarnym Nurcie, którą dopiero co cytowaliśmy, mamy tam symbolikę Ostatniego Bohatera! Zastanówmy się nad dokonaniami ognistego zmartwychwstałego Renly’ego – zabił Guyarda Morrigena w pojedynku, a potem dwunastu innych wielkich rycerzy. Guyard prowadzi grupę dwunastu (+ jednego), tak jak Ostatni Bohater miał swoją dwunastkę. A zatem, Guyard byłby Ostatnim Bohaterem – a jego symbolizm do tego pasuje. Jest nazywany Guyardem Zielonym i był członkiem Tęczowej Gwardii Renly’ego, a to oznacza, że jest ‘zielonym rycerzem’, tak jak sam Renly (który został tak nazwany tuż przed swoją śmiercią). Zamkiem rodu Morrigenów jest Wronie Gniadzo (Crow’s Nest), położone w Krainach Burzy, a ich herbem jest czarna wrona lecąca przez ‘burzową zieleń’.

Innymi słowy, Guyard to zielony rycerz i czarna wrona, która prowadzi grupę dwunastu, zupełnie tak jak Ostatni Bohater – taka sytuacja przywodzi nam na myśl zielonego człowieka, który dołącza do Nocnej Straży i staje się ‘wroną-Ostatnim Bohaterem’. Niestety, Ostatni Bohater ginie! O nie! Co robić! Czas zrobić zombie zielonego człowieka.

Teraz pomysł, że Zimnoręki to nieumarły zielony człowiek nie wydaje się taki naciągany, co nie?

Zgrupowanie dwunastu rzeczy, którym przewodzi trzynasta, to coś co lubię nazywać ‘matematyką Ostatniego Bohatera’ – a tutaj, Guyard to ‘wielki rycerz’, godny miejsca w Tęczowej Gwardii Renly’ego, który umiera u boku dwunastu innych ‘wielkich rycerzy’. Jak pokazueje nam Guyard Zielony podczas Bitwy na Czarnym Nurcie, ta matematyka zawsze towarzyszy Ostatniemu Bohaterowi w formie jakiejś metafory. W scenie, gdzie Renly gra rolę zielonego człowieka, który ma zostać złożony w ofierze, widzimy dokładnie to samo – przypomnijcie sobie następujące zdanie z tamtego rozdziału: ‘Śmierć weszła do namiotu i zdmuchnęła jego życie równie niezawodnie, jak wiatr zdmucnął świecie’. Przez ‘jego świece’ Catelyn ma na myśli dwanaście żelaznych mosiężników (piecyków na koks), które zamieniły namiot Renly’ego w ‘magiczny zamkek, jarzący się szmaragodową łuną’. Śmierć Renly’ego jest bezpośrednio powiązywana ze zgaszeniem świecy, a potem porównana do dwunastu innych świec – zatem, mamy tutaj tą samą metaforę – grupę dwunastu, której przywodzi trzynasta, a wszyscy jej członkowie giną. Jako pewnego rodzaju ćwiczenie w czytaniu, możecie poszukać innych zestawień dwunastu rzeczy, którym towarzyszy trzynasta w jakiś sposób wyróżniona. Słowo ‘tuzin’ albo ‘dwanaście’ pojawia się bardzo często, ale to ta trzynasta rzecz dopełnia wzoru.

A zatem, Guyard i Renly grają rolę Zielonego Człowieka-Ostatniego Bohatera, gdy umierają, otoczeni przez dwunastu (pewnego rodzaju towarzyszy. Kto zabija Ostatniego Bohatera? W obydwu scenach to ta sama osoba – ktoś odgrywający rolę demonicznego, nieumarłego Azora Ahai. Przypomnijcie sobie, że gdy Renly był ‘zielonym człowiekiem’ zabił go właśnie cień Stannia, przy pomocy wersji Światłonoścy, ‘miecza z cienia’. Guyard ginie z ręki wskrzeszonego Renly’ego, ognistego rogatego booga prowadzącego zastęp demonów. Kogoś, kto po prostu naśladuje symbolikę płonącego jelenia Stannisa, oczywistego symbolu Azora Ahai.

Co to wszystko nam mówi? Zatem, wydaje się, że Azor Ahai i Ostatni Bohater walczą i zabijają się nawzajem – może również istnieć jakiś cykl, ponieważ widzimy, że Renly gra obydwie role – najpierw składanego w ofierze Ostatniego Bohatera, a później nieumarłego Azora Ahai, który zabija Ostatniego Bohatera. Zaproponowałem, że pomiędzy Azorem Ahai i Ostatnim Bohater mogło być pokrewieństwo ojca i syna albo brata i brata – takiego, gdzie są dla siebie adwersarzami i stają przeciwko sobie. Być może coś takiego mamy tutaj.

W istocie, śmierć Roberta również pasuje do tego wzoru ‘rogatego zielonego człowieka zabijanego przez rogatego Azora Ahai’ – gdy umiera, ma na sobie zielony strój, a śmiertleny cios zadaje ‘czarny diabeł’, bo właśnie tak nazywa Robert dzika, którego jego zdaniem przysłali bogowie, by go ukarać. Azor Ahai dziki dzik? Przypoimna się żart Renly’ego z serialu telewizyjnego, gdzie stwierdza, że ‘dym i sól’ Azora Ahai sprawia, że brzmi trochę jako wędzona szynka. Chichoczcie jeśli chcecie, bo to całkiem niezły żart, ale tak naprawdę kluczowy jest tutaj ‘czarny diabeł wysłany przez bogów’, który zabija zielonego człowieka. Na dodatek, kieł dzika jest podobny do rogu.

Ród Morrigenów, z którego pochodzi Guyard, to świetny przykład tego, jak George wykorzustuje herb i historię każdego Rodu, by wzmocnić ważne metaforu w swojej opowieści. Cała przeszłość Morrigenów jest zbudowana na wzór momentu, gdzie Guyard gra rolę Ostatniego Bohatera w metaforze, jako czarna i zielona wrona prowadząca grupę dwunastu, tylko po to, by zginąć z ręki postaci odgrywającej Azora Ahai. Krótko mówiąc: znamy tylko dwóch historycznych członków Rodu Morrigenów, a obydwu zabiło coś, co symbolizuje Azora Ahai – smok i człowiek, który ‘był krwią smoka’. Dickona Morrigena zabił smok Królowej Rhaenys, Meraxes, podczas bitwy zwanej ‘Ostatnią Burzą’. To właśnie tam Argilac, ostatni z Królów Burzy z Dynastii Durrandonów, spotkał swoje przeznaczenie, co umacnia metaforę umierającego człowieka-jelenia. Samego Argilaca zabiła inna osoba z krwią smoka, targaryeński bękart Orys Baratheon, który potem sam został człowiekiem-jeleniem… chociaż… może byłby raczej smoko-jeleniem.

Następnie dostajemy Morrigena, który porzucił swoje nazwisko, by zostać Ser Damonem Pobożnym z Zakonu Synów Wojownika, tylko po to, by zginąć z podczas próby siedmiu, walcząc przeciwko Maegorowi I Targaryenowi, zwanego Maegorem Okrutnym. Koniec końców mamy trzy martwe wrony z Rodu Morrigenów, zabite przez: demonicznego ognistego jelenia Renly’ego, prawdziwego złotego smoka Meraxesa i najbardziej potwornego z Targaryenów,, Maegora Okrutnego. Cała ta historia służy wzmocnieniu koncpecji, że Ostatniego Bohatera najwidoczniej musi zabić Azor Ahai.

Ale tu dochodzimy do ważnego momentu – Ostatni Bohater jest znany z tego, że wygrał, nie z tego, że przegrał. Wszystkie te sceny gdzie zarzynano zielonego człowieka-Ostatniego Bohatera oznaczały przegraną dla ich strony – nie były bohaterskimi ofiarami, dzięki którym osiągnięto zwycięstwo. Uważam, że wyjaśnienie jest proste: śmierć Ostatniego Bohatera to tylko jeden z pierwszych kroków na drodze do zakończenia Długiej Nocy. Według mojeje teorii, Ostatni Bohater musi umrzeć, by stać się zmiennoskórym zombie, a dopiero wówczas zmierzyć się z Innymi i zwyciężyć Długą Noc. To zmartwychwstanie rogatego bóstwa i króla ziarna przynosi wiosnę.

W zasadzie, to co tutaj widzimy, ci rogaci Azorowie Ahai zabijający zielonego Ostatniego Bohatera, najlepiej opisuje ‘cykl dwóch rogatych bóstw, które zabijają się nawzajem’. To nie przypadek. W niektórych opowieściach rogaty bóg jest przedstawiany jako dwójka braci albo syn i ojciec. Co sześć miesięcy jeden z nich zabija drugiego – najsłynniejszą z tych opowieści jest historia o Królu Dębu (Oak King) i Królu Ostrokrzewu (Holly King). O tych dwóch możnaby napisać cały esej, ale w skrócie, chodzi o to, że są jak dwa aspekty tego samego bóstwa, a jednak, również niczym rywalizujący bracia – Król Ostrokrzewu reprezentuje zimię, a Król Dębu lato. Ich cykl braterskiego bogobójstwa to po prostu jeden ze sposbów na przedstawienie cyklu pór roku przy pomocy umierających bógów.

Ten cykl dobrze widać na przykładzie Stannisa i Renly’ego. Demoniczny Stannis zabija zielonego Renly’ego, a potem ‘zmartwychwstały’ Renly powraca na czele zastępu demonów, by pokonać siły Stannisa podczas Bitwy na Czarnym Nurcie. To działa w obie strony – Robert, Rogaty Bóg zabija człowieka-smoka, Rhaegara, nad Tridentem. Jednak, Robert jest nazywany ‘demonem znad Tridentu’, więc zieloni rogaci ludzie też mogą być demonami. Nad Czarnym Nurtem, dziki ogień wyzwolony przez Tyriona (który jest po tej samej stronie co wskrzeszony Renly) jest nazwany ‘nefrytowym demonem’ (jade demon, który wydawał się mieć ‘ręce i palce z zielonych płomieni’. To ten sam motyw. A to wszystko wskazuje nam, że jest jakiś cykl, gdzie rogaci bogowie obydwu rodzajów giną i zmartwychwstają. W końcu, to Pieśń Lodu i Ognia. Ludzie, wszyscy giną. Ważne jest, że to co martwe, nie może już umrzeć, lecz powstaje mocniejsze i silniejsze.

W przyszłości porozmawiamy więcej o tym motywie rywalizujących rogatych bóstw, ale tym co na razie powinniśmy z niego wynieść jest to, że zarówno Ostatni Bohater jak i Azor Ahai są powiązani z tą biorącej się ze zbiorowej nieświadomości mitologią otaczającą rogatego boga. Wydaje się również, że wydarzenia, które otaczają ich śmierci i zmartwychwstania leżą w samym sercu opowieści o Długiej Nocy i Wojnie Po Świt.

Podsumowując to, co dopiero co się dowiedzieliśmy: możemy dostrzec, że Martin wplata motyw rogatego bóstwa i archetyp króla ziarna w swoją opowieść, na kilka przeplatających się sposobów. Koncepcja uosobienia zmian pór roku jako śmierci i zmartwychwstania bóga płodności doskonale pasuje do świata Martina, w którym zmieniające się pory roku to poważna sprawa. Porównywanie składanego w ofierze bóstwa urodzaju, które jest wskrzeszane na wiosnę z postaciami, które poddają się procesowi śmierci i zmartwychwstania, by doprowadzić do zakończenia Długiej Nocy, takich jak Ostatni Bohater i przypuszczalnie Jon Snow, ma sens. Chociaż nie ma pewności, wydaje się, że Zimnoręki pasuje to tej symboliki – z tego powodu uważam, że mógł być zielonym człowiekiem albo/i jednym z członków drużyny Ostatniego Bohatera, a przynajmniej wskrzeszonym zmiennoskórym albo zielonowidzem, który strzeże Nawiedzanego Lasu.

A co z tymi dwunastoma towarzyszami Ostatniego Bohatera? Co z pierwszymi braćmi z Nocnej Straży? Czy oni także mogli być zombie?

Ależ oczywiście… Ale dzisiaj kończy się nam czas, więc ten temat wstanie z martwych za trzy dni i da życie innemu odcinkowi, pod tytułem ‘Święty Zakon Zielonych Ludzi 2: Król Zimy, Właca Trupów’ zwanego również ‘Nieumarła Nocna Straż’. Jest już napisany i nagrany. Pierwotnie był częścią snenariusza tego odcinka, ale zamiast publikować ponad trzy godzinny podcast, chwyciłem mój zabijający zombie miecz i przeciąłem go w połowie. Część druga będzie krótsza od tej, więc wypatrujcie jej o wschodzie księżyca trzeciego dnia.

Na początku zamierzałem pisać tylko o zmiennoskórych, bez Zielonych Ludzi, ale nieustannie natrafiałem na odniesienia do zielonych ludzi i rogatych bóstw (jak widzieliście), a w kolejnym odcinku będzie ich jeszcze więcej. Próbowałem nawet podzielić ten odcinek na dwa, jeden o zombie i jeden o zielonych ludziach, ale nie dało się ich rozłączyć – ich duchy były wymieszane zbyt długo. Jak mówiłem, uważam, że pomysły dotyczące zmartwychwstałego boga płodności to pryzmat przez który musimy patrzeć na wskrzeszenie Jona i nadchodzące bycie zombie, a zatem kontekst w którym musimy zrozumieć Ostatniego Bohatera i problem zakończenia Długiej Nocy. I to dlatego podzieliłem się z Wami moimi przemyśleniami na temat zombie, Ostatniego Bohatera I Świętego Zakonu Zielonych Ludzi w tym samym czasie. Oni po prostu stanowią jedną całość.

A zatem, do zobaczenia za trzy dni. A jeśli jakaś wrona poprosi Was o ziarno – nie dawajcie jej żadnego.


Jak zwykle, mam ogromny dług wdzięczności wobec tych, którzy wspomagają mnie na Patreonie, to właśnie dzięki nim ogień w piecach Mitycznej Astronomii nadal płonie. Zaczęliśmy robić dyskusje poprzedzające odcinek, gdzie rozmawiamy na tematy, o których będą najbliższe podcasty, więc to jedna z rzeczy której możecie oczekiwać, gdzy decydujecie się na dołączenie do naszej kampanii na Patreonie. Jak zawsze, dzięki dla zespołu Animals as Leaders, za zaopatrywanie naszej serii w muzykę – ich nowy album The Madness of Many niedawno wyszedł, i oczywiście jest świetny, więc proszę, rzućcie na niego okiem. Wielkie dzięki dla Martina Lewisa, który zapewnił wokalne wykonania fragmentów z książek, które cytowałem w tym odcinku. Pomagała mu Ametystowa Koala. Obecnie Martin wykonuje rozdziały z pierwszego tomu, Gry o tron, na swojej stronie na Facebooku o nazwie Echa Lodu i ognia, więc zerknijcie tam. Może poznacie go z naszego wspólnego ocinka z History of Westeros, o Wielkim Cesarstwie Świtu, gdzie również wykonywał wokale.


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Last Hero and the King of Corn LMLa możecie znaleźć tutaj.

One thought on “Ostatni Bohater i Król Ziarna, część VII: Garth Vader

  1. Pingback: Ostatni Bohater i Król Ziarna – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s