Ostatni Bohater i Król Ziarna, część IV: Bo od pradawnych dłoni zawsze chłodem wionie

LML przedstawia Mityczną Astronomię Lodu i Ognia:

Święty Zakon Zielonych Zombie, rozdział I:

Ostatni Bohater i Król Ziarna: Bo od pradawnych dłoni zawsze chłodem wionie

(The Last Hero and the King of Corn), w przekładzie Bluetigera


Bo od pradawnych dłoni zawsze chłodem wionie.

Ten rozdział przedstawiam Wam dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem Patreona przez Lorda Brandona Brewera z Zamku Blackrune, Piwowara przysięgłego Rodowi Starków, Wielkiego MistrzaGildii Zythomantów, Starszego nad Hałasem, głowę jednego z dwunastu domów niebios i ziemskiego reprezentanta Gwieździstej Konstelacji Strzelca.


– Bracie! – Krzyk przeszył noc, zagłuszając wrzaski tysiąca kruków. Pod drzewami ujrzeli opatulonego od stóp do głów w plamisty, czarno-szary strój mężczyznę, który dosiadał łosia. – Tutaj – zawołał jeździec. Twarz skrywał mu kaptur.

Jest odziany w czerń. Sam poprowadził Goździk w jego stronę. Łoś był olbrzymi, miał w kłębie dziesięć stóp wysokości, a rozpiętość jego łopat była niemal równie wielka. Stworzenia opadło na kolana, by pozwolić im się dosiąść.

– Chodź – rzucił jeździec, wyciągają urękawiczoną dłoń, by pomóc Goździk wdrapać się na grzbiet. Potem przyszła kolej na Sama.

– Dziękuję – wydyszał chłopak. Dopiero gdy chwycił wyciągniętą dłoń, zdął sobie sprawę, że jeździec nie nosi rękawicy. Rękę miał czarną i zimną, a palce twarde jak kamień.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Samwell III, str. 49

I z tą pamiętną sceną Nawałnicy mieczy, Zimnoręki wjeżdża do naszej wyobraźni, dając początek tysiącu fanowskich teorii i jednej. Przede wszystkim, muszę powiedzieć, że nie sądzę, iż Zimnorękiego kontroluje Bloodraven, a tak właśnie twierdzi jedna z tych popularnych teorii.  Myślę, że staje się to oczywiste, gdy spojrzy się na to jak Zimnoręki zachowuje się i mówi – tak jak to zrobimy w naszej analizie tutaj. Owszem, uważam, że Zimnoręki jest panem samego siebie – a raczej martwego siebie. Postuluję, że mamy tu nieumarłego zmiennoskórego albo zielonowidza. Ale to nie wszystko – wydaje się, że nadal dysponuje swoją magią zielonowidzów, a to jest dobrą wskazówką co do tego, że wskrzeszony Jon też będzie w stanie władać magią. Gdy się nad tym zastanowić, pewnie nie mogłoby być inaczej – odbieranie Jonowi jego magii tak blisko kulminacji książek nie ma za wiele sensu. Jeśli już, spodziewam się, że zmartwychwstały Jon potencjalnie będzie miał dostęp do większej ‘ilości magii’, nie mniejszej. Zatem zacznijmy od tego dlaczego uważam, iż Zimnoręki to zmiennoskóry albo zielonowidz – i dlaczego moim zdaniem nadal ma dostęp do magii.

Pierwszą wskazówką jest to, że wielki łoś na którym jeździ Zimnoręki wcale się go nie boi – a wiemy, że zwierzęta zwykle lękają się trupiego zapachu upirów, który Zimnoręki z całą pewnością posiada. Koncepcja tego, że zwierzęta nie lubią zapachu upiorów jest nam przedstawiona po raz pierwszy w Grze o tron, gdy Jon i Nocna Straż znajdują ciała Jafera Flowersa i Othora w Nawiedzanym Lesie. Żaden z psów nie chce zbliżyć się do trupów, nawet gdy są kopane i szarpane przez tego wrednego Chetta. Nawet gdy ciała owinięto w płaszcze, sprawiały, że konie szalały, gdy bracia chcieli włożyć trupy na ich grzbiety. Rumaki kopały i rżały tak bardzo, że czarni bracia byli zmuszeni do sklecenia sań i wleczenia trupów z powrotem do Czarnego Zamku o własnych siłach.

A jednak, wilkory wcale nie boją się zimnych upiorów – przypomnijcie sobie, że to właśnie Duch znalazł te ciała i wyrwał jednemu ramię, by pokazać Jonowi. Ale nadal potrafią wyczuć osobliwą woń lodowych upiorów i niezbyt im się ona podoba. To fragment pierwszego rozdziału Brana w Tańcu ze smokami, gdy drużyna zaczyna podróż na północ razem z Zimnorękim:

Łoś zatrzymał się nagle i zwiadowca zeskoczył lekko z jego grzbietu, lądując w sięgającym kolan śniegu. Lato warknął na niego, strosząć sierść. Wilkor nie lubił zapachu Zimnorękiego. Martwe mięso, zakrzepła krew, lekki powiew zgnilizny. I zimno. Ono przede wszystkim.

Taniec ze smokami, tom I, Bran I, str. 88

Zwróćcie uwagę na to, że jest to tylko ‘lekki powiew zgnilizny’ – wydaje się, że zimno albo magia związana z zimnem chroni ciała zamienione w upiory przed rozkładem. Podobnie było w przypadku Othora i Jafera Flowersa, odnalezionych przez Jona i towarzyszy – nie pachnieli jak rozkładające się trupy. Zatem, zapach tych lodowych nieumarłych jest inny od zapachu martwych ciał (i przypuszczalnie nie aż tak okropny, w końcu nie ma gorszego smrodu od rozkładającego się trupa). Pomimo tego, normalne zwierzęta panicznie się ich boją, nawet wilkory niespecjalnie za nimi przepadają. Coś w ich zapachu jest tak po prostu złe, a jeśli pomyślimy nad motywem nieumarłych, zobaczymy, iż ma to sens, ponieważ upiory to w gruncie rzeczy abominacje, istniejące wbrew naturalnemu porządkowi.

A jednak, wielki łoś nie okazuje żadnych oznak tego, że niepokoi go ‘zły’ zapach Zimnorękiego, pozwala mu jeździć na swoim  grzbecie, jak gdyby był koniem albo mułem. Jedynym wyjaśnieniem jest jakiegoś rodzaju magia.

4523627842_2cc6c5d204_z

Zwróćcie uwagę na drobnych ludzi z tyłu.

Nawet pomijając problem trupiego zapachu, jazda na wielkim łosiu to po prostu cud. Jak wielu z Was tak właściwie wie co to jest ‘wielki łoś’? (ang. ‘great elk’ czyli jeleń olbrzymi, w polskim przekładzie PLIO ‘łoś’) To rzeczywiście istniejące zwierzę, naprawdę zatrważające. Wyświadczie sobie przysługę, jeśli możecie i wyszukajcie ‘szkielet jelenia irlandzkiego’ (irish elk skeleton) i ‘szkielet monocerosa (monoceros skeleton) i przyjrzyjcie się tym bestiom. Dziesięć stóp wzrostu w kłębie to nie przesada, podobnie jak stwierdzenie, że jego poroże ma podobną rozpiętość.

* George R.R. Martin pisząc o wierzchowcu zimnorękiego prawdopodobnie miał na myśli wymarłe zwierzę z rodziny jeleniowatych (cervidae) – Megaloceros giganteus

LML zapewne pomylił łacińskie nazyw, ponieważ monoceros to po prostu ‘jednorożec, gwiazdozbiór jednorożca’.

Megaloceros po polsku znany jako jeleń olbrzymi i łoś irlandzki, a po angielsku jako irish elk, great deer irish giant deer to obecnie wymarły ssak, który występował w północnej Europie i Azji we wczesnym holocenie. Najmłodsze szątki odnaleziono na Syberii (ich wiek datuje się je na około 7 700 lat), ale najwięcej pozostałości odkryto w Irlandii. Pojawia się na rysunkach naskalnych.

(Wikipedia PL: Jeleń olbrzymi) (Wikipedia ENG: Irish elk)

Warto podkreślić, że GRRM czerpał inspirację z wielu wymarłych zwierząt kojarzonych z ‘epoką lodowcową’ i ‘prehistorią’ – mamutów, wilkorów Canis dirus (ang. direwolf) itd.

Why does this elk have dragon wings instead of antlers?

Dlaczego ten jeleń ma smocze skrzydła zamiast poroża?

A powiedzenie ‘poroże’ tak naprawdę nie oddaje jego ogromu – wygląda jak dwa długie na pięć stóp smocze skrzydła zrobione z kości, do których przyczepiono miecze. Spójrzcie i powiedzcie czy macie lepszy opis, bo jak dla mnie właśnie tak wyglądają. Mięśnie, które były w stanie podnieść głowę mającą te kości o wielu odnogach na kształt prętów (na które można by nadziać człowieka) musiały być ogromne – to musiało być niezwykle potężne, naprawdę przerażające zwierzę, zwłaszcza w gniewie. Zwykłe jelenie to symbole dzikiej męskiej płodności, najbardziej nieujarzmione stworzenia… a tutaj mamy coś jakby jelenia z jakiegoś demonicznego innego świata. Mówię Wam, smocze skrzydła z których wystają miecze, a wszystko zrobione z kości. Z pewnością nie chcielibyście go rozzłościć.

All your nightmares have come true.

Wszystkie koszmary stały się rzeczywistością.

Już dość długo ekscytuję się tym całym ‘irlandzkim łosiem’ i na razie wystarczy, ale w każdym razie, chodzi o to, że to dzika bestia, nie muł. Jedyny sposób w jaki ktoś mógłby na tym jeździć to przy pomocy magii zielonowidzów. Na dodatek, Zimnoręki to nie zwykły ‘ktoś’, tylko lodowy nieumarły, z tym całym nienaturalnym zapachem, którego bardzo nie lubią zwierzęta. Zatem Zimnoręki nie tylko jest w stanie ujarzmić przerażającą dziką bestię – w jakiś sposób potrafi również przezwyciężyć strach przed zamienionymi w upiory ciałami, który (jak się zdaje) mają wszystkie zwierzęta. To zagadka domagająca się odpowiedzi.

Jest coś co być może jeszcze trudniej wytłumaczyć – wydaje się, że łoś słucha rozkazów Zimnorękiego nawet gdy jeździec odłącza się drużyny, by wytropić wiarołomców i buntowników z Nocnej Straży. Łoś zabiera dzieci do z góry wyznaczonego miejsca (a przynajmniej bardzo blisko tego punktu), którym jest opuszczona wioska dzikich na brzegu jeziora. Podczas podróży Bran myśli o tym, że w tym całkowicie pokrytym śniegiem krajobrazie, nie jest w stanie stwierdzić gdzie zaczyna się jezioro, a gdzie się kończy, ale łoś i tak zdaje się znać drogę. I rzeczywiście, znał. Mamy tu przykład bardzo inteligentnego, uzgodnionego działania, współpracy pomiędzy łosiem i Zimnorękim – a tak naprawdę takie coś nie ma sensu, o ile nie wyjaśni się tego magią zielonowidzów. Z drugiej strony, magia zielonowidzów doskonale wyjaśnia wszystko co tutaj widzimy – problemem jest tylko to, że Zimnoręki jest martwy. Czy może z niej korzystać?

Dochodzimy tutaj do problemu z teorią, że to Bloodraven przemienia się w Zimnorękiego, wchodzi w jego skórę – jeśli to on zamieszkuje ciało Zimnorękiego, to kto kontroluje łosia? Wydaje się mało prawdopodobnym, że to Bloodraven robi to wszystko na raz – nigdy nie widzieliśmy zmiennoskórego, który potrafi podzieliś swoją świadomość i zamieszkiwać w dwóch istotach jednocześnie – a już na pewno nie takiego, który umie jednocześnie przebywać w czymś martwym i czymś żywym. Więcej sensu ma uznanie, że relacja pomiędzy łosiem i Zimnorękim to po prostu typowa więź pomiędzy zmiennoskórym i jego zwierzęciem, dokładnie to czym się wydaje.

Zmiennoskórzy nie muszą dosłownie mieszkać w zwierzęciu by je kontrolować. Na przykład: Varamyr Sześć Skór jest w stanie jeździć na swoim śnieżnym niedźwiedziu bez zmieniania się w niego – samo to, że kiedyś utworzył więź z tym niedźwiedziem wystarczy, by miał nad nim władzę. Powiedziano nam, że niedźwiedź nienawidził tego jak Varamyr tworzył tą więź, więc wiemy, że gdy zmiennoskóry na nim jeździ, tak naprawdę używa swojej magii, by panować nad dziką bestią, ale nie musi naprawdę zamieszkiwać w jej świadomości dokładnie w tym samym momencie. W przeciwnym razie, po prostu nieustannie leżałby na grzbecie niedźwiedzia w stanie podobnym do snu… i dość szybko by zleciał. A nie o to mu raczej chodzi, co nie?

Możemy również szukać przykładów wśród Starków i ich wilków – wilkory to przerażające dzikie zwierzęta, a jednak nigdy nie zrobiły dzieciom krzywdy – a żeby tak się działo Stark wcale nie musi rzeczywiście zamieniać się skórą z wilkorem w danym momencie. Opierając się na tym wszystkim możemy stwierdzić, że jeśli Zimnoręki ma dostęp do magii zmiennoskórych, sprawa z łosiem jest bardzo dobrze wyjaśniona.

Inną ważną możliwością jest to, że wśród Dzieci Lasu które Bran widzi w jaskini Bloodravena są zielonowidze. Wydaje się, że wszyscy z nich już dawno odeszli, ale kto wie… może są w stanie sprawić, by łoś targał na grzbecie trupa wbrew swojej woli. Jak dla mnie głównym kontrargumentem przeciw tej teorii jest to, że są oznaki osobistej relacji pomiędzy Zimnorękim i wielkim łosiem, które przypominają typową ludzko-zwierzęcą więź albo więź zmiennoskórego z jego zwierzęciem. Wspominam o tej opcji bo tak nakazuje poprawna metoda naukowa, ale moim zdaniem jest mało prawdopodobna, jak sami zobaczycie.

Kolejną oznaką tego, że Zimnoręki używa magii zmiennoskórych, którą musimy omówić, jest jego zdolność do komunikacji z krukami. Chociaż na ogół kojarzymy pomysł wykorzystania kruków do przenoszenia wiadomości z maestrami, ten zwyczaj pochodzi od zmiennoskórych, jak dowiadujemy się od Lorda Bryndena Riversa, znanego jako Trójoka Wrona, w Tańcu ze smokami:

– Czy we wszystkich ptakach są śpiewacy?

– We wszystkich – potwierdził lord Brynden. – To śpiewacy nauczyli Pierwszych Ludzi używać kruków do wysyłania wiadomości… ale w tamtych czasach ptaki same mówiły słowa. Drzewa pamiętają, ale ludzie zapominają. Dlatego piszą teraz listy na papierze i przywiązuję je do nóg ptaków, z którymi nigdy nie dzielili skóry.

Taniec ze smokami, tom I, Bran III, str. 589

Ostatnie zdanie sprawia, że to jak oryginalnie wyglądała ta praktyka staje się oczywiste: dzielenie skór z ptakami było używane do komunikacji. Nie chodziło o po prostu nauczenie kruka mówienia, albo nawet o zrozumienie mowy kruków (chociaż powiadają, że Dzieci potrafiły zrozumieć mowę zwierząt). Mamy tutaj Bloodravena, który specjalnie podkreśla, że w starożytności ludzcy zmiennoskórzy używali kruków do porozumiewania się między sobą przez dzielenie ich skór. Tuż przytoczonym przeze mnie fragmencie, Bran myśli o tym jak Stara Niania opowiadała mu podobne opowieści, a w Świecie Lodu i Ognia maester również odnosi się do pomysłu, że Dzieci Lasu ‘potrafiły rozmawiać z krukami i sprawiać by powtarzały ich słowa’ i że nauczyły Pierwszych Ludzi tej ‘wyższej tajemnicy‘ (jak określa to Cytadela), by też mogli używać kruków do komunikacji. Innymi słowy, ten wątek przez cały czas przewija się w PLIO, ale dopiero Bloodraven jest osobą naprawdę dobrze zorientowaną w temacie i od niego dowiadujemy się jak to było – pierwotnie to zmiennoskórzy, najpierw ci spośród Dzieci, a potem ludzie – używali magii by porozumiewać się przez kruki.

A zatem, w pierwszym rozdziale Brana w Tańcu ze smokami widzimy jak Zimnoręki… lepiej po prostu to przeczytajcie:

Na pobliskim dębie zakrakał kruk. Bran usłyszał łopot skrzydeł drugiego czarnego ptaszyska, które wylądowało obok towarzysza. Za dnia towarzyszyło im tylko kilka kruków. Przelatywały z drzewa na drzewo albo siadały na porożu łosia. Reszta stada leciała przodem albo zostawała z tyłu. Gdy jednak słońce wisiało nisko nad horyzontem, ptaki wracały, opadają z nieba na czarnych jak noc skrzydłach, aż w reszcie promieniu wielu jardów wszystkie gałęzie wszystkich drzew uginały się od nich. Niektóre podlatywały do zwiadowcy, kracząc i skrzecząc. Bran odnosił wrażenie, że rozumie ich głosy. Są jego oczami i uszami. Badają dla niego okolicę i szepczą mu o niezbezpieczeństwach czających się z przodu albo podążających za nami.

Taniec ze smokami, tom I, Bran I, str. 88

Gdyby Bloodraven zamieszkiwał skórę Zimnorękiego, nie byłoby potrzeby, aby Zimnoręki używał kruków do rozglądania się po okolicy, ponieważ Rivers i tak może zobaczyć cokolwiek zechce przez czardrzew-net. Ale jeśli spojrzymy na Zimnorękiego jak na zielonowidza albo zmiennoskórego, ta scena nabiera sporo sensu – zwiadowca komunikuje się z krukami, zupełnie tak jak robiłby to starożytny zmiennoskóry Pierwszych Ludzi. Gdyby nie to, że jest martwy, z łatwością rozpoznalibyśmy w nim zielonowidza lub zmiennoskórego.

Tak właściwie, możemy w nim rozpoznać Zielonego Człowieka, członka Świętego Zakonu Zielonych Ludzi, którzy czuwają nad Wyspą Twarzy. Gdy Samwell wygramolił się ze studni w Nocnym Forcie, zadziwiając Brana i drużynę w Nawałnicy mieczy, zaczął opowiadać dzieciom o Zimnorękim:

– On tak mówił? – Jojen zmarszczył brwi. – Ten… Zimnoręki?

– To nie jest jego prawdziwe imię – wyjaśniła Goździk, kołysząc się w przód i w tył. – Nazwaliśmy go tak z Samem. Ręce miał zimne jak lód, ale uratował nas przed umarłymi, on i jego kruki, a potem przywiózł nas tu na łosiu.

– Na łosiu? – zapytał oszołomiony Bran.

– Na łosiu? – powtórzyła zdumiona Meera.

– Kruki? – zdziwił się Jojen.

– Hodor? – rzekł Hodor.

– Czy był zielony? – zainteresował się Bran. – Czy miał poroże?

– Łoś? – zapytał zbity z tropu grubas.

– Zimnoręki – wyjaśnił zniecierpliwiony Bran. – Stara Niania opowiadała, że zieloni ludzie jeżdżą na łosiach. Czasem mają też poroża.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Bran IV, str. 168

Tak naprawdę nie wiemy kim są ‘zieloni ludzie’ – ludźmi, elfami, czy czymś pomiędzy… ale warto zauważyć, że Zimnoręki zdaje się ich naśladować, jeżdżąc na łosiu i czuwając w głębi lasów… z tą różnicą, że jest martwym człowiekiem w czerni, a nie żyjącym w zieleni. Czymkolwiek są Zieloni Ludzie, z całą pewnością są związani z zielonym wzrokiem i Dziećmi Lasu, bo powiadają o nich, że ‘pełnią cichą straż’ na Wyspie Twarzy, jednym z niewielu miejsc na południu, gdzie nie wycięto czardrzew. Według legendy, w Erze Świtu Dzieci Lasu i Pierwsi Ludzie zebrali się na Wyspie Twarzy by zawrzeć Pakt. Tą opowieśc kontunuuje w Grze o tron maester Luwin:

Aby bogowie mogli zaświadczyć o prawdziwości paktu, każdemu z drzew dano twarz, a utworzony zakon zielonych ludzi miał odstąd strzec Wyspy Twarzy.

Gra o tron, Bran VII, str. 709

Jeśli o mnie chodzi, sądzę, że ludzie odcięci od świata na Wyspie Twarzy gdzie nie ma nic oprócz drzew z twarzami mogliby… no wiecie, na przykład używać drzew z twarzami. W Nawałnicy Bran myśli, że ‘wszystkie opowieści zgadzały się co do tego, że zieloni ludzie mieli dziwne magiczne moce’, a jaką magię najprawdopodobniej należy powiązać z zielonymi ludźmi na wyspie pełnej czardrzew? Magię zielonowidzów albo zmiennoskórych. Uważam, że z całą pewnością możemy odbierać związek pomiędzy Zimnorękim i Zielonymi Ludźmi jako kolejną wskazówkę przynajmniej co do tego, że Zimnoręki ma coś wspólnego z zielonowidzami i ich magią. Jednakże, znajdziemy więcej podobieństw do Zielonych Ludzi, więc możlwie, że chodzi tu dokładnie o nich, a nie o ogólną ‘zieloną magię’.

Wracając do omawiania dowodów na to, że Zimnoręki aktualnie używa magii zmiennoskórych dostrzegamy, że wydaje się, że ma dostęp do sporej ilości informacji zebranych na odległość – najprawdopodobniej dzięki używaniu kruków jako zwiadowców, jak już widzieliśmy – ale to nie wyklucza że ma bardziej bezpośrednie powiązanie z czardzrew-netem i/lub Bloodravenem. To, że nie sądzę by Bloodraven zamieniał się w Zimnorękiego wcale nie oznacza, że nie istnieje jakaś metoda komunikacji pomiędzy tą dwójką. Być może Bloodraven mówi do Zimnorękiego przez kruki, a może od czasu do czasu zsyła mu wizje, tak jak Branowi.

Maluje się przed nami obraz zwiadowcy Zimnorękiego, który wie o wszystkim w całym Nawiedzanym Lesie. Nie tylko potrafi wykryć buntowników z Nocnej Straży w Twierdzy Crastera i wrócić by ich wybić – jak się zdaje, bardzo okrutnie – wie również, że Bran i drużyna czekają na Sama przy szycie tunelu studni w Nocnym Forcie. Jak mówi nam Sam w Nawałnicy mieczy:

– Mówił, że będą tu ludzie – wysapał. – To znaczy w zamku. Ale nie wiedziałem, że będziecie tuż przy wejściu.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Bran IV, str. 167

Wydaje się, że Zimnoręki wie nawet o tym co dzieje się na południe od Muru. I znów, albo jego kruki przeleciały nad Murem do Nocnego Fortu i zdały mu sprawozdanie, albo ma połączenie z Bloodravenem… a może, co byłby najbardziej ambitnym stwierdzeniem co do mocy Zimnorękiego, sam jest w stanie bezpośrednio łączyć się czardrzew-netem.

I nie zapominajcie, że kurki nie tylko mówią do zwiadowcy i służą jako jego oczy i uszy. Atakują w sposób skoordynowany z Zimnorękim, gdy ten ratuje Sama i Goździk przed upiorami. To bardzo dramatyczna scena – opadają na nieumarłych w ‘gniewnych chumrach’, rozrywając je na strzępy i zapełniając całe niebo tak że Sam nie jest w stanie dostrzec ksieżyca. Potem jeden z kruków mówi Tarly’emu idź, idź, idź, pojawia sie Zimnoręki i szybko zabiera ze sobą. Ten przykład jest mniej rozstrzygający od tego gdy Zimnoręki rozmawiał z ptakami, ponieważ kruki z całą pewnością wydają się dość inteligentne, by samemu zaatakować upiory… a może to Bloodraven im rozkazuje. Jednakże, to wydarzenie pasuje do wszystkich innych scen Zimnorękiego, w których działa wspólnie z krukami i łosiem w wysoce skoordynowany sposób. To wszystko można doskonale wyjaśnić biorąc pod uwagę możliwość iż Zimnoręki jest zielonowidzem albo zmiennoskórym. Tylko że jest martwy.

Ostatnia wskazówka co do tego, że Zimnoręki ma dostęp do magii bierze się stąd, że wydaje się, iż jest w stanie wykrywać obecność upiorów. Na początku rozdziału, gdzie Bran, Zimnoręki, Jojen, Meera i Hodor przedzierają się do wzgórza, by wejść do jaskini Bloodravena, Zimnoręki dociera to podnóża pagórka i po prostu oznajmia ‘oni są tutaj’. To niemal tak, jak gdyby umiał ich poczuć… ale Zimnoręki nie ma płynącej krwi ani apetytu – zatem najprawdopodobniej nie ma działającego układu węchowego. Na dodatek, nie mamy tutaj żadnego kruka, który mówiłby coś do Zimnorękiego, więc nie mógł zostać ostrzeżony przez ptaki. Myślę, że jedynym wyjaśnieniem jest to, że Zimnoręki może używać magii.

Uważam, że jedną z głównych narracyjnych funkcji Zimnorękiego jest mówienie nam rzeczy dotyczących Jona, a zatem również Ostatniego Bohatera. Oczywiście, mogę być całkowicie w błędzie – może jednak jest tylko kostiumem z mięsa w który wchodzi Bloodraven. Może to Dzieci kontrolują łosia, a Zimnoręki to tylko trup, bez żadnej magii. Ale nie sądzę by naprawdę tak było, z tych powodów które już podałem powyżej i z tych kolejnych, które dopiero przedstawię. W szczególności, znów odwołuję się do argumentu, że wskrzeszenie Jona Snow, ale odebranie mu jego magii nie ma żadnego sensu. Jeśli Jon zachowa swoją magię, albo jeszcze lepiej, posiądzie nową, znaczyłoby to, że wskrzeszeni ludzie mogą używać magii. Beric całkiem dobrze tego dowodzi, gdy przy pomocy swojej krwi sprawia, że jego miecz staje w płomieniach. To dość słaba magia, ale jednak magia. Zatem, teoria, że Zimnoręki ma dostęp do magii jest nie tylko rozsądna – ma już precedens. A Beric nawet nie był zmiennoskórym!

Oto co myślę: tak jak prolog Varamyra istnieje w dużej mierze po to, by powiedzieć nam co się stanie z Jonem gdy umrze, Zimnoręki jest po to, żeby pokazać nam co się stanie gdy zostanie wskrzeszony. Zimnoręki pojawia się w książkach przede wszystkim dlatego, żeby oznajmić nam, że zmiennoskóry może być wskrzeszony i nadal zachować swoją magię – a gdy się tak dzieje, powstaje nieśmiertelny zombie, odporny na zimno, głód, zmęczenie i wszystkie inne ludzkie wady, ktoś kto jest w stanie spuścić Innym tęgie baty, czy to w dzień, czy w nocy.

Czy właśnie powiedziałem ‘nieśmiertelny’? Zatem, kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, zakładam, że Zimnoręki może być zabity (chyba można powiedzieć ‘znów zabity’), tak jak każdy inny upiór. Jak wspominałem, zawsze trzyma się z dala od ognia. Ale któż wie jak długo żyje zombie, jeśli pozostawi się go w spokoju?

W końcu… co jest martwe nie może już umrzeć

… a jeśli dusza zmiennoskórego jest zachowana w zwierzęciu, a przez to bardziej nienaruszona od innych dusz, które wkłada się znów do ich ciał, kto jest w stanie powiedzieć jak długo wskrzeszona osoba może ‘żyć’?

Słynne zdanie o wieku Zimnorękiego pochodzi od Liść, która mówi ‘zabili go dawno temu’. Wygląda na to, że ma na myśli to, iż to upiory i Inny pozbawiły go życia ‘dawno temu’. Można przypuszczać, że dla Dzieci Lasu, które żyją wiele wieków, ‘dawno temu’ znaczy naprawdę dawno. Jest inna wskazówka co do tego, że Zimnoręki jest bardzo, bardzo stary, która pojawia się gdy zwiadowca jest zmuszony do zarżnięcia łosia, po tym jak zwierzę pada po raz ostatni:

Minęło dwanaście dni, odkąd łoś padł na ziemię po raz trzeci i ostatni. Zimnoręki uklęknął w zaspie obok zwierzęcia, wyszeptał błogosławieństwo w jakimś niezwykłym języku i poderżnął mu gardło.

Taniec ze smokami, tom I, Bran II, str. 227

Ten ‘jakiś niezwykły język’ to prawdopodobnie Stara Mowa. Niektórzy żyjący na północ od Muru dzicy, w szczególności Thennowie, mówią w Starej Mowie. Ale nie często spotyka się członka Nocnej Straży, który posługuje się tym językiem…. przynajmniej od tysięcy lat. Nawet jeśli to coś innego od Starej Mowy – o jaki język może tu chodzić. Teraz każdy w Westeros mówi we Wspólnej Mowie, więc bez względu na to po jakiemu Zimnoręki tutaj mówi, jest to wskazówka, że posiada wiedzę, która nie należy do współczesnego Westeros.

Note the startled expression of this drawing of a human.

Zimnoręki i jego łoś

Warto zauważyć, że to zachowanie Zimnorękiego nie pokazuje, że w jego skórze siedzi Bloodraven, a raczej, że ma swój własny zespół przekonań i wierzeń. W opisie tego jak Zimnoręki klęka w śniegu by wyszeptać modlitwę błogosławieństwa do swojego wiernego wierzchowca, gdy okazuje mu litość przez dobicie, jest jakieś wytworne, smutne piękno. Wydaje się, że to czynność rytualna, co jest spójne ze starymi wierzeniami myśliwych, którzy szanują las i zwierzęta od których coś zabierają. Takie przekonania widzimy w społeczeństwach zbieracko-łowieckich z całego świata. A to pasowałoby do pomysłu, że Zimnoręki to Zielony Człowiek – albo po prostu Pierwszy Człowiek żyjący w zgodzie z lasem i sposobem myślenia Zielonych Ludzi. Sugeruje również istnienie więzi pomiędzy Zimnorękim i łosiem.

Zbierając to wszystko w całość, myślę, że zaiste, zabili go dawno temu. Zielonowidz lub zmiennoskóry, który mówi w Starej Mowie, jeździ na wielkim łosiu, któremu towarzyszą stada kruków, z którymi się porozumiewa, który w jakimś momencie dołączył do Nocnej Straży – Zimnoręki to ktoś jak żywcem wyjęty z zamierzchłej przeszłości. Właściwie, sądzę, że stwierdzenie, że Zimnoręki może mieć – dosłownie – osiem tysięcy lat nie jest wyolbrzymieniem.

Pomyślcie o tym: nawet jeśli był zwiadowcą-zombie jedynie przez osiemset lat, albo nawet osiemdziesiąt – pojawia się sugestia, że zombie same z siebie się nie wyczerpują, nie niszczeją, a przynajmniej nie szybko, gdy są na zamarzniętej Północy. Starzenie się jest związane z rozwojem i śmiercią komórek… ale Zimnoręki już jest martwy. Nie ma tego co mogłoby się znurzyć, zniszczeć, zużyć… Najwyraźniej zimna magia zachowuje jego ciało od rozkładu, a jego duch nie zanika, jak duch Berica, ponieważ jest wskrzeszonym zmiennoskórym… potencjalnie, nie ma limitu co do jego wieku.

Warto zwrócić uwagę na to, że Zimnoręki wydaje się również znacznie zwinniejszy i spawniejszy od innych zimnych upiorów – w pierwszym cytacie o Zimnorękim, który tu przytoczyliśmy, było napisane, że ‘zeskoczył lekko’ z grzbietu wysokiego na dziesięć stóp (w kłebie) łosia. To stoi w dużym kontraście wobec upiorów, które według obserwacji sama są dość niezgrabnymi istotami (chociaż są silne i nieustępliwe). Z drugiej strony, Zimnoręki jest zwinny i gibki, zdaje się również, iż jest dobrym wojownikiem – z łatwością poradził sobie ze zbuntowanymi braćmi z Nocnej Straży, chociaż zapewne pomagały mu kruki. A jeśli regularnie walczył z Innymi i upiorami i ‘przeżył’ by o tym opowiadać… to dobry znak co do potencjalnych fizycznych zdolności wskrzeszonego Jona Snow. Sugerowałbym, że to coś związanego z byciem zmiennoskórym wyjaśnia niepodobne do zombie fizyczne i mentalne możliwości Zimnorękiego – i jego zdolność to przetrwania tak długo.

Pomyślcie o tym, że istnieje możliwość iż do ciała Jona powróci połączona dusza Jona/Ducha – czy wskrzeszony Snow odziedziczy szybki refleks i wilczy instynkt Ducha? Być może powstały w ten sposób zmartwychwstały zmiennoskóry – z połączoną ludzko-zwierzęco duszą – jest tak naprawdę silniejszy od zwykłego człowieka? Faktycznie, upiory są bardzo silne… być może Zimnoręki ma w sobie jakiegoś rodzaju zwierzęcego ducha, który daje mu siłę albo zdolności. W końcu, w ‘zimnych, martwych krainach’ trzeba wykorzystywać każdy atut, każdą pomoc.


Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Last Hero and the King of Corn LMLa możecie znaleźć tutaj.

Advertisements

One thought on “Ostatni Bohater i Król Ziarna, część IV: Bo od pradawnych dłoni zawsze chłodem wionie

  1. Pingback: Ostatni Bohater i Król Ziarna – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s