Lucifer Means Lightbringer

“Lucifer” Znaczy Światłonośca

(Lucifer Means Lightbringer)

Autorem tekstu  jest LML (LuciferMeansLightbringer). Poniższy esej to trzeci odcinek serii Krwawnikowe Kompendium, która jest częścią Mitycznej Astronomii Ognia i Lodu.

Tłumaczenie wykonał Bluetiger z The Amber Compendium.

You can find the original text here.


Jeśli znalazłeś się tu prosto z internetu albo po wyszukaniu ‘Lucyfer’ lub czegoś na temat gwiazdy porannej – i teraz zastanawiasz się co tak właściwie czytasz – jest to blog o Pieśni Lodu i  Ognia znanej też jako ‘książkowa Gra o tron’. Proszę, jeśli chcesz, przeczytaj to jako osobny esej – ale będzie to miało więcej sensu, jeśli zaczniesz od początku.

Pozdrawiam i dzięki za przeczytanie! –

LML


Stajemy teraz przed tematem, który tak naprawdę zaczął cały ten proces badania mitologii i folkloru w PLIO. W rzeczy samej, analizowanie legendy o Światłonoścy i kilku bóstw powiązanych z Gwiazdą Poranną było ‘światłonoścą’, który wskazywał mi drogę, podczas całej tej pracy. W moim pierwszym brudnopisie tego, co miało stać się Mityczną Astronomią Lodu i Ognia – dawno temu, w lutym 2015 – zawarłem rozdział o Lucyferze i Światłonoścy, ale gdy zacząłem poprawiać moje teksty (do podcastu), zdecydowałem się by wyodrębnić go i dać mu własny, osobny esej. Uznałem, że w kilku pierwszych odcinkach lepiej byłoby zacząć od rzeczy bardziej ściśle związanych z Pieśnią Lodu i Ognia… ale teraz, gdy już Was zwabiłem – znaczy się, zdobyłem Wasze zaufanie – przyszedł czas, by wrócić do samych podstaw tego, co nazywam mityczną astronomią. Pomysły pojawiające się w tym odcinku będą opierały się na tym, co omawialiśmy w ostatnim odcinku – o tym jak George R.R. Martin pisze współczesną mitologię, więc wydaje się, że najwyższy czas bym wyjaśnił dlaczego wybrałem przezwisko ‘Lucifer Means Lightbringer’ – a to tak naprawdę znaczy, że będziemy rozmawiać o olbrzymim wpływie jaki związana z Wenus mitologia miała na Pieśń Lodu i Ognia.

***


Gwiazda Poranna, Gwiazda Wieczorna, Światłonośca, Noconośca.

Druga planeta od Słońca, znana nam jako Wenus, prawdziwie jest matką wielu najlepszych przykładów mitycznej astronomii w tym świecie. Planety widoczne z Ziemi gołym okiem wydają nam się gwiazdami, a Wenus, jako najbliższa z nich, jest najjaśniejszą z nich wszystkich. Oczywiście, planety¹ krążą wokół Słońca i nie poruszają się razem z resztą gwiazd na niebie – z tego powodu przez tysiące lat były nazwane ‘wędrującymi gwiazdami’. Merkury i Wenus, mające orbity bliższe Słońcu niż Ziemia, wykazują bardzo unikalne zachowanie, nawet bardziej od reszty ‘wędrujących gwiazd’…

¹ przypis tłumacza: wyraz pochodzi od gr. πλανάσθαι (planásthai) – wędrować

… ale maleńki i bardziej odległy Merkury jest w dużej mierze przyćmiewany przez piękną Wenus – bo Wenus to nie tylko najjaśniejsza z wędrujących gwiazd, ale również najjaśniejsza ‘gwiazda’ na niebie. Z tego powodu – i dzięki jej niezykłemu zachowaniu (które za chwilę omówimy), Wenus inspirowała twórców mitów z całego świata – do snucia epickich opowieści o bogach i boginiach, które kształtowały i definiowały kultury przez tysiące lat.

Wszystkie te mity mają wspólne elementy, które są oparte na zauważalnych właściwościach i cechach charakterystycznych planety Wenus – a studiowanie różnych mitologicznych interpretacji zachowania Wenus jest niezwykle ciekawe. Lista bóstw opartych na drugiej planecie zawiera tak znakomite osoby jak QuetzalcoatlOzyrysMitraPrometeuszJezus z Nazaretu i pewien gość o złej reputacji o imieniu Lucyfer – a i boginie nie są tutaj pominięte. Oczywiście, nazwa Wenus pochodzi od rzymskiej bogini miłości i piękna, której grecką odpowiedniczką jest Afrodyta, a jedną z najstarszych i najwaleczniejszych bogiń jest Isztar, mająca niezliczone inkarnacje w Europie i na Bliskim Wschodzie – zaś jej symbolem jest ośmioramienna gwiazda Wenus.

¹ przypis tłumacza: a także Gandalf, Aslan i Earendil, o którym opowiem w najbliższym eseju Bursztynowego Kompendium.

Z powodu bardzo szczegółowych mitów, które jej wyjątkowe cechy i zachowanie zainspirowały, Wenus jest świetnym przykładem, którego można użyć, by wyjaśnić jak dokładnie działa mityczna astronomia (kof, kof, to właśnie zaraz zrobimy). Jest dobrym wyborem również dlatego, że George wplótł mitologię dotyczącą Wenus z prawdziwego świata w kluczowe aspekty swojej własnej opowieści: Nocną Straż, rodowy miecz Dayne’ów znany jako Świt i samą legendę o Światłonoścy. Jeśli na dokładkę dorzucimy Tytana z Braavos, czerwoną kometę i Ród Tarthów, myślę że można bez obaw powiedzieć, że to jedna z najważniajszych rzeczy z mitologii naszego świata, którą trzeba zrozumieć, by zobaczyć co George robi za kulisami Pieśni Lodu i Ognia.

Większość z Wasz zna koncepcję, że Wenus jest czasem nazywana Gwiazdą Poranną. Dzieje się tak, ponieważ pojawia się nisko nad horyzontem w godzinach tuż przed wschodem Słońca, niczym jakiś herald świtu. W rzeczy samej, łacińskie słowo na ‘Gwiazdę Poranną’ to ‘Lucifer’, a znaczy to również ‘przynoszący świt’, ‘syn poranka’ oraz… ‘światło-nośca’. To dlatego wybrałem imię ‘Lucifer znaczy Światłonośca’… ponieważ ten fakt jest wierzchołkiem góry lodowej ważnej i inspirującej mitologii. Wenus jest najjaśniejszą gwiazdą na niebie – i z tego powodu to, że wschodzi tuż przed Słońcem to coś co zauważyły wszystkie kultury – dlatego często przejawią się z różnych mitologiach z całego świata.

eve_morn

Rzecz w tym, że Wenus nie zawsze wschodzi rano. Może także pojawiać się jako Gwiazda Wieczorna, pierwsza¹ gwiazda, która wschodzi po zachodzie Słońca i zwiastuje nadejście nocy.

¹ przypis tłumacza: fakt ten jest szczególnie znany w Polsce, gdzie według tradycji Wieczerzę Wigilijną zaczyna się, gdy na niebie ukaże się ‘pierwsza gwiazdka’, którą zwykle jest właśnie Wenus (czasem jest to Wega lub Capella).

Jak to możliwe? Zatem, przyczyną tego zjawiska jest to, że orbita Wenus jest mniejsza od ziemskiej – a zatem jest bliżej Słońca. Właśnie dlatego Wenus nigdy nie pojawia się zbyt daleko od Słońca, gdy patrzymy na nią z Ziemi – a to oznacza, że zawsze będzie widoczna blisko wschodu lub zachodu Słońca, na dodatek zawsze w tej części nieba którą Słońce właśnie opuszcza albo w którą wchodzi. Ziemia obraca się w przeciwnym kierunku do ruchu wskazówek zegara, więc możemy zobaczyć Wenus w dwóch sytuacjach – na krótko przed pojawieniem się Słońca, innymi słowy na kosmiczne ‘prawo’ od Słońca – a wtedy nazwiemy ją Gwiazdą Poranną. Gdy jest na kosmiczne ‘lewo’ od Słońca, zobaczymy ją tuż po tym jak Słońce zniknie z pola widzenia, na zachodzie – wówczas nazwiemy ją Gwiazdą Wieczorną.

Zróbmy krótki zabawny eksperyment – teraz, w Waszych domach. Jeśli właśnie prowadzicie, nie przejmujcie się tym, możecie wrócić do tego później. Dla całej reszty, oto co chcę żebyście zrobili: Wybierzcie jakiś przedmiot na odległym końcu pokoju. Wy jesteście Ziemią, a ten obiekt to Słońce. Potem wybierzcie przedmiot o metr na prawo od waszego ‘Słońca’ – to będzie Wenus. Teraz, odwróćcie się od ‘Słońca’ (na waszej osobistej Ziemi jest teraz noc), zamknijcie lewe oko i powoli obracajcie się w wasze lewo , jak Ziemia, która obraca się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, wokół swojej osi. Czubek waszego nosa będzie horyzontem na Ziemi. Gdy się obracacie, zobaczycie jak wasz przedmiot ‘Wenus’ wchodzi w pole widzenia jako pierwszy, wschodząc na linii waszego nosa tuż przed pojawieniem się ‘Słońca’.  Oto Wenus jako Gwiazda Poranna, widoczna tuż przed tym jak da się dostrzec Słońce. Widzicie już czemu jest nazywana ‘świto-noścą’, co nie? Wschodzi tuż przed wschodem i daje nam znać, że Słońce jest już blisko, jak zwiastun albo herald świtu. Gdy będziecie obracać się dalej, zobaczycie jak pojawia się obiekt ‘Słońce’ – a w rzeczywistym świecie w tym momencie jego jasność sprawia, że nie da się zobaczyć innych gwiazd, a także Wenus.

Z Ziemi, tym co zobaczycie będzie Wenus, dosłownie wschodząca w górę wschodniego horyzontu, niczym dusza unosząca się ku niebiosom (zobacz filmik), a w tym momencie, Wenus stopniowo zacznie zanikać na dziennym niebie. Naprawdę, wygląda jak gwiazda wstępująca na niebiosa! By to dokładnie tak to wyglądało dla Was, w waszym pokoju, musielibyście mieć głowę pochyloną na prawo, ale przez to wyglądalibyście dziwacznie i nie będę o to prosił.

Kończąc to doświadczenie, zobrazujmy sobie jak Wenus pojawia się jako Gwiazda Wieczorna. Tym razem, poproszę Was o wybranie obiektu o metr na lewo od waszego ‘Słońca’ – i to będzie Wenus. Zacznijcie patrząc na przedmiot ‘Słońce’, ale tym razem zamknijcie prawe oko, a potem kontynuujcie obrót w lewo. Dopóki Słońce jest w waszym polu widzenia, jest ‘dzień’, a to znaczy, że nie jesteście w stanie zobaczyć pięknej Wenus – ale gdy Słońce zaczyna wymykać się z pola widzenia, po prawej stronie tego, co byłoby zachodem, Wenus będzie widoczna kilka chwil dłużej za zachodnim niebie. Gdy to wielkie, niegrzeczne Słońce zejdzie ze sceny, Wenus ma kilka godzin niepodzielnego panowania jako najjaśniejsza gwiazda na niebie, Gwiazda Wieczorna – nim i ona zniknie z widoku, opadając w stronę zachodniego horyzontu (waszego nosa), gdy Ziemia obróci swe oblicze jeszcze dalej od Słońca.

Tym co widzimy z Ziemi, jest jasna gwiazda, która stopniowo pojawia się na zachodzie, przed innymi gwiazdami, po tym jak zajdzie Słońce. Ta jasna gwiazda pojawia się mniej więcej w jednej trzeciej ‘wysokości’ nieba, a przez kilka kolejnych godzin stopniowo opada ku horyzontowi (zobacz filmik) i znika, jak jakaś istota spadająca z niebios na ziemię. Hej wszyscy, ogień bogów schodzi do ludzi. Zadmijcie w trąby zagłady.

Wenus oscyluje pomiędzy tymi dwoma pozycjami w regularnym cyklu, opartym na prędkościach orbitalnych Ziemi i Wenus. Przez 263 dni, Wenus pojawia się na kosmiczne lewo od Słońca (z perspetkywy nas na Ziemi), przynosząc noc jako Gwiazda Wieczorna. Zaczyna ten okres cyklu w maksymalnej odległości od Ziemi i stopniowo się przybliża, a przez to staje się jaśniejsza, w czasie 263 dni. Każdej nocy Gwiazda Wieczorna ‘spada’ na Ziemię, a na dodatek jej szczytowa wysokość zmniejsza się, wzmacniając wrażenie gwiazdy stopniowo spadającej z niebios – i zbliżając się do punktu przemiany. W końcu, Wenus zaczyna przechodzić ‘przez’ twarz Słońca – przemieszcza się pomiędzy Ziemią i Słońcem – i jest na drodze na swoją pozycję jako Gwiazda Poranna, na prawo od Słońca. Przez te osiem dni solarnego tranzytu, Wenus nie da się zobaczyć z Ziemi gołym okiem. Potem, wyłania się na prawo od Słońca – i w tym momencie swojej wędrówki po orbicie świeci najjaśniej, narodzona na nowo jako Gwiazda Poranna. Przez następne 263 dni nocnego wstępowania na niebiosa, stopniowo oddala się od Ziemi, a przez to wydaje się ciemniejsza – aż przejdzie ‘za Słońcem’, z perspektywy Ziemi. Będąc znacznie dalej, tym razem Wenus potrzebuje 50 dni, by wyłonić się znów na lewo, odrodzona jako Gwiazda Wiczorna. I tak to się kręci bez końca: 263 dni jako Gwiazda Wieczorna, 8 dni niewidoczności i przemiany, 263 dni jako Gwiazda Poranna, potem 50 dni przemiany i niewidoczności.

Z tego powodu, niemal wszystkie bóstwa Gwiazdy Porannej, które wyżej wymieniłem, są zabite i wskrzeszone. Konkretnie, schodzą na dół z niebios, albo przynoszą coś z niebios – albo robią obie te rzeczy, naśladując sposób, w jaki wydaje się, że Wenus spada z nieba. Czasem te postaci są zabijane, a potem schodzą do podziemnego świata, by ostatecznie odrodzić się jako władca zaświatów – Gwiazda Wieczorna, Pan Nocy. Nie tylko odradzają się, ale również przemieniają, tak jak Wenus się przemienia. Ozyrys zostaje władcą zaświatów po tym jak wskrzesza go Izyda, a Jezus wstaje z martwych, by władać ‘weselszą’ stroną chrześcijańskiego życia po śmierci. Lucyfer, którego niektórzy utożsamiają z diabłem, został wydalony z nieba i został królem Piekła, mrocznego aspektu zaświatów. To wszystko różne interpretacje zadziwiającej przemiany pomiędzy Gwiazdą Poranną i Wieczorną – i tego jak wydaje się, że Wenus wschodzi w górę i zstępuje z nieba.

Powinienem przelotnie podkreślić, że większość tych postaci, które nazywam ‘bóstwami Gwiazdy Porannej’ to tak naprawde ‘bóstwa Gwiazdy Porannej/Wieczornej’ – ale gdybym miał to ciągle powtarzać, brzmiałoby to niezgrabnie. W zwykłej rozmowie ludzie często używają określenia ‘Gwiazda Poranna’, by odnieść się ogólnie do Wenus – i choć poprawianie ludzi i bawienie się w snoba astronomii na imprezach nie jest zbyt uprzejme, dla naszych celów tutaj waśne jest pamiętanie o poprawnym nazewnictwie.

Diego Duran (1537-1588)

Montezuma II obserwujący kometęDiego Durán (1537 – 1588). Aztekowie wierzyli, że oznacza powrót Quetzalcoatla

Być może jednym z najlepszych przykładów bóstwa, które jest bardzo sugestywną i szczegółową personifikacją Wenus jest słynny Quetzalcoatl z mitów z Ameryki Środkowej – ale są również wiele odpowiadających mu postaci o innych imionach w mitach z subkontynetu meksykańskiego i Ameryki Południowej. Quetzalcoatl jest bardzo ważną postacią w mitologii rdzennych mieszkańców tego regionu. a jego znaczenie i kulturalna wartość trwa po dziś dzień. W tym momencie należy wspomnieć, że bez względu na to, który odcinek cyklu Gwiazda Poranna – Wieczorna twórca mitu wybierze jako początek, mitologiczne postaci oparte na planecie Wenus zazwyczaj przechodzą transformację i zostają wskrzeszone, a Quetzalcoatl jest tego dobrym przykładem. Uważano, że zaczynał swoje życie jako Gwiazda Poranna, gdy Wenus jest najdalej od Ziemi i jest najmniej jasna, jak małe dziecko, które się rodzi. Gdy Wenus staje się jaśniejsza, była postrzegana jako Quetzalcoatl dorastający i stający się mężczyzną… a wówczas zostaje, dość nieuchronnie, złożony w ofierze. Znika na osiem dni – przez cztery jest martwy, a przez kolejne cztery wycieńczony – a potem znów się pojawia, odrodzony jako Gwiazda Poranna, w całym jej splendorze, po czym wznosi się na niebiosa, by rządzić niebem. Oczywiście, przepowiednia głosi, że pewnego dnia powróci, a jego powrót będzie zwiastowała kometa, tak jak narodzenie Jezusa. I tak jak narodzenie Drogona i odrodzenie Dany! Coż za zbieg okoliczności.

Pragnę zwrócić uwagę na to, że ośmiodniowy okres postoju Quetzalcoatla w podziemiu dokładnie odpowiada ośmiodniowemu tranzytowi pomiędzy pozycjami Gwiazdy Porannej i Wieczornej u Wenus, gdy przechodzi za Słońcem i jest niewidoczna. Oto właśnie chodzi w szczegółowej mitycznej astronomii. W micie o Pierzastym Wężu odnajdujemy zakodowaną podstawową astronomię i naukę – to ‘kosmologiczna funkcja’ mitologii według Josepha Campbella (rozdział Joseph Campbell, George R.R. Martin i znaczenie symbolicznego myślenia, tabela ‘Funkcje mitów’) – jako proto-nauki. Obserwacje cykli natury i niebios tworzą szkielet i fundament dla mitu. Jednak, w tym micie zakodowane są również definujące wartości i duchowe wierzenia danej kultur i to one są mięśniami na ‘szkielecie’ legendy. To społeczna i religijna funkcja mitu. Przemieniająca podróż Quetzalcoatla przez Podziemie jednocześnie wyraża definiujące idee kultury i szczegółowe obserwacje nieba, wyśmienicie zawinięte w jedną ezoteryczną opowiastkę. Później, ta opowieść działa jako środek przez który te obserwacje i idee są przekazywane w czasie. Tak długo jak ważne fakty z mitu nie są zmienione, astronomiczne przesłanie pozostaje nietknięte, nawet jeśli szczegóły stopniowo zmienią się w czasie. Zwykle liczby są tymi aspektami mitu, które przetrwają najdłużej, ponieważ nie są subiektywne, jak opisy.

Najlepsze jest to, że setki lat później, oddzieleni od pierwotnych autorów mitu przez czas i przestrzeń, i tak jesteśmy w stanie stwierdzić, że Quetzalcoatl jest personifikacją Wenus, ponieważ jego działania odpowiadają tym Wenus. A z tego możemy wydedukować, że starożytne ludy Ameryki szczegółowo obserwowały niebo (ten fakt potwierdzają też kosmiczne ustawienia w ich monumentach), a potem przekazały te informacje, zakodowane w micie i powiastce. Bez wątpenia, ‘w transporcie’ ta opowieść była zmieniana i opowiadana na nowo przez ludzi, którzy nie rozumieli astronomicznych prawd kryjących się za tą opowieścią, ale jednak, te rzeczy przetrwały nietknięte, schroniwszy się w warstwach mitu, oczekując szansy by rozpoznano czym tak naprawdę są – podstawową astronomią i naukowymi obserwacjami.

Z drugiej strony, zdanie sobie sprawy z tego, że starożytni robili znacznie więcej od opowiadania głupkowatych bajeczek, może sprawić, że współczesny człowiek zacznie darzyć swoich przodków większym szacunkiem, przez ich zrozumienie dla kondycji ludzkości i jej miejsca we wszechświecie. Mam nadzieję, że to odnowione poczucie podziwu i respekt u nas może sprawić, że więcej osób dowie się więcej o kontekście i historii, która towarzyszy mitom i spowoduje, że lepiej zrozumieją kultury, które je napisały. Innymi słowy, moc mitu może być przemieniająca, jeśli się na nią otworzymy.

lucifer, luna, vesper

Grecka statua Eosphorusa, Hesperousa i Selene  / Eos , Phosphoros, Hesperos, Helios, szkic, Stanisław Wyspiański, 1897

Przed chwilą wspominałem, że Rzymianie nazywali Wenus ‘Lucifer’, gdy pojawiała się jako Gwiazda Poranna, a teraz dodam, że gdy była Gwiazdą Wieczorną, zwali ją ‘Vesper/Hesperos). W greckim, słowo na Gwiazdę Poranną to ‘Eosphorus’ lub ‘Phosphorus’ – co znaczy ‘niosący światło’, od niego bierze się nazwa fosforu, a na Gwiazdę Wieczorną – ‘Hesperus’. Jest taka stara zagadka filozofów na temat semantyki i nazywaniu rzeczy, zwana jako Zagadka Freggego, która duma nad potencjalnie mylącą rzeczywistością, że choć ‘Hesperus’ i ‘Phosphorus’ mają inne właściwości, takie jak to, że jeden pojawia się o świcie, zaś drugi o zmierzchu, tak naprawdę są jednym i tym samym. Hesperus TO Phosphorus, ponieważ obaj są Wenus. Jednak nie zawsze można zrównać Hesperusa z Phosphorusem – na przykład, gdy wyjaśniasz komuś kiedy należy wypatrywać Gwiazdy Porannej, intrukcje będą inne od tych, które dałbyś komuś kto pyta o Gwiazdę Wieczorną. W pewnym sensie są tym samym, a w innym nie.

To bardzo podobne do pola minowego po którym zmuszona jest stąpać mitologia porównawcza – możemy zestawiać mity, które mają wspólne elementy i postaci oraz powiedzieć, że w pewien sposób opowiadają tą samą opowieść, ale nigdy nie możemy stracić z oczu ważnych różnic. Musimy mieć na uwadze różne pomysły i konteksty jednocześnie, myśląc i o specyficznych, spersonalizowanych detalach, które czynią każdy mit wyjątkowym, ale również myśleć o uniwersalnych motywach i archetypach, które łączą nas w jedną ludzkość. To bardzo zajmujące i przyjemne wyzwanie i jestem pewien, że wy też macie na to apetyt, taki który mogliście przynieśc ze sobą do tego podcastu, albo taki, który dopiero pączkuje, rozkwita i rośnie, właśnie teraz, gdy rozmawiamy. 😉

***

Czy tyś jest… NIEPRZYJACIEL?

Większość ludzi zna koncepcję, że Lucifer to po prostu inne określenie Szatana, diabła w religii chrześcijańskiej. Jednakże, to stosunkowo niedawne powiązanie, a motyw Lucifera ma swoje korzenie w znacznie odleglejszej przeszłości. Hebrajskie słowo tłumaczone jako Lucifer, הֵילֵל בֶּן-שָׁחַר  (Helel ben Shaḥar), to po prostu wyrażenie opisujące Wenus jako Gwiazdę Poranną – tak jak łacińskie słowo ‘lucifer’, które przekłada się jako ‘światło-nośca’, ‘świetlisty/błyszczący’, ‘syn poranka’ itd.  Samo Helel ben Shaḥar tak właściwie pojawia się tylko raz w Starym Testamencie Biblii (Nowy Testament, w tym Księga Apokalipsy, został napisany głównie po grecku), a większość uczonych zgadza się, że było tam użyte metaforycznie, jako odniesienie do Króla Babilonu Nabuchodonozora II, który zdobył Jerozolimę, ale potem musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami – innymi słowy, wzniósł się wysoko i upadł, jak Wenus. Wyraz ‘lucifer’ został powiązany z Szatanem jako upadłym aniołem dopiero przez Papieża Grzegorza Wielkiego (540-604 AD), a pomysł ten spopularyzował John Milton w ‘Raju utraconym‘. Oto wers z Księgi Izajasza:

Iz 14:12

Jakże to spadłeś z niebios,  Jaśniejący¹, Synu Jutrzenki, Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?

Isaiah 14:12: “How art thou fallen from heaven, O Lucifer, son of the morning!  How art thou cut down to the ground, thou which didst weaken the nations!”

¹ przypis tłumacza: Wulgata (łacińskie tłumaczenie Biblii, dokonane przez Św. Hieronima) używa tu słowa ‘Lucifer’.

Powiedzenie, że imię Szatana to ‘Lucifer’ nie różni się od mówienia, że jego imię to ‘Fosforus’, z tą różnicą, że pierwsze brzmi znacznie lepiej. Jak wspomniałem, lucifer to łacińskie słowo znacznie starsze niż Papież Grzegorz i John Milton – i odnosi się po prostu do Wenus, gdy ta pojawia się jako Gwiazda Poranna. Jednak, Papież Grzegorz nie był szalony – w istocie, miał bardzo dobry powód, by stworzyć powiązanie pomiędzy Szatanem i Wenus. Opowieść o dostojnym aniele, który rzuca wyzwanie Bogu i zostanie strącony z niebios, a potem zostaje władcą piekieł to jedna z interpretacji uniwersalnego mitologicznego archetypu, znanego jako ‘bóstwo Gwiazdy Porannej’.

Jednak, z drugiej strony, tak samo ma się to z historią Jezusa Chrystusa, który jest nazwany Gwiazdą Poranną, w Księdze Apokalipsy w Nowym Testamencie (rozdział 22, wers 16):

Ja, Jezus, posłałem mojego anioła, by wam zaświadczyć o tym, co dotyczy Kościołów. Jam jest Odrośl i Potomstwo Dawid, Gwiazda Świecąca, poranna.

“I, Jesus, have sent my angel to give you this testimony for the churches. I am the Root and the Offspring of David, and the bright Morning Star.”

 przypis tłumacza: w Orędziu Paschalnym (Exultecie), starożytnej pieśni śpiewanej w Wigilię Paschalną, pojawia się następujący wers:

Flammas eius lucifer matutinus inveniat: Ille, inquam, lucifer, qui nescit occasum: Christus Filius tuus, qui regressus ab inferis, humano generi serenus illuxit, et vivit et regnat in saecula saeculorum.

Po polsku jest to tłumaczone jako:

Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.

Po angielsku zachowano oryginalny termin ‘Gwiazda Poranna’:

May this flame be found still burning
by the Morning Star:
the one Morning Star who never sets,
Christ your Son,
who, coming back from death’s domain,
has shed his peaceful light on humanity,
and lives and reigns for ever and ever.

Na pierwszy rzut oka, to że i Jezus i Lucyfer są opisywani jako Gwiazda Poranna wydaje się z całą pewnością mylące. W sensie, no chyba nie ma dwóch osób bardziej przeciwnych niż Jezus i Lucyfer, co nie? Pozwólcie, że wyjaśnię. Wiele kultur postrzegało Wenus, najjaśniejszą gwiazdę nocnego nieba, która wschodzi tuż przed Słońcem, jako pewnego rodzaju uzurpatora, takie podrabiane słońce. Ów przebieraniec wznosi się nad horyzontem o wczesnym poranku, próbuje wskoczyć na miejsce Słońca i świecić dość jasno, by przynieść dzień… ale nim Wenus zdoła wznieść się wysoko, prawdziwy król nieba – Słońce – wstaje i dosłownie wymazuje Wenus z nieba. W rezultacie, widzimy, że niektóre postaci oparte na Gwieździe Porannej chcą uzurpować jakiegoś wysokiego boga, tak jak biblijny Lucyfer, który buntuje się przeciw Bogu i przegrywa. Jako Gwiazda Poranna, Lucyfer jest wspaniały – to wysoki anioł pięknej muzyki, najdostojniejszy z aniołów… rozumiecie co mam na myśli. Odwrotnie, jego status jako Gwiazdy Wieczornej jest bardzo niedostojny: zostaje wyrzucony z nieba, by żyć na zawsze w piekle, aż wróci na Ziemię podczas Armegeddonu i Bóg znów go pokona.

Jezus również schodzi z niebios – ale co ważne, wciela się na Ziemi, bo tego chce, by ocalić ludzkość, jest darem Boga dla człowieka. To Gwiazda Poranna jako Syn Boga – Syn Słońca. Jednak, to nadal ten sam motyw – świetlista istota schodzi z niebios na ziemię – a właśnie to zdaje się robić Wenus każdego wieczora jako Gwiazda Poranna. Autorzy mogą napisać, że była wyrzucona z nieba, albo przybywa jako dar, jak będzie im to bardziej odpowiadało, ale obie te metafory opisują tą samą podstawową astronomię.

Innym aspektem Wenus, który ma i Jezus i Lucyfer to przynoszenie światła – dawanie boskiej wiedzy lub mocy ludzkości. To ważna cecha archetypu bóstwa Gwiazdy Porannej/Wieczornej, bez względu na to czy jej zejście na dół jest przedstawione jako wielki upadek, czy boskie lądowanie. Quetzalcoatl miał ponoć nauczyć rdzenne ludy niemal wszystkiego co widzieli o rolnictwie, uprawie roli, astronomii, matematyce i tak dalej… podczas gdy Prometeusz jest znany z tego, że ukradł ogień bogów i dał go  ludzkości. Jezus schodzi na ziemię, by wskazać człowiekowi drogę do zbawienia i pokazać co należy czynić, by żyć dobrze – i obdarza Duchem Świętym, boską obecnością, która ma mieszkać w sercach ludzi.

A co z Lucyferem, uznawanym za diabła? Zatem, przypomnijcie sobie historię o Ogrodzie Eden. Wąż próbuje przekonać Adama i Ewę do zjedzenia owocu z czegoś nazywanego ‘Drzewem Poznania Dobra i Zła’, co według zapewnień węża to sprawi, że staną się jak bogowie, mając świadomość dobra i zła. Przypuszczalnie, to oznacza, że wcześniej człowiek był w bardziej niewinnym stanie, podobnym zwierzęcemu, nieświadomy możliwości wyboru pomiędzy czynieniem zła i dobra… chociaż samo zjedzenie owocu jest uznawane za grzech, więc mamy tu coś jakby paradoks. Bez względu na to, jakby na to nie patrzeć, wąż istotnie przyniósł człowiekowi ‘boską wiedzę’, jak nakazuje jego status, jako Gwiazdy Porannej.

Teraz widzicie dlaczego Papież Grzegorz mógł uznać biblijną opowieść o upadłym aniele Lucyferze jako złowieszczą inkarnację postaci Gwiazdy Wieczornej, pewnego rodzaju mrocznego światło-noścę.

Warto zauważyć, że wąż dał swój prezent okropnej wiedzy człowiekowi z gałęzi mitologicznego drzewa-świata, bardzo podobnego do Yggdrasil, którego wyższe gałęzie reprezentują przestrzeń niebieską. Jak już mówiłem, to bardzo częsty mitologiczny motyw, a Biblia nie jest tu wyjątkiem. Owoc wiedzy i sam wąż zeszli z tej niebieskiej przestrzeni w ręce ludzi, przynosząc oświecenie, na dobre albo złe.

Motyw bóstwa Gwiazdy Porannej które rzuca wyzwanie bogu można znaleźć wszędzie – jest kananejskie bóstwo Attar, który próbował ukraść niebiański tron Ba’ala i został władcą podziemi. Jest starszy mit o innym kananejeskim bóstwie, Helelu, który usiłował obalić wysokiego boga Ela, który żył na szczycie góry (jego imię to wersja tego słowa, które napotkaliśmy już wcześniej, ‘Helel ben Shahar’, co dosłownie znaczy ‘gwiazda dnia’, ‘syn poranka’). On też przegrał i spadł do podziemi. Chaldejski mit o Isztar i Inannie jest podobny – bóstwa powiązane z gwiazdą poranka schodzą do podziemnego świata. Babiloński mit o Etanie i Zu opowiada tą samą opowieść – rozumiecie o co mi chodzi. Gdy Wenus zmienia czas, gdy się pojawia – świt na zmrok po zachodzie Słońca – była postrzegana jako wskrzeszana jako ‘władca podziemi’ lub ‘władca nocy’. To zmartwychwstałe bóstwo dysponuje teraz władzą nad śmiercią. Wspomnę, że nawet postaci Gwiazdy Porannej, które nie wyzywają Boga, ale posiadają jego błogosławieństwo, jak Jezus i Mitra, zyskują władzę nad śmiercią po swoim zmartwychwstaniu.

Skoro mowa o boskim błogosławieństwie… istnieje silne powiązanie pomiędzy bóstwami solarnymi i tymi opartymi na Gwieździe Porannej, zwłaszcza gdy Wenus przedstawiana jest jako syn poranka, syn słońca. Bóg Wszechmogący niemal zawsze jest Słońcem i tą rolę odgrywa również Bóg Chrześcijan. Jego Syn, Jezus, który jest Gwiazdą Poranną jest Synem Słońca i częścią Trójcy, która JEST Bogiem. Jezus jest jak mniejszy fragment słońca, syn słońca, reprezentant swojego solarnego ojca na ziemi. Mitra również odgrywa tę rolę – jest awatarem słońca na ziemi, tak jak Azor Ahai jest ‘wybrańcem R’hlorra’. Te postaci Gwiazdy Porannej są często ‘czempionami słońca’, więc choć są odrębne od swojego wszechmogącego ‘bóstwa ojca’, noszą w sobie jego esencję i moc. Czasem są odrodzone jako nowy wysoki bóg, stając na miejscu ojca – innymi słowy, granice są niewyraźne.

Często mówię i o Azorze Ahai Odrodzonym i o Światłonoścy jak o potomstwu słońca w jednym sensie i odrodzonym słońcu w innym. To bardzo podobna sytuacja do tej, którą widzimy u Jezusa – w pewnym sensie jest Gwiazdą Poranną i Synem Boga, ale jest również częścią Boga, która wstępuje na niebiosa. Wydaje się, że George pokazuje nam coś podobnego z przemianą Słońca i Azora Ahai. Można na to patrzeć na dwa sposoby: jak na słoneczną postać, która umiera, spada na ziemię i odradza się lub jak na solarną postać, która wydaje na świat dzieci – Gwiazdy Poranne, które spadają na ziemię.

Powtórzmy zatem to czego dowiedzieliśmy się o tym całym ‘bóstwie gwiazdy porannej’. Jest znany z tego, że przyniósł ogień i wiedzę bogów ludzkości, czasem dlatego, że ukradł go bogom, a czasem dlatego, że jest synem samego boga lub bogini. Spada na ziemię jako gwiazda, jest wskrzeszony, a jego imię znaczy ‘Światłonośca’ albo ‘Syn Poranka’. Jeśli poświęciliście choć odrobinę uwagi poprzednim podcastom, już teraz widzicie, że wszystkie te motywy są obecne w micie o Azorze Ahai i jego powrocie. Oryginalnie jest przedstawiony jako zbawca ludzkości, podczas gdy nasze badania pokazują, że było raczej na odwrót. Ważne jest to, że oba te wyobrażenia pasują do archetypu Gwiazdy Porannej.

Najważniejszym pytaniem o Azorze Ahai, które musimy sobie zadać, jest: czy był diabłem? A może jednak zbawcą?

A może obydwoma?

Wracając do koncepcji, że Wenus to Hesperus i Phosphorus, zarówno Vesper jak i Lucifer, Gwiazda Wieczorna I Poranna, rozważmy tego konsekwencje dla Azora Ahai i jego płonącego miecza z legendy, który go symbolizuje, Światłonścy. Czy mógł przemienić się z Gwiazdy Wieczornej, zwiastuna nocy, w Gwiazdę Poranną, heralda świtu? Podobnym możliwym scenariuszem, który również pasowałby do symbolizmu jest ojciec Azor Ahai jako zwiastun nocy i jego syn jako Ostatni Bohater, posłaniec świtu.

W rezultacie dochodzimy to jeszcze głębszego pytania o miecze i księżyce: czy chodzi o tą samą rzecz mającą dwie połówki, czy dwie rzeczy które tworzą parę? Chodzi o to, czy były dwa miecze – jak sugeruję – czarny miecz wykonany z księżycowego meteorytu, przy użyciu krwawej ofiary, przez Azora Ahai i biały miecz zwany Świtem – czy był to jednak jeden miecz, w jakiś sposób przemieniony z czarnego na biały?

To samo pytanie dotyczy księżyców – skłaniam się ku poglądowi, że naprawdę były dwa księżyce, z których jeden został zniszczony w Erze Świtu – ale równie dobrze mógł to być jeden księżyc, który został przemieniony – nie mogę mieć pewności. Mam nadchodzący esej, który rozważa w szczególności problem księżyców – i tym co widzę są księżycowe dziewice, które są powiązywane albo z ogniem albo z lodem, co sugeruje, że mogły być dwa księżyce, jeden mający związek z ogniem, a drugi z lodem. Jednak, możliwe jest, że był ognisty księżyc, który nie został zniszczony, lecz uszkodzony podczas Długiej Nocy – i przemienił się w obecny, związany z lodem księżyc, którego zimne światło zdają się tak bardzo lubić Inni. Lodowe i ogniste księżycowe dziewice mogą pokazywać nam proces, a nie parę, ale myślę, że opcja z parą ma więcej sensu.

Myślę również, że więcej sensu miałoby istnienie dwóch przeciwnych mieczy ‘Światłonośców’, bo wiecie, nie da się zorganizować dobrego pojedynku jak jest tylko jeden magiczny miecz. Podobnie, opowiadam się za Ostatnim Bohaterem jako synem Azora Ahai – mieczem poranka i zmierzchu jako dwoma oddzielnymi osobami. Z drugiej strony, myślę, że wskrzeszony zombie Azor Ahai, który okazuje się być tym, który czyni dobro – a którego syn zostaje Nocnym Królem, albo kimś podobnym – też byłby ciekawy.

Zatem, czy te pary herosów, mieczy i księżyców to dwa etapy przemiany tego samego, czy raczej pary przeciwieństw? Hesperous JEST Phosphorusem, w pewnym sensie, bo obaj są Wenus, ale z innego punktu widzenia Hesperus TO NIE Phosophorus, ponieważ te dwa słowa opisują bardzo odmienne położenia Wenus, które mają zupełnie inne cechy.

Przepraszam, że zostawiam Was tutaj z tą zagadką zawieszoną w powietrzu, ale na razie tyle mamy. Odkrywanie sekretów Pieśni Lodu i Ognia to nie prosta sprawa zebrania wskazówek do kupy i zawołania ‘Aha! Winny był lokaj!’, po czym możemy sobie iść do domu. Nie, tajemnica Światłonoścy, Azora Ahai i Ostatniego Bohatera jest bardziej subtelna i złożona. Jednak teraz, gdy rozumiemy mitologię Gwiazdy Porannej/Wieczornej na tyle, by coś o niej powiedzieć i wiemy w jaki sposób przejawia się w różnego rodzaju postaciach, możemy przynajmniej osadzić zagadki, które daje nam Martin w jakimś kontekście. Wiemy, że George kocha ‘szarość’ i zwykł marszczyć brwi na dwójkowe, czarno-białe myślenie – i uważam, że to dlatego pracowanie z tą Poranną/Wieczorną mitologią tak bardzo mu się spodobało – jest pełna rzeczy, które wydają się paradoksami. Aby zapobiec temu, że jego historia stałaby się płytka, automatyczna, przewidywalna albo pedantyczna, pisarz musi posiadać zdolność tworzenia tego, co nazywam ‘znaczącej wieloznaczności’ – a na tym polu Martin z całą pewnością przoduje. Dobry pisarz nie musi zawsze dawać czytelnikowi jasnych odpowiedzi, lecz zaprasza go do zadawania pytań i formowania własnych opinii – tak, że czytelnik ma swój udział w opowieści.

Źródłem opowiadania każdej historii, często powiada Martin, jest ludzkie serce w konflikcie. Jeśli przełożymy lekcję Wenus na serce w rozterce, zobaczymy, że każdy mężczynza i każda kobieta ma potencjał do ciemności i światła, zła i dobra, yin i yang – lub każdej innej pary przeciwieństw, którą zechcecie – albo jakichkolwiek cech, które im możecie przypisać – każda osoba ma możliwość by być Gwiazdą Poranną albo Gwiazdą Wieczorną…

… albo jak powiedziałby Davos, wszyscy jesteśmy pęczkiem na wpół zgniłych cebul!

***

Trójgłowa Gwiazda Poranna.

Wspomniałem wyżej, że w naszej opowieści są trzy kluczowe elementy przepełnione mitologią Gwiazdy Poranne: Nocna Straż, Ród Dayne’ów oraz Świt i oczywiście – Azor Ahai i Światłonośca. Jak na razie całkiem dobrze omówiliśmy tych ostatnich, ale nim przejdziemy do Świtu i Nocnej Straży, musimy szybko przeanalizować jeszcze jeden aspekt Światłonoścy, a jest nim czerwona kometa.

MIECZ WIECZORU

Podczas wydarzeń Pieśni Lodu i Ognia kometa-Światłonośca gra rolę Gwiazdy Porannej i Gwiazdy Wieczornej. Innymi słowy, George przeniósł mitologię Wenus na kometę. Mówi nam to nazywając swój czerwony miecz ‘Światłonoścą’, a potem wprowadzając czerwoną kometę – jako symbol Światłonoścy. Gdy Dany po raz pierwszy widzi kometę, w noc gdy spala Droga i budzi smoki (ogólnie mówiąc odgrywa scenę zniszczenia drugiego księżyca), widzi ją jako pierwszą gwiazdę tego wieczoru – Gwiazdę Wieczorną. To pierwszy wpis na długiej liście powiązać pomiędzy Wenus i czerwoną kometą. Z kulminacji Gry o tron:

Jhogo dostrzegł ją pierwszy. – Tam. – Powiedział cichym głosem. Dany spojrzała i ją dostrzegła. Nisko na wschodzie. Pierwszą gwiazdą była kometa, płonąca czerwienią. Krwawą czerwienią, płomienną czerwienią. Była ogonem smoka. Nie mogła prosić o silniejszy znak. 

“Jogo spied it first. “There,” he said in a hushed voice. Dany looked and saw it, low in the east.  The first star was a comet burning red, blood red, fire red. The Dragon’s tail. She could not have asked for a stronger sign.”  

Warto zauważyć, że wędrująca gwiazda podobno doprowadziła trzech mędrców do Betlejem i nowonarodzonego Jezusa też miała zostać zauważona na wschodzie. Choć to tylko domysły, jedna z teorii na temat tej gwiazdy mówi, że była to kometa. W każdym razie, tak naprawdę jest jeszcze jedna wzmianka o tym, że Daenerys widzi czerwoną kometę jako Gwiazdę Wieczorną, na samym początku pierwszego rozdziału Dany w Starciu królów:

Dothrakowie zwali kometę shierak qiya, Krwawiącą Gwiazdą. Starcy mamrotali, że to zły omen, lecz Daenerys Targaryen ujrzała ją po raz pierwszy nocą, gdy spaliła khala Drogo, kiedy obudziły się jej smoki. To zwiastun mojego nadejścia – powtarzała sobie, wpartując się w nocne niebo z sercem przepełnionym zachwytem. Bogowie przysłali ją, by wskazać mi drogę.

The Dothraki named the comet shierak qiya, the Bleeding Star. The old men muttered that it omened ill, but Daenerys Targaryen had seen it first on the night she had burned Khal Drogo, the night her dragons had awakened. It is the herald of my coming, she told herself as she gazed up into the night sky with wonder in her heart. The gods have sent it to show me the way.

Czasem mówię, że teoretycznie czarny miecz Azora Ahai, wykonany z meteorytu, mógł być przeciwieństwem Świtu, pewnego rodzaju ‘Mieczem Wieczoru’. Uważam, że George przedstawia nam go właśnie w ten sposób – kometa dosłownie odgrywa rolę Gwiazdy Wieczornej i zwiastuje nadejście Daenerys, która stała się Azorem Ahai Odrodzonym (jak wyjaśniałem na końcu pierwszego podcastu). Gwiazda Wiczorna jest heroldem nadejścia nocy, a narodzony na nowo Azor Ahai jest – moim zdaniem – odwróconym solarnym królem i postacią Gwiazdy Wieczornej. Władcą nocy, nocnym słońcem, lwem nocy. Czarnym smokiem. I dokładnie to tutaj widzimy – w tej bardzo ważnej scenie to czerwona kometa jest Gwiazdą Wieczorną, która zapowiada nadejście czarnego smoka (Drogona) i mrocznej solarnej królowej – Daenerys jako Azora Ahai Odrodzonego. Ta scena to odegranie na nowo wydarzeń, które wywołały pierwszą Długą Noc, więc niemal wszystko zdaje się krzyczeć ‘Herold Zmierzchu’… a dokładnie tym jest Gwiazda Wieczorna, tak jak inna wersja Wenus, Gwiazda Poranna jest tą, która przynosi świt i światło.

Rozważcie to: Gwiazda Wieczorna jest znana z tego, że spada z nieba każdej nocy – jak już wspomiałem – więc w tej scenie powiązanie komety z Gwiazdą Wieczorną sugeruje motyw krwawych gwiazd, które schodzą z nieba. A to, oczywiście, jest tym co naszym zdaniem było przyczyną Długiej Nocy – mamy więc znów wracamy do tego, że czerwona kometa zwiastuje Zmierzch nad Zmierzchami.

Innymi słowy, cała te scena jest spójna. Zgodna z mitologią Gwiazdy Wieczornej. To pokazuje nam prawdę o Światłonoścy i ujawnia kłamstwa czające się w micie. Daenerys jest odrodzonym Azorem Ahai i odtwarza wydarzenia wykucia Światłonoścy… ale nic w tej ceremonii nie mówi nam ‘Gwiazda Poranna’ ani ‘Światło-nośća’ – i myślę, że to czytelne przesłanie, że tak samo było z oryginalnym wykuciem Czerwonego Miecza. ‘Światłonośca’ Azora Ahai był mieczem ciemności, a czerwona kometa, która go symbolizuje była odpowiedzialna za ‘zgaszenie światła’ nad Planetos.

Odchodząc od sceny Alchemicznych Godów i patrząc szerzej na czerwoną kometę, uważam, że inne wskazówki wskazują w tym samym kierunku. Nie musimy przytaczać cytatów o różnych rzeczach z którymi ludzie w opowieści powiązują czerwoną kometę, bo zrobiliśmy to wcześniej, ale szybki rzut okiem na nie pokazuje, że wszystkie odnoszą się do zaproponowanego przeze mnie przebiegu wydarzeń – że oryginalna kometa-Światłonośca była tym co zniszczyło księżyc, tym co przyniosło smocze meteory i było zwiastunem Długiej Nocy. Jest nazywana ‘czerwonym posłańcem’, który wróży ogień i krewi – a według Starej Niani pachnie jak smoki. Jest nazywana ‘Biczem Ojca’, smoczym ogonem, rozżarzonym do czerwoności mieczem oraz krawym mieczem. Jest ‘raną zadaną niebu’, a w Starciu królów jest nawet raz opisana jako ‘rysa na twarzy boga’. Jest nawet obdarzona mianem ‘Kometa Joffreya’ – czy moglibyśmy prosić o lepszy dowód?! 😉

Jest Gwiazdą Wieczorną, heroldem nocy. Długiej Nocy, którą wywołały krwawiące gwiazdy, które spadały niczym płonące miecze i lądowały jak smoki.

Ostatnia rzecz na temat komet, smoków i Wenus: jak wcześniej wspomniałem, pierwotnie ‘lucifer’ było łacińskim słowem na Wenus jako Gwiazdę Poranną i zaczęto je kojarzyć z Szatanem dopiero około 600 AD. Dorzucę, że w Biblii Szatan jest kilka razy nazwany ‘Wielkim Smokiem’ i a scenie z Ogrodu Eden zamienia się w mówiącego węża. Okultyści uważają Lucyfera za jedno z głównym źródeł magii, czasem nawet jedyne ŹRÓDŁO magii – a w Pieśni Lodu i Ognia… powiadają, że SMOKI są przyczyną powrotu magii na świat. A może to czerwona kometa? A może czerwona kometa ma coś wspólnego z obudzeniem smoków, by one mogły spowodować powrót magii? W każdym razie, ważne jest to, że smoki moga być jednym ze źródeł lub źródłem magii w PLIO, a Lucyfer jest powiązywany ze smokami i byciem źródłem magii. To wszystkie pomysły są powiązane z Wenus. Szatan reprezentuje zwłaszcza jej aspekt jako Gwiazdy Wieczornej, tak jak Azor Ahai, ten który przynosi ogień, smoki, czarnie miecze i Długą Noc, wydaje się inkarnacją Gwiazdy Wieczornej, herolda nadejścia nocy.

MIECZ PORANKA

A teraz, z drugiej strony, mamy Świt. ‘Miecz Poranka’. Wspomniałem, że Lucifer znaczy również ‘syn poranka’ (son of the morning) co brzmi strasznie podobnie do ‘miecz poranka’ (sword of the morning). Syn poranka (Wenus) przynosi świt – mam tu na myśli wschód słońca – a Miecz Poranka przynosi miecz o nazwie Świt. Wisienką na torcie jest to, że Świt jest dość znany ze swojego statusu jako miecza-gwiazdy. Miecz Poranka nosi gwiazdę świtu – widać to tutaj jak na dłoni.

Ważne jest to, żebyście zauważyli, że mówimy tutaj o ‘gwieździe, która spadła z nieba’ – tak jak wszystkie bóstwa związane z Wenus, które schodzą na ziemię, by przynieść ogień bogów… którym w tym przypadku jest meteoryt, z którego dało się zrobić miecz. To kolejne potwierdzenie czegoś o czym opowiadałem już wielokrotnie – w naszej opowieści ‘ogień bogów’ reprezentują księżycowe meteory oraz narodzone z nich miecze i magia. Według legendy Szary Król ukradł ogień bogów z gromu Boga Sztormów oraz od Morskiego Smoka, a ja uważam, że w tych mitach ‘ogień’ odnosi się właśnie do księżycowych meteorów, ich magii oraz mieczy, które ludzie z nich wykuli. Przy okazji: tak, myślę, że to może oznaczać, iż istnieje jakiś związek pomiędzy Żelaznymi Ludźmi a kontaktem Azora Ahai z Westeros.

Podsumowując, motyw Światłonoścy, księżycowe meteory – i w sposób szczególny kometa – reprezentują ogień bogów, a Światłonośca-miecz jest (moim zdaniem) zrobiony z meteorów z ‘zapłodnionego’ przez kometę księżyca. Światłonośca jest nazwany po Gwieździe Porannej, a bóstwa tej właśnie gwiazdy są znane z tego, że przynoszą na ziemię ogień bogów.

Widzicie, jak to wszystko do siebie pasuje?

Muszę powiedzieć, że wiele osób zauważyło korelacje pomiędzy Świtem i mitologią Gwiazdy Porannej – jak mówiłem, widać to jak na dłoni – a w wyniku tego, doszło do wniosku, że Świt jest Światłonoścą. Zgodnie z moimi poglądami, Świt to połowa pary ‘mieczy-Światłonośców’. Powiedziałbym, że prawdopodobnym jest to, że Świt jest mieczem, który przyniósł świt i zakończył Długą Noc – w końcu to jest nawet w jego nazwie… – ale nie sądzę, żeby to był ten sam miecz, który wykonał Azor Ahai, przy użyciu magii krwi, w Assahi albo gdziekolwiek indziej. Zatem, powiedziałbym, że jest mieczem Światłonoścą, ale nie TYM mieczem Światłonoścą, a przynajmniej do takiego wniosku prowadzi mnie moja teoria.

Pewną intrygującą możliwością jest to, że Świt i ten hipotetczny ‘czarny miecz Azora Ahai’ to wytwory jakiejś starożytnej technologii, ale z jakąś kluczową różnicą… być może miecz Azora Ahai wykonano używając magii krwi, a Świt nie. Myślę, że ten pomysł ma jakiś sens – i jestem dość pewien, że Martin pokazuje nam, że każda magia krwii jest po prostu zła.

Wariacją na temat tej teorii jest możliwość, że dwa miecze zostały zrobione z twóch odmiennych rodzajów meteorytów. Świt to biały miecz, podobno wykuty z bladego kamienia, a meteor, który Krwawnikowy Cesarz ponoć czcił, był czarny. Te legendy są niesamowicie starodawne, więc należy do nich podchodzić z rezerwą – jednak wydaje mi się, że mamy tu opowieści o dwóch różnych meteorach. Jeśli mam rację co do tego, że czarny oleisty kamień ma coś wspólnego z księżycowymi meteorami, potwierdzałyby one istnienie czarnych meteorytów. Teraz, spójrzmy uważnie na Świt – jest zdecydowanie biały – co sugeruje istnienie przynajmniej jednego białego meteoru. Jak wcześniej powiedziałem, albo odkryto jakiś sposób na to jak zamienić czarne miecze z meteorytów z białe, albo mamy tutaj dwa rodzaje meteorów – i dwa odmienne rodzaje mieczy z nich wykonanych.

Każda z powyższych opcji byłaby poprawną interpretacją dychotomii Gwiazdy Porannej/Wieczornej, ale myślę, że więcej sensu ma ta wersja, w której to samo katastroficzne wydarzenie dało nam materiał do wykonania dwóch rodzajów mieczy – tak jak jedna gwiazda dała nam i Gwiazdę Poranną  i Gwiazdę Wieczorną. Chociaż nazwa ‘Światłonośca’ znaczy Gwiazda Poranna, cały symbolizm, odnoszący się do Azora Ahai j jego miecza, który do tej pory przeanalizowaliśmy zdaje się krzyczeć ‘Gwiazda Wieczorna’, ‘Zwiastun Nadejścia Nocy’… i tak dalej – podczas gdy wszystko co tyczy się Świtu mówi ‘Gwiazda Poranna’, ‘Herold Dnia’ itp.

Ostatnią rzeczą związaną ze Świtem, którą teraz rozważymy, jest symboliczne ogniwo spajające go z lodem i księżycem. Na przykład, kości Innych są opisywane jako ‘blade’ i ‘błyszczące jak mleczne szkło’, podczas gdy Świt jest ‘blady jak mleczne szkło’ i ‘ożywa światłem’. To całkiem nowy temat, który w pełni omówię w innym podcaście w przyszłości – ale dodaje wiarygodności teorii proponowanej przeze mnie i mojego przyjaciela Voice of the Fist Men (Głos Pierwszych Ludzi) – a jest nią to, że duży, widocznie biały miecz (Świt) mógł być pierwotnie zwany ‘Lodem’, że mógł być oryginalnym mieczem Rodu Starków i Królów Zimy. To nie wyklucza pochodzenia Świtu z meteorytu – komety niosą w sobie lód, a Świt nie musi być dosłownie zrobiony z lodu, by mógł być powiązany z lodową magią. Ludzie od ognistych smoków mają czarne miecze… a czy Król Zimy nie wyglądał by świetnie, władając białym mieczem zwanym Lodem? Z całą pewnością to ma pewien sens.

W każdym razie, jeśli Świt rzeczywiście ma jakiś związek z Północą to prawie na pewno nie jest tym mieczem, który przybył ze wschodu i jest kojarzony z Azorem Ahai. Podoba mi się dychotomia, którą nam to tworzy – biały lodowy miecz, który płonie i czarny ognisty miecz wykonany z okrzepłego metalu i być może odrobiny zamarzniętego ognia – chodzi o smocze szkło. Północ kontra Południe. Lód kontra Ogień, ale lód jest palący, a ogień zamrożony. Możecie mnie nazwać fanem symetrii, ale jak dla mnie to ma sens – i być może właśnie to chce stworzyć Marin, nieustannie opisując lód jako coś co ma ‘parzące’ i ‘płonące’ właściwości i robiąc tyle szumu o motwy ‘zamarzniętego ognia’. To znacznie ciekawsze od przedstawienia lodu kontra ognia jako po prostu gorąca przeciwko zimnu. Myślę, że każda strona tego podziału na ogień i lód ma swoje mrożące i płonące właściwośći. Zdaje się również, że każda ma aspekt światła i aspekt ciemności.

Jeszcze inną wersją pomysłu, że Świt i czarny miecz (który moim zdaniem posiadał Azor Ahai) reprezentują tą samą technologię, ale z jakąś ważną różnicą jest koncepcja, że oba miecze pierwotnie przybyły ze wschodu i istotnie wykonano je tą samą techniką. Ta teoria jest oparta przede wszystkim na wizji, którą ogląda Daenerys w Grze o tron – tej, która wydaje się pokazywać Cesarzy Szlachetnych Kamieni z Wielkiego Cesarstwa Świtu, wysoko rozwiniętej cywilizacji z legend Dalekiego Wschodu, która znikła tysiące lat temu – i którą uznaję za wspólnego przodka Valyrii i Rodu Dayne’ów – i zapewne równięż kilku innych. Oto ten fragment, a pochodzi on ze snu Dany o ‘obudzeniu smoka’, który śni podczas porodu martwego Rhaega’a, dziecka podobnego do jeszczurki:

Widziała w korytarzu duchy ubrane w wyblakłe królewskie szaty. W dłoniach trzymały miecze z bladego ognia. Włosy ze srebra, włosy ze złota i platyny, oczy z opali, ametystów, turmalinu i nefrytu.
– Szybciej – krzyczały – szybciej, szybciej! – Pędziła, a jej stopy roztapiały kamień pod sobą. – Szybciej! – wołały duchy jednym głosem, a ona rzuciła się do przodu, krzycząc jeszcze głośniej. Jej plecy rozpruł nóż bólu i poczuła, że jej skóra rozwiera się, poczuła też smród palącej się krwi i ujrzała cień skrzydła. Daenerys Targaryen pofrunęła.
… obudzić smoka…

“Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings.  In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white and their eyes were Opal and Amethyst, Tourmaline and Jade. “Faster,” they cried. “Faster, faster!”

  She raised her feet, melting the stone wherever she touched.

  “Faster!” The ghosts cried as one, and she screamed and threw herself forward.”

  A great knife of pain ripped down her back and she felt her skin tear open, and smelled the stench of burning blood, and saw the shadow of wings.

  And Daenerys Targaryen flew.

  “Wake the dragon.”

Te królewskie duchy kibicujące Daenerys i zachęcające do obudzenia w sobie wewnętrznego smoka mają kamienie szlachetne zamiast oczu – a tak się składa, że odpowiadają czterem z ośmiu wymienionych Bogów-Imperatorów (a byli to Perłowy, Nefrytowy/Jadeitowy, Turmalinowy, Onyksowy, Topazowy oraz Opalowy, a także Ametystowa Cesarzowa i ostatni władca – Krwawnikowy). Wszyscy mają srebrno-złote włosy, co pasuje do opisów włosów Valyrian – ale najważniejsza jest postać o ametystowych oczach. Wydawałoby się, że ta osoba o fioletowych oczach i srebrno-złotych włosach to Valyrianin, ale Wielkie Cesarstwo zostało zapamiętane jako państwo, które upadło podczas Długiej Nocy, podczas gdy Valyria powstała dopiero po niej. Teoria głosząca, że to zniszczone Wielkie Cesarstwo było poprzednikiem Valyrii, pod względem magicznej i genetycznej spuścizny – właśnie tą teorię będziemy omawiać w nadchodzącym odcinku, który będę współtworzył z History of Westeros. Odkładając na bok kwestię tego, czy te wyglądające na Valyrian królewskie duchy to po prostu przodkowie Dany z Valyrii, czy raczej z zaginionego prekursora Valyrii – na razie ważne jest to, że trzymają miecze z bladego ognia.

Nawet według mitu, który przedstawia Azora Ahai jako bohatera, Światłonośca palił się na czerwono, a widzieliśmy sporo dowodów na to, że sam metal był czarny. Ci przodkowie Dany, którzy moim zdaniem żyli jeszcze przed Długą Nocą, władają mieczami z bladego ognia. Możliwe, że ten opis koloru płomienia nic nie znaczy, ale myślę, że może sugerować podobieństwo do Świtu, bladego miecza, który nieco świeci. Gdyby Świt miał zapłonąć, spodziewałbym się, że najwięcej sensu miałby ‘blady płomień’ albo ‘biały ogień’. Być może te miecze z ‘bladego ognia’ reprezentują oryginalną technologię płonących mieczy – może Świt to jedyny ocalały egzemplarz, model vintage. Krwawnikowy Cesarz – którego utożsamiam z Azorem Ahai – z całą pewnością wygląda na kogoś, kto kompletnie skalał magię i wiedzę WCŚ, zatem może jego czarny miecz to zdeprawowana wersja technologii Światłonoścy, podczas gdy Świt to oryginalny model. Ta teoria ma swój urok, ponieważ dałaby nam sposób na wykonanie płonącego miecza bez konieczności ofiary z ludzi – a czyż to nie byłoby świetne?

Znów, wdamy się w szczegóły tego pomysłu innym razem, a na razie chciałem tylko o tym wspomnieć, jako jednej z możliwości dotyczących teorii o ‘dwóch mieczach światłonoścach’.

Inne spostrzeżenie na temat Rodu Dayne’ów (to coś co wspomniałem podczas mojego wysąpienia w odcinku History of WesterosRód Dayne’ów: Część II‘: chociaż ów ród jest znany z tego, że wydaje na świat białych rycerzy o nieskalanej reputacji, których uznaje się za godnych tytułu ‘Miecz Poranka’ i władania Świtem, pojawiają się w nim też ich przeciwieństwa. Znamy trzech ‘Mieczy Poranka’ – Arthura Dayne’a, Davosa Dayne’a (który ożenił się z Nymerią) oraz Ulricka Dayne’a – o tym ostatnim wiemu tylko tyle, że był bardzo dobrym szermierzem – ale przedstawiono nam również pewnych zepsutych typków, którzy wydają się stać na przeciwnym biegunie do ‘białych rycerzy’. Ser Gerolda Dayne’a, znanego jako Ciemna Gwiazda, który nie ma oporów przed zamordowaniem małych dzieci, by wywołać wojnę, w której zginą tysiące ludzi… możliwe, że tylko dlatego, że mu się nudzi i cierpi na brak zainetresowania swoim wielkim ego. Mamy też Voriana Dayne’a, którego zwali ‘Miecz Wieczoru’. Był Lordem Starfall gdy Nymeria wylądowała w Dorne, a on walczył przeciwko niej, przegrał i został wysłany na Mur. Ciemna Gwiazda i Wieczorny Dayne – ci dwaj stanowią bezpośredni kontrast wobec archetypu Miecza Poranku – i dobrze pasują do naszego wyobrażenia o Azorze Ahai, tego który pociemnia gwiazdy i przynosi miecze zapadającego zmierzchu. Jest też gość o imieniu Ser Davos Dayne, który złupił i spalił Stare Miasto. Nie jest powiązany z ciemnością w oczywisty, bezpośredni sposób, ale Stare Miasto to miasto, które reprezentuje światło wiedzy, a jego najbardziej charakterystyczną budowlą jest biała latarnia morska. Spalenie takiego miejsca jest metaforycznie ważne – możecie je nazwać ‘zdławieniem światła’.

Innymi słowy… ten sam ród daje nam i Gwiazdy Wieczorne i Gwiazdy Poranne, gwiazdy jasne i gwiazdy ciemne. Oh, to tak podobne do Wenus…

Ostatnia rzecz na temat Miecza Poranka… jest również konstelacją – Orionem – i właśnie w tym momencie mogę wyciągnąć mój pierwszy mini-sej z dedykacją dla pierwszego patrona z kategorii znak zodiaku! Haha! Wielkie dzięki dla Imriela z Niebiańskiego Domu Oriona, ziemskiego awatara Miecza Poranka, którego wsparcie i wybór Oriona w odpowiednim czasie przyniósł Wam poniższy tekst. Na początek, oto ważna scena z Nawałnicy mieczy, gdzie gwiazdozbiór Miecz Poranka zachowuje się trochę jak Gwiazda Poranna:

Gdy dzicy wyprowadzili konie z jaskini, Ducha już pod nią nie było. Czy zrozumiał to, co mówiłem mu o Czarnym Zamku? Jon zaczerpnął haust chłodnego, porannego powietrza i pozwolił sobie na odrobinę nadziei. Niebo na wschodzie tuż nad horyzontem różowe, a nieco wyżej jasnoszare. Na południu ciągle widniał Miecz Poranka. Jasna, biała gwiazda w jego rękojeści płonęła niczym diament świtu, a czerń i szarość mrocznej puszczy znowu zamieniała się w zieleń i złoto, czerwień i kolor rdzy. Nad żołnierskimi sosnami, dębami, jesionami i drzewami strażniczymi górował Mur. Przez oblepiającą jego powierzchnię ziemię i piasek prześwitywał jasny lód.

Ghost was gone when the wildlings led their horses from the cave. Did he understand about Castle Black? Jon took a breath of the crisp morning air and allowed himself to hope. The eastern sky was pink near the horizon and pale grey higher up. The Sword of the Morning still hung in the south, the bright white star in its hilt blazing like a diamond in the dawn, but the blacks and greys of the darkling forest were turning once again to greens and golds, reds and russets. And above the soldier pines and oaks and ash and sentinels stood the Wall, the ice pale and glimmering beneath the dust and dirt that pocked its surface.

orionstarman

Wygląda na to, że Miecz Poranka to ostatnia konstelacja widoczna na południowym niebie, co wskazuje nam, że chodzi tu o Oriona, ponieważ to właśnie on jest ostatnim gwiazdozbiorem, który można zobaczyć na południowej części nieboskłonu, tuż przed świtem – gdy pojawia się po raz pierwszy na jesieni (gdy obserwujemy Oriona na półkuli północnej, bo z południowej jest ‘do góry nogami’). Orion leży blisko równika niebieskiego, więc zawsze będzie blisko horyzontu, tak samo jak Wenus. Z tego powodu, w greckiej legendzie Orion był przedstawiony jako kochanek Bogini Świtu (Jutrzenki), Eos. Zwróćcie uwagę na to, że ‘Eos’ to część wyrazu ‘Eosphorus‘, który jest greckim słowem na określenie Gwiazdy Porannej.

Zdanie z powyższego fragmentu, ‘Jasna, biała gwiazda w jego rękojeści płonęła niczym diament świtu’, bardzo dobrze przypomina nam o Wenus (jako Gwieździe Porannej), która jest jasną białą gwiazdą świecącą o świcie. To współgra z resztą symboliki Wenus, którą wpleciono w motyw Miecza Poranka – choćby faktem, że Dayne o przydomku ‘Miecz Poranka’ nosi gwieździsty miecz o nazwie Świt. Ta linijka, gdzie konstelacja o tym samym imieniu zachowuje się dokładnie tak samo i jest opisywana jak Gwiazda Poranna po prostu umacnia ten symbolizm.

image courtesy NASA

Choć postuluję, że ‘Miecz Poranka’ George’a to gwiazdozbiór Oriona, wydaje mi się, że elementy z mitologii dotyczącej Oriona zostały również użyte przy tworzeniu postaci Azora Ahai, Miecza Wieczoru. Tak jak tp dopiero co powiedzieliśmy, Azor Ahai jako Miecz Wieczoru i Ostatni Bohater jako Miecz Poranka są dwoma przeciwnymi stronami tego samego medalu – a Ród Dayne’ów, oprócz ‘Mieczy Poranka’, może dawać nam również Ciemne Gwiazdy i Miecze Wieczoru. Na przykład, w micie Orion jest świetnym myśliwym i poskramiaczem bestii. Był łowcą, który nie znał strachu ani bojaźni – a to musi przypominać nam o Nocnym Królu, który był podobno ‘wojownikiem, który nie znał strachu’ – i o Azorze Ahai, który rzucił wyzwanie bogom.

Także Ostatni Bohater z całą pewnością wykazał się odwagą, gdy wyruszł w podróż przez martwe, zimne krainy, by podjąć próbę ocalenia ludzkości, nawet po tym jak zginęło jego dwunastu towarzyszy.

Orion to legendarny kowal… a jeśli się nad tym zastanowicie to właśnie tym jest Azor Ahai… bardzo sławnym kowalem.

Mapy nieba zwykle przedstawiają go jako myśliwego, który zmaga się z Taurusem, bykiem, co z pewnością przywodzi na myśl motyw ‘zabicia byka przez Mitrę’, który Martin przełożył na potrzeby swojej opowieści jako Azora Ahai, który zabił księżc przy pomocy komety-Światłonoścy (byk to symbol lunarny).

Orion & Taurus Flamsteed, John. Atlas celeste. Ed. J. Fortin. Paris, 1776. J. Fortin was an engraver and globe maker who greatly improved on the aesthetic qualities of atlas of John Flamstead (1646--1719), the first Astronomer Royal and Greenwich Observatory astronomer

Orion & Taurus Flamsteed, John. Atlas celeste. Ed. J. Fortin. Paris, 1776. J. Fortin was an engraver and globe maker who greatly improved on the aesthetic qualities of atlas of John Flamstead (1646–1719), the first Astronomer Royal and Greenwich Observatory astronomer

Wracając do omawiania podobieństw pomiędzy Orionem a Ostatnim Bohaterem/Mieczem Poranku, znajdujemy opowieść, gdzie pozornie niepokonany Orion został zwyciężony przez zatruty ogon skorpiona, który ukłuty w piętę, w wypadku dość podobnym do tego, który przydarzył się Achillesowi. Ten skorpion został ostatecznie umieszczony na niebie, jako zodiakalny Gwiazdozbiór Skorpiona. To przypomina nam o Mieczu Poranka, Arthurze Dayne, który poległ w Dorne, kraju pełynym skorpionów i często kojarzonym z tymi zwierzętami. Jeśli okaże się, że Howland Reed dobił Ser Arthura jakiegoś rodzaju zatrutym orężem, będziemy mieli kolejny związek pomiędzy zatrutym Orionem i Mieczem Poranka. Jest jeszcze inna implikacja tego, że Oriona zabił skorpion, również odnosząca się do śmierci Arthura w Wieży Radości, ale będę musiał zachować to na esej o Znaku Skorpiona – bo lepiej, żebym nie wypaplał wszystkich ciekawych rzeczy o Skorpionie nim to nastąpi. Ehkem.
Jednym z powodów dla których Grecy wyobrażali sobie Oriona i Skorpiona jako tak zawziętych nieprzyjaciół jest to, że pojawiają się po przeciwnych stronach niebieskiego równika, a zatem nigdy nie widać ich na niebie w tym samym czasie. Według podania, zostali rozmieszczeni w ten właśnie sposób, bo nie mogli się znieść i byli tak wielkimi wrogami. A to bardzo ciekawe, jako mit oparty na astronomii.

Astronomowie grupują kilka innych konstelacji z Orionem i nazywają je ‘Rodziną Gwiazdozbiorów Oriona’ – a są to Lepus (zając), Monoceros (jednorożec) i co ciekawe – Canis Minor i Canis Major, mały i wielki pies. Przypomnijcie sobie, że Ostatni Bohater wyruszył w drogę mając u boku psa, konia i dwunastu towarzyszy… a Orion ma swoje dwa psy i konia-jednorożca. Być może to przypadek, ale patrząc na całość, widzimy, że Orion to dobry odpowiednik dla konstelacji Miecza Poranka.

Zatem, Orion to Miecz Poranka, a Ostatni Bohater to prawdopodobnie, w pewnym sensie, również Miecz Poranka. Ten drugi ma dwunastu dzielnych kompanów, którzy zginęli, zapewne pierwszych zwiadowców Nocnej Straży, więc czy i Orion ma dwunastu towarzyszy, którzy szlachetnie polegli?

Owszem, ma. Jak wspominałem, Orion jest tuż pod płaszczyzną ekliptyki, co sprawia, że do członkowstwa w Zodiaku niewiele mu brakuje. Jeśi chodzi o gwiazdozbiory zodiakalne, ważne jest to, że wszystkie (oprócz Wagi) są ludźmi lub zwierzętami, którzy szlachetnie polegli i wynagrodzono ich przez umieszczenie na niebie, jako Dwanaście Konstelacji. Innymi słowy, to dwunastu martwych bohaterów. I oto część wyjaśnienia w jaki sposób Miecz Poranka i Orion zostali wplecieni w motywy zodiaku w PLIO, a jego resztę przedstawię, gdy zacznę omawiać ogólną koncpecję zodiaku w Pieśni Lodu i Ognia.

Zachowując najlepsze połączenie między Orionem i mitologią Gwiazdy Porannej na sam koniec… Chciałbym opowiedzieć Wam o czymś zwanym ‘Zwierciadłem Wenus’. To asteryzm, czyli mniejszy układ gwiazd wewnątrz gwiazdozbioru – wewnątrz konstelacji Oriona. Chodzi tu o lustro w kształcie dimamentu, z zrobioną z pasa gwiazd Oriona tarczą i Mieczem Oriona jako rączką. Innymi słowy, to bezpośrednie powiązanie pomiędzy Mieczem Oriona i Wenus, coś co z pewnością odkrył Martin, z okrzykiem ‘Eureka!’. Teraz możecie naprawdę zrozumieć dlaczego Orion to oczywisty odpowiednik dla Miecza Poranka. Najważniejszą informacją jaką stąd wynosimy jest to, że mitologia Wenus to kolebka z której George wyciągnął pomysły dotyczące Światłonoścy, Świtu, Miecza Poranka.

No, to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o Oriona i Miecz Poranka. Jeszcze raz, dziękuję Ser Imrielowi za wybranie Oriona – obyś zawsze reprezentował jego niebiańskie światło godnie i obyś zawsze trzymał boskie zwierciadło Wenus pewną ręką.

Podsumowując… rozmawialiśmy o Azorze Ahai, Światłonoścy oraz komecie, mówiliśmy też o Rodzie Dayne’ów i Świcie, więc teraz przyszedł czas na Nocną Straż. Ten przeskok jest dość łatwy, jako, że Nocna Straż prowadzi nas znów do Dayne’ów i Azora Ahai… No kto by pomyślał…

NOCNA STRAŻ

Słowa przysięgi Nocnej Straży zawierają jasne odniesienie do Wenus – gdy mowa o byciu ‘światłem, które przynosi świt’. Jak widzieliśmy, jest to wyrażenie, które tłumaczy się jako ‘Gwiazda Poranna’, ale również jako ‘światło-nośca’ i ‘przynoszący świt’, a Wenus naprawdę jest zwiastunką porana, gwiazdą która przynosi świt. Nocna Straż to także miecz w ciemności, a widzieliśmy, że w śiecie George’a symbolika Gwiazdy Porannej została także przeniesiona na miecze – i to prominentnie. Miecz w ciemności, który przynosi świt… czy mówimy tu o Nocnej Straży czy raczej o Światłonoścy? A równie dobrza mógłby to być Miecz Poranka i Świt. To, że właśnie te rzeczy czerpią z mitologii Wenus to nie przypadek – wręcz przeciwnie, wiemy stąd, że te pojęcia są ze sobą zwiążane: Świt, Światłonośca, Nocna Straż, ostrze ze smoczej stali należące do Ostatniego Bohatera.

W pewien sposób, one muszą być powiązane, co nie? Jeśli Świt to miecz, który przynosi poranek, to musiał go używać Ostatni Bohater, prawda? Chodzi o to, że brakuje nam sporego kawałka tej układanki. Na przykład, jeśli Świt jest Światłonoścą, albo TYM Światłonoścą, albo jednym z pary, to w jaki sposób Azor Ahai i jego miecz ze wschodu zostali włączeni do historii Westeros?

Jak to wyjaśnimy w połączonym podcaście z History of Westeros, o Wielkim Cesarstwie Świtu, są dwie ważne rzeczy, które zdają się sugerować migrację smoczych lordów z dalekiego wschodu na południe Westeros, jeszcze w Erze Świtu – a są nimi (czasem) fioletowo-ocy i srebrnowłosi członkowie Rodu Dayne’ów oraz forteca ze stopionego kamienia w Starym Mieście, która służy za fundamenty Wysokiej Wieży (o której dowiadujemy się w Świecie Lodu i Ognia. Innymi słowy, z całą pewnością wierzę, że jest związek pomiędzy Wschodem i Westeros, który ma coś wspólnego z Azorem Ahai, Światłonoścą i Rodem Dayne’ów. Ale, jak powiedziałem, w tej historii jest sporo dziur – czy to była jakiegoś rodzaju inwazja, czy raczej migracja? A może oba te wydarzenia? Do czego doszło i co ma to wspólnego z Długą Nocą? Miejsce w Starym Mieście gdzie znajdujemy tą twierdzę ze stopionego kamienia nazywa się Bitewną Wyspą – czy rozegrała się tam jakaś zapomniana przez historię batalia, jak sugeruje ŚLIO? Czy odbył się jakiś epicki pojedynek na magiczne miecze? Czy to był ‘pierwszy wystrzał’ Wojny Po Świt? W jaki sposób cała akcja ostatecznie przeniosła się na Północ?

Jeśli miecz Świt jest związany z Północą, jeśli jest oryginalnym Lodem… Co by to właściwie znaczyło? I dlaczego George przedstawił nam archetpy Króla Zimy w formie Neda, z widocznie ciemno-dymnym mieczem, wykutym przez smoki? Jak dla mnie Starkowie, których kamienni królowie władają kryptami, mając piekielne ogary jako strażników u boku, wyglądają na postaci z archetpu Gwiazda Wieczorna/Władca Zaświatów – więc danie im czarnego miecza, a raczej ‘Czarnego Lodu’ ma sens. Starkowie są także (ukradkiem) kojarzeni z ogniem i piekłem, jak wspomniałem w odcinku Tyrion Targaryen. Bez względu na to, czy ten tajemniczy związek pomiędzy lodem i ogniem zawiera w sobie Azora Ahai i Ostatniego Bohatera, czy nie, bez wątpienia przewija się w Winterfell i Rodzie Starków – i mamy tu jeszcze wiele głębokich tajemnic to odkrycia.

Także Dzieci Lasu mogą mieć w tym udział – w końcu według legendy o Ostatnim Bohaterze, to one go obroniły i ocaliły – więc znów, brakuje jeszcze wiele puzzli. Nadal nie wiemy kto zbudował Mur, kiedy to się stało – a z pewnością nasza zagadka ma z tym jakiś związek. Pewnie nie uda nam się dokonać dobrego, opartego na dowodach i wskazówkach, przewidywania dotyczącego Długiej Nocy i Wojny Po Świt, dopóki książki nie zostaną ukończone i nie zobaczymy w jaki sposób parallelne wydarzenia w PLIO zrekonstruowały chwile z Długiej Nocy i Ery Świtu.

Jedno zastzeżenie: myślę, że możemy dojść bliżej do prawdy i z pewnością będziemy nad tym pracować w kolejnych odcinkach. Zbliżający się podcast z History of Westeros spróbuje podkreślić dowody na migrację (morzem i na smoczym grzbiecie) z Dalekiego Wschodu do Westeros w Erze Świtu, gdy dojdziemy do sedna sprawy czardrzew, zielonowidzów i Innych – i spróbujemy jakoś poukładać sobie aspekt PLIO tyczący się Ostatniego Bohatera i zimnej Północy.

Teraz, kończąc ten esej, rzućmy okiem nieco głębiej na powody dla których Lucifer, światło-nośca człowieka został zapamiętany jako ‘ten zły’ w chrześcijaństwie.

***

Opowieść o dwóch bóstwach.

Każdy zna historię o ogrodzie Eden: na początku Adam i Ewa są w raju, w stanie, gdzie nie mają wiedzy o dobrze i źle. Dosłownie, nie mają możliwości wybrania zła – nawet nie są świadomi tego, że takie coś istnieje. Bóg daje im tylko jeden nakaz ‘cokolwiek będziecie robić, nie jedzcie z Drzewa Poznania Dobra i Zła’. Wtedy pojawia się wąż, a jak już wiemy w tej scenie jest nim Lucyfer i przekonuje do zjedzenie owocu, mówiąc, że staną się jak bogowie – czyli wiedzę o dobrze i źle, zwaną również wolną wolą. Jedzą i zauważają co jest dobre i co jest złe – i są zawstydzeni. Bóg wypędza ich z raju, a życie ludzkości staje się od tej pory cięższe. A ogrodu Eden rzed próbą powrotu ludzi broni nawet anioł z płonącym mieczem.

Odstawiając płonące miecze na bok, gdy się nad tym zastanowić, ta opowieść jest dość dziwna. Raj jest przedstawiony jako stan zezwierzęcenia, bycia jak nieczuły automat. Bóg Jehovah z Księgi Rodzaju chce utrzymać człowieka w tym stanie ‘błogiej nieświadomości, podczas gdy Lucyfer ‘światło-nośca’, chce dać wiedzę i wyższy stan świadomości. To kto tu w końcu jest ‘tym dobrym’?

George powiedział, że czerpał inspirację z (pośród miliona innych rzeczy) z gnostyków Katarów ze średniowiecznej Francji – a Gnostycy mają całkiem ciekawą interpretację historii o ogrodzie Eden: Jehovah jest złym demonem (demiurgiem, który chce zatrzymać człowieka jako niemyślącego czciciela jego samego, a to wąż jest tym, który chce pomóc ludzkości, zachęcając pierwszych ludzi do zjedzenia owocu bogów i poszerzenia swojej świadomości – przynosi oświecenie niebiańską mądrością. Umiejętnośc pojmowania abstrakcyjnych koncepcji – jak moralność – jest jednym z definiujących elementów ludzkiej samoświadomości, jedną z najważniejszych rzeczy, która odróżnia nas od naszych przodków, którzy utknęli na etapie robienia tych samych narzędzi z kamienia, na miliony lat, bez żadnego większego postępu. Z całą pewnością, ludzkość nadal uczy się jak się zmagać z wielką odpowiedzialnością wynikającą z daru posiadania rozumu, ale by była jakakolwiek nadzieja na przejście na ‘wyższy poziom’. musimy właśnie to robić – opanować siebie. A do tego nie mogłoby dojść, gdybyśmy pozostali w stanie podobnym do zwierzęcego. Być może ‘niewiedza jest błoga’, ale wolna wola jest koniecznym krokiem na ścieżce postępu – a Lucyfer jest zapamiętany jako ten, który przyniósł nam światło wolnej woli. Zatem, Gnostycy uznają Jehovę za demona, ‘demiurga’.

W kilku pierwszych wiekach od powstania Chrześcijaństwa, istniało wiele jego odłamów i sekt, których poglądy często diametralnie różniły się między sobą. Pierwotni Gnostycy byli właśnie jedną z takich grup – uważali siebie za Chrześcijan. Po roku 300 (naszej ery), Kościół Katolicki zaczynał tworzyć kanon czegoś, co przypomina współczesną Biblię i doktrynę Chrześcijaństwa – zaczynając od Soboru nicejskiego (325) i przyjmując znany nam kształt do roku 397 (Synodu w Kartaginie), gdy wydano kanon Biblii. Wówczas Gnostyków i inne sekty uznano za heretyków. Od roku 600 Lucyfer, niosący światło i wolną wolę, był tym złym.

Jeśli jest się grupą religijnych przywódców, którzy chcą zmienić religię w autorytarną, kontrolować przez strach i wstyd, moralny purytanizm i tłumienie boskiego kobiecego ducha, można dojść do wniosku, że ta cała wolna wola nie jest wcale taka dobra. To wyjaśniałoby dlaczego mitologiczną postać Lucyfera zaczęto uznawać za złego, pośród tych, któzy chcieli takiej bardziej autorytarnej i patriarchalnej ścieżki dla Chrześcijaństwa. Jedną z rzeczy, z którą powiązywany jest Lucyfer, jest androgynia, czyli równowaga pomiędzy męskością i kobiecością.

W Starym Testamencie widzimy inny przykład potencjalnego pomieszania bóstw. Tak naprawdę są dwa bardzo odmienne kananejskie (fenickie) bóstwa, które zostały ze sobą pomylone i ostatecznie zapamiętane jako ta sama postać. Pierwotnie, był El albo Elohim, który jest bardziej tą klasycznym ‘Bogiem Ojcem’ – ‘stworzycielem żyjących istot’, ‘ojcem bogów’, ‘Królem’, ‘bogiem wiecznym’, ‘ojcem mądrości’ – i tak dalej. El to, ogólnie mówiąc, najstarsze bóstwo Kananejszyków jakie znamy, oryginalne bóstwo związane z bykami i ojciec Ba’ala (który jest najlepiej znanym z tych bóstw-byków).

Krótka dygresja: Ba’al to być może oryginalne wskrzeszane bóstwo związane z cyklem pór roku – takie postaci są czasem zwane Królami Ziarna (Corn Kings) – ponieważ ich śmierć jest kojarzona z okresem żniw, a ich zmartwychwstanie z powrotem wiosny. Wrócimy do Ba’ala, by lepiej się mu przyjrzeć, gdy będziemy omawiać Gartha Zielonego – ale wspomnę, że George robi bezpośrednie nawiązanie do Jona Snow jako Króla Ziarna w Tańcu ze smokami, a zauważyło to wielu uważnych czytelników znających mitologiczny archetyp Króla Ziarna:

Kruk Mormonta latał po pokoju.

Ziarno – wołał ptak. – Król. Snow, Jon Snow, Jon Snow.

To było dziwne. Jon nie pamiętał, by ptak kiedykolwiek przedtem wołał go z imienia i nazwiska.

(Taniec ze smokami, tom II, Jon XII, str. 416)

Mormont’s raven muttered across the room. “Corn, ” the bird said, and, “King, ” and, “Snow, Jon Snow, Jon Snow.” That was queer. The bird had never said his full name before, as best Jon could recall.

Wiele postaci ‘Króla Ziarna’ to również ‘Gwiazdy Poranne’ – tak jak Tammuz i Ozyrys, a u obydwu przewija się również ważny motyw zmartwychwstania. Stosownie, ojcem składanego w ofierze i wskrzeszanego Ba’ala jest El, wielki bóg ojciec, utożsamiany ze Słońcem – zupełnie tak, jak Ojciec Jezusa-Gwiazdy Porannej jest solarnym bogiem.

Zatem, oto El – bóg słońca i wszech-ojciec.

Teraz, mamy Jehovę lub Yahweh, który był pierwotnie kananejskim bogiem sztormów i burz, podobnym do boga Yama. Jako typowy bóg gromów, Yahweh jest zadrosny i skory do gniewu – to ktoś kto zabije każdego, kto by go nie słuchał, ogromnym potopem. To ktoś, kto żądał by Abraham złożył w ofierze własnego syna, by ‘zadowolić’ Boga. I to ktoś, kto nie chciał byśmy mieli wiedzę o tym co dobre i złe. Bogowie burz są często uważani za porywczych, ponieważ są personifikacjami siły natury, burzy – które są gwałtowne, bezlitosne i śmiercionośne.

Kult Jehovy/Yaweha, który istniał przez przynajmniej tysiąc lat (a może nawet więcej) – jako część panteonu kananejskich bóstw – zaczął zastępować kult Ela w Kanaanie pomiędzy rokiem 1000 p.n.e i rokiem 600 p.n.e., gdy jego zwolennicy zaczęli głosić jego wyższość i prymat nad Elem, Ba’alem, Aszerą i innymi bóstwami kanajeskimi. Wyznawcy Yahwe zaczęli być co raz bardziej nietolerancyjni w stosunku do innych bóstw, twierdząc, że nie ma żadnych innych bogów, przypisując Jehovie wszystkie atrybuty i cechy innych bóstw. Miało miejsce przejście od zdecentralizowanego politeizmu do hierarchicznego monoteizmu, co jest bardzo ważne, bo te dwa poglądy są wręcz skrajnie odmienne. Na koniec, trzeba powiedzieć, że monoteizm, hierarchia i autorytaryzm nie są toleranyjne wobec panteizmu, politeizmu i zdecentralizowanej władzy – więc stracie było nieuchronne, a jego wynik kształtował przyszłość świata.

Zatem, ponieważ Stary Testament składa się z wielu ksiąg, które zostały napisane w odsępach setek – a nawet tysięcy – lat, Yaweh i El zostali zinterpretowani jako ten sam Bóg, chociaż pierwotnie byli to odmienni bogowie, o bardzo różnych cechach. Współcześni Chrześcijanie używają ‘Jahwe’ i ‘El’ naprzemiennie, jako po prostu to samo imię Boga… ale gdy przejrzy się Stary Testament i odzielnie wypisze odniesienia do Ela i Jahwe, ukaże się obraz dwóch odmiennych osobowości. Czasem Bóg jest przedstawiany jako kochający i miłosierny, jako ktoś, kto opiekuje się nawet najmniejszymi ptakami i owadami – jak zauważa Jezus… a czasem jest pokazywany jako gniewny straszny bóg, którego sądu należy się lękać. Nie ma schizofrenii, tylko jest dwoma postaciami sklejonymi w jedną.

Tak właśnie dzieje się z mitologią i religią z biegiem czasu. ‘Motlogia’ to tak naprawdę bardzo stara religia – tak właściwie nie ma różnicy. Opowieści o bogach i herosach to symbole tworzone przez ludzi, a potem na nowo opowiadane i przekszałcane – czasem zmieniane celowo, by służyć agendzie danej grupy. Tych samych symboli mogą używać ludzie popełniający czyni ogromnego zła i ludzie dokonujący czynów ogromnej miłości. Czasem, te opowieści są przekazywane dalej przez ludzi, którzy zapomnieli ich pierwotnego znaczenia – to jest dość powszechne, a widzieliśmy, że takie zdarzenia mają również miejsce w Pieśni Lodu i Ognia (oczywiście, jeśli moja teoria o zniszczeniu księżyca jest choć odrobinę bliska prawdy). Gdy analizujemy mitologię Planetos musimy mieć na uwaze to zjawisko – że legendy o Azorze Ahai i Nocnym Królu mogły z czasem zostać zmienione, celowo lub przypadkiem. Opcja ‘celowo’ jest znacznie ciekawsza, więc miejmy ją na oku. Osobiście uważam, że Kościół Gwiaździstej Mądrości stworzył R’hlorryzm jako kampanię wizerunkową dla swojego Władcy Ciemności, Azora Ahai znanego również jako Krwawnikowy Cesarz – ale tę teorię spiskową zostawią sobie na inny raz.

Żarty na bok, historia jest pisana przez zwycięzców – a teologia również. Gdyby gnostycki sposób patrzenia na Biblię wygrał… świat byłby innym miejscem. To samo w sobie stanowi ciekawy temat to rozmyślań, ale tak naprawdę tym małym ‘zajazdem’ na temat historii Biblii i bóstw kananejskich chcę dać Wam trochę kontekstu, gdy będziecie patrzeć na mit o Azorze Ahai i inne opowieści o złoczyńcach i bohaterach w Pieśni Lodu i Ognia. Ludzie zadawali sobie pytanie o to kto był bohaterem, a kto ‘tym złym’, w odniesieniu do bogów i herosów przez eony – istotnie, to bardzo dobre pytanie. W żadnym razie nie powinniśmy po prostu zaakceptować bez zastanowienia, że Nocny Król był zły, a Azor Ahai bohaterem.

***

Moralność w Pieśni Lodu i Ognia.

Chciałbym także powiedzieć coś o koncepcji zła i dobra w Pieśni Lodu i Ognia – bo w żadnym razie nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli. Powszechnie wiadomo, że ma zamiłowanie i umiejętność tworzenia moralnie ‘szarych’ postaci, które tak jak prawdziwi ludzie, mają zdolność czynienia dobra albo zła – i często znajdują się w sytuacjach, gdzie trudno jasno odróżnić jedno od drugiego. Dzięki temu jego opwieści są tak dobre – a George mówi o tym motywie otwarcie, tak jak o swoim zwyczaju starania się unikać kreaowania podróbek Saurona, ‘mrocznych lordów’, tak często spotykanych w fantasy. Jednakże, niektórzy posunęli się za daleko i wysnuli stąd błędny wniosek, że w Pieśni Lodu i Ognia nie ma dobra ani zła. Zdecydowanie nie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Ludzie zwykle mają odcień szarości, ale takie abstrakcyjne koncpety jak ‘zło’ i ‘dobro’ z całą pewnością istnieją. Możemy powiedzieć, że ktoś jest ‘szary’, ponieważ składa się z połączenia czerni i bieli, zła i dobra. Gdyby nie było dobra i zła, to każdy byłby zielony, turkusowy, czy coś w tym stylu. Wiecie o co mi chodzi.

Gdy zastanawiamy się czy ktoś taki jak Azor Ahai jest ‘złoczyńcą’ czy raczej ‘bohaterem’, nie chodzi nam o jego całą osobowość i cechy charakteru, ale o jego definiujące czyny. Herosi z legend są utkani z ech szlachetnych czynów, odbijających się w historii. Stają się nimi ludzie, którzy zbudowali coś niezwykłego, wygrali w wielkiej wojnie, wynegocjowali korzystny traktat, założyli ród, plemię, naród… Z biegiem czasu, prawdziwe szczegóły danej opowieści zanikną, zastąpione przez fikcję, ale w centrum nadal będzie ten jeden pamiętny wyczyn. Gdy pytamy, czy Azor Ahai był ‘tym złym’, tak naprawdę pytamy się o to jaki był jego najważniejszy czyn. Ktokolwiek doprowadził do zniszczenia księżyca, z całą pewnością jest złoczyńcą – bo trudno o gorszy uczynek. Możemy rozważać, czy zrobił to celowo, czy przez hybris, czy przez przypadek, na przykład przez ‘bawienie się’ nie tą magią co trzeba – ale wynik jest ten sam – ten ktoś wszystko ******. Jak mówiłem, nie odrzucam jednak możliwości odkupienia win przez taką osobę – albo przez samego ‘złego’ Azora Ahai, albo przez jego syna (którym mógł być Ostatni Bohater) – a w tym przypadku mielibyśmy postać, która najpierw była złoczyńcą, a potem bohaterem.

Chodzi mi o to, że: ten pierwszy naprawdę był zły i nikczemny, a to czego dokonano, by sprawić, iż Słońce wróciło na niebo musi być uznane za heroiczne.

Historia o Azorze Ahai stawia przed nami moralną zagadkę: by ocalić świat Azor Ahai miał zrobić coś okropnego. To szczyt makiawelistycznej logiki – to właśnie ta logika usiłuje usprawiedliwić Krwawe Gody – ‘bo zakończyły wojnę’ – i koniec końców mogły ocalić życia. Ta sama logika dyktuje, że Daenerys postąpiła dobrze składając Mirri Maz Duur w ofierze, by uskutecznić magię krwi. Martin zadaje nam pytanie –  w co chcemy wierzyć? Czy jesteśmy makiawelistami? Czy abominacja, jaką jest magia krwi i składanie ofiar z ludzi, może być usprawiedliwiona, gdy jest użyta, by ‘ocalić świat’?

Osobiście, zawsze odrzucałem taką logikę i ogólnie, zwykle wierzę w myślenie skupiające się na ‘dojściu do celu’, a nie na samych rezultatach. Mniej więcej: ‘Dobre działania przyniosą dobre rezulaty’. Trudno było mi zaakceptować, że Martin opowiada nam historię o tym jak to czasem ‘po prostu trzeba’ użyć ofiary z ludzi, by uratować sytuację. Przynzaję, mogę się tu mylić, ale w każym razie, takie jest moje podejście.

Ale wiecie co! Myślę, że mityczna astronomia ma coś do powiedzenia w tej sprawie. Widzimy, że w chwili, gdy Azor Ahai przebija Nissę Nissę, księżyc pęka. Mityczna astronomia pokazuje nam, że to pęknięcie księżyca spowodowało Długą Noc – ale w legendzie o Azorze Ahai podobno Długa Noc już trwa i to dlatego musi on złożyć w ofierze Nissę Nissę, by wykuć Światłonoścę. Innymi słowy, mityczna astronomia sugeruje, że to czyn, który sprawił, że księżyc pękł był tym samym czynem, który wywołał Długą Noc. W takiej sytuacji akt złożenia ofiary z człowieka i paranie się magią krwi przez Azora Ahai staje się złym czynem o wielkiej sile oddziaływania, a czy to nie ma więcej sensu? Opowieść o Krwawnikowym Cesarzu to tego pasuje – Cesarz zabija siostrę, Ametystową Cesarzową, a zapewne miała w tym udział jakaś mroczna magia – to czyn tak podły, że nazwano go ‘Zdradą Krwi’ i zapamiętano jako wydarzenie, które wywołało Długą Noc.

Grze o tron jest pewien często cytowany fragment, gdzie Syrio Forell opowiada Aryi o tym, jak został Pierwszym Mieczem Braavos. Morski Lord, który posiadał menażerię egzotycznych zwierząt, przeprowadzał ‘rozmowy o pracę’ z szermierzami kandydującymi na od niedawna wolne stanowisko Pierwszego Miecza. Na jego kolanie siedział zwyczajny kocur, ale Morski Lord miał podobno mówić każdemu z potencjalnych Pierwszych Mieczy, że ów kot był rzadką bestią, ‘z wyspy za wschodem słońca’. Tylko Syrio powiedział ‘hej, to jest przecież tylko zwykły kocur’ – i dlatego został mianowany Pierwszym Mieczem. Syrio puentuję tą opowieść mówiąc Aryi, że inni wiedzieli to czego się spodziewali, a nie to co naprawdę tam było.

Myślę, że legenda o Azorze Ahai to, zasadniczo, opowieść o przerażającej ofierze z ludzi i magii krwi, którą próbuje się nam sprzedać jako ‘czyn heroizmu i męstwa’. Krótko mówiąc, to test, by sprawdzić, czy jesteśmy łasi na skrajnie makiawelistyczne myślenie. Ja i tak zaryzykowałbym i strzelił, że właściwy wybór to odrzucenie makiawelizmu, ale cieszę się, że mityczna astronomia też wskazuje na taki wniosek.

Jeśli chodzi o pomysł, że Nissa Nissa to heroiczna, lecz tragiczna postać, powiem, że to nadal tam jest, ale musimy spojrzeć na głębsze znaczenie tego mitu – zinterpretować opowieść o Światłonoścy jako akt prokreacji (o czym wielokrotnie rozmawialiśmy). To gdy kobieta zachodzi w ciążę i ryzykuje własne życie, by wydać na świat kolejnego człowieka, jest jednym z największych aktów miłości i ofiary w ludzkiej egzystencji. To stwierdzenie było jeszcze prawdziwsze przed nastaniem ery współczesnej medycyny – a George zwraca naszą uwagę na ten fakt, pokazując nam w swojej opowieści przykłady wielu kobiet, które poległy podczas porodu.

Jak dla mnie, więcej sensu ma powiązanie motywu ofiary dzielnej kobiety z aktem prokreacji, stwarzania życia, niż z robieniem magicznych mieczy przy pomocy magii krwi. To kolejny powód dla którego bardziej przemawia do mnie scenariusz, gdzie Ostatni Bohater to syn Nissy Nissy i Azora Ahai. Azor Ahai mógł zabić ją, w celu dokonania czegoś przy pomocy magii krwi i wykucia swojego złego miecza, ale jakiś czas przed śmiercią musiała urodzić syna i to ten syn – również reprezentujący koncept ‘Światłonoścy’ byłby tym, który naprawdę przynosi świt – jako Miecz Poranka i Ostatni Bohater.

Gdy się nad tym zastanowić, widzimy, że wszystkie nasze ‘prawdopodobne’ trzy głowy smoka miały okropnych ojców: Daenerys szalonego króla Aerysa, Tyrion prawdopodobnie Szalonego Aerysa jako biologicznego ojca i Tywina jako tego, który go wychował, a Jon Rhaegara, o którym można powiedzieć, że praktycznie wywołał wojnę, gdy uciekł z Lyanną. Brandona też można obarczyć częścią winy, tak jak i Aerysa i są pewne cechy Rhaegara, które mogą go nieco odkupić… ale jednak, wynik był taki: wywołał wojnę, przez swoje politycznie nierozważne zachowanie. Jest też winny tego, że zdawał sobie sprawę z szaleństwa ojca i jego okrucieństwa, ale ociągał się ze zrobieniem z tym czegoś… aż było za późno. Rhaegar, potywacz księżycowych dziewic i czarny smok to oczywiście dobry kandydat na postać odgrywającą archetyp Azora Ahai/Krwawnikowego Cesarza. Oczywiście, prawdziwym ojcem Jona jest Ned, bo to Ned go wychował – ale chodzi o to, że okropni ojcowie tych trzech głów smoka stanowią parallelę dla pomysłu, że Ostatni Bohater miał okropnego ojca znanego jako Azor Ahai, ten który przyniósł Długą Noc.

Myślę, że jedną z lekcji, które można stąd wyciągnąć jest to, że ‘ogień’ albo ‘wiedza bogów’ w tym przyapdku tak naprawdę reprezentuje każdą władzę i moc. Człowiek może posiąść ‘wiedzę bogów’, ale musi on na nią zasłużyć, powoli – a potem traktować ją z szacunkiem. To obusieczny miecz, który może okazać się zabójczy w rękach tych, którzy nie traktują jej z szacunkiem, tych którzy nie gromadzili stopniowo zdolności i wiedzy. Kradzież tej wiedzy, tak jak to zorbił Krwawnikowy Cesarz – to z pewnością przepis na katastrofę.

Nawet ci, którzy na nią ‘zasłużyli’ muszą zawsze ponosić odpowiedzialność, przed innymi i samym sobą – i muszą utrzymać wysoki poziom respektu i rozwagi, nieustannie, bo inaczej będzie źle. Pomyślcie w ten sposób o technologii – bioinżynieria może stworzyć super-wirusy. Energia jądrowa może doprowadzić do stopienia jąder reaktorów, a nawet być użyta w broni atomowej. W sensie, weźmy jeden z pierwszych ludzkich wynalazków, dosłowny ogień – bardzo dobry odpowiednik dla ‘ognia bogów’ (chyba lepszego być nie może). Ogień może ugotować, dawać ciepło i podtrzymywać życie, ale może też spalić i zabić, na ogromną skalę, jeśli choć na chwile nasza czujność zostanie uśpiona. Myślę, że to właśnie coś takiego George chce nam powiedzieć o władzy – i mniej więcej coś takiego wynoszę z opowieści o ogrodzie Eden. Wiedza o dobrze i źle może być brzemieniem wynikającym z posiadania świadomości, ale musimy ją zaakceptować i opanować, by dalej się rozwijać.

Ten fragment z Tańca ze smokami wydaje się istotny:

Znowu spojrzał na czerwoną kapłankę i poczuł bijące od niej ciepło. Ma moc. Ta myśl pojawiła się niespodziwanie, zaciskając na nim żelazne zęby, ale nie chciał zostać dłużnikiem tej kobiety, nawet dla własnej siostry.
– Powiedziała mi kiedyś coś Dalla, siostra Val, żona Mance’a Raydera. Uważała, że czary są jak miecz bez rękojeści. Nie da się nim bezpiecznie władać.
– Mądra kobieta. – Melisandre wstała. Jej czerwone szaty zakołysały się na wietrze. – Ale miecz bez rękojeści nadal pozostaje mieczem, czymś, co dobrze mieć, gdy ze wszystich stron otaczają nas wrogowie.

He turned back to the red priestess. Jon could feel her warmth. She has power . The thought came unbidden, seizing him with iron teeth, but this was not a woman he cared to be indebted to, not even for his little sister. “Dalla told me something once. Val’s sister, Mance Rayder’s wife. She said that sorcery was a sword without a hilt. There is no safe way to grasp it.”

“A wise woman.” Melisandre rose, her red robes stirring in the wind. “A sword without a hilt is still a sword, though, and a sword is a fine thing to have when foes are all about.”

***

Astronomia jako mitologia – Księga Apokalipsy.

Zanim zakończymy tę dyskusję, chciałbym zacytować kilka wersetów z biblijnej Księgi Apokalipsy (Objawienia). Będę wyciągał te fragementy z kontekstu, bo tym razem nie chodzi mi tutaj o podążanie za narracją wizji Apostoła Jana, a raczej o spojrzenie na nietóre z tych wersów ja na metafory dotyczące związanych z astronomią kataklizmów – i pokazać jak twórcy mitów pracowali od dość dawna, łącząc te dwa elementy. Oczywiście, z całą pewnością uważam, że George czerpał z części tych motywów, ponieważ przeplatają się z motywami którymi już wcześniej się zajmował – ‘komet, smoków i płonących mieczy’. Spójrzcie i sprawdźcie jak się odbiera te cytaty, mając na uwadze to czego dowiedzieliśmy się o mitologii i astronomii… (Wielke dzięki i ukłon w stronę mojego przyjaciela, członka forum Westeros.org, Equilibrium).


 Biblijna Księga Objawienia¹

Rozdział I

14 Głowa Jego i włosy – białe jak biała wełna, jak śnieg, 
a oczy Jego jak płomień ognia.  

15 Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, 
jak gdyby w piecu rozżarzonego, 
a głos Jego jak głos wielu wód. 

16 W prawej swej ręce miał siedem gwiazd 
i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. 
A Jego wygląd – jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy. 

Rozdział II

26 A zwycięzcy 
i temu, co czynów mych strzeże do końca, 
dam władzę nad poganami, 
27 a rózgą żelazną będzie ich pasł: 
jak naczynie gliniane będą rozbici – 
28 jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca – 
i dam mu gwiazdę poranną

Rozdział VI

12 I ujrzałem: 
gdy otworzył pieczęć szóstą, 
stało się wielkie trzęsienie ziemi 
i słońce stało się czarne jak włosienny wór, 
a cały księżyc stał się jak krew. 

13 I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, 
podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce.

14 Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, 
a każda góra i wyspa z miejsc swych poruszone. 

Rozdział VIII

Anioł zaś wziął naczynie na żar, 
napełnił je ogniem z ołtarza 
i zrzucił na ziemię, 
a nastąpiły gromy, głosy, błyskawice, trzęsienie ziemi. 
A siedmiu aniołów, 
mających siedem trąb, 
przygotowało się, aby zatrąbić. 
I pierwszy zatrąbił. 
A powstał grad i ogień – pomieszane z krwią, 
i spadły na ziemię. 
A spłonęła trzecia część ziemi 
i spłonęła trzecia część drzew, 
i spłonęła wszystka trawa zielona. 
I drugi anioł zatrąbił: 
i jakby wielka góra płonąca ogniem została w morze rzucona, 
a trzecia część morza stała się krwią 
i wyginęła w morzu trzecia część stworzeń 
– te, które mają dusze – 
i trzecia część okrętów uległa zniszczeniu. 
10 I trzeci anioł zatrąbił: 
i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, 
a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. 
11 A imię gwiazdy zowie się Piołun. 
I trzecia część wód stała się piołunem, 
i wielu ludzi pomarło od wód, bo stały się gorzkie. 
12 I czwarty anioł zatrąbił: 
i została rażona trzecia część słońca 
i trzecia część księżyca i trzecia część gwiazd, 
tak iż zaćmiła się trzecia ich część 
i dzień nie jaśniał w trzeciej swej części, 
i noc – podobnie. 

Rozdział IX

I piąty anioł zatrąbił: 
i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię, 
i dano jej klucz od studni Czeluści. 
I otworzyła studnię Czeluści, 
a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, 
i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze. 


Jak widzicie, spora część Objawienia mogłaby posłużyć za mitologię opartą na Długiej Nocy, wywołanej przez uderzenie meteorytu. To jasne, że nie twierdzę, że Apokalipsa odnosi się do jakiegoś konkretnego kataklizmu w historii Ziemii, zwłaszcza dlatego, że Apokalipsa ma przecież być wizją przyszłości. Wyciągnijmy jednak ten wniosek: gdy starożytni ludzie obrazowali sobie i pisali o najstraszniejszej boskiej apokalipsie jaka mogła spaść na świat, byli w stanie opisywać ją jedynie jako niebiańską katastrofę i astronomiczne nieszczęście.

Cofając się w czasie, albo przenosząc w przód, widzimy, że istot zwane ‘bogami’, które żyją w niebie lub jakiejś niebiańskiej krainie, zawsze były oparte na świetlistych ciałach, które mkną przez firmament, w kosmicznym tańcu przeplatających się orbit i cyklów. Gdy coś wydaje się spadać z nieba, jak Wenus, albo rzeczywiście spada na ziemię, jak meteory, można bez przeszkód uznać, że starożytni ludzie interpretowali to jako działania bóstw. Gdy starożytni mówili o strachu przed bogami, mieli na myśli ten sam strach, który każdy odczuwa przed powodziami, pożarami, trzęsieniami ziemi, albo (broń Boże) uderzeniami meteorów. Z trzęsieniami ziemi nie da się za wiele zrobić, ale reszta – ogień, fale potopu i meteoryty – zawierają moc, którą człowiek może wykorzystać – ale ich siły zawsze należy się obawiać, bo inaczej zamienimy ją w niszczycielską potęgę. To dlatego cechy charakteru wielu – a nawet wszystkich – starożytnych bogów i bogiń to tak naprawdę artystyczne i mitologiczne persofnikacje sił natury i wszechświata – i oto właśnie chodzi w Mitycznej Astronomii.


Jeśli jesteście fanami serialu HBO, proszę, zerknijcie na odcinek Q&A History of Westeros, podsumowujący szósty sezon, gdzie mam przyjemność wystąpienia jako gość.

***


Tłumaczenie wykonał Bluetiger z Bursztynowego Kompendium. Autorem tekstu jest LML z The Mythical Astronomy of Ice and Fire.

Przytoczone w powyższym tekście cytaty z Biblii pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wszelkie prawa autorskie należą do ich prawnych właścicieli.


Dodatek:

Cytaty z Apokalipsy w języku angielskim, użyte w oryginalnym tekście LMLa:

The Biblical Book of Revelation

Ch. 1 14The hair on his head was white like wool, as white as snow, and his eyes were like blazing fire. 15His feet were like bronze glowing in a furnace, and his voice was like the sound of rushing waters. 16In his right hand he held seven stars, and coming out of his mouth was a sharp, double-edged sword. His face was like the sun shining in all its brilliance.

Ch. 2 26The one who is victorious and keeps My works to the end: I will give him authority over the nations– 27and he will shepherd them with an iron scepter; he will shatter them like pottery — just as I have received this from My Father. 28I will also give him the morning star.

Ch. 6 12Then I saw Him open the sixth seal. A violent earthquake occurred; the sun turned black like sackcloth made of goat hair; the entire moon became like blood; 13the stars of heaven fell to the earth as a fig tree drops its unripe figs when shaken by a high wind; 14the sky separated like a scroll being rolled up; and every mountain and island was moved from its place.

Ch. 8 5The angel took the incense burner, filled it with fire from the altar, and hurled it to the earth; there were rumblings of thunder, flashes of lightning, and an earthquake. 6And the seven angels who had the seven trumpets prepared to blow them. 7The first angel blew his trumpet, and hail and fire, mixed with blood, were hurled to the earth. So a third of the earth was burned up, a third of the trees were burned up, and all the green grass was burned up. 9a third of the living creatures in the sea died, and a third of the ships were destroyed. 10The third angel blew his trumpet, and a great star, blazing like a torch, fell from heaven. It fell on a third of the rivers and springs of water. 11The name of the star is Wormwood, and a third of the waters became wormwood. So, many of the people died from the waters, because they had been made bitter. 12The fourth angel blew his trumpet, and a third of the sun was struck, a third of the moon, and a third of the stars, so that a third of them were darkened. A third of the day was without light, and the night as well.

Ch. 9 1The fifth angel blew his trumpet, and I saw a star that had fallen from heaven to earth. The key to the shaft of the abyss was given to him. 2He opened the shaft of the abyss, and smoke came up out of the shaft like smoke from a great furnace so that the sun and the air were darkened by the smoke from the shaft.

***


 

15 thoughts on “Lucifer Means Lightbringer

  1. Pingback: Król Zimy, Władca Śmierci – Wstęp i rozdziały I oraz II | The Amber Compendium of Myth

  2. Pingback: Wieczerza po Ostatniej Wieczerzy. | The Amber Compendium of Myth

  3. Pingback: Szepty w Lesie | The Amber Compendium of Myth

  4. Pingback: The Amber Compendium of Myth

  5. Pingback: Which episodes of The Mythical Astronomy by LML are available in Polish? | The Amber Compendium of Myth

  6. Pingback: Mityczna Astronomia Lodu i Ognia PL: Listopad/Grudzień 2017 | The Amber Compendium of Myth

  7. Pingback: Kalendarz adwentowy – tydzień II | The Amber Compendium of Myth

  8. Pingback: Kalendarz adwentowy – 11 grudnia 2017 | The Amber Compendium of Myth

  9. Pingback: Mityczna Astronomia Lodu i Ognia w 2018 roku | The Amber Compendium of Myth

  10. Pingback: MITYCZNA ASTRONOMIA LODU I OGNIA – tłumaczenia na polski | The Amber Compendium of Myth

  11. Pingback: Fale Nocy i Księżycowej Krwi – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

  12. Pingback: Góra kontra Żmija i Młot Wód – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

  13. Pingback: Lucifer Znaczy Światłonośca – w odcinkach | The Amber Compendium of Myth

  14. Pingback: Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai | The Amber Compendium of Myth

  15. Pingback: Obłąkane Spekulacje: Wstęp do Mitycznej Astronomii (część 2) – FSGK.PL

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s