Ostatni Bohater i Król Ziarna, część II: Jon od Umarłych

LML (Lucifer Means Lightbringer) przedstawia

Mityczną Astronomię Lodu i Ognia

Trylogię Święty Zakon Zielonych Zombie

(Ostatni Bohater i Król Ziarna – The Last Hero and the King of Corn, Król Zimy, Władca Śmierci – King of Winter, Lord of Death, Straż Długiej Nocy – The Long Night’s Watch)

You can read the original text here.

Ostatni Bohater i Król Ziarna

Część II: Jon od Umarłych.

(część pierwszą – Wstęp – możecie znaleźć tutaj)

w przekładzie Bluetigera


sezoon3

artwork by LML/praca LMLa

***


Jon od Umarłych.

Ten rozdział przedstawiam Wam dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem Patreona przez miłośniczkę Mitycznej Astronomii, najnowszą głowę jednego z Dwunastu Domów Niebios, Wyrlane Dervish, leśną wiedźmę z Wilczego Lasu, ziemską reprezentantkę Gwieździstej Konstelacji Skorpiona.


Swymi ostatnimi słowami Jon woła Ducha – a z prologu Varamyra w Tańcu ze smokami wiemy, że gdy ludzkie ciało zmiennoskórego zostaje zabite, jego duch wchodzi w zwierzę, gdzie pozostaje przez bliżej nieokreśloną ilość czasu, by w końcu rozmyć się w duchu danego stworzenia- to właśnie nazywane jest ‘drugim życiem’ zmiennoskórego. To samo słyszymy od Bloodravena, gdy on i Bran rozmawiają, tuż po tym jak chłopiec podjął pierwszą udaną próbę przemienienia się w kruka (również z Tańca):

– W kruku był ktoś jeszcze – oznajmił lordowi Bryndenowi po powrocie do własnej skóry. – Jakaś dziewczyna. Poczułem ją.

– Kobieta tych, którzy śpiewają pieśń Ziemi – wyjaśnił jego nauczyciel. – Dawno już nie żyje, ale jej fragment pozostał na świecie, tak samo jak część ciebie przetrwałaby w Lecie, gdyby twoje chłopięce ciało jutro umarło. Cień rzucony na duszę. Nie zrobi ci krzywdy.

Taniec ze smokami, tom I, Bran III, str. 589

Choć jej dusza nie stanowi dla Brana zagrożenia, coś z pierwotnej zmiennoskórej pozostaje w zwierzęciu i jest w stanie odziaływać na każdego nowego zmiennoskórego, który zawładnie tym stworzeniem. Gdy zmiennoskóry Dzikich, Orell, ginie z ręki Jona Snow, jego duch żyje nadal w jego orle, pałając nienawiścią do Jona. Trochę później Varamyr Sześć Skór opanowuje orła Orella i mówi:

– Gdy koń zostanie ujeżdżony, wszyscy mogą go dosiadać – oznajmił cichym głosem, – A gdy zwierzę raz połączy się z człowiekiem, każdy zmiennoskóry może się wślizgnąć do jego wnętrza, żeby je opanować. Orel usychał już pod piórami, wziąłem więc jego orła dla siebie. Połączenie działa jednak w dwie stron, wargu. Orell żyje teraz we mnie i szepcze mi, jak bardzo cię nienawidzi.

Nawałnica mieczy, tom II, Jon X, str. 411

Najwięcej informacji o tym procesie dostaliśmy w prologu Tańca, z punktu widzenia Varamyra, który tak właściwie wygląda na coś, co jest napisane by służyć jako taki ‘kurs podstaw zmieniania skór’ dla czytelnika:

‘Powiadają, że człowiek zapomina’ – mówił mu Haggon kilka tygodni przed śmiercią. ‘Że po śmierci ciała jego duch żyje w zwierzęciu, ale pamięć zanika z każdym dniem i bestia coraz mniej przypomina warga, a coraz bardziej wilka. W końcu człowiek znika całkowicie i zostaje tylko zwierz’.

Varamyr wiedział, że to prawda. Kiedy zawładnął orłem, który przedtem należał do Orella, czuł wściekłość drugiego zmiennoskórego wywołaną jego obecnością. Orell zginął z rąk wrony-renegata, Jona Snow. Czuł do swego zabójcy nienawiść tak silną, że udzieliła się ona również Varamyrowi. 

Taniec ze smokami, tom I, Prolog

W zasadzie, to połączenie zmiennoskórego z jego zwierzęciem może mieć miejsce nawet, gdy nie dojdzie do śmierci człowieka, ponieważ Jojen ostrzega Brana następującymi słowami w Nawałnicy mieczy, kiedy Bran spędza zbyt dużo czasu w ciele Lata:

– Bran to chłopiec, a Lato to wilk. Jest was dwóch, prawda?

– Dwóch – przyznał z westchnieniem. – A zarazem jeden.

Nie znosił Jojena, kiedy ten robił się taki głupi. W Winterfell chciał, żebym śnił wilcze sny, a teraz, kiedy się tego nauczyłem, ciągle przywołuje mnie z powrotem.

– Pamiętaj o tym, Bran. Nie zapomnij, kim jesteś, bo inaczej wilk cię pochłonie. Kiedy się ze sobą łączycie, nie wystarczy, jak będziesz biegał, wył i polował w skórze Laty.

Nawałnica mieczy, tom I: Stal i śnieg, Bran I, str. 131

Stwierdzenie Jojena potwierdza to, jak ‘wilczo’ zachowuje się Bran, gdy znajduje się w Lecie – niemal zawsze myśli i działa jak wilk. Reed prosi go, by znakował drzewa gdy jest wewnątrz wilkora – ma to być sposób na to, by zmusić Brana do myślenia jak człowiek, a nie jak zwierzę. Jednak, chłopcu się to nie udaje. To pokazuje nam, że obecność bestii jest bardzo silna i zawsze usiłuje zwyciężyć ludzką świadomość. Nic dziwnego, że już wkrótce po rozpoczęciu ‘drugiego życia’ zmiennoskóry zaczyna stawać się coraz bardziej i bardziej podobny do dzikiego zwierzęcia.

Zatem, wracając do ciała Jona Snow, leżącego na zakrwawionym śniegu… Jon jest martwy, a jego duch prawie na pewno przeszedł na Ducha. Możemy być niemal całkowicie pewni, że zostanie z powrotem umieszczony w trupie Jona, bo w przeciwnym razie przez resztę serii mielibyśmy rozdziały Snowa tylko w punktu widzenia wilka, a wiemy, że na coś takiego raczej nie ma czasu. Prawdopodobnie o to chodzi w wizji Melisandre w Tańcu ze smokami, gdzie widzi Jona otoczonego płomieniami:

Ogień zaszumiał cicho, a w jego głosie usłyszała wyszeptane nazwisko. Jon Snow. Jego pociągła twarz unosiła się przed nią, otoczona czerwonymi i pomarańczowymi językami, to się pojawiała, to znikała, jak cień ledwie widoczny za łopoczącą na wietrze kurtyną. Najpierw był człowiekiem, potem wilkiem, a później znowu człowiekiem. Ale czaszki również tam były, otaczały go ze wszystkich stron. Melisandre już przedtem widziała grożące mu niebezpieczeństwo i próbowała go ostrzec. Wrogowie wszędzie wokoło niego, sztylety w ciemności. Nie chciał jej słuchać.

Niedowiarkowie nigdy nie słuchali, dopóki nie było za późno.

Taniec ze smokami, tom I, Melisandre, str. 534

Najpierw człowiek, potem wilk, a potem znów człowiek – ta przepowiednia wydaje się dość prosta. Niemal każdy uważa, że oznacza ona mniej więcej tyle, że duch Jona ‘wejdzie’ w Ducha, na jakiś czas, by ostatecznie wrócić to jego ciała – czyli: człowiek, wilk, znów człowiek. W tej wersji zdarzeń Duch w zasadzie stanowi ‘dzban na ducha’ Jona, naczynie, by ochronić go przed rozpadem, do czasu gdy będzie możliwe umieszczenie go w nowym ciele… albo w starym ciele, tylko że wskrzeszonym. To dość często spotykany motyw w opowieściach fantasy – stary czarodziej, który zawsze powraca, bez względu na to ile razy się go zabije, ponieważ ma gdzieś schowany słoik ze swoją duszą, czy coś w tym rodzaju. Gdy umrze, wraca do tej kryjówki, a jego akolici przynoszą mu nowe ciało, by mógł się odrodzić.

Chociaż wątpię, by Martin miał na myśli coś aż tak baśniowego, Duch rzeczywiście pełni rolę ochronnego naczynia dla duszy Jona – i zapewne to dlatego Martin zdecydował się nadać temu wilkorowi imię ‘Duch’. To główny powód dla którego Jon nie będzie taki jak Beric albo Kamienne Serce – po śmierci jego duch nie zacznie się rozkładać. Gdy zwyczajna osoba, jak Beric, jest przywołana z powrotem do świata żywych, choćby tuż po zgonie, widzimy, że spora część ich osobowości zdążyła już zaniknąć. Jednak, ze wszystkiego co wiemy o zmiennoskórych i drugim życiu, możemy wywnioskować, że po śmierci kogoś takiego, jego ludzka dusza wnika w zwierzę – i myślę, że i tutaj chodzi o coś podobnego. Jon zacznie łączyć się z Duchem, stawać się bardziej wilczy i dziki, ale jeśli założymy, że ktoś zdąży zadziałać na czas, myślę, że jest szansa na to, że dostaniemy wskrzeszonego Jona, który będzie pamiętał gdzie jest jego zamek, jak smakuje pieczony chleb zanurzony w smalcu z boczku i jak razem z Tormundem żartować o ****. A to pierwszy przykład tego, że zmiennoskórzy stanowią najlepsze zombie – ponieważ ich zwierzęta przez jakiś czas mogą stanowić pojemniki na ich dusze.

Brzmi świetnie… ale są trzy poważne problemy.

Po pierwsze, jego martwe ciało trzeba będzie wskrzesić albo reanimować. W sumie, to najmniejsza przeszkoda, bo istnieje wiele sposobów w jaki może to nastąpić. Jon jest na Północy, więc można tego dokonać przy pomocy magii lodu, w pobliżu jest Melisandre, więc jest też dostęp do magii ognia. Dość prawdopodobne jest również to, że da się ożywiać ludzi używając magii zielonowidzów – opieram się tu przede wszystkim na tym zdaniu z Tańca, które pojawia się po tym jak Bran budzi się po swojej pierwszej turze wizji jako zielonowidz (gdzie spoglądał oczami drzewa serca w Winterfell) – i opowiada o tym, co widział:

Chłopiec miał straszliwą suchość w gardle. Przełknął ślinę. 

– Winterfell. Byłem w Winterfell. Widziałem ojca. On nie zginął, nie zginął. Widziałem go. Żyje i wrócił do Winterfell.

– Nie – zaprzeczyła Liść. – On nie żyje, chłopcze. Nie próbuj przywołać go z martwych.

Taniec ze smokami, tom I, Bran III. str. 598

To dość dziwna odpowiedź, ponieważ Bran nie mówi ani słowa o próbie użycia jakiejś magii do wskrzeszania, czy czegoś w tym stylu… a jednak, Liść wtrąca, że zielonowidz nie powinien usiłować ożywiać zmarłych. Jest tylko jeden powód, by przed tym ostrzegać – to, że zielonowidze rzeczywiście są zdolni do wskrzeszania ludzi – a dzieci zakładają, że to miałoby straszliwe konsekwencje. Skłaniam się ku temu, że zielonowidze naprawdę posiadają takie zdolności i że już wcześniej parali się ożywianiem umarłych, ale o tym za chwilę. Na razie chcę podkreślić, że jest wiele sposóbów na wskrzeszenie ciała Jona – a wśród nich: magia lodu, ognia i – teoretycznie – jakiś proces z udziałem zielonowidzów (zapewne Brana i/lub Bloodravena).

Trup Jona zostanie zachowany od rozkładu przez ekstermalne zimno – pewnie w jednej z lodowych cel – więc to metoda użyta do wskrzeszenia zadecyduje o stanie fizycznego ciała Jona, gdy wróci do życia. Wydaje się, że wskrzeszenie przez ogień daje szansę na przywrócenie przynajmniej niektórych procesów życiowych – jak przepływ krwi czy zdolnośc do jedzenia i picia – więc wolałbym tę opcję od magii lodu, ale kto wie, może Jon nie musi jeść ani pić, by być ciekawym POV-em. W swojej wizji podczas śpiączki Bran widzi Jona ‘śpiącego samotnie w zimnym łóżku, jego skóra stawała się coraz bledsza i twardsza, w miarę jak zapominał o wszelkim cieple’, co z całą pewnością może być zapowiedzią tego, jak martwe ciało Jona zblednie i stanie się twarde, jak lodowego upiora albo Zimnorękiego.

Z drugiej strony, jeśli ciało Jona zostanie wskrzeszone przez magię lodu, będzie to oznaczało, że stanie się upiorem, a to stwarza dodatkowy problem – konieczność wypędzenia ducha upiora z tego trupa, by Jon znów mógł je posiąść – a to z całą pewnością byłoby bardzo ciekawe. Być może właśnie tak stało się z Zimnorękim, zimnym upiorem, którego nie opętała magia Innych, przejawiąjąca się w błękitnych jak gwiazdy oczach… może tak przydarzy się i Jonowi.

Stara Niania opowiadała im, że tam w dole mieszkały pająki i szczury wielkie jak psy. Robb uśmiechnął się, kiedy Sana wspomniała o tym, ”Tutaj są gorsze rzeczy od pająków i szczurów – powiedział wtedy. – Tutaj chodzą zmarli”. I wtedy właśnie usłyszeli ten odgłos, niski, głuchy, przyprawiający o dreszcz. Mały Bran ścisnął mocniej dłoń Aryi.
Kiedy z otwartego grobowca wyłonił się duch, biały i domagający się jękiem krwi, Sansa z wrzaskiem popędziła w górę schodów, a Bran, płacząc, uczepił się nogi Robba. Arya została na swoim miejscu i wymierzyła duchowi cios. Był nim Jon cały obsypany mąką.
”Głupi – rzekła wtedy do niego. – Przestraszyłeś malucha”.

Gra o tron, Arya IV, str. 520

To jedna z najszerzej znanych zapowiedzi śmierci Jona i jego zmartwychwstania – cios Aryi imituje pchnięcie sztyletem w brzuch przez Bowena Marsha, które również jest opisywane jako ‘cios’ (ang. punch). Jon to blady, biały duch, który wydaje przyprawiający o dreszcz jęk, co może sugerować, że Jona trzeba zinterpretować jako zimną, wskrzeszoną istotę, ale nie sądzę by to było roztrzygające. W końcu, duch Jona mógłby być blady i biały, ale z czerwonymi oczami, tak jak jego wilkor Duch.

Weźmy pod uwagę także i to, że jeśli Jon ma władać płonącym czerwonym mieczem, bycie lodowym upiorem może stanowić pewien problem – Zimnoręki zawsze trzyma się z dala od ognia, sugerując nam, że jest wrażliwy na ogień, tak jak inne lodowe upiory. Bardzo podoba mi się pomysł, że czerwone oczy Ducha to zapowiedź tego, jak będzie wyglądął duch Jona – blady i biały, ale o czerwonych oczach, niczym dwa słońca. Drugie słońce, że tak powiem.

Do licha, może ciało Jona wskrzesi lodowa magia Innych, a duszę wprowadzi do środka Melisandre, przy pomocy magii ognia. Staram się utrzymać te nasze spekulacje w ramach tego, co o magii mówią nam książki, ale jednocześnie, tak naprawdę nie wiemy jakie są ograniczenia magii, więc przedstawiam również teorie wychodzące o krok dalej niż to co do tej pory widzieliśmy. Zwykły ogień pokonuje zaklęcie ciążące nad upiorami, niszcząc je, więc kto wie…. niewykluczone, że magia ognia może zostać użyta by po prostu przełamać władzę Innych nad ciałem, tak, że potem może do niego wrócić oryginalny duch zmiennoskórego.

Nie mamy zielonego pojęcia jak może wyglądać hipotetyczne wskrzeszenie przez zielonowidza, więc ta opcja jest szeroko otwarta. Przypuszczalnie, może okazać się, że ten sposób jest najlepszy, bo zdaje się, że zarówno ogień jak i lód mają pewne ograniczenia. Wskrzeszenie przez zielonowidza może dać nam zmartwychwstałego Jona w całości. Kogoś kto a nuż, będzie w stanie spłodzić dziecko z pewną uważaną za niepłodną (ale w sumie, kto wie) Srebrną Smoczą Królową.

Drugim problemem w osiągnięciu naszego celu – czyli wskrzeszeniu zmiennoskórego Jona – jest to, że nie wiemy w jakim czasie musimy wyciągnąc duszę Jona z Ducha, nim jego wspomnienia zaczną zanikać i zacznie się łączyć z wilkorem. Jeśli Jon będzie w wilku przez jeden albo trzy dni, może będzie się dało odzielić ludzką duszę od duszy zwierzęcia i przenieść ją z powrotem do ciała. To prowadzi to trzeciej przeszkody, którą jest ‘jak wkłada się duszę zmiennoskórego do jego wskrzeszonego ciała, jeśli już zaczął swoje drugie życie?’ – ale jeśli założymy, że to możliwe, to byłby najłatwiejszy sposób na wskrzeszenie Snowa, a przynjmniej najprostszy, który jesteśmy w stanie sobie wyborazić mając te informacje, które aktualnie posiadamy. Duch przechowuje duszę Jona przez zaledwie kilka dni, potem wraca do ciała, (mniej więcej) nienaruszona.

Ale jeśli będzie tam dłużej… może okazać się, że jego duch połączy się z Duchem na tyle, iż nie będzie dało się ich rozdzielić. W takim wypadku, jedynym sposobem na przeniesienia Jona z powrotem do jego ciała będzie przeniesienie również wilczego ducha i włożenie połączonej duszy człowieka/wilkora do ludzkiego trupa. To dałoby coś w stylu niesamowitego wilkołaka-zombie, a z łatwością można sobie wyobrazić jak taki gość spuszcza tęgi łomot Innym i komukolwiek kto stanie mu na drodze… to by było całkiem niezłe. Jednak, negatywnym aspektem takiego scenariusza jest to, że ciało wilkora musiałoby umrzeć, ponieważ jeśli połączony duch człowieka/wilkora wróci do ciała Jona, dla wilka nie zostanie nic.

A to z kolei pasowałoby bardzo dobrze do reszty podobieństw pomiędzy Jonem i Mitrą – ponieważ jak wiemy, w jego historii występuje biały byk, który jest przyjacielem Mitry, a nawet ego częścią (w pewnym sensie), który musi zostać złożony w ofierze, by Mitra się odrodził. W innych odcinkach widzieliśmy, że Duch ma kilka scen, które zapowiadają ofiarę i wskazują na związek z bykami, więc sądzę, że może przydarzyć mu się coś podobnego co owemu bykowi. W takim razie to, że połączony duch człowieka i wilkora przywróciłby Jona do życia jest pewnego rodzaju pocieszeniem, bo Duch nie byłby tak naprawdę martwy – tylko jego wilcze ciało. Duch żyłby nadal w Jonie… razem duchem Jona.

Trzecim problemem, który już wspomniałem jest to, jak wydostaniemy duszę Jona (albo połączone dusze Ducha i Jona) z wilka i przeniesiemy w człowieka. Zmiennoskóry nie jest w stanie sam tego dokonać – gdy rozpocznie swoje drugie życie, nie może zmieniać się w inne zwierzęta albo nowe ludzkie ciało. Ktoś będzie musiał pomóc – i sądzę, że w Tańcu ze smokami jest tego zapowiedź, gdy Varamyr zostaje wyrzucony ze swojego orła:

W jednej chwili unosił się nad Murem, śledząc oczami orła poczynania ludzi na dole. W następnej jego serce zamieniło się w poczerniały węgielek, a duch umknął z wrzaskiem do swego właściwego ciała. Na krótką chwilę Varamyra ogarnął obłęd. Samo wspomnienie wystarczyło, by drżał.

Taniec ze smokami, Prolog

Zapewne z Jonem nie będzie dokładnie tak samo, ponieważ Varamyr nie był martwy, a jedynie kontrolował orła, w chwili gdy orzeł zginął – ale jeśli spojrzymy na to jak na pewnego rodzaju literacki zwiastun, tym co tu widzimy jest Melisandre, która używa ognia, by wypędzić ducha zmiennoskórego z jego zwierzęcia. Być może Duch zostanie spalony, a to spowoduje, że połączony duch wilkołaka wróci z powrotem do reanimowanego ciała Snowa.

Inną potencjalną zapowiedzią zmartwychwstania Jona jest próba ocalania życia Droga przez Mirri Maz Duur. Zwróćcie uwagę na jej słowa, gdy składa w ofierze rumaka:

– Niech moc tego rumaka przejdzie na jeźdźca – zaintonowała Mirri, kiedy strumień końskiej krwi zawirował w wannie. – Mocy zwierzęcia, przejdź w człowieka.

Gra o tron, Daenerys VIII, str. 683

Gdyby Drogo był zmiennoskóym, ta ceremonia mogłaby zadziałać. Ciało khala nie było jeszcze martwe, ale zaczynało zapadać w śpiączkę, a jego duch mógł już zaczynać odzielać się od ciała – nie wiemy jak dokładnia działa magia w tym fikcyjnym świecie – ale ważne jest to: gdyby Drogo był zmiennoskórym ten cały rytuał miałby sporo sensu. W chwili jego śmierci, duch zapewne przeszedł by na tego konia, a zatem zabicie rumaka tak, że ‘jego moc przejdzie na jeźdźca’ byłby tożsame z przeniesieniem ducha Droga z jego ciała z powrotem do jego ciała. A nóż z brązu, w kształcie liścia, wygrawerowany runami, należący do Mirri przypomina nam o rytuale ofiary krwi wśród Pierwszych Ludzi.

Wspomnę tylko, że jest taka świetna teoria, mówiąca, że wieź Dotharków z ich końmi – pozwalają innym dzielić swoje żony, ale nie ich konie, a ich rumaki są zarzynane gdy jeździec umiera – to pozostałość po czasie, gdy Dothrakowie rzeczywiście byli zmiennoskórymi koni. To tylko spekulacja, ale całkiem prawdopodobna, ponieważ w Świecie Lodu i Ognia dowiadujemy się o Wędrowcach Lasów, Ifequevron, którzy są całkiem podobni do Dzieci Lasu – a zamieszkują puszcze na północ od Morza Dothraków, czyli całkiem blisko – a Dothrakowie czują przed nimi respekt. Są też opowieści o centaurach, które rzekomo żyły w tej samej okolicy za dawnych czasów – a mogą to być zniekształcone wspomnienia o zmiennoskórych władających końmi. W takim razie, Mirri mogła użyć ceremonii wskrzeszenia zmiennoskórego celowo, wiedząc, że nie zadziała na Drogu i zamieni go w katatonika. Zatem, bez względu na to czy mam tu rację czy nie, myślę, że nieudane wskrzeszenie przy udziale konia i Droga może stanowić pewnego rodzaju paralelę zmartwychwstania Jona.

George dał nam tutaj także odniesienie do wskrzeszenia z Biblii, ponieważ Mirri pochodzi z krainy zwanej Lhazar, a do zdaje się formą imienia ‘Lazaurs’, czyli Łazarz, którego ożywił Jezus.

Wracając do Qyburna i unGregora, możliwe, że Qyburn w jakiś sposób używał magii krwi by przenieść siłę i moc życia różnych ofiar swoich tortur w ciało Gregora i je reanimować, tak jak Mirri usiłowała sprawić, by moc konia przeszła na jeźdźca.

Sprawa robi się jeszcze ciekawsza, gdy weźmie się pod uwagę, że zarówno Qyburn jak i Mirri parają się czymś co nazwalibyśmy magią krwi – a obydwoje studiowali magię w Asshai. Jednak, choć magia krwi Qyburna odbywa się bez udziału ognia i lodu, rytuał odprawiony przez Mirri na Drogu daje nam każdego po trochu – i tu właśnie znajdujemy kolejne podobieństwo pomiędzy tą ceremonią i potencjalnym wskrzeszeniem Jona Snow. Oto wewnętrzny monolog Dany z Gry o tron:

Cienie w namiocie wciąż krążyły wokół ognia i wanny pełnej krwi; ciemne na tle jedwabnych ścian, nie wszystkie przypominały ludzkie postacie. Przez chwilę widziała cień ogromnego wilka, a inny, jakaś ludzka postać, wił się w płomieniach.

Gra o tron, Daenerys VIII, str. 687

Jon Snow, będąc synem Rhaegara i Lyanny, smokiem i wilkorem jest z całą pewnością repreznetacją zjednoczenia ognia i lodu. Czasem lubię go nazywać ‘Azorem Ahai odrodzonym w lodowej pochwie’ – przypomnijcie sobie jego sen w Tańcu, gdzie stoi sam na Murze, odziany w zbroję z czarnego lodu, z mieczem płonącym na czerwono w dłoni. Zatem, gdy spojrzymy na człowieka otoczonego wieńcem płomieni i wielkiego wilka w namiocie Mirri, widzimy wyobrażenie Jona Snow. Płonący człowiek reprezentuje jego targaryeńskie pochodzenie – smoki to wcielony ogień, Dany nazywa siebie wcielonym ogniem, gdy budzi smoki, a Azor Ahai odrodzony to ‘wojownik ognia’. Z drgueij strony, wielki wilk to oczywiste odniesienie do wilkora Rodu Starków.

A niby dlaczego miałyby być jakieś paralele do wskrzeszenia Jona, tutaj, na nieudanym zmartwychwstaniu Droga? Po pierwsze, to podobieństwo może służyć po prostu pokazaniu (w sprytny sposób), że podczas wskrzeszania Jona dojdzie do złożenia w ofierze zwierzęcia. Po drugie, zestawienie Jona z Drogiem, mężem Dany, może służyć jako zapowiedź przyszłego związku tej dwójki, a po trzecie – ponieważ i Jon i Drogo odgrywają tą samą rolę – archetyp ‘solarnego króla’, część postaci Azora Ahai. Stali słuchacze i czytelnicy Mitycznej Astronomii więdzą o co mi tutaj chodzi, a jeśli jesteście ciekawi, po prostu zerknijcie na pierwszy odcinek Krwawnikowego Kompendium, czyli nasz pierwszy podcast. W każdym razie, chodzi o to, że śmierć solarnego króla to pierwszy etap procesu odrodzenia Azora Ahai. W przypadku Dany, solarny król Drogo umiera w tym samym czasie gdy Daenerys staje się Azorem Ahai Odrodzonym, nowym solarnym  królem. Przejmuje jego funkcję, jako khaleesi i zaczyna nosić lwie futro, by pokazać wszystkim, że ma teraz ‘siłę Droga w sobie’. W przypadku Jona, jest on i umierającym solarnym królem i odrodzonym Azorem Ahai. Dany ma symboliczne odrodzenie na stosie, a Jon będzie miał bardziej dosłowne zmartwychwstanie, stając się Azorem Ahai Odrodzonym, zombie, a właśnie o tym tutaj rozmawiamy.

Zatem, wrócmy do naszej głownej sprawy, czyli tego jak przenieść ducha Jona (względnie połączoną duszę Jona i Ducha) do wskrzeszonego ciała Snowa. Jak na razie, perspektywy wilkora na przeżycie nie są najlepsze – ale jeszcze nie skończyliśmy. Mamy też inne przykłady tego, jak zmiennoskóry zostaje wyparty ze zwierzęcia – z powodu bólu. Przydarza się to Branowi w Starciu, gdy próbuje wspiąć się na drzewo w ciele Lata, w czasie inwazji Żelaznych Ludzi – Lato spada i ból przepędza Brana z wilkora. Tak samo dzieje się u Jona i Ducha, na Wyjącej Przełęczy, również w Starciu królów – Jon jest zmuszony do opuszczenia Ducha, gdy wilka okrutnie atakuje orzeł Orella. A w Nawałnicy mieczy, wilkor Brana Lato zostaje ranny, gdy ratuje życie Jona przed oddziałem dzikich. Późnej, gdy Bran stara się sięgnąć ku Lecie, czytamy, że:

Bran raz za razem próbował sięgnąć ku Lacie, lecz ból, który w nim wyczuwał, zmuszał go do odwrotu. To było tak, jakby spróbował dotknąć ręką rozżarzonego do czerwoności kociołka.

Nawałnica mieczy, tom II, Krew i złoto, Bran IV, str. 155

Okazuje się, że ból to całkiem niezawodny sposób na wyciągnięcie zmiennoskórego ze zwierzęcia, a w tym konkretnym przypadku ból jest nawet porównany do rozżarzonego do czerwoności kotła – potencjalnie, jest to kolejna aluzja do koncpecji spalenia Ducha.

Podchodząc do problemu z drugiej strony, w jaki sposób sprawimy, że dusza Jona wróci z powrotem do jego ciała? No więc, mamy innym przykład tego, jak można tego dokonać – i z radością informuję, że w takim przypadku Duch ma szansę na przeżycie! A czy to nie byłoby świetne? Z prologu Varamyra w Tańcu:

Ale żadne z nich nie dorównywało Varamyrowi Sześć Skór, nawet Haggon, wysoki, ponury mężczyzna o dłoniach twardych jak kamień. Łowca zginął, płacząc gdy Varamyr zabrał mu Szaroskórego, wygnał go, by zagarnąć zwierzę dla siebie. Dla ciebie nie będzie drugiego życia, starcze.

Taniec ze smokami, Prolog, str. 22

Znów, ważną różnicą pomiędzy tą sytuacją i wskrzeszeniem Jona jest to, że Haggon zostął jedynie wygnany ze swojego wilka, w swoje nadal żyjące ciało. To co trzeba zrobić z Jonem będzie trudniejsze, ponieważ trzeba sprawić, by dusza wróciła do wskreszonego ciała i ponieważ duch Jona mógł się w jakimś stopniu połączyć z Duchem. Jednakże, to jeden z zaledwie dwóch precedensów dla wyparcia duszy zmiennoskórego ze zwierzęcia jaki mamy, więc warto go rozważyć.

Oczywistymi kandydatami na zmiennoskórych, którzy są dość potężni, by czegoś takiego dokonać, są z całą pewnością Bloodraven i Bran. W tym momencie chciałbym pozdrowić Radio Westeros, którego odcinek Jon Snow: Tylko Zimno sugeruje udział Brana we wskrzeszeniu Jona, być może przez Gaj Dziewięciu Czardrzew, gdzie bracia z Nocnej Straży wypowiadają słowa swej przysięgi przed drzewami-sercami. Sugerują również, że powstanie połączony Jon-Duch, czyli bardziej wilczy i dziki Jon – a to uważam za fantastyczny pomysł, mający dużą szansę na okazanie się poprawnym.

No dobrze, przedstawiliśmy liczne sposoby umożliwiające wskrzeszenie Jona i dwie różne możliwości tego jak wyrwać go z Ducha i przenieść do jego własnego ciała. Powiedzmy, że jakaś kombinacja tych opcji zadziałała i hura, wskrzesiliśmy Jona! Mamy nadzieję, że dzięki temu, że Snow to zmiennoskóry, jego dusza jest lepiej zachowana niż u innych zombie, które do tej pory widzieliśmy. Może jest wilko-człowiekiem, może mniej więcej tym samym starym, dobrym Jonem, ale w każdym razie, jest zmiennoskórym zombie, najlepszym zombie jakie spotkaliśmy. W końcu, musi być dość przystojny, by zalacać się do Daenerys.

Zatem, po co było zabijać Jona, a potem przywracać go do życia – inny niż napisanie dramatycznej chwili trzymającej w napięciu, cliffhangeragdzie przez pięć (ekhem) lat wszyscy myślą, że Jon nie żyje, podczas gdy George pisze kolejną książkę? Gdzie indziej przedstawiłem moje zdanie na ten temat, ale pobieżnie – a ten temat naprawdę zasługuje na uwagę, swój moment w świetle reflektorów. To dlatego napisałem cały ten osobny odcinek o zombie. To podstawowy cel nie tylko zmartwychwstania Jona, ale i całej tej zwiększonej aktywności zombie w Pieśni Lodu i Ognia, która – co prawda – dla wielu czytelników wydaje się nie na miejscu albo zwyczajnie dziwna.

Zatem, o co chodzi z tymi całymi zombie?

O ostatniego bohatera. Starego ostatniego bohatera nowego ostatniego bohatera.

Chodzi o sworzenie idealnej osoby do podróży przez zimne, martwe krainy i zmierzenia się z Innymi. Nie wiemy czy chodzi tu o walkę z Innymi, czy coś bardziej skomplikowanego, jak jakiegoś rodzaju negocjacje, handel albo ofiara – ale najważniejsze jest to, że wiemy, że ostatni bohater wyprawił się w te ‘zimne, martwe krainy’ i stanął naprzeciw Innym, a co według legend doprowadziło do zakończenia Długiej Nocy. Porozmawiamy o tym wszystkim później, ale na razie pomyślcie przez chwilę o zestawie zdolności jakie posiada w pełni samoświadoma wskrzeszona osoba.

– Za dużo już było tego omijania – upierała się dziewczyna. – I zbyt wiele tajemnic. To mi się nie podoba. Nie lubię go. I nie ufam mu. Te jego ręce wyglądają podejrzanie. A do tego ukrywa twarz i nie chce zdradzić, jak ma na imię. Kim jest? Czym jest? Każdy może przywdziąć czarny płascz. Każdy człowiek i każdy stwór. Nigdy nie je ani nie pije, wygląda też na to, że nie czuje zimna.

To prawda. Bran też zauważył to wszystko, ale bał się o tym wspominać. Gdy tylko zatrzymywali się na noc, on, Hodor i rodzeństwo zbijali się w grupkę, żeby się ogrzać, Zimnoręki trzymał się na dystans. Czasami zamykał oczy, ale chłopiec nie sądził, by spał.

Taniec ze smokami, tom I, Bran I, str. 89

Nie musi jeść.

Nie musi spać.

Nie musi szukać schronienia ani się ogrzewać.

Jak powiedziałem, to niemal idealny zestaw umiejętności potrzbenych, by przeżyć za Murem, prawda? Te rzeczy stanowią tam największy problem: jedzenie, schronienia, ciepło – a wszystkie znikają w przypadku zombie. Dokładnie tak dzieje się u Zimnorękiego, który wędrował bo zamarzniętych martwych ziemiach za Murem przez Bóg wie jak długo. Nie mówię, że Zimnoręki to oryginalny ostatni bohater – chociaż jest to możliwe – ale proponuje coś takiego: Zimnoręki i ostatni bohater mają coś wspólnego z Jonem Snow, który jest (a raczej będzie) wskrzeszonym zmiennoskórym albo zielonowidzem. Proponuje zatem, że tylko zmartwychwstały zmiennoskóry może zmierzyć się z Innymi i ich lodowatymi wichrami – i że Jon stanie się wskrzeszonym zmiennoskórym właśnie dlatego, że to on będzie tym, który stanie przeciw Innym, nowym Ostatnim Bohaterem na nową Długą Noc, która z całą pewnością nadchodzi.

Mamy sporo do omówienia, jeśli chodzi o Ostatniego Bohatera więc zaczniemy od niego, a potem przejdziemy do Zimnorękiego, jednej z największych zagadek Pieśni Lodu i Ognia… Od zawsze czekałem na to, by o nim porozmawiać – i choć brzmi to dziwnie – Zimnoręki może być moją ulubioną postacią. Oczywiście, w to wszystko wpleciony będzie temat Jona, a od czasu do czasu zobaczymy pewne małe Zielone Ludziki.

***


 Pozostałe odcinki tłumaczenia eseju The Last Hero and the King of Corn LMLa możecie znaleźć tutaj.

Advertisements

One thought on “Ostatni Bohater i Król Ziarna, część II: Jon od Umarłych

  1. Pingback: Ostatni Bohater i Król Ziarna – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s